Solaris - wersja Tarkowskiego

Kategoria: Dla tych, ktorzy nad MegaHit przedkladaja Mistrzow Kina.

Wersja archiwalna tematu "Solaris - wersja Tarkowskiego" z grupy pl.hum.x-muza



Jan Rudziński
2 Paź 2003, 02:41
Cześć wszystkim

 Od tygodnia w 'Ale kino' pokazują 'Solaris' w reżyserii Tarkowskiego.
 Znajoma młodzież akademicka ma o tym dziele jak najgorszą opinię. Nuda,
dłużyzny nie do wytrzymania etc.

 Jak to jest:

1) z filmem jest coś nie tak,
2) z młodzieżą jest coś nie tak,
 czy może
3) ten film nadaje się wyłącznie do oglądania na dużym ekranie.

 Którą wersje obstawiacie?

Artur Bartnicki
2 Paź 2003, 04:16

Jan Rudziński <jan@astercity.netpisze, co następuje:

[8 linii ciach - AB]

1) z filmem jest coś nie tak,


Tak. A za Stalkera to w ogóle należałoby się Tarkowskiemu
rozstrzelanie przez powieszenie.

Robert Maron
2 Paź 2003, 06:15
W artykule <3F7BC8D0.F46FC@astercity.netJan Rudziński napisał(a):
 Od tygodnia w 'Ale kino' pokazują 'Solaris' w reżyserii Tarkowskiego.
 Znajoma młodzież akademicka ma o tym dziele jak najgorszą opinię. Nuda,
dłużyzny nie do wytrzymania etc.

 Jak to jest:


[...]

mi sie ten film bardzo podoba, oczywiście;
co prawda Tarkowskiemu sie nie podobal, ale jemu sie nic nie podobalo...

pomysl ogladania go na malym ekranie jest zaiste interesujacy -
hipnotyzujace sekwencje typowe dla T. stają się zapewne po prostu nudne

wszystkie fimy T. byly zreszta robione w czasach, kiedy wszyscy mieli duzo
czasu; mało to pasuje do sporej części współczesnej młodzieży, mało do
telewizora

robert

Wojciech Orlinski
2 Paź 2003, 06:32
In <3F7BC8D0.F46FC@astercity.netJan Rudziński  wrote:

Cześć wszystkim

 Od tygodnia w 'Ale kino' pokazują 'Solaris' w reżyserii Tarkowskiego.
 Znajoma młodzież akademicka ma o tym dziele jak najgorszą opinię.
Nuda, dłużyzny nie do wytrzymania etc.

 Jak to jest:

1) z filmem jest coś nie tak,
2) z młodzieżą jest coś nie tak,
 czy może
3) ten film nadaje się wyłącznie do oglądania na dużym ekranie.

 Którą wersje obstawiacie?


1.

Jan Rudziński
2 Paź 2003, 06:54
Cześć wszystkim

Robert Maron wrote:

[...]

mi sie ten film bardzo podoba, oczywiście;
co prawda
Tarkowskiemu sie nie podobal, ale jemu sie nic nie podobalo...


^^^^^^^^^^^^^^^^

 Lemowi chyba? O ile wiem, Tarkowskiemu się podobał...

pomysl ogladania go na malym ekranie jest zaiste interesujacy -
hipnotyzujace sekwencje typowe dla T. stają się zapewne po prostu nudne

wszystkie fimy T. byly zreszta robione w czasach, kiedy wszyscy mieli duzo
czasu;


 Ułuda. Już w latach 20. ub. wieku mawiano: 'dawniej ludzie mieli więcej
czasu'.

mało to pasuje do sporej części współczesnej młodzieży, mało do
telewizora


--
Pozdrowienia
 Janek          http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...

Michal Jankowski
2 Paź 2003, 07:00

Jan Rudziński <jan@astercity.netwrites:
 Od tygodnia w 'Ale kino' pokazują 'Solaris' w reżyserii Tarkowskiego.
 Znajoma młodzież akademicka ma o tym dziele jak najgorszą opinię.


A jaka Ty masz opinie?

  MJ
PS. Filmu nie znam. "Ale kino" u mnie nie wystepuje.

Robert Maron
2 Paź 2003, 07:00
W artykule <3F7C03BC.A52F7@astercity.netJan Rudziński napisał(a):

Cześć wszystkim

Robert Maron wrote:

[...]

| mi sie ten film bardzo podoba, oczywiście;
| co prawda
| Tarkowskiemu sie nie podobal, ale jemu sie nic nie podobalo...
^^^^^^^^^^^^^^^^

 Lemowi chyba? O ile wiem, Tarkowskiemu się podobał...


Tarkowskiemu. Jemu zreszta po fakcie zaden wlasny film sie nie podobal -
przynajmniej tak wynika z pamietnikow.

