Kino drogi na swieci

Kategoria: Dla tych, ktorzy nad MegaHit przedkladaja Mistrzow Kina.

Wersja archiwalna tematu "Kino drogi na swieci" z grupy pl.hum.x-muza



graaham
8 Sty 2005, 13:04
Witam!
Szukam ksiazek, artykulow i stron internetowych poswieconym tzw. 'kinu
drogi' , najlepiej w rozznych czesciach swiata. Co moga mi Panstwo polecic?
Bede wdzieczny za wszelkie sugestie, pozdrawiam i dziekuje

G.

Joanna.Czaplinska
8 Sty 2005, 13:22

Witam!
Szukam ksiazek, artykulow i stron internetowych poswieconym tzw. 'kinu
drogi' , najlepiej w rozznych czesciach swiata. Co moga mi Panstwo
polecic?
Bede wdzieczny za wszelkie sugestie, pozdrawiam i dziekuje


"Lost Highways" Jack Sargeant i Stephanie Watson. Niestety, bibliografii tam
nie ma, wiec wynika z tego, ze do niczego dalszego nie odsylaja :)

Joanna

Wojciech Orlinski
8 Sty 2005, 13:36
In <BE05DF4E.1364%graa@mac.comgraaham  wrote:

Witam!
Szukam ksiazek, artykulow i stron internetowych poswieconym tzw. 'kinu
drogi' , najlepiej w rozznych czesciach swiata. Co moga mi Panstwo
polecic? Bede wdzieczny za wszelkie sugestie, pozdrawiam i dziekuje


Tak a propos - kiedyś uderzyła mnie ubogość kina drogi w Europie.
Właściwie uderzyła mnie w te wakacje - albośmy to jacy tacy, u nas taka
jazda z Warszawy do Lizbony też mogłaby być tematem na jakiś odjechany
film. A gdzie te filmy? Kojarzyło mi się tylko właśnie "Lisbon Story" i
"National Lampoon's European Vacation". Ktoś da więcej?

Jan Rudziński
8 Sty 2005, 13:51
Cześć wszystkim

Dnia 2005-01-08 19:36, Użytkownik Wojciech Orlinski napisał:

[...]

Tak a propos - kiedyś uderzyła mnie ubogość kina drogi w Europie.
Właściwie uderzyła mnie w te wakacje - albośmy to jacy tacy, u nas taka
jazda z Warszawy do Lizbony też mogłaby być tematem na jakiś odjechany
film.


Jak szaleć, to szaleć, z Tallina do Lizbony.
Nawiedzona Estonka ekologistka jedzie na rowerze przez całą Unię, aby
wyrazić protesta przeciwko globalizacji.

A gdzie te filmy?


Pomijając fakt, że dopiero od pół roku wspomniana jazda może odbywać się
  bez zbytecznych formalności, które zabiłyby film, to podstawowym
problemem jest chyba bariera językowa.

W amerykańskim kinie drogi jedziesz, jedziesz, jedziesz i w każdej
dziurze po drodze możesz zfuckować barmana w tym samym języku. A w
europejskim?..

Zenon Grodzki
8 Sty 2005, 14:01
Wojciech Orlinski w <news:20050108193630891+0100@igel.gazeta.plpisze:

Tak a propos - kiedyś uderzyła mnie ubogość kina drogi w Europie.
Właściwie uderzyła mnie w te wakacje - albośmy to jacy tacy, u nas taka
jazda z Warszawy do Lizbony też mogłaby być tematem na jakiś odjechany
film. A gdzie te filmy? Kojarzyło mi się tylko właśnie "Lisbon Story" i
"National Lampoon's European Vacation". Ktoś da więcej?


