Le fabuleus destin de Amelie Pulain

Kategoria: Dla tych, ktorzy nad MegaHit przedkladaja Mistrzow Kina.

Wersja archiwalna tematu "Le fabuleus destin de Amelie Pulain" z grupy pl.hum.x-muza



Wojciech Orlinski
19 Wrz 2001, 08:59
Merde, encore qualite tres profesionelle (przepraszam, jakoś się do mnie
przykleiło to powiedzonko i odruchowo myślę teraz o filmach per 'jakość
zawodowa'). Pojsc na to trzeba koniecznie, choćby żeby zobaczyć Mathieu
Kassovitza w roli mudzaheddina w Afganistanie. Ja nigdy dotąd nie byłem
jakimś szczególnym fanem Jeuneta, uważałem go za rodzaj gorszej odmiany
Bessona. Wydaje mi się, że nagle facet odnalazł swoją formę; zastosował
swój udziwniony sposób narracji, żywcem zaczerpnięty z francuskich
komiksów, do opowiedzenia historii zupełnie normalnej - właściwie
sprowadza się to do związkofobicznej dziewczyny, czyli tytułowej Amelii
(zwalająca z nóg Audrey Tautou) poznającej związkofobicznego faceta
(Kassovitz). Bardzo śmieszne, wzruszające, odlotystyczne, barwne,
komiksowe i jednocześnie głębokie. Jak jakieś lekkie i zwiewne bożole nuwo.

Przy okazji poruszę temat 'gutkowszczyzny', ktory się tu czasem
przewija: ja nie widze takiego zjawiska. Pewnie, ze Gutek lansuje
reżyserów spoza Hollywood, ale to są filmy tak różne, ze kazdy powinien
znalezc cos dla siebie. Oczywiście, nawet milion pijanych koni mnie nie
zaciągnie na jakieś drętwizny o przemytnikach w Iranie czy jakieś
kolejne smęcenia Wong Kar-Waia. To se pójdę na 'Mulholland Drive'
Lyncha. Mimo wszystko cieszę się, że jest dystrybutor pokazujący filmy
nie wyprodukowane przez Hollywood, nie dlatego, że jestem jakimś
wściekłym wrogiem Hollywood; dobry dinozaur nie jest zły, tylko po
prostu dlatego, że cenię sobie zróżnicowanie oferty.

Amarot
19 Wrz 2001, 09:07

Merde, encore qualite tres profesionelle (przepraszam,
jakoś się do mnie przykleiło to powiedzonko i odruchowo
myślę teraz o filmach per 'jakość zawodowa'). Pojsc na to
trzeba koniecznie, choćby żeby zobaczyć Mathieu Kassovitza
w roli mudzaheddina w Afganistanie. Ja nigdy dotąd nie byłem
jakimś szczególnym fanem Jeuneta, uważałem go za rodzaj
gorszej odmiany Bessona. Wydaje mi się, że nagle facet
odnalazł swoją formę; zastosował swój udziwniony sposób
narracji, żywcem zaczerpnięty z francuskich komiksów,
do opowiedzenia historii zupełnie normalnej - właściwie
sprowadza się to do związkofobicznej dziewczyny, czyli
tytułowej Amelii (zwalająca z nóg Audrey Tautou) poznającej
związkofobicznego faceta (Kassovitz). Bardzo śmieszne,
wzruszające, odlotystyczne, barwne, komiksowe i jednocześnie
głębokie. Jak jakieś lekkie i zwiewne bożole nuwo.


Tez widzialem, mam nawet na VHS-ie. Strasznie fajny film,
ktory jak sie okazuje - szturmem podbija Europe. Momentami
draznila mnie gra Tautou, momentami draznilo przestylizowanie
scenerii, ale bijace z ekranu cieplo zniewala. Zabila mnie juz jedna
z pierwszych scen, gdy Amelia wyalaczyla telewizor, w ktorym
spiker pieprzyl o smierci Diany. Sa ciekawsze na swiecie tematy :)

amarot

Wojciech Orlinski
19 Wrz 2001, 09:49

Amarot wrote:
| wzruszające, odlotystyczne, barwne, komiksowe i jednocześnie
| głębokie. Jak jakieś lekkie i zwiewne bożole nuwo.

