Deep Blue Sea, Vampires, End of Days - bez spolierow

Kategoria: Dla tych, ktorzy nad MegaHit przedkladaja Mistrzow Kina.

Wersja archiwalna tematu "Deep Blue Sea, Vampires, End of Days - bez spolierow" z grupy pl.hum.x-muza



Amarot
10 Gru 1999, 03:00
Zrobilem sobie maraton kinowy jak za starych Iluzjonowych czasow,
za jednym zamachem sczyszczajac trzy filmy, ktore dzis weszly
na ekrany.

Deep Blue Sea
Dla mnie bez dwoch zdan najlepszy actioner roku. Jakze
dawno nie widzialem rownie czystej akcji, zrealizowanej
na serio, bez rzucajacych sie w oczy kwasow i dobrze
zagranej! Ba, jest tu nawet sporo oryginalnych rozwiazan.
Koniecznie do kin!

Vampires
Nieoficjalne zrodla donosza, ze dystrybutor Vision jest objety
bojkotem, w zwiazku z czym film Carpentera w Warszawie
wszedl tylko do jednego zadupiastego kina (a w innych
miastach?). Nie jest tak zle, jak przestrzegali co poniektorzy
recenzenci. Gdy w napisach poczatkowych zobaczylem,
ze FX-y przygotowywal tercet Nicotero-Berger-Kurtzman,
oczekiwalem porzadnego, trzewiowego gore - i doczekalem sie.
Nie przypominam sobie, kiedy ostatnio na polskie ekrany trafil
horror z podobna iloscia posoki. Fani klasycznego Carpentera
moga tego nie zaakceptowac. Czuje wielka chec dyskusji,
wiec jesli ktos widzial Vampires, niech od razu da znac :)

End of Days
Mossakowski po raz kolejny stosuje styl pijanego czlowieka,
przyznajac temu filmowi jedna gwiazdke (kiedys H20 przydzielil
az cztery). End of Days da sie ogladac, choc ma sporo dluzyzn
i duzo 'hamu' - mowiac inaczej pretensjonalnych, nie pasujacych
do kina akcji wynurzen. Milosnicy Usual Suspects odnajda tu pare
nawiazan!

amarot

Adam Gasiorowski
11 Gru 1999, 03:00

Amarot wrote:
Vampires
Nieoficjalne zrodla donosza, ze dystrybutor Vision jest objety
bojkotem, w zwiazku z czym film Carpentera w Warszawie
wszedl tylko do jednego zadupiastego kina (a w innych


        Do ktorego kina?

Amarot
11 Gru 1999, 03:00

| Vampires
| Nieoficjalne zrodla donosza, ze dystrybutor Vision jest objety
| bojkotem, w zwiazku z czym film Carpentera w Warszawie
| wszedl tylko do jednego zadupiastego kina (a w innych
Do ktorego kina?


Tylko do Elektronika. Plusem tego kina jest to, ze fotele sa
wyjatkowo niskie, w zwiazku z czym mozna zarzucic nogi
na fotel znajdujacy sie przed toba (ja tego nie preferuje,
ale kilka osob na widowni skorzystalo z tej dogodnosci).
Minusem dziwny, wcisniety w mur ekran oraz zla akustyka.
No i aparatura dzwiekowa sprzed potopu.

amarot

Amarot
11 Gru 1999, 03:00

ja mam nadzieje, ze ty tylko zartowales. dokladnie te trzy filmy sa na
moim topie najgorszych filmow jakie widzialem w tym roku.
ja przynajmniej odradzam, zupelna strata czsu i kasy.


Odpowiem tak samo jak policjant, ktory w Bound rozmawial
przez domofon z Jennifer Tilly: 'No jokes here!'

Jesli te filmy sa na dnie obejrzanych przez ciebie w tym
roku, to co w takim razie jest na czele? Pytam z ciekawosci,
bo skoro tak bardzo rozchodzimy sie w ocenie Deep Blue Sea
czy Vampires, to na konkretna dyskusje o tych filmach poki
co nie widze zbytnich szans (to tak jakby Afrykanin dyskutowal
z Eskimosem, ktory ze znanych im klimatow jest przyjemniejszy).

amarot

PS. Dodam, ze wczoraj obejrzalem znakomity film: Sweeney Todd
(aka Rzeznik Todd). Najnowsza produkcja Johna Schlesingera
z moim ulubionym Benem Kingsleyem. Nie przypominam sobie,
zeby Schlesinger zajmowal sie wczesniej makabreska. Tutaj mu
to wyszlo na szostke.

robert slawinski
12 Gru 1999, 03:00
ja mam nadzieje, ze ty tylko zartowales. dokladnie te trzy filmy sa na
moim topie najgorszych filmow jakie widzialem w tym roku.
ja przynajmniej odradzam, zupelna strata czsu i kasy. <rs

On 10 Dec 1999 21:15:38 GMT, "Amarot" <ma@csfm.com.plwrote:

Zrobilem sobie maraton kinowy jak za starych Iluzjonowych czasow,
za jednym zamachem sczyszczajac trzy filmy, ktore dzis weszly
na ekrany.

Deep Blue Sea
Dla mnie bez dwoch zdan najlepszy actioner roku. Jakze
dawno nie widzialem rownie czystej akcji, zrealizowanej
na serio, bez rzucajacych sie w oczy kwasow i dobrze
zagranej! Ba, jest tu nawet sporo oryginalnych rozwiazan.
Koniecznie do kin!

Vampires
Nieoficjalne zrodla donosza, ze dystrybutor Vision jest objety
bojkotem, w zwiazku z czym film Carpentera w Warszawie
wszedl tylko do jednego zadupiastego kina (a w innych
miastach?). Nie jest tak zle, jak przestrzegali co poniektorzy
recenzenci. Gdy w napisach poczatkowych zobaczylem,
ze FX-y przygotowywal tercet Nicotero-Berger-Kurtzman,
oczekiwalem porzadnego, trzewiowego gore - i doczekalem sie.
Nie przypominam sobie, kiedy ostatnio na polskie ekrany trafil
horror z podobna iloscia posoki. Fani klasycznego Carpentera
moga tego nie zaakceptowac. Czuje wielka chec dyskusji,
wiec jesli ktos widzial Vampires, niech od razu da znac :)

End of Days
Mossakowski po raz kolejny stosuje styl pijanego czlowieka,
przyznajac temu filmowi jedna gwiazdke (kiedys H20 przydzielil
az cztery). End of Days da sie ogladac, choc ma sporo dluzyzn
i duzo 'hamu' - mowiac inaczej pretensjonalnych, nie pasujacych
do kina akcji wynurzen. Milosnicy Usual Suspects odnajda tu pare
nawiazan!

amarot


robert slawinski
12 Gru 1999, 03:00

Jesli te filmy sa na dnie obejrzanych przez ciebie w tym
roku, to co w takim razie jest na czele? Pytam z ciekawosci,


ok. odpowiem ci na to pytanie jak tylko wroce z "being john
malvovich". a noz bede mogl go dopisac do listy.
<rs

Amarot
12 Gru 1999, 03:00

| Jesli te filmy sa na dnie obejrzanych przez ciebie w tym
| roku, to co w takim razie jest na czele? Pytam z ciekawosci,
ok. odpowiem ci na to pytanie jak tylko wroce z "being john
malvovich". a noz bede mogl go dopisac do listy.


Skoro sie zastanawisz, ja rzuce swoimi tytulami. Wszak konczy
sie rok, wiec moze warto wymienic to co najlepsze :)

Z wyborem jednego kinowego filmu roku mialbym klopoty, wiec
pare tytulow: Eyes Wide Shut, Gra w Serca, Matrix, Ronin.

Najlepszy horror: Blair Witch Project jeszcze nie widzialem, wiec
powstaje klopot. Wychodzi na to, ze Cube. Bardzo podobala mi sie
tez Armia Boga II, ktora dotarla do Polski na kasetach dopiero
w lutym.

Najlepszy thriller: Deep blue Sea

Najwieksze odkrycie roku: Alex de la Iglesia.

Najwieksze prywatne odkrycie roku: Bondy.

Najgorszy film kinowy roku: Idioci.

Najwieksze rozczarowanie: E1. Moje oczekiwania byly tak monstrualne,
ze gdy zobaczylem film, o ktorym zapomnialem po dwu dniach,
wypada to uznac za rozczarowanie.

amarot

Rufus T. Firefly
12 Gru 1999, 03:00

robert slawinski wrote:
tylko dlaczego malkovich a nie np. nickolson. moja luba mowi, ze to
cos co sie kobietom w mezczyznie podoba (za to musialem ja wepchnac
pod nadjezdzajacy autobus, zeby  sie wiecej za obcymi facetami nie
ogladala) co malkovich ma a czego nicholson ani reszta swietnych
aktorow nie ma.


