Nauka jezyka ... od ilu lat ma sens dla dzieci?

Kategoria: Z polskiego i na polski.

Wersja archiwalna tematu "Nauka jezyka ... od ilu lat ma sens dla dzieci?" z grupy pl.hum.tlumaczenia



AW
19 Wrz 2002, 03:40
Prosze o jakas rozsadna odpowiedz.
Pozdrawiam,
A..
Piotr Kresak
19 Wrz 2002, 03:52
From: "AW" <andrze@gazeta.pl

Prosze o jakas rozsadna odpowiedz.
Pozdrawiam,
A..


Od każdego wieku ma sens, tylko jeśli się za to zabierać, to poważnie. Nie
ma sensu posyłanie dziecka w przedszkolu lub w czwartej klasie podstawówki
na takie lekcje, że po roku dziecko potrafi tylko policzyć od 1 do 10 i nie
umie powiedzieć, jak się nazywa, ile ma lat itp. A tak niestety wygląda u
nas nauczanie początkowe...

Piotr Kresak
*** tlum_inf-subscr@yahoogroups.com - terminologia informatyczna ***

marek@freeserve
19 Wrz 2002, 04:40
"AW" <andrze@gazeta.plwrote in message


Prosze o jakas rozsadna odpowiedz.
Pozdrawiam,
A..


znam malzenstwo anglistow-wykladowcow, gdzie tata "od zawsze" mowil do corki
po angielsku, a mama po polsku, "skutkiem" jest dziecko dwujezyczne, ale,
jak przyznaja inni znajomi, jest to podejscie ekstremalistyczne :)

marek

jelen
19 Wrz 2002, 10:28
znam malzenstwo anglistow-wykladowcow, gdzie tata "od zawsze" mowil do
corki
po angielsku, a mama po polsku, "skutkiem" jest dziecko dwujezyczne, ale,
jak przyznaja inni znajomi, jest to podejscie ekstremalistyczne :)


ile ma teraz lat ?

pozdrawiam,
jelen

Krzysztof Parzyszek
19 Wrz 2002, 10:54

Prosze o jakas rozsadna odpowiedz.


Chyba od zera.  Jest wiek (dość wczesny) kiedy traci się naturalną
umiejętność przyswajania języka i trzeba uczyć się gramatyki, słówek
i różnych takich półśrodków.
marek@freeserve
19 Wrz 2002, 15:14
"jelen" <je@jelen.prv.plwrote in message


| znam malzenstwo anglistow-wykladowcow, gdzie tata "od zawsze" mowil do
corki
| po angielsku, a mama po polsku, "skutkiem" jest dziecko dwujezyczne,
ale,
| jak przyznaja inni znajomi, jest to podejscie ekstremalistyczne :)
ile ma teraz lat ?


hm... nie pamietam, ostatnio, gdy ja widzialem, chyba 5 -7. Kilka lat temu.
Tata wykladal lingwistyke stosowana, czy tez gramatyke stosowana, nie
pamietam dokladnie....zatem nie obawialbym sie zbytnio o jakosc wymowy
dziecka ;)

marek

Lucyna Dlugolecka
19 Wrz 2002, 15:38
Chyba od zera.  Jest wiek (dość wczesny) kiedy traci się naturalną


umiejętność przyswajania języka i trzeba uczyć się gramatyki, słówek
i różnych takich półśrodków.

Nie zgadzam się. Zawsze można uczyć się języka w naturalny sposób.

Lucyna

m.adelmann
19 Wrz 2002, 15:48
"AW" <andrze@gazeta.plwrote in message
| Prosze o jakas rozsadna odpowiedz.
| Pozdrawiam,
| A..