Jak zwukle Czesi byli szybsi. Mimo, że Czechy wydają się nie mieć
odpowiednich rozmiarów, aby nakręcić film drogi, to mnie, na hasło
europejskie kino drogi, jako pierwsza przychodzi na myśl ,,Jazda''
Sveraka. Na chyba, że zaliczymy do gatunku ,,Podróż za jeden
uśmiech'' :)

Zenon Grodzki

Grzegorz W. Fedorynski
8 Sty 2005, 14:02

Tak a propos - kiedyś uderzyła mnie ubogość kina drogi w Europie.
Właściwie uderzyła mnie w te wakacje - albośmy to jacy tacy, u nas taka
jazda z Warszawy do Lizbony też mogłaby być tematem na jakiś odjechany
film. A gdzie te filmy? Kojarzyło mi się tylko właśnie "Lisbon Story" i
"National Lampoon's European Vacation". Ktoś da więcej?


300 mil do nieba
:-) :-)

Pozdrawiam,

Alojzy

mariposa doux
8 Sty 2005, 14:36

Jan Rudziński wrote:

W amerykańskim kinie drogi jedziesz, jedziesz, jedziesz i w każdej
dziurze po drodze możesz zfuckować barmana w tym samym języku. A w
europejskim?..


To chyba to. Niby jedziesz ze wschodu na zachod - a wszyscy gadaja tak
samo. Nie ma jakichs granic. Za to sa pustkowia. A w europie co chwile
szlaban, wszedzie pelno ludzi.

Swoja droga, bylo cos moze o drodze transsyberyjska koleja? :)

Zenon Grodzki
8 Sty 2005, 14:44
mariposa doux w <news:41E03650.11FDA486@gazeta.plpisze:

Swoja droga, bylo cos moze o drodze transsyberyjska koleja? :)


Koleją to nie. Ale transsyberyjski był Dersu Uzała.

Zenon Grodzki

Wojciech Orlinski
8 Sty 2005, 15:27
In <slrn.pl.cu0b88.5n.z@lfs.blaszak.domZenon Grodzki  wrote:

Wojciech Orlinski w <news:20050108193630891+0100@igel.gazeta.plpisze:
| Tak a propos - kiedyś uderzyła mnie ubogość kina drogi w Europie.
| Właściwie uderzyła mnie w te wakacje - albośmy to jacy tacy, u nas
| taka  jazda z Warszawy do Lizbony też mogłaby być tematem na jakiś
| odjechany  film. A gdzie te filmy? Kojarzyło mi się tylko właśnie
| "Lisbon Story" i  "National Lampoon's European Vacation". Ktoś da
| więcej?

Jak zwukle Czesi byli szybsi. Mimo, że Czechy wydają się nie mieć
odpowiednich rozmiarów, aby nakręcić film drogi, to mnie, na hasło
europejskie kino drogi, jako pierwsza przychodzi na myśl ,,Jazda''
Sveraka. Na chyba, że zaliczymy do gatunku ,,Podróż za jeden
uśmiech'' :)


JASNE ŻE ZALICZYMY. Zupełnie o tym zapomniałem. We Francji mnie dopadła
nostalgia, bo tam mają muzeum "drogi numer 7" (Paryż - Prowansja -
Lazurowe Wybrzeże), którą tłumy Francuzów przez dziesiątki lat pędzili
na wakacje. Unieśmiertelniono ją w różnych filmach a nawet w piosence
"Nationale 7" [1] (znam ją z wykonania Stereo Total, ale to pewnie jakiś
cover). A u nas, kto uwieczni resztki naszych klasycznych dróg, choćby
jak właśnie nasza siódemka? Zdaje się, że serial Jędryki to jeden z
nielicznych takich przypadków.