Hmm, to dziwne. Moja zona w bialy dzien wygaduje podobne rzeczy.
Nicholsona uwaza za parszywego starucha, ale o Malkowichu wypowiada sie
z nabozna czcia w glosie i z drzeniem lydek. Na moje pytania skad te
reakcje rzuca tylko "It's beyond my control". Gdyby tylo wpadla mi w
rece jedna z tych masek z plakatu filmu...

R.

Joanna Czaplinska
12 Gru 1999, 03:00

Rufus T. Firefly wrote:

robert slawinski wrote:

| tylko dlaczego malkovich a nie np. nickolson. moja luba mowi, ze to
| cos co sie kobietom w mezczyznie podoba (za to musialem ja wepchnac
| pod nadjezdzajacy autobus, zeby  sie wiecej za obcymi facetami nie
| ogladala) co malkovich ma a czego nicholson ani reszta swietnych
| aktorow nie ma.

Hmm, to dziwne. Moja zona w bialy dzien wygaduje podobne rzeczy.
Nicholsona uwaza za parszywego starucha, ale o Malkowichu wypowiada sie
z nabozna czcia w glosie i z drzeniem lydek. Na moje pytania skad te
reakcje rzuca tylko "It's beyond my control". Gdyby tylo wpadla mi w
rece jedna z tych masek z plakatu filmu...


On ma cos takiego (i od razu przypomina mi sie film "Making of Hot
Shots", gdzie aktorka przez caly film mowiac o Charlie Sheenie robila
maslane oczy i byla w stanie wydusic z siebie jedynie "he's so..."), ze
kobieta w jego obecnosci czulaby sie bezpieczna. Jest dystyngowany ale
na sposob nie krolewski, a raczej zapowiadajacy wielka osobowosc. Zeby
bylo jasne - nie przepadam za nim, choc cenie jako aktora, ale moje
studentki na dzwiek jego nazwiska dostaja podobnych objawow jak zona
Rufusa. Moze to jakis wirus? :)

Joanna

Rufus T. Firefly
12 Gru 1999, 03:00

Joanna Czaplinska wrote:
On ma cos takiego (i od razu przypomina mi sie film "Making of Hot
Shots", gdzie aktorka przez caly film mowiac o Charlie Sheenie robila
maslane oczy i byla w stanie wydusic z siebie jedynie "he's so..."), ze
kobieta w jego obecnosci czulaby sie bezpieczna. Jest dystyngowany ale
na sposob nie krolewski, a raczej zapowiadajacy wielka osobowosc. Zeby
bylo jasne - nie przepadam za nim, choc cenie jako aktora, ale moje
studentki na dzwiek jego nazwiska dostaja podobnych objawow jak zona
Rufusa. Moze to jakis wirus? :)


Ja za gosciem przepadam, choc jego ostatnie znane mi role uwazam za
kuriozalne (Rounders). Natomiast okreslenie "ma cos takiego, ze kobieta
w jego obecnosci czulaby sie bezpieczna" jest dla mnie na tyle
zaskakujace, ze tylko utwierdzam sie w swoim wczesniejszym przekonaniu -
najwyrazniej chodzi tu o sprawy, ktorych z niedoboru estrogenu i tak nie
zrozumiem, wiec dla swietego spokoju po prostu zaakceptuje to jako jedna
z wielkich zagadek wszechswiata.

R.

kamyk
12 Gru 1999, 03:00
Deep Blue Sea - nie widzialem /jeszcze/

Vampiry Carpentera - o zgrozo !
na cale szczescie ogladalem to na VCD a nie wydalem 10 czy 15 zl na bilet bo
bym tego zalowwal przez kolejne 2 miesiace ! jeden z najgorszych filmow
jakie widzialem w ciagu ostatnich miesiecy - beznadziejna fabula, plytkie
postacie, kiepscy aktorzy, nawet Woods jakos nemrawo tam wypadl. Film jest
nudny i tyle. Gorsze od tego jest chyba tylko From Dusk Till Down 2.

End Of Days - spodziewalem sie czegos duzo lepszego.
Po 2 trailerach - jeden kinowy puszczany w kinach w calej Polsce, drugi w
VOBie sciagniety gdzies z sieci. Zapowiadal sie naprawde ciekawy, mroczny
film o klatwach, szatanie, koncu swiata - rewelacja.
A tu co ? A tu nic - biegajacy po ekranie Arnie walaczcy z setakmi ludzi i
oczywiscie zawsze wychodzacy ze wszytskiego calo. Za duzo efektow
sepcjalnych, za duzo Arniego - za malo grozy, za malo mrocznych momentow
jakie sa wyekspoowane w trailerach, za malo malo nawiazan do Biblii ktore
byly tu rzecza wrecz pozadana. Z naprawde ciekawego pomyslu i scenariusza
zrobil sie widac wyraznie z duzym udzialem Arniego film typowo sensacyjy z
cyklu "trup sciele sie gesto".
Di kina moze i warto sie przejsc ale nie spodziewajcie sie niczego
rewelacyjnego.
Czekam na "Stigmate".

Kamyk

Amarot napisał(a) w wiadomości: <01bf4352$843c8040$LocalHost@default...

Zrobilem sobie maraton kinowy jak za starych Iluzjonowych czasow,
za jednym zamachem sczyszczajac trzy filmy, ktore dzis weszly
na ekrany.

Deep Blue Sea
Dla mnie bez dwoch zdan najlepszy actioner roku. Jakze
dawno nie widzialem rownie czystej akcji, zrealizowanej
na serio, bez rzucajacych sie w oczy kwasow i dobrze
zagranej! Ba, jest tu nawet sporo oryginalnych rozwiazan.
Koniecznie do kin!

Vampires
Nieoficjalne zrodla donosza, ze dystrybutor Vision jest objety
bojkotem, w zwiazku z czym film Carpentera w Warszawie
wszedl tylko do jednego zadupiastego kina (a w innych
miastach?). Nie jest tak zle, jak przestrzegali co poniektorzy
recenzenci. Gdy w napisach poczatkowych zobaczylem,
ze FX-y przygotowywal tercet Nicotero-Berger-Kurtzman,
oczekiwalem porzadnego, trzewiowego gore - i doczekalem sie.
Nie przypominam sobie, kiedy ostatnio na polskie ekrany trafil
horror z podobna iloscia posoki. Fani klasycznego Carpentera
moga tego nie zaakceptowac. Czuje wielka chec dyskusji,
wiec jesli ktos widzial Vampires, niech od razu da znac :)

End of Days
Mossakowski po raz kolejny stosuje styl pijanego czlowieka,
przyznajac temu filmowi jedna gwiazdke (kiedys H20 przydzielil
az cztery). End of Days da sie ogladac, choc ma sporo dluzyzn
i duzo 'hamu' - mowiac inaczej pretensjonalnych, nie pasujacych
do kina akcji wynurzen. Milosnicy Usual Suspects odnajda tu pare
nawiazan!

amarot


Sebastian Zurowski
12 Gru 1999, 03:00
Amarot napisał...

Skoro sie zastanawisz, ja rzuce swoimi tytulami. Wszak konczy
sie rok, wiec moze warto wymienic to co najlepsze :)


A ja tez rzuce swoje tytuly :) Tym razem nie bedzie nawet 10, bo prawde
mowiac wiekszosc filmow byla srednia - tzn. nie zauwazylem specjalnych
gniotow i wybitnych megaarcydziel. Oczywiscie nie musze dodawac, ze jednak
wszystkich premier nie widzialem.

Z wyborem jednego kinowego filmu roku mialbym klopoty, wiec
pare tytulow: Eyes Wide Shut, Gra w Serca, Matrix, Ronin.


EWS, Ronin, Matrix, Godzina zemsty, Powodz. Kolejnosc raczej przypadkowa.

Najlepszy horror: Blair Witch Project jeszcze nie widzialem, wiec
powstaje klopot. Wychodzi na to, ze Cube. Bardzo podobala mi sie
tez Armia Boga II, ktora dotarla do Polski na kasetach dopiero
w lutym.


Widzialem tylko jeden - Wirus - dlatego sila rzeczy on musi byc najlepszy.

Najwieksze prywatne odkrycie roku: Bondy.


Argento! Widzialem tylko Deep Red, ale juz zastanawiam sie, jak moglem tyle
lat egzystowac nie znajac tego nazwiska.

Amarot
13 Gru 1999, 03:00

| Najwieksze odkrycie roku: Alex de la Iglesia.
hehe. tak, tak


Widziales Day of the Beast albo Accion Mutante? Jak wrazenia? :)

| Najwieksze prywatne odkrycie roku: Bondy.
??? jako serie 007?. ogladalem tylko jednen jeszcze r rogerem
moore'm i jakos nie palam checia ogladania innych.