znam malzenstwo anglistow-wykladowcow, gdzie tata "od zawsze" mowil do corki
po angielsku, a mama po polsku, "skutkiem" jest dziecko dwujezyczne, ale,
jak przyznaja inni znajomi, jest to podejscie ekstremalistyczne :)

marek

Moj syn ma 3,5 roku, ja mowie do niego po polsku, jego ojciec jest


austriakiem i mowi do niego po niemiecku. Chlopak w przedszkolu i w rozmowie z
austriakami uzywa tylko niemieckiego, ze mna miesza po polsku i po niemiecku, a
bedac w Polsce badz u znajomych Polakow uzywa tylko polskiego. Kolezanka z
pracy jest Chinka, meza ma Turka, w domu rozmawiaja po niemiecku a ich 9-letnia
corka wlada wspaniale tymi trzema jezykami, w szkole uczy sie angielskiego i
jest wzorowa uczennica. Uwazam ze im wczesniej tym lepiej, ale jak uczyc to
naprawde konsekwentnie. Mojemu synowi duzo pomoglo w nauce polskiego oprucz
rozmowy ze mna przebywanie na wakacjach w Polsce, ogladanie polskich bajek,
sluchanie polskiej muzyki.
Pozdrawiam,Marzena



--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Krzysztof Parzyszek
19 Wrz 2002, 15:50

| Chyba od zera.  Jest wiek (dość wczesny) kiedy traci się naturalną
| umiejętność przyswajania języka i trzeba uczyć się gramatyki, słówek
| i różnych takich półśrodków.

Nie zgadzam się. Zawsze można uczyć się języka w naturalny sposób.


Są różne teorie.  To co miałem na myśli to to, że według niektórych
mózg dziecka jest do pewnego wieku nastawiony na przyswajanie języka
i z czasem traci tę zdolność.  Dlatego po osiągnięciu pewnego wieku
uczy się języka innymi drogami niż tylko na podstawie obserwacji
i naśladownictwa (gramatyka, itp.).

marek@freeserve
19 Wrz 2002, 15:52
"Lucyna Dlugolecka" <lucyna.dlugole@wp.plwrote in message


| Chyba od zera.  Jest wiek (dość wczesny) kiedy traci się naturalną
umiejętność przyswajania języka i trzeba uczyć się gramatyki, słówek
i różnych takich półśrodków.

Nie zgadzam się. Zawsze można uczyć się języka w naturalny sposób.


?
tzn NIE zgadzasz sie z teoria, ze po osiagnieciu x roku zycia (4? 6?) ludzie
przestaja sobie przyswajac wiedze w sposob naturalny, spontaniczny, etc?
(wybacz za mglistosc, juz dawno to przerabialem i niewiele pamietam :)
moze... napisalabys mozliwie krotko, co to znaczy uczyc sie w sposob
naturalny? (kontekst obcjojezyczny?)

marek

Lucyna Dlugolecka
19 Wrz 2002, 16:03

tzn NIE zgadzasz sie z teoria, ze po osiagnieciu x roku zycia (4? 6?)


ludzie
przestaja sobie przyswajac wiedze w sposob naturalny, spontaniczny, etc?
(wybacz za mglistosc, juz dawno to przerabialem i niewiele pamietam :)
moze... napisalabys mozliwie krotko, co to znaczy uczyc sie w sposob
naturalny? (kontekst obcjojezyczny?)

Tak, kontekst obcojęzyczny. Wystawienie na teksty (brzmiące, wizualne).
Interakcje. To prawda, że np. dzieci, które emigrują do innego kraju, uczą
się szybciej języka niż dorośli, którzy emigrują. Ale dorośli zwykle mniej
mają kontaktu z tym drugim językiem, gdyż zajęci są przede wszystkim pracą,
a dzieci bawią i uczą się cały dzień i przez cały dzień mają kontakt z tym
drugim językiem (w domu bawią się np. z obcymi rówieśnikami, oglądają
kreskówki itp).
Czy nie przekonują Cię np. przypadki Uwe i Johna z naszej grupy. Założę się,
że jeżeli oni uczyli się gramatyki polskiej, to tylko z ciekawości, żeby
zrozumieć, dlaczego mówi się tak a nie inaczej, a sam język przyswoili sobie
w naturalny sposób, w dorosłym życiu.