Lem nie ma tu nic do rzeczy, oczywiscie.

| pomysl ogladania go na malym ekranie jest zaiste interesujacy -
| hipnotyzujace sekwencje typowe dla T. stają się zapewne po prostu nudne

| wszystkie fimy T. byly zreszta robione w czasach, kiedy wszyscy mieli duzo
| czasu;

 Ułuda. Już w latach 20. ub. wieku mawiano: 'dawniej ludzie mieli więcej
czasu'.


Raczej tendencja.

robert

Jan Rudziński
2 Paź 2003, 07:04
Cześć wszystkim

Michal Jankowski wrote:

|  Od tygodnia w 'Ale kino' pokazują 'Solaris' w reżyserii Tarkowskiego.
|  Znajoma młodzież akademicka ma o tym dziele jak najgorszą opinię.

A jaka Ty masz opinie?


 Kiedy go wieki temu oglądałem w kinie - owe 'dłużyzny' podobały mi się.
A zwłaszcza długa i jeszcze dłuższa jazda samochodem po coraz bardziej
zasupłanej autostradzie.

  MJ
PS. Filmu nie znam. "Ale kino" u mnie nie wystepuje.


--
Pozdrowienia
 Janek          http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...

Michal Jankowski
2 Paź 2003, 07:12

Jan Rudziński <jan@astercity.netwrites:
| wszystkie fimy T. byly zreszta robione w czasach, kiedy wszyscy mieli duzo
| czasu;

 Ułuda. Już w latach 20. ub. wieku mawiano: 'dawniej ludzie mieli więcej
czasu'.


Teraz mozna szybciej sie przemieszczac, nie trzeba prac w balii i
zmywac w zlewie oraz robic mnostwa podobnych czynnosci. Gdzie ten brak
czasu? 8-)

A w ogole na takie gadki, ze teraz to film musi miec montaz jak z
wideoklipu, to ja odpowiadam "Piekna zlosnica".

  MJ

Wągrowski Konrad
2 Paź 2003, 07:16

-----Original Message-----
From: Jan Rudziński [mailto:jan@astercity.net]
Sent: Thursday, October 02, 2003 8:42 AM
To: pl-hum-x-m@newsgate.pl
Subject: Solaris - wersja Tarkowskiego

Cześć wszystkim

 Od tygodnia w 'Ale kino' pokazują 'Solaris' w reżyserii
Tarkowskiego.  Znajoma młodzież akademicka ma o tym dziele
jak najgorszą opinię. Nuda, dłużyzny nie do wytrzymania etc.

 Jak to jest:

1) z filmem jest coś nie tak,
2) z młodzieżą jest coś nie tak,
 czy może
3) ten film nadaje się wyłącznie do oglądania na dużym ekranie.

 Którą wersje obstawiacie?

--
Pozdrowienia
 Janek          http://www.astercity.net/~janekr


Jakos tak się zlozylo, ze ogladalem wczoraj (żeby dodac smaczku - piszac
jednoczesnie o 'Matriksie':) i film mi się spodobal. W jakis sposób jego
nudziarstwo jest podobne do nudziarstwa Odysei - intryguje i hipnotyzuje.
Ale ja chyba już wedlug zadnych kategorii nie zaliczam się do mlodziezy
(choc chyba do ZSMP można było nalezec do 35 roku zycia, to jeszcze się
lapie).

Jak mi jeszcze powiecie co tworca chcial na koniec powiedziec tym domkiem
posrodku Oceanu, to już będę w pelni ukontentowany. :-)

Konrad Wagrowski
http://esensja.pl

Fidomax
2 Paź 2003, 07:17

Cześć wszystkim

 Od tygodnia w 'Ale kino' pokazują 'Solaris' w reżyserii Tarkowskiego.
 Znajoma młodzież akademicka ma o tym dziele jak najgorszą opinię. Nuda,
dłużyzny nie do wytrzymania etc.

 Jak to jest:

1) z filmem jest coś nie tak,
2) z młodzieżą jest coś nie tak,
 czy może
3) ten film nadaje się wyłącznie do oglądania na dużym ekranie.

 Którą wersje obstawiacie?


ja jako mlodziez akademicka, zostalem pozytywnie zmiazdzony przez "solaris",
wlasnie ogladajac je niedawno na ale kino

przed tym widzialem w kinie na "Nowych horyzontach" "stalkera", ktory takze
pozostawil mnie bez slowa..

hmm obserwujac jak moi znajomi odebrali stalkera na festiwalu, obstawiam za
drugim punktem ...

fidek

Rufus T. Firefly
2 Paź 2003, 08:38

1) z filmem jest coś nie tak,
2) z młodzieżą jest coś nie tak,
 czy może
3) ten film nadaje się wyłącznie do oglądania na dużym ekranie.

 Którą wersje obstawiacie?


