I stało się

Kategoria: Prawo na co dzien - dyskusje, porady, opinie.

Wersja archiwalna tematu "I stało się" z grupy pl.soc.prawo



Pawelek
13 Gru 1999, 03:00
Postanowiłem przekazać ten także tutaj

Myślałem, że problem ten w małym stopniu dotyczy mojego miasta.
Niewielka grupa zgorzkniałych nastolatków wyraziła chęć napadnięcia
mnie tzn. pozbawić zdrowia. Szczególnie jeden był bardzo agresywny.
Chciał popisać się przed kolegami swoimi umiejętnościami w kopaniu.
Niestety, nie było mu to dane. Z racji swojego stanu (x.x promili alkoholu
we krwi) nie wyszła mu tzw. "koreana", przez co paskudnie się zachwiał
i w następnej chwili prostym fortelem, pozbawiłem go zdrowej ręki.
Została złamana. Następny kop na "maskę" pozbawił go możliwości
głośnego wypowiadania epitetów pod moim adresem.
Teraz nie żałuję moich wysiłków w czasie studiów, polegających na
częstym pobycie na bokserni i siłowni, oraz siniaków na moim ciele,
pochodzących z częstych sparingów z wykwalifikowanymi zawodnikami
częstochowskich szkół. Opłaciło się.

Kolejni uczestnicy nie wyrazili chęci kontynuowania tegoż czynu, pomimo
zachęt z mojej strony.

Będąc w domu dokonałem refleksji i zbluzgałem siebie. Co by było wtedy,
gdyby
cała grupa zachowałą się podobnie? Jedynym rozwiązaniem (sensownym)
była ucieczka, a przynajmniej po unieruchomieniu pierwszego napastnika.
Co by było, gdyby kopnięcie w twarz pozbawiła go życia? Ja byłem
sam, napastników czterech. Żadnego świadka, przynajmniej bezpośredniego,
gdyż widziałem ludzi w oknach blokowiska, oglądających całe zdarzenie.
JESTEM PEWIEN, że nikt spośród nich nie zeznawałby na moją korzyść.
Nie wiem, czy termin "obrona konieczna", mógłby być tu zastosowany.
Raczej jej przekroczenie. (1)

Najśmieszniejsze jest to, że ja ich znam. I tytaj mam pytanie do siebie?
Czy zwrócić się do znajomego z policji z prośbą aby na przyszłość
ich działalność skutecznie ukrócić? Czy też zapomnieć o całym zdarzeniu?
Przecież napastnicy (a przynajmniej jeden) dostali nauczkę. Tylko czy oni
pójdą po rozum do głowy po następnym głębszym? (2)

I teraz refleksja. Nie polecam takiego bohaterstwa dla innych ludzi.
Będąc napadniętym w biały dzień, nie powinni krzyczeć "Ratunku, pomocy!!!".
Najlepszym rozwiązaniem jest szybka ucieczka, LUB ZWRÓCENIE SIE
do konkretnej osoby "NIECH MI PAN POMOŻE". W ten sposób mimowolnie
przejmie na siebie część odpowiedzialności za napadniętą osobę.
Ujawni się ona na doraźnej pomocy poszkodowanemu, lub zadzwonieniu po
policję, co też będzie sporym osiągnięciem.

I tutaj ukłon do wszystkich, którzy propagują ideę posiadania broni
Nie wszyscy ludzie mogą wyjść z opresji w sposób, który przedstawiłem.
Jeżeli czujecie się zagrożeni, zwróćcie się o pozwolenie na broń.
Przedtem jednak udajcie się do poradni psychologicznej na rozmowę
z doświadczonym psychologiem, który określi waszą zgdolność posiadania
broni. Piszę to dlatego, żeby broń posiadana przez was nie obróciła się
przeciwko wam. W krytycznej sytuacji TRZEBA ZDOBYĆ SIĘ NA ODRUCH
STRZAŁU.

