"American Beauty" mną wstrząsnął

Kategoria: Dla tych, ktorzy nad MegaHit przedkladaja Mistrzow Kina.

Wersja archiwalna tematu ""American Beauty" mną wstrząsnął" z grupy pl.hum.x-muza



donia2000
28 Lut 2000, 03:00
Wstrząsnął, bo przypomniał, że każdy z nas ma w sobie demona marzeń i
pragnień, który - uwolniony - przeważnie prowadzi do totalnej katastrofy,
entropii. W gruncie rzeczy jesteśmy sypmatycznymi ludźmi (jak np. główny
bohater), ale okazuje się, że tak naprawdę straszni z nas gówniarze.
Strasznie mnie ten film rozwalił, ale i zachwycił. Wszystkie kreacje -
cudeńko! Dziwiły mnie tylko reakcje publiczności, która śmiała się
serdecznie jak na jakiejś wybornej komedii. Fakt, były tam śmieszne sceny,
ale mój śmiech był przez łzy. I smieszno i straszno... Bardziej straszno.
Donia
Tomasz Radko
28 Lut 2000, 03:00

donia2@poczta.onet.pl napisał(a):

Wstrząsnął, bo przypomniał, że każdy z nas ma w sobie demona marzeń i
pragnień, który - uwolniony - przeważnie prowadzi do totalnej katastrofy,
entropii. W gruncie rzeczy jesteśmy sypmatycznymi ludźmi (jak np. główny
bohater),                           ^^^^^^^^^^^^^


Twoim zdaniem człowieka, który:

a) kupuję anrkotyki od nieletniego sąsiada
b) ma apetyt na koleżankę szkolna swojej córki
c) szantażuje (dla pieniędzy) swoją firmę
d) znęca sie psychicznie nad żona i córką

mozna nazwać: sympatycznym?

Cóż: pozostanę ze zdaniem odmiennym.

pzdr

TRad

Szymon P. Miotk
28 Lut 2000, 03:00

Tomasz Radko wrote:
Twoim zdaniem człowieka, który:

a) kupuję anrkotyki od nieletniego sąsiada


1. ex - hippis
2. ganja? bez przesady. Aha, nie chce mi sie klocic o drugi. Sam nie pale, bo nie czuje
takiej potrzeby, jak komus sie podoba od czasu do czasu to jego sprawa.

b) ma apetyt na koleżankę szkolna swojej córki


Z taka zona to sie dziwie, ze nie mial apetytu na corke. Porzadny gosc. A poza tym to co
on? Normalny facet jak stwierdzila sama zainteresowana. Za nienormalnego uznala wlasnie
tego, ktory sie z nia nie chcial przespac.

c) szantażuje (dla pieniędzy) swoją firmę


A firma szantazuje jego. I kto tu lepszy?

d) znęca sie psychicznie nad żona i córką


A zona nad nim. Z corka to inna sprawa. Przezywa bidula rozkosze wieku dojrzewania.

mozna nazwać: sympatycznym?


No spoko. Nie robi nieprzyjemnosci ludziom, ktorzy ich jemu nie robia. Dla mnie byl ok.

Szymon Miotk

Tomasz Radko
29 Lut 2000, 03:00

"Szymon P. Miotk" napisał(a):

Tomasz Radko wrote:
| Twoim zdaniem człowieka, który:

| a) kupuję anrkotyki od nieletniego sąsiada
1. ex - hippis


No i?

2. ganja? bez przesady.


??? I kupowanie od nieletnich jest też Twoim zdaniem OK?

| b) ma apetyt na koleżankę szkolna swojej córki

Z taka zona to sie dziwie, ze nie mial apetytu na corke. Porzadny gosc.


No comments.

| c) szantażuje (dla pieniędzy) swoją firmę

A firma szantazuje jego. I kto tu lepszy?


Firma go nie szantażuje. Firma chce go zwolnić. Wolny człowiek: może
zostać, może odejść.

| d) znęca sie psychicznie nad żona i córką

A zona nad nim.


No i?

Z corka to inna sprawa. Przezywa bidula rozkosze wieku dojrzewania.


Czyli mozna sie nad nia poznęcać, tak?

| mozna nazwać: sympatycznym?

No spoko. Nie robi nieprzyjemnosci ludziom, ktorzy ich jemu nie robia. Dla mnie byl ok.


Cóż: pozostanę przy odmiennej opinii.

pzdr

TRad

artur
29 Lut 2000, 03:00

Tomasz Radko wrote:
[...] człowieka, który:

a) kupuję anrkotyki od nieletniego sąsiada
b) ma apetyt na koleżankę szkolna swojej córki
c) szantażuje (dla pieniędzy) swoją firmę
d) znęca sie psychicznie nad żona i córką

mozna nazwać: sympatycznym?

Cóż: pozostanę ze zdaniem odmiennym.


rozumiem ze Twoim zdaniem powinien dalej prowadzic swoje obludne zycie ? Wtedy
byloby OK ?
Kazdy z ludzi w tych filmie cos utracil ...
Wariant pesymistyczny jest taki: dotyczy to kazdego z nas, tylko niektorzy nie
maja tyle odwagi ile glowny bohater zeby sie zmienic ...
(z czego wynika prosty wniosek, Tomaszu, poczekaj jeszcze pare lat .... )
A taka babke jak jego zona to ja znam ... i jedyne czemu sie dziwie to temu ze
wytrzymal z nia 18 lat (jakos tak chyba ...) - musial ja naprawde kochac ...
a jesli chodzi o to znecanie psychiczne nad zona i corka ..... :))))))))
zawsze jak czytam czyjes gleboko moralne wypowiedzi to pociagam nosem zeby
wyczuc siarke :)

Artur

Tomasz Radko
29 Lut 2000, 03:00

artur napisał(a):

Tomasz Radko wrote:

| [...] człowieka, który:

| a) kupuję anrkotyki od nieletniego sąsiada
| b) ma apetyt na koleżankę szkolna swojej córki
| c) szantażuje (dla pieniędzy) swoją firmę
| d) znęca sie psychicznie nad żona i córką

| mozna nazwać: sympatycznym?

| Cóż: pozostanę ze zdaniem odmiennym.

rozumiem ze Twoim zdaniem powinien dalej prowadzic swoje obludne zycie ? Wtedy
byloby OK ?


Rozumiem: niekupowanie narkotyków i niepodrywanie nastolatek przez
czerdziestolatków to obłuda. Otóż: kultura i cywilizacja polega w dużej
mierze na pohamowywaniu swoich instyntów. Czyli: na obłudzie. Jeżeli mój
podwładny mnie denerwuje to nie: biorę cięzki przedmiot i uderzam w
głowę; tylko: tłumaczę, co robi źle. jest to zachowanie _obłudne_.
Polega na tłumieniu zachowania naturalnego - ktos mnie denerwuję:
natychmiast odreagowuję stres. To, co proponujesz to powrót do epoki
kamienia łupanego. Ja wolę chocby i blokowisko od wilgotnej jaskini. Ale
- skoro Twoim zdaniem w jaskini lepiej...

Zresztą: nie w tym rzecz. Jeżeli komus podoba sie zachowanie kmiotka
granego przez Spaceya - jego sprawa. natomiast stanowczo protestuje
przeciwko uzywaniu słowa "sympatyczny" niezgodnie z jego znaczeniem.
Właściwym terminem jest termin: "antypatyczny".

Wariant pesymistyczny jest taki: dotyczy to kazdego z nas, tylko niektorzy nie
maja tyle odwagi ile glowny bohater zeby sie zmienic ...


Pozwole sobie nie zgodzić się z taka generalizacją. Nawet jeżeli
dotyczyłoby to Ciebie i Twoich znajomych - nie oznacza to, że dotyczy to
_wszystkich_. Więcej: sytuacja przedstawiona w filmie jest patologią.
Patologia jest czyms _nienormalnym_ i nieprzeciętnym. Skrajnym. Jakieś
98,66% rodzin wygląda zupelnie, ale tp zupełnie inaczej. jeżeli z Twoich
doświadczen wynika co innego: szczerze współczuję.

(z czego wynika prosty wniosek, Tomaszu, poczekaj jeszcze pare lat .... )


???

A taka babke jak jego zona to ja znam ... i jedyne czemu sie dziwie to temu ze
wytrzymal z nia 18 lat (jakos tak chyba ...) - musial ja naprawde kochac ...


E tam. Był zbyt leniwy, żeby zareagować. Wolał zostawić wszelkie decyzje
i odpowiedzilanośc na jej głowie. Jaką sobie żone wybral i wychowal -
taką ją ma. Bo przeciez nikt go za krawat do ołtarza nie zawlókł?

a jesli chodzi o to znecanie psychiczne nad zona i corka ..... :))))))))


??? Obejrzyj sobie jeszcze raz scene przy obiedzie - potem pogadamy.

zawsze jak czytam czyjes gleboko moralne wypowiedzi to pociagam nosem zeby
wyczuc siarke :)


To, że dla Ciebie moralnośc jest zabobonem, nie oznacza jeszcze, że jest
tak dla innych.

pzdr

TRad

PS Tak na amrginesie. od dawna zastanawia mnie, czy modernistyczne
oderwanie estetyki od etyki nie jest olbrzymim błędem. W kinie widac to
pięknie przy analizie linii rozwojowej Peckinpah - Lynch - Tarantino.
Szarośc morlana u peckinpaha była kontrowersyjna i - czy piękna? Lynch
juz tylko bulwersował - teraz powrotem do wartości najprostszych
(charakterystyczne, nikt nie opublikowal rozmowy z aktorem - bohaterem
Simple Story. Bo zbyt niedzisiejsza. Bo facet mówi niewłaściwe rzeczy.
Bo nie ma "story"). Tarantino po prsotu nudzi swoja wulgarnością.

