Dwie Wieże

Kategoria: Dla tych, ktorzy nad MegaHit przedkladaja Mistrzow Kina.

Wersja archiwalna tematu "Dwie Wieże" z grupy pl.hum.x-muza



Michal Rutkowski
5 Lut 2003, 03:16
Rozumiem, ze wszystkie dyskusje przetaczaja sie przez sff, ale mimo wszystko
to dosyc zenujące, ze nie ma poowaznego, stojacego na wysokim poziomie wątku
o TTT na p.h.x-m. Niniejszym go inauguruje.

Fajowy film, co? ;-)

M.

majkel
5 Lut 2003, 03:30
hi

Fajowy film, co? ;-)


momenty byly, no nie ? :)
niech bedzie bez sloilerow...

tak - to zdecydowanie lepsza i bardziej wciagajaca czesc WP niz to co
bylo rok temu. ogolnie rzecz biorac - nie ma momentow slabych chociaz
(moim zdaniem) zbytnio nacisk polozono na milosc dwojga pieknych
osobnikow.
scena bitew prowadzona na dwoch frontach super - zwlaszcza atak
niespodziewanego sprzymierzenca - po prostu zachwycal swoim rozmachem.

i kto kiedykolwiek pisal, ze najlepsze sceny walk robi lucas - jest w
grubym bledzie.
no i jeszcze rozdwojenie jazni w lesie, w nocy. nieprawdopodobnie
wrecz zrobione i zagrane.

zastanawiam sie tylko ile plyt DVD bedzie miala cala trylogia WP -
pewnie z pietnascie :))))

"It's a Sicilian message. It means Luca Brasi sleeps with the fishes."
http://www.majkel.mds.pl

Michal Radomil Wisniewski
5 Lut 2003, 03:59

Użytkownik "Michal Rutkowski" <mr@NOSPAM.gazeta.plnapisał w
wiadomości

Rozumiem, ze wszystkie dyskusje przetaczaja sie przez sff, ale mimo
wszystko
to dosyc zenujące, ze nie ma poowaznego, stojacego na wysokim poziomie
wątku
o TTT na p.h.x-m. Niniejszym go inauguruje.


Eee, i komu to przeszkadzało? Syfa się w tej chwili nie da czytać, bo
tylko TTT TTT TTT TTT TTT TTT TTT TTT TTT jak katarynka. Dajcie ludzie
odpocząć.

Co polecicie z Nowych Horyzontów?

m.

fnord23
5 Lut 2003, 04:16

Eee, i komu to przeszkadzało? Syfa się w tej chwili nie da czytać, bo
tylko TTT TTT TTT TTT TTT TTT TTT TTT TTT jak katarynka. Dajcie ludzie
odpocząć.

Co polecicie z Nowych Horyzontów?


Zdecydowanie film Seidla - Upały. Chociaż na pewno wiele osób może być
zniesmaczonych tak naturalistycznym przedstawieniem upalnego dnia z życia
mieszkańców Wiednia. Film zawiera naprawdę drastyczne sceny, ale jako całość
jak w pigułce pokazuje coraz większą alienację i 'cyborgizację' stosunków
międzyludzkich we współczesnym świecie. Pokazuje ludzi którzy szukają miłości i
bliskości z innymi za wszelką cenę. Z bardzo dużym naciskiem na
przymiotnik 'wszelką'. Film niewskazany dla kobiet, dawno nie widziałem obrazu
w którym kobiety byłyby tak poniżane i maltretowane, psychicznie, fizycznie,
emocjonalnie. Pewnie dlatego kilku jurorów Festiwalu w Wenecji nie chciało
słyszeć o przyznaniu Grand Prix filmowi - a wygrał słodziutki ale nie

Pozdrawiam
Mariusz

------------------------------------------------------------------------------
Waking up is hard to do when we rush about like sleepwalkers on speed. E.Davis

Wojciech Orlinski
5 Lut 2003, 14:36

Michal Rutkowski wrote:
Rozumiem, ze wszystkie dyskusje przetaczaja sie przez sff, ale mimo
wszystko  to dosyc zenujące, ze nie ma poowaznego, stojacego na
wysokim poziomie wątku  o TTT na p.h.x-m.


Poważny, stojacy na wysokim poziomie wątek? Nie Ta Grupa.

Niniejszym go inauguruje.

Fajowy film, co? ;-)


Dla mnie najlepsza jest ta blond lasencja. Muza też mi się podobała, kto
w ogóle śpiewa ten kawałek z napisów końcowych? (serio nie wiem)

anek
5 Lut 2003, 15:55

Wojciech Orlinski wrote:

Dla mnie najlepsza jest ta blond lasencja.


ta z nadmiarem samoglosek w imieniu? boszsz. toz ona ma przerwy miedzy
zebami i perkaty nosek:/ chociaz wlosy faktycznie niezgorsze. moglaby
szampony reklamowac;)

niemniej jednak, blondyni sobie niezle radza w lotr:tt. legolas caly
film ma niewzruszone hair-do, bardzo kunsztowne. ladnie tez uprawia
sporty ekstremalne.

