Niewypłacone wynagrodzenie - sąd pracy ? (co podpowiedzieć naciągniętej przez pracodawcę dziewczynie ?)

Kategoria: Prawo na co dzien - dyskusje, porady, opinie.

Wersja archiwalna tematu "Niewypłacone wynagrodzenie - sąd pracy ? (co podpowiedzieć naciągniętej przez pracodawcę dziewczynie ?)" z grupy pl.soc.prawo



Marek
10 Lip 2001, 12:25
Koleżanka podjęła pracę w prywatnej kawiarni (pierwsza praca po ukończeniu
technikum).
Zatrudnienie na podstawie umowy o pracę na czas określony od 26 XI 2000 do
30 VI 2001 pełny etat.
Pracowała głównie na nocnych
zmianach. Pracodawca zalegał z wynagrodzeniami, ale myślała, że w końcu
wyrówna zaległości. Pewnego dnia zebrał wszystkie zatrudnione dziewczyny, i
zaproponował im by... same się z pracy zwolniły. Przekonałem koleżankę, by
nie dała się zrobić w balona i zażądała wypowiedzenia. I facet dał to
wypowiedzenie, a jako przyczynę rozwiązania umowy podał likwidację
działalności. Działalność rzeczywiście zlikwidował ok. tydzień po
rozwiązaniu umowy. Zaległego wynagrodzenia za 2 miesiące (1200 zł)
oczywiście nie
wypłacił. Roztaczał wokół siebie aurę "biednego bankruta". Ale dziewczyny
wiedzą, że poczynił różne zakupy, które o "biedzie" bynajmniej nie świadczą.
Na wszelkie próby polubownego odzyskania pieniędzy reagował arogancko.
(Jedna dziewczyna np. prosiła o wypłatę, bo nie miała czym zapłacić za
szkołę. Usłyszała, że jego to nie obchodzi.)
W końcu koleżanka postanowiła oddać sprawę do Sądu Pracy. Wcześniej zwróciła
się do pracodawcy w formie pisemnej,żądając wypłaty zaległego wynagrodzenia
i informując, że będzie zmuszona oddać sprawę do Sądu.(odpowiedzi oczywiście
nie było).

I tu moje pytania,
bo dziewczyna obawia się o parę rzeczy:

1. Jak wygląda sprawa kosztów postępowania sądowego- jak wygra, to
oczywiście wszystko jest OK, a jak przegra ? Będzie ponosić jakieś koszty ?
Pracodawca straszy, że ma prawnika i dziewczyna obawia się, że może przegrać
sprawę.

2. Rozwiązanie umowy nastąpiło z przyczyn zakładu pracy (zakończenie
działalności) - czy w tej sytuacji należy się jej odprawa i w jakiej
wysokości (pracowała łącznie 5 miesięcy, pierwsza praca)

3. Jakiś czas po rozwiązaniu umowy prosił ja, by przychodziła jeszcze do
pracy. Jak traktować ten okres ? Wtedy płacił od ręki 20 zł za przepracowaną
noc.

4. Czy powinna wziąć prawnika ? Jakie honoraria pobiera się typowo w takich
sprawach? (obawa, by honoraria nie "zjadły"odzyskanych pieniędzy). A może w
razie wygranej tymi honorariami można obciążyć nieuczciwego pracodawcę ?

5. Czy nie byłoby dobrze, by wszystkie naciągnięte dziewczyny założyły
sprawę? Chyba muszą to zrobić oddzielnie ?

6. Jakie dokumenty są potrzebne do założenia sprawy?

Proszę o wszelkie sugestie. To była pierwsza praca tej dziewczyny, bardzo ją
cieszyła, za zarobione pieniądze chciała sobie coś kupić. Czy miała harować
nocami na oszusta, który teraz śmieje się jej i dwóm innym naciągniętym
dziewczynom w twarz ?