Tak, stanowczo odejście od ideału kalokagatiji nie wyszło kulturze
zachodniej na zdrowie.

milosz danielewski
29 Lut 2000, 03:00

wrote:

PS Tak na amrginesie. od dawna zastanawia mnie, czy modernistyczne
oderwanie estetyki od etyki nie jest olbrzymim błędem. W kinie widac to
pięknie przy analizie linii rozwojowej Peckinpah - Lynch - Tarantino.
Szarośc morlana u peckinpaha była kontrowersyjna i - czy piękna? Lynch
juz tylko bulwersował - teraz powrotem do wartości najprostszych
(charakterystyczne, nikt nie opublikowal rozmowy z aktorem - bohaterem
Simple Story. Bo zbyt niedzisiejsza. Bo facet mówi niewłaściwe rzeczy.
Bo nie ma "story"). Tarantino po prsotu nudzi swoja wulgarnością.

Tak, stanowczo odejście od ideału kalokagatiji nie wyszło kulturze
zachodniej na zdrowie.


 Nie ma to jak w komunizmie. Tam etyka i ideologia przekladaly sie
bezposrednio na estetyke. Lenin wiecznie zywy, niech zyje !!!

milosz danielewski

Tomasz Radko
29 Lut 2000, 03:00

milosz danielewski napisał(a):


wrote:

| PS Tak na amrginesie. od dawna zastanawia mnie, czy modernistyczne
| oderwanie estetyki od etyki nie jest olbrzymim błędem. W kinie widac to
| pięknie przy analizie linii rozwojowej Peckinpah - Lynch - Tarantino.
| Szarośc morlana u peckinpaha była kontrowersyjna i - czy piękna? Lynch
| juz tylko bulwersował - teraz powrotem do wartości najprostszych
| (charakterystyczne, nikt nie opublikowal rozmowy z aktorem - bohaterem
| Simple Story. Bo zbyt niedzisiejsza. Bo facet mówi niewłaściwe rzeczy.
| Bo nie ma "story"). Tarantino po prsotu nudzi swoja wulgarnością.

| Tak, stanowczo odejście od ideału kalokagatiji nie wyszło kulturze
| zachodniej na zdrowie.

 Nie ma to jak w komunizmie. Tam etyka i ideologia przekladaly sie
bezposrednio na estetyke. Lenin wiecznie zywy, niech zyje !!!


Nie bardzo widzę związek między idealizmem Platona i materializmem
marksistów. Ale jeżeli Tobie wszystko kojarzy się z Leninem...

pzdr

Trad

milosz danielewski
29 Lut 2000, 03:00

wrote:

| Tak, stanowczo odejście od ideału kalokagatiji nie wyszło kulturze
| zachodniej na zdrowie.

|  Nie ma to jak w komunizmie. Tam etyka i ideologia przekladaly sie
| bezposrednio na estetyke. Lenin wiecznie zywy, niech zyje !!!

Nie bardzo widzę związek między idealizmem Platona i materializmem
marksistów. Ale jeżeli Tobie wszystko kojarzy się z Leninem...


 To Lenin byl marksista ?

milosz danielewski

Szymon P. Miotk
29 Lut 2000, 03:00

Tomasz Radko wrote:
| a) kupuję anrkotyki od nieletniego sąsiada
| 1. ex - hippis

No i?


No i nie kazdy uznaje trawke za zlo. Hippisi np. nie.

| 2. ganja? bez przesady.

??? I kupowanie od nieletnich jest też Twoim zdaniem OK?


Gdyby to on czestowal to mozna by polemizowac. Ale on to kupuje od faceta, ktory zbijal na
tym gruba kase. W jaki sposob Twoim zdaniem moglo to wplynac na dalsza demoralizacje
nieletniego?

| b) ma apetyt na koleżankę szkolna swojej córki

| Z taka zona to sie dziwie, ze nie mial apetytu na corke. Porzadny gosc.

No comments.


A to czemu? Uwazasz, ze czterdziestolatkom nie podobaja sie mlode kobiety? Ze to
nienormalne? Jak blondyna sama zauwazyla, bardziej nienormalni sa ci, ktorzy nie chcieli
jej przeleciec. No chyba ze sie akurat zakochali w innej albo nie gustowali w laskach
tylko w interesujacych dziewczynach.

| A firma szantazuje jego. I kto tu lepszy?

Firma go nie szantażuje. Firma chce go zwolnić. Wolny człowiek: może
zostać, może odejść.


Jasne. Chcemy cie zwolnic. Nie trzymamy cie. Jestesmy ok. Firma poszukuje ostatnich ludzi,
ktorzy chcieliby zyc, a nie tylko pracowac i wywalic ich. Po parunastu latach solidnej
pracy chyba nie powinienes byc zmuszanym do pisania glupot nt. zaangazowania itp.

| d) znęca sie psychicznie nad żona i córką
| A zona nad nim.
No i?


Zdenerwowal sie, bo nigdy nie dawala mu dokonczyc. Tez bym sie wkurzyl.

| Z corka to inna sprawa. Przezywa bidula rozkosze wieku dojrzewania.

Czyli mozna sie nad nia poznęcać, tak?


To raczej ona go splawiala, bo akurat nie lubiala wlasnych rodzicow.
Tak w ogole to gdzie dopatrzyles sie tego strasznego znecania? Bo ja raczej widzialem to u
despotycznej zony.
Aha, staraj sie nie mylic znecania z prowokacja majaca wreszcie wydobyc z rodzinki
zeznanie, ze tak naprawde to robia wszystko z przyzwyczajenia, a nie dlatego, zeby
ktokolwiek to lubial.

| mozna nazwać: sympatycznym?

| No spoko. Nie robi nieprzyjemnosci ludziom, ktorzy ich jemu nie robia. Dla mnie byl ok.

Cóż: pozostanę przy odmiennej opinii.


No to zostan. Ciezko zmienic czyjes odczucia i nie ludze sie, ze mi sie uda. Ty tez sie
nie ludz.

Szymon Miotk

Szymon P. Miotk
29 Lut 2000, 03:00

Tomasz Radko wrote:
Rozumiem: niekupowanie narkotyków i niepodrywanie nastolatek przez
czerdziestolatków to obłuda. Otóż: kultura i cywilizacja polega w dużej
mierze na pohamowywaniu swoich instyntów. Czyli: na obłudzie.


Pohamowanie instynktow to nie obluda. Zawezasz pojecie. Obluda ma na celu korzysc wlasna
bez wzgledu na innych. Mowiac gospodyni, ze cos mi bardzo smakuje, nawet jesli tak do
konca nie jest jestem chyba raczej mily niz obludny.

Jeżeli mój
podwładny mnie denerwuje to nie: biorę cięzki przedmiot i uderzam w
głowę; tylko: tłumaczę, co robi źle. jest to zachowanie _obłudne_.


Nie jest. To elementarna zasada zycia majaca na celu zapewnienie sobie podobnej reakcji,
gdy to Ty bedziesz strona denerwujaca.

Zresztą: nie w tym rzecz. Jeżeli komus podoba sie zachowanie kmiotka
granego przez Spaceya - jego sprawa. natomiast stanowczo protestuje
przeciwko uzywaniu słowa "sympatyczny" niezgodnie z jego znaczeniem.
Właściwym terminem jest termin: "antypatyczny".


Hmm... zakochales sie w jego zonie? Spacey zaczal po prostu zyc. I zaczal miec wlasne
zdanie. Takie rzeczy zazwyczaj sie nie podobaja innym, ktorzy przywykli do uleglosci.

Pozwole sobie nie zgodzić się z taka generalizacją. Nawet jeżeli
dotyczyłoby to Ciebie i Twoich znajomych - nie oznacza to, że dotyczy to
_wszystkich_. Więcej: sytuacja przedstawiona w filmie jest patologią.


Jak to dobrze byc takim pewnym siebie.

Patologia jest czyms _nienormalnym_ i nieprzeciętnym. Skrajnym. Jakieś
98,66% rodzin wygląda zupelnie, ale tp zupełnie inaczej. jeżeli z Twoich
doświadczen wynika co innego: szczerze współczuję.


Patologia to cos jeszcze silniejszego. Nawet jesli trudno Ci uwierzyc, ze moze cos takiego
istniec.

Tarantino po prsotu nudzi swoja wulgarnością.


Masz inne poczucie humoru niz on. I tyle.

Szymon Miotk

Rufus T. Firefly
1 Mar 2000, 03:00

Tomasz Radko wrote:
PS Tak na amrginesie. od dawna zastanawia mnie, czy modernistyczne
oderwanie estetyki od etyki nie jest olbrzymim błędem. W kinie widac to
pięknie przy analizie linii rozwojowej Peckinpah - Lynch - Tarantino.
Szarośc morlana u peckinpaha była kontrowersyjna i - czy piękna? Lynch
juz tylko bulwersował - teraz powrotem do wartości najprostszych
Tarantino po prsotu nudzi swoja wulgarnością.


Widzisz, co chcesz widziec. Ale dodaj do tego Scorsese i obraz nie jest
juz tak oczywisty. Z jednej strony wulgarna przemoc, z drugiej silne
katolickie poczucie moralnosci. Dorzuc braci Coen i w ogole przestaje
byc prosto - raz obrazy calkowicie niemoralne, innym razem bardzo silnie
moralizujace i to bez zauwazalnego przekrzywienia religijnego, jak u
Scorsese.

(charakterystyczne, nikt nie opublikowal rozmowy z aktorem - bohaterem
Simple Story. Bo zbyt niedzisiejsza. Bo facet mówi niewłaściwe rzeczy.
Bo nie ma "story").


