"co najmniej o", czy "o co najmniej"?

Kategoria: Aby jezyk gietki powiedzial wszystko, co pomysli glowa.

Wersja archiwalna tematu ""co najmniej o", czy "o co najmniej"?" z grupy pl.hum.polszczyzna



Mirnal
1 Lis 2001, 14:49
"W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego do zrobienia, jak apelować do
redaktorów wszystkich słowników języka polskiego co najmniej o dopuszczenie
jako obocznej formy dopełniacza kwazara."

Oto cytat z witryny RJP.
Początek nazbyt potoczny; słowa "co najmniej", zwłaszcza przed "o", nie mają
większego uzasadnienia.
Mirnal

Artur Jachacy
1 Lis 2001, 17:26
"Mirnal" <mir@gdynia.multinet.plwrote in message


Niepotrzebny przecinek w temacie.

Oto cytat z witryny RJP.
Początek nazbyt potoczny;


Nie.

słowa "co najmniej", zwłaszcza przed "o", nie mają
większego uzasadnienia.


"co najmniej o" - nie widzę niepoprawności.

Mirnal
2 Lis 2001, 19:11

"Mirnal" <mir@gdynia.multinet.plwrote in message

Niepotrzebny przecinek w temacie.

| Oto cytat z witryny RJP.
| Początek nazbyt potoczny;

Nie.

| słowa "co najmniej", zwłaszcza przed "o", nie mają
| większego uzasadnienia.

"co najmniej o" - nie widzę niepoprawności.

--
Artur Jachacy


"W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego do zrobienia, jak apelować do
redaktorów wszystkich słowników języka polskiego co najmniej o dopuszczenie
jako obocznej formy dopełniacza kwazara."

Czym różni się
"Prosimy o dopuszczenie syna do konkursu pieśniarskiego"
od
"Prosimy co najmniej o dopuszczenie syna do konkursu pieśniarskiego"?
W obu zdaniach chodzi nam o to samo, zatem "co najmniej" jest zbędne...

"Prosimy o darowanie życia"
"Prosimy o conajmniej o darowanie życia"

Ponadto infantylne jest w poważnym tekście (opracowanie RJP)
"W takiej sytuacji nie pozostaje mi nic innego do zrobienia, jak ..."
Jeśli znamy przypadki, że gość mówił całe życie prozą nie wiedząc o tym, to
nie wymagam, by wszyscy odróżniali tekst potoczny od urzędowego...
Przy okazji -
lepiej "potaniało o co najmniej 10 zł"
czy "potaniało co najmniej o 10 zł"?
Może bez znaczenia?

Mirnal

Artur Jachacy
2 Lis 2001, 20:18
"Mirnal" <mir@gdynia.multinet.plwrote in message


"W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego do zrobienia, jak apelować do
redaktorów wszystkich słowników języka polskiego co najmniej o dopuszczenie
jako obocznej formy dopełniacza kwazara."

Czym różni się
"Prosimy o dopuszczenie syna do konkursu pieśniarskiego"
od
"Prosimy co najmniej o dopuszczenie syna do konkursu pieśniarskiego"?
W obu zdaniach chodzi nam o to samo, zatem "co najmniej" jest zbędne...


O co? Bo jeśli uważasz, że te zdania oznaczają to samo, to moim zdaniem się
mylisz.

Przy okazji -
lepiej "potaniało o co najmniej 10 zł"
czy "potaniało co najmniej o 10 zł"?
Może bez znaczenia?


"co najmniej o 10 zł"

"Rafał \"Negrin\" Lisowski"
3 Lis 2001, 05:18

<mir@gdynia.multinet.ploznajmił(a) światu:

Mirnalu, aż mi się nie chce wierzyć, że nie rozumiesz prostego
wyrażenia "co najmniej"...

Czym różni się
"Prosimy o dopuszczenie syna do konkursu pieśniarskiego"


("A dalej niech sobie radzi sam").

od
"Prosimy co najmniej o dopuszczenie syna do konkursu pieśniarskiego"?


("...a można nawet o przyznanie mu pierwszej nagrody").

W obu zdaniach chodzi nam o to samo, zatem "co najmniej" jest zbędne...


Nie.

"Prosimy o darowanie życia"


("Niczego więcej nie potrzeba nam do szczęścia").

"Prosimy o conajmniej o darowanie życia"


("...a jeśli to możliwe, również o zwrócenie zagrabionego majątku").