Lucyna

marek@freeserve
19 Wrz 2002, 18:02
"Lucyna Dlugolecka" <lucyna.dlugole@wp.plwrote in message


Czy nie przekonują Cię np. przypadki Uwe i Johna z naszej grupy. Założę
się,
że jeżeli oni uczyli się gramatyki polskiej, to tylko z ciekawości, żeby
zrozumieć, dlaczego mówi się tak a nie inaczej, a sam język przyswoili
sobie
w naturalny sposób, w dorosłym życiu.


hm... zle sie wyrazilem, nie twiedze, ze sie z Toba nie zgadzam, ale nie
sadzilem, ze ta (obecnie) obowiazujaca teoria (nauka w sposob naturalny do
wielu lat x) jest podwazana ;). Stad moja prosba o krotkie wyjasnienie.
Myslalem, ze nie chodzilo o kontekst - praca (malo kontaktu) v. zabawa
(duzo), ale ze wzgledu na sposob przyswajania informacji dzieci do wieku
jakiegostam (jaki?), a sposob przyswajania ("swiadomy", "logiczny") po
przekroczeniu mniej wiecej jakiegos wieku.

marek
(backpedalling furiously ;)

Zbycho BikeRider
19 Wrz 2002, 18:34

Prosze o jakas rozsadna odpowiedz.
Pozdrawiam,


Im wcześniej, tym lepiej. Ale...

Dużo w tym wątku zostało powiedziane, przypomina mi to jednak pewną
anegdotę -- historię zupełnie autentyczną. Moja znajoma, Wietnamka
mieszkająca w Bostonie, skończyła szkołę dentystyczną i starała się o
pracę w renomowanym szpitalu dla dzieci. Na jedno miejsce zgłosiło się
mnóstwo kandydatów. Podczas wspólnej rozmowy kwalifikacyjnej każdy chwalił
się jaką szkołę skończył, jakie techniki opanował, kogo i co już leczył.
A moja znajoma powiedziała: "A ja potrafię sprawić, żeby dzieciak chciał
otworzyć buzię."   I to ona ten etat dostała.

Problem w tym, że dzieci z zasady nie chcą się uczyć. Kojarzy im się ze
szkołą. Dopiero w miarę rozwoju, gdy zaczynają rozumieć pewne rzeczy,
zaczynają chcieć uczyć się języków. Wcześniejsze posyłanie ich na siłę
owocuje skutkiem odwrotnym od zamierzonego.
Cytujecie przypadki dzieci rodzin wielojęzycznych, emigrantów -- w tym
przypadku potrzeba nauki języka była zupelnie naturalna.
Ja miałem takie szczęście, że moje dzieci na codzień widziały, jak
posługuję się językiem obcym i jak to się przydaje. Dużo pracowałem za
granicą i rodzina często była ze mną, szczególnie zanim dziciaki nie
poszły do szkoły. I wiecie co? Gdy badaliśmy ich co by im kupić na prezent
urodzinowy na przykład, odpowiadali czasem: wykupcie mi dodatkowe lekcje
języka.  Ale jednocześnie obserwuję ich rówieśników, dzieci znajomych itp,
i bywa bardzo różnie. Zmuszanie ich na siłę prowadzi do zadrażnień i owoce
są mizerne.
Tak szczerze, ile pamiętacie z obowiązkowych lekcji rosyjskiego?

Podsumowując: najwcześniej, jak tylko dzieciak zechce (przy umiejętnym
zachęcaniu ma się rozumieć).

Narazicho, Zbycho  

Piotr Kresak
19 Wrz 2002, 19:32
Ja znam dziewczynkę (ok. 4 lat), która ma mamę Polkę, a tatę Holendra. Mówi
w trzech językach naraz. Mama mówi do niej po polsku, tata po holendersku,
a jak mama rozmawia z tatą, to mówią po angielsku (oboje dobrze). Teraz
dziecko zaczyna już odróżniać te języki, ale kiedyś zaczynało zdanie po
polsku, a kończyło po holendersku, wtrącając ze dwa słowa angielskie.
Komicznie.

Piotr Kresak

Yarek
20 Wrz 2002, 03:10
Użytkownik Mac D. Knife <m@knife.comw wiadomooci do grup dyskusyjnych
napisał:2ddkougvbg36slkfgsk22t44duieqnk@4ax.com...