Pytanie do prawników:
Co myślicie na temat kwestii (1) i (2)

Pozdrawiam
Pawelek

Radomir Szaraniec
13 Gru 1999, 03:00
Pawelek napisał:

Pytanie do prawników:
Co myślicie na temat kwestii (1) i (2)


Zareagowałeś jak najbardziej prawidłowo. Był to klasyczny przypadek
obrony koniecznej i nie przekroczyłeś jej granic [ złamana ręka
napastnika to jego problem, choć upierdliwi mogliby się przyczepić, że
skoro trenowałeś to mogłeś go obezwładnić itp. itd., ale w końcu była to
grupa, skąd mogłeś wiedzieć czy ten obezwładniony nie pozbiera się z
pomocą kolegów i nie przyłoży Ci np. płytą chodnikową? ]. Nie można
mówić o ekscesie intensywnym [ przecież oni mieli piąchy i Ty użyłeś
piąchy :) ] ani o ekstensywnym [ wg SN wysoki stopień prawdopodbieństwa,
że dobro zostanie zaatakowane natychmiast lub w najbliższej chwili jest
wystarczającą przesłanką do uznania ataku za "bezpośredni", a Ty
przecież kontratakowałeś ].
Co do 2: na pewno nie zaszkodzi wspomnieć znajomemu, że coś takiego się
wydarzyło [ ewentualnie lekka sugestia czy możaby tak na przyszłość...
;) ], poza tym jeśli gości znasz to może poskutkuje interwencja u
rodziców [ u mnie na osiedlu też miałem problem, że kilkunastoletnie
gnojki pzyczepiły się do mojego najmłodszego brata, wziąłem średniego
braciaka, kilku kumpli i napierw kulturalnie poinformowałem gości, że
nie życzę sobie, aby kiedykolwiek zaczepiali najmłodszego, a potem
poszedłem do rozdiców 2 z nich, efekt był niesamowity- goście
przeprosili mojego brata i moich rodziców :) ].  

rmszar

Artur O.
14 Gru 1999, 03:00

Użytkownik Radomir Szaraniec <rms@cicero.law.uj.edu.plw wiadomości do
grup dyskusyjnych napisał:38557602.AE9FF@cicero.law.uj.edu.pl...

 u mnie na osiedlu też miałem problem, że kilkunastoletnie
gnojki pzyczepiły się do mojego najmłodszego brata, wziąłem średniego
braciaka, kilku kumpli i


... i stworzylem grupe ktora z wygladu niczym nie roznila sie od takiej co
zbiera haracze albo odbiera dlugi....
Cieszy mnie ten post bo prawnik pokazal ze sam nie wierzy w istniejace
prawo. Zmusza ono by sprawy brac w swoje rece i przyjmowac postawe ogolonych
dresiarzy ktorzy na policje nigdy nie pojda.
Niech zyje Kodeks Karny!
On zmusza do tego!
I cale nasze poronione prawo!

napierw kulturalnie poinformowałem gości, że
nie życzę sobie, aby kiedykolwiek zaczepiali najmłodszego, a potem
poszedłem do rozdiców 2 z nich, efekt był niesamowity- goście
przeprosili mojego brata i moich rodziców :) ].


Przestraszyli sie nie prawa tylko potencjalnego mordobicia.
Wniosek: im sie czlowiek gorzej prowadzi tym ma sie lepiej.
Niech zyje prof. Zoll.

AO

Pawelek
14 Gru 1999, 03:00

Artur O. napisał(a) w wiadomości: ...

... i stworzylem grupe ktora z wygladu niczym nie roznila sie od takiej co
zbiera haracze albo odbiera dlugi....
Cieszy mnie ten post bo prawnik pokazal ze sam nie wierzy w istniejace
prawo. Zmusza ono by sprawy brac w swoje rece i przyjmowac postawe
ogolonych
dresiarzy ktorzy na policje nigdy nie pojda.
Niech zyje Kodeks Karny!
On zmusza do tego!
I cale nasze poronione prawo!


Ja zaś nie widzę żadnej analogii. Nie ma tu mowy o żadnym zastraszaniu itp.

| napierw kulturalnie poinformowałem gości, że
| nie życzę sobie, aby kiedykolwiek zaczepiali najmłodszego, a potem
| poszedłem do rozdiców 2 z nich, efekt był niesamowity- goście
| przeprosili mojego brata i moich rodziców :) ].

