Ciekawostki

Kategoria: Dla tych, ktorzy nad MegaHit przedkladaja Mistrzow Kina.

Wersja archiwalna tematu "Ciekawostki" z grupy pl.hum.x-muza



artur
3 Gru 1999, 03:00
Kochani, możecie podzielić się wiedzą na temat błędów tych gości którzy
odpowiedzialnych za to by podczas scen aktorzy mieli to samo na sobie
(no wyleciała mi z głowy nazwa tego zawodu).
Ja kojarzę takie coś w Beetlejuice: Gostek który chodzi po pokojach (ten
pseudo parapsychiczny) ma inne buty. Widać jak jest w jednym pokoju w
czerwonych, potem w czarnych i znowu w czerwonych. :)
Taki drobiażdżek, ale miło pomyśleć że ludzie są omylni.
A jeszcze coś, w Predatorze, Murzyn z CIA pracuje ze wszystkimi (widać
go w tle) , potem Szwarceneger go namawia na wspólny wysiłek.
artur
Darek
3 Gru 1999, 03:00

artur napisał(a) w wiadomości: <3847BE7F.519CA@univ.gda.pl...

Kochani, możecie podzielić się wiedzą na temat błędów tych gości którzy
odpowiedzialnych za to by podczas scen aktorzy mieli to samo na sobie


niezupelnie o ubranie chodzi, ale tez wpadka: w Rejsie poeta w swoim
pierwszym wejsciu (z kaowcem na poodium) w pewnym momencie sam siebie
oklaskuje siedzac na widowni (zaraz po klsnieciu emeryta oczyszczjacego
cygarniczke)

D.

Wojciech Orlinski
3 Gru 1999, 03:00
Tako rzecze Amarot:

Nawiasem mowiac, wreszcie sobie ten film nagralem. Finalowa akcja
w kajucie z dwojka falszywych kucharzy jest cudowna. Connery siedzi
spokojnie przy stole i zdegustowany stwierdza, ze skads zna ten zapach
wody kolonskiej. Piekne, piekne :)


Wlasnie tez w te sobote upewnilem sie co do tego, ze to najlepszy Bond
(wedlug mnie). A jaka piekna jest ta scena, w ktorej Bond mowi w kasynie
'poprosze kredyt na 5000' i natychmiast odwraca sie do niego taka cycata
kobitka...

Amarot
3 Gru 1999, 03:00

| Nawiasem mowiac, wreszcie sobie ten film nagralem. Finalowa akcja
| w kajucie z dwojka falszywych kucharzy jest cudowna. Connery siedzi
| spokojnie przy stole i zdegustowany stwierdza, ze skads zna ten zapach
| wody kolonskiej. Piekne, piekne :)
Wlasnie tez w te sobote upewnilem sie co do tego, ze to najlepszy Bond
(wedlug mnie). A jaka piekna jest ta scena, w ktorej Bond mowi w kasynie
'poprosze kredyt na 5000' i natychmiast odwraca sie do niego taka cycata
kobitka...


....... noszaca zreszta w filmie imie Plenty :) Przeczytalem gdzies,
ze pierwotnie te wlasnie rolke miala grac Jill St John, ktora jednak
awansowala na glownego kociaka w filmie. DaF tez stawiam
na samym czele Bondow, tyle ze ex aequo ze Spy who loved me.
Diamenty powstaly na poczatku lat 70. i pieknie w pewnym
momencie parodiuja lot na Ksiezyc (przynajmniej ja tak to
odebralem). Oto bowiem Connery wpada do sali, w ktorej gosciowie
w skafandrach laza po czyms przypominajacym powierzchnie Ksiezyca,
na gorze obsluga w rezyserce - jakby tu wlasnie krecono lipne relacje
z podrozy kosmicznych! Super jest bojka w windzie w Amsterdamie,
niby komiczna, ale na serio. Nie wiem tez czy skojarzyles, ze cizia
o ksywce bodaj Bumper atakowala Bonda w sposob do zludzenia
przypominajacy szturm androidki na Deckarda w Blade Runnerze.

amarot

Rufus T. Firefly
3 Gru 1999, 03:00

Amarot wrote:

| Nawiasem mowiac, wreszcie sobie ten film nagralem. Finalowa akcja
| w kajucie z dwojka falszywych kucharzy jest cudowna. Connery siedzi
| spokojnie przy stole i zdegustowany stwierdza, ze skads zna ten zapach
| wody kolonskiej. Piekne, piekne :)
| Wlasnie tez w te sobote upewnilem sie co do tego, ze to najlepszy Bond
| (wedlug mnie). A jaka piekna jest ta scena, w ktorej Bond mowi w kasynie
| 'poprosze kredyt na 5000' i natychmiast odwraca sie do niego taka cycata
| kobitka...

....... noszaca zreszta w filmie imie Plenty :)


Plenty O'Toole. Z pamietnym dialogiem:
- Hi, I'm Plenty.
- Of course you are.
:)

(Nawiasem mowiac pani grajaca te postac, Lana Wood, jest rodzona siostra
Natalie Wood.)

Jestem fanem nazwisk kobiet w Bondzie i jeszcze wiekszym fanem nazwisk
kobiet u Austina Powersa - Ivana Humpalot, Alotta Phagina, Felicity
Shagwell itd.

Dwie zabawne informacje z gatunku trivia:

1. Hamilton przed kreceniem znalazl jego zadaniem najlepszego z
mozliwych Bondow, ale niestety producenci stwierdzili, ze gosc nie
rokuje wielkich nadziei na zostanie gwiazda i powinien dalej wykonywac
robote kaskadera. W ten sposob Burt Reynolds musial szukac innej szansy.

2. Connery nie chcial dac sie namowic, az w koncu zaproponowano mu 12,5%
udzialow z wplywow brutto (!). Niezwlocznie sie zgodzil i zostal
najlepiej zarabiajacym aktorem na swiecie.

R.

Amarot
4 Gru 1999, 03:00

Jestem fanem nazwisk kobiet w Bondzie


Ja tez! W Amazonie jest nawet album z trivia dotyczaca Bond girls,
ale jego format wskazuje, ze informacja jest w nim podawana
glownie w formie obrazkowej (wielkie i cienkie), wiec poki co
nie zdecydowalem sie na kupno.

W Bondzie z Lazenby'm odkrylem niezly smaczek. Otoz w malutkiej
roli, creditowanej jako Scandinavian Girl albo podobnie, pojawia sie
Julie Ege. Sciagnieta do Anglii z Norwegii, lansowana przez Johna
Lennona (napisal dla niej piosenke - ciekawe jak mu sie odwdzieczyla),
grywala w prehistorycznych produkcjach Hammera. To wlasnie ja
napastowal sam Jack Palance w Craze! Jedna z najbardziej
smakowitych horrorowych scream queen, jakie widzialem.

Dwa spostrzezenia a propos dziewczyn Bonda. Ciekawe, ze
producenci unikali obsadzania w tych rolach playmate Playboya.
Jak zapewne wiesz, juz od czasu Blood Feast plejmejtki byly
przesladowane przez psychopatow w horrorach. Tymczasem
w scislym mainstreamie unika sie obsadzania ich, tym bardziej
aktorek majacych kiedykolwiek cos wspolnego z porno.
Nigdy nie moglem do konca rozgryzc (choc czytalem wiele
dyskusji o tym) jaka jest tego prawdziwa przyczyna. Zmowa
purytanskich producentow? Obawa, ze atmosfera na planie
fimowym moze byc rozwiazla? Zadania finansowe?

Druga rzecz: ostatnio nielojalne pomocniczki Zlego staja
sie coraz starsze. Teri Hatcher, teraz Sophie Marceau
(w trailerze rownie bledna, jak na ostatnim Cannes).
Kiedys byly to dwudziestokilkulatki, teraz ich wiek
zwiekszyl sie dwukrotnie.

1. Hamilton przed kreceniem znalazl jego zadaniem najlepszego
z mozliwych Bondow, ale niestety producenci stwierdzili, ze gosc
nie rokuje wielkich nadziei na zostanie gwiazda i powinien dalej
wykonywac robote kaskadera. W ten sposob Burt Reynolds
musial szukac innej szansy.