[1]

de toutes les routes de france, d'europe
celle que je préf?re, c'est celle qui conduit
en auto ou en autostop
vers les rivages du midi

nationale 7
il faut la prendre pr?s de la garonne ? s?tes
que l'on soit 2, 3, 4, 5, 6 ou 7
c'est une route qui fait recette

pour tes vacances
qui traverse la bourgogne et le provence?
qui fait paris, un petit faubourg, valence
et la banlieue de saint-paul de vence?

le ciel d'été remplit mon coeur de sa lucidité
chasse les aigreurs et les hostilités
qui font le malheur en quantité
tout excité

on chante en f?te
les oliviers sont bleus ma petite lisette
l'amour est l? joyeux qui fait risette
on est heureux nationale 7

nationale 7
il faut la prendre pr?s de la garonne ? s?tes
que l'on soit 2, 3, 4, 5, 6 ou 7
c'est une route qui fait recette

pour tes vacances
qui traverse la plus belle partie de la france?
qui fait paris, un petit faubourg, valence
et la banlieue de saint-paul de vence?

le ciel d'été ...

on chante en f?te ...

on est heureux nationale 7 ...

Michal Radomil Wisniewski
8 Sty 2005, 15:48

W amerykańskim kinie drogi jedziesz, jedziesz, jedziesz i w każdej
dziurze po drodze możesz zfuckować barmana w tym samym języku. A w
europejskim?..


Jejku, skoro nawet Ty znasz słowo "fuck", to zna je cała Europa :)

m.

Michal Jankowski
8 Sty 2005, 19:01

Wojciech Orlinski <i@gazeta.plwrites:
| Sveraka. Na chyba, że zaliczymy do gatunku ,,Podróż za jeden
| uśmiech'' :)

JASNE ŻE ZALICZYMY. Zupełnie o tym zapomniałem. We Francji mnie dopadła
cover). A u nas, kto uwieczni resztki naszych klasycznych dróg, choćby
jak właśnie nasza siódemka? Zdaje się, że serial Jędryki to jeden z
nielicznych takich przypadków.


Taaa, tylko co oni wlasciwie uwiecznili? Jada nad to morze, jada,
jada, a w jednym z ostatnich odcinkow sa na zamku w Pieskowej Skale
8-)

  MJ

Wojciech Orlinski
9 Sty 2005, 07:11
In <2nu0prqxl9.@ccfs1.fuw.edu.plMichal Jankowski  wrote:

| cover). A u nas, kto uwieczni resztki naszych klasycznych dróg,
| choćby  jak właśnie nasza siódemka? Zdaje się, że serial Jędryki to
| jeden z  nielicznych takich przypadków.

Taaa, tylko co oni wlasciwie uwiecznili? Jada nad to morze, jada,
jada, a w jednym z ostatnich odcinkow sa na zamku w Pieskowej Skale
8-)


Ej, pamiętałem tam kilka konkretnych scen na konkretnych drogach.

graaham
9 Sty 2005, 08:52

Grodzki" <z@lfs.blaszak.domwrote:
Wojciech Orlinski w <news:20050108193630891+0100@igel.gazeta.plpisze:
| Tak a propos - kiedyś uderzyła mnie ubogość kina drogi w Europie.
| Właściwie uderzyła mnie w te wakacje - albośmy to jacy tacy, u nas taka
| jazda z Warszawy do Lizbony też mogłaby być tematem na jakiś odjechany
| film. A gdzie te filmy? Kojarzyło mi się tylko właśnie "Lisbon Story" i
| "National Lampoon's European Vacation". Ktoś da więcej?

Jak zwukle Czesi byli szybsi. Mimo, że Czechy wydają się nie mieć
odpowiednich rozmiarów, aby nakręcić film drogi, to mnie, na hasło
europejskie kino drogi, jako pierwsza przychodzi na myśl ,,Jazda''
Sveraka. Na chyba, że zaliczymy do gatunku ,,Podróż za jeden
uśmiech'' :)


Tia... I wegierska 'cudowna podroz kornela estiego' Tylko.. Ja prosilbym
bardzo o podanie tytulow i autorow ksiazek poswieconych temu zagadnieniu a
nie filmow... Bede wdzieczny za pomoc.