Jeszcze do maja mialem takie samo zdanie. Traktowalem
Bondy jako cos zblizonego do filmow z De Funesem.
Gdzies kiedys widzialem, jednym okiem, nie podobalo mi
sie, ze to taka komedia, w ktorej wszystko jest mozliwe itd.
Potrzebowalem obejrzec na nowo, zeby odkryc jak wielka
i genialna skarbnica pomyslow (skecze, teksty, sytuacje)
jest ta seria.

chyba sie nie dogadamy bo wychodzi na to, ze moze nawet nie
tyle ze mijamy sie w gustach, choc nasza ocena "deep blue see"
by mogla o tym swiadczyc, to raczej ogladalismy zupelnie rozne
filmy, albo ogladalismy je z tak duza roznica czasu, ze np. ronin'a,
armie boga II zaliczylem do roku poprzedniego.


Pisalem, ze w Polsce AB2 weszla w lutym; Ronin w styczniu.

co do E1:  ja mialem dokladnie takie samo nastawienie do
"end of days" srodze sie zawiodlem. stad moze taka moja
bardzo krytyczna ocena tego filmu.  po E1 nie spodziewalem
sie, z wyjatkiem calego spektrum efektow specjalnych, nic
dobrego. niemniej jednak to co zobaczylem przekroczylo
moje przypuszczenia. efekty na plus, reszta na minus.


No widzisz, a ja spodziewalem sie, ze tak jak w Mrowce Z
miedzy wierszami znajde pare smaczkow, ktore wydadza
sie zabawne lub mocne dla goscia majacego wiecej 15 lat.
Mylilem sie.

amarot

Amarot
13 Gru 1999, 03:00

Vampiry Carpentera - o zgrozo !
na cale szczescie ogladalem to na VCD a nie wydalem 10 czy
15 zl na bilet bo bym tego zalowwal przez kolejne 2 miesiace !


Tylko 10. Na Elektronika mozna mowic rozne rzeczy, ale
nie to, ze sa tam drogie bilety :) Nawiasem mowiac, kopara
mi opadla gdy dowiedzialem sie, ze w warszawskim multipleksie
Star Century (13 sal) bilety sa po 20 zl... Zupelny skandal,
zaprzeczajacy idei multipleksu.

jeden z najgorszych filmow jakie widzialem w ciagu ostatnich
miesiecy - beznadziejna fabula, plytkie postacie, kiepscy
aktorzy, nawet Woods jakos nemrawo tam wypadl. Film jest
nudny i tyle. Gorsze od tego jest chyba tylko From Dusk Till
Down 2.


Ja tam sie nie nudzilem. Ostatnimi czasy poza udanym In the
Mouth od Madness Carpenter desperacko szukal formuly dla
siebie, moim zdaniem z kiepskim skutkiem. W Vampires po
raz pierwszy od czasu The Thing wlaczyl tak mocne gore,
po raz pierwszy zajal sie wampirami. Zgoda, ze fabula
praktycznie nie istnieje, do tego jest sporo dziur w scenariuszu
(dlaczego Watykan wiedzac, ze ojciec Molina posiada krzyz
z Beziers nie zglosil sie po niego, tylko czekal az Valek sie
tam dostanie?).  

Co mi sie podobalo? Polaczenie westernu z opowiesciami
o wampirach. Oto mamy brygade, ktora jezdzi sobie po
pustkowiach i poluje na wampiry. Podobaly mi sie sceny
wyciagania wampirow jak ryb na swiatlo dzienne (choc
za bardzo eksploatowane). Oprocz tego Sheryl Lee jako
najbardziej smakowita wampirzyca ostatniej dekady.
Dorzuce do tego robiace wrazenie sceny powstawania
Istot Nocy z ziemi, do tego odpowiednio krwawe efekty.
Nigdzie nie napisalem, ze Vampires to cudo, ale jednoczesnie
w powodzi srednich czy zlych horrorow, jakie pojawiaja
sie na rynku, z pewnoscia godne sa obejrzenia.
Te dziewiecdziesiat pare minut siedzi sie w napieciu.

End Of Days - spodziewalem sie czegos duzo lepszego.
Po 2 trailerach - jeden kinowy puszczany w kinach w calej Polsce,
drugi w VOBie sciagniety gdzies z sieci. Zapowiadal sie naprawde
ciekawy, mroczny film o klatwach, szatanie, koncu swiata - rewelacja.
A tu co ? A tu nic - biegajacy po ekranie Arnie walaczcy z setakmi
ludzi i oczywiscie zawsze wychodzacy ze wszytskiego calo.
Za duzo efektow sepcjalnych, za duzo Arniego - za malo grozy,
za malo mrocznych momentow jakie sa wyekspoowane w trailerach,
za malo malo nawiazan do Biblii ktore byly tu rzecza wrecz pozadana.
Z naprawde ciekawego pomyslu i scenariusza zrobil sie widac wyraznie
z duzym udzialem Arniego film typowo sensacyjy z cyklu "trup sciele sie
gesto". Di kina moze i warto sie przejsc ale nie spodziewajcie sie
niczego rewelacyjnego.


Nie zgodze sie, ze efektow jest duzo. Od takiego speca od FX-ow,
jak Stan Winston spodziewalem sie czegos wiecej. Ze nie ma
grozy, to zgoda. Ogolnie tragedii tez nie ma - jest niedorobiony
blockbuster, jednak w przeciwienstwie do tekiego Independence
Day dajacy sie ogladac.

Czekam na "Stigmate".


Tez czekam, aczkolwiek na razie KOMPLETNIE NIC nie wiem
o tym filmie. Slyszalem tylko rekomendacje, ale dotad udaje
mi sie utrzymac niewiedze a propos akcji a nawet obsady!
I oby tak do seansu :)

Dopadlem wreszcie Dark City. Mialem zle przeczucia,
gdy tylko jako nazwisko rezysera wjechalo Alex 'Kruk' Proyas.
Pozniej bylo coraz gorzej. Taki film to rozczarowanie,
nie wspaniale komercyjne Vampires!

amarot

Beata Czarnacka
13 Gru 1999, 03:00
Gdzie jakiekolwiek wyczucie?
Buena Vista
Wszystko ok mojeje matce
Goya
Kundun
Elizabeth
Tango
Krolestwo
Probowales kiedys Pana Samochodzika?
Nie mowie juz o filmach na Festiwalu....
Zapraszam do dyskusji, czy gust juz upadl?
pozdr,b.

----- Original Message -----
From: Amarot <ma@csfm.com.pl
To: <pl-hum-x-m@newsgate.pl
Sent: Sunday, December 12, 1999 9:56 AM
Subject: Re: Wszystko co najlepsze w 1999 roku

| Jesli te filmy sa na dnie obejrzanych przez ciebie w tym
| roku, to co w takim razie jest na czele? Pytam z ciekawosci,
| ok. odpowiem ci na to pytanie jak tylko wroce z "being john
| malvovich". a noz bede mogl go dopisac do listy.

Skoro sie zastanawisz, ja rzuce swoimi tytulami. Wszak konczy
sie rok, wiec moze warto wymienic to co najlepsze :)

Z wyborem jednego kinowego filmu roku mialbym klopoty, wiec
pare tytulow: Eyes Wide Shut, Gra w Serca, Matrix, Ronin.

Najlepszy horror: Blair Witch Project jeszcze nie widzialem, wiec
powstaje klopot. Wychodzi na to, ze Cube. Bardzo podobala mi sie
tez Armia Boga II, ktora dotarla do Polski na kasetach dopiero
w lutym.

Najlepszy thriller: Deep blue Sea

Najwieksze odkrycie roku: Alex de la Iglesia.

Najwieksze prywatne odkrycie roku: Bondy.

Najgorszy film kinowy roku: Idioci.

Najwieksze rozczarowanie: E1. Moje oczekiwania byly tak monstrualne,
ze gdy zobaczylem film, o ktorym zapomnialem po dwu dniach,
wypada to uznac za rozczarowanie.

amarot


--
Internetowe Forum Dyskusyjne - http://www.newsgate.pl

majkel
13 Gru 1999, 03:00
hi

Nawiasem mowiac, kopara
mi opadla gdy dowiedzialem sie, ze w warszawskim multipleksie
Star Century (13 sal) bilety sa po 20 zl... Zupelny skandal,
zaprzeczajacy idei multipleksu.


to zupelnie masz niesprawdzone informacje. bilety po 20 zl sa
wylacznie na seanse po godzinie 18 albo 19. wczoraj bylem w tym kinie
na "elzbiecie" (super film) na godzine 17 i placilem za bilet 16 zl .

slowko o kinie: spodziewalem sie czegos doswiadczyc i  stalo sie..
wygodne fotele, rzedy dobrze ustawione (nikt nie zaslanial mi widoku
na ekran pomimo mojego cokolwiek niskiego wzrostu), tylko dzwiek jakby
nie taki... dochodzil centralnie z ekranu. nie tego sie spodziewalem.
moze w innych salach jest inaczej - ja bylem w sali numer 8.

| jeden z najgorszych filmow jakie widzialem w ciagu ostatnich
| miesiecy - beznadziejna fabula, plytkie postacie, kiepscy
| aktorzy, nawet Woods jakos nemrawo tam wypadl. Film jest
| nudny i tyle. Gorsze od tego jest chyba tylko From Dusk Till
| Down 2.


nie przejmuj sie - na jednym z serwisow traktujacych o DVD juz
przyjmowane sa zamowienia na III czesc FDTD. :)
ma wyjsc na poczatku 2000 roku

"Mein Fuhrer ! I can walk !"
majkel
http://www.majkel.mds.pl

Pawlow
13 Gru 1999, 03:00

Użytkownik Amarot <ma@csfm.com.plw wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:01bf4352$843c8040$LocalHost@default...