Tak, czytalem o tym w biografii Connery'ego. Reynolds nie mial
szczesliwych poczatkow: nie dostal tez roli Sonny'ego w Ojcu
Chrzestnym, bo Brando zagrozil, ze z nim nie zagra.

2. Connery nie chcial dac sie namowic, az w koncu zaproponowano
mu 12,5% udzialow z wplywow brutto (!). Niezwlocznie sie zgodzil
i zostal najlepiej zarabiajacym aktorem na swiecie.


Sytuacja byla taka, ze Connery publicznie wczesniej oglosil, ze konczy
z Bondem. Jak wiadomo, film z Lazenby'm slabo sie sprzedal, wiec
producenci zwrocili sie ponownie do Connery'ego. Czytalem, ze
za DaF zarobil cos okolo 5 mln, co by sie nawet zgadzalo - 12.5%
od 40 mln calkowitych wplywow. Problem w tym, ze Connery nie
czul sie do konca usatysfakcjonowany i w latach 80. wytoczyl
Broccoliemu proces sadowy, domagajac sie zaleglej kasy
za ten film oraz dwa inne.

Dodam, ze Young po From Russia with Love zaczal sie domagac
procentu z zyskow za co... zostal natychmiast odsuniety od produkcji.
W sumie wyszlo to moim zdaniem na dobre, bo dzieki temu robote
dostal Guy Hamilton, ktory wstrzyknal do serii wiecej ikry
(Goldfinger, DaF).

amarot

PS1. Kiedy przychodzi magazyn abonenta z C+? Jest juz czwarty
grudzien, a do mnie wciaz nie dotarl.

PS2. Ponowie pytanie: widziales Enaka? Ciekaw jestem twoich
wrazen.

PS3. Okazalo sie, ze pod tytulem Uczniowie Draculi kryja sie Brides
of Dracula z Hammera! Obejrzalem rano nagranie, calkiem niezly.
Czyzby C+ kupil wiekszy pakiet horrorow brytyjskich?

PS4. Tak, wiem, ze nie ogladasz horrorow po niemiecku :) Dosc jednak,
jesli wspomne, ze w tym nadawanym dzis w nocy na PRO7 zagra dosc
znane trio: Karloff/Lorre/Price. Tytul filmu: Comedy of Terrors.

Rufus T. Firefly
4 Gru 1999, 03:00

Amarot wrote:
Dwa spostrzezenia a propos dziewczyn Bonda. Ciekawe, ze
producenci unikali obsadzania w tych rolach playmate Playboya.
Jak zapewne wiesz, juz od czasu Blood Feast plejmejtki byly
przesladowane przez psychopatow w horrorach. Tymczasem
w scislym mainstreamie unika sie obsadzania ich, tym bardziej
aktorek majacych kiedykolwiek cos wspolnego z porno.
Nigdy nie moglem do konca rozgryzc (choc czytalem wiele
dyskusji o tym) jaka jest tego prawdziwa przyczyna. Zmowa
purytanskich producentow? Obawa, ze atmosfera na planie
fimowym moze byc rozwiazla? Zadania finansowe?


Moze po prostu talent aktorski? Gra twarza z wiekszym repertuarem niz 3
grymasy jest najwyrazniej ponad sily wiekszosci przedstawicieli tej
branzy.

Druga rzecz: ostatnio nielojalne pomocniczki Zlego staja
sie coraz starsze. Teri Hatcher, teraz Sophie Marceau
(w trailerze rownie bledna, jak na ostatnim Cannes).
Kiedys byly to dwudziestokilkulatki, teraz ich wiek
zwiekszyl sie dwukrotnie.


Znowu zaluje, ze nie ma juz wsrod nas Jessici Tandy...

PS1. Kiedy przychodzi magazyn abonenta z C+? Jest juz czwarty
grudzien, a do mnie wciaz nie dotarl.


Magazyny samego C+ i Cyfry+ wychodza oddzielnie. Cyfre na grudzien mam
juz od ponad tygodnia.

PS2. Ponowie pytanie: widziales Enaka? Ciekaw jestem twoich
wrazen.


Nie, pamietam zachecajace wypowiedzi Idziaka sprzed lat, ale nie
widzialem filmu. Widok Zentary jakos mnie do tego nie sklania.

PS3. Okazalo sie, ze pod tytulem Uczniowie Draculi kryja sie Brides
of Dracula z Hammera! Obejrzalem rano nagranie, calkiem niezly.
Czyzby C+ kupil wiekszy pakiet horrorow brytyjskich?


Najwyrazniej. Przed koncem miesiaca bedzie jeszcze "Curse of the
Werewolf" Fishera. Swoja droga znaczy to, ze w jednym miesiacu sa w C+
dwa filmy Fishera i jeden Francisa. Niezly wynik.

PS4. Tak, wiem, ze nie ogladasz horrorow po niemiecku :) Dosc jednak,
jesli wspomne, ze w tym nadawanym dzis w nocy na PRO7 zagra dosc
znane trio: Karloff/Lorre/Price. Tytul filmu: Comedy of Terrors.


Tropie tego Tourneura od paru lat, ale bede twardy i nie dam dupala
Niemiaszkom :)

O CoT pisalem pare tygodni temu, bo zapowiadal to Super1. Niestety,
puscili co innego. Zreszta i tak mialem opory przed wloskim dubbingiem.

Natomiast obejrzalem "Czaszke" Francisa. Ma i plusy i munusy - pierwsza
polowa duzo lepsza od drugiej, zakonczenie dosc kuriozalne, Cushing
mniej ciekawy niz zwykle, ale za to znakomita muzyka.

Pamietasz nasz watek o Argento i moja uwage, ze po co zajmowac sie
logika scenariusza, skoro mozna pokazac kolejne morderstwo, tym razem
np. z punktu widzenia muchy? Pare dni temu obejrzalem "Phenomena"
Argento. Spadlem z kanapy przy jednej scenie pokazanej ...z punktu
widzenia muchy. Dla tego faceta chyba nic nie jest niemozliwe. Czekam na
scene z podrzynaniem gardla z punktu widzenia zaskoczonego ukladu
krwionosnego, ktory nagle wyrywa sie na wolnosc :)  Swoja droga film to
zupelna porazka - kilka sensownych scen i mnostwo slabych w pozbawionym
smaku sosie. Tym razem to za duzo nawet jak na moja cierpliwosc do
wloskich horrorow.

R.

Amarot
4 Gru 1999, 03:00

| Dwa spostrzezenia a propos dziewczyn Bonda. Ciekawe, ze
| producenci unikali obsadzania w tych rolach playmate Playboya.
| Jak zapewne wiesz, juz od czasu Blood Feast plejmejtki byly
| przesladowane przez psychopatow w horrorach. Tymczasem
| w scislym mainstreamie unika sie obsadzania ich, tym bardziej
| aktorek majacych kiedykolwiek cos wspolnego z porno.
| Nigdy nie moglem do konca rozgryzc (choc czytalem wiele
| dyskusji o tym) jaka jest tego prawdziwa przyczyna. Zmowa
| purytanskich producentow? Obawa, ze atmosfera na planie
| fimowym moze byc rozwiazla? Zadania finansowe?
Moze po prostu talent aktorski? Gra twarza z wiekszym repertuarem
niz 3 grymasy jest najwyrazniej ponad sily wiekszosci przedstawicieli
tej branzy.


No wlasnie nie do konca. Pewnie, ze w branzy erotyczno-pornograficznej
nie ma Marylek Streep, ale te aktoreczki ktore graja role lolitek
w przeroznych mainstreamowych produkcjach  tez nie posiadaja
wielkiego garnituru grymasow. Naprawde, tu chodzi o cos wiecej,
niz tylko umiejetnosci aktorskie. Poza tym to nie one sa najbardziej
potrzebne w rolach o ktorych mowimy.

| PS2. Ponowie pytanie: widziales Enaka? Ciekaw jestem twoich
| wrazen.
Nie, pamietam zachecajace wypowiedzi Idziaka sprzed lat, ale nie
widzialem filmu. Widok Zentary jakos mnie do tego nie sklania.


Jesli pamietasz go z roli Kolbego albo Karate po polsku, to zapomnij.
Ten gosc ma power, o czym przekonalem sie dopiero podczas
Enaka. No, ale nie bede cie na sile przekonywal...

| PS3. Okazalo sie, ze pod tytulem Uczniowie Draculi kryja sie Brides
| of Dracula z Hammera! Obejrzalem rano nagranie, calkiem niezly.
| Czyzby C+ kupil wiekszy pakiet horrorow brytyjskich?
Najwyrazniej. Przed koncem miesiaca bedzie jeszcze "Curse of the
Werewolf" Fishera.