Marek

klacz122
10 Lip 2001, 12:55
Niech wszystkie razem zloza pozew do Sadu Pracy.
Straszyc to on sobie moze. Jest na przegranej pozycji.
O szczegoly to radze pytac na pl.soc.prawo.
Tam na pewno ktos ci szczegolowo odpowie
Pozdrawiam
Tomek
klacz122
10 Lip 2001, 13:00
Niech wszystkie razem zloza pozew do Sadu Pracy.
Straszyc to on sobie moze. Jest na przegranej pozycji.
O szczegoly to radze pytac na pl.soc.prawo.
Tam na pewno ktos ci szczegolowo odpowie
Pozdrawiam
Tomek


Sorry. Nie zauwazylem ze jest to pl.soc.prawo. Wszedlem w zla rubryczke.
Za zamieszanie przepraszam
Marek Janczur
10 Lip 2001, 15:45
Cześć,
Ponieważ złożenie pozwu do Sądu Pracy może okazać się dość trudne do
zredagowania i szybkiego złożenia, radzę - jak to czesto robią pracownicy w
znanej mi firmie - złożyć najpierw skargę w Państwowej Inspekcji Pracy,
reakcja jest natychmiastowa, najczęściej to wystarcza, żeby pracodawca
wrócił na dobrą i słuszną drogę, a dopiero gdyby się zaparł (też się
zdarza) - Sąd Pracy.
Pozdrawiam serdecznie
Marek Janczur
-----Original Message-----
From: owner-pl-soc-pr@newsgate.pl

[mailto:owner-pl-soc-pr@newsgate.pl]On Behalf Of Marek
Sent: Tuesday, July 10, 2001 6:29 PM
To: pl-soc-pr@newsgate.pl
Subject: Niewypłacone wynagrodzenie - sąd pracy ? (co
podpowiedziećnaciągniętej przez pracodawcę dziewczynie ?)

Koleżanka podjęła pracę w prywatnej kawiarni (pierwsza praca po ukończeniu
technikum).
Zatrudnienie na podstawie umowy o pracę na czas określony od 26 XI 2000 do
30 VI 2001 pełny etat.
Pracowała głównie na nocnych
zmianach. Pracodawca zalegał z wynagrodzeniami, ale myślała, że w końcu
wyrówna zaległości. Pewnego dnia zebrał wszystkie zatrudnione dziewczyny, i
zaproponował im by... same się z pracy zwolniły. Przekonałem koleżankę, by
nie dała się zrobić w balona i zażądała wypowiedzenia. I facet dał to
wypowiedzenie, a jako przyczynę rozwiązania umowy podał likwidację
działalności. Działalność rzeczywiście zlikwidował ok. tydzień po
rozwiązaniu umowy. Zaległego wynagrodzenia za 2 miesiące (1200 zł)
oczywiście nie
wypłacił. Roztaczał wokół siebie aurę "biednego bankruta". Ale dziewczyny
wiedzą, że poczynił różne zakupy, które o "biedzie" bynajmniej nie świadczą.
Na wszelkie próby polubownego odzyskania pieniędzy reagował arogancko.
(Jedna dziewczyna np. prosiła o wypłatę, bo nie miała czym zapłacić za
szkołę. Usłyszała, że jego to nie obchodzi.)
W końcu koleżanka postanowiła oddać sprawę do Sądu Pracy. Wcześniej zwróciła
się do pracodawcy w formie pisemnej,żądając wypłaty zaległego wynagrodzenia
i informując, że będzie zmuszona oddać sprawę do Sądu.(odpowiedzi oczywiście
nie było).

I tu moje pytania,
bo dziewczyna obawia się o parę rzeczy:

1. Jak wygląda sprawa kosztów postępowania sądowego- jak wygra, to
oczywiście wszystko jest OK, a jak przegra ? Będzie ponosić jakieś koszty ?
Pracodawca straszy, że ma prawnika i dziewczyna obawia się, że może przegrać
sprawę.

2. Rozwiązanie umowy nastąpiło z przyczyn zakładu pracy (zakończenie
działalności) - czy w tej sytuacji należy się jej odprawa i w jakiej
wysokości (pracowała łącznie 5 miesięcy, pierwsza praca)

3. Jakiś czas po rozwiązaniu umowy prosił ja, by przychodziła jeszcze do
pracy. Jak traktować ten okres ? Wtedy płacił od ręki 20 zł za przepracowaną
noc.

4. Czy powinna wziąć prawnika ? Jakie honoraria pobiera się typowo w takich
sprawach? (obawa, by honoraria nie "zjadły"odzyskanych pieniędzy). A może w
razie wygranej tymi honorariami można obciążyć nieuczciwego pracodawcę ?

5. Czy nie byłoby dobrze, by wszystkie naciągnięte dziewczyny założyły
sprawę? Chyba muszą to zrobić oddzielnie ?

6. Jakie dokumenty są potrzebne do założenia sprawy?

Proszę o wszelkie sugestie. To była pierwsza praca tej dziewczyny, bardzo ją
cieszyła, za zarobione pieniądze chciała sobie coś kupić. Czy miała harować
nocami na oszusta, który teraz śmieje się jej i dwóm innym naciągniętym
dziewczynom w twarz ?