Nie opublikowal tego FILM?

R.

Tomasz Radko
1 Mar 2000, 03:00

"Szymon P. Miotk" napisał(a):

Tomasz Radko wrote:
| a) kupuję anrkotyki od nieletniego sąsiada
| 1. ex - hippis

| No i?

No i nie kazdy uznaje trawke za zlo. Hippisi np. nie.


No i to pozwala zawiesić _nasz_ osąd tego czynu? Nie przeczę, że osoba
grana przez Spaceya uważa, że zachowuje się OK. Tym gorzej dla niej.
Utraciła zdolnośc odrózniania dobra od zła.

| 2. ganja? bez przesady.

| ??? I kupowanie od nieletnich jest też Twoim zdaniem OK?

Gdyby to on czestowal to mozna by polemizowac. Ale on to kupuje od faceta, ktory zbijal na
tym gruba kase. W jaki sposob Twoim zdaniem moglo to wplynac na dalsza demoralizacje
nieletniego?


ROTFL!

(...)

| A firma szantazuje jego. I kto tu lepszy?

| Firma go nie szantażuje. Firma chce go zwolnić. Wolny człowiek: może
| zostać, może odejść.

Jasne. Chcemy cie zwolnic. Nie trzymamy cie. Jestesmy ok. Firma poszukuje ostatnich ludzi,
ktorzy chcieliby zyc, a nie tylko pracowac i wywalic ich. Po parunastu latach solidnej
pracy chyba nie powinienes byc zmuszanym do pisania glupot nt. zaangazowania itp.


Jeżeli masz umowę pozwalająca firmie na zwolnienie Cię - to nie masz
prawa od niej niczego więcej wymagać! I wzajemnie: jeżeli warunki
stawiane przez firmę Ci nie odpowiadają ( a akurat opisanie zakresu
swoich obowiązków głupie nie jest - acz świadczy o totalnym bałaganie
panującym w tej firmie) - odchodzisz! Duzo trudniej firmie znaleźc
zastępcę - niż fachowcowi nowa pracę.

A szantaż jest czymś ohydnym.

| d) znęca sie psychicznie nad żona i córką
| A zona nad nim.
| No i?

Zdenerwowal sie, bo nigdy nie dawala mu dokonczyc. Tez bym sie wkurzyl.


Oko za oko, tak?

Zresztą: sam sobie taka żone wybral i wychowal.

| Z corka to inna sprawa. Przezywa bidula rozkosze wieku dojrzewania.

| Czyli mozna sie nad nia poznęcać, tak?

To raczej ona go splawiala, bo akurat nie lubiala wlasnych rodzicow.


Córk amnie ignoruje: to sie nad nia poznęcam, tak?

Tak w ogole to gdzie dopatrzyles sie tego strasznego znecania?


Powtórzę: obejrzyj scenę obiadu i sceny łóżkowe z żoną.

Aha, staraj sie nie mylic znecania z prowokacja majaca wreszcie wydobyc z rodzinki
zeznanie, ze tak naprawde to robia wszystko z przyzwyczajenia, a nie dlatego, zeby
ktokolwiek to lubial.


???

1. Cóż złego jest w przyzwyczajeniach?
2. Cóz dobrego jest w doprowadzaniu rodziny do spazmów?

Spacey nie po to zaczął się stawiać, żeby coś zmienić. To była li tylko
manifestacja jego zmienionego ego. Bardzo dziecinne.

| mozna nazwać: sympatycznym?

| No spoko. Nie robi nieprzyjemnosci ludziom, ktorzy ich jemu nie robia. Dla mnie byl ok.

| Cóż: pozostanę przy odmiennej opinii.

No to zostan. Ciezko zmienic czyjes odczucia i nie ludze sie, ze mi sie uda. Ty tez sie
nie ludz.


Twoich - na pewno nie.

pzdr

TRad

Tomasz Radko
1 Mar 2000, 03:00

"Szymon P. Miotk" napisał(a):

Tomasz Radko wrote:
| Rozumiem: niekupowanie narkotyków i niepodrywanie nastolatek przez
| czerdziestolatków to obłuda. Otóż: kultura i cywilizacja polega w dużej
| mierze na pohamowywaniu swoich instyntów. Czyli: na obłudzie.

Pohamowanie instynktow to nie obluda. Zawezasz pojecie. Obluda ma na celu korzysc wlasna
bez wzgledu na innych. Mowiac gospodyni, ze cos mi bardzo smakuje, nawet jesli tak do
konca nie jest jestem chyba raczej mily niz obludny.


Zajrzyj do kontekstu, w jakim po raz pierwszy  zostało w tym wątku użyte
słowo "obłuda". zaakceptowalem to znaczenie. W spór semantyczny wchodził
nie będę.

| Jeżeli mój
| podwładny mnie denerwuje to nie: biorę cięzki przedmiot i uderzam w
| głowę; tylko: tłumaczę, co robi źle. jest to zachowanie _obłudne_.

Nie jest. To elementarna zasada zycia majaca na celu zapewnienie sobie podobnej reakcji,
gdy to Ty bedziesz strona denerwujaca.


Zasada wynikająca z obłudy. Maskowania prawdziwego JA, prawdziwych
popędów. Z kultury i cywilizacji.

| Zresztą: nie w tym rzecz. Jeżeli komus podoba sie zachowanie kmiotka
| granego przez Spaceya - jego sprawa. natomiast stanowczo protestuje
| przeciwko uzywaniu słowa "sympatyczny" niezgodnie z jego znaczeniem.
| Właściwym terminem jest termin: "antypatyczny".

Hmm... zakochales sie w jego zonie?


Wiesz, w zasadzie mógłbym odpowiedziec podobnie: zakochałeś się w
Spaceyu? Jeżeli nie chcesz dyskutować - napisz o tym.

(...)

| Pozwole sobie nie zgodzić się z taka generalizacją. Nawet jeżeli
| dotyczyłoby to Ciebie i Twoich znajomych - nie oznacza to, że dotyczy to
| _wszystkich_. Więcej: sytuacja przedstawiona w filmie jest patologią.

Jak to dobrze byc takim pewnym siebie.


Nie, niedobrze. Dobrze jest becześ w stadzie innych: American Beauty to
świe-e-e-e-etny film.

| Patologia jest czyms _nienormalnym_ i nieprzeciętnym. Skrajnym. Jakieś
| 98,66% rodzin wygląda zupelnie, ale tp zupełnie inaczej. jeżeli z Twoich
| doświadczen wynika co innego: szczerze współczuję.

Patologia to cos jeszcze silniejszego. Nawet jesli trudno Ci uwierzyc, ze moze cos takiego
istniec.


Mamy najwyraźniej rózne poglądy na temat normalności. jeżeli dla Ciebie
normalne sa zachowania Spaceya z filmu - współczuję jeszcze bardziej.

| Tarantino po prsotu nudzi swoja wulgarnością.

Masz inne poczucie humoru niz on. I tyle.


Zapewne. Nie smieszy mnie strzelanie komus w głowę czy homoseksualny
gwałt. Jakis nienormalny jestem, czy co?

pzdr

TRad

Tomasz Radko
1 Mar 2000, 03:00

milosz danielewski napisał(a):


wrote:

| | Tak, stanowczo odejście od ideału kalokagatiji nie wyszło kulturze
| | zachodniej na zdrowie.

|  Nie ma to jak w komunizmie. Tam etyka i ideologia przekladaly sie
| bezposrednio na estetyke. Lenin wiecznie zywy, niech zyje !!!

| Nie bardzo widzę związek między idealizmem Platona i materializmem
| marksistów. Ale jeżeli Tobie wszystko kojarzy się z Leninem...

 To Lenin byl marksista ?


A Skłodowska była kobietą?

pzdr

TRad

donia2000
1 Mar 2000, 03:00
Kevin Spacey jest sympatyczny właśnie przez to, że jest nie pozbawiony
ludzkich słabości i tak naprawdę to jest małym, żałosnym człowieczkiem, jaki
siedzi w wielu z nas. Żałosny jest nawet wtedy, kiedy decyduje się zerwać z
kołtuństwem, a właściwie to chyba najbardziej wtedy. Pisząc "sympatyczny"
nie miałam na myśli tego, że jest w jakiś sposób atrakcyjny, czy godny
podziwu, lecz to, że widz z nim "sympatyzuje", czyli utożsamia się z nim,
odnajduje w nim siebie, jest mu bliski.
Donia
Użytkownik Tomasz Radko <t@poczta.onet.plw wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:38BCE57D.5A112@poczta.onet.pl...

"Szymon P. Miotk" napisał(a):

| Tomasz Radko wrote:
| | a) kupuję anrkotyki od nieletniego sąsiada
| 1. ex - hippis

| No i?

| No i nie kazdy uznaje trawke za zlo. Hippisi np. nie.

No i to pozwala zawiesić _nasz_ osąd tego czynu? Nie przeczę, że osoba
grana przez Spaceya uważa, że zachowuje się OK. Tym gorzej dla niej.
Utraciła zdolnośc odrózniania dobra od zła.

| 2. ganja? bez przesady.

| ??? I kupowanie od nieletnich jest też Twoim zdaniem OK?

| Gdyby to on czestowal to mozna by polemizowac. Ale on to kupuje od


faceta, ktory zbijal na
| tym gruba kase. W jaki sposob Twoim zdaniem moglo to wplynac na dalsza
demoralizacje
| nieletniego?

ROTFL!