O, to rewelacyjnie! Pamietam narzekania sprzed paru miesiecy,
ze za malo w telewizji nadaja klasycznych horrorow, na przyklad
z Hammera. Czesto nie moge sie opedzic od wrazenia, ze paru
ludzi ustawiajacych ramowki w roznych stacjach, w wolnych
chwilach lurkuja te grupe :)

Natomiast obejrzalem "Czaszke" Francisa. Ma i plusy i munusy - pierwsza
polowa duzo lepsza od drugiej, zakonczenie dosc kuriozalne, Cushing
mniej ciekawy niz zwykle, ale za to znakomita muzyka.


Muzyki jakos nie wylowilem. A sam film? Dla mnie jednak
rozczarowanie. Oczywiscie, dalo sie ogladac, ale fruwajaca
na zylkach czaszka czy lipne ujecie z jej wnetrza niezbyt
mnie przekonaly. Od pewnego momentu z nudow zaczalem
kibicowac czaszcze i chcialem zobaczyc scene, gdy
rzuci sie komus do gardla (nie dano mi zreszt tej satysfakcji) -
a przeciez nie o to chodzi w dobrych horrorach..

W najlepszej scenie Lee wyznaje podczas gry z Cushingiem
w bilard, ze to jemu skradziono czaszke. Podobal mi sie jego
spokoj i zarazem zadowolenie.

Pamietasz nasz watek o Argento i moja uwage, ze po co zajmowac sie
logika scenariusza, skoro mozna pokazac kolejne morderstwo, tym razem
np. z punktu widzenia muchy? Pare dni temu obejrzalem "Phenomena"
Argento. Spadlem z kanapy przy jednej scenie pokazanej ...z punktu
widzenia muchy. Dla tego faceta chyba nic nie jest niemozliwe. Czekam na
scene z podrzynaniem gardla z punktu widzenia zaskoczonego ukladu
krwionosnego, ktory nagle wyrywa sie na wolnosc :)  Swoja droga film to
zupelna porazka - kilka sensownych scen i mnostwo slabych w pozbawionym
smaku sosie. Tym razem to za duzo nawet jak na moja cierpliwosc do
wloskich horrorow.


O, masz Phenomena? Nie widzialem tego filmu, aczkolwiek czytalem
same zle opinie. Jesli chodzi o ujecia z oczu muchy - w Skeeter widzielismy
fragmenty akcji z oczu komarow (znieksztalcona wizja), a jeszcze
wczesniej w ktoryms Hammerze z Dracula (bodaj pierwszym z serii)
przez moment widac akcje z oczu nietoperza. AFAIR znalazlem gdzies
informacje, ze to w ogole pierwszy w historii horroru POV nie czlowieka.

amarot

Rufus T. Firefly
4 Gru 1999, 03:00

Amarot wrote:
No wlasnie nie do konca. Pewnie, ze w branzy erotyczno-pornograficznej
nie ma Marylek Streep, ale te aktoreczki ktore graja role lolitek
w przeroznych mainstreamowych produkcjach  tez nie posiadaja
wielkiego garnituru grymasow. Naprawde, tu chodzi o cos wiecej,
niz tylko umiejetnosci aktorskie. Poza tym to nie one sa najbardziej
potrzebne w rolach o ktorych mowimy.


Dochodzi reputacja. Jesli ktos nie ma talentu, a jest juz w oczach
czesci widzowni skompromitowany, to po co go angazowac? Latwiej
zatrudnic tych bez talentu, ktorzy jeszcze sie nie skompromitowali.

| PS2. Ponowie pytanie: widziales Enaka? Ciekaw jestem twoich
| wrazen.
| Nie, pamietam zachecajace wypowiedzi Idziaka sprzed lat, ale nie
| widzialem filmu. Widok Zentary jakos mnie do tego nie sklania.

Jesli pamietasz go z roli Kolbego albo Karate po polsku, to zapomnij.
Ten gosc ma power, o czym przekonalem sie dopiero podczas
Enaka. No, ale nie bede cie na sile przekonywal...


Do Zentary nie przekonuj, ale do filmu mozesz. Warto poswiecic na to 90
minut?

Czesto nie moge sie opedzic od wrazenia, ze paru
ludzi ustawiajacych ramowki w roznych stacjach, w wolnych
chwilach lurkuja te grupe :)


To jeszcze nic. Ja mam ciagle wrazenie, ze ktos za mna lazi. Bardzo
podobny do papieza. :)

Muzyki jakos nie wylowilem. A sam film? Dla mnie jednak
rozczarowanie. Oczywiscie, dalo sie ogladac, ale fruwajaca
na zylkach czaszka czy lipne ujecie z jej wnetrza niezbyt
mnie przekonaly. Od pewnego momentu z nudow zaczalem
kibicowac czaszcze i chcialem zobaczyc scene, gdy
rzuci sie komus do gardla (nie dano mi zreszt tej satysfakcji) -
a przeciez nie o to chodzi w dobrych horrorach..


Ja tez sie rozczarowalem. Od pewnego momentu w zasadzie glownie
sluchalem muzyki - dawno nie slyszalem klarnetu basowego w horrorze, a
to przeciez bardzo horrorowy instrument. Tutaj dobrze sie sprawdzil.

W najlepszej scenie Lee wyznaje podczas gry z Cushingiem
w bilard, ze to jemu skradziono czaszke. Podobal mi sie jego
spokoj i zarazem zadowolenie.


Tak, Lee byl OK. Chyba pierwszy raz zrobil na mnie lepsze wrazenie niz
Cushing. Podobal mi sie tez Wymark.

O, masz Phenomena? Nie widzialem tego filmu, aczkolwiek czytalem
same zle opinie. Jesli chodzi o ujecia z oczu muchy - w Skeeter widzielismy
fragmenty akcji z oczu komarow (znieksztalcona wizja), a jeszcze
wczesniej w ktoryms Hammerze z Dracula (bodaj pierwszym z serii)
przez moment widac akcje z oczu nietoperza. AFAIR znalazlem gdzies
informacje, ze to w ogole pierwszy w historii horroru POV nie czlowieka.


A POV Frankensteina? :)
Nie chce mi sie wierzyc, ze pierwszy POV nie-czlowieka byl tak pozno. W
nudny jesienny wieczor to ciekawy temat na filmowe trainspottingowanie
:) Pomysle nad tym.

R.

Amarot
5 Gru 1999, 03:00

| No wlasnie nie do konca. Pewnie, ze w branzy erotyczno-pornograficznej
| nie ma Marylek Streep, ale te aktoreczki ktore graja role lolitek
| w przeroznych mainstreamowych produkcjach  tez nie posiadaja
| wielkiego garnituru grymasow. Naprawde, tu chodzi o cos wiecej,
| niz tylko umiejetnosci aktorskie. Poza tym to nie one sa najbardziej
| potrzebne w rolach o ktorych mowimy.
Dochodzi reputacja. Jesli ktos nie ma talentu, a jest juz w oczach
czesci widzowni skompromitowany, to po co go angazowac? Latwiej
zatrudnic tych bez talentu, ktorzy jeszcze sie nie skompromitowali.


Do diabla, jak to: skompromitowali sie? Udaowodnily, ze potrafia
obnosic swe wdzieki po ekranie, wiec jak najbardziej nadawalyby
sie na mainstreamowe lolitki.

| PS2. Ponowie pytanie: widziales Enaka? Ciekaw jestem twoich
| wrazen.
| Nie, pamietam zachecajace wypowiedzi Idziaka sprzed lat, ale nie
| widzialem filmu. Widok Zentary jakos mnie do tego nie sklania.
| Jesli pamietasz go z roli Kolbego albo Karate po polsku, to zapomnij.
| Ten gosc ma power, o czym przekonalem sie dopiero podczas
| Enaka. No, ale nie bede cie na sile przekonywal...
Do Zentary nie przekonuj, ale do filmu mozesz. Warto poswiecic
na to 90 minut?