I za SWJP:

co najmniej mod. 'nie mniej niż; nie rzadziej niż' (...)

Ponadto infantylne jest w poważnym tekście (opracowanie RJP)
"W takiej sytuacji nie pozostaje mi nic innego do zrobienia, jak ..."
Jeśli znamy przypadki, że gość mówił całe życie prozą nie wiedząc o tym, to
nie wymagam, by wszyscy odróżniali tekst potoczny od urzędowego...


Artykuły-porady na stronie RJP to _nie jest_ język urzędowy!

Przy okazji -
lepiej "potaniało o co najmniej 10 zł"
czy "potaniało co najmniej o 10 zł"?
Może bez znaczenia?


Moim zdaniem wszystko zależy od tego, na co chcesz położyć większy
nacisk.

Mirnal
3 Lis 2001, 12:02
Mirnalu, aż mi się nie chce wierzyć, że nie rozumiesz prostego
wyrażenia "co najmniej"...


Zaskoczę Cię - nie rozumiem znacznie więcej, ale nie mogę wszystko tu
wrzucić w jednym poście...

| "Prosimy o darowanie życia"

("Niczego więcej nie potrzeba nam do szczęścia").

| "Prosimy o conajmniej o darowanie życia"

("...a jeśli to możliwe, również o zwrócenie zagrabionego majątku").

I za SWJP:

co najmniej mod. 'nie mniej niż; nie rzadziej niż' (...)

| Ponadto infantylne jest w poważnym tekście (opracowanie RJP)
| "W takiej sytuacji nie pozostaje mi nic innego do zrobienia, jak ..."
| Jeśli znamy przypadki, że gość mówił całe życie prozą nie wiedząc o tym,
to
| nie wymagam, by wszyscy odróżniali tekst potoczny od urzędowego...

Artykuły-porady na stronie RJP to _nie jest_ język urzędowy!


Ale tekst, na który można powoływać się w dyskusji z nauczycielem. Głupio
byłoby, gdyby nauczyciel zaznaczył to i owo na czerowno, a my idziemy z
wydrukiem witryny RJP...

| Przy okazji -
| lepiej "potaniało o co najmniej 10 zł"
| czy "potaniało co najmniej o 10 zł"?
| Może bez znaczenia?

Moim zdaniem wszystko zależy od tego, na co chcesz położyć większy
nacisk.
Rafał "Negrin" Lisowski


O cóż może prosić Rada? Są jedynie dwie możliwości - o dopuszczenie swej
propozycji lub wygryzienie obecnej. Ponieważ druga możliwość odpada, przeto
"co najmniej" nic nie wnosi...
Apeluje się i prosi o coś, zatem "o" powinno być zaraz po czasowniku...
"Proszę o dwa chleby"
"Proszę o conajmniej (najwyżej, tylko...) dwa chleby" oznacza, że zależy mi
na conajmniej (...) dwóch bochnach.
"Proszę co najmniej (najwyżej, tylko...) o dwa chleby" oznacza, że prosisz
co najmniej (tylko...), czyli "co najmniej" dotyczy prośby, a nie chleba...
Zatem wychodzi "Co najmniej proszę o dwa chleby...".
Oczywiście, jest to czepialstwo. Zapewniam Cię, że w mowie potocznej bym się
tego nie uczepił (tak jak i kolejności "się"...).
Omawiam wszakże stronę RJP...
Mirnal

Mirnal
3 Lis 2001, 12:02

| Przy okazji -
| lepiej "potaniało o co najmniej 10 zł"
| czy "potaniało co najmniej o 10 zł"?
| Może bez znaczenia?

"co najmniej o 10 zł"

--
Artur Jachacy


Poprosił o rękę co najmniej trzy kobiety
Poprosił co najmniej o rękę trzy kobiety
Poprosił o ręce co najmniej trzech kobiet
Poprosił co najmniej o ręce trzech kobiet...
Prosić o,  apelować o.

Mirnal

Artur Jachacy
5 Lis 2001, 12:42
"Mirnal" <mir@gdynia.multinet.plwrote in message


Zaskoczę Cię - nie rozumiem znacznie więcej, ale nie mogę wszystko tu


                                                            ^^^^^^^^

wrzucić w jednym poście...


"wszystkiego"...

