Czy mają prawo wejść do domu?

Kategoria: Prawo na co dzien - dyskusje, porady, opinie.

Wersja archiwalna tematu "Czy mają prawo wejść do domu?" z grupy pl.soc.prawo



kuba
13 Lut 2004, 11:01
Witam!
Mam trochę zagmatwaną sprawę.
Miałem firmę komputerową,
którą zamknąłem dwa i pół roku temu.
Miałem ją zarejestrowaną tu gdzie mieszkam.
Trzy tygodnie temu miałem "wizytę" funkcjonariuszy policji,
z nakazem przeszukania lokalu mojej - nieistniejącej już - firmy.
W mieszkaniu znaleźli dwie płyty, które zatrzymano jako "dowody".
Nawiasem mówiąc były to moje zeskanowane i nagrane zdjęcia,
ale panowie nie mieli nawet sprzętu umożliwiającego sprawdzenie
ich legalności, a komputera w domu - akurat - nie miałem
żeby im ich legalność udowodnić.
Panowie policjanci, gdy nic nie znaleźli dostali "kota".
Popisywali się totalnym chamstwem (typu: Co to oni mi nie zrobią)
i to co zostawili u mnie w domu... Dobrze, że klepek nie poodrywali.
Do dzisiaj nie dostałem również poprawionego nakazu rewizji.

Trochę mnie to irytuje, więc jestem ciekaw:
Czy mogą w ogóle do mnie wejść nie mając odpowiednich dokumentów?
Czy mogą zabierać mi płyty gdy nie potrafią sprawdzić ich legalności?
Mogłem tam mieć przecież coś ważnego, nie tylko zdjęcia...
Czy istnieje możliwość wyegzekwowania na policjantach
- chociaż - kulturalnego zachowania?
Czy coś to zachowanie określa? Jakieś paragrafy?
Jakiś specjalny zwierzchnik od tego?

Proszę o odpowiedź:

Kuba

Robert Tomasik
13 Lut 2004, 13:04

Trochę mnie to irytuje, więc jestem ciekaw:
Czy mogą w ogóle do mnie wejść nie mając odpowiednich dokumentów?


Tak, na podstawie legitymacji służbowej. Ale takie przeszukanie podlega
zatwierdzeniu. oni pewnie mieli nakaz wydany na firmę. To nic nie zmienia,
bo nakaz przeszukania dotyczy adresu, a nie firmy. Wymienia się czego
dotyczy dla formalności. Zresztą czasem, gdy się okazuje, że na przykład
osoba, u której ma się zrobić przeszukanie sprzedała mieszkanie i
wyprowadziła się, to się odstępuje od przeszukania i ogranicza do
przesłuchania na tę okoliczność zastanych osób. Ale jak pisałem adresat
nakazu ma marginalne znaczenie.

Czy mogą zabierać mi płyty gdy nie potrafią sprawdzić ich legalności?


Mogą. Powołają biegłego i zwrócą płyty, jeśli się okaże, że są legalne. ja
wiem, ze to trwa, ale niestety tego uniknąć się nie da.

Mogłem tam mieć przecież coś ważnego, nie tylko zdjęcia...


Mogłeś. No ale tego nie da się przeskoczyć.

Czy istnieje możliwość wyegzekwowania na policjantach
- chociaż - kulturalnego zachowania?


Wiesz, to jest ocenne. Możesz oczywiście napisać skargę na tych
policjantów, ze się źle zachowywali. Ale tak naprawdę będzie ciężko
udowodnić, jak było faktycznie.

Czy coś to zachowanie określa? Jakieś paragrafy?


No przede wszystkim zdrowy rozsądek. Nie ma instrukcji określającej,
jakich słów nie wolno kierować do osoby przeszukiwanej. Zresztą nie
wyobrażam sobie jej napisania.

Jakiś specjalny zwierzchnik od tego?


Przede wszystkim komendant jednostki, z której byli. Do niego ewentualnie
kieruj skargę. Ale zastanów się, bo czasem jest tak, że wina nie tylko po
ich stronie leży. Ty jesteś podenerwowany, oni są podenerwowani tym że Ty
jesteś podenerwowany. Ty denerwujesz się, że oni się denerwują itd. W
konsekwencji komuś puszczają nerwy. ja wiem, że tak nie powinno być. Ale
to jest życie i nie wszystko dzieje się pod paragraf.

kuba
13 Lut 2004, 14:43

| Czy mogą zabierać mi płyty gdy nie potrafią sprawdzić ich legalności?

Mogą. Powołają biegłego i zwrócą płyty, jeśli się okaże, że są legalne. ja
wiem, ze to trwa, ale niestety tego uniknąć się nie da.


No cóż, dobrze, ze nieszukali telewizora, albo ubrań...

| Czy istnieje możliwość wyegzekwowania na policjantach
| - chociaż - kulturalnego zachowania?

Wiesz, to jest ocenne. Możesz oczywiście napisać skargę na tych
policjantów, ze się źle zachowywali. Ale tak naprawdę będzie ciężko
udowodnić, jak było faktycznie.


Mam kilku świadków, pozostaje tylko problem
"liczenia się" mojego (i swiadków) sowa przeciwko ich.
Jeżeli takie rzeczy się dzieją, to znaczy, że komendant na nie pozwala...

| Czy coś to zachowanie określa? Jakieś paragrafy?

No przede wszystkim zdrowy rozsądek.


No. Tylko, ze zdrowy rozsadek działa tylko przy obustronnym użyciu...

| Jakiś specjalny zwierzchnik od tego?