Jak najbardziej. Podobal mi sie znacznie bardziej niz Dlug. Wyladowal
na czwartym miejscu pod Psach/Krollu/Psach 2 (Ucieczka z Kina
Wolnosc to jednak koncowka poprzedniej dekady) na mojej prywatnej
liscie najlepszych polskich filmow dekady. Film s-f bez budzetu,
z czescia zdjec kreconych w Lazienkach, ale robi wrazenie.

A POV Frankensteina? :)


Jest smiley, ale nie za bardzo rozumiem zart. W filmie Browninga
(albo Curse of Frankenstein Hammera) jest widok z oczu Franka?

amarot

Rufus T. Firefly
5 Gru 1999, 03:00

Amarot wrote:
| Dochodzi reputacja. Jesli ktos nie ma talentu, a jest juz w oczach
| czesci widzowni skompromitowany, to po co go angazowac? Latwiej
| zatrudnic tych bez talentu, ktorzy jeszcze sie nie skompromitowali.

Do diabla, jak to: skompromitowali sie?


Jesli w twoich oczach sie nie skompromitowaly, to nie nalezysz do tej
"czesci widowni", o ktorej wspominam. Ja akurat miewam problemy z
wyrzuceniem z glowy swiadomosci innych rol i wcielen aktorow. Tylko w
przypadku naprawde dobrych aktorow i dobrych rol udaje mi sie o tym
zapomniec - np. bez problemu wierze w milosna fascynacje Everetta Anna
Falchi, ale mam problemy z romansami Anne Heche.

Udaowodnily, ze potrafia
obnosic swe wdzieki po ekranie, wiec jak najbardziej nadawalyby
sie na mainstreamowe lolitki.


Bledne kolo. Zeby osoba z tamtej branzy przekonujaco zagrala w
mainstreamie np. niewinna lolitke, musialaby miec talent. Jesli go nie
ma, po co ja angazowac? A skoro (najwyrazniej) wiekszosc przedstawicieli
tamtej branzy nie ma aktorskiego talentu, mozna to twierdzenie
rozciagnac na wszelkie zadania aktorskie, poza oczywistymi wyjatkami
typu branzowe cameo w Boogie Nights. Na co producentowi i rezyserowi
niepotrzebny bagaz skojarzen z poprzednimi wcieleniami? Od biedy moze
sie przydac komus, kto liczy na darmowa reklame, tak jak Cronenberg z
Marilyn Chambers przy "Rabid", ale to wyjatki.

| Do Zentary nie przekonuj, ale do filmu mozesz. Warto poswiecic
| na to 90 minut?

Jak najbardziej. Podobal mi sie znacznie bardziej niz Dlug. Wyladowal
na czwartym miejscu pod Psach/Krollu/Psach 2 (Ucieczka z Kina
Wolnosc to jednak koncowka poprzedniej dekady) na mojej prywatnej
liscie najlepszych polskich filmow dekady. Film s-f bez budzetu,
z czescia zdjec kreconych w Lazienkach, ale robi wrazenie.


Dzieki za info. Sprobuje sie zalapac na jakis seans w C+.

| A POV Frankensteina? :)

Jest smiley, ale nie za bardzo rozumiem zart. W filmie Browninga
(albo Curse of Frankenstein Hammera) jest widok z oczu Franka?


Smiley byl a konto ewentualnej dyskusji co do procentu czlowieczenstwa
monstrum Frankensteina. Przy odrobinie wysilku moglby z tego wyjsc
wielodniowy dryf :)

W filmie Browninga swita mi pare ujec z oczu monstrum - o ile sie nie
myle np. przy scenie z dziewczynka. Ale przyznam, ze widzialem film
naprawde dawno temu w naszej telewizji. Byc moze jestem pod wplywem
mnostwa innych filmow. (Moze to ktos zweryfikowac?). Do tego pozostaje
kwestia czlowieczenstwa monstrum... Ale w wolnej chwili poswiece troche
czasu na szperanie za informacjami o nie-ludzkim POV w kinie, bo temat
mnie zaciekawil.

Zaraz zaraz, czy w Obywatelu Kane nie bylo ujecia ognia z punktu
widzenia sanek?
:)

R.

Amarot
5 Gru 1999, 03:00

| Dochodzi reputacja. Jesli ktos nie ma talentu, a jest juz w oczach
| czesci widzowni skompromitowany, to po co go angazowac? Latwiej
| zatrudnic tych bez talentu, ktorzy jeszcze sie nie skompromitowali.
| Do diabla, jak to: skompromitowali sie?
Jesli w twoich oczach sie nie skompromitowaly, to nie nalezysz do tej
"czesci widowni", o ktorej wspominam. Ja akurat miewam problemy z
wyrzuceniem z glowy swiadomosci innych rol i wcielen aktorow. Tylko w
przypadku naprawde dobrych aktorow i dobrych rol udaje mi sie o tym
zapomniec - np. bez problemu wierze w milosna fascynacje Everetta Anna
Falchi, ale mam problemy z romansami Anne Heche.


O wlasnie - Anna Falchi, swietny przyklad. Babka z rozkladowek, ktora
w Cemetery Man poza pokazaniem silikonu i paradowaniem w czarnych
woalkach w zasadzie nie ma nic do grania. Jak przejrzysz jej biografie,
to zobaczysz, ze poza CM i produkcjami telewizyjnymi nigdzie nie zagrala.
Soavi znalazl jej role, w ktorej potrzebna jest prezencja, a nie
umiejetnosc
wyrazania bolu czy rozsmieszania widowni - i sprawdzila sie. Dokladnie
o takich rolkach, zadnych skomplikowanych typach, dla lolitek pisalem.

O ile w przypadku Anne Heche tez nie mam watpliwosci, o tyle Everett
w Cemetery Man zagral po prostu tak dobrze - nie rzucajac ukradkowych
spojrzen, gestow, ktore Anne Heche od razu zdradzaja - ze zaczalem
miec watpliwosci, czy ten jego outing nie byl jedna wielka lipa, majaca
na celu przyniesienie mu rozglosu :)

| Udaowodnily, ze potrafia
| obnosic swe wdzieki po ekranie, wiec jak najbardziej nadawalyby
| sie na mainstreamowe lolitki.
Bledne kolo. Zeby osoba z tamtej branzy przekonujaco zagrala w
mainstreamie np. niewinna lolitke, musialaby miec talent. Jesli go nie
ma, po co ja angazowac? A skoro (najwyrazniej) wiekszosc przedstawicieli
tamtej branzy nie ma aktorskiego talentu, mozna to twierdzenie
rozciagnac na wszelkie zadania aktorskie, poza oczywistymi wyjatkami
typu branzowe cameo w Boogie Nights. Na co producentowi i rezyserowi
niepotrzebny bagaz skojarzen z poprzednimi wcieleniami? Od biedy moze
sie przydac komus, kto liczy na darmowa reklame, tak jak Cronenberg z
Marilyn Chambers przy "Rabid", ale to wyjatki.


Powtorze to, co w poprzednim akapicie: mowimy o rolach prostych.
Pojawienie sie na ekranie, rozebranie, pare usmiechow, uwodzenie.
Tak jak w horrorze smaczkami sa cameos gwiazd, tak samo uwazam
za zabawne odnalezienie jakiejs gwizdy porno na 45 miejscu
w creditsach. Dla milosnikow trivii cos takiego zawsze stanowi
mila niespodzianke: jedni zbieraja znaczki, inni pala papierosy,
a jeszcze inni tropia listy obsadowe w poszukiwaniu ciekawych
nazwisk :)

Po drugie, uwazam, ze najlepiej zatrudniac profesjonalistow
z danej branzy. W He got Game Spike'a Lee jest trwajaca
kilka sekund scena, w ktorej bohater zaglada do pokoju,
w ktorym jego kolega zabawia sie z dwoma prostytutkami.
Jedna z nich gra Jej Wysokosc Chasey Lain. Spike Lee nie
odstawia tu lipy - potrzebna jest cycasta babka z pozerajacymi
widza oczami, ktora wyglosi jedna kwestie, wiec angazuje
gwiazde porno.

| A POV Frankensteina? :)
| Jest smiley, ale nie za bardzo rozumiem zart. W filmie Browninga
| (albo Curse of Frankenstein Hammera) jest widok z oczu Franka?
Smiley byl a konto ewentualnej dyskusji co do procentu czlowieczenstwa
monstrum Frankensteina. Przy odrobinie wysilku moglby z tego wyjsc
wielodniowy dryf :)


Przypominam, ze ojciec Franka zwracal sie do niego per to :)

W filmie Browninga swita mi pare ujec z oczu monstrum - o ile sie nie
myle np. przy scenie z dziewczynka. Ale przyznam, ze widzialem film
naprawde dawno temu w naszej telewizji. Byc moze jestem pod wplywem
mnostwa innych filmow. (Moze to ktos zweryfikowac?). Do tego pozostaje
kwestia czlowieczenstwa monstrum... Ale w wolnej chwili poswiece troche
czasu na szperanie za informacjami o nie-ludzkim POV w kinie, bo temat
mnie zaciekawil.