O cóż może prosić Rada? Są jedynie dwie możliwości - o dopuszczenie swej
propozycji lub wygryzienie obecnej. Ponieważ druga możliwość odpada,
przeto
"co najmniej" nic nie wnosi...


A może po prostu ich zapytaj.

Apeluje się i prosi o coś, zatem "o" powinno być zaraz po czasowniku...


Proszę Cię o wymyślanie lepszych argumentów. I co, zaraz po czasowniku?

"Proszę o conajmniej (najwyżej, tylko...) dwa chleby" oznacza, że zależy
mi
na conajmniej (...) dwóch bochnach.
"Proszę co najmniej (najwyżej, tylko...) o dwa chleby" oznacza, że prosisz
co najmniej (tylko...), czyli "co najmniej" dotyczy prośby, a nie
chleba...
Zatem wychodzi "Co najmniej proszę o dwa chleby...".


Wychodzi to samo co w pierwszym. Dużo zależy od intonacji.

penna
5 Lis 2001, 15:05
Mirnal:

| O cóż może prosić Rada? Są jedynie dwie możliwości - o dopuszczenie swej
| propozycji lub wygryzienie obecnej. Ponieważ druga możliwość odpada,
|  przeto "co najmniej" nic nie wnosi...

| "Proszę o conajmniej (najwyżej, tylko...) dwa chleby" oznacza, że zależy
| mi na conajmniej (...) dwóch bochnach.
| "Proszę co najmniej (najwyżej, tylko...) o dwa chleby" oznacza,
| że prosisz co najmniej (tylko...), czyli "co najmniej" dotyczy prośby,
| a nie chleba...
| Zatem wychodzi "Co najmniej proszę o dwa chleby...".


Artur Jachacy:

Wychodzi to samo co w pierwszym. Dużo zależy od intonacji.


Według mnie jest różnica. A co do intonacji, to w słowie pisanym
nie można na nią liczyć. Powinno się pisać tak, żeby było jednoznacznie
i żeby to budowa zdania intonację narzucała, a nie żeby intonacją
poprawiać zdanie wadliwe.

I uspokójcie się z tym napadaniem na Mirnala (to nie tylko do Ciebie,
ale przy okazji).
Każdemu tutaj zdarza się pomylić lub napisać niejasno, czy wręcz
zabełkotać, ale cisza, a czasem nawet odzew sympatyczny, natomiast
agresywnie reagujecie tylko na niego.
Może dlatego, że to miło atakować razem z innymi, dołączyć do gromady
(nie obraźcie się, ale i tak z tą gromadą to eufemizm). Aż przykro
czytać, naprawdę czuję czasem duży niesmak.
Albo nie piszcie nic, albo polemizujcie merytorycznie. Trzeba przyznać,
ze to drugie często robi Rafał, a ostatnio nawet powstrzymuje się od
komentarzy typu samotne "Ach!" po dłuższym cytacie. I chwała mu za to.

Mirnal bardzo często ma rację, częściej niż wielu innych, na których
się _nie_ napada. Bardzo nie podobają mi się jego dowcipy
pozamerytoryczne, kiedyś o tym napisałam, ale to inna para kaloszy.
Zresztą tego akurat prawie nikt nie komentuje.
Napisałam może ostro, ale to się we mnie zbierało od jakiegoś czasu.

penna

"Rafał \"Negrin\" Lisowski"
5 Lis 2001, 16:45
Gdy datą było 5 Nov 2001 21:03:05 +0100, <pe@poczta.onet.pl
oznajmił(a) światu:

Albo nie piszcie nic, albo polemizujcie merytorycznie. Trzeba przyznać,
ze to drugie często robi Rafał, a ostatnio nawet powstrzymuje się od
komentarzy typu samotne "Ach!" po dłuższym cytacie. I chwała mu za to.


Ach!

;) To znaczy dziękuję za uznanie moich starań :) A moje _założenie_
jest takie, żeby zawsze polemizować z Mirnalem merytorycznie. Czasem
puszczają mi nerwy, ale już dużo rzadziej, niż kiedyś. Nauczyłem się
być spokojnym(?) dyskutantem :)

Mirnal bardzo często ma rację, częściej niż wielu innych, na których
się _nie_ napada. Bardzo nie podobają mi się jego dowcipy
pozamerytoryczne, kiedyś o tym napisałam, ale to inna para kaloszy.
Zresztą tego akurat prawie nikt nie komentuje.