Pozdr
.

Wojciech Orlinski
9 Sty 2005, 09:04
In <BE06F5B1.1371%graa@mac.comgraaham  wrote:

| Tak a propos - kiedyś uderzyła mnie ubogość kina drogi w Europie.
| Właściwie uderzyła mnie w te wakacje - albośmy to jacy tacy, u nas
| taka jazda z Warszawy do Lizbony też mogłaby być tematem na jakiś
| odjechany film. A gdzie te filmy? Kojarzyło mi się tylko właśnie
| "Lisbon Story" i "National Lampoon's European Vacation". Ktoś da
| więcej?

| Jak zwukle Czesi byli szybsi. Mimo, że Czechy wydają się nie mieć
| odpowiednich rozmiarów, aby nakręcić film drogi, to mnie, na hasło
| europejskie kino drogi, jako pierwsza przychodzi na myśl ,,Jazda''
| Sveraka. Na chyba, że zaliczymy do gatunku ,,Podróż za jeden
| uśmiech'' :)

Tia... I wegierska 'cudowna podroz kornela estiego' Tylko.. Ja
prosilbym bardzo o podanie tytulow i autorow ksiazek poswieconych temu
zagadnieniu a nie filmow... Bede wdzieczny za pomoc.


Bardzo mi przykro, ale grupy dyskusyjne, jak sama nazwa wskazuje, to
grupy dyskusyjne a nie grupy pomocowe.

Alosza
10 Sty 2005, 02:12

Grzegorz W. Fedorynski <alo@zodiac.mimuw.edu.pl


| Tak a propos - kiedyś uderzyła mnie ubogość kina drogi w Europie.
| Właściwie uderzyła mnie w te wakacje - albośmy to jacy tacy, u nas taka
| jazda z Warszawy do Lizbony też mogłaby być tematem na jakiś odjechany
| film. A gdzie te filmy? Kojarzyło mi się tylko właśnie "Lisbon Story" i
| "National Lampoon's European Vacation". Ktoś da więcej?

300 mil do nieba
:-) :-)


no to może jeszcze "Sezon na leszcza"

A.

Wojciech Orlinski
10 Sty 2005, 04:20

In <crtadk$mj@atlantis.news.tpi.plAlosza wrote:
| Tak a propos - kiedyś uderzyła mnie ubogość kina drogi w Europie.
| Właściwie uderzyła mnie w te wakacje - albośmy to jacy tacy, u nas
| taka jazda z Warszawy do Lizbony też mogłaby być tematem na jakiś
| odjechany film. A gdzie te filmy? Kojarzyło mi się tylko właśnie
| "Lisbon Story" i "National Lampoon's European Vacation". Ktoś da
| więcej?

| 300 mil do nieba
| :-) :-)

no to może jeszcze "Sezon na leszcza"


No właśnie wydaje mi się złym przykładem, bo tam IIRC nie eksponowano
podróży jako takiej - na przykład miejscowość, w której grasuje Linda,
nie jest chyba nawet konkretnie wymieniona z nazwy. A w dobrym road
movie musisz przecież wiedzieć, skąd i dokąd jadą bohaterowie ("well it
goes from Chicago to LA, over 2000 miles all the way").

Chabala
10 Sty 2005, 08:58
"Alosza" <w@interia.plwrote in message


Grzegorz W. Fedorynski <alo@zodiac.mimuw.edu.pl

| Tak a propos - kiedyś uderzyła mnie ubogość kina drogi w Europie.
| Właściwie uderzyła mnie w te wakacje - albośmy to jacy tacy, u nas taka
| jazda z Warszawy do Lizbony też mogłaby być tematem na jakiś odjechany
| film. A gdzie te filmy? Kojarzyło mi się tylko właśnie "Lisbon Story" i
| "National Lampoon's European Vacation". Ktoś da więcej?

| 300 mil do nieba
| :-) :-)

no to może jeszcze "Sezon na leszcza"


I "Ciało" :))) Oni tam chyba z Krakowa (?) na koniec mola jadą. Ciekawe czy
w amerykańskim kinie drogi ktoś kiedyś powiedział "Stany nam się
skończyły"...

