golasy 2003 - komentarz

Kategoria: Dla tych, ktorzy nad MegaHit przedkladaja Mistrzow Kina.

Wersja archiwalna tematu "golasy 2003 - komentarz" z grupy pl.hum.x-muza



kamila slawinska
24 Mar 2003, 01:14
no i wszystko juz wiemy. w parukategoriach wielkie, radosne
niespodzianki, w paru innych - lacznei z best picture - bolesne
rozczarowania. empire state building ciagle swieci sie na zloto (z
okazji zlotych golasow), wiec moze sprobuje jakos zebrac wrazenia z
tej nocy do kupy.

najpierw o tym, co mnie ucieszylo: oskary dla 'pianisty' (szkoda,ze
nie ten najwazniejszy, i w pelni zasluzony!!!), nagroda dla pedro
almodovara za scenariusz 'hable con ella", nagroda dla chrisa coopera
za role w 'adaptation', zasluzone wyroznienie dla myiazakiego,
statuetka dla conrada halla - i wreszcie, golas dla michaela moore'a
za 'bowling for columbine', filmu, ktorego wartosc trudno przecenic,
zwlaszcza w takich czasach, jak te teraz. ze u was ogladalo sie to
wszystkoodrobine inaczej, bo wszedzie tam, gdzie u was byl rufus, u
nas byly czolgi, powiewajace flagi i plonacy bagdad. tym bardziej
najwiekszym wydarzeniem wieczoru pozostaje dla mnei fakt, ze
nagrodzono film, ktory dowodzi,ze w amweryce ciagle sa ludzie, ktorzy
nei boja sie myslec i mowic, co mysla. mam nadzieje,ze ten sukces
skloni dystrybutorow do pokazania tego filmu wszedzie, gdzie tylko sa
ekrany, na ktorych mozna by go bylo wyswietlac (BTW, bush naprawde
ukradl/sfalszowal tamte wybory - i spora satysfakcje dalo mi, ze moore
o tym wspomnial odbieraac nagrode. amerykanie naprawde nie sa wcale
tacy glupi!).

z nagrodzonych akrorow poruszyl mnie bardzo brody, nieoczekiwanie
bliski wizerunku, jaki wyrobilam sobe na jego temat po 'pianiscie'.
oby tylko utrzymal ten fenomenalny poziom we wszystkim, co zdarzy mu
sie grywac w przyszlosci. a nuech tam, wybacze nawet, ze tej nagrody
nie dostal jack - ma juz takich golasow dosyc.

bardzo ciesze sie, ze doceniono coopera - ten niepozorny w gruncie
rzeczy aktor ma wielka osobowosc i wielki talent. moze po tym sukcesie
ktos obsadzi go wreszcie w mocnej, wyrazistej glownej roli.

za nieporozumienie natomiast uwazam werdykt w sprawie rol kobiecych.
tyle sie trabilo na temat tego, ze w 2002 roku kobiety mialy w koncu
szanse blysnac na ekranie w wyrazistych, glebokich rolach - a nagrody
powedrowaly do aktorek, ktore w tym sezonie niczym szczegolnym sie nie
popisaly. jak juz zobaczycie wreszcie 'adaptation' i 'about schmidt'
pewnie bedziecie wiedziec dokladniej, o co mi chodzi - kazda z tych
rol byla o niebo lepsza i bardziej wymagajaca niz wystep zety-jones. i
jakkolwiek szanuje nicole kidman, jej rola w 'the hours' to
praktycznie wystep na auto-pilocie w porowaniu z tym, co pokazala
moore w 'far from heaven', ze juz o salmie we 'fridzie' nie wspomne.

w kategoriach 'designeskich' - na wyrost wydaje mi sie oscar dla
chicago za kostiumy i dzwiek, ale to w sumie rzecz gustu.

co do form krotkich, to powiem, co mysle jutro albo pojutrze, kiedy
obejrze wszystkie nominowane filmy. oczywiscie, trzymalam kciuki za
'katedre': trudno, moze innym razem...

bardzo czekam tez na okazje zpaoznania sie z reszta filmow
nominowanych w katergorii 'foreign language film'. zwyciezca juz jest
w kinach...

za najwiekszego przegranego tego rocznych nagrod uwazam jednak charlie
kaufmana - i mimo calgo szacunku i uznania dla znakomitej roboty jego
konkurwetnow, nei mam watpliwosci, ze 'adaptation' to najlepszy
scenariusz, jaki widzialam na ekranie nei tylko w ostatnim roku,ale
przez pare ostatnich lat. widac to bylo zbyt cwane i za skomplikowane
dla akademii. wielka szkoda.

no bo ze oscar dla 'chicago' to wstyd, obciach i targowica, to kazdy
monkbert wam powie :)

ufff,mama nadzieje, ze jak sie juz wsyzscy wyspia,mozna bedzie o
wszystkim podyskutowac.

a na IRCu byl naprawde czarujacy wieczor! ci, co nie byli, niech
zaluja.

pozdrowienia,
kamila

majkel
24 Mar 2003, 01:55
hi

BTW, bush naprawde
ukradl/sfalszowal tamte wybory - i spora satysfakcje dalo mi, ze moore
o tym wspomnial odbieraac nagrode. amerykanie naprawde nie sa wcale
tacy glupi!)


tak, tak wiemy to juz od dawna. i zapraszamy news://pl.misc.paranauki

bardzo sie ciesze, ze "spirited away" dostal oscara. o jak sie
ciesze...

