Teleexpress

Kategoria: Prawo na co dzien - dyskusje, porady, opinie.

Wersja archiwalna tematu "Teleexpress" z grupy pl.soc.prawo



Studencik
12 Sie 2004, 11:17
Tak od paru dni jest walkowany temat mozliwosci wejscia Policji do
mieszkania bez pozwolenia...
Przed chwila w Teleexpressie podano iz ujeto bylego wicestaroste
Starachowic. Ujeto go po calonocnym czuwaniu przed blokiem w momencie gdy
wychodzil z klatki poniewaz Sad nie wyrazil zgody na przeszukanie domu
?!?!?!? I teraz jak sie to ma bo jest to sprawa powazna do tego co
pisaliscie ??
Sebastian
12 Sie 2004, 12:00
 Tak od paru dni jest walkowany temat mozliwosci wejscia Policji do

mieszkania bez pozwolenia...
Przed chwila w Teleexpressie podano iz ujeto bylego wicestaroste
Starachowic. Ujeto go po calonocnym czuwaniu przed blokiem w momencie gdy
wychodzil z klatki poniewaz Sad nie wyrazil zgody na przeszukanie domu
?!?!?!? I teraz jak sie to ma bo jest to sprawa powazna do tego co
pisaliscie ??


a jak sie ma miec? policjant jak wchodzi do mieszkania "na odznake" to tez
musi dostac nakaz tyle, ze juz po sprawie...a jesli okaze sie ze wlazl bez
waznej przyczyny to moze miec "nieprzyjemnosci"...
w tym przypadku widocznie bylo wystartczajaco duzo czasu aby o nakaz
wystapic a sad nie wyrazil zgody...
i gdzie problem?

Tomasz
12 Sie 2004, 11:57

Użytkownik "Studencik"

Tak od paru dni jest walkowany temat mozliwosci wejscia Policji do
mieszkania bez pozwolenia...
Przed chwila w Teleexpressie podano iz ujeto bylego wicestaroste
Starachowic. Ujeto go po calonocnym czuwaniu przed blokiem w momencie gdy
wychodzil z klatki poniewaz Sad nie wyrazil zgody na przeszukanie domu
?!?!?!? I teraz jak sie to ma bo jest to sprawa powazna do tego co
pisaliscie ??


Zależy wszystko od etapu postępowania.
Jeżeli jest to postępowanie przygotowawcze, lub też czynności sprawdzające
to żaden nakaz nie jest potrzebny, gdy zachodzi wypadek nie cierpiący
zwłoki, jeżeli postanowienie (tutaj) prokuratora nie mogło być wydane.
Jeżeli sprawa jest już w sądzie i sąd zarządził zatrzymanie lub tymczasowe
aresztowanie, to do czyjegoś mieszkania nie może wejść Policja. Sąd może
wtedy wydać postanowienie nakazujące przeszukanie w celu zatrzymania i wtedy
mogą drzwi wyłamywać.

---
Pzdr.

Studencik
12 Sie 2004, 12:03
No w tym problem ze wiedzieli ze przestepca jest w domu mogli go zgarnac bez
nakazu a potem sie o ten nakaz postarac :) a tak to czekali jak barany cala
noc przed blokiem az jasnie wielmozny przestepca zejdzie na dol
Sebastian
12 Sie 2004, 12:07

No w tym problem ze wiedzieli ze przestepca jest w domu mogli go zgarnac
bez
nakazu a potem sie o ten nakaz postarac :) a tak to czekali jak barany
cala
noc przed blokiem az jasnie wielmozny przestepca zejdzie na dol


tylko ze to nie jest tak ze oni sobie sami decyduja kiedy sie starac o nakaz
a kiedy nie:) wejsc moga w ttakich przypadkach w ktorych czekanie na nakaz
doprowadziloby np. do popelnienia przestepstwa, przy zagorzeniu czyjegosa
zycia...
to musi byc naprawde cos powaznego zeby policjant odwazyl sie wejsc na
"odznake" i raczej boja sie tego robic bo groza im za to powazne
konsekwencje

Catbert
12 Sie 2004, 12:30
On 8/12/2004 6:07 PM, Sebastian wrote:

| No w tym problem ze wiedzieli ze przestepca jest w domu mogli go zgarnac bez
| nakazu a potem sie o ten nakaz postarac :) a tak to czekali jak barany cala
| noc przed blokiem az jasnie wielmozny przestepca zejdzie na dol

tylko ze to nie jest tak ze oni sobie sami decyduja kiedy sie starac o nakaz
a kiedy nie:) wejsc moga w ttakich przypadkach w ktorych czekanie na nakaz
doprowadziloby np. do popelnienia przestepstwa, przy zagorzeniu czyjegosa
zycia...
to musi byc naprawde cos powaznego zeby policjant odwazyl sie wejsc na
"odznake" i raczej boja sie tego robic bo groza im za to powazne
konsekwencje


Szczególnie, że ów niegroźny przestępca niedługo wyjdzie za dobre
sprawowanie lub z powodu nieodpowiedniego dla penitencjariuszy stanu
zdrowia i wtedy lud pracujący miast i wsi w sojuszu z inteligencją
pracującą wybierze go ponownie i wyciagnie on konsekwencje z gwałtu na
mirze domowym, jakiego dopuściłby się funkcjonariusz, nieświadomy roli
jaką pełni w łańcuchu pokarmowym wybraniec lokalnej społecznosci.