A wiesz dlaczego? Bo ja na przykład wiem, dlaczego _ja_ (zwykle) tego
nie komentuję. Bo byłoby bardzo niemerytorycznie i bardzo niemiło.
Wolę po prostu przemilczeć, żeby, mówiąc dosadnie, nie rozdmuchiwać
smordu. A mniej dosadnie: żeby nie rozpoczynać zupełnie niepotrzebnych
dyskusji.

Napisałam może ostro, ale to się we mnie zbierało od jakiegoś czasu.


E tam ostro :)

Artur Jachacy
5 Lis 2001, 20:16

<pe@poczta.onet.plwrote in message


Według mnie jest różnica. A co do intonacji, to w słowie pisanym
nie można na nią liczyć. Powinno się pisać tak, żeby było jednoznacznie
i żeby to budowa zdania intonację narzucała, a nie żeby intonacją
poprawiać zdanie wadliwe.


Rzecz w tym, że patrząc na zdanie "Proszę co najmniej o (...)", chyba nigdy
nie zinterpretowałbym go jako "Co najmniej proszę o (...)". _Moim zdaniem_
właśnie tylko specjalną intonacją można to zdanie przerobić na "co najmniej
proszę".

I uspokójcie się z tym napadaniem na Mirnala (to nie tylko do Ciebie,
ale przy okazji).
Każdemu tutaj zdarza się pomylić lub napisać niejasno, czy wręcz
zabełkotać, ale cisza, a czasem nawet odzew sympatyczny, natomiast
agresywnie reagujecie tylko na niego.
Może dlatego, że to miło atakować razem z innymi, dołączyć do gromady
(nie obraźcie się, ale i tak z tą gromadą to eufemizm). Aż przykro
czytać, naprawdę czuję czasem duży niesmak.


Mówię tylko za siebie:
Mirnal zajmuje się tutaj właśnie wskazywaniem takich pomyłek czy bełkotów,
stąd taka reakcja. Nikt nie zarzuca grupy taką ilością swoich opinii, jak co
powinno wyglądać, brzmieć. Nie patrzę na innych, ale skoro "napadają" na
Mirnala, to może mają własne powody. Może nie zgadzają się z jego opiniami.
Być może moje odpowiedzi sprawiają wrażenie agresywnych, ale taki ich
charakter jest prowokowany sposobem wyrażania swoich opinii przez Mirnala.

Albo nie piszcie nic, albo polemizujcie merytorycznie.


Starałem się pisać na temat, mogłem napisać dużo więcej.

Mirnal bardzo często ma rację, częściej niż wielu innych, na których
się _nie_ napada. Bardzo nie podobają mi się jego dowcipy
pozamerytoryczne, kiedyś o tym napisałam, ale to inna para kaloszy.
Zresztą tego akurat prawie nikt nie komentuje.
Napisałam może ostro, ale to się we mnie zbierało od jakiegoś czasu.


Jak najbardziej zgadzam się z tym, że Mirnal bardzo często ma rację. Bardzo
dobrze, że robi to, co robi. Jednak sposób, w jaki ogłasza to na grupie,
wzbudza moje obiekcje. Często jego opinie, wątpliwości czy argumenty
wyrażone są w sposób niejasny, nie wiadomo, co z nimi właściwie zrobić.
Zresztą sam mówi, że jego zajęcie to czepialstwo, czemu więc nie można
poczepiać się jego?

A może jednak Twoje słowa nie są skierowane do mnie?

penna
6 Lis 2001, 02:50
Artur Jachacy:

[...]
Mówię tylko za siebie:
Mirnal zajmuje się tutaj właśnie wskazywaniem takich pomyłek czy bełkotów,
stąd taka reakcja. Nikt nie zarzuca grupy taką ilością swoich opinii, jak co
powinno wyglądać, brzmieć. Nie patrzę na innych, ale skoro "napadają" na
Mirnala, to może mają własne powody. Może nie zgadzają się z jego opiniami.
Być może moje odpowiedzi sprawiają wrażenie agresywnych, ale taki ich
charakter jest prowokowany sposobem wyrażania swoich opinii przez Mirnala.
[...]
Jak najbardziej zgadzam się z tym, że Mirnal bardzo często ma rację. Bardzo
dobrze, że robi to, co robi. Jednak sposób, w jaki ogłasza to na grupie,
wzbudza moje obiekcje. Często jego opinie, wątpliwości czy argumenty
wyrażone są w sposób niejasny, nie wiadomo, co z nimi właściwie zrobić.
Zresztą sam mówi, że jego zajęcie to czepialstwo, czemu więc nie można
poczepiać się jego?

