cabaret balkan i podobne

Kategoria: Dla tych, ktorzy nad MegaHit przedkladaja Mistrzow Kina.

Wersja archiwalna tematu "cabaret balkan i podobne" z grupy pl.hum.x-muza



robert slawinski
4 Lip 2000, 03:00
kolejny jugoslowianski film, zdawaloby sie w duchu kusturicy, jednak w
sumie nie kazdy film oparty na opisie systuacji z zycia wspolczesnej
jugoslawii musi byc z nim kojarzona. moze zbyt malo znam to kino. film
dostal pare dosc prestizowych nagrod w 98 roku i reklamowany jest jako
zdobywca ngrody za najlepszy film na festiwalu w wenceji. dlatego
tylko wzialem ten film z wypozyczalni.

nie moge powiedziec, ze to byl zly film, nie moge rowniez powiedziec,
ze mi sie podobal. film jest zlepkiem paru sytuacji, ktorych
bohaterowie maja czasami cos wspolnego ze soba, czasami, spotykaja sie
zupelnie przypadkowo, lecz dla mnie jest to jedynie zbior zupelnie
niezaleznych sytuacji w ktorych autor chce pokazac rozne sposoby jak
jeden czlowiek moze pastwic sie nad drugim. "cabater balkan" byl to
pierwszy film, ktory iloscia wydzielonej z filmu bezsensownej
nienawisci, glupoty i przemocy po prostu mnie zmeczyl lub moze i nawet
przestraszyl.

jednej rzeczy, ktorej niemoge pojac to faktu, po co robi sie takie
filmy? po co robi sie coraz wiecej filmow typu "bilboard" ,
"poniedzialek" to z polskiego podworka i chocby "hate", "doberman",
wszystkie podobne do "bone collector" no i cala masa amerykanskich
filmow o getto murzynskim lub latynoskim. czemu maja sluzyc te filmy?
kto na nie daje kase, czesto wcale nie taka mala? filmy te nie maja
zadnego przeslania, prawie zadnej tresci, pokazuja lub raczej emanuja
jak to mialo miejsce w "CB" systuacjami jak to jakis burak terroryzuje
ludzi w autobusie itp. czy film i sztuka filmowa upadla juz tak nisko,
ze tematyka przez nia poruszana siega tej z pierwszych stron podlych
brukowych dziennikow? wystarczy ze przeczytam pare tematow z pierwszej
strony super expressu i mam popsuty humor na reszte dnia.  
moze ja czegos nie wiem, ale czemu ma sluzyc pokazanie samej przemocy
skoro w takim kraju jak polska nic nie mozna z nia zrobic? po
obejrzeniu takiego filmu ma sie jedynie ochote odbezpieczyc swoja
spluwe wyjsc na miasto i w zaleznosci od zapartywan lub humoru
terroryzowac staruszki w metrze lub mordowac z zimna krwia wszystkich
"dresow", ktorych sie spotka na swojej drodze. w zadnym wypadku
niczemu dobremu to nie sluzy.

czyzby naprawde przecietny widz stoczyl sie tak by do kina ciagnela go
tylko lejaca sie z ekranu krew pokazywana w coraz to przemyslny
sposob, czy tez az takie excytujace jest zycie meneli, dresiarzy
wszelkiej masci cwaniaczkow i bandziorow. czy moze ma traktowac takie
filmy jako przestroge "co ci zrobie jak cie zlapie" czy tez jako
manual "jak zostac "dresem" w 90 minut"? dlaczego takie filmy dostaja
jakiekolwiek nagrody?

czy ktos mi moze powiedziec po co to wszystko? <rs

IksTAB
13 Lip 2000, 03:00

robert slawinski napisał(a) w wiadomo ci:

jednej rzeczy, ktorej niemoge pojac to faktu, po co robi sie takie
filmy? po co robi sie coraz wiecej filmow typu "bilboard" ,
"poniedzialek" to z polskiego podworka i chocby "hate", "doberman",


W przypadku tych konkretnych filmow rowniez nie rozumiem czemu to ma sluzyc
:(

czy film i sztuka filmowa upadla juz tak nisko,
ze tematyka przez nia poruszana siega tej z pierwszych stron podlych
brukowych dziennikow?


Co do polskich filmow to moge powiedziec, ze popadamy z jednej skrajnosci w
druga. Od poetyckiego jezyka w PT do "kurwienia" w "poniedzialku".
Chyba pragniemy stworzyc cos na ksztalt wloskiego neorealizmu ;)

"jak zostac "dresem" w 90 minut"? dlaczego takie filmy dostaja
jakiekolwiek nagrody?


Jest taki film Mathieu Kassovitz'a "La haine" ukazujacy srodwisko
francuskich "dresow" i mlodziezy blokowisk. W tle starcia z policja, w
ktorych trojka bohaterow bierze udzial. Wszystko zrobione ze smakiem i
zasluzony cezar'95.
Wniosek taki, ze mozna zrobic film o tej tematyce, ktory wiarygodnie ukaze
dane srodowisko a jednoczesnie nie zrazi nas do niego. Zaraz, to sie jakos
nazywa, chyba sztuka ;)

czy ktos mi moze powiedziec po co to wszystko? <rs


Po co? Przepraszam, ale gdzie Ty zyjesz? Dla pieniedzy !!!
To strasznie boli, ale taka jest okrutna prawda :(

Pozdrawiam

IksTAB

robert slawinski
14 Lip 2000, 03:00

Co do polskich filmow to moge powiedziec, ze popadamy z jednej skrajnosci w
druga. Od poetyckiego jezyka w PT do "kurwienia" w "poniedzialku".
Chyba pragniemy stworzyc cos na ksztalt wloskiego neorealizmu ;)


to w sumie zabralismy sie za niezle tematy.

| "jak zostac "dresem" w 90 minut"? dlaczego takie filmy dostaja
| jakiekolwiek nagrody?
Jest taki film Mathieu Kassovitz'a "La haine" ukazujacy srodwisko
francuskich "dresow" i mlodziezy blokowisk. W tle starcia z policja, w
ktorych trojka bohaterow bierze udzial. Wszystko zrobione ze smakiem i
zasluzony cezar'95.


"la haine" to jest "hate" na ktory sie powolywalem wczesniej. nie
wiedze, niczego wysmakowanego ani sposobie przedstawienia ani w samym
temacie tego filmu. po co mi wiecej wiedzy na te tematy, skoro to
widze na codzien w okolo mnie, czytam w prasie, wciskaja mi z
telewizora itp.

Wniosek taki, ze mozna zrobic film o tej tematyce, ktory wiarygodnie ukaze
dane srodowisko a jednoczesnie nie zrazi nas do niego. Zaraz, to sie jakos
nazywa, chyba sztuka ;)


sztuka juz dawno umarla. teraz to tylko kopiowanie i mieszanie tego co
bylo. czasami leprze czasami gorsze, ale zasadzniczo nic nowego.

| czy ktos mi moze powiedziec po co to wszystko? <rs
Po co? Przepraszam, ale gdzie Ty zyjesz? Dla pieniedzy !!!
To strasznie boli, ale taka jest okrutna prawda :(


wiec po to pytam. kto za to placi? kto chce ogladac takie rzeczy i po
co? <rs

IksTAB
14 Lip 2000, 03:00

robert slawinski napisał(a) w wiadomo ci: <396e8092.3772@130.130.0.2...


| Co do polskich filmow to moge powiedziec, ze popadamy z jednej skrajnosci
w
| druga. Od poetyckiego jezyka w PT do "kurwienia" w "poniedzialku".
| Chyba pragniemy stworzyc cos na ksztalt wloskiego neorealizmu ;)

to w sumie zabralismy sie za niezle tematy.

| "jak zostac "dresem" w 90 minut"? dlaczego takie filmy dostaja
| jakiekolwiek nagrody?
| Jest taki film Mathieu Kassovitz'a "La haine" ukazujacy srodwisko
| francuskich "dresow" i mlodziezy blokowisk. W tle starcia z policja, w
| ktorych trojka bohaterow bierze udzial. Wszystko zrobione ze smakiem i
| zasluzony cezar'95.

"la haine" to jest "hate"...


"La haine" to orginalny francuski tytul i znaczy dokladnie to samo co "hate"

po co mi wiecej wiedzy na te tematy, skoro to
widze na codzien w okolo mnie, czytam w prasie, wciskaja mi z
telewizora itp.


Hm. Czy o egzekucji dlugow tez czytasz i slyszysz?

| Wniosek taki, ze mozna zrobic film o tej tematyce, ktory wiarygodnie ukaze
| dane srodowisko a jednoczesnie nie zrazi nas do niego. Zaraz, to sie jakos
| nazywa, chyba sztuka ;)

sztuka juz dawno umarla...


Kiedy ???

teraz to tylko kopiowanie i mieszanie tego co
bylo. czasami leprze czasami gorsze, ale zasadzniczo nic nowego.