Widzialem Franka dawno temu w DKF-ie i nie pamietam szczegolow.
Zeby nie szukac daleko, przypomniala mi sie Czaszka i ujecia
z wnetrza (zyjacego!) czerepu, ale to oczywiscie lata 60.

Zaraz zaraz, czy w Obywatelu Kane nie bylo ujecia ognia z punktu
widzenia sanek? :)


Czekaj, chodzi ci o to, ze widac ujecia sali z kominka? Rownie
dobrze moglby to byc POV obrazu, wazonu, calej fury rupieci
znajdujacych sie tam.

amarot

Rufus T. Firefly
5 Gru 1999, 03:00

Amarot wrote:
O wlasnie - Anna Falchi, swietny przyklad. Babka z rozkladowek, ktora
w Cemetery Man poza pokazaniem silikonu i paradowaniem w czarnych
woalkach w zasadzie nie ma nic do grania. Jak przejrzysz jej biografie,
to zobaczysz, ze poza CM i produkcjami telewizyjnymi nigdzie nie zagrala.
Soavi znalazl jej role, w ktorej potrzebna jest prezencja, a nie
umiejetnosc
wyrazania bolu czy rozsmieszania widowni - i sprawdzila sie. Dokladnie
o takich rolkach, zadnych skomplikowanych typach, dla lolitek pisalem.


Po pierwsze, Anna Falchi lolitka? Kobieta ma chyba okolo trzydziestki.
Po drugie, uwazam ze to co miala do zrobienia w CM zrobila dobrze.
Po trzecie, o ile wiem, nie ma wiele wspolnego z branza porno. Wiecej
chyba z modelowaniem.

Powtorze to, co w poprzednim akapicie: mowimy o rolach prostych.
Pojawienie sie na ekranie, rozebranie, pare usmiechow, uwodzenie.


IMO wbrew pozorom do tego trzeba talentu. Latwiej to zrealizowac dzieki
nowej, nieznanej postaci, niz za pomoca osoby, ktora u czesci widowni od
razu wywola oczywiste skojarzenia.

Po drugie, uwazam, ze najlepiej zatrudniac profesjonalistow
z danej branzy. W He got Game Spike'a Lee jest trwajaca
kilka sekund scena, w ktorej bohater zaglada do pokoju,
w ktorym jego kolega zabawia sie z dwoma prostytutkami.
Jedna z nich gra Jej Wysokosc Chasey Lain. Spike Lee nie
odstawia tu lipy - potrzebna jest cycasta babka z pozerajacymi
widza oczami, ktora wyglosi jedna kwestie, wiec angazuje
gwiazde porno.


No swietnie, w takim razie zamiast Washingtona glowna role powinien grac
Barkley. Cos takiego jak w HGG uwazam za zart dla znawcow, podobnie jak
cameo w Boogie Nights - wlasnie wstawke dla filmspotterow. Nie kupuje
argumentu, ze potrzeba tu "profesjonalisty". Zreszta w czym jest
profesjonalistka pani Lain?! Na pewno nie w uwodzeniu.

Widzialem Franka dawno temu w DKF-ie i nie pamietam szczegolow.
Zeby nie szukac daleko, przypomniala mi sie Czaszka i ujecia
z wnetrza (zyjacego!) czerepu, ale to oczywiscie lata 60.


Juz wiem, przyszlo mi do glowy po krotkim zastanowieniu sie - w filmach
SF z lat 50 jest duzo nie-ludzkich POV. W It Came From Outer Space jest
obraz z oczu kosmitow (zamazany, galaretowaty widok). Nie chce mi sie
sprawdzac, ale wydaje mi sie, ze w The Day the Earth Stood Still jest
tez widok z oczu Gorda. O ile dobrze pamietam, w drugim filmie z serii
Quatermass tez jest widok z oczu kosmitow.

R.

Amarot
6 Gru 1999, 03:00

Po pierwsze, Anna Falchi lolitka? Kobieta ma chyba okolo trzydziestki.
Po drugie, uwazam ze to co miala do zrobienia w CM zrobila dobrze.
Po trzecie, o ile wiem, nie ma wiele wspolnego z branza porno. Wiecej
chyba z modelowaniem.


Po pierwsze, slowa 'lolita' uzywa sie niekoniecznie w odniesieniu do
nimfomanskich dwunastolatek.
Po drugie, tez uwazam, ze to co miala do zrobienia w CM zrobila dobrze.
Po trzecie, niegdzie nie twierdzilem, ze Falchi miala cos wspolnego z
porno.

Choc dostrzegam, ze twoje stanowisko w dyskusji przypomina to,
co Sean Connery zrobil na samym poczatku Diamonds are Forever
wobec sobowtora zlego pana - czyli dolewanie betonu. Dla formalnosci
powtorze wiec tylko moja teze: role lolitek/nimfomanek (takich, jak
Falchi w CM) swobodnie moglby grac plejmejtki Playboya albo aktorki
porno, ktore wykonalyby swoja robote rownie dobrze, a moze nawet
jeszcze lepiej, niz placzace sie po obrzezach kina klasy B 'zwykle
aktorki'. Z niezrozumialych dla mnie przyczyn nie dostaja takich rol.
Podejrzewam zmowe producentow albo obawe o cos innego,
(nie zwiazanego z gra aktorska).

Zreszta w czym jest profesjonalistka pani Lain?! Na pewno
nie w uwodzeniu.


Moja znajomosc porno jest czysto teoretyczna, wiec nie moge cie
odeslac do tytulow konkretnych filmow :((( Polecam jednak dokladna
lekture dokumentu 100 lat erotyki - 'pani Lain' pojawia sie tylko na
parenascie sekund, ale to wystarcza, by swobodnie uznac, ze jest
specjalistka w uwodzeniu wlasnie.

amarot

Grzegorz W. Fedorynski
6 Gru 1999, 03:00

Kochani, możecie podzielić się wiedzą na temat błędów tych gości którzy
odpowiedzialnych za to by podczas scen aktorzy mieli to samo na sobie
(no wyleciała mi z głowy nazwa tego zawodu).


W Ściąganym (Wrongfully Acused) w napisach końcowych jest tekst (mniej
więcej): Dla zainteresowanych tym, skąd pan Nielsen wziął czarną kurtkę,
którą zostawił w szpitalu, a w której potem biegnie przez park podajemy,
że zaraz po tym jak wyskoczył przez okno znalazł drugą taką samą na ziemi.

Cytat bardzo przekręcony, ale sens był taki. W ogóle napisy po Ściąganym
należą do best ever.

Pozdrawiam,

Alojzy

PS: Powstanie tego (i wszystkich pozostałych obecnych) wątku na tej grupie
dowodzi po raz kolejny bezsensowności jej istnienia.

artur
6 Gru 1999, 03:00

"Grzegorz W. Fedorynski" wrote:

| Kochani, możecie podzielić się wiedzą na temat błędów tych gości którzy
| odpowiedzialnych za to by podczas scen aktorzy mieli to samo na sobie
| (no wyleciała mi z głowy nazwa tego zawodu).

W Ściąganym (Wrongfully Acused) w napisach końcowych jest tekst (mniej
więcej): Dla zainteresowanych tym, skąd pan Nielsen wziął czarną kurtkę,
którą zostawił w szpitalu, a w której potem biegnie przez park podajemy,
że zaraz po tym jak wyskoczył przez okno znalazł drugą taką samą na ziemi.

Cytat bardzo przekręcony, ale sens był taki. W ogóle napisy po Ściąganym
należą do best ever.