"Mein Fuhrer! I can walk!"
http://www.majkel.mds.pl

Aquarius
24 Mar 2003, 07:16

Uzytkownik "kamila slawinska"  skonentowala
 duzy ciach

za nieporozumienie natomiast uwazam werdykt w sprawie rol kobiecych.
tyle sie trabilo na temat tego, ze w 2002 roku kobiety mialy w koncu
szanse blysnac na ekranie w wyrazistych, glebokich rolach - a nagrody
powedrowaly do aktorek, ktore w tym sezonie niczym szczegolnym sie nie
popisaly. jak juz zobaczycie wreszcie 'adaptation' i 'about schmidt'
pewnie bedziecie wiedziec dokladniej, o co mi chodzi - kazda z tych
rol byla o niebo lepsza i bardziej wymagajaca niz wystep zety-jones. i
jakkolwiek szanuje nicole kidman, jej rola w 'the hours' to
praktycznie wystep na auto-pilocie w porowaniu z tym, co pokazala
moore w 'far from heaven', ze juz o salmie we 'fridzie' nie wspomne.


Tutaj pozwole sie z Toba nie zgodzic. O ile bylbym sklonny na polemike co do
wyzszosci  Moore nad Kidman jednak z moim  wyraznym wskazaniem na Nicole
Kidman, która wydaje sie byc aktorka bardziej wyrazista, o tyle, dla mnie
kreacja stworzona przez Salme Hayek we "Fridzie" jest jedynie poprawna, nie
oddaje bynajmniej ekspresji i charyzmy pierwowzoru,  nie tylko, nie
równowazy postaci Diego, ale jest przez niego wyraznie przytloczona. Równie
dobrze film ten móglby nosic tytul "Frida i Diego ". Jesli chodzi o
nominacje podobnym nieporozumieniem, jest wybór Zellweger, która oprócz
przerabianego cyfrowo glosu zaprezentowala glownie naiwne minki pochodzace z
"Bridget Jones"

w kategoriach 'designeskich' - na wyrost wydaje mi sie oscar dla
chicago za kostiumy i dzwiek, ale to w sumie rzecz gustu.


Jednak najwiekszym ciosem jest brak Oskara za scenografie dla "Gangów Nowego
Jorku"

no bo ze oscar dla 'chicago' to wstyd, obciach i targowica, to kazdy
monkbert wam powie :)


To popieram w pelni. Byc moze "Godziny" okazaly sie za trudne do zrozumienia
dla
szacownej Akademii.

Pozdrawiam
  Aquarius

Wojciech Orlinski
24 Mar 2003, 08:00
In <3p6t7vsf6b0mb5b81ujkgrl1q3cef79@4ax.comkamila slawinska  wrote:

za 'bowling for columbine', filmu, ktorego wartosc trudno przecenic,
zwlaszcza w takich czasach, jak te teraz. ze u was ogladalo sie to
wszystkoodrobine inaczej, bo wszedzie tam, gdzie u was byl rufus, u
nas byly czolgi, powiewajace flagi i plonacy bagdad.


No proszę, to my mamy lepiej!

najwiekszym wydarzeniem wieczoru pozostaje dla mnei fakt, ze
nagrodzono film, ktory dowodzi,ze w amweryce ciagle sa ludzie, ktorzy
nei boja sie myslec i mowic, co mysla.


O rany - a mnie zniesmaczyło wykorzystanie przez Moore'a podziękowań do
wygłoszeniu politycznego spiczu. Przecież nawet podczas wojny w
Wietnamie Fonda czy Altman sobie darowali takie numery. To nie jest
skrzynka po mydle w Hyde Parku. Akurat wzorem taktownego spiczu
antywojennego były dla mnie podziękowania Brody'ego (ale w ogóle jestem
nim coraz bardziej zachwycony - garnitur miał
supermegamaksiwyczesanistyczny!).

ekrany, na ktorych mozna by go bylo wyswietlac (BTW, bush naprawde
ukradl/sfalszowal tamte wybory -


W historii USA łatwiej wymienić takie wybory, w których nikt nie
mataczył niż takie, w których mataczono, bo tych drugich jest
przytłaczająco więcej. Nie Bush pierwszy, nie Bush ostatni. Cały pomysł
"kolegium elektorskiego" to czysty idiotyzm.

praktycznie wystep na auto-pilocie w porowaniu z tym, co pokazala
moore w 'far from heaven', ze juz o salmie we 'fridzie' nie wspomne.


..mi właśnie tego filmu szkoda najbardziej.

za najwiekszego przegranego tego rocznych nagrod uwazam jednak charlie
kaufmana - i mimo calgo szacunku i uznania dla znakomitej roboty jego
konkurwetnow, nei mam watpliwosci, ze 'adaptation' to najlepszy
scenariusz, jaki widzialam na ekranie nei tylko w ostatnim roku,ale
przez pare ostatnich lat. widac to bylo zbyt cwane i za skomplikowane
dla akademii. wielka szkoda.