Pzdr: Catbert

Robert Tomasik
12 Sie 2004, 16:11

Zależy wszystko od etapu postępowania.
Jeżeli jest to postępowanie przygotowawcze, lub też czynności sprawdzające
to żaden nakaz nie jest potrzebny, gdy zachodzi wypadek nie cierpiący
zwłoki, jeżeli postanowienie (tutaj) prokuratora nie mogło być wydane.


W toku czynności sprawdzających dokonanie przeszukania skutkuje wszczęciem
postepowania przygotowawczego. Przecież w toku tego postępowania nie mozna
dokonać przeszukania. I jeszcze wielu innych czynności procesowych.

Jeżeli sprawa jest już w sądzie i sąd zarządził zatrzymanie lub tymczasowe
aresztowanie, to do czyjegoś mieszkania nie może wejść Policja. Sąd może
wtedy wydać postanowienie nakazujące przeszukanie w celu zatrzymania i
wtedy
mogą drzwi wyłamywać.


No! A za drzwiami będzie puste mieszkanie.

Robert Tomasik
12 Sie 2004, 16:06

Ano tak, że nie zachodziła w tym wypadku nagła konieczność. Skoro była
informacja, że jest w domu, to było jedynie kwestą czasu, by wyszedł. poz a
tym, to nie jestem pewien, czy czasem nie było to celowe działanie
taktyczne. O wiele bezpieczniej zatrzymać poszukiwanego na klatce. W domu
może sięgnąć po broń, może wziąć zakładników, zabarykadować się czy wreszcie
w akcie desperacji wyskoczyć przez okno. Na klatce ilość możliwości spada, a
i mniejsza szansa jest na ewentualne zranienie postronnej osoby. Po za tym,
przeszukanie pomieszczeń zamieszkanych nawet na nakaz sądowy przeprowadza
się w porze dziennej. Wyjątkowo w nocy. Tak więc podejrzewam, że troszkę
dziennikarze pomieszali. Być może sąd odmówił wydania nakazu przeszukania,
ale myślę, że nie było to powodem nocnej obserwacji, bo nawet z nakazem
przyjechano by rano.

PS. Czemu sąd? Taż nakaz z reguły wydaje prokurator, chyba, ze sprawa już
toczy się przed sądem.

Studencik
12 Sie 2004, 18:29
Przed chwila ogladalem TVN 24 i wypowiadal sie rzecznik prasowy Sadu
Okregowego w Kielcach. Powiedzial ze dziwi sie dlaczego Policjanci nie
weszli a dopiero potem nie postarali sie o wlasciwe pozwolenie, a tak to
stali biedni cala noc pod klatka :)
Studencik
12 Sie 2004, 18:31

Ano tak, że nie zachodziła w tym wypadku nagła konieczność. Skoro była
informacja, że jest w domu, to było jedynie kwestą czasu, by wyszedł. poz
a
tym, to nie jestem pewien, czy czasem nie było to celowe działanie
taktyczne. O wiele bezpieczniej zatrzymać poszukiwanego na klatce. W domu
może sięgnąć po broń, może wziąć zakładników, zabarykadować się czy
wreszcie
w akcie desperacji wyskoczyć przez okno. Na klatce ilość możliwości spada,
a
i mniejsza szansa jest na ewentualne zranienie postronnej osoby. Po za
tym,
przeszukanie pomieszczeń zamieszkanych nawet na nakaz sądowy przeprowadza
się w porze dziennej. Wyjątkowo w nocy. Tak więc podejrzewam, że troszkę
dziennikarze pomieszali. Być może sąd odmówił wydania nakazu przeszukania,
ale myślę, że nie było to powodem nocnej obserwacji, bo nawet z nakazem
przyjechano by rano.

PS. Czemu sąd? Taż nakaz z reguły wydaje prokurator, chyba, ze sprawa już
toczy się przed sądem.


No to jest sprawa tego bylego wicestarosty ze Starachowic w ktora zamieszany
byl byly Komendant Glowny Policji i posel Jagiello.
Ten wicestarosta mial sie w lipcu stawic w pierdlu ale jakos zwlekal

Tomasz
12 Sie 2004, 19:04

Użytkownik "Robert Tomasik"

| Zależy wszystko od etapu postępowania.
| Jeżeli jest to postępowanie przygotowawcze, lub też czynności
sprawdzające
| to żaden nakaz nie jest potrzebny, gdy zachodzi wypadek nie cierpiący
| zwłoki, jeżeli postanowienie (tutaj) prokuratora nie mogło być wydane.