Ja, jako wielbiciel nudziarstw, muszę powiedzieć, że to jedyny film
Tarkowskiego, który uważam za nieudany. I jedyny, który mnie nudzi. Już o
tym chyba kiedyś tutaj było. Podchodziłem do niego w kinie dobrych pare razy
i w połowie zawsze mnie gdzies nagle gubił, a potem już mi się nie chciało
szukać z powrotem drogi.

Swoją drogą, S sprawiał też na mnie zawsze wrażenie filmu kręconego przez
człowieka, do którego w połowie realizacji dotarło, że projekt jest błędem,
ale trzeba go skończyć. A tak, żeby połączyć go z remakiem - Soderbergh
dokładnie coś takiego czuł przy kręceniu "Underneath" - w połowie
stwierdził, że projekt jest pęknięty koncepcyjnie bez szans naprawy.
Ciekawe, bo u niego nie widzę tego zupełnie.

Wągrowski Konrad
2 Paź 2003, 08:52

-----Original Message-----
From: Rufus T. Firefly [mailto:chac@stgambit.gda.plSPAMOFF]
Sent: Thursday, October 02, 2003 2:39 PM
To: pl-hum-x-m@newsgate.pl
Subject: Re: Solaris - wersja Tarkowskiego

Ja, jako wielbiciel nudziarstw, muszę powiedzieć, że to
jedyny film Tarkowskiego, który uważam za nieudany. I jedyny,
który mnie nudzi. Już o tym chyba kiedyś tutaj było.
Podchodziłem do niego w kinie dobrych pare razy i w połowie
zawsze mnie gdzies nagle gubił, a potem już mi się nie
chciało szukać z powrotem drogi.

Swoją drogą, S sprawiał też na mnie zawsze wrażenie filmu
kręconego przez człowieka, do którego w połowie realizacji
dotarło, że projekt jest błędem, ale trzeba go skończyć. A
tak, żeby połączyć go z remakiem - Soderbergh dokładnie coś
takiego czuł przy kręceniu "Underneath" - w połowie
stwierdził, że projekt jest pęknięty koncepcyjnie bez szans
naprawy. Ciekawe, bo u niego nie widzę tego zupełnie.

--
Michal Chacinski


A widziales w koncu soderberghowskie 'Solaris'?

Ja mam tu jednak inaczej. Kilka kolejnych podejsc do Stalkera skonczylo się
na razie klapa (ale film mam nagrany, wiec będę probowal nadal), a 'Solaris'
obejrzalem nie bez przyjemnosci od pierwszego rzutu. Może to nie jest jakis
powalajacy filmoznawczy argument, ale jakos inne nie przychodza mi do glowy.
;-) Może jednak powodem była bardzo dobra znajomosc pierwowzoru literackiego
- wtedy film oglada się nawet z czystej ciekawosci.

W nudziarstwach jednak nic nie przebija Odysei. Znowu ostatnio rzucilem
okiem na telewizor i nie odszedlem od niego przez pol godziny. I tak jest
zawsze, niezaleznie, na który fragment Odysei okiem rzuce.

Konrad
http://esensja.pl

Wojciech Orlinski
2 Paź 2003, 08:57
In <blh6a7$sb@nemesis.news.tpi.plRufus T. Firefly wrote:

Ja, jako wielbiciel nudziarstw, muszę powiedzieć, że to jedyny film
Tarkowskiego, który uważam za nieudany. I jedyny, który mnie nudzi.


No nie. A "Stalker" to pies?

Swoją drogą, S sprawiał też na mnie zawsze wrażenie filmu kręconego
przez człowieka, do którego w połowie realizacji dotarło, że projekt
jest błędem, ale trzeba go skończyć.


Moja diagnoza jest brutalniejsza. Tarkowski miał świadomość tego, że
uczestniczy w politycznej szopce pt. "ZSRR daje odpór imperialiście
Kubrickowi" i tylko temu zawdzięcza swój "come back" do łaski partyjnej
oraz ogromne środki na realizację. Liczył na to, że jego geniusz pozwoli
mu przechytrzyć władze, ale jednocześnie musiał mieć przypływy realizmu,
że to defekacja do blaszanego naczynia.

Artur Bartnicki
2 Paź 2003, 09:13

Konrad.Wagrow@telekomunikacja.pl (Wągrowski Konrad) pisze, co następuje:

[26 linii ciach - AB]

Ja mam tu jednak inaczej. Kilka kolejnych podejsc do Stalkera
skonczylo się na razie klapa (ale film mam nagrany, wiec będę
probowal nadal) [...]


Zawsze mnie fascynowało takie podejście. Możesz w trzech słowach
wyjaśnić, co Cię motywuje do ciągłego próbowania filmu, który Cię
najwyraźniej nudzi/męczy? To nie jest żadna zaczepka, chciałbym
zrozumieć, skąd to się bierze -- ja sam, jeśli od
filmu/książki/czegokolwiek mnie odrzuci, to musi pojawić się jakiś
nowy argument, żebym w ogóle rozważył kolejne podejście.