(...)

| A firma szantazuje jego. I kto tu lepszy?

| Firma go nie szantażuje. Firma chce go zwolnić. Wolny człowiek: może
| zostać, może odejść.

| Jasne. Chcemy cie zwolnic. Nie trzymamy cie. Jestesmy ok. Firma


poszukuje ostatnich ludzi,
| ktorzy chcieliby zyc, a nie tylko pracowac i wywalic ich. Po parunastu
latach solidnej
| pracy chyba nie powinienes byc zmuszanym do pisania glupot nt.
zaangazowania itp.

Jeżeli masz umowę pozwalająca firmie na zwolnienie Cię - to nie masz
prawa od niej niczego więcej wymagać! I wzajemnie: jeżeli warunki
stawiane przez firmę Ci nie odpowiadają ( a akurat opisanie zakresu
swoich obowiązków głupie nie jest - acz świadczy o totalnym bałaganie
panującym w tej firmie) - odchodzisz! Duzo trudniej firmie znaleźc
zastępcę - niż fachowcowi nowa pracę.

A szantaż jest czymś ohydnym.

| | d) znęca sie psychicznie nad żona i córką
| A zona nad nim.
| No i?

| Zdenerwowal sie, bo nigdy nie dawala mu dokonczyc. Tez bym sie wkurzyl.

Oko za oko, tak?

Zresztą: sam sobie taka żone wybral i wychowal.

| Z corka to inna sprawa. Przezywa bidula rozkosze wieku dojrzewania.

| Czyli mozna sie nad nia poznęcać, tak?

| To raczej ona go splawiala, bo akurat nie lubiala wlasnych rodzicow.

Córk amnie ignoruje: to sie nad nia poznęcam, tak?

| Tak w ogole to gdzie dopatrzyles sie tego strasznego znecania?

Powtórzę: obejrzyj scenę obiadu i sceny łóżkowe z żoną.

| Aha, staraj sie nie mylic znecania z prowokacja majaca wreszcie wydobyc
z rodzinki
| zeznanie, ze tak naprawde to robia wszystko z przyzwyczajenia, a nie
dlatego, zeby
| ktokolwiek to lubial.

???

1. Cóż złego jest w przyzwyczajeniach?
2. Cóz dobrego jest w doprowadzaniu rodziny do spazmów?

Spacey nie po to zaczął się stawiać, żeby coś zmienić. To była li tylko
manifestacja jego zmienionego ego. Bardzo dziecinne.

| | mozna nazwać: sympatycznym?

| No spoko. Nie robi nieprzyjemnosci ludziom, ktorzy ich jemu nie


robia. Dla mnie byl ok.

| Cóż: pozostanę przy odmiennej opinii.

| No to zostan. Ciezko zmienic czyjes odczucia i nie ludze sie, ze mi sie
uda. Ty tez sie
| nie ludz.

Twoich - na pewno nie.

pzdr

TRad

--
nowa oferta, nowe mozliwosci, nowe ceny - http://rubikon.pl


Marcin P. Sulikowski
1 Mar 2000, 03:00

No i to pozwala zawiesić _nasz_ osąd tego czynu? Nie przeczę, że osoba
grana przez Spaceya uważa, że zachowuje się OK. Tym gorzej dla niej.
Utraciła zdolnośc odrózniania dobra od zła.


od kiedy masz monopol na okreslanie tego co jest dobre a co zle?
spoleczenstwo uwaza ze trawa to straszny narkotyk; najzabawniejsze jest
nasze spoleczenstwo, ktore boi sie trawy a zapija na smierc wodka, bo wodka
to przeciez nie jest nic zlego, to TYLKO wodka.
Czytalem raport WHO wg ktorego wplyw marihuany nie jest TAK BARDZO szkodliwy
(prosze nie lapac mnie za slowka, bo np. palenie papierosow i picie wodoki
te nie jest TAK BARDZO szkodliwe ;); zalezy od ilosci ;)). ciekawostka bylo
to, ze porownanie ilosci wypadkow po paleniu marihuany a po wypiciu wypada
na niekorzysc alkoholu. to taki przykladzik..
prosze tylko tego krotkiego wywodu na temat ganji nie traktowac tak jak
wypowiedzi wielkiego palacza, ktory broni swego nalogu. palilem, a jakze,
lecz jakies kilka razy w zyciu.

| Gdyby to on czestowal to mozna by polemizowac. Ale on to kupuje od


faceta, ktory zbijal na

| tym gruba kase. W jaki sposob Twoim zdaniem moglo to wplynac na dalsza
demoralizacje
| nieletniego?


NIKT mlodego do tej sprzedazy nie zmuszal!!!
jego wybor, byl w koncu wolnym (powiedzmy ;) tata dosyc apodyktyczny ;))
czlowiekiem!

Jeżeli masz umowę pozwalająca firmie na zwolnienie Cię - to nie masz
prawa od niej niczego więcej wymagać! I wzajemnie: jeżeli warunki
stawiane przez firmę Ci nie odpowiadają ( a akurat opisanie zakresu
swoich obowiązków głupie nie jest - acz świadczy o totalnym bałaganie
panującym w tej firmie) - odchodzisz! Duzo trudniej firmie znaleźc
zastępcę - niż fachowcowi nowa pracę.


kazda firma ma prawo zwolnic pracownika, ale to co dzialo sie w firmie
Burnhama bylo pastiszem na to co sie dzieje w amerykanskiej gospodarce. tam
najwazniejszy jest biznes, najwyzszy cel to zysk, nie dba sie o pracownika,
troska o pracownika istnieje wtedy, kiedy gwarantuje wieksza jego wydajnosc.
Burnham bronil (w dosc drastyczny sposob) swojej godnosci, tak to odbieram.
zreszta zrobilbym podobnie. nie wyrzuca sie starego (w sensie lat pracy)
pracownika w taki obludny sposob (napisz co dobrego robisz dla firmy)

uwaga generalna: zdaje mi sie postepowanie takie, jakie popiera kolega Trad
prowadzi do powstania rodzin takich jak ta mlodego dealera. TO SA CHOROBY!
na to trzeba uwazac. burnham mial odwage rozpoczac nowe zycie, takie, jakie
zawsze powiedzmy chcial miec. i nie zgodze sie z teza, ze cena za to bylo
rozbicie rodziny. to wlasnie zona i corka w ogole nie zwracaly uwagi na jego
pragnienia, nikt go nie sluchal, facet po prostu zarabial i to byla jego
jedyna funkcja. zdegradowany w rodzinie, nietolerowany. to wazny problem,
dlatego ze jestemy istotami stadnymi i tak wlasciwie dotyczy kazdego z nas,
warto wiec raczej sie solidnie zastanowic nad postawa burnhama i poszukac
wlasnej drogi, nie krytykowac go, bo on szedl za glosem swego serca.
no nie wiem, troche chaotycznie, ale mam nadzieje, ze lapiecie o co
chodzi...

marcin.iris
www.wirtualny.gorzow.pl/gta/oob

Marcin P. Sulikowski
1 Mar 2000, 03:00

2. Cóz dobrego jest w doprowadzaniu rodziny do spazmów?


coz dobrego jest w zyciu na pozor, coz dobrego jest w udawaniu ze rodzina ma
sie swietnie, coz dobrego w udawaniu ze sie kochamy?
lepiej chyba zakonczyc ten smutny spektakl i zaczac nowe zycie?

marcin.iris

Marcin P. Sulikowski
1 Mar 2000, 03:00

| Patologia jest czyms _nienormalnym_ i nieprzeciętnym. Skrajnym. Jakieś
| 98,66% rodzin wygląda zupelnie, ale tp zupełnie inaczej. jeżeli z Twoich
| doświadczen wynika co innego: szczerze współczuję.


skad takie dane o tych 98,66%???
to bardzo ciekawe, takie dokladne!
watpie ale to bardzo watpie w istnienie takie tworu jak normalna rodzina. co
to znaczy normalna rodzina??
mysle, ze wiekszosc rodzin odstaje od idealnego obrazu, bo takie jest zycie,
ze nie ma bez przerwy spokoju i sielanki, sa problemy i tyle.

marcin.iris

Marcin P. Sulikowski
1 Mar 2000, 03:00

Zasada wynikająca z obłudy. Maskowania prawdziwego JA, prawdziwych
popędów. Z kultury i cywilizacji.


czyli tego co na poczatku robil burnham. pozniej probuje sie odrodzic.
chyba potepiasz obie postawy. to wlasciwie jak twoim zdaniem powinno to
wygladac, obraz tej rodziny, zachowanie burnhama...?

marcin.iris

Marcin P. Sulikowski
1 Mar 2000, 03:00

Zapewne. Nie smieszy mnie strzelanie komus w głowę czy homoseksualny
gwałt. Jakis nienormalny jestem, czy co?


aj jakos czuje ze kolega bardzo nietolerancyjny jest. prosze mnie zle nie
zrozumiec, nie twierdze ze chodzi o nietolerowaniu strzalu w glowe.
ale takie male pytanie, toleruje kolega homoseksualistow?

marcin.iris

Tomasz Radko
1 Mar 2000, 03:00

donia2@poczta.onet.pl napisał(a):

Kevin Spacey jest sympatyczny właśnie przez to, że jest nie pozbawiony
ludzkich słabości i tak naprawdę to jest małym, żałosnym człowieczkiem, jaki
siedzi w wielu z nas. Żałosny jest nawet wtedy, kiedy decyduje się zerwać z
kołtuństwem, a właściwie to chyba najbardziej wtedy. Pisząc "sympatyczny"
nie miałam na myśli tego, że jest w jakiś sposób atrakcyjny, czy godny
podziwu, lecz to, że widz z nim "sympatyzuje", czyli utożsamia się z nim,
odnajduje w nim siebie, jest mu bliski.