A z europejskiego to może jeszcze rosyjski "Powrót" (taty ;))?

A "La strada"?

Pozdrawiam

Chabala

Voland
10 Sty 2005, 14:13

"Alosza" <w@interia.plwrote in message

| Grzegorz W. Fedorynski <alo@zodiac.mimuw.edu.pl

| | Tak a propos - kiedyś uderzyła mnie ubogość kina drogi w Europie.
| | Właściwie uderzyła mnie w te wakacje - albośmy to jacy tacy, u nas
taka
| | jazda z Warszawy do Lizbony też mogłaby być tematem na jakiś
odjechany
| | film. A gdzie te filmy? Kojarzyło mi się tylko właśnie "Lisbon Story"
i
| | "National Lampoon's European Vacation". Ktoś da więcej?

| 300 mil do nieba
| :-) :-)

| no to może jeszcze "Sezon na leszcza"

I "Ciało" :))) Oni tam chyba z Krakowa (?) na koniec mola jadą. Ciekawe
czy
w amerykańskim kinie drogi ktoś kiedyś powiedział "Stany nam się
skończyły"...

A z europejskiego to może jeszcze rosyjski "Powrót" (taty ;))?

A "La strada"?

Pozdrawiam

Chabala


"Exils" - pol swiata przemaszerowali,

Voland

Janusz Kos
11 Sty 2005, 05:33

Chabala <chab@op.plwrote:
| Tak a propos - kiedyś uderzyła mnie ubogość kina drogi w Europie.
| Właściwie uderzyła mnie w te wakacje - albośmy to jacy tacy, u nas taka
| jazda z Warszawy do Lizbony też mogłaby być tematem na jakiś odjechany
| film. A gdzie te filmy? Kojarzyło mi się tylko właśnie "Lisbon Story" i
| "National Lampoon's European Vacation". Ktoś da więcej?

| 300 mil do nieba
| :-) :-)

| no to może jeszcze "Sezon na leszcza"

I "Ciało" :))) Oni tam chyba z Krakowa (?) na koniec mola jadą. Ciekawe czy
w amerykańskim kinie drogi ktoś kiedyś powiedział "Stany nam się
skończyły"...

A z europejskiego to może jeszcze rosyjski "Powrót" (taty ;))?

A "La strada"?


... "Czterej pancerni i pies", "Pan Samochodzik" :-)

j.

Joanna.Czaplinska
11 Sty 2005, 05:43

| A z europejskiego to może jeszcze rosyjski "Powrót" (taty ;))?

| A "La strada"?

... "Czterej pancerni i pies", "Pan Samochodzik" :-)


Jak rozpetalem II wojne swiatowa :)

Joanna

j.


Zenon Grodzki
11 Sty 2005, 08:40
Joanna.Czaplinska w < | A z europejskiego to może jeszcze rosyjski "Powrót" (taty ;))?
| A "La strada"?
| ... "Czterej pancerni i pies", "Pan Samochodzik" :-)
Jak rozpetalem II wojne swiatowa :)

Carski kurier Michał Strogow.

Zenon Grodzki

Alosza
12 Sty 2005, 04:15

 "Wojciech Orlinski" <i@gazeta.pl

| no to może jeszcze "Sezon na leszcza"

No właśnie wydaje mi się złym przykładem, bo tam IIRC nie eksponowano
podróży jako takiej - na przykład miejscowość, w której grasuje Linda,
nie jest chyba nawet konkretnie wymieniona z nazwy. A w dobrym road
movie musisz przecież wiedzieć, skąd i dokąd jadą bohaterowie ("well it
goes from Chicago to LA, over 2000 miles all the way").