Marek

Marek
10 Lip 2001, 17:30

Użytkownik <klacz@poczta.onet.pl w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:6df6.00000004.3b4b3@newsgate.onet.pl...
Niech wszystkie razem zloza pozew do Sadu Pracy.

Mogą to zrobic zbiorowo ?/jeden pozew, trzy pokrzywdzone/
Straszyc to on sobie moze. Jest na przegranej pozycji.
O szczegoly to radze pytac na pl.soc.prawo.
Tam na pewno ktos ci szczegolowo odpowie
Pozdrawiam
Tomek

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Kaizen
11 Lip 2001, 03:52
[...]

Zatrudnienie na podstawie umowy o pracę na czas określony od 26 XI 2000 do
30 VI 2001 pełny etat.
Proszę o wszelkie sugestie. To była pierwsza praca tej dziewczyny, bardzo

cieszyła, za zarobione pieniądze chciała sobie coś kupić. Czy miała
harować
nocami na oszusta, który teraz śmieje się jej i dwóm innym naciągniętym
dziewczynom w twarz ?


Konkrety w większości już dostałeś, ale jeszcze jedna uwaga. Jeżeli w
_umowie_ nie było zapisu o możliwości jej wypowiedzenia to można jeszcze
pozwać do sądu o unieważnienie wypowiedzenia i w związku z brakiem
możliwości powrotu do pracy o odszkodowanie.

Radoslaw Tatarczak
11 Lip 2001, 09:35

Moze to Ci pomoze: USTAWA z dnia 28 grudnia 1989 r. o szczególnych
 zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn
dotyczących zakładu pracy. Znajdziesz ja na
http://prawo.hoga.pl/teksty_jednolite/szczegolne_zasady_rozwiazywania...

pozdrawiam
RT

Marta Wieszczycka
11 Lip 2001, 12:37

I tu moje pytania,
bo dziewczyna obawia się o parę rzeczy:

1. Jak wygląda sprawa kosztów postępowania sądowego- jak wygra, to
oczywiście wszystko jest OK, a jak przegra ? Będzie ponosić jakieś koszty

?

Nawet jeśli przegra, koszty poniesie Skarb Państwa. Sąd pracy mógłby
obciążyć nimi pracownika tylko w naprawdę, ale to naprawdę wyjątkowym
wypadku.

Pracodawca straszy, że ma prawnika i dziewczyna obawia się, że może
przegrać
sprawę.


Myślę, że to mało prawdopodobne. Sprawa wygląda na ewidentną, szczególnie
jeśli wszystkie pracownice  wystąpią razem, a sądy pracy są z zasady
przychylne pracownikom.
Warto też wybrać się do najbliższego oddziału Państwowej Inspekcji Pracy,
wówczas jest duża szansa, że do sprawy po ich stronie przyłączy się
inspektor pracy.

2. Rozwiązanie umowy nastąpiło z przyczyn zakładu pracy (zakończenie
działalności) - czy w tej sytuacji należy się jej odprawa i w jakiej
wysokości (pracowała łącznie 5 miesięcy, pierwsza praca)


Wynagrodzenie za okres 1 miesiąca.
3. Jakiś czas po rozwiązaniu umowy prosił ja, by przychodziła jeszcze do
pracy. Jak traktować ten okres ? Wtedy płacił od ręki 20 zł za
przepracowaną
noc.


Można go pominąć, albo traktować jako ponowne zawarcie umowy o pracę.

4. Czy powinna wziąć prawnika ? Jakie honoraria pobiera się typowo w
takich
sprawach? (obawa, by honoraria nie "zjadły"odzyskanych pieniędzy). A może
w
razie wygranej tymi honorariami można obciążyć nieuczciwego pracodawcę ?


Myślę, że nie ma sensu. To zbyt prosta sprawa. Warto natomiast połączyć siły
z innymi i zwrócić się o pomoc do PIP.

5. Czy nie byłoby dobrze, by wszystkie naciągnięte dziewczyny założyły
sprawę? Chyba muszą to zrobić oddzielnie ?


Mogą razem złożyć skargę do Państwowej Inspekcji Pracy i wtedy inspektor
może nawet sam wytoczyć sprawę w ich imieniu.
Jeśli macie wątpliwości co do opłat ZUSowskich, to też zwróćcie na to uwagę
/warto wcześniej skontaktować się z ZUSem i sprawdzić/ .
6. Jakie dokumenty są potrzebne do założenia sprawy?