.

Nie przypominam sobie, kiedy ostatnio na polskie ekrany trafil
horror z podobna iloscia posoki. Fani klasycznego Carpentera
moga tego nie zaakceptowac. Czuje wielka chec dyskusji,
wiec jesli ktos widzial Vampires, niech od razu da znac :)


No moze ostatno to nie ale...
Carpenter wcale nie pokazal nic nowego jest to jedynie dobre , solidne kino
poswiecone wampirom.
Jednak podczas ogladania nieprzerwania mialem skojarzenia (jesli chodzi o
klimat) z "Od zmierzchu do switu".
Jesli chodzi o krew , a w zasadzie o jej ilosci , ostatnio to dosc duza jej
ilosc pojawila sie na samym poczatku "Blade"
O akceptacje klasycznego Carpentera raczej bym sie nie obawial ,  wystarczy
przypomniec "The Thing" gdzie to , jak na tamte czasy, nie oszczedzal nam
efektow wizualnych.
IMHO ogladajac "Vampires" ani przez chwile nie zalowalem i nie zawiodlem sie
na rezyserze.

pawlow

artur
13 Gru 1999, 03:00

Pawlow wrote:

IMHO ogladajac "Vampires" ani przez chwile nie zalowalem i nie zawiodlem sie
na rezyserze.

pawlow


a ja tesknie do The Fog ................... alez mi sie ten film podobal :))))
artur

Amarot
13 Gru 1999, 03:00

Wszystko ok mojeje matce


Bardzo, bardzo, bardzo dobry film.

Goya


Pocilem na jego temat posta jakis czas temu i nie chce
mi sie powtarzac. Mowiac w skrocie, rozczarowanie.

Kundun


Przeciez byl na WFF juz w zeszlym roku.

Krolestwo


Fuj!

Probowales kiedys Pana Samochodzika?


Pewnie! Jestem fanem Nienackiego.

Nie mowie juz o filmach na Festiwalu....


Szczerze mowiac nie rozumiem tego zdania (podobnie jak
wiekszosci twojego postu). Przeciez wymieniani przez
ciebie Goya, Kundun byly prezentowane wlasnie na WFF.

Zapraszam do dyskusji, czy gust juz upadl?


Oj, juz dawno upadl.

amarot

Krzysztof Kolaczkowski
13 Gru 1999, 03:00
On 13 Dec 1999 14:31:24 GMT, "Amarot" <ma@csfm.com.plwrote:

| Krolestwo

Fuj!


Widziałeś, czy sądzisz po innych filmach? Ja po ,,Przełamując fale''
byłem załamany [1] a po ,,Idiotach'' powiedziałem sobie - temu panu
więcej nie.

Na ,,Królestwo'' poszedłem jako siła pociągowa tylko dlatego, że
opiekowałem się kolegą na wózku. No i co? Rewelacja. Ponad cztery
godziny projekcji wysiedziałem oniemiały. Znowu mnie przekonał,
że umie robić filmu i nie mogę się doczekać dalszego ciągu.

Pozdrawiam,
K.

[1] Nie dlatego, że film zły, tylko że tak silnie przygnębiająco na
mnie podziałał. W sumie nikomu go nie polecam.

Amarot
13 Gru 1999, 03:00

| Krolestwo
| Fuj!
Widziałeś, czy sądzisz po innych filmach? Ja po ,,Przełamując
fale'' byłem załamany [1] a po ,,Idiotach'' powiedziałem sobie
- temu panu więcej nie.


Widzialem. Mialem to na kasecie, z angielskimi napisami.
Zdolalem obejrzec poltora odcinka. Czasem zdarza sie film, ktorego
kompletnie nie rozumiem i jestem odosobniony w jego ocenie.
Moze gdybym obejrzal go ponownie, na przyklad w kinie,
ocenilbym to inaczej. W kazdym razie jest tyle rzeczy do
obejrzenia, ze poki co nie zamierzam sobie zawracac
glowy Von Trierem (z ktorego filmow widzialem jeszcze
Europe - z wrazeniami dosc srednimi).

Jesli chodzi o Przelamujac Fale i Idiotow to mamy podobny
odbior :) Przelamujac Fale tez zrobilo na mnie dolujace
wrazenie, a skopalo wrecz, gdy w pewnym momencie
z glosnikow polecialo Goodbye Yellow Brick Road,
a potem AFAIR jakas ballada Cohena.

Problem w tym, ze Krolestwo widzialem kilka miesiecy przed
Idiotami - gdyby nie taka kolejnosc, pewnie bym tego pierwszego
w ogole nie obejrzal.

amarot

Amarot
13 Gru 1999, 03:00

| Z wyborem jednego kinowego filmu roku mialbym klopoty, wiec
| pare tytulow: Eyes Wide Shut, Gra w Serca, Matrix, Ronin.
EWS, Ronin, Matrix, Godzina zemsty, Powodz. Kolejnosc
raczej przypadkowa.


Kurcze, Powodz jest dobra? Nie chcialo mi sie na to isc,
ale moze w takim razie na kasetach...

| Najwieksze prywatne odkrycie roku: Bondy.
Argento! Widzialem tylko Deep Red, ale juz zastanawiam sie,
jak moglem tyle lat egzystowac nie znajac tego nazwiska.


Serio? :) Deep Red jest dla mnie bez dwu zdan najlepszym filmem
Argento sposrod tych, ktore widzialem (Phantom of the Opera,
Stendhal Syndrome, Cat O'nine Tails, Suspiria, Four Flies on the
Grey Velvet, Trauma). Phantoma dopadniesz w wypozyczalniach
jako nowosc (byl tez w C+). Suspirie powinienes tez dopasc w
wypozyczalni, w ktorej maja stare tytuly. Traume podobniez.

Dyskutowalismy o Deep Red, czemu sie nie wlaczyles, skoro tak
ci sie podobal? :)

amarot

robert slawinski
13 Gru 1999, 03:00

<k@lech.pse.plwrote:
On 13 Dec 1999 14:31:24 GMT, "Amarot" <ma@csfm.com.plwrote:
| Krolestwo
| Fuj!


moze fuj to nie, ale gdyby byl nowela bylby pewnie arcydzielem.

Widziałeś, czy sądzisz po innych filmach? Ja po ,,Przełamując fale''
byłem załamany [1] a po ,,Idiotach'' powiedziałem sobie - temu panu
więcej nie.


nie widzialem "idiotow" ale "breaking the waves" byl jednym z
najbardzije dolujacych filmow jakie w zyciu widziale, ale w tym
pozytywnym (hmm, czyzby na pewno. do knca nie wiem) tego slowa
znaczeniu. stoi u mnie na polce i do dzis boje sie go obejrzec jeszcze
raz.

[1] Nie dlatego, że film zły, tylko że tak silnie przygnębiająco na
mnie podziałał. W sumie nikomu go nie polecam.


aaaaa. no to podobne odczucia. <rs

Beata Czarnacka
14 Gru 1999, 03:00
Szanoeny kolego Amarot,
"Szczerze mowiac nie rozumiem tego zdania"
Czeste jest niezrozumienie miedzyludzkie.

W charakterze wyjasnienia, proponuje krotka refleksje nad typami, ktore
wystosowales do publicznego ustosunkowania sie.

Moja negatywna reakcja jest moze przesadna ze wzgaledu na moja niechec do
kina USA. Dyskusja dluga, acz nigdy nie skonczona argumentami cokolwiek
obiektywnymi, dlatego proponuje tu zaprzestac. Porozmawiajmy o czyms milym-
czy o Krolestwie ogolnie duzo juz bylo na liscie?
pozdr, b.

Aggie
14 Gru 1999, 03:00

Widziałeś, czy sądzisz po innych filmach? Ja po ,,Przełamując fale''
byłem załamany [1] a po ,,Idiotach'' powiedziałem sobie - temu panu
więcej nie.

Na ,,Królestwo'' poszedłem jako siła pociągowa tylko dlatego, że
opiekowałem się kolegą na wózku. No i co? Rewelacja. Ponad cztery
godziny projekcji wysiedziałem oniemiały. Znowu mnie przekonał,
że umie robić filmu i nie mogę się doczekać dalszego ciągu.