Postawię tezę, że "Sezon na leszcza" to jest transwersja amerykańskiego
"road movie" na polskie uwarunkowania, gdzie nieistotne jest skąd i dokąd,
bo i tak obraz polskiego grajdołu jest zbliżony w każdym regionie kraju,
więc nie trudno wyciągnąć przeciętną. W filmie IIRC chodziło o to, żeby się
z tego grajdołu wyrwać i polecieć sobie naprawdę gdzieś daleko, no to
alegorycznie wiadomo skąd i dokąd pędzą bohaterowie.

Kraje europejskie są zbyt małe terytorialnie żeby zrobić porządny "road
movie", Francja czy Hiszpania. to można autostradą przejechać w jeden dzień,
no chyba że Rosja, albo Ukraina, ale to już osobna para kaloszy.  Jakiś czas
temu oglądałem "Aberdeen" gdzie bohaterka jechała z bodaj Norwegii do
Szkocji wynajętym samochodem i to był film bardzo zbliżony do  filmu drogi w
ww. rozumieniu, okrąg kulturowy jednak prawie identyczny.

Można oczywiście zrobić film drogi eksterytorialny np.: z północy na
południe Europy, ale czy da się tu wyjść poza ramy komediowego zajmowania
się duperelami typu zabytki, czy narodowe przywary, czy filologiczne
fascynacje, ak powiedzieć "ma pani ładne nogi" w 8 językach. Zresztą sami
Amerykanie coś takiego zrobili "Europejskie wakacje" było to średnie, ale
ciężko wyjść ponad to.

pzdr A.

Alosza
12 Sty 2005, 04:22

 "Zenon Grodzki" <z@lfs.blaszak.dom

| A z europejskiego to może jeszcze rosyjski "Powrót" (taty ;))?

| A "La strada"?

| ... "Czterej pancerni i pies", "Pan Samochodzik" :-)

| Jak rozpetalem II wojne swiatowa :)

Carski kurier Michał Strogow.


filmem drogi, nie koniecznie lądowej jest też:
Titaninc
Czas Apokalipsy
Rejs
Ruchome słowa

i klasyczny film drogi w Brazylii
Dworzec nadzieji

A.

Zenon Grodzki
12 Sty 2005, 05:44
Alosza w <news:cs2qvd$t7o$1@nemesis.news.tpi.plpisze:

filmem drogi, nie koniecznie lądowej jest też:
Titaninc
Czas Apokalipsy
Rejs
Ruchome słowa
i klasyczny film drogi w Brazylii
Dworzec nadziei


Jezeli środek lokomocji nie jest ważny, to pierwszym filmem drogi
(czas akcji jako kryterium) jest "Walka o ogień".

Zenon Grodzki

Alosza
12 Sty 2005, 05:59

 "Zenon Grodzki" <z@lfs.blaszak.dom

| filmem drogi, nie koniecznie lądowej jest też:
| Titaninc
| Czas Apokalipsy
| Rejs
| Ruchome słowa

| i klasyczny film drogi w Brazylii
| Dworzec nadziei

Jezeli środek lokomocji nie jest ważny, to pierwszym filmem drogi
(czas akcji jako kryterium) jest "Walka o ogień".


a Odyseja kosmiczna 2001 ?

Janusz Kos
12 Sty 2005, 07:00

Alosza <w@interia.plwrote:

 "Zenon Grodzki" <z@lfs.blaszak.dom

| filmem drogi, nie koniecznie lądowej jest też:
| Titaninc
| Czas Apokalipsy
| Rejs
| Ruchome słowa

| i klasyczny film drogi w Brazylii
| Dworzec nadziei

| Jezeli środek lokomocji nie jest ważny, to pierwszym filmem drogi
| (czas akcji jako kryterium) jest "Walka o ogień".

a Odyseja kosmiczna 2001 ?