Jesli mnie pamiec nie myli, lateralizacja mozgu nastepuje gdzies w
wieku lat 12-tu i dziecko wowczas traci zdolnosc nauczenia sie jezyka
obcego w takim stopniu, by moc uchodzic za obywatela danego kraju.


Ejze, czy nie ma przypadków emigracji i naturalizacji po 12 ?, ja osobiscie
znam kilka. Czy ich mózg sie nie zlateralizowal? Inna sprawa, ze z polskim
juz u nich nie bardzo. Absolutna dwujezycznosc to utopia.
Generalnie jednak wydaje sie oczywiste, ze im pózniej sie zaczyna, tym
trudniej przyswaja.
Przyczynek do dyskusji z  wlasnych doswiadczen:
Mój syn mieszkal za granica w wieku 2-5 lat, w domu mówilismy wylacznie po
polsku, ale miejscowe dzieci rozpoznawaly go tylko po blond wlosach i
niebieskich oczach. Po powrocie do Polski zapomnial wszystko po kilku
miesiacach.
Pzdr
Yarek

Idril&Delilah
20 Wrz 2002, 03:28

<lucyna.dlugole@wp.plwrote:
Tak, kontekst obcojęzyczny. Wystawienie na teksty (brzmiące, wizualne).
Interakcje. To prawda, że np. dzieci, które emigrują do innego kraju, uczą
się szybciej języka niż dorośli, którzy emigrują. Ale dorośli zwykle mniej
mają kontaktu z tym drugim językiem, gdyż zajęci są przede wszystkim pracą,
a dzieci bawią i uczą się cały dzień i przez cały dzień mają kontakt z tym
drugim językiem (w domu bawią się np. z obcymi rówieśnikami, oglądają
kreskówki itp).


Nie do konca sie zgodze. Pamietam z zajec z glottodydaktyki kilka
artykulow na ten temat (niestety nie pamietam autorow). Byl tam podany
przyklad Portorykanki, ktora wyemigrowala do Stanow, pracowala jako
sprzataczka i przez caly czas poslugiwala sie angielskim. Otoz ona
osiagnela poziom znajomosci jezyka umozliwiajacy jej porozumienie sie,
ale caly czas robila bledy gramatyczne i wtracala hiszpanskie slowa.
Po prostu nie miala w tych warunkach nie miala mozliwosci nauczyc sie
jezyka lepiej. Konkluzja byla taka, ze dorosli oprocz zanurzenia
potrzebuja tez bardziej tradycyjnego nauczania.

Beata Dlugajczyk
20 Wrz 2002, 13:44

A co do rozmawiania z dzieckiem w domu w dwoch jezykach, to jak
najbardziej jest to prawda.  Ja mowie do mojego mlodszego syna (5 i
pol lat) po swojemu, zona po swojemu, Pozdrowienia,
Mac


Znalam takie dziecko, do którego rodzice mówili ojciec w swoim, matka w
swoim jezyku. Dziecko przez dluzszy czas zwracalo sie w jezyku ojca do
wszystkich mezczyzn, a jezyku matki do wszystkich kobiet.
Pozdrowienia
Beata

AW
21 Wrz 2002, 11:26
Dziękuje wszystkim za odpowiedzi.
Pozdrawiam,
A
zlotasowa
21 Wrz 2002, 14:12
Anna Studniarek:

<lucyna.dlugole@wp.plwrote:

| Tak, kontekst obcojęzyczny. Wystawienie na teksty (brzmiące, wizualne).
| Interakcje. To prawda, że np. dzieci, które emigrują do innego kraju, uczą
| się szybciej języka niż dorośli, którzy emigrują. Ale dorośli zwykle mniej
| mają kontaktu z tym drugim językiem, gdyż zajęci są przede wszystkim pracą,
| a dzieci bawią i uczą się cały dzień i przez cały dzień mają kontakt z tym
| drugim językiem (w domu bawią się np. z obcymi rówieśnikami, oglądają
| kreskówki itp).