A może jednak Twoje słowa nie są skierowane do mnie?


Rzecz w tym, że najcześciej napadają na Mirnala osoby, które same
przeważnie piszą, łagodnie mówiąc, niejasno. Czytam z rozbawieniem,
kiedy zarzucają to czasem Mirnalowi.
Mirnal jest kontrowersyjny na pewno, ale on nie traktuje grupy
rozrywkowo, ma swoją stronę i nas tutaj się radzi. I bardzo często ma
rację. Dla niego to, o co się pyta, jest bardzo ważne, a my chcemy się
bawić i zarzucamy mu czepialstwo, grzech zaiste niewybaczalny,
wołający o surowe napiętnowanie. Uważamy za czepialstwo -
nie odpowiadajmy. A że wysyła liczne posty? Można nie czytać lub
po prostu skilfajlować, tak jak to zrobił podobno Gwidon.
A że modemiarzy naraża na koszty?
Nie przesadzajmy, nie jeden Mirnal pisze dużo, poza tym on pisze ściśle
zgodnie z tematyką grupy. Jeśli raz od tej tematyki odejdzie, stróże
tematycznej czystości zaraz przywołują go do porządku, sami
permanentnie do tego się nie stosując. Ileż nawet dzisiaj pojawi się tutaj
postów całkiem grzecznościowych, tutaj niepotrzebnych nikomu poza
samymi zainteresowanymi, które można wysyłać sobie na priv albo inną
dostępną drogą zamiast objawiać Rzymowi i światu. Niech wysyłają,
proszę bardzo, ale szkoda, że nie wszyscy z nich pamiętają przypowieść
o źdźble i belce, za to podobnie, jak Kali, definiują grzech.

Do Ciebie, Arturze, nic w tym zakresie nie mam, pod Ciebie
się podczepiłam, bo Tobie odpowiadałam. Moja wina, że wyraźnie
tego nie zaznaczyłam, a nawet niechcący zasugerowałam coś
przeciwnego. Dobrze, że szybko odpowiedziałeś, mam okazję
to wyjaśnić.

penna

Marta Płońska
6 Lis 2001, 04:20
 Behalf Of pe@poczta.onet.pl
 Sent: Tuesday, November 06, 2001 8:50 AM

Rzecz w tym, że najcześciej napadają na Mirnala osoby, które same
przeważnie piszą, łagodnie mówiąc, niejasno. Czytam z rozbawieniem,
kiedy zarzucają to czasem Mirnalowi.
Mirnal jest kontrowersyjny na pewno, ale on nie traktuje grupy
rozrywkowo,


Penno, czy uważasz, że traktowanie, nie tyle grupy, co bywania na niej
rozrywkowo jest niedopuszczalne?
Ja traktuję przebywanie tu rozrywkowo. Do rozrywek zaliczam wymianę
korespondencji na tematy, które mnie interesują.
Jeśli pisuję mętnie, to postaram się poprawić styl. Natomiast jeśli mam tu
bywać w celu samokształceniowym li tylko - to chyba sobie pójdę do kina.
Nie musi być komedia, chociaż dobra komedia to rzecz dużo trudniejsza do
nakręcenia niż dramat, że nie wspomnę o tragedii. Tragedie są właściwie
samograjami. Szkoda, że kino jeszcze nie jest interaktywne, ale to tylko
kwestia czasu. Może dożyję.
A co z winem?
Dasz się zaprosić?
Marta
PS. Bardzo dobra rozrywką był dla mnie ostatnio artykuł Jacka Bocheńskiego w
łykendowej GW. Wszystkim polecam w ramach wskazywania przykładów świetnej
polszczyzny.

kronopio
6 Lis 2001, 06:35
Artur Jachacy:

"Mirnal" <mir@gdynia.multinet.plwrote in message

Niepotrzebny przecinek w temacie.

| Oto cytat z witryny RJP.
| Początek nazbyt potoczny;

Nie.

| słowa "co najmniej", zwłaszcza przed "o", nie mają
| większego uzasadnienia.

"co najmniej o" - nie widzę niepoprawności.