 Rozwoj filmu jest zwiazany ze zmianami w naszym zyciu codziennym.
Nie ma zmian, tworcy robia to co robia. Niektorzy probuja czegos nowego,
jednak wiekszosc nie ryzykuje i powiela stare sprawdzone wzorce. Stad, np.
spora czesc filmow sensacyjnych lat 80 to gorsze lub lepsze historyjki o
narkotykach.
 Rekordy glupoty bija polscy tworcy, ktorzy zamierzaja zaciagnac rzesze
dzieci do kin na kolejne lektury, bo z tego sa pewne pieniadze.
Wydaje mi sie jednak, ze jeszcze jedn - dwie lektury a nasz rynek sie nasyci
i nie przyjmie wiecej. Za duzo tego "film d'Art" ;)

| czy ktos mi moze powiedziec po co to wszystko? <rs
| Po co? Przepraszam, ale gdzie Ty zyjesz? Dla pieniedzy !!!
| To strasznie boli, ale taka jest okrutna prawda :(

wiec po to pytam. kto za to placi? kto chce ogladac takie rzeczy i po
co? <rs


Placa producenci, ktorzy mysla, ze jezeli poszedl raz to pojdze i 10 raz.
Jak nikt tego nie obejrzy w kinach, na kasetach to wybor padnie na
przyszlych widzow polsatu.
Pozdrawiam
IksTAB

robert slawinski
15 Lip 2000, 03:00

| "la haine" to jest "hate"...
"La haine" to orginalny francuski tytul i znaczy dokladnie to samo co "hate"


toz to samo przeciez napisalem.

| po co mi wiecej wiedzy na te tematy, skoro to
| widze na codzien w okolo mnie, czytam w prasie, wciskaja mi z
| telewizora itp.
Hm. Czy o egzekucji dlugow tez czytasz i slyszysz?


na "goraco" nie czytam zasadniczo o motywach, bo to dopiero w
sledztwie wychodzi, ale rozmawiamy o samej przemocy i jej obecnosci na
ekranie. zreszta "dlug" uwazam, ze mial pewnien sens w tym co i w jaki
sposob pokazywal. reszta wspomnianych filmow z exekucja dlugow nie ma
chyba wiele wspolnego.

| Wniosek taki, ze mozna zrobic film o tej tematyce, ktory wiarygodnie ukaze
| dane srodowisko a jednoczesnie nie zrazi nas do niego. Zaraz, to sie jakos
| nazywa, chyba sztuka ;)
| sztuka juz dawno umarla...
Kiedy ???


1917 a wkazdym razie zaczela umierac.

| teraz to tylko kopiowanie i mieszanie tego co
| bylo. czasami leprze czasami gorsze, ale zasadzniczo nic nowego.
Rozwoj filmu jest zwiazany ze zmianami w naszym zyciu codziennym.
Nie ma zmian, tworcy robia to co robia. Niektorzy probuja czegos nowego,
jednak wiekszosc nie ryzykuje i powiela stare sprawdzone wzorce. Stad, np.
spora czesc filmow sensacyjnych lat 80 to gorsze lub lepsze historyjki o
narkotykach.
Rekordy glupoty bija polscy tworcy, ktorzy zamierzaja zaciagnac rzesze
dzieci do kin na kolejne lektury, bo z tego sa pewne pieniadze.


to ja sie teraz tobie zdziwie. przeciez kasa i sukces sa napisane na
tych produkcjach.

Wydaje mi sie jednak, ze jeszcze jedn - dwie lektury a nasz rynek sie nasyci
i nie przyjmie wiecej. Za duzo tego "film d'Art" ;)


lenistwo jest wielka potega. leniwy malolat znacznie chetnej pojdzie
do kina na film niz przeczyta ksiazke. stad kasa.

| | czy ktos mi moze powiedziec po co to wszystko? <rs
| Po co? Przepraszam, ale gdzie Ty zyjesz? Dla pieniedzy !!!
| To strasznie boli, ale taka jest okrutna prawda :(
| wiec po to pytam. kto za to placi? kto chce ogladac takie rzeczy i po
| co? <rs
Placa producenci, ktorzy mysla, ze jezeli poszedl raz to pojdze i 10 raz.


ale jak widac caly czas im sie to udaje wiec musi byc rynek zbytu.
ludzie musza chciec to ogladac. jakby jeden producent z drugim utopil
na takim filmie kase to by sie drugi raz zastanowil i nakrecil np.
film przyrodniczy. tylko na to tez trzeba miec jakis pomysl. <rs

IksTAB
15 Lip 2000, 03:00

robert slawinski napisał(a) w wiadomo ci: <3972f04d.1605@130.130.0.2...


| "la haine" to jest "hate"...
| "La haine" to orginalny francuski tytul i znaczy dokladnie to samo co
"hate"

toz to samo przeciez napisalem.


Przepraszam, zle zrozumialem sens twojej wypowiedzi i stad nieporozumienie.

na "goraco" nie czytam zasadniczo o motywach, bo to dopiero w
sledztwie wychodzi, ale rozmawiamy o samej przemocy i jej obecnosci na
ekranie. zreszta "dlug" uwazam, ze mial pewnien sens w tym co i w jaki
sposob pokazywal. reszta wspomnianych filmow z exekucja dlugow nie ma
chyba wiele wspolnego.


Nie ma !!! Powstaja gnioty, ale rezyserzy probuja ukazac zycie codzienne co
im zlosnie wychodzi. Mysle, ze nie chodzi juz o sama przemoc i krew bo mozna
to pokazac ze smakiem. Chodzi o realizm, ktory w tych filmach naciagniety do
granic mozliwosci, co powoduje sztucznosc obrazow, ktore przychodzi nam
ogladac :(

| Kiedy ???
1917 a wkazdym razie zaczela umierac.


Cos dlugo umiera :)
Powaznie mowiac zaskoczyla mnie ta data. Nie widze podstaw aby miala juz
wtedy umrzec. Zanosilo sie na cos zupelnie innego. Zaczynal sie rodzic film
radziecki, pozniej szwedzki. Rosjanie rozwineli montaz. Powstal film
dziwiekowy. A pozniej setki fantastycznych filmow, wielkich rezyserow i
wspanialych aktorow.

Jedyny sensowny powod jaki przychodzi mi do glowy, dla ktorego podales ten
rok, to rozwoj kinematografii amerykanskiej i powstanie Hollywood.

| Rekordy glupoty bija polscy tworcy, ktorzy zamierzaja zaciagnac rzesze
| dzieci do kin na kolejne lektury, bo z tego sa pewne pieniadze.

to ja sie teraz tobie zdziwie. przeciez kasa i sukces sa napisane na
tych produkcjach.


Polska kinematografia nastawila sie na pieniadze, ktore wyciagna od dzieci i
mlodziezy. W tym widza rozwoj naszej kinematografii. Bo przeciez miliony
ludzi poszlo do kina, tylko nikt nie policzy ile bylo w tym dzieci i
mlodziezy sila zaciagnietych do kina! Przesadzilem? ;)

ale jak widac caly czas im sie to udaje wiec musi byc rynek zbytu.
ludzie musza chciec to ogladac. jakby jeden producent z drugim utopil
na takim filmie kase to by sie drugi raz zastanowil i nakrecil np.
film przyrodniczy. tylko na to tez trzeba miec jakis pomysl. <rs


 Ludzi nie zmienimy

Pozdrawiam

IksTAB

robert slawinski
15 Lip 2000, 03:00

| na "goraco" nie czytam zasadniczo o motywach, bo to dopiero w
| sledztwie wychodzi, ale rozmawiamy o samej przemocy i jej obecnosci na
| ekranie. zreszta "dlug" uwazam, ze mial pewnien sens w tym co i w jaki
| sposob pokazywal. reszta wspomnianych filmow z exekucja dlugow nie ma
| chyba wiele wspolnego.
Nie ma !!! Powstaja gnioty, ale rezyserzy probuja ukazac zycie codzienne co
im zlosnie wychodzi.


dlaczego im zalosnie wychodzi? tematy, czy sam sposob obrazowania?
moim zdaniem polskie ekipy realizatorskie sa po prostu do bani. jesli
juz film jest w miare dobrze nakrecony na planie to jest tak dennie
zmontowany i udzwiekowiony, ze rece opadaja. nie wiem skad sie to
bierze bo przeciez polscy (nie znam polskiego slowa) cinematographers,
sa jednymi z najlepszych na swiecie. polacy sa wysokiej klasy
specjalistami od dzwieku.o statnio robili nawet edycje dialogow do
paru produkcji amerykanskich.
nie che mi sie rozbierac poszczegolnych scen lub filmow na atomy, ale
diabel siedzi w detalach i jesli slysze np., jak zly dres z pragi
klnie tak jak tego nigdy w zyciu nie slyszalem, to jest to dla mnie
juz nawet nie smieszne, ale zenujace, a juz na pewno nie realne. chyba
juz nikt (sorry, wiem ze uogolniam zbyt bardzo, ale tak jest po prostu
szybciej) sie nie kwapi, zeby zrobic jakis research, posluchac jak ci
ludzie mowia - skoro juz sie czapnalem rzucania miesem.

Mysle, ze nie chodzi juz o sama przemoc i krew bo mozna
to pokazac ze smakiem. Chodzi o realizm, ktory w tych filmach naciagniety do
granic mozliwosci, co powoduje sztucznosc obrazow, ktore przychodzi nam
ogladac :(


"sztucznosc", to slowo ktore jest w tej chwili przybite to calej
kinematografii polskiej. choc powiem, szczerze, ze chyba w ogole
jeszcze ne widzialem autentycznie nakreconej sceny kopania czlowieka,
ktorego gra jeden z glownych aktorow. w polskim filmie poczynajac od
dialogow, a skonczywszy na scenach bujek wszystko jest sztuczne z
wyjatkiem tematow filmow, ktore sa chyba nawet prawdziwe az do bolu.
niestety kino jest to przekaz wizualny i sa pewne reguly gry. jesli
sie ich nei przestrzega, mamy to co mamy.

| Kiedy ???
| 1917 a wkazdym razie zaczela umierac.
Cos dlugo umiera :)
Powaznie mowiac zaskoczyla mnie ta data. Nie widze podstaw aby miala juz
wtedy umrzec. Zanosilo sie na cos zupelnie innego. Zaczynal sie rodzic film
radziecki, pozniej szwedzki. Rosjanie rozwineli montaz. Powstal film
dziwiekowy. A pozniej setki fantastycznych filmow, wielkich rezyserow i
wspanialych aktorow.


mowiac sztuka mialem na mysli calosc, a nie tylko sztuke filmowa.
sorry. zle sie wyrazilem. data to m.duchamp, jego fontanna i potem
seria readymades, ktore przewrocily sztuki piekne na plecy. szkoda, ze
tego kolesia wtedy nikt nie rozumial, moze by teraz to wszystko
zupelnie inaczej wygladalo.
co do sztuki filmowej to oczywiscie racja. chyba wlasnie dokladnie od
tego momentu nastapil bardzo szybki rozwoj kinematografii, ale jak
dl;ugo trwal. film rozkwital bo bo byla masa genialnych rzeczy do
przeniesienia na nowe medium. zauwaz, ze w ostatnim dziesiecioleciu
bardzo duzo filmow to remake'i czestokroc znacznie gorsze od
pierwowzorow. koncowka zeszlego roku to juz byl po prostu szczyt.