Muza też mi się podobała, kto
w ogóle śpiewa ten kawałek z napisów końcowych? (serio nie wiem)


ze tak strzele - enya? brzmialo jak enya.

xx.

Rufus T. Firefly
5 Lut 2003, 16:02

Muza też mi się podobała, kto
w ogóle śpiewa ten kawałek z napisów końcowych? (serio nie wiem)


Taka bjorkowa? Na plycie jest jako ostatni kawalek, wiec wnioskuje, ze o to
chodzi (nie widzialem filmu). Niejaka Emiliana Torrini, blizej mi nieznana.

A plyta bardzo dobra, swoja droga.

Michal Radomil Wisniewski
5 Lut 2003, 16:59

| Co polecicie z Nowych Horyzontów?

Zdecydowanie film Seidla - Upały. Chociaż na pewno wiele osób może być
[...]
przymiotnik 'wszelką'. Film niewskazany dla kobiet, dawno nie


widziałem obrazu

Oj, to nie wiem czy się wybiorę, bo musiałbym sami iść do kina :)
W każdym razie, dziś obejrzeliśmy "Eureka" Shinji'ego Aoyama, 217 minut
w sepii (normalnie, idealny film gdyby ktoś chciał kiedyś zamordować
WO).
Bradzo misię. Rety, ja już zapomniałem, jakie piękne mogą być długie
ujęcia, kiedy ma się pomysł jak je wykorzystać.

m.

Marcin Nęcek
6 Lut 2003, 04:39
Wojciech Orlinski wrote:
| Dla mnie najlepsza jest ta blond lasencja.
ta z nadmiarem samoglosek w imieniu? boszsz. toz ona ma przerwy miedzy
zebami i perkaty nosek:/


A co to za sztuka być uznaną za lasencję, jak wszystkie elementy urody ma
się kanoniczne?
Miranda Otto -- z noskiem, zębami i piegami -- urocza.

| Muza też mi się podobała, kto
| w ogóle śpiewa ten kawałek z napisów końcowych? (serio nie wiem)
ze tak strzele - enya? brzmialo jak enya.


E tam, jak Bjork brzmialo. Emiliana Torrini, "Gollum's Song".

Krzysztof Kudłacik
6 Lut 2003, 04:46
03-02-05 | czwartek przeczytałem list na temat:
"Dwie Wieże",
zidentyfikowany, jako:
news:3E417BC4.2020502@gazeta.pl

ladnie tez uprawia sporty ekstremalne.


 ;P  no  i  to jest chyba główne przegięcie, które było w "Dwóch wieżach".
 Ale  sport  ekstremalny  to  chyba nie był - zwykły surfing na kamiennych
 płytach.

Katka
6 Lut 2003, 09:45

Legolas ma jedną świetną "solówkę". Chodzi mi o ten moment gdy dosiada się
do Gimliego na konika i wokół tegoż konika wykonuje obrót o 180 stopni:-)
Swoją drogą niezbyt to wymyślny sposób wkroczenia na grupę dyskusyjną... ale
witam.

Madzia
6 Lut 2003, 09:50
Użytkownik "Krzysztof Kudłacik" <k.kudla@camera.art.plnapisał w
wiadomości

03-02-05 | czwartek przeczytałem list na temat:
"Dwie Wieże",
zidentyfikowany, jako:
news:3E417BC4.2020502@gazeta.pl

| ladnie tez uprawia sporty ekstremalne.

 ;P  no  i  to jest chyba główne przegięcie, które było w "Dwóch wieżach".
 Ale  sport  ekstremalny  to  chyba nie był - zwykły surfing na kamiennych
 płytach.


Hihi... Podobalo misie, bo na plycie widzialam LotR: FotR dodatek o tym
m.in. jak aktorzy spedzali czas wolny i Orlando Bloom zazwyczaj albo jezdzac
na snowboardzie, alebo skaczac na bungee czy spadochronu... Przydalo sie ;)
A tak poza tym, to caly film tez bardzo misie. Cieszyl mnie rozdial watkow,
hcoc nie pomoglo - tak jak w ksiazce tylko czekalam, by znow sie pojawila
swita aragorna, tak i tutaj. Po prostu Rohan i to, co sie tam dzualo jest
miodzio jak sie patrzy. I genialnie podobierali aktorow. Oprocz tych,
ktorych juz sie znalo, pojawily sie nowe perelki: Grima, Eowina, ale dla
mnie przede wszystkim Eomer. On ma twarz stworzona do swojego helmu!!!
Niesamowita uroda. Ale to tyle wywodow estetycznych :)