Nie do konca sie zgodze. Pamietam z zajec z glottodydaktyki kilka
artykulow na ten temat (niestety nie pamietam autorow). Byl tam podany
przyklad Portorykanki, ktora wyemigrowala do Stanow, pracowala jako
sprzataczka i przez caly czas poslugiwala sie angielskim. Otoz ona
osiagnela poziom znajomosci jezyka umozliwiajacy jej porozumienie sie,
ale caly czas robila bledy gramatyczne i wtracala hiszpanskie slowa.
Po prostu nie miala w tych warunkach nie miala mozliwosci nauczyc sie
jezyka lepiej. Konkluzja byla taka, ze dorosli oprocz zanurzenia
potrzebuja tez bardziej tradycyjnego nauczania.


A może dzieje się tak po prostu dlatego, że dorośli zazwyczaj filtrują nowo
przyswajane słowa przez sito własnego języka? I wolą przyjmować nowe rzeczy "na
rozum" niż "na wiarę"? I pamięć już "nie ta"? I już im się zwyczajnie NIE CHCE
(uczenie się nie sprawia już tyle radości, co dziecku)?

Po wyeliminowaniu powyższych zastrzeżeń byłbym skłonny zgodzić się raczej z
Lucyną niż z uczonymi autorytetami od glottodydaktyki - na której się nie znam,
ale mam za to wyrobione zdanie na temat niedoceniania błędów w założeniach przy
interpretowaniu wyników badań w różnych dziedzinach nauki, hue, hue :-)
Koronny przykład:
Mucha po wyrwaniu skrzydeł i nóg traci węch, bo przestaje iść do miodu ;-)))
A mój syn wcześniej nauczył się czytać, również po angielsku z odpowiednią
wymową, niż mówić pełnymi zdaniami (na długo przed pójściem do przedszkola). I
to wcale nie dzięki jakiejś nowatorskiej metodzie dydaktycznej, tylko chęci i
zainteresowaniu ucznia i uczącego.

Adam Skalski

Hanna Burdon
22 Wrz 2002, 17:46

Po wyeliminowaniu powyższych zastrzeżeń byłbym skłonny zgodzić się raczej
z
Lucyną niż z uczonymi autorytetami od glottodydaktyki - na której się nie
znam,
ale mam za to wyrobione zdanie na temat niedoceniania błędów w założeniach
przy
interpretowaniu wyników badań w różnych dziedzinach nauki, hue, hue :-)


Niektóre uczone autorytety też się z Lucyną zgadzają... :-) Na przykład
Edith Harding + Philip Riley, autorzy dzieła pt. "The Bilingual Family"
(próbowałam znaleźć odpowiedni fragment, żeby podeprzeć się cytatem, ale mi
gdzieś uciekł...). Zaskoczyło mnie to, bo na uniwersytecie pracowicie
wpajano mi wiedzę o Language Acquisition Device, który przestaje działać po
ukończeniu czternastego roku życia (lub w okolicach). Z drugiej strony
wspominano też o wyjątkach od reguły...

Hania

Natalia
3 Paź 2002, 18:17

Użytkownik Mac D. Knife <m@knife.comw wiadomooci do grup dyskusyjnych
napisał:2ddkougvbg36slkfgsk22t44duieqnk@4ax.com...

Ejze, czy nie ma przypadków emigracji i naturalizacji po 12 ?, ja
osobiscie
znam kilka. Czy ich mózg sie nie zlateralizowal?


J. Conrad w wieku 19 lat nie znał ani słowa po angielsku.

Pozdrowienia

Natalia

Magdalena Bassett
7 Paź 2002, 16:52

Mirek wrote:

| Ejze, czy nie ma przypadków emigracji i naturalizacji po 12 ?, ja
osobiscie
| znam kilka. Czy ich mózg sie nie zlateralizowal? Inna sprawa, ze z polskim
| juz u nich nie bardzo. Absolutna dwujezycznosc to utopia.
| Generalnie jednak wydaje sie oczywiste, ze im pózniej sie zaczyna, tym
| trudniej przyswaja.

Witam!

Bardzo interesuja temat.  Czesto zastanawiamy sie z zona jak nauczyc nasza
coreczke polskiego.  Teraz jednak chcialbym dorzucic cos do powyzszej
wypowiedzi.