Wągrowski Konrad
2 Paź 2003, 09:20

-----Original Message-----
From: Artur Bartnicki [mailto:arc@dziupla.eu.org]
Sent: Thursday, October 02, 2003 3:07 PM
To: pl-hum-x-m@newsgate.pl
Subject: Re: Solaris - wersja Tarkowskiego

Konrad.Wagrow@telekomunikacja.pl (Wągrowski Konrad) pisze,
co następuje:

[26 linii ciach - AB]

| Ja mam tu jednak inaczej. Kilka kolejnych podejsc do Stalkera
| skonczylo się na razie klapa (ale film mam nagrany, wiec
będę probowal
| nadal) [...]

Zawsze mnie fascynowało takie podejście. Możesz w trzech
słowach wyjaśnić, co Cię motywuje do ciągłego próbowania
filmu, który Cię najwyraźniej nudzi/męczy? To nie jest żadna
zaczepka, chciałbym zrozumieć, skąd to się bierze -- ja sam,
jeśli od filmu/książki/czegokolwiek mnie odrzuci, to musi
pojawić się jakiś nowy argument, żebym w ogóle rozważył
kolejne podejście.


Proste. Chce obejrzec wszystkie filmy sf, które maja jakies znaczenie dla
gatunku (w obiegowej opinii), aby potem moc o nich pisac, i, być może, brac
za to nawet pieniazki. Czy takie wyjasnienie Cie satysfakcjonuje? :-)

Konrad

Robert Maron
2 Paź 2003, 10:00
W artykule <F6D1BC3C436CD411853F001083CF401B0824BE6C@OCE1B030Wągrowski Konrad napisał(a):

Jak mi jeszcze powiecie co tworca chcial na koniec powiedziec tym domkiem
posrodku Oceanu, to już będę w pelni ukontentowany. :-)


a to nie jest tak, ze ocean sie zaopiekowal bohaterem?
(w warstwie doslownej, bo znaczenie tego to juz wiecej...)

robert

Artur Bartnicki
2 Paź 2003, 10:37

Konrad.Wagrow@telekomunikacja.pl (Wągrowski Konrad) pisze, co następuje:

[26 linii ciach - AB]

Proste. Chce obejrzec wszystkie filmy sf, które maja jakies
znaczenie dla gatunku (w obiegowej opinii), aby potem moc o nich
pisac, i, być może, brac za to nawet pieniazki. Czy takie
wyjasnienie Cie satysfakcjonuje? :-)


Jasne. Aczkolwiek w przypadku Tarkowskiego to musiałbym być bardzo
pewny tych pieniędzy :-

Jarek Hirny
2 Paź 2003, 11:25
I stało się tak, że Michal Jankowski napisał(a):

Teraz mozna szybciej sie przemieszczac,


Phyhy. Średnia prędkosć poruszania się po centrum Londynu nie uległa
zmianie od czasu dyliżansów.

Rufus T. Firefly
4 Paź 2003, 08:48

Zawsze mnie fascynowało takie podejście. Możesz w trzech słowach
wyjaśnić, co Cię motywuje do ciągłego próbowania filmu, który Cię
najwyraźniej nudzi/męczy?


Heh, Konrad odpowiedział szczerze :) Rzeczywiście jest tak, że jak coś się
ogląda za pieniądze, zniecierpliwienie włącza się z lekkim opóźnieniem. No i
pozostaje satysfakcja, że "ktoś mi jednak za ten stracony czas zapłaci" :)

Ale poważnie, ja na przykład dość często daję drugą szansę filmom, które
mnie odrzuciły. Prosta sprawa - różnie bywa z nastrojem, kondycją psychiczną
i fizyczną. A już po latach w ogóle człowiek może mieć inne spojrzenie.
Kiedyś mogłem na przykład oglądać bez zniecierpliwienia filmy Żuławskiego i
byłem przekonany, że to wypowiedź faceta rozmyślnie łamiącego utarte reguły
:) Dla odmiany nie trawiłem kiedyś Pasoliniego, a dzisiaj może nie tyle go
cenię, ile szanuję :)

Rufus T. Firefly
4 Paź 2003, 08:48
Użytkownik "Wągrowski Konrad" <Konrad.Wagrow@telekomunikacja.plnapisał
w wiadomości

A widziales w koncu soderberghowskie 'Solaris'?


Nope. Mizeria mojej tegorocznej kondycji kinowej jest przerażająca. Jak
grali Soderbergha, usypiałem córkę, a jak zasnęła, przestali grać. Z
miesiąca na miesiąc coraz bardziej podziwiam Wojtka, że przy trójce małych
Orlińskich dał w ogóle radę nie tylko oglądać, ale i pisać, i jeszcze
wykłócać się o to w sieci.