Dzięki za wyjasnienie

Mam tylko nadzieję, że nie _każdy_ widz _utożsamia_ sie z bohaterem. Bo
czułbym się wtedy bardzo samotny...

pzdr

TRad

Tomasz Radko
1 Mar 2000, 03:00

"Marcin P. Sulikowski" napisał(a):

| 2. Cóz dobrego jest w doprowadzaniu rodziny do spazmów?

coz dobrego jest w zyciu na pozor, coz dobrego jest w udawaniu ze rodzina ma
sie swietnie, coz dobrego w udawaniu ze sie kochamy?


Czyli widzisz tylko dwa rozwiązania: albo nadal udaję, albo poniżam żonę
i córkę? zapewniam Cię, istnieją wyjścia pośrednie.

lepiej chyba zakonczyc ten smutny spektakl i zaczac nowe zycie?


No to niech! Ale nie krzywdząc innych!

pzdr

TRad

Tomasz Radko
1 Mar 2000, 03:00

"Marcin P. Sulikowski" napisał(a):

| No i to pozwala zawiesić _nasz_ osąd tego czynu? Nie przeczę, że osoba
| grana przez Spaceya uważa, że zachowuje się OK. Tym gorzej dla niej.
| Utraciła zdolnośc odrózniania dobra od zła.

od kiedy masz monopol na okreslanie tego co jest dobre a co zle?


Nie mam.

spoleczenstwo uwaza ze trawa to straszny narkotyk;


Nie uważa. Marihuana jest stosunkowo najłagodniejszym narkotykiem.

najzabawniejsze jest
nasze spoleczenstwo, ktore boi sie trawy a zapija na smierc wodka, bo wodka
to przeciez nie jest nic zlego, to TYLKO wodka.


Od wódki mało kto przeszedł do heroiny. 92% heroinistów zaczynało od
marihuany.

(...)

NIKT mlodego do tej sprzedazy nie zmuszal!!!
jego wybor, byl w koncu wolnym (powiedzmy ;) tata dosyc apodyktyczny ;))
czlowiekiem!


Rozumiem, gdyby skorzystał z usług anstoletniej prostytutki napsiałbyś:
przecież nikt jej nie zmuszał.

Jeżeli nie widzisz zasadności szczególnego chcronienia nieletnich przed
deprawacją - jest to przykre.

| Jeżeli masz umowę pozwalająca firmie na zwolnienie Cię - to nie masz
| prawa od niej niczego więcej wymagać! I wzajemnie: jeżeli warunki
| stawiane przez firmę Ci nie odpowiadają ( a akurat opisanie zakresu
| swoich obowiązków głupie nie jest - acz świadczy o totalnym bałaganie
| panującym w tej firmie) - odchodzisz! Duzo trudniej firmie znaleźc
| zastępcę - niż fachowcowi nowa pracę.

kazda firma ma prawo zwolnic pracownika, ale to co dzialo sie w firmie
Burnhama bylo pastiszem na to co sie dzieje w amerykanskiej gospodarce. tam
najwazniejszy jest biznes, najwyzszy cel to zysk, nie dba sie o pracownika,


A widzisz! Bo zadaniem firmy nie jest dbanie o dobro pracownika, a o
dobro _konsumenta_!!! Dlatego pracownikom nalezy płacic tak mało, jak
jest to konieczne. Dlatego należy agresywnie walczyć o rynek. I dlatego
poziom zycia w USA jest wyższy niż w Europie (ale niedługo jeszcze
wyższy będzie na Tajwanie czy w Singapurze).

Ale nie to jest ważne: jak widać, każdy niezainteresowany "wyścigiem
szczurów" może sie wycofać. W końcu nikt Spaceya kilkanaście lat w tej
firmie nie trzymał. Nie podoba się? W każdje chwili mozna odejść.

troska o pracownika istnieje wtedy, kiedy gwarantuje wieksza jego wydajnosc.
Burnham bronil (w dosc drastyczny sposob) swojej godnosci, tak to odbieram.
zreszta zrobilbym podobnie. nie wyrzuca sie starego (w sensie lat pracy)
pracownika w taki obludny sposob (napisz co dobrego robisz dla firmy)


A to czemu? Czy pracownik ma abonament na odstawanie pensji od firmy?

uwaga generalna: zdaje mi sie postepowanie takie, jakie popiera kolega Trad
prowadzi do powstania rodzin takich jak ta mlodego dealera. TO SA CHOROBY!


Jasssne, TRad przyczyna całego zła. No to wystarczy go spalić i po
krzyku.

Takie postępowanie, jakie popieram (wolny rynek w gospodarce,
przestrzeganie prawa, surowośc obyczajów) obowiązywały w Europie i w
Ameryce przez lat sto kilkadziesiąt - i nie doprowadziły do tak
tragicznych skutków, jak 30 lat polityki "nowego społeczeństwa".

(...)
no nie wiem, troche chaotycznie, ale mam nadzieje, ze lapiecie o co
chodzi...


Po prostu spodobało Ci się s*****syństwo Spaceya, który olewa wszystko i
wszystkich i robi, co chce. Tylko: nieliczenie się z potrzebami innych
prowadzi do atomizacji społeczeństwa. A ten film - staje w jednym
szeregu z filmami takich twórców jak Eisenstein czy Riefenstahl jeżeli
idzie o sprawność manipulacji i siłe demagogii. Po pod względem wartości
artystycznych - jednak im nie dorównuje.

pzdr

TRad

Rufus T. Firefly
1 Mar 2000, 03:00

Marcin P. Sulikowski wrote:
uwaga generalna: zdaje mi sie postepowanie takie, jakie popiera kolega Trad
prowadzi do powstania rodzin takich jak ta mlodego dealera. TO SA CHOROBY!
na to trzeba uwazac. burnham mial odwage rozpoczac nowe zycie, takie, jakie
zawsze powiedzmy chcial miec.


Nie, na moment powrocil do zycia, ktore chcial miec jako nastolatek -
praca bez stresu i bez odpowiedzialnosci, a jednoczesnie wystarczajaco
duzo kasy, zeby starczylo na Mustanga. Ten powrot do sposobu myslenia z
okresu dojrzewania swietnie wyglada na filmie, ale w zyciu prowadzilby w
slepa uliczke - rozpad rodziny, byc moze ubostwo i samotnosc.
Scenarzysta o tym wiedzial i pewnie dlatego konczy zywot Burnhama zanim
ten bedzie musial sobie zadawac pytanie 'Co dalej'.

Chyba wiekszosc ludzi co pewien czas ma chec zrobic cos w stylu Burnhama
(wszystko zostawic, wyjechac, nawrzucac szefowi i rzucic prace,
whatever) i stad moze w trakcie seansu wrazenie, ze rozumiesz tego
faceta. Mialem na poczatku to samo wrazenie, ale z czasem doszedlem do
wniosku, ze gosc po prostu nie wyrosl z wieku dojrzewania - moze z
powodu pracy, moze przez patologiczne uklady w rodzinie - i nagle
postanowil to sobie odbic. To jego przebudzenie, ktore w pierwszej
chwili wydawalo mi sie powrotem do szczerosci z samym soba, okazalo sie
reanimacja niedojrzalego nastolatka, tyle ze bez pryszczy. W sumie na
dluzsza mete zalosny widok.

R.

Tomasz Radko
1 Mar 2000, 03:00

"Marcin P. Sulikowski" napisał(a):

| Zasada wynikająca z obłudy. Maskowania prawdziwego JA, prawdziwych
| popędów. Z kultury i cywilizacji.

czyli tego co na poczatku robil burnham. pozniej probuje sie odrodzic.
chyba potepiasz obie postawy. to wlasciwie jak twoim zdaniem powinno to
wygladac, obraz tej rodziny, zachowanie burnhama...?


A kto Ci powiedział, że ja potępiam obłudę? W pewnej, nieiwelkiej dozie,
jest ona koniecznym składnikiem kulutry i cywlizacji. Obłuda jest
odwrotnościa naturalności, identycznie kultura. To, co różni nas od
zwierząt, to właśnie kultura. I jest to sztuczne, nienaturalne.

pzdr

TRad

Tomasz Radko
1 Mar 2000, 03:00

"Marcin P. Sulikowski" napisał(a):

| Zapewne. Nie smieszy mnie strzelanie komus w głowę czy homoseksualny
| gwałt. Jakis nienormalny jestem, czy co?

aj jakos czuje ze kolega bardzo nietolerancyjny jest.


Oj, podziwiam wyczucie kolegi.

prosze mnie zle nie
zrozumiec, nie twierdze ze chodzi o nietolerowaniu strzalu w glowe.


To kolega tego nie toleruje? Jak mozna być tak nietolerancyjnym? A jak
ktos ma potrzebe strzelania innym w głowę? I Musi się zrealizować w ten
sposób? Żeby byc autentycznym i uniknąc obłudy?

ale takie male pytanie, toleruje kolega homoseksualistow?


Dokładnie: toleruję. Natomiast nie toleruje gwałtów w żadnej postaci,
równiez homoseksualnych. A kolega: przeciwnie, tak?

pzdr

TRad

Tomasz Radko
1 Mar 2000, 03:00

"Marcin P. Sulikowski" napisał(a):

| Patologia jest czyms _nienormalnym_ i nieprzeciętnym. Skrajnym. Jakieś
| 98,66% rodzin wygląda zupelnie, ale tp zupełnie inaczej. jeżeli z Twoich
| doświadczen wynika co innego: szczerze współczuję.

(...)
watpie ale to bardzo watpie w istnienie takie tworu jak normalna rodzina. co
to znaczy normalna rodzina??