Z moich obserwacji wynika, ze im wczesniej sie zacznie nauke jezyka, tym
lepiej. Znam w Stanach dzieci rodzicow obcojezycznych, ktore mowia w
trzech a nawet w czterech jezykach, oscylujac pomiedzy nimi bez
problemow, traktujac to zupelnie naturalnie (z matka po finsku, z ojcem
po polsku, z pomoca domowa po hiszpansku, w szkole po angielsku). Jest
to niesamowicie interesujace zjawisko, ale w koncu dlaczego nie? Jesli
wlozy sie duzo pracy w nauke pisania tych jezykow, to takie dziecko ma
mozliwosc zaabsorbowania ich naturalnie, szczegolnie, jesli wczesnie sie
zaczelo do niego mowic.

Moi synowie wychowani w Stanach spedzali kazde wakacje w Polsce, teraz
sa dorosli i czytaja i pisza po polsku, jak rowniez mowia plynnie, ale z
akcentem. W domu rozmawiamy po angielsku ze wzgledu na meza, ktory po
polsku sie nie nauczyl, ale gdy jestesmy sami, przechodzimy na polski
dla wprawiania sie. Gdy byli mali, mowili rowniez po ukrainsku z niania,
ale to zniknelo po szostym roku zycia.

Moim zdaniem zalezy to od indywidualnego talentu i od tego, ile pracy
rodzice wloza w nauke, szczegolnie pisania i czytania.

MB

Hanna Burdon
7 Paź 2002, 18:14

Moi synowie wychowani w Stanach spedzali kazde wakacje w Polsce, teraz
sa dorosli i czytaja i pisza po polsku, jak rowniez mowia plynnie, ale z
akcentem. W domu rozmawiamy po angielsku ze wzgledu na meza, ktory po
polsku sie nie nauczyl, ale gdy jestesmy sami, przechodzimy na polski
dla wprawiania sie.


Pocieszająca wiadomość! Przygnębiła mnie przeczytana ostatnio książka, z
której wynikało, że jeśli mój mąż nie rozumie polskiego, to dziecko nigdy
nie będzie dwujęzyczne. Jestem jednak zdeterminowana: moje dziecko musi
mówić i czytać po polsku. Śledząc tę dyskusję zauważyłam już, że ktoś
wspominał o dwujęzycznych dzieciach wychowywanych w Niemczech, a Magdzie
udało się w Stanach; może więc nie wszystko stracone?

Hania

Lucyna Dlugolecka
8 Paź 2002, 03:52
Pocieszająca wiadomość! Przygnębiła mnie przeczytana ostatnio książka, z


której wynikało, że jeśli mój mąż nie rozumie polskiego, to dziecko nigdy
nie będzie dwujęzyczne

I są na to naukowe dowody?

Lucy - tak mnie tu już wszyscy nazywają, to tak się muszę podpisywać ;-)

Hanna Burdon
8 Paź 2002, 06:28

| Pocieszająca wiadomość! Przygnębiła mnie przeczytana ostatnio książka, z
której wynikało, że jeśli mój mąż nie rozumie polskiego, to dziecko nigdy
nie będzie dwujęzyczne

I są na to naukowe dowody?


No wiesz, w postaci "w ciągu wielu lat badań nie spotkaliśmy się nigdy z
takim przypadkiem"... :-)

Hania

109176
8 Paź 2002, 19:12

Pocieszająca wiadomość! Przygnębiła mnie przeczytana ostatnio książka, z
której wynikało, że jeśli mój mąż nie rozumie polskiego, to dziecko nigdy
nie będzie dwujęzyczne. Jestem jednak zdeterminowana: moje dziecko musi
mówić i czytać po polsku. Śledząc tę dyskusję zauważyłam już, że ktoś
wspominał o dwujęzycznych dzieciach wychowywanych w Niemczech, a Magdzie
udało się w Stanach; może więc nie wszystko stracone?