Mi szkoda Scorsese (chociaż nie widziałem jeszcze "Gangów"). Ale to w
ogóle świetny reżyser i mógłby się w końcu kurna załapać.

no bo ze oscar dla 'chicago' to wstyd, obciach i targowica, to kazdy
monkbert wam powie :)


Misiępodobało.

monkbert
24 Mar 2003, 08:30
kamila slawinska:

no i wszystko juz wiemy. w parukategoriach wielkie, radosne
niespodzianki, w paru innych - lacznei z best picture - bolesne
rozczarowania. empire state building ciagle swieci sie na zloto (z
okazji zlotych golasow), wiec moze sprobuje jakos zebrac wrazenia z
tej nocy do kupy.


Kilka slow o wrazeniach golasowych:
- po pierwsze golasy lataja Monkbertowi w okolicach dowolnie wybranej czesci
ciala, co rzecz jasna jest oczywiste ale jako snob snobujacy sie na
snobistyczne olewanie niesnobistycznej (przeca nie moze byc snobistyczne
wreczanie sobie zlotej figurki marketingowo-filmowego bozka w scenografii
jak z senatu w Gwiezdnych Wojnach) kultury motlochu nie moge sobie
pozwolic na przemilczenie mojego snobizmu;
- po drugie najprzyjemniejsze w tym wszystkim jest - choc tylko tekstowe,
co zreszta byc moze jest w tym wszystkim najlepsze ;))) - spotkanie grupy
dowciapnych filmolubów;
- po trzecie wydarzeniem wieczoru byl ten mlody (adorowany zreszta przez
oboje tv-stworow prowadzacych program :))) ) czlowiek w tv, któremu
paszcza nie zamykala sie przez bite 4 godziny; i bardzo dobrze, gdyz nie
dosc ze mial cos sensownego do powiedzenia to jeszcze potrafil to zrobic w sposób
doskonale telewizyjny, mordujac wrecz resztki medialnosci innych
profesjonalistów przewijajacych sie tego wieczora przez tvp (ale Zdzichu
nawet po smierci telewizyjnej jest wciaz moim ulubiencem :))) );

        Zatem grabulacje dla Rufusa za doskonaly wystep i swietna robote.
I oczywiscie podziekowania dla swietnej kompaniji ircowej. I jesli o mnie
chodzi logi moga byc dostepne ale to tylko moje zdanie :))).

--  
Monkbert

The American public's attention span is about as long as your dick.

Michal Olszewski
24 Mar 2003, 12:10

monkb@poczta.onet.pl wrote:
- po drugie najprzyjemniejsze w tym wszystkim jest - choc tylko tekstowe,
co zreszta byc moze jest w tym wszystkim najlepsze ;))) - spotkanie grupy
dowciapnych filmolubów;


Sesja IRCowa była idealna. Było sporo osób (gdzieś koło 20-25, no nie?),
w dodatku sensownie gadających - oskary były pretekstem do żartów i
komentarzy.

Smaku dodawała obecność Rufusa na żywo w tv. Każde wystąpienie bossa
było wyczekiwane. Padło nawet memorable quote: "jestem bedgajem w
studio" (rotfl).

I oczywiscie podziekowania dla swietnej kompaniji ircowej. I jesli o mnie
chodzi logi moga byc dostepne ale to tylko moje zdanie :))).


Popieram pomysł - będzie tego sporo, proponuje zamieścić to, co pojawiło
się pomiędzy godzinami 0:00 - 5:30. Jeśli ktoś ma coś przeciwko, to
niech odezwie się teraz albo zamilknie na wieki. Czekamy dwa dni.

Joanna Czaplinska
24 Mar 2003, 12:57

Wojciech Orlinski wrote:

In <3p6t7vsf6b0mb5b81ujkgrl1q3cef79@4ax.comkamila slawinska  wrote:

| za 'bowling for columbine', filmu, ktorego wartosc trudno przecenic,
| zwlaszcza w takich czasach, jak te teraz. ze u was ogladalo sie to
| wszystkoodrobine inaczej, bo wszedzie tam, gdzie u was byl rufus, u
| nas byly czolgi, powiewajace flagi i plonacy bagdad.

No proszę, to my mamy lepiej!

| najwiekszym wydarzeniem wieczoru pozostaje dla mnei fakt, ze
| nagrodzono film, ktory dowodzi,ze w amweryce ciagle sa ludzie, ktorzy
| nei boja sie myslec i mowic, co mysla.

O rany - a mnie zniesmaczyło wykorzystanie przez Moore'a podziękowań do
wygłoszeniu politycznego spiczu. Przecież nawet podczas wojny w
Wietnamie Fonda


AFAIR Fonda nie golasa przyjela wlasnie na znak prostestu. Ale moze zle
pamietam.