Rufus T. Firefly
4 Paź 2003, 08:48

| Ja, jako wielbiciel nudziarstw, muszę powiedzieć, że to jedyny film
| Tarkowskiego, który uważam za nieudany. I jedyny, który mnie nudzi.

No nie. A "Stalker" to pies?


Znowu mam deżawu. Nie gadaliśmy o tym już kiedyś? Ja Stalkera nigdy nie
widziałem w TV - zawsze w kinie. I na dużym ekranie w ciemnej sali podejście
Tarkowskiego do mnie akurat przemawia. Montaż w Stalkerze to jeden z dowodów
na to, że on nie bredził jak mówił o sięganiu nożyczkami montażysty w duszę
widza. Dla mnie jest w tym filmie rytm, do którego trzeba się dostosować i
wtedy siedzi się na sali bez zniecierpliwienia. Nie da się tego ogladać w
biegu, bez obiadu i przy baraszkującym niemowlaku. Ja naprawdę uwielbiam np.
tę kilkuminutową scenę jazdy torami, przy której z dzwięków pokonywanych
szyn robi się dziwna rytmiczna muzyka, jakieś proto-downtempo-techno :)

| Swoją drogą, S sprawiał też na mnie zawsze wrażenie filmu kręconego
| przez człowieka, do którego w połowie realizacji dotarło, że projekt
| jest błędem, ale trzeba go skończyć.

Moja diagnoza jest brutalniejsza. Tarkowski miał świadomość tego, że
uczestniczy w politycznej szopce pt. "ZSRR daje odpór imperialiście
Kubrickowi" i tylko temu zawdzięcza swój "come back" do łaski partyjnej
oraz ogromne środki na realizację. Liczył na to, że jego geniusz pozwoli
mu przechytrzyć władze, ale jednocześnie musiał mieć przypływy realizmu,
że to defekacja do blaszanego naczynia.


Ty, ale w czym to uniemożliwia nakręcenie dobrego filmu? Za parę dni
publiczna puszcza chyba Eisensteina - tak dla przykładu.

Wojciech Orlinski
4 Paź 2003, 08:48
In <blmff9$o9@atlantis.news.tpi.plRufus T. Firefly wrote:

| A widziales w koncu soderberghowskie 'Solaris'?

Nope. Mizeria mojej tegorocznej kondycji kinowej jest przerażająca.
Jak grali Soderbergha, usypiałem córkę, a jak zasnęła, przestali grać.
Z miesiąca na miesiąc coraz bardziej podziwiam Wojtka, że przy trójce
małych Orlińskich dał w ogóle radę nie tylko oglądać, ale i pisać, i
jeszcze wykłócać się o to w sieci.


No bo to jest właśnie jedyna rozrywka, którą da się wciskać w
parominutowe okienka.

Wojciech Orlinski
4 Paź 2003, 08:52
In <blmff9$o9@atlantis.news.tpi.plRufus T. Firefly wrote:

| Ja, jako wielbiciel nudziarstw, muszę powiedzieć, że to jedyny film
| Tarkowskiego, który uważam za nieudany. I jedyny, który mnie nudzi.

| No nie. A "Stalker" to pies?

Znowu mam deżawu. Nie gadaliśmy o tym już kiedyś?


A możliwe.

Ja Stalkera nigdy
nie widziałem w TV - zawsze w kinie.


Ja też w kinie! I szczerze mówiąc, po raz pierwszy o wyjściu z sali
pomyślałem już w pierwszym ujęciu, kiedy kamera z prędkością angstrema
na stulecie najeżdża na skądinąd nieciekawą twarz głównego bohatera
leżącego w łóżku.

I na dużym ekranie w ciemnej sali
podejście Tarkowskiego do mnie akurat przemawia. Montaż w Stalkerze to
jeden z dowodów na to, że on nie bredził jak mówił o sięganiu
nożyczkami montażysty w duszę widza. Dla mnie jest w tym filmie rytm,
do którego trzeba się dostosować i wtedy siedzi się na sali bez
zniecierpliwienia.


No wiesz... mam wrażenie, że jak się bardzo intensywnie dostosujesz, to
nawet Marka Piestraka można polubić.

Nie da się tego ogladać w biegu, bez obiadu i przy
baraszkującym niemowlaku. Ja naprawdę uwielbiam np. tę kilkuminutową
scenę jazdy torami, przy której z dzwięków pokonywanych szyn robi się
dziwna rytmiczna muzyka, jakieś proto-downtempo-techno :)


Tak, tory mogą być. W ogóle scenografia była fajna.

| Moja diagnoza jest brutalniejsza. Tarkowski miał świadomość tego, że
| uczestniczy w politycznej szopce pt. "ZSRR daje odpór imperialiście
| Kubrickowi" i tylko temu zawdzięcza swój "come back" do łaski
| partyjnej oraz ogromne środki na realizację. Liczył na to, że jego
| geniusz pozwoli mu przechytrzyć władze, ale jednocześnie musiał mieć
| przypływy realizmu, że to defekacja do blaszanego naczynia.