Hania


Haniu!
ja tez stoje wobec tego problemu. Wprawdzie potomstwo jest jeszcze w planach
(bliskich) ale wiem, ze moje dziecko musi mowic i pisac po polsku! A moj maz
tez ani nie mowi ani za wiele po polsku nie rozumie. Ale wierze, ze mi sie
to uda i ze dzieci beda mowily po polsku bez akcentu...
Jak juz bedziemy na tym etapie to moze powymieniamy doswiadczenia?
Pozdrowienia
Ania

----------------------------------------------
GG 5287751
ICQ 168374238

109176
9 Paź 2002, 06:06

Bardzo chętnie! :-) Moje dziecko ma na razie minus siedem tygodni, więc
raczej kopie, niż mówi, ale ja już się psychicznie przygotowuję. Jeśli
ktoś
już przez to przeszedł i chciałby się podzielić doświadczeniami, to bardzo
chętnie posłucham...


No to zycze powodzenia za 7 tygodni:) Moje na razie ma minus 9 miesiecy plus
jeszcze troche ale jest w bardzo konkretnych planach:)
Ja sie dolaczam do Hani, tez chetnie poslucham...

Ania

Hanna Burdon
9 Paź 2002, 06:16

ja tez stoje wobec tego problemu. Wprawdzie potomstwo jest jeszcze w
planach
(bliskich) ale wiem, ze moje dziecko musi mowic i pisac po polsku! A moj
maz
tez ani nie mowi ani za wiele po polsku nie rozumie. Ale wierze, ze mi sie
to uda i ze dzieci beda mowily po polsku bez akcentu...
Jak juz bedziemy na tym etapie to moze powymieniamy doswiadczenia?


Bardzo chętnie! :-) Moje dziecko ma na razie minus siedem tygodni, więc
raczej kopie, niż mówi, ale ja już się psychicznie przygotowuję. Jeśli ktoś
już przez to przeszedł i chciałby się podzielić doświadczeniami, to bardzo
chętnie posłucham...

Hania

Hanna Burdon
11 Paź 2002, 19:42

Przede wszystkim gratuluje i zycze powodzenia.  Wprawdzie niewiele
moge powiedziec o porodzie (bylem obecny na sali, ale jako ojciec
niwiele mam w tej materii do powiedzenia), ale chcialem sie podzielic
doswiadczeniami jezykowymi mojego malego.  W zwiazku z tym, ze jako
jedyny mowie w domu po polsku, na poczatku moj syn bardzo niewiele
mowil, choc rozumial doskonale wszystko co ja do niego mowilem. Troche
mnie to martwilo bo, naturalnie, bardzo chcialem zeby mowil w moim
jezyku.  Natomiast cud nastapil gdy zawiezlismy go do moich rodzicow w
Polsce (w wieku 5 lat). Spedzil tam dwa miesiace i wrocil mowiac po
polsku i teraz mowi prawie wylacznie w tym jezyku (co prawda, od
miesiaca mamy polska nianie).

Hope this helps ;o)


Owszem, dobrze mi to robi na psychikę! :-)
A powiedz jeszcze, czy stosujesz jakieś pomoce naukowe... Czytasz mu książki
po polsku, puszczasz kasety, sprowadzasz filmy na wideo?

Hania (mocno zainteresowana aspektem praktycznym)

Mac D. Knife
13 Paź 2002, 16:20

<hburdonWYT@ntlworld.comwrote:
Owszem, dobrze mi to robi na psychik?! :-)
A powiedz jeszcze, czy stosujesz jakie? pomoce naukowe... Czytasz mu ksi??ki
po polsku, puszczasz kasety, sprowadzasz filmy na wideo?


Czytam wiersze dla dzieci, zwlaszcza Brzechwy i Tuwima.  Maly paniczyk
;o) bardzo lubi pociagi, wiec 'Lokomotywe' zna juz na pamiec. Poza
tym, bardzo lubi polskie gry komputerowe, zwlaszcza 'Smurfowe
przedszkole' (naprawde fajne) i 'Koziolek Matolek idzie do szkoly'.
Zaczynam powoli sie przymierzac do czegos powazniejszego (np.
'Hobbita'), ale to moze jeszcze za wczesnie.

Poza tym, staram sie tez mu kupowac polskie ksiazki do kolorowania i
inne tego typu broszurki.

Pozdrawiam,
Mac