Ponieważ to najmniej sformalizowany sąd w kraju, więc wystarczy napisać
pozew (naprawdę w dość dowolnej formie), do tego można dodać kopie umów o
pracę i zaznaczyć, że sprawa dotyczy niezapłaconych wynagrodzeń oraz
niedokonanych wpłat z tytułu ubezpieczenia społecznego.
Proszę o wszelkie sugestie. To była pierwsza praca tej dziewczyny, bardzo

cieszyła, za zarobione pieniądze chciała sobie coś kupić. Czy miała
harować
nocami na oszusta, który teraz śmieje się jej i dwóm innym naciągniętym
dziewczynom w twarz ?


Oczywiście, że nie !
A przy okazji... czy dostała świadectwo pracy ?
Bo jeśli nie, to koniecznie trzeba się go też domagać. To niezwykle ważny
dokument, szczególnie dla osoby, która zaczyna pracować- pewne uprawnienia
przysługują bowiem dopiero po przepracowaniu pierwszych 6 miesięcy, a ona
część ma już przecież za sobą.

Pozdrawiam,
Marta

Grzest
12 Lip 2001, 09:21
Myślę, że nie ma sensu. To zbyt prosta sprawa. Warto natomiast połączyć siły
z innymi i zwrócić się o pomoc do PIP.
Mogą razem złożyć skargę do Państwowej Inspekcji Pracy i wtedy inspektor
może nawet sam wytoczyć sprawę w ich imieniu.
Jeśli macie wątpliwości co do opłat ZUSowskich, to też zwróćcie na to uwagę
/warto wcześniej skontaktować się z ZUSem i sprawdzić/ .


OK. wprawdzie pytałem już o to wcześniej, ale mój post mie wzbudził takiego
zainteresowania... Zapytam więc jeszcze raz:

Jakie konsekwencje dla pracodawcy może mieć kontrola PIPu. Firma istnieje, ale
nie wypłaca juz trzeci miesiąc wynagrodzeń. Poprostu straciła płynność
finansową... O zaległościach płatniczych wobec innych firm nie wspomnę... Niby
była kontrola PIPu, a cisza...
Pozostaje tylko sąd pracy?, czy kolejna skarga do PIPu? A jeśli firma upadnie to
jakie są szanse na odzyskanie należności?

Grzegorz

stern
12 Lip 2001, 09:27
Aby nie być posądzonym o ignorancję Grzest

na temat Re: Niewypłacone wynagrodzenie - sąd pracy ?
(co podpowiedzieć naciągniętej przez pracodawcę dziewczynie ?)
orzekł co następuje:

-- OK. wprawdzie pytałem już o to wcześniej, ale mój post mie wzbudził takiego
-- zainteresowania... Zapytam więc jeszcze raz:

Grzest
12 Lip 2001, 10:00
-- Firma istnieje, ale
-- nie wypłaca juz trzeci miesiąc wynagrodzeń. Poprostu straciła płynność
-- finansową...

a to powód do zgloszenia wniosku o ogloszenie upadłości.
(koszt 200 zł)


A jaki pracownicy mają w tym interes, żeby firma upadła? Pracownik firmy może zgłosić?
jak na razie w razie ogloszenia upadłości zaległe pensje zostaną wypłacone
z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.
Fundusz bedzie sobie to ściągał od firmy później.


W jakiej wysokości? Tylko nie pisz, że średniej krajowej, bo się załamię... :-/

Dzięki.
Grzegorz

stern
12 Lip 2001, 10:10
Aby nie być posądzonym o ignorancję Grzest

na temat Re: Niewypłacone wynagrodzenie - sąd pracy ?
(co podpowiedzieć naciągniętej przez pracodawcę dziewczynie ?)
orzekł co następuje:

-- a to powód do zgloszenia wniosku o ogloszenie upadłości.
-- (koszt 200 zł)

Grzest
12 Lip 2001, 10:15
tu istnieją dwie szkoły,
jedna mówi,że firma to wspólnota i pracownicy powinni
zacisnąć teraz zęby żeby wyprowdzić ję na prostą.

druga (bardziej socjalistyczna), ze liczy się tylko interes
pracownika, a wredny kapitalista niech się sam o siebie martwi.


Chyba odwrotnie?... :)

--Pracownik firmy może zgłosić?

pewnie, w końcu jest dłużnikiem.