Joanna

Grzegorz W. Fedorynski
24 Mar 2003, 13:36

antywojennego były dla mnie podziękowania Brody'ego (ale w ogóle jestem
nim coraz bardziej zachwycony - garnitur miał
supermegamaksiwyczesanistyczny!).


On zawsze takie nosi. Też mi się podobają.

Pozdrawiam,

Alojzy

Wojciech Orlinski
24 Mar 2003, 13:50
In <Pine.LNX.4.44.0303241935390.27492-100@joanna.jfedor.orgGrzegorz

W. Fedorynski wrote:
| antywojennego były dla mnie podziękowania Brody'ego (ale w ogóle
| jestem  nim coraz bardziej zachwycony - garnitur miał
| supermegamaksiwyczesanistyczny!).

On zawsze takie nosi. Też mi się podobają.


(wzdech) Ermenegildo Zegna.

Madzia
24 Mar 2003, 14:14
za nieporozumienie natomiast uwazam werdykt w sprawie rol kobiecych.
tyle sie trabilo na temat tego, ze w 2002 roku kobiety mialy w koncu
szanse blysnac na ekranie w wyrazistych, glebokich rolach - a nagrody
powedrowaly do aktorek, ktore w tym sezonie niczym szczegolnym sie nie
popisaly. jak juz zobaczycie wreszcie 'adaptation' i 'about schmidt'
pewnie bedziecie wiedziec dokladniej, o co mi chodzi - kazda z tych
rol byla o niebo lepsza i bardziej wymagajaca niz wystep zety-jones.


Tez mi sie tak wydaje. Poszlo po prostu na fali. Co nie zmienia faktu, ze
Zeta z brzuchem swietnie zaspiewala "I move on" :)

jakkolwiek szanuje nicole kidman, jej rola w 'the hours' to
praktycznie wystep na auto-pilocie w porowaniu z tym, co pokazala
moore w 'far from heaven', ze juz o salmie we 'fridzie' nie wspomne.


Niestety nie widzialam ani Fridy, ani Far from Heaven, ani nawet Godzin, ale
trzymalam kciuki za Nicole jak tylko sie dalo o tej 5.30 czy kiedy to
bylo.... Po prostu uwazam, ze nalezalo sie jej w zeszlym roku, wiec mogli
jej dac "po terminie" ;) I balam sie bardzo, ze na fali poleci oscar dla
Renee, ktora lubiem bardzo, ale nie dajmy sie zwariowac...

no bo ze oscar dla 'chicago' to wstyd, obciach i targowica, to kazdy
monkbert wam powie :)


Madzia tez :)

ufff,mama nadzieje, ze jak sie juz wsyzscy wyspia,mozna bedzie o
wszystkim podyskutowac.


czyli gdzies za dwa dni... ;)

dominik herman
24 Mar 2003, 16:35

<adres_zaczyna_sie_po_kropce.micha@bigfoot.comwrote:
Popieram pomysł - będzie tego sporo, proponuje zamieścić to, co pojawiło
się pomiędzy godzinami 0:00 - 5:30. Jeśli ktoś ma coś przeciwko, to
niech odezwie się teraz albo zamilknie na wieki. Czekamy dwa dni.


to ja poproszę o zmoderowanie moich niewybrednych żartów odnośnie
wielorybów i temu podobnych, powstałych w wyniku fazy powstałej w wyniku
powstania p. pietrasika i zamiany na miejsca z tym drugim, którego
nazwiska nie pamiętam. a poza tym wszystko ok, tylko po nocy oskarowej
popadam w lekką narkolepsję.

kamila slawinska
24 Mar 2003, 21:27

<i@gazeta.plwrote:
O rany - a mnie zniesmaczyło wykorzystanie przez Moore'a podziękowań do
wygłoszeniu politycznego spiczu.


przepraszam, tak glupio zapytam: czy w ogole znasz cos z dorobku tego
faceta? wiesz kto zacz? wbrew pozorom to pytanie ma duzo wspolnego z
niedzielnym wystepem MM.

Przecież nawet podczas wojny w
Wietnamie Fonda czy Altman sobie darowali takie numery. To nie jest
skrzynka po mydle w Hyde Parku.


a kto tak powiedzial? wlasnie ze skrzynka po mydle, czy co tam
jeszcze. nagrodzeni mowia co chca i o czym chca. jedni dziekuja mamom,
inni uwazaja, ze chwilowo co innego jest dla nich wazne.

W historii USA łatwiej wymienić takie wybory, w których nikt nie
mataczył niż takie, w których mataczono, bo tych drugich jest
przytłaczająco więcej. Nie Bush pierwszy, nie Bush ostatni.


jak to sie stalo, w takim razie,z e do tej pory nigdy nie bylo wokol
tegop AZ takich kontrowersji? to ptytanei retoryczne, oczywiscie
domysl;am sie, ze i ty mnie zaraz odeslesz na grupe o paranukach, bo
oczywiscie najwiecej o rzeczywistosci politycznej w ameryce wiedza ci,
co w niej nie mieszkaja.