Można by apelować co najwyżej o zachowanie umiaru. ;-)

Artur Jachacy
6 Lis 2001, 18:40
"kronopio" <k@nospam.hoga.plwrote in message


Można by apelować co najwyżej o zachowanie umiaru. ;-)


Może Inflantów i hołdu sobie nie zażyczą. ;)

Uwe Kirmse
9 Lis 2001, 10:51

"Mirnal" <mir@gdynia.multinet.plschrieb im Newsbeitrag

"W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego do zrobienia, jak apelować do
redaktorów wszystkich słowników języka polskiego co najmniej o
dopuszczenie
jako obocznej formy dopełniacza kwazara."

Oto cytat z witryny RJP.
Początek nazbyt potoczny; słowa "co najmniej", zwłaszcza przed "o", nie
mają
większego uzasadnienia.


Jeśli większego uzasadnienia nie mają, mają co namniej mniejsze, więc są
uzasadnione. Zresztą trudno rozróżniać, które uzasadnienie jest większe, a
które mniejsze. Proponuję zatem dopuszczenie wszystkiego, co jest co
najmniej uzasadnione. Nawet jeśli uzasadnienie nie jest większe (od czego?).

Uwe

Mirnal
11 Lis 2001, 18:05

"Mirnal" <mir@gdynia.multinet.plschrieb im Newsbeitrag
| "W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego do zrobienia, jak apelować
do
| redaktorów wszystkich słowników języka polskiego co najmniej o
dopuszczenie
| jako obocznej formy dopełniacza kwazara."

| Oto cytat z witryny RJP.
| Początek nazbyt potoczny; słowa "co najmniej", zwłaszcza przed "o", nie
mają
| większego uzasadnienia.

Jeśli większego uzasadnienia nie mają, mają co namniej mniejsze, więc są
uzasadnione. Zresztą trudno rozróżniać, które uzasadnienie jest większe, a
które mniejsze. Proponuję zatem dopuszczenie wszystkiego, co jest co
najmniej uzasadnione. Nawet jeśli uzasadnienie nie jest większe (od
czego?).

Uwe


Gdyby wsadzać do więzienia wszystkich, którym można postawić jakikolwiek
zarzut o mniejszym lub większym uzasadnieniu...
Czyżbyś proponował dopuścić  "szłem" itp., bo znajdziemy pewne uzasadnienie?
Mirnal

Uwe Kirmse
11 Lis 2001, 18:56

"Mirnal" <mir@gdynia.multinet.plschrieb im Newsbeitrag

| "Mirnal" <mir@gdynia.multinet.plschrieb im Newsbeitrag
| | "W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego do zrobienia, jak apelować
do
| redaktorów wszystkich słowników języka polskiego co najmniej o
| dopuszczenie
| jako obocznej formy dopełniacza kwazara."

| Oto cytat z witryny RJP.
| Początek nazbyt potoczny; słowa "co najmniej", zwłaszcza przed "o",
nie
| mają
| większego uzasadnienia.

| Jeśli większego uzasadnienia nie mają, mają co namniej mniejsze, więc są
| uzasadnione. Zresztą trudno rozróżniać, które uzasadnienie jest większe,
a
| które mniejsze. Proponuję zatem dopuszczenie wszystkiego, co jest co
| najmniej uzasadnione. Nawet jeśli uzasadnienie nie jest większe (od
czego?).

| Uwe

Gdyby wsadzać do więzienia wszystkich, którym można postawić jakikolwiek
zarzut o mniejszym lub większym uzasadnieniu...
Czyżbyś proponował dopuścić  "szłem" itp., bo znajdziemy pewne
uzasadnienie?
Mirnal


Do więzienia nie wsadza się nawet za uzasadnione zarzuty, tylko za
udowodnioną winę. Przynajmniej taka jest teoria. Areszt śledczy to co
innego, ale nawet tu sam zarzut nie wystarczy.
Może i znajdziemy pewne uzasadnienie na "szłem", nie uważam jednak używania
tej formy za uzasadnione. Ale może i masz rację, że uzasadnienie musi być
większe, aby coś nadawało się do akceptacji. Nie mogę Twojemu rozumowaniu
odmówić logiki.
Uwe

toleaux
12 Lis 2001, 05:25
Uwe:

Może i znajdziemy pewne uzasadnienie na "szłem", nie uważam jednak używania
tej formy za uzasadnione. Ale może i masz rację, że uzasadnienie musi być
większe, aby coś nadawało się do akceptacji. Nie mogę Twojemu rozumowaniu
odmówić logiki.