Jedyny sensowny powod jaki przychodzi mi do glowy, dla ktorego podales ten
rok, to rozwoj kinematografii amerykanskiej i powstanie Hollywood.


eee. hollywood tez mial pozniej swoje piekne dni.

| Rekordy glupoty bija polscy tworcy, ktorzy zamierzaja zaciagnac rzesze
| dzieci do kin na kolejne lektury, bo z tego sa pewne pieniadze.
| to ja sie teraz tobie zdziwie. przeciez kasa i sukces sa napisane na
| tych produkcjach.
Polska kinematografia nastawila sie na pieniadze, ktore wyciagna od dzieci i
mlodziezy. W tym widza rozwoj naszej kinematografii. Bo przeciez miliony
ludzi poszlo do kina, tylko nikt nie policzy ile bylo w tym dzieci i
mlodziezy sila zaciagnietych do kina! Przesadzilem? ;)


nie ogladalem pana tadeusza, ale wspolczuje tym wszystkim dzieciom,
ktore zostaly zaciagniete na "OiM". chyba obydwa te filmy sie
sprzedaly sie dobrze a na pewno zarobily na siebie.

| ale jak widac caly czas im sie to udaje wiec musi byc rynek zbytu.
| ludzie musza chciec to ogladac. jakby jeden producent z drugim utopil
| na takim filmie kase to by sie drugi raz zastanowil i nakrecil np.
| film przyrodniczy. tylko na to tez trzeba miec jakis pomysl. <rs
Ludzi nie zmienimy


niby rezyser tez czlowiek, ale czy nie mozna na takiego wplynac? <rs

Rufus T. Firefly
17 Lip 2000, 03:00

robert slawinski wrote:
"sztucznosc", to slowo ktore jest w tej chwili przybite to calej
kinematografii polskiej. choc powiem, szczerze, ze chyba w ogole
jeszcze ne widzialem autentycznie nakreconej sceny kopania czlowieka,
ktorego gra jeden z glownych aktorow. w polskim filmie poczynajac od
dialogow, a skonczywszy na scenach bujek wszystko jest sztuczne z
wyjatkiem tematow filmow, ktore sa chyba nawet prawdziwe az do bolu.
niestety kino jest to przekaz wizualny i sa pewne reguly gry. jesli
sie ich nei przestrzega, mamy to co mamy.


Z ciekawosci - dotarl juz do was 'Dlug'? IMO definitywnie najbardziej
realistyczny, wiarygodny, najlepiej zagrany i po prostu najlepszy polski
film sensacyjny dekady. To zreszta chyba powszechna opinia.

Czytalem tez, ze nie widziales jeszcze Pana Tadeusza. Pewnie oba filmy
dotra za granice w tym roku. Obejrzyj koniecznie. 'Dlug' i PT to IMO
najlepsze polskie filmy dekady, choc oczywiscie z zupelnie przeciwnych
biegunow kina. 'Dlug' na pewno wyszedl juz na DVD (ale moze tylko u nas
w PALu). PT jeszcze nie.

nie ogladalem pana tadeusza, ale wspolczuje tym wszystkim dzieciom,
ktore zostaly zaciagniete na "OiM". chyba obydwa te filmy sie
sprzedaly sie dobrze a na pewno zarobily na siebie.


Nie wiem ile informacji o tych filmach dotarlo za granice. Jesli
niewiele, masz dwie podstawowe informacje: OiM - zebralo jakies 7,5 mln
widzow, PT ponad 6 mln i nadal jeszcze zbiera. Pewnie za granica ciezko
to ocenic, ale wez pod uwage, ze w Polsce za sukces uwaza sie widownie
rzedu 350-400 tysiecy osob (niezaleznie od kraju produkcji filmu).
Przekroczenie 1 mln to wyjatek. Reakcje na oba filmy uznano za sygnal
odrodzenia polskiego kina. Jedna z odpowiedzi sa kolejne superprodukcje
(jak na polskie warunki) - "Quo Vadis" w rezyserii Kawalerowicza i "W
pustyni i w puszczy", krecone bodajze przez Jaroslawa Zenade,
przepraszam, Zamojde.

R.

Rufus T. Firefly
17 Lip 2000, 03:00

Jan =?iso-8859-2?Q?Rudzi=F1ski?= wrote:
| (jak na polskie warunki) - "Quo Vadis" w rezyserii Kawalerowicza i "W
| pustyni i w puszczy", krecone bodajze przez Jaroslawa Zenade,
| przepraszam, Zamojde.

 Mogę jeszcze zrozumieć, po cholerę kręci się 25 "Quo Vadis" w historii
kina: jeszcze nie było polskiego QV w kolorze. Ale "Wpustyni i wpuści"?
Przecież jedno juz jest, całkiem niezłe. Moim zdaniem nie ma
najmniejszej potrzeby na drugie, ale może Ty - jako niewątpliwy
fachowiec - mi to wytłumaczysz?


Nie przychodzi mi do glowy nic innego procz milionow dzieci z rodzicami.
Innymi slowy kasa. IMO akurat 'W pustyni i w paszczy' dobrze nadaje sie
na film przygodowy dla dzieci, ktory moze tez nie zanudzic rodzicow.
Moze tu tez zadzialac chec pokazania swoim dzieciom nowej wersji
historii, ktora samemu widzialo sie jako dzieciak. Przyznam w kazdym
razie, ze tez zareagowalem z duzym zdziwieniem na informacje o tym
filmie.

Co do zasadnosci remake'u - od lat nie widzialem poprzedniej wersji, ale
pamietam, ze byla tragicznie zagrana - przede wszystkim przez te mala
dziewczynke. Dziwne, bo swita mi cos, ze aktorow do tego filmu
poszukiwano wtedy w wielkiej, ogolnonarodowej akcji. Kto wie, moze ten
Zamojda, facet ktorego nijak nie rozumiem, ma jednak jakas koncepcje na
taki film? W sumie z doswiadczen goscia widac, ze potrafil jednak trafic
do mlodego widza.

R.

Jan Rudziński
18 Lip 2000, 03:00
Cześć wszystkim

"Rufus T. Firefly" wrote:

[...]
(jak na polskie warunki) - "Quo Vadis" w rezyserii Kawalerowicza i "W
pustyni i w puszczy", krecone bodajze przez Jaroslawa Zenade,
przepraszam, Zamojde.


 Mogę jeszcze zrozumieć, po cholerę kręci się 25 "Quo Vadis" w historii
kina: jeszcze nie było polskiego QV w kolorze. Ale "Wpustyni i wpuści"?
Przecież jedno juz jest, całkiem niezłe. Moim zdaniem nie ma
najmniejszej potrzeby na drugie, ale może Ty - jako niewątpliwy
fachowiec - mi to wytłumaczysz?

R.

--
Michal Chacinski


--
Pozdrowienia
 Janek          http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...

robert slawinski
18 Lip 2000, 03:00

<chac@stgambit.gda.plwrote:
Z ciekawosci - dotarl juz do was 'Dlug'? IMO definitywnie najbardziej
realistyczny, wiarygodny, najlepiej zagrany i po prostu najlepszy polski
film sensacyjny dekady. To zreszta chyba powszechna opinia.


oj panie. juz dawno. z tym "sprzedajnym" kinem jestesmy na bierzaco.
gorzej o malonakladowe rzeczy.

Czytalem tez, ze nie widziales jeszcze Pana Tadeusza. Pewnie oba filmy
dotra za granice w tym roku. Obejrzyj koniecznie. 'Dlug' i PT to IMO
najlepsze polskie filmy dekady, choc oczywiscie z zupelnie przeciwnych
biegunow kina. 'Dlug' na pewno wyszedl juz na DVD (ale moze tylko u nas
w PALu). PT jeszcze nie.


prawda. to swietny film i jak na warunki polskie chyba nawet wybitny.
dobrze opowiedziana historia, wiarygodnie zagrany i sprawnie
zrealizowany. jednak przerazajace, jest ze taki musial byc jego temat.