Pozdrawiam,

Alojzy

PS: Powstanie tego (i wszystkich pozostałych obecnych) wątku na tej grupie
dowodzi po raz kolejny bezsensowności jej istnienia.


Powstanie tego PS świadczy jak bardzo takie wątki są potrzebne na tym
najlepszym ze światów. :)))
artur

Wojciech Orlinski
6 Gru 1999, 03:00
Tako rzecze artur:

"Grzegorz W. Fedorynski" wrote:
| PS: Powstanie tego (i wszystkich pozostałych obecnych) wątku na tej grupie
| dowodzi po raz kolejny bezsensowności jej istnienia.
Powstanie tego PS świadczy jak bardzo takie wątki są potrzebne na tym
najlepszym ze światów. :)))


A ja naprawde ciesze sie z istnienia tej grupy (chociaz poczatkowo
nalezalem do sceptykow).  Mniej sie tu produkuje niz na sf-f (choralne 'i
cale szczescie' :-)), ale czytam wszystko bardzo uwaznie i mam z tego
nieskonczenie wiecej radochy niz z ilustrowanych miesiecznikow filmowych.

Amarot
6 Gru 1999, 03:00

PS: Powstanie tego (i wszystkich pozostałych obecnych) wątku
na tej grupie dowodzi po raz kolejny bezsensowności jej istnienia.


Alojzy, ty stary trollu :) Wydaje sie, ze sensownosc instnienia grupy
warunkuja dwa czynniki: czy sa ludzie chcacy dyskutowac i czy
dyskusje sa zgodne z opisem grupy. Czy aby na pewno czytales
opis tej grupy?

amarot

Rufus T. Firefly
6 Gru 1999, 03:00

Amarot wrote:
Po pierwsze, slowa 'lolita' uzywa sie niekoniecznie w odniesieniu do
nimfomanskich dwunastolatek.


Rozumiem, ze w Warszawie od ostatniego weekendu. Do Gdanska ta moda
jeszcze nie dotarla :)

Po trzecie, niegdzie nie twierdzilem, ze Falchi miala cos wspolnego z
porno.


Ale mowisz, ze to swietny przyklad w tym watku, a watek jest o
wykorzystywaniu gwiazd porno w filmach mainstreamowych.

Moja znajomosc porno jest czysto teoretyczna


:) Rozbawilo mnie to. Sugerowalem gdzies, ze siedzisz w branzy? :)

wiec nie moge cie
odeslac do tytulow konkretnych filmow :((( Polecam jednak dokladna
lekture dokumentu 100 lat erotyki - 'pani Lain' pojawia sie tylko na
parenascie sekund, ale to wystarcza, by swobodnie uznac, ze jest
specjalistka w uwodzeniu wlasnie.


Moja znajomosc tej branzy jest w zasadzie zerowa. Nie przejawiam tez
zbytniego zainteresowania zmiana tego stanu. Zaciekawil mnie raczej sam
watek. Ciekawil mnie tez ten dokument na C+, ale skoro nie zauwazylem
nigdzie tej Lain (pierwszy raz slyszalem o niej dopiero od ciebie), to
jakos nie jestem przekonany.

R.

Amarot
6 Gru 1999, 03:00

| Po pierwsze, slowa 'lolita' uzywa sie niekoniecznie w odniesieniu do
| nimfomanskich dwunastolatek.
Rozumiem, ze w Warszawie od ostatniego weekendu. Do Gdanska ta moda
jeszcze nie dotarla :)


Fajerflaju, nie nawiazuj, bardzo cie prosze, do motywow z dyskusji o Mumii
:)

| Po trzecie, niegdzie nie twierdzilem, ze Falchi miala cos wspolnego z
| porno.
Ale mowisz, ze to swietny przyklad w tym watku, a watek jest o
wykorzystywaniu gwiazd porno w filmach mainstreamowych.


Na poczatku zaznaczylem, ze chodzi o branze erotyczno-pornograficzna.
Umowmy sie, ze do tej pierwszej zaliczam babki, ktore sie tylko rozbieraja
(m.in. Falchi), do drugiej, takie ktore nie koncza na rozebraniu sie.
Falchi jest dla mnie przykladem, ze babka, ktora generalnie nie potrafi
grac, w takiej roli jak CM (gdzie trzeba sie tylko pokazac) sprawdza sie.
Przypadek Falchi jest jednym z wyjatkow (innymi Marilyn Chambers
czy Jenna Jameson w Private Parts o zyciu Howarda Sterna).
Zwykle takie role dostaja nikomu nie znane 'aktorki' placzace sie
po kinie klasy C. Caly czas powtarzam, ze nie rozumiem tego.

| Moja znajomosc porno jest czysto teoretyczna
:) Rozbawilo mnie to. Sugerowalem gdzies, ze siedzisz w branzy? :)


Nie sugerowales, ale sam chcialem to zaznaczyc, bo z moich czestych
wypowiedzi na ten temat mogloby wynikac, ze cos tam tego :)
Nigdy nie ukrywalem, ze darze te branze pewnym sentymentem,
jednoczesnie jakosc tych paru dziel, jakie widzialem, byla tak
skandaliczna, ze poczekam az jakis pornol zdobedzie Oskara, wtedy
moze zaczne je ogladac. Dyskusja dlaczego porno nie zawojowalo rynku
filmowego, co na poczatku lat 70. mozna bylo obstawiac jako pewnik,
bylaby calkem ciekawa. Nieustanny problem wspolczesnego porno,
z tego co czytam, to to, ze na stolkach rezyserskich siedza tam
kompletne glaby. Malo glaby - to imbecyle. Aktorki sa w porzadku,
chca grac, ale nie ma kto nimi pokierowac. Nie ma goscia, ktory
by porzadnie ustawil swiatla, pokierowal kamera, zrobil montaz.
Bodaj jedyny w historii porno gosc z backgroundem, Michael Ninn,
ktory wczesniej byl jednym z dyrektorow w CNN, juz rok po wejsciu do
porno nakrecil film uznawany w literaturze za najlepszy pornol ostatniej
dekady. Pokazuje to, co by sie dzialo, gdyby zajmowali sie tym nie
degenraci, lecz ludzie z prawdziwa, przyzwoita w smaku erotyczna
fantazja. I tu lezy pies pogrzebany.

Ciekawil mnie tez ten dokument na C+, ale skoro nie zauwazylem
nigdzie tej Lain (pierwszy raz slyszalem o niej dopiero od ciebie), to
jakos nie jestem przekonany.


No tak, w relacjach z dokumentu wspominales zwlaszcza o filmie
pt.Goat :) Lain pojawia sie pod koniec i przedstwiana jest przez hosta
jako niezwykla, cudowna, goraca, itd. Trudno jej nie zauwazyc.

amarot

Jan Rudziński
6 Gru 1999, 03:00
Cześć wszystkim

Amarot wrote:


[...]

Nie sugerowales, ale sam chcialem to zaznaczyc, bo z moich czestych
wypowiedzi na ten temat mogloby wynikac, ze cos tam tego :)
Nigdy nie ukrywalem, ze darze te branze pewnym sentymentem,
jednoczesnie jakosc tych paru dziel, jakie widzialem, byla tak
skandaliczna, ze poczekam az jakis pornol zdobedzie Oskara, wtedy
moze zaczne je ogladac. Dyskusja dlaczego porno nie zawojowalo rynku
filmowego, co na poczatku lat 70. mozna bylo obstawiac jako pewnik,
bylaby calkem ciekawa. Nieustanny problem wspolczesnego porno,
z tego co czytam, to to, ze na stolkach rezyserskich siedza tam
kompletne glaby. Malo glaby - to imbecyle. Aktorki sa w porzadku,
chca grac, ale nie ma kto nimi pokierowac. Nie ma goscia, ktory
by porzadnie ustawil swiatla, pokierowal kamera, zrobil montaz.
Bodaj jedyny w historii porno gosc z backgroundem, Michael Ninn,
ktory wczesniej byl jednym z dyrektorow w CNN, juz rok po wejsciu do
porno nakrecil film uznawany w literaturze za najlepszy pornol ostatniej
dekady. Pokazuje to, co by sie dzialo, gdyby zajmowali sie tym nie
degenraci, lecz ludzie z prawdziwa, przyzwoita w smaku erotyczna
fantazja. I tu lezy pies pogrzebany.