Nie każdy jednak problem da się sprowadzic jedynie do postaci jakby
zagadnienia wyłącznie logicznego. Doświadczył tego Abelard
w kwestiach filozoficznych, a dotyczy to przecież i języka.
Stasinek

Zbigniew Bagiński
12 Lis 2001, 15:54

Gdy datą było 5 Nov 2001 21:03:05 +0100, <pe@poczta.onet.pl
oznajmił(a) światu:

| Albo nie piszcie nic, albo polemizujcie merytorycznie. Trzeba przyznać,
| ze to drugie często robi Rafał, a ostatnio nawet powstrzymuje się od
| komentarzy typu samotne "Ach!" po dłuższym cytacie. I chwała mu za to.

Ach!

;) To znaczy dziękuję za uznanie moich starań :) A moje _założenie_
jest takie, żeby zawsze polemizować z Mirnalem merytorycznie. Czasem
puszczają mi nerwy, ale już dużo rzadziej, niż kiedyś. Nauczyłem się
być spokojnym(?) dyskutantem :)

| Mirnal bardzo często ma rację, częściej niż wielu innych, na których
| się _nie_ napada. Bardzo nie podobają mi się jego dowcipy
| pozamerytoryczne, kiedyś o tym napisałam, ale to inna para kaloszy.
| Zresztą tego akurat prawie nikt nie komentuje.

A wiesz dlaczego? Bo ja na przykład wiem, dlaczego _ja_ (zwykle) tego
nie komentuję. Bo byłoby bardzo niemerytorycznie i bardzo niemiło.
Wolę po prostu przemilczeć, żeby, mówiąc dosadnie, nie rozdmuchiwać
smordu. A mniej dosadnie: żeby nie rozpoczynać zupełnie niepotrzebnych
dyskusji.

| Napisałam może ostro, ale to się we mnie zbierało od jakiegoś czasu.

E tam ostro :)

--
Rafał "Negrin" Lisowski


Rzeczywiście, E tam! Dopiero Rafał solidnie wyostrzył. A Mirnal istotnie
traktuje temat grupy poważnie i wywołuje interesujące dyskusje. I
rzeczywiście zbiera grupowe ataki. Cóż, taki jego styl - podrywający innych.
A z chlebami po mojemu jest tak:
Proszę o co najmniej dwa chleby - nie mniej niż dwa, moze być więcej.
Proszę co najmniej o dwa chleby - dwa chleby oraz coś innego.
Co najmniej proszę o dwa chleby - w domyśle żądam.
Pozdrawiam, Zbig.Bag.

Mirnal
12 Lis 2001, 18:10

"Mirnal" <mir@gdynia.multinet.plschrieb im Newsbeitrag

| |

| "Mirnal" <mir@gdynia.multinet.plschrieb im Newsbeitrag
| | "W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego do zrobienia, jak
apelować
| do
| redaktorów wszystkich słowników języka polskiego co najmniej o
| dopuszczenie
| jako obocznej formy dopełniacza kwazara."

| Oto cytat z witryny RJP.
| Początek nazbyt potoczny; słowa "co najmniej", zwłaszcza przed "o",
nie
| mają
| większego uzasadnienia.

| Jeśli większego uzasadnienia nie mają, mają co namniej mniejsze, więc

| uzasadnione. Zresztą trudno rozróżniać, które uzasadnienie jest
większe,
a
| które mniejsze. Proponuję zatem dopuszczenie wszystkiego, co jest co
| najmniej uzasadnione. Nawet jeśli uzasadnienie nie jest większe (od
| czego?).

| Uwe

| Gdyby wsadzać do więzienia wszystkich, którym można postawić jakikolwiek
| zarzut o mniejszym lub większym uzasadnieniu...
| Czyżbyś proponował dopuścić  "szłem" itp., bo znajdziemy pewne
uzasadnienie?
| Mirnal