Nie wiem ile informacji o tych filmach dotarlo za granice. Jesli
niewiele, masz dwie podstawowe informacje: OiM - zebralo jakies 7,5 mln
widzow, PT ponad 6 mln i nadal jeszcze zbiera. Pewnie za granica ciezko
to ocenic, ale wez pod uwage, ze w Polsce za sukces uwaza sie widownie
rzedu 350-400 tysiecy osob (niezaleznie od kraju produkcji filmu).
Przekroczenie 1 mln to wyjatek. Reakcje na oba filmy uznano za sygnal
odrodzenia polskiego kina. Jedna z odpowiedzi sa kolejne superprodukcje
(jak na polskie warunki) - "Quo Vadis" w rezyserii Kawalerowicza i "W
pustyni i w puszczy", krecone bodajze przez Jaroslawa Zenade,
przepraszam, Zamojde.


no tak. o tym rozmawialem juz w innym watku. "latwa" kasa. zrobienie
filmu na podstawie dobrej lub chocby uznanej powszechnie prozy,
poparte tym, ze wiele dzieciakow zaliczy to zamiast przeczytac pojdzie
do kina nabijajac liczniki i statystyke. <rs

Rufus T. Firefly
18 Lip 2000, 03:00

robert slawinski wrote:
| Z ciekawosci - dotarl juz do was 'Dlug'? IMO definitywnie najbardziej
| realistyczny, wiarygodny, najlepiej zagrany i po prostu najlepszy polski
| film sensacyjny dekady. To zreszta chyba powszechna opinia.

oj panie. juz dawno. z tym "sprzedajnym" kinem jestesmy na bierzaco.
gorzej o malonakladowe rzeczy.


No wlasnie, jak to wyglada? Takie filmy, jak sadze, nie trafiaja do
Blockbustera, tylko do jakichs specjalistycznych polskich wypozyczalni,
tak?

prawda. to swietny film i jak na warunki polskie chyba nawet wybitny.
dobrze opowiedziana historia, wiarygodnie zagrany i sprawnie
zrealizowany. jednak przerazajace, jest ze taki musial byc jego temat.


Nie wiem, czy tak postawilbym sprawe. Sama historia jest w koncu
autentyczna i jako taka, nadaje sie na dramat znakomicie. Psiocze raczej
na te glupie filmy wzorowane na Amerykanach i zupelnie oderwane od
znanej mi rzeczywistosci - gowniarze biegajacy z AK47 i wysadzajacy
ciezarowki, zlodzieje samochodow w roli 'znawcow' itd. 'Dlug' to byla
jednak historia zwyklych gosci i jako taka moze mi sie przytrafic chocby
jutro. To zreszta byla najsilniejsza plaszczyzna odddzialywania - z tymi
gosci praktycznie kazdy mogl sie utozsamic w swojej wlasnej sytuacji.

| Nie wiem ile informacji o tych filmach dotarlo za granice. Jesli
| niewiele, masz dwie podstawowe informacje: OiM - zebralo jakies 7,5 mln
| widzow, PT ponad 6 mln i nadal jeszcze zbiera. Pewnie za granica ciezko
| to ocenic, ale wez pod uwage, ze w Polsce za sukces uwaza sie widownie
| rzedu 350-400 tysiecy osob (niezaleznie od kraju produkcji filmu).
| Przekroczenie 1 mln to wyjatek. Reakcje na oba filmy uznano za sygnal
| odrodzenia polskiego kina. Jedna z odpowiedzi sa kolejne superprodukcje
| (jak na polskie warunki) - "Quo Vadis" w rezyserii Kawalerowicza i "W
| pustyni i w puszczy", krecone bodajze przez Jaroslawa Zenade,
| przepraszam, Zamojde.

no tak. o tym rozmawialem juz w innym watku. "latwa" kasa. zrobienie
filmu na podstawie dobrej lub chocby uznanej powszechnie prozy,
poparte tym, ze wiele dzieciakow zaliczy to zamiast przeczytac pojdzie
do kina nabijajac liczniki i statystyke. <rs


Ja patrze na to na razie spokojnie. Podstawowa kwestia jest to, ze przez
cala dekade lat 90 polskie kino przetrwalo. Malo wazne, ze krecono filmy
zle i bardzo zle - trudno. Wazne, ze nadal istnieja fachowcy, ktorzy nie
zmarli z glodu przez tych 10 lat, tylko mieli prace i nadal trzymaja sie
zawodu. Jak pokazaly te ostatnie lata, warto bylo przeczekac, bo w
polskim kinie zaczelo sie pojawiac cos rozsadnego. Przede wszystkim
okazalo sie, ze filmy moga na siebie zarabiac. Te, ktore z natury nie
moga - powazniejsze, artystyczne - moga z kolei z powodzeniem
reprezentowac kraj za granica. Co z tego wyniknie dalej, dopiero
zobaczymy. Ale sadze, ze nastepna dekada bedzie dla polskiego kina duzo
lepsza niz poprzednia.

R.

robert slawinski
19 Lip 2000, 03:00

<chac@stgambit.gda.plwrote:
No wlasnie, jak to wyglada? Takie filmy, jak sadze, nie trafiaja do
Blockbustera, tylko do jakichs specjalistycznych polskich wypozyczalni,
tak?


w chicago jest pewnie lepiej. w NY i NJ sprawa ma sie tak, ze jest
pare (nazwijmy to bardzo umownie) center kulturalnych. w ktorych
mozesz dostac pirackie kopie filmu, czasami zanim wejdzie on na ekrany
polskich kin oraz wersje tak pirackie (no bo kto upomni sie w stanach
o prawa polskiego filmu) o fatalnej jakosci oraz rozpowszechniane
legalnie kopie w PAL i NTSC. z mojego doswiadczenia wynika, ze to
zalezy od osoby, ktora prowadzi dana wypozyczalnie. jesli jest
zorientowana i ma kontakty, to wypozyczalnia ma prawdziwe perelki
filmu polskiego, o ktorych podejrzewam niepowstydzilaby sie zadna
dobra wypozyczalnia w polsce. co jakis czas sa premiery polskich
filmow w calkiem niezlych salach kinowych. seanse dostepne sa dla
widowni rowniez amerykanskiej choc bilety na PT zostaly rozsprzedane
juz zanim dotarly do kas. jak sie okazalo, wszystkie polskie osrodki
wziely sobie za cel by wtloczyc swoim podopiecznym ten film czy chcial
czy nie. jak mowielem filmu nie widzialem wiec nie wiem czy to dobrze
czy zle. moze i dobrze. jesli jeszcze tego nie zrobilo wczesniej, to
niech polskie amerykanstwo (lub odwrotnie) liznie troche literatury
chco w taki sposob. niestety bilety na polskie produkcje sa po 20$
kiedy najdrozsze bilety na amerykanski (i inny) film to 9.50$. to
skutecznie odstrasza.

Nie wiem, czy tak postawilbym sprawe. Sama historia jest w koncu
autentyczna i jako taka, nadaje sie na dramat znakomicie. Psiocze raczej
na te glupie filmy wzorowane na Amerykanach i zupelnie oderwane od
znanej mi rzeczywistosci - gowniarze biegajacy z AK47 i wysadzajacy
ciezarowki, zlodzieje samochodow w roli 'znawcow' itd. 'Dlug' to byla
jednak historia zwyklych gosci i jako taka moze mi sie przytrafic chocby
jutro. To zreszta byla najsilniejsza plaszczyzna odddzialywania - z tymi
gosci praktycznie kazdy mogl sie utozsamic w swojej wlasnej sytuacji.


no tak. polacy chca robic filmy amerykanskie lepiej od amerylanow, a
przy tym taniej.

| Nie wiem ile informacji o tych filmach dotarlo za granice. Jesli
| niewiele, masz dwie podstawowe informacje: OiM - zebralo jakies 7,5 mln
| widzow, PT ponad 6 mln i nadal jeszcze zbiera. [...]


no tak, ale rozmawialismy juz chyba w jaki sposob te sumy zostaly
osiagniete.

Ja patrze na to na razie spokojnie. Podstawowa kwestia jest to, ze przez
cala dekade lat 90 polskie kino przetrwalo. Malo wazne, ze krecono filmy
zle i bardzo zle - trudno. Wazne, ze nadal istnieja fachowcy, ktorzy nie
zmarli z glodu przez tych 10 lat, tylko mieli prace i nadal trzymaja sie
zawodu. Jak pokazaly te ostatnie lata, warto bylo przeczekac, bo w
polskim kinie zaczelo sie pojawiac cos rozsadnego. Przede wszystkim
okazalo sie, ze filmy moga na siebie zarabiac. Te, ktore z natury nie
moga - powazniejsze, artystyczne - moga z kolei z powodzeniem
reprezentowac kraj za granica. Co z tego wyniknie dalej, dopiero
zobaczymy. Ale sadze, ze nastepna dekada bedzie dla polskiego kina duzo
lepsza niz poprzednia.


oby tak bylo. jednak mnie nadal niepokoja tylko te dwa nurty. filmy
sciakajace krwia, na ktore jest jednak popyt szarego ogladacza i te
oparte na dzielach literatury polskiej. co mi z tego, ze powstaja
filmy artystyczne skoro widz nie ma szans ich zobaczyc, bo do kin albo
w ogole nie dochodza albo z nich schodza po 15stu minutach. <rs

Rufus T. Firefly
19 Lip 2000, 03:00

robert slawinski wrote:
| Nie wiem, czy tak postawilbym sprawe. Sama historia jest w koncu
| autentyczna i jako taka, nadaje sie na dramat znakomicie. Psiocze raczej
| na te glupie filmy wzorowane na Amerykanach i zupelnie oderwane od
| znanej mi rzeczywistosci - gowniarze biegajacy z AK47 i wysadzajacy
| ciezarowki, zlodzieje samochodow w roli 'znawcow' itd. 'Dlug' to byla
| jednak historia zwyklych gosci i jako taka moze mi sie przytrafic chocby
| jutro. To zreszta byla najsilniejsza plaszczyzna odddzialywania - z tymi
| gosci praktycznie kazdy mogl sie utozsamic w swojej wlasnej sytuacji.

no tak. polacy chca robic filmy amerykanskie lepiej od amerylanow, a
przy tym taniej.