Wojciech Orlinski
6 Lut 2003, 15:21

anek  wrote:
| Dla mnie najlepsza jest ta blond lasencja.

ta z nadmiarem samoglosek w imieniu? boszsz. toz ona ma przerwy miedzy
zebami i perkaty nosek:/


Hu kejrs?

chociaz wlosy faktycznie niezgorsze. moglaby
szampony reklamowac;)


A ja ją w ogóle to widziałem na żywca na festiwalu w Wenecji. Mniamciu,
mniamciu, mniamciu. Film Agnieszki Holland da się wytrzymać tylko dla
niej.

niemniej jednak, blondyni sobie niezle radza w lotr:tt. legolas caly
film ma niewzruszone hair-do, bardzo kunsztowne.


Myślę, że to ma coś wspólnego z wodoodpornością elfów.

| Muza też mi się podobała, kto
| w ogóle śpiewa ten kawałek z napisów końcowych? (serio nie wiem)

ze tak strzele - enya? brzmialo jak enya.


Jednym z głównych punktów wyższości TTT nad FOTR jest dla mnie to, że
końcowa piosenka NIE brzmi już jak Henya.

Marcin Olender
8 Lut 2003, 08:52

"Krzysztof Kudłacik" <k.kudla@camera.art.plwrote in message


03-02-05 | czwartek przeczytałem list na temat:
"Dwie Wieże",
zidentyfikowany, jako:
news:3E417BC4.2020502@gazeta.pl

| ladnie tez uprawia sporty ekstremalne.

 ;P  no  i  to jest chyba główne przegięcie, które było w "Dwóch wieżach".
 Ale  sport  ekstremalny  to  chyba nie był - zwykły surfing na kamiennych
 płytach.


Dokładnie - żadne przegięcie, bo całkiem możliwe do wykonania nawet w
warunkach domowych dla każdego, kto jeździ(ł) na skejcie/snowboardzie.
Problem w tym, że wszystkim się własnie z tym kojarzy i od razu ubierają
Legolasa w workowate spodnie i bluzę z kapturem :-)))

Pozdrawiam

Michal Olszewski
8 Lut 2003, 13:02

Marcin Olender wrote:
Dokładnie - żadne przegięcie, bo całkiem możliwe do wykonania nawet w
warunkach domowych dla każdego, kto jeździ(ł) na skejcie/snowboardzie.
Problem w tym, że wszystkim się własnie z tym kojarzy i od razu ubierają
Legolasa w workowate spodnie i bluzę z kapturem :-)))


Jackson puszcza po prostu oko do kumatych - przekaz brzmi: też lubię
"Jackassa". :PPP

PS. Wpada ktoś jeszcze na ircową #x-muzę? Jeśli nie, to dzisiaj będzie
dobry moment na historyczny come back, będę pełnił dyżur przez większość
wieczoru. Pewnikiem uda się zorganizować jakąś sesję. Wszyscy mogą czuć
się zaproszeni. Obgadamy Solaris, TTT i różne inne dziwactwa.

Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 08:26

Eryk Remiezowicz wrote:
Każdy przyzna, że cienizna :)
No dobra, nie jest to MIIB, ale TTT ma ciężkie i kompromitujące wady.


E tam.

Całkowity


Całkowity co?

Eryk Remiezowicz
17 Lut 2003, 08:27

Eryk Remiezowicz wrote:

| Każdy przyzna, że cienizna :)
| No dobra, nie jest to MIIB, ale TTT ma ciężkie i kompromitujące wady.

E tam.

| Całkowity

Całkowity co?

--
There are no answers. Only choices.


Drats, nie zdążyłem skancelować :)

Eryk

Eryk Remiezowicz
17 Lut 2003, 08:27

Rozumiem, ze wszystkie dyskusje przetaczaja sie przez sff, ale mimo
wszystko
to dosyc zenujące, ze nie ma poowaznego, stojacego na wysokim poziomie
wątku
o TTT na p.h.x-m. Niniejszym go inauguruje.

Fajowy film, co? ;-)

M.


Każdy przyzna, że cienizna :)
No dobra, nie jest to MIIB, ale TTT ma ciężkie i kompromitujące wady.
Całkowity

Eryk Remiezowicz
17 Lut 2003, 08:27

Rozumiem, ze wszystkie dyskusje przetaczaja sie przez sff, ale mimo
wszystko
to dosyc zenujące, ze nie ma poowaznego, stojacego na wysokim poziomie
wątku
o TTT na p.h.x-m. Niniejszym go inauguruje.

Fajowy film, co? ;-)

M.