Przestraszyli sie nie prawa tylko potencjalnego mordobicia.
Wniosek: im sie czlowiek gorzej prowadzi tym ma sie lepiej.
Niech zyje prof. Zoll.


Jakiego mordobicia?
Nie wszystkie sprawy załatwia od razu się via prokurator.
Wydaje mi się, iż Radomir postąpił słusznie kierując sprawę
do rodziców. Mało tego, pomimo zwalania w dzisiejszych
czasach wszystkiego na nauczycieli, rodzice postąpili
prawidłowo, nakazując dzieciom przeprosiny. Przynajmniej
nie chowają głowy w piasek. Rzecz ostatnio nie spotykana.
Raczej można się liczyć (w takich przypadkach) z ich napastliwym
stosunkiem do osobnika wnoszącego skargę na ich milusińskich.
"Przecież to takie dobre dziecko"

Pozdrawiam
Pawelek

Artur O.
14 Gru 1999, 03:00

Użytkownik Pawelek <pa@netscape.netw wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:835j09$f3@aquarius.webcorp.com.pl...

. Rzecz ostatnio nie spotykana.
Raczej można się liczyć (w takich przypadkach) z ich napastliwym
stosunkiem do osobnika wnoszącego skargę na ich milusińskich.
"Przecież to takie dobre dziecko"


Wlasnie dlatego mysle ze ta grupa wygladala na zakapiorow a nie na obroncow
prawa.
Gdyz takich wlasnie obroncow, policjantow itp. jawnie i publicznie sie dzis
lekcewazy.
No ale glupie prawo samo jest sobie winne...

AO

Radomir Szaraniec
15 Gru 1999, 03:00
"Artur O." napisał:

... i stworzylem grupe ktora z wygladu niczym nie roznila sie od takiej co
zbiera haracze albo odbiera dlugi....
Cieszy mnie ten post bo prawnik pokazal ze sam nie wierzy w istniejace
prawo. Zmusza ono by sprawy brac w swoje rece i przyjmowac postawe ogolonych
dresiarzy ktorzy na policje nigdy nie pojda.


Ej ptysiu, ptysiu. Oczywiście wiesz dokładnie, na podstawie kilku moich
zdań co, kto, gdzie, jak i z kim? Dla Twojej wiadomości- nikt nikogo nie
pobił, nikt nikogo nie straszył. Ja rozmawiałem, kumple stali. Pełna
kultura. Nie było potrzeby pójścia na policję i nikt "nie wziął sprawy w
swoje ręce". Przeczytaj głośno i wyraźnie 10 razy przed zaśnięciem:
_poprosiłem_rodziców_tych_chłopców_żeby_z_nimi_porozmawiali_ a
"demonstracja siły" była tylko w jednym celu- żeby przemówić tym
chłopcom do wyobraźni. Nie życzę sobie, żebyś kiedykolwiek porównywał
mnie do drsiarzy tylko dlatego, że wyciągnąłeś mylne wnioski nie znając
całego przebiegu sprawy. ATSD to jeszcze nie jestem prawnikiem.  

Niech zyje Kodeks Karny!
On zmusza do tego!
I cale nasze poronione prawo!


Nikt nikogo do niczego nie zmuszał. Nie szukaj dowodów dla swoich
teoryjek w moich postach.

Przestraszyli sie nie prawa tylko potencjalnego mordobicia.
Wniosek: im sie czlowiek gorzej prowadzi tym ma sie lepiej.
Niech zyje prof. Zoll.


A skąd wniosek, że przestraszyli się mordobicia? Skąd wiesz jak
przebiegała moja z nimi rozmowa? A prof. Zoll żyje i ma się dobrze.

rmszar

Radomir Szaraniec
15 Gru 1999, 03:00
"Artur O." napisał:

Wlasnie dlatego mysle ze ta grupa wygladala na zakapiorow a nie na obroncow
prawa.