Bez przesady. Historia o zlodzieju i szantazyscie nie jest ani
amerykanska, ani koreanska czy bujajajska. Sprawa oczywiscie w
realizacji, ale przeciez 'Dlug' wlasnie nie byl filmem nasladujacym
Amerykanow. Jesli byl podobny do czegokolwiek, to moze do 'Krotkiego
filmu o zabijaniu' Kieslowskiego. Ten paradokumentalny styl bez zadnych
wymuszonych fajerwerkow stylistycznych wygladal wrecz jak proba
ostentacyjnego odciecia sie od kina rozrywkowego w stylu amerykanskim.

| | Nie wiem ile informacji o tych filmach dotarlo za granice. Jesli
| | niewiele, masz dwie podstawowe informacje: OiM - zebralo jakies 7,5 mln
| | widzow, PT ponad 6 mln i nadal jeszcze zbiera. [...]

no tak, ale rozmawialismy juz chyba w jaki sposob te sumy zostaly
osiagniete.


W przypadku PT i OiM? W Polsce zupelnie zwyczajnie. Nie spodziewasz sie
chyba, ze cokolwiek procz ciekawosci jest w stanie zaciagnac do kina
blisko 20 procent mieszkancow kraju. Nie watpie oczywiscie, ze jakas
czesc tej liczby to przymusowe wycieczki szkolne, ale nie podejrzewam,
zeby to bylo wiecej niz moze kilkaset tysiecy osob (a i to wydaje mi sie
watpliwe). Wierz mi, oba filmy wywolaly w kraju sytuacje, jakich nie
pamietam od... nigdy. Na film wybierali sie ludzie, ktorzy nie byli w
kinie od kilku-kilkunastu lat, couch-potatoes zdziwieni jak teraz w
kinach jest glosno i jakie sa duze ekrany i fotele.

| Ja patrze na to na razie spokojnie. Podstawowa kwestia jest to, ze przez
| cala dekade lat 90 polskie kino przetrwalo. Malo wazne, ze krecono filmy
| zle i bardzo zle - trudno. Wazne, ze nadal istnieja fachowcy, ktorzy nie
| zmarli z glodu przez tych 10 lat, tylko mieli prace i nadal trzymaja sie
| zawodu. Jak pokazaly te ostatnie lata, warto bylo przeczekac, bo w
| polskim kinie zaczelo sie pojawiac cos rozsadnego. Przede wszystkim
| okazalo sie, ze filmy moga na siebie zarabiac. Te, ktore z natury nie
| moga - powazniejsze, artystyczne - moga z kolei z powodzeniem
| reprezentowac kraj za granica. Co z tego wyniknie dalej, dopiero
| zobaczymy. Ale sadze, ze nastepna dekada bedzie dla polskiego kina duzo
| lepsza niz poprzednia.

oby tak bylo. jednak mnie nadal niepokoja tylko te dwa nurty. filmy
sciakajace krwia, na ktore jest jednak popyt szarego ogladacza


Na moje oko ten popyt jednak maleje. Wydaje mi sie, ze juz teraz spadl
do rozsadnego poziomu.  

i te
oparte na dzielach literatury polskiej.


A tutaj, to nie wiem dlaczego masz watpliwosci? Pan Tadeusz, oprocz
tego, ze jest akurat ekranizacja, wydaje mi sie przy okazji najlepszym
polskim filmem "artystycznym" (cokolwiek to znaczy) od lat. Dlaczego
jedno mialoby przeczyc drugiemu?

R.

robert slawinski
20 Lip 2000, 03:00

<chac@stgambit.gda.plwrote:
Bez przesady. Historia o zlodzieju i szantazyscie nie jest ani
amerykanska, ani koreanska czy bujajajska. Sprawa oczywiscie w
realizacji, ale przeciez 'Dlug' wlasnie nie byl filmem nasladujacym
Amerykanow.


i ja apbsolutnie o nim nie mowie. wydawalo mi sie, ze w pewnym
momencie odlaczylem ten film od reszty krwawej masy.

Jesli byl podobny do czegokolwiek, to moze do 'Krotkiego
filmu o zabijaniu' Kieslowskiego. Ten paradokumentalny styl bez zadnych
wymuszonych fajerwerkow stylistycznych wygladal wrecz jak proba
ostentacyjnego odciecia sie od kina rozrywkowego w stylu amerykanskim.


coraz czesciej w kinie amerykanskim powstaje sporo filmow w tym stylu.
surowe, realistyczne kino, ze zbalansowana iloscia przemocy. np.
fargo, rezervoir dogs, best laid plan, very bad things. oczywiscie sa
spore odejscia w jedna i druga strone od stylu "dlugu".

W przypadku PT i OiM? W Polsce zupelnie zwyczajnie. Nie spodziewasz sie
chyba, ze cokolwiek procz ciekawosci jest w stanie zaciagnac do kina
blisko 20 procent mieszkancow kraju. Nie watpie oczywiscie, ze jakas
czesc tej liczby to przymusowe wycieczki szkolne, ale nie podejrzewam,
zeby to bylo wiecej niz moze kilkaset tysiecy osob (a i to wydaje mi sie
watpliwe). Wierz mi, oba filmy wywolaly w kraju sytuacje, jakich nie
pamietam od... nigdy. Na film wybierali sie ludzie, ktorzy nie byli w
kinie od kilku-kilkunastu lat, couch-potatoes zdziwieni jak teraz w
kinach jest glosno i jakie sa duze ekrany i fotele.


ciekawosc, sentyment za lektura szkolna. moze to i dobra strategia
reklamowa, ale czy te filmy zasluzyly na sukces same z siebie?

| oby tak bylo. jednak mnie nadal niepokoja tylko te dwa nurty. filmy
| sciakajace krwia, na ktore jest jednak popyt szarego ogladacza
Na moje oko ten popyt jednak maleje. Wydaje mi sie, ze juz teraz spadl
do rozsadnego poziomu.  


ok. to dobrze. zobaczymy jak sie ta sytuacja rozwinie.

| i te
| oparte na dzielach literatury polskiej.
A tutaj, to nie wiem dlaczego masz watpliwosci? Pan Tadeusz, oprocz
tego, ze jest akurat ekranizacja, wydaje mi sie przy okazji najlepszym
polskim filmem "artystycznym" (cokolwiek to znaczy) od lat. Dlaczego
jedno mialoby przeczyc drugiemu?


nie stawiam w watpliowsc wartosci artystycznych PT. nie widzialem, go
nie mam podstaw by sie wypowiadac. ogladalem OiM i dziekuje.
najdrozszy film w historii polskiego kina i chyba duzo ponizej
przecietnej. chyba jedno co mi sie nie podoba to jaka kolwiek poza
filmowa dzialalnosc, ktora przyciaga ludzi do kina. ciekawosc jest ok,
za zaspokojenie jej placisz. inne to chyba zwykle naciaganie takie jak
klamliwa reklama. <rs

IksTAB
21 Lip 2000, 03:00

Rufus T. Firefly napisał(a) w wiadomo ci: <39742878.7@stgambit.gda.pl...

Ja patrze na to na razie spokojnie. Podstawowa kwestia jest to, ze przez
cala dekade lat 90 polskie kino przetrwalo. Malo wazne, ze krecono filmy
zle i bardzo zle - trudno. Wazne, ze nadal istnieja fachowcy, ktorzy nie
zmarli z glodu przez tych 10 lat, tylko mieli prace i nadal trzymaja sie
zawodu.


W niektórych przypadkach proponowalbym odejscie na emeryture bo praca w ich
zawodzie i podkreslanie, ze sa fachowcami sprawily, ze jednemu juz "odbilo"
(vide: Wajda i jeden z jego wywiadow).
Ci "fachowcy" nie umra z glodu nie masz sie co martwic. Szkoda tylko, ze ich
mlodszym kolega to grozi. I nie zanosi sie zeby bylo im lepiej w
przyszlosci. Sukcesy superhitow polskiej literatury, przepraszam
kinematografii i rozmach z jakim sie to robi sprawia, ze mlodzi beda mieli
utrudniony dostep do finansowania bo ich filmy na pewno nie zrobia tyle kasy
i nie beda promowane przez wszystkie media.

Jak pokazaly te ostatnie lata, warto bylo przeczekac, bo w

polskim kinie zaczelo sie pojawiac cos rozsadnego. Przede wszystkim
okazalo sie, ze filmy moga na siebie zarabiac.


Zarabiaja bo spora czesc kasy idzie na promocje i reklame. Powstaje mit.
Oglupiaja ludzi i wmawiaja, ze to wspanialy film. Szkoda, ze np. "Wojaczek"
nie mial takiej kampani reklamowej jak PT. Jedyny film, ktory sam sie
obronil to "Dlug". A ile kopi krazylo po Polsce. Tylko 15.

Ale sadze, ze nastepna dekada bedzie dla polskiego kina duzo
lepsza niz poprzednia.


Mowisz jak Andrzej "Cudotworca polskiego kina" Wajda "Wspanialy". On tez
uwaza, ze takie filmy jak "OiM" i "PT" to poczatek odrodzenia naszego kina.

R.

--
Michal Chacinski
chac@stgambit.gda.pl


Pozdrawiam

IksTAB

It happens all the time... people blow up... natural causes.


Rufus T. Firefly
24 Lip 2000, 03:00

IksTAB wrote:
| Ja patrze na to na razie spokojnie. Podstawowa kwestia jest to, ze przez
| cala dekade lat 90 polskie kino przetrwalo. Malo wazne, ze krecono filmy
| zle i bardzo zle - trudno. Wazne, ze nadal istnieja fachowcy, ktorzy nie
| zmarli z glodu przez tych 10 lat, tylko mieli prace i nadal trzymaja sie
| zawodu.