Każdy przyzna, że cienizna.
Poważniej: MIIB to to nie jest, ale parę wad ciężkich ma:
1. Całkowity brak gry aktorskiej. Nic, nul, zero. W FOTR był Gandalf, był
Boromir, był Bilbo, był Aragorn, a tu kicha. Grima i Eowina jakoś sobie
jeszcze radzą, ale Theoden się w scenach dramatycznych nie sprawdza, a
Faramirowi zabrakło paru scen do bycia przekonującym.
2. A wynika to z podporządkowania całego filmu napierdalance w Helmowym
Jarze. Cały czas toczymy się w kierunku Wielkiej Bitwy. Nie chodzi o
Śródziemie, o Pierścień, chodzi o to, żeby pokazać, jak się orkowie na
drabiny wspinają. E tam.
3. Luki. Duże, wrzeszczące dziury w scenariuszu. Skąd mordorscy orkowie pod
Fangornem? Czemu wygnany Eomer zabiera ze sobą większą część armii Rohanu?
Jakim cudem na wezwanie Drzewca zjawia się nagle całe stado entów, skoro na
wiec przyszło kilku i to z trudem? Czemu Saruman wysyła tylko jeźdźców,
skoro parę setek Uruk-hai mogło wykończyć wszystkie władze Rohanu i
spadkobiercę Isildura na dodatek? I tak, dalej i tym podobnie, niechlujstwo
aż razi.
4. Szatkowanie wątków. To ciągłe latanie od jednej ekipy do drugiej jest
męczące i stanowi wyzwanie dla zdolności widza do koncentracji. Brak
starannego rozpracowania poprzedniej sceny gubi, zanim zdążymy się
zainteresować losem, dajmy na to Merry'ego i Pippina, na ekran wpada
spieniony Aragorn.
5. Zalety widzę dwie - wątek Arweny o Końskiej Urodzie. Ciekawy,
wprowadzający napięcie na linii Eowina - Aragorn i Elrond - Aragorn,
wzbogaca książkę o elementy, o których Tolkien purytanin nie śmiał się
zająknąć. I krajobrazy są lepsze niż w LOTR.
W sumie, sam nie wiem, czemu mi się podobało. Magia ekranu, w mordę jeża

Eryk

Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 08:34

Eryk Remiezowicz wrote:
Każdy przyzna, że cienizna.
Poważniej: MIIB to to nie jest, ale parę wad ciężkich ma:
1. Całkowity brak gry aktorskiej. Nic, nul, zero. W FOTR był Gandalf, był
Boromir, był Bilbo, był Aragorn, a tu kicha. Grima i Eowina jakoś sobie
jeszcze radzą,


E tam. Poza Grimą i Eowiną (szapoba) bardzo dobrzy są też sami
członkowie Drużyny i oczywiście Gollum (też poruszany przez aktora
metodą mouszyn kapczer).

ale Theoden się w scenach dramatycznych nie sprawdza,


Sprawdza się jako palant. Bo to _jest_ palant, również w ksiażce.

3. Luki. Duże, wrzeszczące dziury w scenariuszu. Skąd mordorscy orkowie pod
Fangornem?


Z ksiażki.

Czemu wygnany Eomer zabiera ze sobą większą część armii Rohanu?


Bo to jego oddział.

Jakim cudem na wezwanie Drzewca zjawia się nagle całe stado entów, skoro na
wiec przyszło kilku i to z trudem?


Bo wtedy wezwał skutecznie.

Czemu Saruman wysyła tylko jeźdźców,
skoro parę setek Uruk-hai mogło wykończyć wszystkie władze Rohanu i
spadkobiercę Isildura na dodatek?


Parę setek to jednak nie.

I tak, dalej i tym podobnie, niechlujstwo
aż razi.


Na razie wszystko tylko zmyśliłeś.

4. Szatkowanie wątków. To ciągłe latanie od jednej ekipy do drugiej jest
męczące i stanowi wyzwanie dla zdolności widza do koncentracji.


Nie miałem z tym problemów.

Eryk Remiezowicz
17 Lut 2003, 08:50

E tam. Poza Grimą i Eowiną (szapoba) bardzo dobrzy są też sami
członkowie Drużyny i oczywiście Gollum (też poruszany przez aktora
metodą mouszyn kapczer).


Gollum ujdzie.

| ale Theoden się w scenach dramatycznych nie sprawdza,

Sprawdza się jako palant. Bo to _jest_ palant, również w ksiażce.

| 3. Luki. Duże, wrzeszczące dziury w scenariuszu. Skąd mordorscy orkowie
pod
| Fangornem?

Z ksiażki.


Aha. Czyli film bez książki nie funkcjonuje. To do d... z takim filmem.

| Czemu wygnany Eomer zabiera ze sobą większą część armii Rohanu?

Bo to jego oddział.