Tez widzialem, mam nawet na VHS-ie. Strasznie fajny film,
ktory jak sie okazuje - szturmem podbija Europe. Momentami
draznila mnie gra Tautou, momentami draznilo przestylizowanie
scenerii, ale bijace z ekranu cieplo zniewala. Zabila mnie juz jedna
z pierwszych scen, gdy Amelia wyalaczyla telewizor, w ktorym
spiker pieprzyl o smierci Diany. Sa ciekawsze na swiecie tematy :)


Telewizor w ogóle odgrywa w tym filmie kilka niewąskich ról, mnie z
kolei zabiła scena, w której Amelia ogląda czarno-biały film o Stalinie
i widzi francuskie napisy, zawierające komentarz Stalina do jej romansu
z Kassovitzem.

Amarot
19 Wrz 2001, 10:00

Telewizor w ogóle odgrywa w tym filmie kilka
niewąskich ról, mnie z kolei zabiła scena, w której
Amelia ogląda czarno-biały film o Stalinie i widzi
francuskie napisy, zawierające komentarz Stalina
do jej romansu z Kassovitzem.


Zatem w ramach tzw. rozkrecania klimatu dorzuce,
ze w filmie jest sporo ujec-perelek. Nie wiem czy
pamietasz moment, gdy Kassovitz wbiega po schodach
goniac goscia - wskakuje na motor, zostaje potracony
przez samochod, spada teczka, jedzie dalej, obrot kamery,
do teczki dobiega Amelia. Prawie minutowy crane-shot,
godny De Palmy. Tak w ogole wydaje mi sie, ze casus
Amelii bedzie podobny do Shreka - ludzi, ktorych ten
film nie zachwyci trzeba bedzie szukac ze swieca.

amarot

Wojciech Orlinski
19 Wrz 2001, 10:39

Amarot wrote:
Zatem w ramach tzw. rozkrecania klimatu dorzuce,
ze w filmie jest sporo ujec-perelek. Nie wiem czy
pamietasz moment, gdy Kassovitz wbiega po schodach
goniac goscia - wskakuje na motor, zostaje potracony
przez samochod, spada teczka, jedzie dalej, obrot kamery,
do teczki dobiega Amelia. Prawie minutowy crane-shot,
godny De Palmy. Tak w ogole wydaje mi sie, ze casus
Amelii bedzie podobny do Shreka - ludzi, ktorych ten
film nie zachwyci trzeba bedzie szukac ze swieca.


A ja jestem dziwnie pewny, ze moj kolega z pracy podpisujący się CES
uzna go za 'banalny film o miłości' i da mu dwie gwiazdki w 'Co Jest
Grane', tak jak 'Almost Famous' uznał za 'banalny film o rokendrolu'.

Depilator
19 Wrz 2001, 12:34
Z całym szacunkiem Panowie, ale mogliście uprzedzić, zanim zaczeliście
wymieniać najlepsze sceny z filmu :-/
Teraz będę musiał się uchlać, żeby zapomniec ;)

Pozdrawiam

Wojciech Orlinski
19 Wrz 2001, 13:39

Depilator wrote:
Z całym szacunkiem Panowie, ale mogliście uprzedzić, zanim zaczeliście
wymieniać najlepsze sceny z filmu :-/
Teraz będę musiał się uchlać, żeby zapomniec ;)


Wcale nie najlepsze. To nie jest Wong Kar-Wai, tutaj nie masz długich
scen w których ktoś po prostu iiiiiiiiiidzie
uuuuuuuuuuuuuuuliiiiiiiiiiicą, ten film kipi od wydarzeń. W każdej
sekundzie coś się dzieje, a to co opowiedzieliśmy z Amarotem,  to coś
koło dwóch minut.