Tak właśnie myślałem.

mysle, ze wiekszosc rodzin odstaje od idealnego obrazu, bo takie jest zycie,
ze nie ma bez przerwy spokoju i sielanki, sa problemy i tyle.


Kolega myli ideał i normalność. Nie ma rodzin idealnych (albo jest
bardzo mało). Nie oznacza to, że wszystkie są patologiczne. Bo, widzi
kolega, świat nie jest czarno-biały. Istnieje cos pomiędzy.

pzdr

TRad

Marcin P. Sulikowski
1 Mar 2000, 03:00

| watpie ale to bardzo watpie w istnienie takie tworu jak normalna
rodzina. co
| to znaczy normalna rodzina??
Tak właśnie myślałem.


tzn. jak bo nie rozumiem za bardzo o so chosi...

Kolega myli ideał i normalność. Nie ma rodzin idealnych (albo jest
bardzo mało). Nie oznacza to, że wszystkie są patologiczne. Bo, widzi
kolega, świat nie jest czarno-biały. Istnieje cos pomiędzy.


alez ja wcale nie twierdze ze sa rodziny idealne, twierdze tylko ze jest
taki "obraz" rodziny idealnej
poza tym sugerowalem ze wiekszosc rodzin to nie patologie ale tez nie
sielanki. do takich rodzin zaliczam miedzy innymi rodzine burnhama, ona
wcale nie jest dla mnie patologiczna!!!!

marcin.iris

Marcin P. Sulikowski
1 Mar 2000, 03:00

| Zapewne. Nie smieszy mnie strzelanie komus w głowę czy homoseksualny
| gwałt. Jakis nienormalny jestem, czy co?

| aj jakos czuje ze kolega bardzo nietolerancyjny jest.

Oj, podziwiam wyczucie kolegi.


prosze bez cynizmu, kolega jakis wrogo nastawiony czy co? ja chce tylko
polemizowac, bo mam inne poglady a taka rozmowa poszerza horyzonty, moze ja
sie myle... wiec troche wyrozumialosci ok?

To kolega tego nie toleruje? Jak mozna być tak nietolerancyjnym? A jak
ktos ma potrzebe strzelania innym w głowę? I Musi się zrealizować w ten
sposób? Żeby byc autentycznym i uniknąc obłudy?


cynizm.
nie wiem czy kolega wierzy, ze burnham mogl swoje problemy rozwiazac tak
zupelnie bezkonfliktowo? tak po prostu moze odejsc bez slowa? to chyba tez
nie jest postrzegane jako dobre zachowanie...

Dokładnie: toleruję. Natomiast nie toleruje gwałtów w żadnej postaci,
równiez homoseksualnych. A kolega: przeciwnie, tak?


czyli toleruje bo musze? takie tolerowanie czegos nienormalnego tak? to juz
czysta ciekawosc z mojej strony...
poza tym nie sadze zebym moja wypowiedzia dal do zrozumienia ze toleruje
przemoc. wrecz przeciwnie, wiec prosze bez tych tanich insynuacji...

marcin.iris

Marcin P. Sulikowski
1 Mar 2000, 03:00

A kto Ci powiedział, że ja potępiam obłudę? W pewnej, nieiwelkiej dozie,
jest ona koniecznym składnikiem kulutry i cywlizacji. Obłuda jest
odwrotnościa naturalności, identycznie kultura. To, co różni nas od
zwierząt, to właśnie kultura. I jest to sztuczne, nienaturalne.


no to ja juz w ogole nie rozumiem postawy kolegi
obluda ktora ma wlasciwie taki sam efekt jak zachowanie burnham'a pozniejsze
(palenie trawy, rzekome molestowanie etc.) jest dla kolegi lepsza? prosze
tylko o odpowiedz czy kolega widzi cos lepszego w obludzie czy tez uwaza ze
jest jakas inna droga rozwiazania sytuacji tej rodziny?

marcin.iris

Marcin P. Sulikowski
1 Mar 2000, 03:00
pierwsza wazna uwaga przed odpowiedzia na ten post, prosze o powazne
traktowanie mnie, nie cynicznie i jak gowniarza. bo tak kolega postepuje. i
bez tej postawy "ja wiem najlepiej" prosze.
poza tym nie zycze sobie tekstow w stylu "spodobalo sie koledze s****synstwo
Spaceya", ok? nie ten poziom prosze.

marcin.iris

Marcin P. Sulikowski
1 Mar 2000, 03:00

| spoleczenstwo uwaza ze trawa to straszny narkotyk;
Nie uważa. Marihuana jest stosunkowo najłagodniejszym narkotykiem.


mloda czesc nie uwaza, ale starsza chyba tak?

Od wódki mało kto przeszedł do heroiny. 92% heroinistów zaczynało od
marihuany.


wiesz moze czy wiecej osob zmarlo z powodu chorob spowodowanych piciem
alkoholu czy tez moze od narkotykow? chodzi mi o jakies badania?

Rozumiem, gdyby skorzystał z usług anstoletniej prostytutki napsiałbyś:
przecież nikt jej nie zmuszał.


nie rozumiemy sie. mialem na mysli sytuacje w ktorej mloda osoba MOZE
WYBRAC, jest wolna. jesli mloda prostytutka jest zmuszana do nierzadu to
jest to przykre. ale jesli taka mloda dziewczyna robi to z wlasnej woli to
sam nie mialbym zadnych wyrzutow sumienia...

Jeżeli nie widzisz zasadności szczególnego chcronienia nieletnich przed
deprawacją - jest to przykre.


nie tym tonem ;)
poza tym to nie takie proste pytanie, wlasciwie nadaje sie na osobna
dyskusje

A widzisz! Bo zadaniem firmy nie jest dbanie o dobro pracownika, a o
dobro _konsumenta_!!! Dlatego pracownikom nalezy płacic tak mało, jak
jest to konieczne. Dlatego należy agresywnie walczyć o rynek. I dlatego
poziom zycia w USA jest wyższy niż w Europie (ale niedługo jeszcze
wyższy będzie na Tajwanie czy w Singapurze).


to smutne ale myslalem, ze takie zorganizowane spolecznosci jak ludzie
istnieja po to, zeby sie wzajemnie spierac. rozumiem wolny rynek, ale nie
rozumiem bezwzglednej walki o zysk, bo wtedy ludzie zamieniaja sie w
maszynki do generowania pieniedzy. zycie traci sens... poza tym jak bedziesz
malo placil pracownikom, to beda slabo pracowac ergo produkty beda mialy
nizsza jakos ergo konsumenci nie beda zadowoleni.

Ale nie to jest ważne: jak widać, każdy niezainteresowany "wyścigiem
szczurów" może sie wycofać. W końcu nikt Spaceya kilkanaście lat w tej
firmie nie trzymał. Nie podoba się? W każdje chwili mozna odejść.


za cos trzeba zyc. ale nie za cene bycia traktowanym w pracy jak szczur!!!!

Jasssne, TRad przyczyna całego zła. No to wystarczy go spalić i po
krzyku.


tego nie powiedzialem. ale takie postepowanie prowadzi do patologii,
zaklamanie i obluda w rodzinie burnhama przez tyle lat doprowadzilo do
sytuacji, w ktorej zona wini go za wszystko, a corka w ogole go nie powaza.
ale doszlo do tego nie tylko i wylacznie z winy burnhama...

Takie postępowanie, jakie popieram (wolny rynek w gospodarce,
przestrzeganie prawa, surowośc obyczajów) obowiązywały w Europie i w
Ameryce przez lat sto kilkadziesiąt - i nie doprowadziły do tak
tragicznych skutków, jak 30 lat polityki "nowego społeczeństwa".


surowosc obyczajow w ameryce??? ktorej??? poludniowej chyba ;))
sorki ale ta FANTASTYCZNA surowosc obyczajow to lata przesladowan czarnych i
glupie patrzenie na to, ze ide za reke z mlodsza o 20 lat kobieta... to jest
chore!!! gdzie tu wolnosc?
wolny rynek ok, no ale gospodarka ma istniec dla ludzi, a nie ludzie dla
gospodarki...

Po prostu spodobało Ci się s*****syństwo Spaceya, który olewa wszystko i
wszystkich i robi, co chce. Tylko: nieliczenie się z potrzebami innych
prowadzi do atomizacji społeczeństwa. A ten film - staje w jednym
szeregu z filmami takich twórców jak Eisenstein czy Riefenstahl jeżeli
idzie o sprawność manipulacji i siłe demagogii. Po pod względem wartości
artystycznych - jednak im nie dorównuje.


po pierwsze wypraszam sobie ten ton (o czym juz wspomnialem w poprzednim
poscie)
wcale nie spodobalo mi sie to, spodobalo mi sie tylko to ze facet zaczal
dbac o siebie. szkoda ze tak pozno i szkoda sytuacja w rodzinie byla taka
jaka byla... licze sie z potrzebami innych, ale nie pozwalam wlazic sobie na
leb, jestem asertywny. inaczej kumuluje sie we mnie gniew, ktory moze sie
zle skonczyc. o to chodzi. bliski jest mi duch taoistyczny!

marcin.iris

Marcin P. Sulikowski
1 Mar 2000, 03:00
hmm.. zdaje mi sie ze to duza odwaga po prostu zeby zyc tak jak sie chce,
szczegolnie ciezko jest to robic w spolecznstwie ktore caly czas patrzy ci
na rece i mowie to zle, bo nam sie nie podoba, tamto tez. w kontekscie
spoleczenstwa postepowanie burnhama prowadzi oczywiscie do alienacji i
niskiego poziomu zycia (no bo w fastfoodzie mniej sie zarabia ;)), ale
zyskujemy wolnosc jakas tam... to jest moze troche niespojne, bo ta wolnosc
jest wolnoscia ducha, nie wyraza sie w wolnosci ekonomicznej, bo mustanga by
sobie nie kupil za te pobory...
poza tym pytanie: co jest zlego w zyciu bez odpowiedzialnosci? nie mam tu na
mysli zlewu na wszystko etc. bardziej mam na mysli taoistyczne wu-wei, nie
lenistwo ale tez nic na sile! nie jest to moim zdanie niewyrosniecie ze
stanu dojrzewania! to pragnienie zycia w zgodzie ze soba, bo w przeciwnym
razie jest ono nic nie warte, kiedy robimy wszystko z przymusu...

marcin.iris

Przemek K.
1 Mar 2000, 03:00

wtrace sie jednym tylko zdaniem

to smutne ale myslalem, ze takie zorganizowane spolecznosci jak ludzie
istnieja po to, zeby sie wzajemnie spierac. rozumiem wolny rynek, ale nie
rozumiem bezwzglednej walki o zysk, bo wtedy ludzie zamieniaja sie w
maszynki do generowania pieniedzy. zycie traci sens... poza tym jak bedziesz
malo placil pracownikom, to beda slabo pracowac ergo produkty beda mialy
nizsza jakos ergo konsumenci nie beda zadowoleni.