Skoro podpieramy się książką - eored Eomera liczył 115 konnych. Nie 2000

| Jakim cudem na wezwanie Drzewca zjawia się nagle całe stado entów, skoro
na
| wiec przyszło kilku i to z trudem?

Bo wtedy wezwał skutecznie.


Buhahahaha. A oni się przeteleportowali do Isengardu. Albo wszyscy tam stali
i czekali aż ich wezwie (chociaż wcześniej ustaliły, że na Isengard nie
idą). Bo w książce (którą się przecież podpieramy), enty musiały się
najpierw z całego Fangornu zebrać, a potem dopiero ruszyły do ataku.

| Czemu Saruman wysyła tylko jeźdźców,
| skoro parę setek Uruk-hai mogło wykończyć wszystkie władze Rohanu i
| spadkobiercę Isildura na dodatek?

Parę setek to jednak nie.


Łącznie wszystkich żołnierzy było w Helmowym Jarze 300. No to ilu miał ze
sobą Theoden? Dwustu? I Przeciwko 500 Uruk-hai by dał radę? Wolne żarty.

| I tak, dalej i tym podobnie, niechlujstwo
| aż razi.

Na razie wszystko tylko zmyśliłeś.


Nie, to Ty nie uważałeś na filmie, skoro Ci te sceny umknęły.
Zresztą, skoro zmyśliłem, to po co kontrargumentujesz?

| 4. Szatkowanie wątków. To ciągłe latanie od jednej ekipy do drugiej jest
| męczące i stanowi wyzwanie dla zdolności widza do koncentracji.

Nie miałem z tym problemów.

--
There are no answers. Only choices.


 A ja owszem. Zwłąszcza przy pierwszym seansie.

Eryk

Wojciech Orlinski
17 Lut 2003, 08:59

Eryk Remiezowicz wrote:
| 3. Luki. Duże, wrzeszczące dziury w scenariuszu. Skąd mordorscy orkowie

pod

| Fangornem?

| Z ksiażki.

Aha. Czyli film bez książki nie funkcjonuje.


Bo?

| Czemu wygnany Eomer zabiera ze sobą większą część armii Rohanu?

| Bo to jego oddział.

Skoro podpieramy się książką - eored Eomera liczył 115 konnych. Nie 2000


A w filmie więcej. Masz tym jakiś problem? Chcesz o tym porozmawiać?

| wiec przyszło kilku i to z trudem?

| Bo wtedy wezwał skutecznie.

Buhahahaha. A oni się przeteleportowali do Isengardu.


Przyszli szybciej. Wkurzony Ent chodzi szybciej od niewkurzonego. Z
ludźmi zresztą podobnie.

| Parę setek to jednak nie.

Łącznie wszystkich żołnierzy było w Helmowym Jarze 300.


Toteż do Jaru wysłał piechotę. Przedtem obawiał się Eomera.

| I tak, dalej i tym podobnie, niechlujstwo
| aż razi.

| Na razie wszystko tylko zmyśliłeś.

Nie, to Ty nie uważałeś na filmie, skoro Ci te sceny umknęły.


Sceny nie, wyssane z palca nieścisłości - tak.

Zresztą, skoro zmyśliłem, to po co kontrargumentujesz?


O? Od kiedy to pojawienie się zarzutu "zmyślasz" jest dowodem na
prawdziwość zmyśleń?

| 4. Szatkowanie wątków. To ciągłe latanie od jednej ekipy do drugiej jest
| męczące i stanowi wyzwanie dla zdolności widza do koncentracji.

| Nie miałem z tym problemów.
 A ja owszem.


Biedaczku. Było iść na coś prostszego w odbiorze.

Eryk Remiezowicz
18 Lut 2003, 01:42

 | 3. Luki. Duże, wrzeszczące dziury w scenariuszu. Skąd mordorscy orkowie

| pod

| | Fangornem?

| Z ksiażki.

| Aha. Czyli film bez książki nie funkcjonuje.

Bo?


Bo bez przeczytania książki nie wiadomo skąd się tam wzięli. A jak mi
reżyser próbuje wcisnąc dzieło, które nie da się oglądać samo w sobie, to go
zlewam. I nie pomoże dęta mina Twórcy deklamującego, że nie rozumie, bo nie
czytałem jego "Poradnika kulerskiego reżysera" czy innego badziewia.

| | Czemu wygnany Eomer zabiera ze sobą większą część armii Rohanu?

| Bo to jego oddział.

| Skoro podpieramy się książką - eored Eomera liczył 115 konnych. Nie 2000

A w filmie więcej. Masz tym jakiś problem? Chcesz o tym porozmawiać?