Przede wszystkim komendant jednostki, z której byli. Do niego ewentualnie
kieruj skargę. Ale zastanów się, bo czasem jest tak, że wina nie tylko po
ich stronie leży. Ty jesteś podenerwowany, oni są podenerwowani tym że Ty
jesteś podenerwowany. Ty denerwujesz się, że oni się denerwują itd. W
konsekwencji komuś puszczają nerwy. ja wiem, że tak nie powinno być. Ale
to jest życie i nie wszystko dzieje się pod paragraf.


Nie. Byłem spokojny i uprzejmy.
Aż do momentu (po 2 godzinach) gdy szuflady zaczęły
"lądować" po 3m od szafek przy salwach śmiechu...
To jest lekkie przegięcie.
Zresztą wtedy też zaproponowałem im tylko,
że  jeśli nie umieją wyjmować szuflad normalnie, to mogę to zrobić za nich.
I poprosiłem jakiś numer do przełożonego.
Wtedy bez słowa wyszli.
Nie wiem jak dla policjantów, ale rewizja nie jest dla mnie chlebem
powszednim i nie potrafię traktować tego jak zabawy.
Wydaje mi się, że są to osoby, które mają obowiązek
stać na "straży" moich praw i spokoju.
A nie być powodem stresów.
Nie jestem przestępcą i - wydaje mi się - że nikt
nie ma prawa mnie tak traktować.
A już na pewno nie policja.

kuba

taab
13 Lut 2004, 15:53
a czy ma sie wtedy prawo nagrywania lub filmowania zdarzenia?
Bo to pewnie by poskramialo nieadekwatne zachowania.

        taab

xfenit
14 Lut 2004, 03:55
kuba:

nich. I poprosiłem jakiś numer do przełożonego.
Wtedy bez słowa wyszli.


moze to jacys przebierancy byli? czasami sie tacy zdarzaja

kuba
14 Lut 2004, 05:43

| nich. I poprosiłem jakiś numer do przełożonego.
| Wtedy bez słowa wyszli.

moze to jacys przebierancy byli? czasami sie tacy zdarzaja


Nie sadzę. Bo i po co "przebierańcom" jakieś dwie niezidentyfikowane płyty?
Wzięli by raczej DVD, telewizor itd.
Przypuszczam, że po prosty dobrze się bawili.
Ponadto rewizji nie przeprowadzają funkcjonariusze mundurowi,
więc za co się mieli przebrać?
Za zwykłych ludzi???

kuba

kuba
14 Lut 2004, 06:00

a czy ma sie wtedy prawo nagrywania lub filmowania zdarzenia?
Bo to pewnie by poskramialo nieadekwatne zachowania.


Oj, to by było dla nich straszne.
Groźba sprawdzenia rzetelności ich pracy szybko -zapewne - została by
zakwalifikowana jako służba bezpieczeństwa (jeżeli już nie jest - nie
wiem...)
i otoczona tajemnicą służbową rodem z filmów akcji lat 80/90-tych.
Tak jak filmowanie w obiektach sakralnych wymagało by to pozwolenia...
Więc jeżeli nie uprzedzono by mnie wcześniej o rewizji,
pewnie bym podobnych uprawnień i tak nie miał.

Ale nie mniej pomysł ciekawy.

Kuba

Marcyś
14 Lut 2004, 14:41

| nich. I poprosiłem jakiś numer do przełożonego.
| Wtedy bez słowa wyszli.

| moze to jacys przebierancy byli? czasami sie tacy zdarzaja

Nie sadzę. Bo i po co "przebierańcom" jakieś dwie niezidentyfikowane
płyty?
Wzięli by raczej DVD, telewizor itd.
Przypuszczam, że po prosty dobrze się bawili.
Ponadto rewizji nie przeprowadzają funkcjonariusze mundurowi,
więc za co się mieli przebrać?
Za zwykłych ludzi???


I jakiego przełożonego się obawiać ?

xfenit
14 Lut 2004, 16:40
kuba:

więc za co się mieli przebrać?
Za zwykłych ludzi???


za policjantow

nastepnym razem jak sie beda dobijac to powiedz im, zeby poczekal pod
drzwiami, bo dzwonisz na komende sprawdzic, czy rzeczywiscie dostali taki
nakaz i potem zrob tak

kuba
14 Lut 2004, 18:58

| nich. I poprosiłem jakiś numer do przełożonego.
| Wtedy bez słowa wyszli.

| moze to jacys przebierancy byli? czasami sie tacy zdarzaja

| Nie sadzę. Bo i po co "przebierańcom" jakieś dwie niezidentyfikowane
płyty?
| Wzięli by raczej DVD, telewizor itd.
| Przypuszczam, że po prosty dobrze się bawili.
| Ponadto rewizji nie przeprowadzają funkcjonariusze mundurowi,
| więc za co się mieli przebrać?
| Za zwykłych ludzi???

I jakiego przełożonego się obawiać ?


No właśnie - ja - nie wiem.
Zresztą... Odpuszczam.
Drugi raz nie wejdą, bo już wiedzą, że nie ma po co.

Kuba

Marcyś
15 Lut 2004, 01:58

Drugi raz nie wejdą, bo już wiedzą, że nie ma po co.


Mogą przyjść oddać, co zabrali.
Będą chcieli odłożyć płyty na swoje miejsce,
więc znów powyciągają szuflady.

kuba
15 Lut 2004, 09:23

Mogą przyjść oddać, co zabrali.
Będą chcieli odłożyć płyty na swoje miejsce,
więc znów powyciągają szuflady.


:-)



Podobne tematy:
Puchar Polski im. Jana Wdowczyka 18 maja 2008 - Kamień Śląs
Zlot w Sulejowie 1-3 Maja
split CZAS ZŁAMAĆ PRAWO/EXMISJA
Kolejne podwójne PTz już od 6 maja
WOPR PRAWO KARNE
Praca w domu 5000zł miesięcznie!!!
filtrowanie wody dla całego domu?