Wierzycielem? ;)
Tam napisano, żę można zgłosić wniosek o wypłate wynagrodzenia
przez fundusz w razie niewypłacania pensji przez pracodawcę.
Tyle że przewinął mi się też jakiś okres trzymiesięczny
(nie mam czasu teraz wczytywać sie w tę ustawę)

-- W jakiej wysokości? Tylko nie pisz, że średniej krajowej, bo się załamię... :-/

a co ja prorok jestem?
przecież napisałem że zaległe pensje, nie wiem ile oni tam zarabiają? :-)


Chodziło mi o to, czy w 100% tego co "w umowie", czyli jak zarabiałem dajmy na to
25tys./mc to dostanę z funduszu 75tys, czy trzy średnie krajowe, bo moje zarobki to
fanaberia, a fundusz jest na przykład "za biedny"?
-- Dzięki.


I jeszcze raz...

stern
12 Lip 2001, 10:20
Aby nie być posądzonym o ignorancję Grzest

na temat Re: Niewypłacone wynagrodzenie - sąd pracy ?
(co podpowiedzieć naciągniętej przez pracodawcę dziewczynie ?)
orzekł co następuje:

-- tu istnieją dwie szkoły,
-- jedna mówi,że firma to wspólnota i pracownicy powinni
-- zacisnąć teraz zęby żeby wyprowdzić ję na prostą.

Grzest
12 Lip 2001, 10:27
chcesz ustawę na priv?


Wal...

Jeszcze raz dzieki.
Grzegorz

Marta Wieszczycka
14 Lip 2001, 07:52

OK. wprawdzie pytałem już o to wcześniej, ale mój post mie wzbudził
takiego
zainteresowania... Zapytam więc jeszcze raz:

Jakie konsekwencje dla pracodawcy może mieć kontrola PIPu. Firma istnieje,
ale
nie wypłaca juz trzeci miesiąc wynagrodzeń. Poprostu straciła płynność
finansową... O zaległościach płatniczych wobec innych firm nie wspomnę...
Niby
była kontrola PIPu, a cisza...
Pozostaje tylko sąd pracy?, czy kolejna skarga do PIPu?


Skoro firma wam nie wypłaca wynagrodzeń, to macie podstawę do rozwiązania
umów bez zachowania okresu wypowiedzenia (czyli do zwolnienia się
natychmiast z winy pracodawcy) i do wystąpienia do sądu pracy.
Myślę, że ta pierwsza możliwość mogłaby spowodować, że pensje zostałyby
wypłacone w pierwszej kolejności, o ile firma spłaca jakichkolwiek
dłużników.
A jeśli firma upadnie to
jakie są szanse na odzyskanie należności?


Istnieje specjalna ustawa o ochronie roszczeń pracowniczych w razie
niewypłacalności pracodawcy. Coś na pewno odzyskacie.

Pozdrawiam,
Marta

Clayton
21 Sie 2001, 05:28

Aby nie być posądzonym o ignorancję Grzest

na temat Re: Niewypłacone wynagrodzenie - sąd pracy ?
(co podpowiedzieć naciągniętej przez pracodawcę dziewczynie ?)
orzekł co następuje:

-- tu istnieją dwie szkoły,
-- jedna mówi,że firma to wspólnota i pracownicy powinni
-- zacisnąć teraz zęby żeby wyprowdzić ję na prostą.
--
-- druga (bardziej socjalistyczna), ze liczy się tylko interes
-- pracownika, a wredny kapitalista niech się sam o siebie martwi.
--
-- Chyba odwrotnie?... :)

podtrzymuję, że jest dobrze ;-)

-- --Pracownik firmy może zgłosić?
--
-- pewnie, w końcu jest dłużnikiem.

taaa, oczywiście,
cholera wszytko przez to że jednocześnie piszę wniosek o
zabezpieczenie i ciągle myślę o dłużniku,
przepraszam za błąd.

-- Chodziło mi o to, czy w 100% tego co "w umowie", czyli jak zarabiałem
dajmy na to
-- 25tys./mc to dostanę z funduszu 75tys, czy trzy średnie krajowe, bo
moje zarobki to
-- fanaberia, a fundusz jest na przykład "za biedny"?

znowu się pomyliłem, tam jest rzeczywiście ograniczenie
do przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia.
Może już nie będę się udzielał.

chcesz ustawę na priv?

marcin

 A w jakim czasie Fundusz wyplaca pieniadze powiedzmy od chwili zlozenia
wniosku?
pzdr
Clay.