Plączesz się. Najpierw, kiedy twierdzę, że siostrzeniec króla odjeżdżający
na wygnanie z prawie całą armią, to bzdura, twierdzisz, że to jego prywatny
oddział. Kiedy, zgodnie z Twoim pomysłem, podpieram się książką, aby
oszacować siłę tego oddziału, to książka nie ma tu zastosowania. Wracamy
więc do pierwotenj bzdury - siostrzeniec króla odjeżdża na wygnanie z
większością armii. Buhahahahaha.

| | wiec przyszło kilku i to z trudem?

| Bo wtedy wezwał skutecznie.

| Buhahahaha. A oni się przeteleportowali do Isengardu.

Przyszli szybciej. Wkurzony Ent chodzi szybciej od niewkurzonego. Z
ludźmi zresztą podobnie.


Buhahahaha x 2. Latać by musieli. Drzewiec idzie tak długo, że dochodzi w
pełny dzień. Nie dobiegną. I już. Jackson zrezygnował z rozwiązania
książkowego i się poślizgnął.

| Parę setek to jednak nie.

| Łącznie wszystkich żołnierzy było w Helmowym Jarze 300.

Toteż do Jaru wysłał piechotę. Przedtem obawiał się Eomera.


Hmmmmm. Nawet niezłe to wytłumaczenie.

| | I tak, dalej i tym podobnie, niechlujstwo
| | aż razi.

| Na razie wszystko tylko zmyśliłeś.

| Nie, to Ty nie uważałeś na filmie, skoro Ci te sceny umknęły.

Sceny nie, wyssane z palca nieścisłości - tak.


E tam. Nieścisłości są, jak na razie (z jednym wyjątkiem) nie znalazłeś
kontrargumentu tylko prezentujesz swoje "it's cool, man".

| Zresztą, skoro zmyśliłem, to po co kontrargumentujesz?

O? Od kiedy to pojawienie się zarzutu "zmyślasz" jest dowodem na
prawdziwość zmyśleń?


Od kiedy to pojawienie się zarzutu "zmyślasz" jest argumentem? Piszę o czym
innym, czytaj uważniej.

4. Szatkowanie wątków. To ciągłe latanie od jednej ekipy do drugiej jest
| | męczące i stanowi wyzwanie dla zdolności widza do koncentracji.

| Nie miałem z tym problemów.

|  A ja owszem.

Biedaczku. Było iść na coś prostszego w odbiorze.


E tam. Komplikowanie akcji i miotanie wątkami ma mieć swój cel i coś ze sobą
nieść. A tu nic z tego nie wynika, poza konfuzją. Zamiast dopracować
poszczególne sceny skacze się od jednej do drugiej.

Eryk

PS: Dalsze zarzuty: co to znaczy, że "liście z Lorien nie padają na próżno?"
Jakim cudem Drzewiec nie zauważył wycinania Fangornu, skoro Saruman na
drewnie z tego lasu wytopił żelazo na 10 000 zbroi? Skąd Faramir w
Osgiliath, skoro nie było mostu przez Anduinę?

Wojciech Orlinski
18 Lut 2003, 04:24

Eryk Remiezowicz wrote:
| Aha. Czyli film bez książki nie funkcjonuje.

| Bo?

Bo bez przeczytania książki nie wiadomo skąd się tam wzięli.


To nie znaczy, że nie funkcjonuje. W "Gwiezdnych wojnach" nie wiem, skąd
konkretnie pochodzi Greedo, ale w niczym mi to nie przeszkadza.

| Skoro podpieramy się książką - eored Eomera liczył 115 konnych. Nie
| 2000

| A w filmie więcej. Masz tym jakiś problem? Chcesz o tym porozmawiać?

Plączesz się. Najpierw, kiedy twierdzę, że siostrzeniec króla
odjeżdżający na wygnanie z prawie całą armią, to bzdura, twierdzisz,
że to jego prywatny oddział. Kiedy, zgodnie z Twoim pomysłem,
podpieram się książką,


Owszem, czytałem ksiażkę, jeśli tego ma dotyczyć Twój zarzut. Ale wcale
nie uważam, że film powinien się jej trzymać co do literki.

| Przyszli szybciej. Wkurzony Ent chodzi szybciej od niewkurzonego. Z
| ludźmi zresztą podobnie.

Buhahahaha x 2.


E, to ja mam mocniejsze argumenty - Buahahaha X 3. Przebiłem, co?

| Łącznie wszystkich żołnierzy było w Helmowym Jarze 300.

| Toteż do Jaru wysłał piechotę. Przedtem obawiał się Eomera.

Hmmmmm. Nawet niezłe to wytłumaczenie.


Plączesz się. Wystarczy napisać "Buahahaha".

| Nie, to Ty nie uważałeś na filmie, skoro Ci te sceny umknęły.

| Sceny nie, wyssane z palca nieścisłości - tak.