Do więzienia nie wsadza się nawet za uzasadnione zarzuty, tylko za
udowodnioną winę. Przynajmniej taka jest teoria. Areszt śledczy to co
innego, ale nawet tu sam zarzut nie wystarczy.
Może i znajdziemy pewne uzasadnienie na "szłem", nie uważam jednak
używania
tej formy za uzasadnione. Ale może i masz rację, że uzasadnienie musi być
większe, aby coś nadawało się do akceptacji. Nie mogę Twojemu rozumowaniu
odmówić logiki.
Uwe


Skoro jesteś taki logiczny, to powinieneś wiedzieć, że jeśli ktoś mówi, że
"to nie ma większego uzasadnienia", to oznacza, że uzasadnienie jest na tyle
znikome, że do pominięcia. Wszak nie powiem "uzasadnienie zerowe". Czy
czepiasz się ludzi, kiedy mówią "nic na ten temat nie wiem". Wszak z
pewnością coś zwykle wiedzą, ale "pomijalnie wiele". Albo "tu nic nie
widzę". Czepiasz się, że to nielogiczne? Pomijając polskie "nic nie ma", bo
to językowy dziw.
Mirnal

Uwe Kirmse
13 Lis 2001, 05:27

"Mirnal" <mir@gdynia.multinet.plschrieb im Newsbeitrag



/.../

| Ale może i masz rację, że uzasadnienie musi być
| większe, aby coś nadawało się do akceptacji. Nie mogę Twojemu
rozumowaniu
| odmówić logiki.
| Uwe

Skoro jesteś taki logiczny, to powinieneś wiedzieć, że jeśli ktoś mówi, że
"to nie ma większego uzasadnienia", to oznacza, że uzasadnienie jest na
tyle
znikome, że do pominięcia. Wszak nie powiem "uzasadnienie zerowe". Czy
czepiasz się ludzi, kiedy mówią "nic na ten temat nie wiem". Wszak z
pewnością coś zwykle wiedzą, ale "pomijalnie wiele". Albo "tu nic nie
widzę". Czepiasz się, że to nielogiczne? Pomijając polskie "nic nie ma",
bo
to językowy dziw.
Mirnal


No to ciekawe, przykładasz mi porządnie dopiero w momencie, kiedy już
przyznaję Ci rację i uznaję Twoją logikę. Leżących się kopie :-)

Najbardziej podoba mi się jednak, że zaczynasz uzasadniać, dlaczego - mimo
że w końcu uznałem Twoje racje - NIE ma potrzeby mówienia, że coś nie ma
WIĘKSZEGO uzasadnienia.

"nic na ten temat nie wiem" - tego nie powinienem się czepiać, bo coś ludzie
jednak wiedzą, ale "pomijalnie wiele"

wobec tego:

"to nie ma uzasadnienia" będzie zupełnie wystarczające, bo jakieś
uzasadnienie jest, tylko "pomijalnie małe", więc nie ma większego.

Widocznie nie możesz akceptować, że ktoś przyznaje Ci rację, że wtedy
zaczynasz obalać własną argumentację.

A propos "nic nie ma". Niedawno zamówiłem sobie w restauracji napój.
Dostałem butelkę z napisem, że to nic ("Tonic"), a jednak kazali płacić!

Jednak - jak się już czepiam - teraz będę się czepiał też Twojego "nic nie
ma", a raczej faktu, że mówisz na to "językowy dziw". Nie wiem, co Ci nie
pasuje, ale skoro uznajesz "tu nic nie widzę", nie chodzi Ci chyba o to, że
teoretycznie powinno być "niczego". Przypuszczam, że może Ci chodzić o to,
że nie może być tak, że nic nie ma, że zawsze gdzieś coś jest. Ale przed
chwilą argumentowałeś (nawet słusznie) za pomijaniem pewnych rzeczy w mowie.
A więc: Wchodzę do sklepu z pytaniem, czy są banany, a odpowiedź brzmi "nic
nie ma". Sprzedawczyni pomija fakt, że ma jabłka, pomidory i wiele innych
towarów, bo wie, że nie interesują mnie. (Mogłaby oczywiście mówić o
pomidorach, ale to już sprawa umiejętności sprzedawania czegokolwiek, kiedy
nic nie ma.) Tak samo pomija fakt, że są banany, tylko u niej nie ma. Wiszą
na drzewach, są w innych sklepach itp. Mogłaby "poprawnie" powiedzieć, że
"Owszem, są banany, ale akurat ja żadnych nie mam. Innych towarych mam
jednak bogaty asortyment." Tylko jak odebrałbyś to?

Pozdrawiam

Uwe