Michal Olszewski
19 Wrz 2001, 15:20

Wojciech Orlinski wrote:
Przy okazji poruszę temat 'gutkowszczyzny', ktory się tu czasem
przewija: ja nie widze takiego zjawiska. Pewnie, ze Gutek lansuje
reżyserów spoza Hollywood, ale to są filmy tak różne, ze kazdy powinien
znalezc cos dla siebie. Oczywiście, nawet milion pijanych koni mnie nie
zaciągnie na jakieś drętwizny o przemytnikach w Iranie czy jakieś
kolejne smęcenia Wong Kar-Waia.


No ale po 'In the Mood for Love' to wlasnie Ty najglosniej narzekales -
czyli te pijane konie jednak Cie zaciagnely. Czy moze to tylko sluzbowy
obowiazek? Ja tego filmu nie widzialem - wlasnie z powodu swiadomego
wyboru diety.

BTW kina iranskiego - nie podobaly Ci sie 'Dzieci Niebios'? Mi bardzo.
Nie wiem, co prezentuje soba 'Czas...', ale mam nadzieje na podobnie,
hmm, fachowy film.

Amarot
20 Wrz 2001, 03:43

Z całym szacunkiem Panowie, ale mogliście uprzedzić,
zanim zaczeliście wymieniać najlepsze sceny z filmu :-/
Teraz będę musiał się uchlać, żeby zapomniec ;)


Tak jak pisze WO, to co padlo, to gora dwie minuty
ze 120. Poza tym nie zespoilerowalismy ani jednego
faktu fabularnego :) Poza tym dorzuce kolejnego quasi-spoilera -
w Amelii tak naprawde nie ma czegos, co mozna by nazwac
akcja w pelni tego slowa znaczeniu. Spokojnie usiadziesz
w fotelu kinowym i ograniety pieknem tego obrazu zostaniesz
wchloniety w swiat filmu, nawet nie pamietajac, ze w internetowej
dyskusji ktos wspomnial o Dianie czy Stalinie!

A gdyby oznaczyc posty metka 'spoilery', nikt by nie
odczytal mesedzu, ktory zostal wystosowany: AMELIA
TO MUST SEE.

amarot

Katarzyna Brzezinska
20 Wrz 2001, 05:33

Amarot wrote:

A gdyby oznaczyc posty metka 'spoilery', nikt by nie
odczytal mesedzu, ktory zostal wystosowany: AMELIA
TO MUST SEE.


A czy ktoś wie, kiedy to będzie można SEE w innym mieście niż Warszawa
(może być np. Kraków) ???
Już od jakiegoś czasu czekam na ten film - miło się dowiedzieć, że warto
;)

Kasia

Amarot
20 Wrz 2001, 06:06

| A gdyby oznaczyc posty metka 'spoilery',
| nikt by nie odczytal mesedzu, ktory zostal
| wystosowany: AMELIA TO MUST SEE.
A czy ktoś wie, kiedy to będzie można SEE
w innym mieście niż Warszawa (może być
np. Kraków) ??? Już od jakiegoś czasu czekam
na ten film - miło się dowiedzieć, że warto ;)


W Warszawie tez jeszcze jej nie graja - WO byl
na jakims wczesnym pokazie, a ja mam kopie
od dystrybutora. Le Fabuleux Destin d'Amelie
Poulain oficjalnie wchodzi na nasze ekrany
juz 19 pazdziernika :)

amarot

Katarzyna Brzezinska
20 Wrz 2001, 07:02

Amarot wrote:

W Warszawie tez jeszcze jej nie graja - WO byl
na jakims wczesnym pokazie, a ja mam kopie
od dystrybutora. Le Fabuleux Destin d'Amelie
Poulain oficjalnie wchodzi na nasze ekrany
juz 19 pazdziernika :)


Aha. Dzięki za wiadomość. W sumie fajnie, bo będę mieć jakiś powód do
powrotu z urlopu. :)

Rufus T. Firefly
20 Wrz 2001, 07:28

W Warszawie tez jeszcze jej nie graja - WO byl
na jakims wczesnym pokazie, a ja mam kopie
od dystrybutora. Le Fabuleux Destin d'Amelie
Poulain oficjalnie wchodzi na nasze ekrany
juz 19 pazdziernika :)


O, no wlasnie tez chcialem o to zapytac. Zupelnie nie zgodze sie z
Wojtkiem, ze Jeunet to slabszy Besson (Jeunet to dla mnie przede wszystkim
wizja, a Besson fabula), niemniej czekam na film niecierpliwie. BTW -
wyglada na to, ze generalnie na calym swiecie jedynym miejscem, w ktorym
wiekszej grupie krytykow film sie nie podobal jest Francja :) Francuska
widownia oczywiscie zignorowala krytykow.