E tam. Nieścisłości są, jak na razie (z jednym wyjątkiem) nie
znalazłeś kontrargumentu tylko prezentujesz swoje "it's cool, man".


Jaki ma być "kontrargument" na tekst "Eryk mial problem z koncentracją"?
W końcu tylko Eryk wie, z czym miał problem. Ja mogę oczywiście
zasugerować rozwiązania typu ritalina, ale w sensie technicznym to nie
będzie kontrargument, tylko porada. Mogę tylko napisać, że ja tego
problemu nie mialem. It was cool, man.

| Zresztą, skoro zmyśliłem, to po co kontrargumentujesz?

| O? Od kiedy to pojawienie się zarzutu "zmyślasz" jest dowodem na
| prawdziwość zmyśleń?

Od kiedy to pojawienie się zarzutu "zmyślasz" jest argumentem? Piszę o
czym innym, czytaj uważniej.


Eryku, uzgodnij to z Remiezowiczem - albo "kontrargumentuję" albo nie.

|  A ja owszem.

| Biedaczku. Było iść na coś prostszego w odbiorze.

E tam. Komplikowanie akcji i miotanie wątkami ma mieć swój cel i coś
ze sobą nieść. A tu nic z tego nie wynika, poza konfuzją.


..u nielicznych.

PS: Dalsze zarzuty: co to znaczy, że "liście z Lorien nie padają na
próżno?"


To znaczy, że liście z Lorien nie padają na próżno.

Jakim cudem Drzewiec nie zauważył wycinania Fangornu, skoro
Saruman na drewnie z tego lasu wytopił żelazo na 10 000 zbroi?


Bo enty - dopóki nie wpadnie na nie jakiś hobbit - podejmują decyzje w
tempie 1 na stulecie. A Saruman wyrąb zaczął dosyć niedawno.

Skąd
Faramir w Osgiliath, skoro nie było mostu przez Anduinę?


To rzeczywiście bardzo przekonujący zarzut. W Gondorze nie mogli znać
technologii pływania łódką.

Eryk Remiezowicz
18 Lut 2003, 04:59

Eryk Remiezowicz wrote:

| | Aha. Czyli film bez książki nie funkcjonuje.

| Bo?

| Bo bez przeczytania książki nie wiadomo skąd się tam wzięli.

To nie znaczy, że nie funkcjonuje. W "Gwiezdnych wojnach" nie wiem, skąd
konkretnie pochodzi Greedo, ale w niczym mi to nie przeszkadza.


DGCC. IMHO wstawienie niewielkiej scenki, w której oba oddziały spotykają
się, nadałoby filmowi klarowności, a tak, nieco się to mąci.

| | Skoro podpieramy się książką - eored Eomera liczył 115 konnych. Nie
| | 2000

| A w filmie więcej. Masz tym jakiś problem? Chcesz o tym porozmawiać?

| Plączesz się. Najpierw, kiedy twierdzę, że siostrzeniec króla
| odjeżdżający na wygnanie z prawie całą armią, to bzdura, twierdzisz,
| że to jego prywatny oddział. Kiedy, zgodnie z Twoim pomysłem,
| podpieram się książką,

Owszem, czytałem ksiażkę, jeśli tego ma dotyczyć Twój zarzut. Ale wcale
nie uważam, że film powinien się jej trzymać co do literki.


Ja też nie. Uważam, że powinien się trzymać kupy sam w sobie, bez książki. A
nie trzyma się, bo parę momentów jest nielogicznych.

| Przyszli szybciej. Wkurzony Ent chodzi szybciej od niewkurzonego. Z
| ludźmi zresztą podobnie.

| Buhahahaha x 2.

E, to ja mam mocniejsze argumenty - Buahahaha X 3. Przebiłem, co?


Nie. Nie przebiłeś. Wyciąłeś argument i stwierdziłeś, że dowcipną odzywką
załatwisz sprawę. Sorry, nie zadziałało.

Plączesz się. Wystarczy napisać "Buahahaha".

| | Nie, to Ty nie uważałeś na filmie, skoro Ci te sceny umknęły.

| Sceny nie, wyssane z palca nieścisłości - tak.

| E tam. Nieścisłości są, jak na razie (z jednym wyjątkiem) nie
| znalazłeś kontrargumentu tylko prezentujesz swoje "it's cool, man".

Jaki ma być "kontrargument" na tekst "Eryk mial problem z koncentracją"?
W końcu tylko Eryk wie, z czym miał problem. Ja mogę oczywiście
zasugerować rozwiązania typu ritalina, ale w sensie technicznym to nie
będzie kontrargument, tylko porada. Mogę tylko napisać, że ja tego
problemu nie mialem. It was cool, man.