Cały pomysł
"kolegium elektorskiego" to czysty idiotyzm.


i co z tego? jak do tej pory ta instutucja, nawet jesli rzeczywiscie
anachroiniczna, dawala sie zastosowac dla dobra publicznego.

ok: jesli  masz jakies jeszcze komentarze na ten temat, proponuje
przesiadke na pl.soc. polityka lub priva. tu tej dyskusji kontynowac
nie zamierzam.

[frida]

..mi właśnie tego filmu szkoda najbardziej.


najbardziej go skrzywdzono w kategoriach takich jak art direction czy
costume design - byl o pare dlugosci przed 'chicago' MZ.a salma mloda,
jeszcze zdazy dostac - i penwie znowu, o ironio, za mniej udana role
niz ta we 'fridzie'.

Mi szkoda Scorsese (chociaż nie widziałem jeszcze "Gangów"). Ale to w
ogóle świetny reżyser i mógłby się w końcu kurna załapać.


to prawda, i jakkolwiek cieszy mnie sukces polanskiego (tu akademia
udowodnila, ze jednak czasem daje nagrody za dorobek, a nie za
zyciorys!) zdziwilla mnei taka decyzja. nieszczesny scorsese nei dosc,
z epozwolil zarznac swoje marzenie weinsteinowi, to i nagrody za upor
w dazeniu do realizacji tego filmu nie dostal... hmm, moz ego pociesza
troche casus kubricka, i moze jeszcze zrobi jakis genialny film.

a wlasnie wrocilam z pokazu nominowanych/nagrodzonych filmow krotkich,
ale o tym w osobnym poscie.

pozdrowienia,
kamila

kamila slawinska
24 Mar 2003, 21:41

wrote:

kreacja stworzona przez Salme Hayek we "Fridzie" jest jedynie poprawna, nie
oddaje bynajmniej ekspresji i charyzmy pierwowzoru,  nie tylko, nie
równowazy postaci Diego, ale jest przez niego wyraznie przytloczona.


wydaje mi sie,z e gra hayek nie ma tu nic do rzeczy: ta postac po
prostu byla tak napisana. jest to chyba w ogole choroba holliwoodzka -
jak kiedys w ogole nie bylo wyrazistych rol kobiecych (lub bylo na
lekarstwo), to teraz te niby odwazne kobniece kracje sa stepione,
ugecznione stawianiem pan w cieniu panow, z ktorymi sa zwiazane.
jedyny nomonowany film, ktory odcial sie od tej tendencji, to
niesamowiuty 'far from heaven'. w innych - i MZ dotyczy to i fridy, i
the hours - kobiety sa jakos tak utemperowane tym, ze bez facetow nie
sa w stanie byc tworcze, a nawet zyc, i umieraja jak zwiedle lelije.
osobiscie uwazam te tendencje za dosc irytujaca, ale z pewnoscia mniej
irytujaca niz dzesieciolecia nagradzanych oscarem slodkich idiotek.

a wracajac do fridy i salmy. nie widze sensu w ocenianiu jej wystepu
przez pryzmat postaci fridy kahlo. film, owszem, jest biografia i jako
taki nie ma racji bytu w oderwaniu  od faktow. ale rola jako rola jest
w stanie sie bronic bez wzgledu na to, czy salma gra friede kahlo, czy
mala rozbojniczke z andesena. liczy sie spojnosc i sila przkonywania
tego, co aktorka robi na ekranie. dla mnie salma byla duzo bardzioej
naturalna i wiarygodna niz kidman, ale o wiele mniej wiarygodna niz
stonowana i poruszajaca moore w FfH.

Jesli chodzi o
nominacje podobnym nieporozumieniem, jest wybór Zellweger, która oprócz
przerabianego cyfrowo glosu zaprezentowala glownie naiwne minki pochodzace z
"Bridget Jones"


wierzylam w nia przez krotki czas (po 'nurse betty'), ale zdaje sie,ze
ona woli popadac w manieryzmy niz rozwijac swoj warsztat. a za co ta
nominacja doprawdy nie wiem, bo mimo , z emiala zapal, nie stalo jej
ani glosu, ani umiejetnosci tanecznych do tej roli.

Jednak najwiekszym ciosem jest brak Oskara za scenografie dla "Gangów Nowego
Jorku"


moim typem tez byl GoNY, ale chyba kazdy film nominowany w tej
kategorii byl lepszy od nagrodzonego. coz, widac akademia cos ma do
ferrettiego - siedem nominacji, a oskara zadnego przez tyle lat...

pozdrowienia,
kamila

Michal Jankowski
25 Mar 2003, 02:20

kamila slawinska <kam@askme.for.itwrites:
| mataczył niż takie, w których mataczono, bo tych drugich jest
| przytłaczająco więcej. Nie Bush pierwszy, nie Bush ostatni.

jak to sie stalo, w takim razie,z e do tej pory nigdy nie bylo wokol
tegop AZ takich kontrowersji?


Poczytaj sobie, jak wygral JFK na przyklad...

  MJ

Michal Polrola
25 Mar 2003, 03:00
Użytkownik Michal Olszewski napisał:
| I oczywiscie podziekowania dla swietnej kompaniji ircowej. I jesli o mnie
| chodzi logi moga byc dostepne ale to tylko moje zdanie :))).