 Tu mam dla Ciebie dwie wiadomości: dobrą i złą.

 Dobrą wiadomość wyczytałem w "Rzeczypospolitej" po premierze filmu
"Idioci" LvT. Mianowicie reżyser ten za dochody ze swoich filmów kupił
wytwórnię porno. Początkowo ma zamiar traktować ją jako źródło gotówki,
a potem nie wyklucza osobistego reżyserowania.

 Zła wiadomość jest taka, że prawdopodobnie dziennikarka z "Rz" dała się
podpuścić LvT, który lubi robić takie żarty. Szkoda.

amarot


--
Pozdrowienia
 Janek          http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...

Joanna Czaplinska
6 Gru 1999, 03:00

artur wrote:

Kochani, możecie podzielić się wiedzą na temat błędów tych gości którzy
odpowiedzialnych za to by podczas scen aktorzy mieli to samo na sobie
(no wyleciała mi z głowy nazwa tego zawodu).


scriptgirl. Nie wiem, jak nazywaja, jesli to facet :))

Joanna

Rufus T. Firefly
7 Gru 1999, 03:00

Amarot wrote:

| Po pierwsze, slowa 'lolita' uzywa sie niekoniecznie w odniesieniu do
| nimfomanskich dwunastolatek.
| Rozumiem, ze w Warszawie od ostatniego weekendu. Do Gdanska ta moda
| jeszcze nie dotarla :)

Fajerflaju, nie nawiazuj, bardzo cie prosze, do motywow z dyskusji o Mumii
:)


Pomyslalem po tamtym poscie, ze moze faktycznie moznaby, errm, malo
rozwinieta dorosla kobiete nazwac lolitka, ale po pierwsze stwierdzilem,
ze nie, a po drugie haslo "malo rozwinieta" nie pasuje mi do znanych mi
wizerunkow gwiazd porno. Toc to panie w znakomitej wiekszosci czyste
wcielenie cyberpunkowej idei - ludzie z silikonu.

Na poczatku zaznaczylem, ze chodzi o branze erotyczno-pornograficzna.


Musialem nie zauwazyc tej "erotycznej" czesci zaznaczenia.

| Moja znajomosc porno jest czysto teoretyczna
| :) Rozbawilo mnie to. Sugerowalem gdzies, ze siedzisz w branzy? :)

Nie sugerowales, ale sam chcialem to zaznaczyc, bo z moich czestych
wypowiedzi na ten temat mogloby wynikac, ze cos tam tego :)


He he, faktycznie. Nie pomyslalem :)

Nigdy nie ukrywalem, ze darze te branze pewnym sentymentem,
jednoczesnie jakosc tych paru dziel, jakie widzialem, byla tak
skandaliczna, ze poczekam az jakis pornol zdobedzie Oskara, wtedy
moze zaczne je ogladac. Dyskusja dlaczego porno nie zawojowalo rynku
filmowego, co na poczatku lat 70. mozna bylo obstawiac jako pewnik,
bylaby calkem ciekawa. Nieustanny problem wspolczesnego porno,
z tego co czytam, to to, ze na stolkach rezyserskich siedza tam
kompletne glaby. Malo glaby - to imbecyle. Aktorki sa w porzadku,
chca grac, ale nie ma kto nimi pokierowac. Nie ma goscia, ktory
by porzadnie ustawil swiatla, pokierowal kamera, zrobil montaz.
Bodaj jedyny w historii porno gosc z backgroundem, Michael Ninn,
ktory wczesniej byl jednym z dyrektorow w CNN, juz rok po wejsciu do
porno nakrecil film uznawany w literaturze za najlepszy pornol ostatniej
dekady. Pokazuje to, co by sie dzialo, gdyby zajmowali sie tym nie
degenraci, lecz ludzie z prawdziwa, przyzwoita w smaku erotyczna
fantazja. I tu lezy pies pogrzebany.


Nie wiem, czy znasz niegdysiejsza koncepcje Kubricka pt. "Blue Movie".
Kubrick chcial kiedys w ramach zartu zatrudnic pierwszoplanowych aktorow
i zrobic z powazna mina "artystyczny" film pornograficzny. W trakcie
pracy nad EWS pojawialy sie nawet tu i owdzie sluchy, ze po czesci robi
to w nowym filmie, ale okazaly sie malo zgodne z prawda.

No tak, w relacjach z dokumentu wspominales zwlaszcza o filmie
pt.Goat :) Lain pojawia sie pod koniec i przedstwiana jest przez hosta
jako niezwykla, cudowna, goraca, itd. Trudno jej nie zauwazyc.


Ale przyznasz, ze ten Goat to niezly odpal, nie? I to z poczatku wieku.
Do teraz jestem pelen podziwu.

R.

Rufus T. Firefly
7 Gru 1999, 03:00

Grzegorz W. Fedorynski wrote:
PS: Powstanie tego (i wszystkich pozostałych obecnych) wątku na tej grupie
dowodzi po raz kolejny bezsensowności jej istnienia.


Powtorze tylko to, o czym wspominalem kiedys na pl.rec.film: wole
zalogowac sie na grupe i w kilka sekund zorientowac sie po braku postow,
ze nikt nie ma nic do powiedzenia, niz w 30 minut przewalic 200 postow i
dojsc do tego samego wniosku.

R.

Grzegorz W. Fedorynski
7 Gru 1999, 03:00

On 6 Dec 1999, Wojciech Orlinski wrote:

| PS: Powstanie tego (i wszystkich pozostałych obecnych) wątku na tej grupie
| dowodzi po raz kolejny bezsensowności jej istnienia.
| Powstanie tego PS świadczy jak bardzo takie wątki są potrzebne na tym
| najlepszym ze światów. :)))
A ja naprawde ciesze sie z istnienia tej grupy (chociaz poczatkowo
nalezalem do sceptykow).  Mniej sie tu produkuje niz na sf-f (choralne 'i
cale szczescie' :-)), ale czytam wszystko bardzo uwaznie i mam z tego
nieskonczenie wiecej radochy niz z ilustrowanych miesiecznikow filmowych.


Co takiego jest na tej grupie (w rzeczywistości, nie opisie), co
wykraczałoby poza pl.rec.film?

Pozdrawiam,

Alojzy

Grzegorz W. Fedorynski
7 Gru 1999, 03:00

On 6 Dec 1999, Amarot wrote:

Alojzy, ty stary trollu :) Wydaje sie, ze sensownosc instnienia grupy
warunkuja dwa czynniki: czy sa ludzie chcacy dyskutowac i czy
dyskusje sa zgodne z opisem grupy. Czy aby na pewno czytales
opis tej grupy?


Czytałem i właściwie żaden wątek, który tu widzę nie bardzo mi pasuje.
Gdybym nie zaspał głosowałbym przeciw z wielu powodów.

Pozdrawiam,

Alojzy

Amarot
7 Gru 1999, 03:00

 Tu mam dla Ciebie dwie wiadomości: dobrą i złą.
 Dobrą wiadomość wyczytałem w "Rzeczypospolitej" po premierze filmu
"Idioci" LvT. Mianowicie reżyser ten za dochody ze swoich filmów kupił
wytwórnię porno. Początkowo ma zamiar traktować ją jako źródło gotówki,
a potem nie wyklucza osobistego reżyserowania.
 Zła wiadomość jest taka, że prawdopodobnie dziennikarka z "Rz" dała się
podpuścić LvT, który lubi robić takie żarty. Szkoda.


Gdzies tak w polowie zeszlego roku przeczytalem informacje, ze gosc
zamierzal nakrecic mainstreamowy film z gwiazdami porno (cos a la
Boogie Nights, tyle ze mocniej - o branzy z udzialem branzy).
Biorac jednak pod uwage erotyczne sceny z Przelamujac Fale
(kozetka u lekarza) i Idiotow (orgia na podlodze) mam wrazenie,
ze moglboby powstac cos zblizonego do wspominanego tu filmu
The Goat :)

amarot

Amarot
7 Gru 1999, 03:00

| Po pierwsze, slowa 'lolita' uzywa sie niekoniecznie w odniesieniu
| do nimfomanskich dwunastolatek.
| Rozumiem, ze w Warszawie od ostatniego weekendu. Do Gdanska ta moda
| jeszcze nie dotarla :)
| Fajerflaju, nie nawiazuj, bardzo cie prosze, do motywow z dyskusji o
| Mumii :)
Pomyslalem po tamtym poscie, ze moze faktycznie moznaby, errm, malo
rozwinieta dorosla kobiete nazwac lolitka, ale po pierwsze stwierdzilem,
ze nie, a po drugie haslo "malo rozwinieta" nie pasuje mi do znanych mi
wizerunkow gwiazd porno. Toc to panie w znakomitej wiekszosci czyste
wcielenie cyberpunkowej idei - ludzie z silikonu.