Katarzyna Brzezinska
20 Wrz 2001, 09:24

"Rufus T. Firefly" wrote:
O, no wlasnie tez chcialem o to zapytac. Zupelnie nie zgodze sie z
Wojtkiem, ze Jeunet to slabszy Besson (Jeunet to dla mnie przede wszystkim
wizja, a Besson fabula), niemniej czekam na film niecierpliwie. BTW -
wyglada na to, ze generalnie na calym swiecie jedynym miejscem, w ktorym
wiekszej grupie krytykow film sie nie podobal jest Francja :) Francuska
widownia oczywiscie zignorowala krytykow.


No właśnie, jakiś krytyk stwierdził, że film przedstawia "prawicową i
reakcyjną" wizję Paryża i świata ;), która z pewnością spodobałaby się
Le Penowi. Strasznie mnie zaciekawiło co w tym filmie jest takiego
'niepoprawnego politycznie', że się postępowa krytyka wzburzyła.

Wojciech Orlinski
20 Wrz 2001, 09:49

Katarzyna Brzezinska wrote:
No właśnie, jakiś krytyk stwierdził, że film przedstawia "prawicową i
reakcyjną" wizję Paryża i świata ;), która z pewnością spodobałaby się
Le Penowi. Strasznie mnie zaciekawiło co w tym filmie jest takiego
'niepoprawnego politycznie', że się postępowa krytyka wzburzyła.


Jako przedstawiciel lewicowej krytyki muszę się nad tym wnikliwie
zastanowić. Kurcze, pojęcia nie mam. Nawet ten krasnoludek-globtroter
poleciał najpierw do Moskwy, a dopiero potem do Nowego Jorku.

Katarzyna Brzezinska
20 Wrz 2001, 10:32

Wojciech Orlinski wrote:

Katarzyna Brzezinska wrote:

| No właśnie, jakiś krytyk stwierdził, że film przedstawia "prawicową i
| reakcyjną" wizję Paryża i świata ;), która z pewnością spodobałaby się
| Le Penowi. Strasznie mnie zaciekawiło co w tym filmie jest takiego
| 'niepoprawnego politycznie', że się postępowa krytyka wzburzyła.

Jako przedstawiciel lewicowej krytyki muszę się nad tym wnikliwie
zastanowić. Kurcze, pojęcia nie mam. Nawet ten krasnoludek-globtroter
poleciał najpierw do Moskwy, a dopiero potem do Nowego Jorku.


Wygląda na to, że we Francji krytycy są bardziej lewicowi. Trzeba wzmóc
czujność ! ;)

Depilator
20 Wrz 2001, 11:20

| No właśnie, jakiś krytyk stwierdził, że film przedstawia "prawicową i
| reakcyjną" wizję Paryża i świata ;), która z pewnością spodobałaby się
| Le Penowi. Strasznie mnie zaciekawiło co w tym filmie jest takiego
| 'niepoprawnego politycznie', że się postępowa krytyka wzburzyła.

| Jako przedstawiciel lewicowej krytyki muszę się nad tym wnikliwie
| zastanowić. Kurcze, pojęcia nie mam. Nawet ten krasnoludek-globtroter
| poleciał najpierw do Moskwy, a dopiero potem do Nowego Jorku.