Popieram pomysł - będzie tego sporo, proponuje zamieścić to, co pojawiło
się pomiędzy godzinami 0:00 - 5:30. Jeśli ktoś ma coś przeciwko, to
niech odezwie się teraz albo zamilknie na wieki. Czekamy dwa dni.


Popieram. W logach jest timeline ?

Artur Bartnicki
25 Mar 2003, 03:48

Michal Jankowski <mich@fuw.edu.plpisze, co następuje:

kamila slawinska <kam@askme.for.itwrites:

| mataczył niż takie, w których mataczono, bo tych drugich jest
| przytłaczająco więcej. Nie Bush pierwszy, nie Bush ostatni.

| jak to sie stalo, w takim razie,z e do tej pory nigdy nie bylo wokol
| tegop AZ takich kontrowersji?

Poczytaj sobie, jak wygral JFK na przyklad...


"I want this robot fixed, like Kennedy fixed 1960 election!" (głowa
Nixona w Futuramie) :-

Wojciech Orlinski
25 Mar 2003, 04:12
In <otev7vskfujlia7qijj0rintkc31jqh@4ax.comkamila slawinska  wrote:

| O rany - a mnie zniesmaczyło wykorzystanie przez Moore'a podziękowań
| do  wygłoszeniu politycznego spiczu.

przepraszam, tak glupio zapytam: czy w ogole znasz cos z dorobku tego
faceta? wiesz kto zacz? wbrew pozorom to pytanie ma duzo wspolnego z
niedzielnym wystepem MM.


Nie, nie wiem, ale kimkolwiek on jest, dalej wydaje mi się to niesmaczne.

| Przecież nawet podczas wojny w
| Wietnamie Fonda czy Altman sobie darowali takie numery. To nie jest
| skrzynka po mydle w Hyde Parku.

a kto tak powiedzial? wlasnie ze skrzynka po mydle, czy co tam
jeszcze. nagrodzeni mowia co chca i o czym chca.


Ale można to oceniać w kategoriach dobrego smaku. Gdyby kandydat dostał
milion dolarów od Coca-Coli za apel "pijcie Coca-Colę", byłbym jednakowo
zniesmaczony.

| W historii USA łatwiej wymienić takie wybory, w których nikt nie
| mataczył niż takie, w których mataczono, bo tych drugich jest
| przytłaczająco więcej. Nie Bush pierwszy, nie Bush ostatni.

jak to sie stalo, w takim razie,z e do tej pory nigdy nie bylo wokol
tegop AZ takich kontrowersji?


Jak to "nigdy"? Lubię czytać książki o historii USA i akurat
kontrowersje tam są przy każdych wyborach, w których zadecydowała
marginalna większość - np. Kennedy-Nixon.

| Cały pomysł
| "kolegium elektorskiego" to czysty idiotyzm.

i co z tego? jak do tej pory ta instutucja, nawet jesli rzeczywiscie
anachroiniczna, dawala sie zastosowac dla dobra publicznego.


Chciałaś powiedzieć, dla dobra amerykańskich korporacji?

Michal Jankowski
25 Mar 2003, 05:11

Wojciech Orlinski <i@gazeta.plwrites:
Jak to "nigdy"? Lubię czytać książki o historii USA i akurat
kontrowersje tam są przy każdych wyborach, w których zadecydowała
marginalna większość - np. Kennedy-Nixon.


Wiesz, to bylo tak dawno... Dla mlodziezy "nigdy" zaczyna ostatnio
oznaczac "nie w ciagu ostatnich 3 lat", bo dalej nie pamietaja.
A na sasiedniej grupie byl nawet jeden, ktory twierdzi, ze nie wie,
czy ostatnie wybory parlamentarne byly u nas w 2001 czy w 2002. 8-)

  MJ

Rufus T. Firefly
25 Mar 2003, 14:00

- po trzecie wydarzeniem wieczoru byl ten mlody (adorowany zreszta przez
oboje tv-stworow prowadzacych program :))) ) czlowiek w tv


Kurde, ja naprawde nie jestem taki mlody, jak sie wydaje! Kamera odejmuje
chyba z 5 lat. A kobietom dodaje :)

Zatem grabulacje dla Rufusa za doskonaly wystep i swietna robote.


Dzieki. Moje prywatne odkrycie jest po tych oscarach takie, ze strasznie
trudno powiedziec cos sensownego i malo banalnego, jesli ma sie na to 3
zdania, jest 5.00 rano i temperatura w studio spadla do poziomu
jednocyfrowego.

Rufus T. Firefly
25 Mar 2003, 14:05

| kreacja stworzona przez Salme Hayek we "Fridzie" jest jedynie poprawna,
nie
| oddaje bynajmniej ekspresji i charyzmy pierwowzoru,  nie tylko, nie
| równowazy postaci Diego, ale jest przez niego wyraznie przytloczona.

wydaje mi sie,z e gra hayek nie ma tu nic do rzeczy: ta postac po
prostu byla tak napisana.