Moze i z silikonu, ale 90% z nich nie ma wiecej niz 25 lat. Zeby zakonczyc
dyskusje, pozwole sobie zacytowac, co Webster pisze pod haslem Lolita:
1. nymphet. A to z kolei oznacza nimfomanke (nie ma mowy o wieku).
Czy to wystarczajacy argument, poswiadczajacy, ze nie tylko w Warszawie
od dwoch dni tak sie rozumie to slowo? :)

| No tak, w relacjach z dokumentu wspominales zwlaszcza o filmie
| pt.Goat :) Lain pojawia sie pod koniec i przedstwiana jest przez hosta
| jako niezwykla, cudowna, goraca, itd. Trudno jej nie zauwazyc.
Ale przyznasz, ze ten Goat to niezly odpal, nie? I to z poczatku wieku.
Do teraz jestem pelen podziwu.


Goat jest OK, ale jakos tak kojarzyl mi sie z filmami o autochtonach,
ktore w Hollywood krecono w latach 50. :) O, przypomnialo mi sie,
ze w tym dokumencie leca tez fragmenty filmu Michaela Ninna,
o ktorym pisalem w poprzednim poscie. Rzecz nazywa sie Latex.

amarot

Rufus T. Firefly
7 Gru 1999, 03:00

Amarot wrote:
Zeby zakonczyc
dyskusje, pozwole sobie zacytowac, co Webster pisze pod haslem Lolita:
1. nymphet. A to z kolei oznacza nimfomanke (nie ma mowy o wieku).


Jak najbardziej jest, bo nymphet to nie nimfomanka. To ostatnie to
nymphomaniac. Nymphet to po naszemu nimfetka, a po ichniemu "a young
girl looked upon as sexually desirable".

Ale podaje to tylko z kronikarskiego obowiazku :) Darujmy sobie dalsze
przerzucanie definicjami, bo w koncu ktorys z nas wyciagnie zza kadru
McLuhana :)

Goat jest OK, ale jakos tak kojarzyl mi sie z filmami o autochtonach,
ktore w Hollywood krecono w latach 50. :) O, przypomnialo mi sie,
ze w tym dokumencie leca tez fragmenty filmu Michaela Ninna,
o ktorym pisalem w poprzednim poscie. Rzecz nazywa sie Latex.


A, Latex. Nawet jako czlowiek zupelnie nie zainteresowany branza,
slyszalem juz ten tytul wlasnie w jakims zestawieniu najciekawszych,
"ambitnych" produkcji. Zdaje sie, ze wymienia sie obok tego Cafe Flesh,
ale moze sie myle.

R.

Marek Krukowski
7 Gru 1999, 03:00

Grzegorz W. Fedorynski wrote:
Co takiego jest na tej grupie (w rzeczywistości, nie opisie), co
wykraczałoby poza pl.rec.film?


Dyskusje. Amarot z Rufusem łatwiej się znajdują.

Marek Krukowski

Amarot
7 Gru 1999, 03:00

| Zeby zakonczyc
| dyskusje, pozwole sobie zacytowac, co Webster pisze pod
| haslem Lolita: 1. nymphet. A to z kolei oznacza nimfomanke
| (nie ma mowy o wieku).
Jak najbardziej jest, bo nymphet to nie nimfomanka. To ostatnie
to nymphomaniac. Nymphet to po naszemu nimfetka, a po
ichniemu "a young girl looked upon as sexually desirable".


8) Nymphet to 'a sexually precocious girl'. Dla swietego spokoju
podaje, ze swoja wiedze czerpie z Random House Webster's z 1992.

Ale podaje to tylko z kronikarskiego obowiazku :) Darujmy sobie dalsze
przerzucanie definicjami, bo w koncu ktorys z nas wyciagnie zza kadru
McLuhana :)


Teraz juz mozemy zakonczyc :)

| Goat jest OK, ale jakos tak kojarzyl mi sie z filmami o autochtonach,
| ktore w Hollywood krecono w latach 50. :) O, przypomnialo mi sie,
| ze w tym dokumencie leca tez fragmenty filmu Michaela Ninna,
| o ktorym pisalem w poprzednim poscie. Rzecz nazywa sie Latex.
A, Latex. Nawet jako czlowiek zupelnie nie zainteresowany branza,
slyszalem juz ten tytul wlasnie w jakims zestawieniu najciekawszych,
"ambitnych" produkcji. Zdaje sie, ze wymienia sie obok tego Cafe Flesh,
ale moze sie myle.


Jeszcze pare postow i pozbedziesz sie tego 'moze sie myle'
czy 'jako niezainteresowany...' ;) O tym ostatnim nie slyszalem,
widzialem natomiast zdjecia z sequela Lateksu, w ktorym wystepuje,
zdaje sie, sam diabel. Pomysl dobry, ciekawe jak tam bylo z jego
wykonaniem. Jako ciekawostke podam, ze ciekawie sie zapowiada
film zatytulowany Leena meets Frankenstein czyli opisywana
w leksykonie wilkolakow, jako jedyny pornol, przerobka
motywow z filmow Whale'a i wilkolaczych produkcji
z Chaneyem. Nie wiem czy to w Polsce wydano, ale...

amarot

Greg
7 Gru 1999, 03:00
Nie wiem kto napisal, bo Amarot nie zacytowal (ale podejrzewam Rufusa):

[...] Toc to panie w znakomitej wiekszosci czyste wcielenie cyberpunkowej
idei - ludzie z silikonu.


Zdecydowanie i z cala moca protestuje! Toz to by nie byl zaden cyberpunk!
Cyberpunk bylby wtedy, gdyby panie byly owszem poprawione, ale moca
zaawansowanej chirurgii za pomoca zwyklego ciala.

Bardzo mi przykro, ze CP podejrzewane jest o tak plaskie chwyty jak
nieco silikonu wszczepionego pod skore... ;-(((

Pozdrawiam
Greg

Rufus T. Firefly
8 Gru 1999, 03:00

Greg wrote:

Nie wiem kto napisal, bo Amarot nie zacytowal (ale podejrzewam Rufusa):

| [...] Toc to panie w znakomitej wiekszosci czyste wcielenie cyberpunkowej
| idei - ludzie z silikonu.

Zdecydowanie i z cala moca protestuje! Toz to by nie byl zaden cyberpunk!
Cyberpunk bylby wtedy, gdyby panie byly owszem poprawione, ale moca
zaawansowanej chirurgii za pomoca zwyklego ciala.


Eee, na pewno nie zwyklego ciala. To by byla prosta chirurgia
plastyczna. A tutaj wszczepia sie im ciala obce, zeby zwiekszyc, ze tak
powiem wydajnosc pracy i polepszyc dane techniczne osobnika. Co za
roznica, ze to nie czesci mechaniczne tylko pol-plynne? Stad juz tylko
krok do nanotechnologii.

R.

Grzegorz W. Fedorynski
8 Gru 1999, 03:00

| Co takiego jest na tej grupie (w rzeczywistości, nie opisie), co
| wykraczałoby poza pl.rec.film?
Dyskusje. Amarot z Rufusem łatwiej się znajdują.


...zaś ich dyskusje nijak się mają do opisu grupy.

Pozdrawiam,

Alojzy

Michal Jankowski
8 Gru 1999, 03:00
Chcieliscie miec dwie grupy o filmach, to macie. Az sie dziwie, ze sie
czyms W OGOLE roznia.

  MJ



Podobne tematy:
Link do ciekawej strony www
Google Earth - ciekawostka
Ciekawe linki do stron w temacie OAKLEY
Google Earth - ciekawostka
Ciekawe aukcje allegro - Czerwiec
Ciekawe miejsca w Bieszczadach...
Hipnoza Sceniczna - Ciekawe sugestie hipnotyczne