Zawsze jest ktos, kto za mniejsze pieniadze zgodzi sie robit to samo tak
samo dobrze.

pozdrawiam

P.

Czarna
1 Mar 2000, 03:00
--
nowa oferta, nowe mozliwosci, nowe ceny - http://rubikon.pl


Rufus T. Firefly
1 Mar 2000, 03:00

Marcin P. Sulikowski wrote:

hmm.. zdaje mi sie ze to duza odwaga po prostu zeby zyc tak jak sie chce


To IMO nie jest wielka sztuka. Sztuka jest robic to tak, zeby
jednoczesnie nie szkodzic innym. Zbyt szeroki temat. Nie ma co w niego
wchodzic.

poza tym pytanie: co jest zlego w zyciu bez odpowiedzialnosci?


Nic. Ale nie da sie tak zyc. Z wiekiem pojawia sie odpowiedzialnosc i
czlowiek decyduje, czy ja na siebie bierze, czy od niej ucieka. Burnham
wylal dziecko z kapiela - doszedl do wniosku, ze ktos go pozbawial
przyjemnosci w zyciu i w kontrreakcji postanowil sobie te przyjemnosc
odbic, niestety robil to nie przejmujac sie nikim procz siebie. Zaczal
sie zachowywac zupelnie nieodpowiedzialnie i, jak rozumiem, to wlasnie
zarzuca mu Tomasz Radko. Ja zreszta zarzucam mu to samo. Burnham uwaza,
ze zona jest mu winna szacunek, corka powinna go traktowac jak ojca itd.
i chce to osiagnac bez wlozenia w to wysilku ze swojej strony. Celnie
komentuje to jego corka, z ktora cale zycie nie rozmawial, a nagle
chcialby uchodzic za jej przyjaciela. Lester po prostu popadl z jednej
skrajnosci w druga. Swietnie, ze przebudzil sie z marazmu wczesniejszego
zycia. Szkoda, ze okazalo sie, ze to prawdziwe zycie, do ktorego sie
przebudzil, to ambicje godne nastolatka, ale wygladajace glupio u faceta
w srednim wieku.

Poczatkowo sadzilem, ze to bedzie film o "fajnym" facecie, ktory odkrywa
swoja prawdziwa twarz, przykurzona latami pracy i obludy. Ku memu
wielkiemu zdziwieniu Mendes okazal sie rezyserem na tyle odwaznym, ze w
antyamerykanskim stylu pokazal faceta, ktory wbrew oczekiwaniom widza
okazuje sie niedojrzalym gnojkiem i to jak najbardziej w amerykanskim
stylu. Much respect dla scenarzysty i rezysera - mysle, ze to takiego
spojrzenia trzeba bylo Brytyjczyka, a nie Amerykanina. Oczywiscie na
koncu Lester jest odkupiony, bo w koncu jednak dochodzi do wniosku, ze
zycie nie jest takie proste (nagle pierwszy raz mysli o kim innym i
postanawia nie przespac sie z nastolatka). Ale co sie Mendes nasmial z
amerykanskich idealow, to jego. W prawie kazdej z postaci zdolal wysmiac
jakis typ amerykanskiego sposobu myslenia. Dla mnie wlasnie na tym
polega sila tego filmu.

R.

Marcin P. Sulikowski
1 Mar 2000, 03:00

| to smutne ale myslalem, ze takie zorganizowane spolecznosci jak ludzie
| istnieja po to, zeby sie wzajemnie spierac. rozumiem wolny rynek, ale
nie
| rozumiem bezwzglednej walki o zysk, bo wtedy ludzie zamieniaja sie w
| maszynki do generowania pieniedzy. zycie traci sens... poza tym jak
bedziesz
| malo placil pracownikom, to beda slabo pracowac ergo produkty beda mialy
| nizsza jakos ergo konsumenci nie beda zadowoleni.

Zawsze jest ktos, kto za mniejsze pieniadze zgodzi sie robit to samo tak
samo dobrze.


mam nadzieje, ze nie zawsze bo wyjdzie na to ze za kilka dekad bedziemy
pracowac cale dnie za jedzenie i szalas ;)

marcin.iris

Melisa
2 Mar 2000, 03:00
Marcin P. Sulikowski <su@iris.plwrote in message:

| watpie ale to bardzo watpie w istnienie takie tworu jak normalna
| rodzina. co to znaczy normalna rodzina??
| Tak właśnie myślałem.

tzn. jak bo nie rozumiem za bardzo o so chosi...


Sadze ze chodzi o to, iz kolega Radko tak wlasnie myslal, ze nie wiesz co
to znaczy "normalna rodzina". To miala byc pewnie kolejna "subtelna"
szpila, od jakich roja sie posty pana Radko :-/

Melisa

Melisa
2 Mar 2000, 03:00

Tomasz Radko <t@poczta.onet.plwrote in message:
| najzabawniejsze jest
| nasze spoleczenstwo, ktore boi sie trawy a zapija na smierc wodka (..)
Od wódki mało kto przeszedł do heroiny. 92% heroinistów zaczynało od
marihuany.


A 95% alkoholikow zaczynalo od jednego piwka. Pewnie z 99% powodujacych
smiertelne wypadki posiada prawo jazdy. I co z tego...? Czy wobec tego
okazjonalne piwko lub kurs prawa jazdy jest czyms zlym?
Istotniejszy jest procent palacych, ktorzy nie staja sie narkomanami. Twoj
argument jest bardzo popularny, ale niestety tendencyjny i majacy malo
wspolnego z obiektywna prawda.

Melisa

Tomasz Radko
2 Mar 2000, 03:00

"Marcin P. Sulikowski" napisał(a):

pierwsza wazna uwaga przed odpowiedzia na ten post, prosze o powazne
traktowanie mnie, nie cynicznie i jak gowniarza. bo tak kolega postepuje. i
bez tej postawy "ja wiem najlepiej" prosze.
poza tym nie zycze sobie tekstow w stylu "spodobalo sie koledze s****synstwo
Spaceya", ok? nie ten poziom prosze.


Traktuje kolege tak samo, jak kolega mnie. Nawet lepiej. Jeżeli kolega
wymaga traktowania _poważnego_ - niech kolega zachowuje sie poważnie.

pzdr

TRad

Tomasz Radko
2 Mar 2000, 03:00

"Marcin P. Sulikowski" napisał(a):

| spoleczenstwo uwaza ze trawa to straszny narkotyk;
| Nie uważa. Marihuana jest stosunkowo najłagodniejszym narkotykiem.

mloda czesc nie uwaza, ale starsza chyba tak?


Nie sądzę. Jeżeli, to wynika z to braku wiedzy o narkotykach. Szczerze
mówiąc, tęsknie do czasów, kiedy taka wiedza nie była potrzebna.

| Od wódki mało kto przeszedł do heroiny. 92% heroinistów zaczynało od
| marihuany.

wiesz moze czy wiecej osob zmarlo z powodu chorob spowodowanych piciem
alkoholu czy tez moze od narkotykow? chodzi mi o jakies badania?


Nie wiem. Samo porównanie _bezwzględnej_ liczby śmierci do niczego nie
prowadzi. Srens miałoby sprawdzenie: ile wynosi przewidywany czas życia
heroinisty - i alkoholika. Jakos niewielu spotyka sie narkomanów po
40-stce

| Rozumiem, gdyby skorzystał z usług anstoletniej prostytutki napsiałbyś:
| przecież nikt jej nie zmuszał.

nie rozumiemy sie. mialem na mysli sytuacje w ktorej mloda osoba MOZE
WYBRAC, jest wolna. jesli mloda prostytutka jest zmuszana do nierzadu to
jest to przykre. ale jesli taka mloda dziewczyna robi to z wlasnej woli to
sam nie mialbym zadnych wyrzutow sumienia...


Przed skorzystaniem? Smutne.

| Jeżeli nie widzisz zasadności szczególnego chcronienia nieletnich przed
| deprawacją - jest to przykre.

nie tym tonem ;)
poza tym to nie takie proste pytanie, wlasciwie nadaje sie na osobna
dyskusje


Dla _mnie_ jest to proste: cywilizacja nie chroniąca młodych pokoleń -
jest skazana na wyginięcie. Ton jest jak najabrdziej właściwy - wyrażam
swój pogląd, opisuje swoje uczucia. Nawet nie oceniam Twojej psotawy.

| A widzisz! Bo zadaniem firmy nie jest dbanie o dobro pracownika, a o
| dobro _konsumenta_!!! Dlatego pracownikom nalezy płacic tak mało, jak
| jest to konieczne. Dlatego należy agresywnie walczyć o rynek. I dlatego
| poziom zycia w USA jest wyższy niż w Europie (ale niedługo jeszcze
| wyższy będzie na Tajwanie czy w Singapurze).

to smutne ale myslalem, ze takie zorganizowane spolecznosci jak ludzie
istnieja po to, zeby sie wzajemnie spierac.