Ech, zazdroszcze wam tego kina "pod nosem". Ja jestem z troche
mniejszego miasta i moge zapomniec o "Krolestwie". U mnie ida na
komerche i mloca "Liberatora" albo "Wing Commandera" przez pol
miesiaca. Dlatego kiedy moge to jezdze do Gdanska. "Krolestwo" psia
krew przegapilam i nie moge sobie wybaczyc, bo wszyscy mowia, ze
swietny. :-((((

Ps.  A tak na marginesie, to czesc, bo dopiero sie zapisalam.

_______
 Aggie

        "Remember in this game we call life that no one said it's fair"

                                 "Breakdown"

Beata Czarnacka
14 Gru 1999, 03:00
----- Original Message -----
From: Amarot <ma@csfm.com.pl
To: <pl-hum-x-m@newsgate.pl
Sent: Monday, December 13, 1999 5:52 PM
Subject: Re: Wszystko co najlepsze w 1999 roku

.
Moze gdybym obejrzal go ponownie, na przyklad w kinie,
ocenilbym to inaczej.
amarot

Krolestwo jest wyjatkowo dobrym pastiszem, wciaga w niesamowity sposob w
swiat, do ktorego wcale nie chcesz wchodzic bo z zasady jest beznadziejnie
kiczowaty. Jednakze wciagasz sie zupelnie niepostrzezenie i zaczynaja Ciebie
INTERSOWAC przypadki bardzo dziwnych osobistosci ( nota bene wyciagnietych z
serialu bardzo niskiego), nagle moloch kopenhaskiego szpitala zaczyna
zyc.... Co powiem szczerze zaakceptowalam bez zmruzenia oka.
Bardzo zapetlona niby historyjka zmierza nieuchronnie do jakiegos konca,
ukaldanka juz zamierza sie jakos ulozyc, ale koniec jest dla mnie nie do
ogarniecia. Wszystko jest zawoalowane, ale prowadzi do JAkiegos
nieuchronnego konca.
Bardzo zabawny i ceikawy koncepcja.
pozadr,b.

Aggie
14 Gru 1999, 03:00
On 13 Dec 1999, Amarot wrote:

Jesli chodzi o Przelamujac Fale i Idiotow to mamy podobny
odbior :) Przelamujac Fale tez zrobilo na mnie dolujace
wrazenie, a skopalo wrecz, gdy w pewnym momencie
z glosnikow polecialo Goodbye Yellow Brick Road,
a potem AFAIR jakas ballada Cohena.


"Przelamujac fale" jest fajny, ale faktycznie wywiera dolujacy nacisk
na niczego nie swiadomego czlowieka. No a jesli chodzi o "Idiotow" to
zarowno po wyjsciu z kina jak i teraz mam nadal mieszane uczucia.

_______
 Aggie

        "It's so easy to be social, it's so easy to be cool,
         it's easy to be hungry when you ain't got shit to lose"

                                   "Coma"

Sebastian Zurowski
15 Gru 1999, 03:00
Amarot napisał...

Kurcze, Powodz jest dobra? Nie chcialo mi sie na to isc,
ale moze w takim razie na kasetach...


Oczywscie jakosc tego filmu mozna kwestionowac, ale jak na film
katastroficzny jest bardzo dobry (szczegolnie w porownaniu z 'Wulkanem' czy
inna 'Gora Dantego')

Serio? :) Deep Red jest dla mnie bez dwu zdan najlepszym filmem
Argento sposrod tych, ktore widzialem (Phantom of the Opera,
Stendhal Syndrome, Cat O'nine Tails, Suspiria, Four Flies on the
Grey Velvet, Trauma). Phantoma dopadniesz w wypozyczalniach
jako nowosc (byl tez w C+). Suspirie powinienes tez dopasc w
wypozyczalni, w ktorej maja stare tytuly. Traume podobniez.


Phantoma ma juz nagranego i moze juz za miesiac go zobacze. 'Stendhal
Syndrome', czy tam przypadkiem nie ma muzyki Morricone?

Dyskutowalismy o Deep Red, czemu sie nie wlaczyles, skoro tak
ci sie podobal? :)


Bo obejrzalem go w ostatnia sobote...

Joanna Czaplinska
18 Gru 1999, 03:00

Amarot wrote:

End of Days
Mossakowski po raz kolejny stosuje styl pijanego czlowieka,
przyznajac temu filmowi jedna gwiazdke (kiedys H20 przydzielil
az cztery). End of Days da sie ogladac, choc ma sporo dluzyzn
i duzo 'hamu' - mowiac inaczej pretensjonalnych, nie pasujacych
do kina akcji wynurzen. Milosnicy Usual Suspects odnajda tu pare
nawiazan!


Owszem, nawiazan bylo sporo do roznych innych filmow i przez pierwsze
pol godziny nawet zabawne bylo ich wylapywanie, ale pozniej akcja siadla
do minimum, a  wynurzenia teologiczne budzily nawet nie smiech, a
zniechecenie. Zaluje, ze nie poszlam raczej na DBS (chociaz jako fanka
Schwarzennegera i tak EOD nie moglam przegapic, ale wystarczyloby
video), bo nie lubie, kiedy w typowy film akcji wlacza sie
pseudointelektualny belkot, jakby scenarzysta sam szukal dla siebie
usprawiedliwienia za kiche. Korzystac z cliche tez trzeba potrafic i
mozna to robic z wdziekiem (vide - 5 element), ale tu bylo juz lekkie
przegiecie. Dziwie sie tylko, jak Arnie mogl pozwolic na film tak
nieudolny realizatorsko (jedna z wiekszych wpadek - Arnie po spuszczeniu
na lince z helikoptera jeszcze przez jakis czas biegnie z owa linka
przyczepiona do plecow, po czym linka sie w nastepnym ujeciu
dematerializuje). Zreszta Egzekutorem tez nie bylam zachwycona. Z tego
co sobie przypominam, ostatnie dobre filmy Arniego to komedie - moze
powinien pojsc jednak w te strone zamiast powielac role osilkow. Albo
poszukac rezysera, ktory nie wstydzi sie, ze robi typowy film akcji,
gdzie nie trzeba za duzo myslec, ale tez akcja leci jak zerwana kolejka
wysokogorska.

Joanna

Joanna Czaplinska
18 Gru 1999, 03:00

Amarot wrote:

Dopadlem wreszcie Dark City. Mialem zle przeczucia,
gdy tylko jako nazwisko rezysera wjechalo Alex 'Kruk' Proyas.
Pozniej bylo coraz gorzej. Taki film to rozczarowanie,
nie wspaniale komercyjne Vampires!


A tu sie nie zgodze. Dark City ogladalam dwa razy, za kazdym razem z
przyjemnoscia. Owszem, akcja rozwija sie powoli, ale to uwazam za atut,
utrzymany jest fenomenalny, ciemny (nomen omen) klimat, atmosfera
niepewnosci. Poza tym atmosfera chandlerowsko-metropolisowska tez mi
odpowiadala. BTW, chwilami mialam przeblyski jakby z Kto wrobil krolika
Rogera (dlugie glowy obcych). IMHO jedna z ciekawszych produkcji SF
ostatnich lat, choc stawiam troche nizej niz Gattake.

PS. Watku wczesniej nie sledzilam, bo zadnego z filmow (oprocz Vampirow,
ktorych prawie nie pamietam, bo byli 3 w maratonie filmowym) nie
widzialam, wiec dopiero teraz sie wlaczylam.

Joanna

Amarot
18 Gru 1999, 03:00

| End of Days
| Mossakowski po raz kolejny stosuje styl pijanego czlowieka,
| przyznajac temu filmowi jedna gwiazdke (kiedys H20 przydzielil
| az cztery). End of Days da sie ogladac, choc ma sporo dluzyzn
| i duzo 'hamu' - mowiac inaczej pretensjonalnych, nie pasujacych
| do kina akcji wynurzen. Milosnicy Usual Suspects odnajda tu pare
| nawiazan!
Owszem, nawiazan bylo sporo do roznych innych filmow i przez pierwsze
pol godziny nawet zabawne bylo ich wylapywanie, ale pozniej akcja siadla
do minimum, a  wynurzenia teologiczne budzily nawet nie smiech, a
zniechecenie. Zaluje, ze nie poszlam raczej na DBS (chociaz jako fanka
Schwarzennegera i tak EOD nie moglam przegapic, ale wystarczyloby
video), bo nie lubie, kiedy w typowy film akcji wlacza sie
pseudointelektualny belkot, jakby scenarzysta sam szukal dla siebie
usprawiedliwienia za kiche.