Ty, ale w czym to uniemożliwia nakręcenie dobrego filmu? Za parę dni
publiczna puszcza chyba Eisensteina - tak dla przykładu.


Może Stalin działał inaczej, tzn. po jakimś czasie i tak faceta zabijał,
ale przynajmniej się nie wtrącał w codzienną realizację? Bo wiesz, gdyby
ktoś kręcił film o Linuksie na moje zlecenie i ja bym mu codziennie
wyjeżdżał z uwagami typu "ten facet ma jeszcze za mało pryszczy, musisz
go pokazać trochę ohydniej", to z tego nie mogłoby wyjść nic dobrego.

Jan Rudziński
6 Paź 2003, 06:56
Cześć wszystkim

Wojciech Orlinski wrote:

[...]

| Ty, ale w czym to uniemożliwia nakręcenie dobrego filmu? Za parę dni
| publiczna puszcza chyba Eisensteina - tak dla przykładu.

Może Stalin działał inaczej, tzn. po jakimś czasie i tak faceta zabijał,
ale przynajmniej się nie wtrącał w codzienną realizację?


 Słyszałem (nie mam pod ręką źródeł), że 'Iwan Groźny' Eisensteina
został właściwie zmasakrowany już na etapie produkcji.
 'Pancernik...' został - owszem - nakręcony jako całkowicie osobista
wizja. A potem było coraz gorzej.

Arkadiusz Styszyński
8 Paź 2003, 07:16
Konrad.Wagrow@telekomunikacja.pl (=?ISO-8859-1?Q?W=B1growski_Konrad?=)
napisał(a):

Jak mi jeszcze powiecie co tworca chcial na koniec powiedziec tym domkiem
posrodku Oceanu, to już będę w pelni ukontentowany. :-)


No chyba to, co mówi w innych swoich filmach: "Gospodi, pomiłuj" :) Ta scena
dość jednoznacznie kojarzy mi się z "Powrotem syna marnotrawnego" Rembrandta.
I chyba do niej odnosi się Soderbergh wkładając w ostatnią (albo
przedostatnią) scenę swojego "Solaris" cytat z fresku Michała Anioła.

Pozdrawiam
Arkadiusz Styszyński
star@wp.pl

Ted
18 Paź 2003, 17:16
30 lat temu ogladalem wersje RADZIECKA 3.5 godziny 2 czesci tobyla nuda po
niecalej godzinie wyszedlem.
"Jan Rudziński" <jan@astercity.netwrote in message


Cześć wszystkim

 Od tygodnia w 'Ale kino' pokazują 'Solaris' w reżyserii Tarkowskiego.
 Znajoma młodzież akademicka ma o tym dziele jak najgorszą opinię. Nuda,
dłużyzny nie do wytrzymania etc.

 Jak to jest:

1) z filmem jest coś nie tak,
2) z młodzieżą jest coś nie tak,
 czy może
3) ten film nadaje się wyłącznie do oglądania na dużym ekranie.

 Którą wersje obstawiacie?

--
Pozdrowienia
 Janek          http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...


spdk
18 Paź 2003, 17:31

Phyhy. Średnia prędkosć poruszania się po centrum Londynu nie uległa
zmianie od czasu dyliżansów.


Ale tylko dlatego, ze teraz kazdy ma swoj dylizans i wydaje mu sie, ze jego
jest lepszy niz dylizansy pozostalych dziesieciu milionow.

Wojciech Orlinski
19 Paź 2003, 06:19

In <bmsben$ja@inews.gazeta.plspdk wrote:
| Phyhy. Średnia prędkosć poruszania się po centrum Londynu nie uległa
| zmianie od czasu dyliżansów.

Ale tylko dlatego, ze teraz kazdy ma swoj dylizans i wydaje mu sie, ze
jego jest lepszy niz dylizansy pozostalych dziesieciu milionow.


Uhm, już nie w Londynie. Prywatnych kierowców zniechęcono na tyle
możliwych sposobów do poruszania się po mieście, że w dużym stopniu
przestali; ale dalej wystarczająco dużo korków robią taksówki, autobusy
i samochody dostawcze. IIRC Oxford Street nic innego nie może jeździć -
a i tak autobus jedzie z prędkością piechura.

spdk
19 Paź 2003, 06:36

Uhm, już nie w Londynie. Prywatnych kierowców zniechęcono na tyle
możliwych sposobów do poruszania się po mieście, że w dużym stopniu


Nie wiedzialem, ze juz im sie udalo. Ale pamietam rozlegle kampanie
reklamowe zachecajace do korzystania z publicznego transportu. Niedlugo
takie same beda w Warszawie. Tylko u nas wprowadzenie zmian zajmie 20 lat
:-)

Michal Jankowski
19 Paź 2003, 06:50

Wojciech Orlinski <i@gazeta.plwrites:
Uhm, już nie w Londynie. Prywatnych kierowców zniechęcono na tyle
możliwych sposobów do poruszania się po mieście, że w dużym stopniu
przestali; ale dalej wystarczająco dużo korków robią taksówki, autobusy
i samochody dostawcze. IIRC Oxford Street nic innego nie może jeździć -
a i tak autobus jedzie z prędkością piechura.