Obowiązek wspierania ciąży na _jednostkach_. Mąż ma wspierać żonę i
dzieci. W dalszej kolejności: krewnych. Potem: przyjaciół i znajomych.
Potem: sąsiadów. itd itd.

rozumiem wolny rynek, ale nie
rozumiem bezwzglednej walki o zysk, bo wtedy ludzie zamieniaja sie w
maszynki do generowania pieniedzy.


Czyli: nie rozumiesz rynku. Rynek jest najdoskonalszą (z dotychczas
wynalezionych) maszynka do zaspokajania ludzkich potrzeb. I działa z
pełnum poszanowaniem ludzkiej wolności.

zycie traci sens... poza tym jak bedziesz
malo placil pracownikom, to beda slabo pracowac ergo produkty beda mialy
nizsza jakos ergo konsumenci nie beda zadowoleni.


A o tym juz zadecyduje rynek. Nie jest wykluczone, że firma rezygnująca
z wyścigu szczurów odniesie rynkowy sukces. Tym niemniej praktyka
wskazuje, że zazwyczaj tak się nie dzieje.

Podkreślam, bo sprawa jest ważna: o przyjętym modelu firmy decydowac ma
zadowolenie _klientów_!

| Ale nie to jest ważne: jak widać, każdy niezainteresowany "wyścigiem
| szczurów" może sie wycofać. W końcu nikt Spaceya kilkanaście lat w tej
| firmie nie trzymał. Nie podoba się? W każdje chwili mozna odejść.

za cos trzeba zyc. ale nie za cene bycia traktowanym w pracy jak szczur!!!!


No to sie szuka innej pracy! Dawno temu w szpitalu amerykańskim
pielęgniarka podała choremu lekrastwo pól godziny za późno. Koleżanka
doniosła do przełozonego. Winna zaniedbania wylecial z pracy, ta druga
dostała podwyżkę. Brak solidarności, wyścig szczurów i co tylko chcesz.
Ale: w którym szpitalu chciałbys się leczyć: tam, gdzie pielęgniarki po
nawalnce wylatuja z pracy - czy tam, gdzie wykroczenia sie tuszuje?

| Jasssne, TRad przyczyna całego zła. No to wystarczy go spalić i po
| krzyku.

tego nie powiedzialem.


Tylko powiesić? Dzieki Ci, dzieki.

ale takie postepowanie prowadzi do patologii,
zaklamanie i obluda w rodzinie burnhama przez tyle lat doprowadzilo do
sytuacji, w ktorej zona wini go za wszystko, a corka w ogole go nie powaza.
ale doszlo do tego nie tylko i wylacznie z winy burnhama...


No to się zastanów: czy on czasem rodzinki do takiego zachowania nie
przyzwyczaił? Czy muc zasem z tym nie było wygodnie? A niby skąd jego
rodzina miała wiedzieć, że jest mu z tym źle?

To mniej więcej tak, jakby sąsiad, któremu od 15 lat co noc urządzasz
koncert punk rocka o 3 nad ranem i który przez 15 lat usmiecha sie do
Ciebie nagle chwytał siekiere i wpadał zrobic Ci kęsim zokrzykiem: "Jak
ja nienawidze punk rocka!"

| Takie postępowanie, jakie popieram (wolny rynek w gospodarce,
| przestrzeganie prawa, surowośc obyczajów) obowiązywały w Europie i w
| Ameryce przez lat sto kilkadziesiąt - i nie doprowadziły do tak
| tragicznych skutków, jak 30 lat polityki "nowego społeczeństwa".

surowosc obyczajow w ameryce??? ktorej??? poludniowej chyba ;))


Piszesz o ameryce, czy o Ameryce a'la Hollywood? Bo _Maeryka_ jest
najbardziej purytańskim z krajów naszej cywilizacji. Bo filmy, u nas
puszczane przed 20:00 w amerykańskiej telewizji publicznej nie byłyby
puszczone w ogóle. Bo wulgarzymy w TV sie tam zagłusza.

sorki ale ta FANTASTYCZNA surowosc obyczajow to lata przesladowan czarnych i
glupie patrzenie na to, ze ide za reke z mlodsza o 20 lat kobieta...


Wybacz, ale piszesz troche od rzeczy. Akurat wprowadzenie
uprzywilejowania Murzynów (lata 60-te) doprowadziły do ich najgorszego
upodlenia. Amerykanie stworzyli sobie środowisko kryminogenne -
własnoręcznie i bez potrzeby. Co ma chodzenie za rękę z młodsza kobietą
do oceny surowości obyczajów - dalibóg, nie wiem.

to jest
chore!!! gdzie tu wolnosc?


A gdzie _TU_ wolnośc od wulgaryzmów? Od telewizji bez przemocy? Od
patologii na ulicy? Od obszczymurków na trawniku? Od pijaczków na
przystanku?

wolny rynek ok, no ale gospodarka ma istniec dla ludzi, a nie ludzie dla
gospodarki...


Hasło, jak hasło. Natomiast zależy, jakie się praktyczne wnioski zeń
wyciąga. Jeżeli postulujesz zakaz zwalniania pracowników z firmy - to
juz nie jest wolny rynek.

| Po prostu spodobało Ci się s*****syństwo Spaceya, który olewa wszystko i
| wszystkich i robi, co chce. Tylko: nieliczenie się z potrzebami innych
| prowadzi do atomizacji społeczeństwa. A ten film - staje w jednym
| szeregu z filmami takich twórców jak Eisenstein czy Riefenstahl jeżeli
| idzie o sprawność manipulacji i siłe demagogii. Po pod względem wartości
| artystycznych - jednak im nie dorównuje.

po pierwsze wypraszam sobie ten ton (o czym juz wspomnialem w poprzednim
poscie)


Bo jak Kali zarzuca drugiemu, że powoduje on powstawanie patologii - to
dobrze. A jak kalemu ktos rzuci cos prosto w oczy - to źle. Hej, to ja
tu byłem od chwalenia obłudy.

(...)

zle skonczyc. o to chodzi. bliski jest mi duch taoistyczny!


Tak własnie sobie myślałem. Wszystkie te piękne słówka nie przysłonia
jednego: Spacey zachował się skrajnie egositycznie, jak niedorosły,
kompletnie nieodpowiedzialny nastolatek. I czuje sie bardzo źle, że
komus może sie tak cholerny brak odpowiedzialności połączony z
bezwględnością podobać.

pzdr

TRad

Tomasz Radko
2 Mar 2000, 03:00

"Tomasz Radko" <t@poczta.onet.plschrieb im Newsbeitrag

| "Marcin P. Sulikowski" napisał(a):

| 2. Cóz dobrego jest w doprowadzaniu rodziny do spazmów?

| coz dobrego jest w zyciu na pozor, coz dobrego jest w udawaniu ze
rodzina ma
| sie swietnie, coz dobrego w udawaniu ze sie kochamy?

| Czyli widzisz tylko dwa rozwiązania: albo nadal udaję, albo poniżam żonę
| i córkę? zapewniam Cię, istnieją wyjścia pośrednie.

Mianowicie?


A czy to naprawde takie trudne? Akurat typowo amerykańskie rozwiązanie:
siąść i porozmawiać - mogloby być skuteczne. Nie na pewno, byc może. Ale
lepsza taka próba, niż zagranie w stylu zabieram zabawki i bawię się
sam.

Pojscie do psychoterapeuty..., jak sie to konczy widac to doskonale na
przykladzie zony. Ciekawe, ze nie przeszkadza Ci to, ze ona zdradza meza,
chce go zabic, usiluje wciagnac w swoje rozgrywki corke, a meza za troche
gandzi i troche marzen gotow jestes zlinczowac. Jakakas taka jednostronna ta
Twoja moralnosc.


A kto Ci powiedzial, że ja pochwalam postępowanie żony??? Czy nie
napisałem gdzieś tam na górze, że w tym filmie nie ma _żadnej_ postaci
pozytywnej? (poza parą homosiów i dealeram niedoszłym mordercą).

Tutaj zwalczam pogląd, że Spacey gra postać "sympatyczną". Mozna tej
postaci współczuć, może nam byc jej żal - ale symaptyczność? Bez jaj.

| lepiej chyba zakonczyc ten smutny spektakl i zaczac nowe zycie?

| No to niech! Ale nie krzywdząc innych!

Kogoz to tak strasznie skrzywdzil ?


Pozostaje mi tylko życzyc równie dwulicowego towarzysza życia. Ale nie
będę taki złosliwy - bo _nikomu_ nie zyczyłbym towarzysza takiego, jak
postać grana przez Spaceya.

Natomiast ciekawa poznawczo byłaby analiza, w jaki sposób reżyser wmawia
w widzów, że Spacey jest OK. Np. rozegranie kwestii pracy, to, że
większość widzów usprawiedlwi szantaż Spaceya jest majstersztykiem
manipulacji. Goebbels wysiada.

pzdr

TRad



Podobne tematy:
w piątek 19.10.2007....Minimal Nation.....kto jedzie ze mną?
Red Box - For America
Osoba pode mną...
gra na 36 kontach na raz
american pronounciation course
w piątek 19.10.2007....Minimal Nation.....kto jedzie ze mną?
America\'s Army: AACM Mentor project