Wygląda na to, że we Francji krytycy są bardziej lewicowi. Trzeba wzmóc
czujność ! ;)


We Francji wszyscy są lewicowi. Podobnie jest u nas, szczególnie, co jest
swego rodzaju paradoksem, od upadku socjalizmu. Jaki mechanizm stoi za tym
chichotem Marksa zza grobu - nie mam zielonego pojęcia, ale jest to poważny
problem społeczny. A niepoprawne politycznie może byc w sumie wszystko, jak
kto odpowiednio popatrzy. Dobrze ilustruje to działalność Panów z Mysiej.
Tak nawiasem mówiąc, to lewicowa krytyka jest, przynajmniej u nas, nie
postępowa a reakcyjna właśnie.

Pozdrawiam

Wojciech Orlinski
20 Wrz 2001, 11:39

Katarzyna Brzezinska wrote:
| Jako przedstawiciel lewicowej krytyki muszę się nad tym wnikliwie
| zastanowić. Kurcze, pojęcia nie mam. Nawet ten krasnoludek-globtroter
| poleciał najpierw do Moskwy, a dopiero potem do Nowego Jorku.

Wygląda na to, że we Francji krytycy są bardziej lewicowi. Trzeba wzmóc
czujność ! ;)


W międzyczasie znalazłem ten tekst googlem. Redaktor pisma 'Les
Inrockuptibles' Serge Kaganski napisał do 'Liberation' tekst
protestacyjny przeciwko fałszywemu przedstawieniu Montmartre - chodzi mu
glownie o to, ze w filmie nie ma mniejszosci etnicznych, ktore w tej
dzielnicy tak naprawdę mieszkają (dociekliwi znajdą go tu:
http://www.liberation.com/quotidien/debats/mai01/20010531c.html ; bez
obaw, jest to na tyle obok tematu, ze trudno tam cokolwiek uznać za un
spoileur). Wszyscy go wyśmiali w kolejnych polemikach w 'Liberation'.
Quel trou de cul. Monsieur, allez-vous vous branler ou faire
quelque-chose plus sensible qu'ecrire ces betisses.

Katarzyna Brzezinska
21 Wrz 2001, 05:22

Depilator wrote:

| No właśnie, jakiś krytyk stwierdził, że film przedstawia "prawicową i
| reakcyjną" wizję Paryża i świata ;), która z pewnością spodobałaby się
| Le Penowi. Strasznie mnie zaciekawiło co w tym filmie jest takiego
| 'niepoprawnego politycznie', że się postępowa krytyka wzburzyła.

| Jako przedstawiciel lewicowej krytyki muszę się nad tym wnikliwie
| zastanowić. Kurcze, pojęcia nie mam. Nawet ten krasnoludek-globtroter
| poleciał najpierw do Moskwy, a dopiero potem do Nowego Jorku.

| Wygląda na to, że we Francji krytycy są bardziej lewicowi. Trzeba wzmóc
| czujność ! ;)

We Francji wszyscy są lewicowi.


Le Pen to chyba jednak nie. A umiarkowana prawica typu Chirac i reszta?
Całkiem spora część społeczeństwa ich popiera (a przynajmniej na nich
głosuje). Zresztą zależy, jak zdefiniujesz lewicowość (np. mam wrażenie,
że dla Korwina-Mikkego wszyscy oprócz niego są lewicowcami) ;)

Wojciech Orlinski
21 Wrz 2001, 05:49

Katarzyna Brzezinska wrote:

Depilator wrote:
| We Francji wszyscy są lewicowi.

Le Pen to chyba jednak nie. A umiarkowana prawica typu Chirac i reszta?
Całkiem spora część społeczeństwa ich popiera (a przynajmniej na nich
głosuje). Zresztą zależy, jak zdefiniujesz lewicowość (np. mam wrażenie,
że dla Korwina-Mikkego wszyscy oprócz niego są lewicowcami) ;)


Dla Depilatora nawet Korwin-Mikke jest lewicowy.