Źle myślisz. I bardzo byłbym rad, gdybyś przeprosił [ ani ja, ani moi
znajomi nie zasługujemy na to, żeby jakiś anonim nazywał nas
"zakapiorami", gdyż "myśli" o czymś, o czym nie ma bladego pojęcia ].

Gdyz takich wlasnie obroncow, policjantow itp. jawnie i publicznie sie dzis
lekcewazy.
No ale glupie prawo samo jest sobie winne...


A co rozumiesz przez pojęcie "prawo"? Te literki, które składają się na
atrykuły i ustępy ustaw? Czy może działania ludzkie? Jeśli to pierwsze,
to jak literki mogą być głupie? A jeśli to drugie, to wiń ludzi [ zawsze
znajdą się wśród nich niegodziwcy i @#Y$#&^%^- patrz sprawa łapówek w
częstochowskim sądzie ].

Artur O.
15 Gru 1999, 03:00

Użytkownik Radomir Szaraniec <rms@cicero.law.uj.edu.plw wiadomości do
grup dyskusyjnych napisał:3856EB78.3F76@cicero.law.uj.edu.pl...

"Artur O." napisał:

| Wlasnie dlatego mysle ze ta grupa wygladala na zakapiorow a nie na
obroncow
| prawa.

Źle myślisz. I bardzo byłbym rad, gdybyś przeprosił [ ani ja, ani moi
znajomi nie zasługujemy na to, żeby jakiś anonim nazywał nas
"zakapiorami", gdyż "myśli" o czymś, o czym nie ma bladego pojęcia ].


Nie musze nikogo przepraszac. Napisalem ze "wygladala" a nie "byla".
I sadze ze specjalnie dobierales takich ludzi by odniesc oczekiwany
skutek....

AO

apix
15 Gru 1999, 03:00

Co myślicie na temat kwestii (1) i (2)

Pozdrawiam
Pawelek


i masz problem:
 czy zaufac polskiemu wymiarowi sprawiedliwosci?
 z mojego doswiadczenia wynika ze to jest tak samo ryzykowne jak
spotkanie z twoimi "znajomymi"
ponadto pozostaje pytanie na przyszlosc czy twoi znajomi nie przydybia
cie w korzystniejszych dla nich okolicznosciach
niestety zlamana reka twojego przeciwnika i zeznania jego kumpli moga
cie posadzic na lawie sadowej w roli  oskarzonego , wszystko zalezy od
widzimisie prokuratora, taka jest praktyka, samoobrona nie jest dobrze
widziana przez aparat urzedowej przemocy
hej
| | | | | | <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<


gdy uwazasz ze w polsce tylko cud  pomoze,
 zastanow sie,
 czy jestes w stanie za to zaplacic
| | | | | | | | | <<<<<<<<<<<<<<<<<


Radomir Szaraniec
15 Gru 1999, 03:00
"Artur O." napisał:

Nie musze nikogo przepraszac. Napisalem ze "wygladala" a nie "byla".
I sadze ze specjalnie dobierales takich ludzi by odniesc oczekiwany
skutek....


Znów sądzisz... Było nas pięciu: ja, moi dwaj koledzy z liceum,
mieszkający na tym samym osiedlu [ to było w II klasie liceum ], mój o
rok młodszy brat [ też chodził do mojego liceum ] i sąsiad, który wracał
ze szkoły tym samym autobusem. Poprosiłem ich, żeby na mnie poczekali,
bo mam do załatwienia jedną sprawę. Oczywiście skład grupy był dobrany
specjalnie: trzech facetów w marynarkach-ja i kumple [ Cosa Nostra, a
jakże ], tyleż samo w okularach- ja, brat i kumpel [ a w okularach
celowniki optyczne ]. Wszyscy barczyści, napakawani [ sąsiad nawet
ogromny, wtedy nieco ponad 150 cm wzrostu ]. W plecakach i teczkach
mieliśmy schowane gazrurki, kije "bejzbolowe" i broń krótką [ po to w
końcu te celowniki optyczne w okularach ]. Oczywiscie mamy zakazane
gęby, więc efekt był oczywisty.