Gdyby przynajmniej owe wynurzenia operowaly na dobrych
one-linerach, byloby w porzadku. Tymczasem tutaj poza
tekstem Byrne'a, ze czasem pieklo przychodzi do czlowieka,
wpadamy rzeczywiscie w tanie, przypominajace dylematy
bohaterow seriali, gledzenie.

amarot

Amarot
18 Gru 1999, 03:00

| Dopadlem wreszcie Dark City. Mialem zle przeczucia,
| gdy tylko jako nazwisko rezysera wjechalo Alex 'Kruk' Proyas.
| Pozniej bylo coraz gorzej. Taki film to rozczarowanie,
| nie wspaniale komercyjne Vampires!
A tu sie nie zgodze. Dark City ogladalam dwa razy, za kazdym razem z
przyjemnoscia. Owszem, akcja rozwija sie powoli, ale to uwazam za atut,
utrzymany jest fenomenalny, ciemny (nomen omen) klimat, atmosfera
niepewnosci. Poza tym atmosfera chandlerowsko-metropolisowska tez mi
odpowiadala. BTW, chwilami mialam przeblyski jakby z Kto wrobil krolika
Rogera (dlugie glowy obcych). IMHO jedna z ciekawszych produkcji SF
ostatnich lat, choc stawiam troche nizej niz Gattake.


Atmosfera w DC jest moim zdaniem bardziej krukowska,
nie metropolisowska. W filmie Langa nie bylo egipskich ciemnosci
(rozumiem, ze za nie odpowiada w twojej analogii czlon 'chandlerowsko'),
ale za to wystepowalo sporo planow ogolne, wypelnionych ludzmi.
W DC akcja operuje w ciemnych wnetrzach, zdaje sie, ze tylko
ostatnia, najlepsza IMHO scena dzieje sie pod golym niebem.

DC to dla mnie wizja goscia, ktory ma we lbie wylacznie 'ciemno,
mistycznie, filozoficznie'. Jest cos takiego, ze ogladajac Blade
Runnera kupuje ta akcje, bo widze, ze wszystko sluzy tam
opowiesci. Proyas, co pokazal juz w Kruku, przypomina mi
Finchera, dla ktorego fabula jest tylko pretekstem do pokazania
paru mrocznych obrazkow. Jedna, dwie, trzy takie sekwencje
- w porzadku. Ale gdy sklada sie z nich caly film, moim zdaniem
wkrada sie tu nieswiadoma parodia. Ta filmowa wizja skojarzyla mi
sie (zupelnie odlegle) z belkotem pewnego rysownika komiksow,
nazwisko wylecialo mi z glowy, ktory ostatnio trabil o tym,
ze komiks przezywa niespotyany wczesniej rozwoj, ze nieprawda  
ie zostal wyparty przez inne media - nic do goscia nie docieralo,
gadal swoje. A mowiac jeszcze inaczej, Dark City za bardzo
przypomina mi Kruka z powycinanymi z roznych filmow (m.in.
bracia Coen) doklejkami. Taka postmodernistyczna w zlym tego
slowa znaczeniu, bo nic nie znaczaca, sztuczna ukladanka.

Poza tym - o co w tym filmie tak naprawde chodzi? Ze koles, ktory
napisal Rocky Horror Picture Show, a tu gra dowodce Obcych,
sciagnal zakutych kompanow, bo ci chcieli przejac ludzkie
osobowosci? Nie twierdze, ze wszystko zrozumialem jak
nalezy, ale bylo w tym filmie cos wiecej?

PS. Watku wczesniej nie sledzilam, bo zadnego z filmow (oprocz
Vampirow, ktorych prawie nie pamietam, bo byli 3 w maratonie
filmowym) nie widzialam, wiec dopiero teraz sie wlaczylam.


Swietnie, ze sie wlaczylas, bo wreszcie pojawilo sie na
grupie cos, co mnie zmusilo do chwycenia za klawiature :)

amarot

Rufus T. Firefly
18 Gru 1999, 03:00

Amarot wrote:

| End of Days
| Mossakowski po raz kolejny stosuje styl pijanego czlowieka,
| przyznajac temu filmowi jedna gwiazdke (kiedys H20 przydzielil
| az cztery). End of Days da sie ogladac, choc ma sporo dluzyzn
| i duzo 'hamu' - mowiac inaczej pretensjonalnych, nie pasujacych
| do kina akcji wynurzen. Milosnicy Usual Suspects odnajda tu pare
| nawiazan!
| Owszem, nawiazan bylo sporo do roznych innych filmow i przez pierwsze
| pol godziny nawet zabawne bylo ich wylapywanie, ale pozniej akcja siadla
| do minimum, a  wynurzenia teologiczne budzily nawet nie smiech, a
| zniechecenie. Zaluje, ze nie poszlam raczej na DBS (chociaz jako fanka
| Schwarzennegera i tak EOD nie moglam przegapic, ale wystarczyloby
| video), bo nie lubie, kiedy w typowy film akcji wlacza sie
| pseudointelektualny belkot, jakby scenarzysta sam szukal dla siebie
| usprawiedliwienia za kiche.

Gdyby przynajmniej owe wynurzenia operowaly na dobrych
one-linerach, byloby w porzadku.


Trudno byloby je wtedy nazwac wynurzeniami.

R.

Joanna Czaplinska
18 Gru 1999, 03:00

Amarot wrote:

Atmosfera w DC jest moim zdaniem bardziej krukowska,
nie metropolisowska.


Krukowska rowniez, owszem.

W filmie Langa nie bylo egipskich ciemnosci

(rozumiem, ze za nie odpowiada w twojej analogii czlon 'chandlerowsko'),


Bardziej za watek sledztwa, o czym nizej. A z Metropolis kojarzyly mi
sie sceny "pod" miastem, zatrzymujacy sie zegar, takie to troche
ekspresjonistyczne bylo.

ale za to wystepowalo sporo planow ogolne, wypelnionych ludzmi.
W DC akcja operuje w ciemnych wnetrzach, zdaje sie, ze tylko
ostatnia, najlepsza IMHO scena dzieje sie pod golym niebem.


A tak, scena jest ekstra.

Poza tym - o co w tym filmie tak naprawde chodzi? Ze koles, ktory
napisal Rocky Horror Picture Show, a tu gra dowodce Obcych,
sciagnal zakutych kompanow, bo ci chcieli przejac ludzkie
osobowosci? Nie twierdze, ze wszystko zrozumialem jak
nalezy, ale bylo w tym filmie cos wiecej?


Motyw sledztwa. Mysle, ze o to tu mialo chodzic - czlowiek bez
tozsamosci probuje dociec, co sie z nim wlasciwie dzieje (stad ten
Chandler + stylizacja na lata 30). Fakt, ze narracja byla rwana i nie
twierdze, ze ten film wnosi cos zupelnie nowego, niemniej wydal mi sie
naprawde ciekawa alternatywa (podobnie jak Gattaca) kina SF pozbawione
wybuchowych FX-ow i szukajace czegos nowego, operujacego klimatem.
Owszem, do BR daleko mu jak stad do Malej Niedzwiedzicy, ale tak
naprawde to ile filmow mozna porownac z Blade Runnerem ? :)

Joanna

Joanna Czaplinska
18 Gru 1999, 03:00
Amarot wrote:


 bo nie lubie, kiedy w typowy film akcji wlacza sie

| pseudointelektualny belkot, jakby scenarzysta sam szukal dla siebie
| usprawiedliwienia za kiche.

Gdyby przynajmniej owe wynurzenia operowaly na dobrych
one-linerach, byloby w porzadku. Tymczasem tutaj poza
tekstem Byrne'a, ze czasem pieklo przychodzi do czlowieka,
wpadamy rzeczywiscie w tanie, przypominajace dylematy
bohaterow seriali, gledzenie.


W scenie z pozytywka omal nie ryknelam gromkim smiechem... smutne, ze
bohaterowie kina akcji zaczynaja sie wstydzic swoich naturalnych badz
ciezko zdobytych w silowniach predyspozycji i probuja bawic sie w
"wyzsze" aktorstwo. Chyba jedynym aktorem, ktoremu udalo sie bez wpadki
przejsc od kina czysto rozrywkowego do powazniejszego jest Travolta. Co
tez swiadczy o skali umiejetnosci, albo tez jej braku.

Joanna

amarot


--
Every Galaxy Has Its Dirty Little Bastard

Amarot
18 Gru 1999, 03:00

| Poza tym - o co w tym filmie tak naprawde chodzi? Ze koles, ktory
| napisal Rocky Horror Picture Show, a tu gra dowodce Obcych,
| sciagnal zakutych kompanow, bo ci chcieli przejac ludzkie
| osobowosci? Nie twierdze, ze wszystko zrozumialem jak
| nalezy, ale bylo w tym filmie cos wiecej?
Motyw sledztwa. Mysle, ze o to tu mialo chodzic - czlowiek bez
tozsamosci probuje dociec, co sie z nim wlasciwie dzieje (stad ten
Chandler + stylizacja na lata 30). Fakt, ze narracja byla rwana i nie
twierdze, ze ten film wnosi cos zupelnie nowego, niemniej wydal mi sie
naprawde ciekawa alternatywa (podobnie jak Gattaca) kina SF pozbawione
wybuchowych FX-ow i szukajace czegos nowego, operujacego klimatem.