Katarzyna Brzezinska
21 Wrz 2001, 05:56

Wojciech Orlinski wrote:

W międzyczasie znalazłem ten tekst googlem. Redaktor pisma 'Les
Inrockuptibles' Serge Kaganski napisał do 'Liberation' tekst
protestacyjny przeciwko fałszywemu przedstawieniu Montmartre - chodzi mu
glownie o to, ze w filmie nie ma mniejszosci etnicznych, ktore w tej
dzielnicy tak naprawdę mieszkają (dociekliwi znajdą go tu:
http://www.liberation.com/quotidien/debats/mai01/20010531c.html ; bez
obaw, jest to na tyle obok tematu, ze trudno tam cokolwiek uznać za un
spoileur).


Mam wrażenie, że S. Kaganski ma określoną wizję filmu, który powinien
się podobać publiczności - a mianowicie powinien być to film
'zaangażowany', ze szczególnym uwzględnieniem ilości graffiti
pokrywających mury Paryża. Chyba nie dociera do niego, że Jeunet robi
filmy jak Jeunet, a nie jak Kassovitz.

Wszyscy go wyśmiali w kolejnych polemikach w 'Liberation'.

Quel trou de cul. Monsieur, allez-vous vous branler ou faire
quelque-chose plus sensible qu'ecrire ces betisses.


Powiem szczerze, że polemika taka raczej mało rzeczowa. Ale głos typowy
dla głosu z forum internetowego. ;)

monkbert
21 Wrz 2001, 06:25
Depilator:
[...]

We Francji wszyscy są lewicowi.


Przesaaaadzasz ;).

Podobnie jest u nas, szczególnie, co jest
swego rodzaju paradoksem, od upadku socjalizmu. Jaki mechanizm stoi za tym
chichotem Marksa zza grobu - nie mam zielonego pojęcia, ale jest to poważny
problem społeczny.


      Marks i PRL to dwie osobne sprawy. Problemem społecznym może być za to
niski poziom edukacji, powodujący rozpoznawanie dwóch różnych zjawisk jako
tożsame ;))).

A niepoprawne politycznie może byc w sumie wszystko, jak
kto odpowiednio popatrzy. Dobrze ilustruje to działalność Panów z Mysiej.
Tak nawiasem mówiąc, to lewicowa krytyka jest, przynajmniej u nas, nie
postępowa a reakcyjna właśnie.


    To zależy jaka krytyka. Na przykład moja lewicowość była taka sama
przed '89 jak i po (krytyka permanentnie lewicowa [nawiasem mówiąc]) ;), co nie
oznacza, że byłem wzorcowym obywatelem PRLu czy jestem nim w III RP.
    Sugeruję ostrożność w wypowiedziach, coby nie doprowadzić do jakowejś mocno
voljumowej wojenki-na-literki w tak pięknie zapowiadający się łikend ;))).

Monkbert

Wojciech Orlinski
21 Wrz 2001, 06:49

Katarzyna Brzezinska wrote:
| dzielnicy tak naprawdę mieszkają (dociekliwi znajdą go tu:
| http://www.liberation.com/quotidien/debats/mai01/20010531c.html ; bez
| obaw, jest to na tyle obok tematu, ze trudno tam cokolwiek uznać za un
| spoileur).

Mam wrażenie, że S. Kaganski ma określoną wizję filmu, który powinien
się podobać publiczności - a mianowicie powinien być to film
'zaangażowany', ze szczególnym uwzględnieniem ilości graffiti
pokrywających mury Paryża. Chyba nie dociera do niego, że Jeunet robi
filmy jak Jeunet, a nie jak Kassovitz.


Tym bardziej, ze samego Kassovitza jego Kassovitzkosc doprowadzila w
koncu do tworczej slepej uliczki. 'Mordercy' to bylo IMO mordercze
nudziarstwo, choć kocham jego 'Nienawiści'. To prawda, ze 'Amelia' nie
pokazuje prawdziwego oblicza wspolczesnej Francji. Ostatecznie, we
wspolczesnej Francji zapewne nie ma gadających fotografii. To jest
oczywiście film eskapistyczny, ale właściwie co w tym złego?

| Quel trou de cul. Monsieur, allez-vous vous branler ou faire
| quelque-chose plus sensible qu'ecrire ces betisses.