Nie miałem problemu z koncentracją. W końcu, zauważyłem więcej  niż Ty, więc
to raczej Twoje problemy z koncentracją są tu omawiane.

| | Zresztą, skoro zmyśliłem, to po co kontrargumentujesz?

| O? Od kiedy to pojawienie się zarzutu "zmyślasz" jest dowodem na
| prawdziwość zmyśleń?

| Od kiedy to pojawienie się zarzutu "zmyślasz" jest argumentem? Piszę o
| czym innym, czytaj uważniej.

Eryku, uzgodnij to z Remiezowiczem - albo "kontrargumentuję" albo nie.


Argumentujesz. Czasami. A czasem argumentów Ci brak, więc rzucasz lekko
"zmyślasz".

| |  A ja owszem.

| Biedaczku. Było iść na coś prostszego w odbiorze.

| E tam. Komplikowanie akcji i miotanie wątkami ma mieć swój cel i coś
| ze sobą nieść. A tu nic z tego nie wynika, poza konfuzją.

..u nielicznych.


A u nielicznych konfuzji nie wywołuje. Różni są ludzie

| Jakim cudem Drzewiec nie zauważył wycinania Fangornu, skoro
| Saruman na drewnie z tego lasu wytopił żelazo na 10 000 zbroi?

Bo enty - dopóki nie wpadnie na nie jakiś hobbit - podejmują decyzje w
tempie 1 na stulecie. A Saruman wyrąb zaczął dosyć niedawno.


W związku z czym Drzewiec stał i paaaaaatrzył, nawet gałązką nie kiwnął,a po
100 latach zdecydował o wyruszeniu na Isengard.

Eryk

Wojciech Orlinski
18 Lut 2003, 05:08

Eryk Remiezowicz wrote:
| Bo bez przeczytania książki nie wiadomo skąd się tam wzięli.

| To nie znaczy, że nie funkcjonuje. W "Gwiezdnych wojnach" nie wiem,
| skąd konkretnie pochodzi Greedo, ale w niczym mi to nie przeszkadza.

DGCC. IMHO wstawienie niewielkiej scenki, w której oba oddziały
spotykają się, nadałoby filmowi klarowności, a tak, nieco się to mąci.


Tylko ktoś, kto czytał książkę zauważy, że tam są dwa różne rodzaje
orków. Ale taki ktoś będzie też wiedział, dlaczego tak jest.

| Owszem, czytałem ksiażkę, jeśli tego ma dotyczyć Twój zarzut. Ale
| wcale nie uważam, że film powinien się jej trzymać co do literki.

Ja też nie. Uważam, że powinien się trzymać kupy sam w sobie, bez
książki. A nie trzyma się, bo parę momentów jest nielogicznych.


Trzyma się doskonale.

| Buhahahaha x 2.

| E, to ja mam mocniejsze argumenty - Buahahaha X 3. Przebiłem, co?

Nie. Nie przebiłeś.


To spróbuję jeszcze raz w Twoim stylu: Buahahaha x 4. Teraz lepiej?

Wyciąłeś argument


O, to masz jakieś "argumenty" poza "Buahahaha"?

| Jaki ma być "kontrargument" na tekst "Eryk mial problem z
| koncentracją"? W końcu tylko Eryk wie, z czym miał problem. Ja mogę
| oczywiście zasugerować rozwiązania typu ritalina, ale w sensie
| technicznym to nie będzie kontrargument, tylko porada. Mogę tylko
| napisać, że ja tego problemu nie mialem. It was cool, man.

Nie miałem problemu z koncentracją.


Uzgodnij to sam ze sobą. Parę postów temu pisałeś, że miałeś.

W końcu, zauważyłem więcej  niż Ty,


Raczej mniej. To w Twoim postrzeganiu są luki.

| E tam. Komplikowanie akcji i miotanie wątkami ma mieć swój cel i
| coś ze sobą nieść. A tu nic z tego nie wynika, poza konfuzją.

| ..u nielicznych.

A u nielicznych konfuzji nie wywołuje. Różni są ludzie


No więc ja na szczęście należałem do tych, którzy obejrzeli ten film dwa
razy z zachwytem i pójdą do kina jeszcze raz.

| Bo enty - dopóki nie wpadnie na nie jakiś hobbit - podejmują decyzje
| w tempie 1 na stulecie. A Saruman wyrąb zaczął dosyć niedawno.

W związku z czym Drzewiec stał i paaaaaatrzył, nawet gałązką nie
kiwnął,a po 100 latach zdecydował o wyruszeniu na Isengard.


Tak by było, gdyby nie hobbici. Tyle że po tych 100 latach ewentualne
działanie entów nie miałoby już żadnego znaczenia.



Podobne tematy:
Władca pierścieni Dwie wieże-recenzja
Władca pierścieni Dwie wieże-recenzja