Czekaj, czyli potwierdzasz moje mniemania, ze chodzilo tu glownie
o to, ze ci Obcy przybyli porwac ludzkie osobowosci? Nie do konca
to zrozumialem i nie bylem pewny piszac o tym w poprzednim poscie.
Nie jest tez dla mnie do konca jasny motyw ich poddania sie w finale.

Owszem, do BR daleko mu jak stad do Malej Niedzwiedzicy, ale tak
naprawde to ile filmow mozna porownac z Blade Runnerem ? :)


Wiesz co, wlasnie sobie uswiadomilem, ze od dluzszego czasu nie
produkuje sie wysokobudzetowych widowisk s-f pokazujacych
swiaty przyszlosci. Gattaca byla wysokobudzetowa, ale dziala
sie glownie we wnetrzach i ludzie byli wzglednie 'zwykli'.
Jednak nikt nei wyczrowuje obecnie tak kolorowego swiata,
jak w Blade Runnerze, z takimi zachodami slonca, jak na
tarasie rezydencji Tyrella :)

amarot

Amarot
18 Gru 1999, 03:00

|  bo nie lubie, kiedy w typowy film akcji wlacza sie
| pseudointelektualny belkot, jakby scenarzysta sam szukal dla siebie
| usprawiedliwienia za kiche.
| Gdyby przynajmniej owe wynurzenia operowaly na dobrych
| one-linerach, byloby w porzadku. Tymczasem tutaj poza
| tekstem Byrne'a, ze czasem pieklo przychodzi do czlowieka,
| wpadamy rzeczywiscie w tanie, przypominajace dylematy
| bohaterow seriali, gledzenie.
W scenie z pozytywka omal nie ryknelam gromkim smiechem... smutne,
ze bohaterowie kina akcji zaczynaja sie wstydzic swoich naturalnych badz
ciezko zdobytych w silowniach predyspozycji i probuja bawic sie w
"wyzsze" aktorstwo.


Zgoda. Zwlaszcza ze w paru scenach Arnie pieknie mruga do widza:
scena gdy sie dozbraja ('I'm doing my job') albo gdy mowi Byrne'owi
"Go to hell'. Podobalo mi sie, ze gosc jest w tym filmie zmeczony,
lekko niezdarny, ale gdy trzeba, pokazuje czego sie nauczyl
w Commando - na przyklad odstrzeliwujac dwojke opetanych
policjantow. Wolalbym, zeby Arnie zamiast filozofowac o wierze
i szatanie, caly czas zachowal sie jak Conan, wyznajacy zasade,
ze zimna stal miecza tnie wszystko - ziemskie czy pozaziemskie.
Jedynie w scenie, gdy zobaczywszy dobierajacego sie na katafalku
do Robin Tunney diabla z miejsca wygarnal do niego z guna, spelnil
moje oczekiwania. Powinien nie myslec, tylko podobnie zachowywac
sie przez caly film, mrugajac dyskretnie do widza. Wtedy mielibysmy
actionera z jajem :)

Chyba jedynym aktorem, ktoremu udalo sie bez wpadki przejsc
od kina czysto rozrywkowego do powazniejszego jest Travolta.
Co tez swiadczy o skali umiejetnosci, albo tez jej braku.


Jakis czas temu obsmarowywalem tu Travolte twierdzac, ze jest
jednym z bardziej przecenianych aktorow - rzecz jasna wiec
nie moge sie zgodzic z powyzsza opinia :) Moim zdaniem
gosc nie wyszedl poza obreb rol komediowych. Nawet
w Kolorach Kampanii kryly sie dyskretne smieszki.

amarot

PS. Jestes od dawna abonentka C+. Czy w tej stacji czesto
zdarzaja sie takie kwasy, jak wczoraj podczas U-Turn, gdy
lektor calkowicie zagluszal ekranowe teksty? Nie bylo slychac
muzyki, nic - tylko lektora. Bylem ekstremalnie wkurzony.

Rufus T. Firefly
18 Gru 1999, 03:00

Amarot wrote:
Wiesz co, wlasnie sobie uswiadomilem, ze od dluzszego czasu nie
produkuje sie wysokobudzetowych widowisk s-f pokazujacych
swiaty przyszlosci. Gattaca byla wysokobudzetowa, ale dziala
sie glownie we wnetrzach i ludzie byli wzglednie 'zwykli'.
Jednak nikt nei wyczrowuje obecnie tak kolorowego swiata,
jak w Blade Runnerze, z takimi zachodami slonca, jak na
tarasie rezydencji Tyrella :)


Piaty zywiol? SW:E1? (za przeproszeniem) Judge Dredd? Wszystkie Star
Treki wypuszczane co drugi rok?

R.

Rufus T. Firefly
18 Gru 1999, 03:00

Joanna Czaplinska wrote:
Owszem, do BR daleko mu jak stad do Malej Niedzwiedzicy, ale tak
naprawde to ile filmow mozna porownac z Blade Runnerem ? :)


A propos, nie mam pojecia co tak sie wam (czyba z Amarotem) podobalo w
Black Rain. Obejrzalem film kilka nocy temu z nastawieniem, ze zobacze
cos ciekawego, a tutaj... strasznie schematyczny kryminalek ze
scenografia i zdjeciami godnymi znacznie lepszej sprawy -
przewidywalnosc bliska 100%, postacie ostroznie mowiac lekko
niedorozwiniete i stosy kulturowych i fabularnych uproszczen. Pochwale
tylko montaz i zdjecia. W tych kompozycjach, ujeciach miasta i wnetrz
rzeczywiscie nie dalo sie nie zauwazyc wplywu BR. (Nawiasem mowiac
zdjecia Jana de Bonta, ktory mam nadzieje wkrotce powroci do swojego
pierwotnego zawodu.)

R.

Joanna Czaplinska
18 Gru 1999, 03:00

Amarot wrote:
Czekaj, czyli potwierdzasz moje mniemania, ze chodzilo tu glownie
o to, ze ci Obcy przybyli porwac ludzkie osobowosci? Nie do konca
to zrozumialem i nie bylem pewny piszac o tym w poprzednim poscie.


I guess so :) Tez nie dam sobie za to glowy uciac.

Nie jest tez dla mnie do konca jasny motyw ich poddania sie w finale.


Ja z kolei nie wiem, czy oni naprawde sie poddaja.

| Owszem, do BR daleko mu jak stad do Malej Niedzwiedzicy, ale tak
| naprawde to ile filmow mozna porownac z Blade Runnerem ? :)

Wiesz co, wlasnie sobie uswiadomilem, ze od dluzszego czasu nie
produkuje sie wysokobudzetowych widowisk s-f pokazujacych
swiaty przyszlosci. Gattaca byla wysokobudzetowa, ale dziala
sie glownie we wnetrzach i ludzie byli wzglednie 'zwykli'.
Jednak nikt nei wyczrowuje obecnie tak kolorowego swiata,
jak w Blade Runnerze, z takimi zachodami slonca, jak na
tarasie rezydencji Tyrella :)


Rufus napisal w innym poscie... OK, wiem, o co ci chodzi, o
futurystyczne krajobrazy, pieknie oswietlone i sfilmowane. 5 element
(tfu, zywiol) to faktycznie jedyne, co mi sie nasuwa, ale tam nawiazania
do BR tez byly jasne jak slonce. Moze wlasnie dlatego, ze scenografia BR
jest tak perfekcyjna, ze wszyscy sie obawiaja powielania i posadzania o
kopiowanie? Ostatecznie obserwujac rozwoj architektury ostatnich lat
mozna podejrzewac, ze rozwoj miast pojdzie w kierunku takim wlasnie, jak
w BR - wiec sila rzeczy kazda proba antycypowania wygladu ziemskich
miast przyszlosci bedzie zmierzala w strone BR. Ta scenografia oddala
chyba wszystkie przewidywania. No a poza tym podejrzewam, ze producenci
wola wylozyc wiecej na nowej generacji FX-y niz na dopracowana w
szczegolach scenografie, ktora docenia nieliczni (BTW, czytales moze
posty WO o ksiazce nt. krecenia BR? Niesamowite!)

Joanna

Joanna Czaplinska
18 Gru 1999, 03:00

Rufus T. Firefly wrote:
A propos, nie mam pojecia co tak sie wam (czyba z Amarotem) podobalo w
Black Rain. Obejrzalem film kilka nocy temu z nastawieniem, ze zobacze
cos ciekawego, a tutaj... strasznie schematyczny kryminalek ze
scenografia i zdjeciami godnymi znacznie lepszej sprawy -
przewidywalnosc bliska 100%, postacie ostroznie mowiac lekko
niedorozwiniete i stosy kulturowych i fabularnych uproszczen. Pochwale
tylko montaz i zdjecia. W tych kompozycjach, ujeciach miasta i wnetrz
rzeczywiscie nie dalo sie nie zauwazyc wplywu BR. (Nawiasem mowiac
zdjecia Jana de Bonta, ktory mam nadzieje wkrotce powroci do swojego
pierwotnego zawodu.)