Powiem szczerze, że polemika taka raczej mało rzeczowa. Ale głos typowy
dla głosu z forum internetowego. ;)


Kiedybojazawsze chcialem tak polemizować, ale po polsku jakos glupio,
trzeba wymyślać jakieś smęty - męty - argumęty...

Katarzyna Brzezinska
21 Wrz 2001, 08:57

Wojciech Orlinski wrote:

Katarzyna Brzezinska wrote:
| Mam wrażenie, że S. Kaganski ma określoną wizję filmu, który powinien
| się podobać publiczności - a mianowicie powinien być to film
| 'zaangażowany', ze szczególnym uwzględnieniem ilości graffiti
| pokrywających mury Paryża. Chyba nie dociera do niego, że Jeunet robi
| filmy jak Jeunet, a nie jak Kassovitz.

Tym bardziej, ze samego Kassovitza jego Kassovitzkosc doprowadzila w
koncu do tworczej slepej uliczki. 'Mordercy' to bylo IMO mordercze
nudziarstwo, choć kocham jego 'Nienawiści'. To prawda, ze 'Amelia' nie
pokazuje prawdziwego oblicza wspolczesnej Francji. Ostatecznie, we
wspolczesnej Francji zapewne nie ma gadających fotografii. To jest
oczywiście film eskapistyczny, ale właściwie co w tym złego?


No, zwłaszcza, że po Jeunecie trudno było się spodziewać czegoś blisko
rzeczywistości. To tak, jakby nagle ktoś się oburzał, dlaczego kolejny
film Wajdy nie jest w stylu 'Gwiezdnych wojen'.

| Quel trou de cul. Monsieur, allez-vous vous branler ou faire
| quelque-chose plus sensible qu'ecrire ces betisses.

| Powiem szczerze, że polemika taka raczej mało rzeczowa. Ale głos typowy
| dla głosu z forum internetowego. ;)

Kiedybojazawsze chcialem tak polemizować, ale po polsku jakos glupio,
trzeba wymyślać jakieś smęty - męty - argumęty...


Ten tekst z forum popełnił chyba jakiś angielskojęzyczny osobnik, bo
'sensible' to po francusku 'wrażliwy'. Może on też uznał, że w tym
języku nawet bluzgi ładnie wyglądają.
A mnie się podoba tytuł jednej z opinii: "Kaganski bohaterem krytyki
proletariackiej", podpisane Jdanov.

monkbert
21 Wrz 2001, 09:30
Katarzyna Brzezinska:
[...]

No, zwłaszcza, że po Jeunecie trudno było się spodziewać czegoś blisko
rzeczywistości. To tak, jakby nagle ktoś się oburzał, dlaczego kolejny
film Wajdy nie jest w stylu 'Gwiezdnych wojen'.


A nie jest?! I jeśli nie jest, to czemu nie jest?!

;) NMSP

Monkbert

monkbert
21 Wrz 2001, 09:30
Wojciech Orliński:
[...]

Kiedybojazawsze chcialem tak polemizować,


Polemizować-szmolemizować.

ale po polsku jakos glupio, trzeba wymyślać jakieś smęty - męty - argumęty...


E tam.

;))) NNMSP

Monkbert

Jacek Fedorynski
23 Paź 2001, 20:54

A ja jestem dziwnie pewny, ze moj kolega z pracy podpisujący się CES
uzna go za 'banalny film o miłości' i da mu dwie gwiazdki w 'Co Jest
Grane', tak jak 'Almost Famous' uznał za 'banalny film o rokendrolu'.


Niestety, sześć gwiazdek od PMOSS. :)

Jacek Fedoryński

"I z twarzą na wschód zrobiłem jeden krok. Skończyłem. Rozpoczynaj."



Podobne tematy:
Dzień Strażaka 31 V 2009
Woodstock 31.07 - 2.08.2009
31-07-2009 - LDZ- RASBASS PRESENT UNITY
Spotkanie otwarte 31 lipca 2010 (sobota), godz. 16:00
Konwent U-BOT 2006 [Łódź 31.08-3.09]
31.12.09 New Orleans Hornets - Miami Heat
Wrocław 31.X.2008