Mnie sie wydawalo odwrotnie. Wyzwaniem dla aktorki w roli Fridy bylo moim
zdaniem pokazanie, czym i dlaczego fascynowala facetow i dlaczego dawala im
sie wykorzystywac. Salma przeszla przez film z trzema wyrazami twarzy, jako
osoba slodka i beztroska. Jesli taka byla koncepcja Fridy samej Taymor, to w
porzadku, ale mam wrazenie, ze wlasnie nie miala taka byc. Mam wrazenie, ze
Taymor jako rezyserka w ogole nieszczegolnie miala koncepcje samej Fridy
jako kobiety, natomiast wiedziala, co chce powiedziec o zwiazkach Fridy - i
to wyszlo jej dobrze. A kieruje mnie na ten trop fakt, ze faktyczna sztuka
samej Fridy jakos w tym filmie zajmuje dalekoplanowa role w stosunku chocby
do koncepcji artystycznych samej Taymor (zreszta naprawde swietnych).

Natomiast kwestia fascynowania facetow przez kobiete z wasem i monobrwia
zostala w filmie polozona kompletnie. Salma to Salma. Pytanie o to czym
fascynuje jest bez sensu po pierwszym ujeciu. Te role powinna zagrac jakas
Parker Posey, albo inna nie-do-konca-atrakcyjna kobietka z charyzmatyczna
osobowoscia.

jest to chyba w ogole choroba holliwoodzka -
jak kiedys w ogole nie bylo wyrazistych rol kobiecych (lub bylo na
lekarstwo), to teraz te niby odwazne kobniece kracje sa stepione,
ugecznione stawianiem pan w cieniu panow, z ktorymi sa zwiazane.
jedyny nomonowany film, ktory odcial sie od tej tendencji, to
niesamowiuty 'far from heaven'. w innych - i MZ dotyczy to i fridy, i
the hours - kobiety sa jakos tak utemperowane tym, ze bez facetow nie
sa w stanie byc tworcze, a nawet zyc, i umieraja jak zwiedle lelije.


No tak, ale w Godzinach to przeciez wlasnie glowna koncepcja filmu -
opowiesc o kobietach, ktore wypelniaja swoje zycie cudzym zyciem i nagle
zdaja sobie z tego sprawe. To w koncu sedno Mrs. Dalloway.

dla mnie salma byla duzo bardzioej
naturalna i wiarygodna niz kidman, ale o wiele mniej wiarygodna niz
stonowana i poruszajaca moore w FfH.


Dla mnie zasadniczym plusem roli Salmy bylo to, ze w odroznieniu od
wczesniejszych filmow, nie miala zadnej sceny zagranej zle. Ale przy Kidman,
ktora zagrala trudna role w sposob bardzo opanowany, byla duzo slabsza.
Kidman nawet te jedyna, emocjonalna scene na dworcu zagrala sucho i
opanowanie. IMO bardzo dobrze i przekonujaco.

Jan Rudziński
25 Mar 2003, 14:16
Cześć wszystkim

"Rufus T. Firefly" wrote:

[...]

Mnie sie wydawalo odwrotnie. Wyzwaniem dla aktorki w roli Fridy bylo moim
zdaniem pokazanie, czym i dlaczego fascynowala facetow i dlaczego dawala im
sie wykorzystywac. Salma przeszla przez film z trzema wyrazami twarzy, jako
osoba slodka i beztroska.


 No to właśnie pisałem, że aktorstwo w tym filmie mnie nie do końca
satyfakcjonowało.(*)
 Ale się nie zgodzę - aktorka miała kilka dyżurnych wyrazów twarzy,
które powtarzała na okrągło, ale jeden był poważny i wnikliwy, nie
beztroski.

(*) Z dokładnością do faktu, że się nie znam na aktorstwie.

[...]

--
Michal Chacinski


--
Pozdrowienia
 Janek          http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...

Jo'Asia
25 Mar 2003, 14:27
Rufus T. Firefly wystukał w wiadomości <b5q912$5l@atlantis.news.tpi.pl:

| Zatem grabulacje dla Rufusa za doskonaly wystep i swietna robote.
Dzieki. Moje prywatne odkrycie jest po tych oscarach takie, ze strasznie
trudno powiedziec cos sensownego i malo banalnego, jesli ma sie na to 3
zdania, jest 5.00 rano i temperatura w studio spadla do poziomu
jednocyfrowego.


A dopadliście może osobę odpowiedzialną za wystrój studia? Toż biedna
pani krytyk Nazwska-Nie-Pomnę mało z kanapy nie spadła przy ewolucjach
z filiżanką... :

Jo'Asia

Michal Radomil Wisniewski
25 Mar 2003, 14:29

U¿ytkownik majkel <carc@polbox.comw wiadomooci do grup dyskusyjnych
napisa³:3e7fabd7.917@news.tpi.pl...

bardzo sie ciesze, ze "spirited away" dostal oscara. o jak sie
ciesze...


Oj tak.
BTW:
"Miyazaki finds it hard to celebrate Oscar due to war"

TOKYO - Hayao Miyazaki, the director of "Spirited Away," which won the Oscar
for Best Animated Feature Film, said Monday he finds it hard to celebrate
the prize because of what is going on in the world, apparently referring to
the war in Iraq.
[...]
http://www.japantoday.com/e/?content=news&cat=1&id=253919

m.