Rzecz chyba w klimacie wlasnie, fabula faktycznie nie powala, ale w
kinie dla mnie czasami wazniejsze jest "jak" a nie "co" opowiedziano.
Ideal to oczywiscie polaczenie obu tych czynnikow w aspekcie pozytywnym
:) Poza tym ja ogladalam Black Rain ladnych pare lat temu, wiec i odbior
byl troche inny - bardziej przez pryzmat BR.

Joanna

Joanna Czaplinska
18 Gru 1999, 03:00

Amarot wrote:
Wolalbym, zeby Arnie zamiast filozofowac o wierze
i szatanie, caly czas zachowal sie jak Conan, wyznajacy zasade,
ze zimna stal miecza tnie wszystko - ziemskie czy pozaziemskie.
Jedynie w scenie, gdy zobaczywszy dobierajacego sie na katafalku
do Robin Tunney diabla z miejsca wygarnal do niego z guna, spelnil
moje oczekiwania. Powinien nie myslec, tylko podobnie zachowywac
sie przez caly film, mrugajac dyskretnie do widza. Wtedy mielibysmy
actionera z jajem :)


Oj, tak, tak! Takiego Arniego kocham!:))

| Chyba jedynym aktorem, ktoremu udalo sie bez wpadki przejsc
| od kina czysto rozrywkowego do powazniejszego jest Travolta.
| Co tez swiadczy o skali umiejetnosci, albo tez jej braku.

Jakis czas temu obsmarowywalem tu Travolte twierdzac, ze jest
jednym z bardziej przecenianych aktorow - rzecz jasna wiec
nie moge sie zgodzic z powyzsza opinia :) Moim zdaniem
gosc nie wyszedl poza obreb rol komediowych. Nawet
w Kolorach Kampanii kryly sie dyskretne smieszki.


Echm, chwilowo brakuje mi argumentow... kwestia gustu zapewne, ale do
Travolty sie przekonalam... tylko nie pamietam, po czym :)

PS. Jestes od dawna abonentka C+. Czy w tej stacji czesto
zdarzaja sie takie kwasy, jak wczoraj podczas U-Turn, gdy
lektor calkowicie zagluszal ekranowe teksty? Nie bylo slychac
muzyki, nic - tylko lektora. Bylem ekstremalnie wkurzony.


Prawde mowiac z uslug C+ zrezygnowalam jakis czas temu,  jednym z
powodow byla wlasnie druzgocaco niska jakosc dzwieku - wszystkie filmy
nagrane u mnie sa niemal nie do ogladania, bo dzwiek musze dawac na
full, a wtedy wychodza szumy. Dosc czesto zdarzaly sie objawy podobne do
opisanego przez ciebie, dosc czesto przesterowania - widac "ten typ tak
ma" caly czas.

Joanna

Amarot
18 Gru 1999, 03:00

| Nie jest tez dla mnie do konca jasny motyw ich poddania sie w finale.
Ja z kolei nie wiem, czy oni naprawde sie poddaja.


:)
Czyli podstawy fabuly oboje zrozumielismy komsikomsa :)
Wydawalo mi sie, ze sie poddali, skoro wlaczyli slonce, ale nie
rozumiem powodu, dla jakiego dali sobie wmowic, ze to co robia
jest bez sensu.

| Wiesz co, wlasnie sobie uswiadomilem, ze od dluzszego czasu nie
| produkuje sie wysokobudzetowych widowisk s-f pokazujacych
| swiaty przyszlosci. Gattaca byla wysokobudzetowa, ale dziala
| sie glownie we wnetrzach i ludzie byli wzglednie 'zwykli'.
| Jednak nikt nei wyczrowuje obecnie tak kolorowego swiata,
| jak w Blade Runnerze, z takimi zachodami slonca, jak na
| tarasie rezydencji Tyrella :)
Rufus napisal w innym poscie... OK, wiem, o co ci chodzi, o
futurystyczne krajobrazy, pieknie oswietlone i sfilmowane. 5 element
(tfu, zywiol) to faktycznie jedyne, co mi sie nasuwa, ale tam nawiazania
do BR tez byly jasne jak slonce. Moze wlasnie dlatego, ze scenografia BR
jest tak perfekcyjna, ze wszyscy sie obawiaja powielania i posadzania o
kopiowanie? Ostatecznie obserwujac rozwoj architektury ostatnich lat
mozna podejrzewac, ze rozwoj miast pojdzie w kierunku takim wlasnie, jak
w BR - wiec sila rzeczy kazda proba antycypowania wygladu ziemskich
miast przyszlosci bedzie zmierzala w strone BR. Ta scenografia oddala
chyba wszystkie przewidywania. No a poza tym podejrzewam, ze producenci
wola wylozyc wiecej na nowej generacji FX-y niz na dopracowana w
szczegolach scenografie, ktora docenia nieliczni


No dobra, Piaty Element. Mi to tam wsio ryba, czy owe scenerie beda
pieknie wyrenderowane, czy zrobione z makiet. Byle tylko bylo
tak jak w Blade Runnerze: ulice, sklepy, palace, klatki schodowe.
Slowem swiat pokazany od kuchni. Gdy zrobic resume filmu Bressona,
to skojarzy sie, ze poza scena, w ktorej Leloo stoi na gzymsie
budynku, w zasadzie reszta dzieje sie we wnetrzach. Sa tam dziwne
przedmioty i dziwne stroje, ale dla mnie to caly czas konfekcja.
Jak kiedys pisalem, marzy mi sie film s-f pokazujacy normalne
zycie w swiecie przyszlosci, w miescie, wsrod ludzi, na ulicach.

(BTW, czytales moze posty WO o ksiazce nt. krecenia BR? Niesamowite!)


Widzialem chyba tylko jeden z nich. Na tamtej grupie pojawia sie tyle
postow, ze gdy ostatnio laduje nowe naglowki, ciekawe posty tona
w powodzi plodow pani, ktora poci dziennie z 50 postow, plecie
banaly i przekonuje ludzi, ze nalezy do smietanki literackiej.
Z jednej strony strasznie podobaja mi sie posty niektorych
urzedujacych tam ludzi, ale z drugiej dobijaja posty wspomnianej
pani czy kolesia oglaszajacego sie prezydentem. A ze moja
ukochana oldschoolowa przegladarka newsow nie zawiera
wynalazkow cywilizacji zwanych filtrami, wiec wiesz jak jest :)

amarot

Rufus T. Firefly
19 Gru 1999, 03:00

Joanna Czaplinska wrote:
| PS. Jestes od dawna abonentka C+. Czy w tej stacji czesto
| zdarzaja sie takie kwasy, jak wczoraj podczas U-Turn, gdy
| lektor calkowicie zagluszal ekranowe teksty? Nie bylo slychac
| muzyki, nic - tylko lektora. Bylem ekstremalnie wkurzony.

Prawde mowiac z uslug C+ zrezygnowalam jakis czas temu,  jednym z
powodow byla wlasnie druzgocaco niska jakosc dzwieku - wszystkie filmy
nagrane u mnie sa niemal nie do ogladania, bo dzwiek musze dawac na
full, a wtedy wychodza szumy. Dosc czesto zdarzaly sie objawy podobne do
opisanego przez ciebie, dosc czesto przesterowania - widac "ten typ tak
ma" caly czas.


Rozwiazanie: Cyfra +
Dzwiek stereo, rozsadnej jakosci obraz, filmy debiutujace na C+ maja
zwykle tego samego dnia debiut na C+ Zoltym z napisami (tak jak wlasnie
U-Turn pare dni temu), duzo mniejsze niebezpieczenstwo przegapienia
filmu (dzieki wiekszej licznie powtorek). Stacja przebakuje o mozliwosci
wprowadzenia opcji do wyboru - napisy albo lektor. Na razie w to nie
wierze, ale C+ byl pionierem filmow z napisami, wiec moze i to okaze sie
zgodne z prawda. Gdyby to zrealizowali glosowalbym na Rywina w
najblizszych wyborach prezydenckich.

Analogowy C+ mialem przez pare lat i moim zdaniem jakosciowo nie umywa
sie do Cyfry. Pare razy bylem juz bliski rezygnacji z abonamentu
analogowego, ale trzymali mnie jakoscia samych filmow i przywiazaniem do
panoramicznej prezentacji. Cyfra zalatwila sprawe jakosci i jestem
zupelnie zadowolony.

R.



Podobne tematy:
Rajd urodzinowy 33 Świeckiej Druzyny Harcerskie "WATAHA
The end?
Asystent Wampira / Cirque Du Freak: The Vampire\'s Assistant
WTF - I Just Made A 33.7% Profit By Buying And Selling Some
WTF - I Just Made A 33.7% Profit By Buying And Selling Some
WTF - I Just Made A 33.7% Profit By Buying And Selling Some
Podanie end,assasin,lester,szwyniu i w ogule - Przyjęty(Vip)