W niektórych przypadkach proponowalbym odejscie na emeryture bo praca w ich
zawodzie i podkreslanie, ze sa fachowcami sprawily, ze jednemu juz "odbilo"
(vide: Wajda i jeden z jego wywiadow).


Przychodza mi do glowy ze 2-3 nazwiska polskich rezyserow, ktorym bez
watpienia mogloby odbic z powodu sukcesow jakie odniesli. Nawet gdyby im
odbilo, uwazalbym ich za wielkich. Tak sie jednak ciekawie sklada, ze w
swietle tego, do czego doszli zawodowo, wlasnie ci 2-3 wykazuja sie IMO
ogromna skromnoscia i swiadomoscia kim sa, a kim nie sa. Pierwszym z
nazwisk jest bez watpienia Wajda, kolejne to dla mnie na pewno Has, a
gdzies dalej moze Zanussi, a moze Kieslowski.

Ci "fachowcy" nie umra z glodu nie masz sie co martwic. Szkoda tylko, ze ich
mlodszym kolega to grozi.


Kwestia podzialu na starszych i mlodszych ma tu niewielkie znaczenie.
Jesli nie kreci sie filmow, znika przemysl, czyli ogol ludzi, ktorzy
pracuja w branzy. Pozniej juz nie ma kto dobrze krecic, nawet jesli sa
pieniadze. W swoim poscie wyrazalem zadowolenie, ze udalo nam sie
uniknac tego problemu. W latach 90 krecono w Polsce w wiekszosci filmy
zle i bardzo zle, ale jest to lepsza sytuacja niz niekrecenie niczego.
Wlasnie dlatego, ze pozwala utrzymac odpowiednia liczebnosc podstawowych
zawodow, wyedukowac mlodych adeptow kazdego z tych zawodow i dzieki
doswiadczeniu gwarantuje odpowiednia jakosc techniczna przynajmniej
czesci wykonywanej pracy (wylaczam z tego dzwiekowcow, w polskim kinie
najwyrazniej gluchych).

I nie zanosi sie zeby bylo im lepiej w
przyszlosci. Sukcesy superhitow polskiej literatury, przepraszam
kinematografii i rozmach z jakim sie to robi sprawia, ze mlodzi beda mieli
utrudniony dostep do finansowania bo ich filmy na pewno nie zrobia tyle kasy
i nie beda promowane przez wszystkie media.


Ale tez i nie beda tyle kosztowac, zatem nie trzeba bedzie szukac 100
sponsorow. Wlasnie to jest piekne w sukcesie kasowym branzy - przyciaga
cudza kase. Jesli znajda sie chetni kolektywnie wydac 6 mln dolarow na
film Kawalerowicza i okaze sie, ze zarobili, moze nastepnym razem znajda
sie tez chetni wydac 200 tysiecy na kameralny, pomyslowy film
Kowalskiego.

Jak pokazaly te ostatnie lata, warto bylo przeczekac, bo w
| polskim kinie zaczelo sie pojawiac cos rozsadnego. Przede wszystkim
| okazalo sie, ze filmy moga na siebie zarabiac.

Zarabiaja bo spora czesc kasy idzie na promocje i reklame. Powstaje mit.
Oglupiaja ludzi i wmawiaja, ze to wspanialy film.


Tak jak pisalem, IMO jest limit tego, jak da sie oglupic widza. Nie
wierze, ze mozna przekonac 5 mln ludzi do pojscia do kina na film, ktory
ich wczesniej zupelnie nie interesowal. Nie sadze tez, ze mozna ich w
ten sposob przekonac do ogladania filmu bardzo zlego. Jeszcze zanim
zaczela dzialac cala marketingowa machina OiM i PT, wiedzialem ze chce
zobaczyc oba filmy. To samo slyszalem z ust wielu znajomych.
Paradoksalnie, po uruchomieniu marketingu akurat sam postanowilem nie
ogladac OiM (niechec do rezysera po jego IMO nieszczerych,
manipulacyjnych wypowiedziach). Ale po seansie PT nie tylko wiedzialem,
ze chche film zobaczyc ponownie, ale ze kupie go przy pierwszej okazji
na wlasnosc.

| Ale sadze, ze nastepna dekada bedzie dla polskiego kina duzo
| lepsza niz poprzednia.

Mowisz jak Andrzej "Cudotworca polskiego kina" Wajda "Wspanialy". On tez
uwaza, ze takie filmy jak "OiM" i "PT" to poczatek odrodzenia naszego kina.


To powrot widzow do kin i dowod, ze polskie filmy ciagle moga sie stac
kulturalnym wydarzeniem, niezaleznie od czasow. Od tego wszystko sie
zaczyna.

R.

Rufus T. Firefly
24 Lip 2000, 03:00

robert slawinski wrote:
| W przypadku PT i OiM? W Polsce zupelnie zwyczajnie. Nie spodziewasz sie
| chyba, ze cokolwiek procz ciekawosci jest w stanie zaciagnac do kina
| blisko 20 procent mieszkancow kraju. Nie watpie oczywiscie, ze jakas
| czesc tej liczby to przymusowe wycieczki szkolne, ale nie podejrzewam,
| zeby to bylo wiecej niz moze kilkaset tysiecy osob (a i to wydaje mi sie
| watpliwe). Wierz mi, oba filmy wywolaly w kraju sytuacje, jakich nie
| pamietam od... nigdy. Na film wybierali sie ludzie, ktorzy nie byli w
| kinie od kilku-kilkunastu lat, couch-potatoes zdziwieni jak teraz w
| kinach jest glosno i jakie sa duze ekrany i fotele.

ciekawosc, sentyment za lektura szkolna. moze to i dobra strategia
reklamowa, ale czy te filmy zasluzyly na sukces same z siebie?


PT bez watpienia tak. To po prostu przepiekny film - mistrzowsko
zagrany, swietnie zrealizowany, a i mocno oddzialujacy wizualnie. OiM
nie widzialem z przyczyn ideologicznych, wiec nie potrafie skomentowac.

A czy to dobra strategia reklamowa? Na razie najwyrazniej tak. Wokol
kreconego Quo Vadis robi sie obecnie tyle samo szumu co wczesniej wokol
OiM. Powoli zaczyna mnie to wprawdzie irytowac, ale film i tak pewnie
obejrze, bo Kawalerowicz to dla mnie jedna klasa wyzej niz Hoffman i nie
dam sie zniechecic. Moda na ekranizacje oczywiscie przeminie jak kazda
inna, ale jesli przy jej pomocy da sie udowodnic, ze polskiego widza
jednak mozna wyciagnac z domu do kina na powazniejszy film niz 'Kiler',
bede zadowolony.

BTW - podalem Ci poprzednio bledne informacje. Poprawne sa jeszcze
zabawniejsze niz moje bledne. Jaroslaw Zenada nie kreci "W pustyni..."
tylko przygotowuje nowa wersje "Krzyzakow" - wiem juz, ze nie bede
chcial tego filmu ogladac i podejrzewam podobna reakcje wielu innych
ludzi. Z kuriozalnosci samej koncepcji i niezbyt madrych wypowiedzi
Zamojdy sadze, ze film bedzie mial bardzo nieprzychylna prase jeszcze
przed premiera i byc moze bedzie pierwsza wieksza klapa tych naszych
superprodukcji. Nie pamietam niestety kto zabral sie za "W pustyni..." -
najwyrazniej ktos mniej znany i nazwiska nie zarejestrowalem. Do listy
przygotowywanych ekranizacji dochodzi tez Filip Bajon z "Przedwiosniem".
To akurat mnie cieszy, bo Bajon dawno nic nie pokazal, a potrafil kiedys
krecic interesujace filmy.

R.

IksTAB
25 Lip 2000, 03:00

Rufus T. Firefly napisał(a) w wiadomo ci: <397CC76A.3@stgambit.gda.pl...

IksTAB wrote:

Przychodza mi do glowy ze 2-3 nazwiska polskich rezyserow, ktorym bez
watpienia mogloby odbic z powodu sukcesow jakie odniesli. Nawet gdyby im
odbilo, uwazalbym ich za wielkich.


Ja rowniez, ze wzgledu na wczesniejsze dokonania.

 Tak sie jednak ciekawie sklada, ze w

swietle tego, do czego doszli zawodowo, wlasnie ci 2-3 wykazuja sie IMO
ogromna skromnoscia i swiadomoscia kim sa, a kim nie sa. Pierwszym z
nazwisk jest bez watpienia Wajda,


I w tym jedynym przypadku musze sie z Toba nie zgodzic. Do czasu jednego
wywiadu, ktory przeczytalem nie przypuszczalbym, ze czlowiek w tym i z taka
klasa (ktorej dowiodl, ze nie ma) wieku moze byc takim egoista :(
Zeby nie byc goloslownym polecam Wywiad z Wajda
www.empiktv.com/empiklopedia/film/index.cgi, szczegolnie ten fragment o
orginalne scenariusze historyczne i o braveheart. Zaskoczyly mnie te
wypowiedzi :(

W latach 90 krecono w Polsce w wiekszosci filmy
zle i bardzo zle, ale jest to lepsza sytuacja niz niekrecenie niczego.


Tylko dlaczego krecimy literature a nie orginalne pomysly. Mamy taka bogata
historie, ze nie kozystac z niej to grzech.

Jesli znajda sie chetni kolektywnie wydac 6 mln dolarow na
film Kawalerowicza i okaze sie, ze zarobili, moze nastepnym razem znajda
sie tez chetni wydac 200 tysiecy na kameralny, pomyslowy film
Kowalskiego.