Jak dla mnie EOT [ niezależnie od tego co o tym "myślisz" lub "sądzisz"
].

rmszar

apix
16 Gru 1999, 03:00

_poprosiłem_rodziców_tych_chłopców_żeby_z_nimi_porozmawiali_ a
"demonstracja siły"


jesli wzbudzila uzasadnione obawy a jak sam zeznales wzbudzila :-))))
to jakiej kary oczekujesz przyznajac sie do winny :-))) korzystajac z
mozliwosci kpk
była tylko w jednym celu- żeby przemówić tym
chłopcom do wyobraźni.


grozba przemawia do wyobrazni :-)))
Nie życzę sobie, żebyś kiedykolwiek porównywał
mnie do drsiarzy tylko dlatego, że wyciągnąłeś mylne wnioski nie znając
całego przebiegu sprawy. ATSD to jeszcze nie jestem prawnikiem.  


i widzisz jak szybko i sprawnie osadzil cie inny czlowiek

| Niech zyje Kodeks Karny!
| On zmusza do tego!
| I cale nasze poronione prawo!

Nikt nikogo do niczego nie zmuszał.


i jeszcze to zrobiles dobrowolnie , nie czujac sie zagrozonym , no, no
:-)
Nie szukaj dowodów dla swoich
teoryjek w moich postach.


to juz fakty , sam sie przyznales :-))))

| Przestraszyli sie nie prawa tylko potencjalnego mordobicia.
| Wniosek: im sie czlowiek gorzej prowadzi tym ma sie lepiej.
| Niech zyje prof. Zoll.

A skąd wniosek, że przestraszyli się mordobicia? Skąd wiesz jak
przebiegała moja z nimi rozmowa? A prof. Zoll żyje i ma się dobrze.


niewatpliwie, zawsze sie ma dobrze ;-))

rmszar

--
*******
mail: rms@cicero.law.uj.edu.pl         ICQ: 3417951

Pomóż psiakom ze schroniska -http://azyl.chrobot.krakow.pl
| | | | | | <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<


gdy uwazasz ze w polsce tylko cud  pomoze,
 zastanow sie,
 czy jestes w stanie za to zaplacic
| | | | | | | | | <<<<<<<<<<<<<<<<<


apix
16 Gru 1999, 03:00

Ja zaś nie widzę żadnej analogii. Nie ma tu mowy o żadnym zastraszaniu itp.

| napierw kulturalnie poinformowałem gości, że
| nie życzę sobie, aby kiedykolwiek zaczepiali najmłodszego, a potem
| poszedłem do rozdiców 2 z nich, efekt był niesamowity- goście
| przeprosili mojego brata i moich rodziców :) ].

| Przestraszyli sie nie prawa tylko potencjalnego mordobicia.
| Wniosek: im sie czlowiek gorzej prowadzi tym ma sie lepiej.
| Niech zyje prof. Zoll.

Jakiego mordobicia?
Nie wszystkie sprawy załatwia od razu się via prokurator.
Wydaje mi się, iż Radomir postąpił słusznie kierując sprawę
do rodziców. Mało tego, pomimo zwalania w dzisiejszych
czasach wszystkiego na nauczycieli, rodzice postąpili
prawidłowo, nakazując dzieciom przeprosiny. Przynajmniej
nie chowają głowy w piasek. Rzecz ostatnio nie spotykana.
Raczej można się liczyć (w takich przypadkach) z ich napastliwym
stosunkiem do osobnika wnoszącego skargę na ich milusińskich.
"Przecież to takie dobre dziecko"

Pozdrawiam
Pawelek


gratuluje nadajesz sie na adwokata :-)))
widzisz to co chcesz widziec :-)) i to z calym przekonaniem :-)
hej
| | | | | | <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<


gdy uwazasz ze w polsce tylko cud  pomoze,
 zastanow sie,
 czy jestes w stanie za to zaplacic
| | | | | | | | | <<<<<<<<<<<<<<<<<




Podobne tematy:
Co się stało z komentarzami do artykułów?
I stało się! Kolejny sukces ADAC!
Co się stało z komentarzami do artykułów?
I stało się! Kolejny sukces ADAC!
Co się stało z kolosem?????
Co się stało z kolosem?????
Co sie stalo?