I co, metro tez stoi w korkach i tez jedzie z predkoscia XIX-wiecznego
dylizansu?

Wszystkie te dyrdymaly "srednia predkosc sie nie zmienila" maja slaby
zwiazek z rzeczywistoscia(*). Nie dojezdzalbys z Lomianek do redakcji
na Czerska w XIX w...

  MJ
(*) To znaczy o tyle maja, ze w XIX w. metro tez juz bylo 8-)

Wojciech Orlinski
19 Paź 2003, 07:16
In <2nu165ec6j.@ccfs1.fuw.edu.plMichal Jankowski  wrote:

| Uhm, już nie w Londynie. Prywatnych kierowców zniechęcono na tyle
| możliwych sposobów do poruszania się po mieście, że w dużym stopniu
| przestali; ale dalej wystarczająco dużo korków robią taksówki,
| autobusy  i samochody dostawcze. IIRC Oxford Street nic innego nie
| może jeździć -  a i tak autobus jedzie z prędkością piechura.

I co, metro tez stoi w korkach i tez jedzie z predkoscia XIX-wiecznego
dylizansu?


Metro jest głębokie, więc mnóstwo czasu tracisz na samą wędrówkę z ulicy
na peron, a przesiadki to horror (w porównaniu np. z Paryżem).

Wszystkie te dyrdymaly "srednia predkosc sie nie zmienila" maja slaby
zwiazek z rzeczywistoscia(*). Nie dojezdzalbys z Lomianek do redakcji
na Czerska w XIX w...


Ale ja w ogóle mam szczęście komunikacyjne (czy raczej - dobrze
przemyślane decyzje życiowe), bo ja w sumie jadę wyłącznie Wisłostradą i
trasą gdańską. Tunel pod Wisłostradą usunął ostatnie ognisko korkogenne
na mojej trasie. Gdybym miał dojeżdżać np. na Ochotę, bym się wściekl i
zmienił pracę.

wielkimisio
25 Lis 2003, 09:00
| news:20031002145708652+0200@igel.g azeta.pl...

| Ja, jako wielbiciel nudziarstw, muszę powiedzieć, że to jedyny film
| Tarkowskiego, który uważam za nieudany. I jedyny, który mnie nudzi.

| No nie. A "Stalker" to pies?

Znowu mam deżawu. Nie gadaliśmy o tym już kiedyś? Ja Stalkera nigdy nie
widziałem w TV - zawsze w kinie. I na dużym ekranie w ciemnej sali podejście
Tarkowskiego do mnie akurat przemawia. Montaż w Stalkerze to jeden z dowodów
na to, że on nie bredził jak mówił o sięganiu nożyczkami montażysty w duszę
widza. Dla mnie jest w tym filmie rytm, do którego trzeba się dostosować i
wtedy siedzi się na sali bez zniecierpliwienia. Nie da się tego ogladać w
biegu, bez obiadu i przy baraszkującym niemowlaku. Ja naprawdę uwielbiam np.
tę kilkuminutową scenę jazdy torami, przy której z dzwięków pokonywanych
szyn robi się dziwna rytmiczna muzyka, jakieś proto-downtempo-techno :)

| Swoją drogą, S sprawiał też na mnie zawsze wrażenie filmu kręconego
| przez człowieka, do którego w połowie realizacji dotarło, że projekt
| jest błędem, ale trzeba go skończyć.

| Moja diagnoza jest brutalniejsza. Tarkowski miał świadomość tego, że
| uczestniczy w politycznej szopce pt. "ZSRR daje odpór imperialiście
| Kubrickowi" i tylko temu zawdzięcza swój "come back" do łaski partyjnej
| oraz ogromne środki na realizację. Liczył na to, że jego geniusz pozwoli
| mu przechytrzyć władze, ale jednocześnie musiał mieć przypływy realizmu,
| że to defekacja do blaszanego naczynia.

Ty, ale w czym to uniemożliwia nakręcenie dobrego filmu? Za parę dni
publiczna puszcza chyba Eisensteina - tak dla przykładu.


--
============= P o l N E W S ==============
     archiwum i przeszukiwanie newsów
        http://www.polnews.pl

wielkimisio
25 Lis 2003, 09:00
| news:20031002145708652+0200@igel.g azeta.pl...

| Ja, jako wielbiciel nudziarstw, muszę powiedzieć, że to jedyny film
| Tarkowskiego, który uważam za nieudany. I jedyny, który mnie nudzi.

| No nie. A "Stalker" to pies?