Chcialbym w to szczerze wierzyc.

R.

ewa
26 Lip 2000, 03:00

----- Original Message -----
From: Rufus T. Firefly <chac@stgambit.gda.pl
To: <pl-hum-x-m@newsgate.pl
Sent: Tuesday, July 25, 2000 12:52 AM
Subject: Re: Smierc kina, bylo "cabaret balkan i ..."

Ale tez i nie beda tyle kosztowac, zatem nie trzeba bedzie szukac 100
sponsorow. Wlasnie to jest piekne w sukcesie kasowym branzy - przyciaga
cudza kase. Jesli znajda sie chetni kolektywnie wydac 6 mln dolarow na
film Kawalerowicza i okaze sie, ze zarobili, moze nastepnym razem znajda
sie tez chetni wydac 200 tysiecy na kameralny, pomyslowy film
Kowalskiego.


Nie sadze! Kolejny film znow zrobi Kawalerowicz, a Kowalskiego odesle sie z
kwitkiem, bo jego nazwisko nadal nie bedzie gwarantowalo niczego i niczym
nie bedzie mogl udowodnic, ze potrafi te sytuacje zmienic.

To powrot widzow do kin i dowod, ze polskie filmy ciagle moga sie stac
kulturalnym wydarzeniem, niezaleznie od czasow. Od tego wszystko sie
zaczyna.


Szkoda tylko, ze srednia tego widza wynosi 15 lat! Nastepnym razem wybierze
sie on na bardzo kulturalne wydarzenie z seria morderstw, przeklenstw itp. I
jeszcze bedzie zadowolony z wlasnego i nieprzymuszonego wyboru tego
wydarzenia - bo tym razem zadna nauczycielka, ani dyrektor szkoly go do tego
nie zmusil. tylko pogratulowac!

ewa
evek2@poczta.onet.pl  __________________
LIFE'S TOO SHORT TO SEND BORING EMAIL!
________________________________________

Rufus T. Firefly
30 Lip 2000, 03:00

IksTAB wrote:
| Tak sie jednak ciekawie sklada, ze w
| swietle tego, do czego doszli zawodowo, wlasnie ci 2-3 wykazuja sie IMO
| ogromna skromnoscia i swiadomoscia kim sa, a kim nie sa. Pierwszym z
| nazwisk jest bez watpienia Wajda,

I w tym jedynym przypadku musze sie z Toba nie zgodzic. Do czasu jednego
wywiadu, ktory przeczytalem nie przypuszczalbym, ze czlowiek w tym i z taka
klasa (ktorej dowiodl, ze nie ma) wieku moze byc takim egoista :(
Zeby nie byc goloslownym polecam Wywiad z Wajda
www.empiktv.com/empiklopedia/film/index.cgi, szczegolnie ten fragment o
orginalne scenariusze historyczne i o braveheart. Zaskoczyly mnie te
wypowiedzi :(


Ale konkretnie, co takiego zlego w nich widzisz? To, ze Wajda nie widzi
obecnie potrzeby realizacji scenariuszy historycznych? To w sumie krotki
komentarz i mozna go interpretowac na kilka sposobow. Ja interpretuje go
tak: polskie kino cierpi na brak dobrych scenariuszy. Scenariusz do
filmu historycznego wydaje mi sie trudniejszy do napisania, niz
scenariusz filmu wspolczesnego. Skoro mamy problemy ze wspolczesnymi
historiami, po co narzucac wyzszy poziom trudnosci? Zrobmy najpierw
dobrze to, co jest latwiejsze.

| W latach 90 krecono w Polsce w wiekszosci filmy
| zle i bardzo zle, ale jest to lepsza sytuacja niz niekrecenie niczego.

Tylko dlaczego krecimy literature a nie orginalne pomysly. Mamy taka bogata
historie, ze nie kozystac z niej to grzech.


Co to znaczy "krecimy literature, a nie oryginalne pomysly"? Nie widzisz
w PT oryginalnych pomyslow Wajdy? Literatura to tylko goly tekst. Fakt,
ze jest to tekst _znany_ w niczym mi nie przeszkadza. Ciekawi mnie np.
interpretacja tych znanych postaci, albo wydarzen w wykonaniu Wajdy czy
Bajona. Zreszta nie przesadzajmy z ta znajomoscia Pana Tadeusza :)

Poza tym mocno przesadzasz. Ile polskich ekranizacji widziales w ciagu
ostatnich 3 lat? A ile polskich filmow w tym czasie nakrecono? To, ze
przy "superprodukcjach" rezyserzy podpieraja sie na razie znanym
tekstem, to IMO chwilowa choroba. Gwarantuje im to przynajmniej _jakis_
zwrot w razie finansowych problemow filmu i duzo darmowej reklamy. A w
razie sukcesu naprawde jestem przekonany, ze powodzenie tych ekranizacji
otworzy droge do produkcji 'oryginalnych'.

R.

Rufus T. Firefly
30 Lip 2000, 03:00

ewa wrote:
| Ale tez i nie beda tyle kosztowac, zatem nie trzeba bedzie szukac 100
| sponsorow. Wlasnie to jest piekne w sukcesie kasowym branzy - przyciaga
| cudza kase. Jesli znajda sie chetni kolektywnie wydac 6 mln dolarow na
| film Kawalerowicza i okaze sie, ze zarobili, moze nastepnym razem znajda
| sie tez chetni wydac 200 tysiecy na kameralny, pomyslowy film
| Kowalskiego.

Nie sadze! Kolejny film znow zrobi Kawalerowicz, a Kowalskiego odesle sie z
kwitkiem, bo jego nazwisko nadal nie bedzie gwarantowalo niczego i niczym
nie bedzie mogl udowodnic, ze potrafi te sytuacje zmienic.


Jesli bedziemy krecili rocznie jeden film, to byc moze. Na szczescie,
poki co, krecimy chyba cos kolo dwoch tuzinow.

| To powrot widzow do kin i dowod, ze polskie filmy ciagle moga sie stac
| kulturalnym wydarzeniem, niezaleznie od czasow. Od tego wszystko sie
| zaczyna.

Szkoda tylko, ze srednia tego widza wynosi 15 lat! Nastepnym razem wybierze
sie on na bardzo kulturalne wydarzenie z seria morderstw, przeklenstw itp. I
jeszcze bedzie zadowolony z wlasnego i nieprzymuszonego wyboru tego
wydarzenia - bo tym razem zadna nauczycielka, ani dyrektor szkoly go do tego
nie zmusil. tylko pogratulowac!


Srednia wieku na PT 15 lat? Ja na swoim seansie bylem zdziwiony widokiem
mnostwa starszych osob. Moze trafilas na seans szkolny?

R.

IksTAB
1 Sie 2000, 03:00

Rufus T. Firefly napisał(a) w wiadomo ci: <398440E1.7@stgambit.gda.pl...

Ale konkretnie, co takiego zlego w nich widzisz? To, ze Wajda nie widzi
obecnie potrzeby realizacji scenariuszy historycznych?


To tez, ale kazdy rezyser moze miec swoje zdanie i akurat nie czepiam sie
tego tylko wypowiedzi, ze mosialby pojeszac do usa, gdzie moglby nakrecic
film historyczny. Pytanie przeciez nie bylo skierowane do niego jako
rezysera tego przyszlego filmu. Pytano sie go o to czy cos takiego jest
mozliwe a on mowi, ze to ON mosilby pojeszac i nakrecic taki film. Dlaczego
on, a nie Kowalski?

To w sumie krotki
komentarz i mozna go interpretowac na kilka sposobow. Ja interpretuje go
tak: polskie kino cierpi na brak dobrych scenariuszy. Scenariusz do
filmu historycznego wydaje mi sie trudniejszy do napisania, niz
scenariusz filmu wspolczesnego.


Oczywiscie, ale nie mozesz uogolniac.

Skoro mamy problemy ze wspolczesnymi
historiami, po co narzucac wyzszy poziom trudnosci? Zrobmy najpierw
dobrze to, co jest latwiejsze.


wyzszy poziom trudnisci. Spojrz wyzej piszesz, ze film historyczny jest
trudniejszy niz wspolczesny. ???????

| W latach 90 krecono w Polsce w wiekszosci filmy
| zle i bardzo zle, ale jest to lepsza sytuacja niz niekrecenie niczego.

| Tylko dlaczego krecimy literature a nie orginalne pomysly. Mamy taka
bogata
| historie, ze nie kozystac z niej to grzech.

Co to znaczy "krecimy literature, a nie oryginalne pomysly"? Nie widzisz
w PT oryginalnych pomyslow Wajdy? Literatura to tylko goly tekst. Fakt,
ze jest to tekst _znany_ w niczym mi nie przeszkadza. Ciekawi mnie np.
interpretacja tych znanych postaci, albo wydarzen w wykonaniu Wajdy czy
Bajona. Zreszta nie przesadzajmy z ta znajomoscia Pana Tadeusza :)


Tych "orginalne pomysly" w PT Wajdy jakos nie widze. Nie, to nie znaczy, ze
nie znam tekstu, ale nie widze w filmie nic orginalnego jak tylko sama
ekranizacje.
Racja "literatura to goly tekst" i chyba zawsze taka byla. Nie jestem
przeciwnikiem ekranizacji, ale uwazam, ze co jak co, ale krecic poezje!
Poza tym po co nam kolejni krzyzacy ( a nawet dwoch).
Dlaczego krcimy "quo vadis"?
Jezeli jest taki problem ze wspolczesnymi scenariuszami to dlaczego nie
nakrecimy filmu na podstawie ksiazki wspolczesnej?