Jeszcze trochę i dojdziemy do wniosku, że "12 angry men" to klasyczny
film drogi :-)

j.

NEW
14 Sty 2005, 16:30

Użytkownik Wojciech Orlinski <i@gazeta.plw wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:20050108193630891+0@igel.gazeta.pl...

In <BE05DF4E.1364%graa@mac.comgraaham  wrote:

Tak a propos - kiedyś uderzyła mnie ubogość kina drogi w Europie.
Właściwie uderzyła mnie w te wakacje - albośmy to jacy tacy, u nas taka
jazda z Warszawy do Lizbony też mogłaby być tematem na jakiś odjechany
film. A gdzie te filmy? Kojarzyło mi się tylko właśnie "Lisbon Story" i
"National Lampoon's European Vacation". Ktoś da więcej?


Polecam "Sansa" rez. niejaki Zigfrid, bardzo przyjemne kino z elementem
podrozy doslownie i metaforycznie,
obawiam sie ze trudno dostepny, ale jakby ktos mial..to mail do mnie szybko.
Osobiscie widzialem go na NH Cieszyn 2004.

pozdrawiam
newdem

stchupack
4 Mar 2005, 07:57

"Zenon
Ja prosilbym
bardzo o podanie tytulow i autorow ksiazek poswieconych temu
zagadnieniu a
nie filmow... Bede wdzieczny za pomoc.


To dlaczego pytasz na grupie poświęconej dziesiątej muzie?
stchupack
4 Mar 2005, 08:02

Witam!
Szukam ksiazek, artykulow i stron internetowych poswieconym tzw. 'kinu
drogi' , najlepiej w rozznych czesciach swiata. Co moga mi Panstwo
polecic?
Bede wdzieczny za wszelkie sugestie, pozdrawiam i dziekuje


Road Trip
Eurotrip
w cyklu komedie dla młodzieży

Cpt. Niamo
6 Mar 2005, 05:46
Zenon Grodzki <z@lfs.blaszak.domnapisał(a):

Jak zwukle Czesi byli szybsi. Mimo, że Czechy wydają się nie mieć
odpowiednich rozmiarów, aby nakręcić film drogi, to mnie, na hasło
europejskie kino drogi, jako pierwsza przychodzi na myśl ,,Jazda''
Sveraka. Na chyba, że zaliczymy do gatunku ,,Podróż za jeden
uśmiech'' :)


Czesi szybsi, ale za to my lepsi :P
Żartuję oczywiście (i nie utożsamiam się z takimi "my" i "oni"), ale myślę o
tym, że Kondratiuk we "Wniebowziętych" zrewidował to, co przekazują road
movies. Innymi słowy, "Inaczej niż w raju" Jarmuscha to "Wniebowzięci" po
amerykańsku... Wszędzie jest tak samo...

Pozdrawiam.
Może trochę nie na temat, ale tak mi się nasunęło...

Buko i Sasi
18 Mar 2005, 06:00
co my caritas polska??? jeśli myślisz żę tak to się mylisz

| Witam!
| Szukam ksiazek, artykulow i stron internetowych poswieconym tzw. 'kinu
| drogi' , najlepiej w rozznych czesciach swiata. Co moga mi Panstwo
| polecic?
| Bede wdzieczny za wszelkie sugestie, pozdrawiam i dziekuje

Road Trip
Eurotrip
w cyklu komedie dla młodzieży




Podobne tematy:
!!!Drogi Użytkowniku - Przed zakupem broni przeczytaj to !!!
Najlepsza sieć CS na świecie. cs-xtreme.pl
Przebudowa drogi powiatowej z Wierzbicy do Kowali.
Przebudowa drogi powiatowej z Wierzbicy do Kowali.
Remont drogi na osiedlu
Oakley na całym świecie tam gdzie go widzimy
Przebudowa drogi powiatowej z Wierzbicy do Kowali.