Znowu mam deżawu. Nie gadaliśmy o tym już kiedyś? Ja Stalkera nigdy nie
widziałem w TV - zawsze w kinie. I na dużym ekranie w ciemnej sali podejście
Tarkowskiego do mnie akurat przemawia. Montaż w Stalkerze to jeden z dowodów
na to, że on nie bredził jak mówił o sięganiu nożyczkami montażysty w duszę
widza. Dla mnie jest w tym filmie rytm, do którego trzeba się dostosować i
wtedy siedzi się na sali bez zniecierpliwienia. Nie da się tego ogladać w
biegu, bez obiadu i przy baraszkującym niemowlaku. Ja naprawdę uwielbiam np.
tę kilkuminutową scenę jazdy torami, przy której z dzwięków pokonywanych
szyn robi się dziwna rytmiczna muzyka, jakieś proto-downtempo-techno :)

| Swoją drogą, S sprawiał też na mnie zawsze wrażenie filmu kręconego
| przez człowieka, do którego w połowie realizacji dotarło, że projekt
| jest błędem, ale trzeba go skończyć.

| Moja diagnoza jest brutalniejsza. Tarkowski miał świadomość tego, że
| uczestniczy w politycznej szopce pt. "ZSRR daje odpór imperialiście
| Kubrickowi" i tylko temu zawdzięcza swój "come back" do łaski partyjnej
| oraz ogromne środki na realizację. Liczył na to, że jego geniusz pozwoli
| mu przechytrzyć władze, ale jednocześnie musiał mieć przypływy realizmu,
| że to defekacja do blaszanego naczynia.

Ty, ale w czym to uniemożliwia nakręcenie dobrego filmu? Za parę dni
publiczna puszcza chyba Eisensteina - tak dla przykładu.


--
============= P o l N E W S ==============
     archiwum i przeszukiwanie newsów
        http://www.polnews.pl

wielkimisio
25 Lis 2003, 09:00
| news:20031002145708652+0200@igel.g azeta.pl...

| Ja, jako wielbiciel nudziarstw, muszę powiedzieć, że to jedyny film
| Tarkowskiego, który uważam za nieudany. I jedyny, który mnie nudzi.

| No nie. A "Stalker" to pies?

Znowu mam deżawu. Nie gadaliśmy o tym już kiedyś? Ja Stalkera nigdy nie
widziałem w TV - zawsze w kinie. I na dużym ekranie w ciemnej sali podejście
Tarkowskiego do mnie akurat przemawia. Montaż w Stalkerze to jeden z dowodów
na to, że on nie bredził jak mówił o sięganiu nożyczkami montażysty w duszę
widza. Dla mnie jest w tym filmie rytm, do którego trzeba się dostosować i
wtedy siedzi się na sali bez zniecierpliwienia. Nie da się tego ogladać w
biegu, bez obiadu i przy baraszkującym niemowlaku. Ja naprawdę uwielbiam np.
tę kilkuminutową scenę jazdy torami, przy której z dzwięków pokonywanych
szyn robi się dziwna rytmiczna muzyka, jakieś proto-downtempo-techno :)

| Swoją drogą, S sprawiał też na mnie zawsze wrażenie filmu kręconego
| przez człowieka, do którego w połowie realizacji dotarło, że projekt
| jest błędem, ale trzeba go skończyć.

| Moja diagnoza jest brutalniejsza. Tarkowski miał świadomość tego, że
| uczestniczy w politycznej szopce pt. "ZSRR daje odpór imperialiście
| Kubrickowi" i tylko temu zawdzięcza swój "come back" do łaski partyjnej
| oraz ogromne środki na realizację. Liczył na to, że jego geniusz pozwoli
| mu przechytrzyć władze, ale jednocześnie musiał mieć przypływy realizmu,
| że to defekacja do blaszanego naczynia.

Ty, ale w czym to uniemożliwia nakręcenie dobrego filmu? Za parę dni
publiczna puszcza chyba Eisensteina - tak dla przykładu.


--
============= P o l N E W S ==============
     archiwum i przeszukiwanie newsów
        http://www.polnews.pl

Mat
25 Lis 2003, 13:22
wielkimisio | wielkimis@wp.pl:

[cut śmieci]

Mógłbyś łaskawie przeczytać NETykietę *ZANIM* wejdziesz z buciorami do
Usenetu ???? PLONK WARNING.



Podobne tematy:
zlot 11 listopada<wtorek>zbiórka o 15:00 na SPORT HOTE
VELVET HEAVEN 6 - DM Party, 15.08.09, Siouxie 10, Gdynia
Weekend 15-16 Sierpień
Weekend 15-16 Maj
wersja DEMO
WSC Real 08: World Snooker Championship - będzie wersja PC.
Quest Lvl 10-15