Poza tym mocno przesadzasz. Ile polskich ekranizacji widziales w ciagu
ostatnich 3 lat? A ile polskich filmow w tym czasie nakrecono?


A ile z tych nakreconych promowano tak jak nasze "superprodukcje". Dlaczego
tak malo mowiono o "wojaczku", "torowisku", itd...

To, ze
przy "superprodukcjach" rezyserzy podpieraja sie na razie znanym
tekstem, to IMO chwilowa choroba.


Oby jak najszybciej znalazlo sie lekarstwo ;)

Gwarantuje im to przynajmniej _jakis_
zwrot w razie finansowych problemow filmu i duzo darmowej reklamy. A w
razie sukcesu naprawde jestem przekonany, ze powodzenie tych ekranizacji
otworzy droge do produkcji 'oryginalnych'.


Lub powiekszy liczbe ekranizacji.

R.

ewa
2 Sie 2000, 03:00

----- Original Message -----
From: Rufus T. Firefly <chac@stgambit.gda.pl
To: <pl-hum-x-m@newsgate.pl
Sent: Sunday, July 30, 2000 4:56 PM
Subject: Re: Smierc kina, bylo "cabaret balkan i ..."

ewa wrote:

| Nie sadze! Kolejny film znow zrobi Kawalerowicz, a Kowalskiego odesle
sie z
| kwitkiem, bo jego nazwisko nadal nie bedzie gwarantowalo niczego i
niczym
| nie bedzie mogl udowodnic, ze potrafi te sytuacje zmienic.

Jesli bedziemy krecili rocznie jeden film, to byc moze. Na szczescie,
poki co, krecimy chyba cos kolo dwoch tuzinow.


to zastanowmy sie ile z tego jest dobrych debiutow? hmmmm?!

| Szkoda tylko, ze srednia tego widza wynosi 15 lat! Nastepnym razem
wybierze
| sie on na bardzo kulturalne wydarzenie z seria morderstw, przeklenstw
itp. I
| jeszcze bedzie zadowolony z wlasnego i nieprzymuszonego wyboru tego
| wydarzenia - bo tym razem zadna nauczycielka, ani dyrektor szkoly go do
tego
| nie zmusil. tylko pogratulowac!

Srednia wieku na PT 15 lat? Ja na swoim seansie bylem zdziwiony widokiem
mnostwa starszych osob. Moze trafilas na seans szkolny?


jak sie zsumuje wszystkich, to boje sie, ze nawet do 15-stki ta srednia nie
dobije! przeciez dwie trzecie wszystkich seansow, to byly seanse szkolne...

ewa
evek2@poczta.onet.pl  __________________
LIFE'S TOO SHORT TO SEND BORING EMAIL!
________________________________________

Rufus T. Firefly
4 Sie 2000, 03:00

IksTAB wrote:
| Ale konkretnie, co takiego zlego w nich widzisz? To, ze Wajda nie widzi
| obecnie potrzeby realizacji scenariuszy historycznych?

To tez, ale kazdy rezyser moze miec swoje zdanie i akurat nie czepiam sie
tego tylko wypowiedzi, ze mosialby pojeszac do usa, gdzie moglby nakrecic
film historyczny. Pytanie przeciez nie bylo skierowane do niego jako
rezysera tego przyszlego filmu. Pytano sie go o to czy cos takiego jest
mozliwe a on mowi, ze to ON mosilby pojeszac i nakrecic taki film. Dlaczego
on, a nie Kowalski?


Przesadzasz. To IMO zwykla figura stylistyczna. Ktos go pyta o
mozliwosci nakrecenia filmu historycznego, facet mowi jak ON musialby to
zrobic (skad ma wiedziec, jak zrobilby to Pasikowski?). Zgodze sie
nawet, ze byc moze to jakis sygnal o megalomanii, ale z tak krotkiej
wypowiedzi wolalbym nie wyciagac jakich daleko idacych wnioskow.

| To w sumie krotki
| komentarz i mozna go interpretowac na kilka sposobow. Ja interpretuje go
| tak: polskie kino cierpi na brak dobrych scenariuszy. Scenariusz do
| filmu historycznego wydaje mi sie trudniejszy do napisania, niz
| scenariusz filmu wspolczesnego.
| Skoro mamy problemy ze wspolczesnymi
| historiami, po co narzucac wyzszy poziom trudnosci? Zrobmy najpierw
| dobrze to, co jest latwiejsze.

wyzszy poziom trudnisci. Spojrz wyzej piszesz, ze film historyczny jest
trudniejszy niz wspolczesny. ???????


Oczywiscie, ze trudniejszy. Scenarzysta musi sie przygotowac do tematu,
zabezpieczyc przed skuchami kulturowymi, tysiacem anachronizmow itd. A
pozniej jeszcze konsultowac tekst z historykami. Tymczasem realia
wspolczesne ma w malym paluszku.

| Co to znaczy "krecimy literature, a nie oryginalne pomysly"? Nie widzisz
| w PT oryginalnych pomyslow Wajdy? Literatura to tylko goly tekst. Fakt,
| ze jest to tekst _znany_ w niczym mi nie przeszkadza. Ciekawi mnie np.
| interpretacja tych znanych postaci, albo wydarzen w wykonaniu Wajdy czy
| Bajona. Zreszta nie przesadzajmy z ta znajomoscia Pana Tadeusza :)

Tych "orginalne pomysly" w PT Wajdy jakos nie widze. Nie, to nie znaczy, ze
nie znam tekstu, ale nie widze w filmie nic orginalnego jak tylko sama
ekranizacje.


To poszukaj w tekscie dokladnego opisu swiatla, padajacego na twarze
bohaterow, poszukaj tych ciec montazowych, ktore wybral Wajda (ktore
historie przedstawia, a o ktorych tylko wspomina), poszukaj wyboru
zachowania poszczegolnych aktorow, ustawien kamery itd. A w tym
wszystkim bylo piekno tego filmu. Jasne, to tylko ekranizacja, ale
wlasnie to oznacza setke wyborow przy kazdej scenie.

Racja "literatura to goly tekst" i chyba zawsze taka byla.


Na poczatatku bardziej jednak przypominala komiks :)

Nie jestem
przeciwnikiem ekranizacji, ale uwazam, ze co jak co, ale krecic poezje!


Jesli w trakcie seansu zauwazyles, ze to poezja, to faktycznie Wajda
poniosl porazke. Ja, powiem szczerze, po 5 minutach przestalem to
zauwazac.

Poza tym po co nam kolejni krzyzacy ( a nawet dwoch).


Och, o to rowniez pytam. Nie wiem po co. To moja nominacja do
najglupszego pomyslu roku w polskim kinie.

Dlaczego krcimy "quo vadis"?


A dlaczego kazde pokolenie ma swoich trzech muszkieterow? Wszystko z
tego samego powodu - (a) dlatego, ze mozna na tym zarobic; (b) dlatego,
ze to ciekawa historia; (c) dlatego, ze czasy sie zmieniaja i ta sama
historia moze oznaczac rozne rzeczy, dzieki innemu rozlozeniu akcentow.

Jezeli jest taki problem ze wspolczesnymi scenariuszami to dlaczego nie
nakrecimy filmu na podstawie ksiazki wspolczesnej?


Np. 'Panna nikt', albo 'Pestka'?

| Poza tym mocno przesadzasz. Ile polskich ekranizacji widziales w ciagu
| ostatnich 3 lat? A ile polskich filmow w tym czasie nakrecono?

A ile z tych nakreconych promowano tak jak nasze "superprodukcje". Dlaczego
tak malo mowiono o "wojaczku", "torowisku", itd...


Wiesz, superprodukcje maja to do siebie, ze na wszystko znajdzie sie
przy nich pieniadze. Rowniez na obscenicznie szeroko zakrojona reklame.
Wojaczek byl filmem niskobudzetowym i nie mial na to pieniedzy. Na
szczescie nie przeszkadza mu to zdobywac na swiecie nagrod.

R.

Rufus T. Firefly
4 Sie 2000, 03:00

ewa wrote:
| Jesli bedziemy krecili rocznie jeden film, to byc moze. Na szczescie,
| poki co, krecimy chyba cos kolo dwoch tuzinow.

to zastanowmy sie ile z tego jest dobrych debiutow? hmmmm?!


Teraz pytasz o zupelnie co innego. _Dobre_ debiuty moga nakrecic
utalentowani tworcy, ale ich brak nie ma nic wspolnego z wplywami
Kawalerowicza, czy Wajdy.

| Srednia wieku na PT 15 lat? Ja na swoim seansie bylem zdziwiony widokiem
| mnostwa starszych osob. Moze trafilas na seans szkolny?

jak sie zsumuje wszystkich, to boje sie, ze nawet do 15-stki ta srednia nie
dobije! przeciez dwie trzecie wszystkich seansow, to byly seanse szkolne...


To by oznaczalo jakies 4 miliony dzieci w kinach. Zastanow sie nad tym
wyliczeniem. Zwlaszcza w swietle tego, ze np. w Gdansku, w najwiekszym
kinie w kraju, nie dalo sie kupic biletow na Pana Tadeusza przed seansem
o 18.00 czy 20.00 przez kawal czasu (sam robilem chyba ze 3 podejscia).

R.



Podobne tematy:
RIDER\'S PUB 21.03.09
RIDER\'S PUB 21.03.09
LALA i JEVO KAMANDA - Noc Bałkańska w Atmosfear
Pilates shape - środa 21:00
FM 21
Extended Similar topics - podobne tematy
21 marzec na kurpiach