Michal Radomil Wisniewski
25 Mar 2003, 14:29

| - po trzecie wydarzeniem wieczoru byl ten mlody (adorowany zreszta przez
| oboje tv-stworow prowadzacych program :))) ) czlowiek w tv

Kurde, ja naprawde nie jestem taki mlody, jak sie wydaje! Kamera odejmuje
chyba z 5 lat. A kobietom dodaje :)

Aha. Wyglądałeś na 25 :)
No dobra, zaproponowali Ci już prowadzenie talkshow?

m.

Aquarius
25 Mar 2003, 22:59

Użytkownik "kamila slawinska"  napisała:

wydaje mi sie,z e gra hayek nie ma tu nic do rzeczy: ta postac po
prostu byla tak napisana.


Zgoda. Niepotrzebnie połączyłem w jednym zdaniu oceny roli i filmu. Ale tak
bywa, gdy myśl wyprzedza nieco niezgrabne palce błąkające się po
klawiaturze.
Podchodzę do kwestii roli Salmy Hayek w ten sposób.
Otóż w czasie projekcji "Fridy" widzę Alfredo Molinę, jego wyraz twarzy,
mimikę, gestykulację, które odzwierciedlają stany emocjonalne Diego Rivery w
sposób adekwatny do sytuacji w których się on znajduje. Natomiast w grze SH
wyraźnie brakuje tych elementów, które powinny wyrażać tak wielkie przecież,
cierpienie i  zmaganie się z życiem FK. Wydaje się być zagrana zbyt lekko i
powierzchownie. Pomijając założenia scenariusza, MZ właśnie na tle kreacji
stworzonej przez AM rola SH wypada raczej trochę bezbarwnie i mało
przekonująco.
Jej interpretacja nie pozwala mi do końca utożsamić się z przeżyciami
bohaterki co sprawia, że na ekranie widzę nie FK, a tylko grającą ją SH.

jest to chyba w ogole choroba holliwoodzka -
jak kiedys w ogole nie bylo wyrazistych rol kobiecych (lub bylo na
lekarstwo), to teraz te niby odwazne kobniece kracje sa stepione,
ugecznione stawianiem pan w cieniu panow, z ktorymi sa zwiazane.
jedyny nomonowany film, ktory odcial sie od tej tendencji, to
niesamowiuty 'far from heaven'. w innych - i MZ dotyczy to i fridy, i
the hours - kobiety sa jakos tak utemperowane tym, ze bez facetow nie
sa w stanie byc tworcze, a nawet zyc, i umieraja jak zwiedle lelije.
osobiscie uwazam te tendencje za dosc irytujaca,


MZ to nie Hollywood tylko samo życie wyznaczyło FK i Virgini Woolf taką
rolę. Obie tocząc walkę z tragicznym przekleństwem przeszłości stawiają
czoła alienacji, nadmiernej wrażliwości i niedopasowania do otaczającego je
"normalnego" świata, walcząc jednocześnie o prawo do miłości i szczęścia,
które odnajdują w twórczości.
I zakładając, że role obydwu pań mają nam przybliżyć właśnie to cierpienie i
walkę odtwarznych przez nie postaci to porównując grę SH i NK na tej
płaszczyźnie to, uważam, że o wiele bardziej przekonująco wypada jednak NK,
pozwalając mi na chwilę zagłębić się w odczuciach i przeżyciach VW i wczuć
się w klimat lubianej przeze mnie powieści psychologicznej.

Pozdrawiam
  Aquarius

Rufus T. Firefly
26 Mar 2003, 17:09

 No to właśnie pisałem, że aktorstwo w tym filmie mnie nie do końca
satyfakcjonowało.(*)
 Ale się nie zgodzę - aktorka miała kilka dyżurnych wyrazów twarzy,
które powtarzała na okrągło, ale jeden był poważny i wnikliwy, nie
beztroski.


To prawda. Cofam ten sęk. Ona faktycznie ma taka jedna zbolala mine. Swoja
droga dopiero teraz dotarlo do mnie na dobre, ze ona mogla dostac nominacje
za gre cialem. To by nawet ladnie pasowalo do ubieglorocznej nominacji Halle
Berry :)

Rufus T. Firefly
26 Mar 2003, 17:09
Użytkownik "Michal Radomil Wisniewski" <mic@poczta.fmnapisał w
wiadomości

| Kurde, ja naprawde nie jestem taki mlody, jak sie wydaje! Kamera
odejmuje
| chyba z 5 lat. A kobietom dodaje :)

Aha. Wyglądałeś na 25 :)


Znaczy sie jeszcze wiecej odejmuje...

No dobra, zaproponowali Ci już prowadzenie talkshow?


A co, rzeczywiscie wyszedlem na takiego kretyna? :)



Podobne tematy:
Zepsuty system komentarzy
Nowe linki i klika komentarzy....
Co się stało z komentarzami do artykułów?
Zepsuty system komentarzy
Clio 2003 do sprzedania
Clio 2003 do sprzedania
Fotoplastikon (2002-2003)