W toku czynności sprawdzających dokonanie przeszukania skutkuje wszczęciem
postepowania przygotowawczego. Przecież w toku tego postępowania nie mozna
dokonać przeszukania. I jeszcze wielu innych czynności procesowych.


A niby dlaczego nie można ? Art. 308 kpk mówi wprost o "przeszukaniu".
Zgodzę się, iż podjęcie tej czynności jest de facto wszczęciem postępowania
przygotowawczego.

---
Pzdr

Robert Tomasik
12 Sie 2004, 19:00

Przed chwila ogladalem TVN 24 i wypowiadal sie rzecznik prasowy Sadu
Okregowego w Kielcach. Powiedzial ze dziwi sie dlaczego Policjanci nie
weszli a dopiero potem nie postarali sie o wlasciwe pozwolenie, a tak to
stali biedni cala noc pod klatka :)


Być może oczekiwano pod blokiem z przyczyn taktycznych, a jedynie
uzasadniono brakiem nakazu. A być może dowodzący akcją uznał, że nie
zachodzą przesłanki do trybu art. 220§3. No w końcu przecież gość musiał
kiedyś wyjść. W ostateczności może tak naprawdę nie było pewności, ze on
jest w tym mieszkaniu, a jedynie przypuszczano, że może być.

Ponadto zacytowany przez Ciebie fragment wypowiedzi pozostaje w sprzeczności
z wypowiedzią poprzednią. Tam była mowa o tym, że stali, bo sąd odmówił
nakazu. Z tego wynika, że sąd nie odmówił, tylko go nie proszono o zgodę.
Może poczekajmy, jak to ktoś rzetelnie wytłumaczy.
Bo jeśli sąd odmówił wydania nakazu, to nie wiem, czy znalazł by się ktoś
rozsądny, kto mimo odmowy poszedł by "na legitymację".

Robert Tomasik
12 Sie 2004, 19:01

No to jest sprawa tego bylego wicestarosty ze Starachowic w ktora
zamieszany
byl byly Komendant Glowny Policji i posel Jagiello.
Ten wicestarosta mial sie w lipcu stawic w pierdlu ale jakos zwlekal


W takim razie faktycznie sąd zarządza takie przeszukanie.

Robert Tomasik
12 Sie 2004, 19:17

A niby dlaczego nie można ? Art. 308 kpk mówi wprost o "przeszukaniu".
Zgodzę się, iż podjęcie tej czynności jest de facto wszczęciem
postępowania
przygotowawczego.


Ponieważ - jak sam napisałeś wyżej - nie będą to już czynności sprawdzające,
a postępowanie przygotowawcze.

Art. 308 nie mówi o czynnościach sprawdzających, tylko o czynnościach
"niecierpiących zwłoki". To są różne zupełnie tryby. Postępowania w trybie
308 prowadzi się na zasadzie nagłej konieczności. Czyli gdy policja uzyskuje
informację, że w chwili obecnej popełniono przestępstwo. Tu nie ma miejsca
na wątpliwość, czy mamy do czynienia z czynem zabronionym. Po prostu nie ma
czasu na buchalterię i na gorąco wykonuje się czynności. Niby nie wszczęto
formalnie postępowania, ale już oględziny biegną, przesłuchania świadków
itp. Postanowienie o wszczęciu i resztę z tym związanych kwitów wypełni się
później.

Czynności sprawdzające, to zupełnie inna sprawa. Otrzymujemy zawiadomienie o
przestępstwie. No ale z tego zawiadomienia nie wynika wcale tak do końca, że
mamy do czynienia z czynem o charakterze przestępczym. To możemy przez 30
dni poczynić pewne ustalenia. Ale wówczas przeszukania robić nie wolno.
Polecam lekturę art. 307, bo tam jest mowa o czynnościach sprawdzających.

Tomasz
12 Sie 2004, 20:04

Użytkownik "Robert Tomasik"

Art. 308 nie mówi o czynnościach sprawdzających, tylko o czynnościach
"niecierpiących zwłoki". To są różne zupełnie tryby. Postępowania w trybie
308 prowadzi się na zasadzie nagłej konieczności. Czyli gdy policja
uzyskuje
informację, że w chwili obecnej popełniono przestępstwo. Tu nie ma miejsca
na wątpliwość, czy mamy do czynienia z czynem zabronionym. Po prostu nie
ma
czasu na buchalterię i na gorąco wykonuje się czynności. Niby nie wszczęto
formalnie postępowania, ale już oględziny biegną, przesłuchania świadków
itp. Postanowienie o wszczęciu i resztę z tym związanych kwitów wypełni
się
później.

Czynności sprawdzające, to zupełnie inna sprawa. Otrzymujemy zawiadomienie
o
przestępstwie. No ale z tego zawiadomienia nie wynika wcale tak do końca,
że
mamy do czynienia z czynem o charakterze przestępczym. To możemy przez 30
dni poczynić pewne ustalenia. Ale wówczas przeszukania robić nie wolno.
Polecam lekturę art. 307, bo tam jest mowa o czynnościach sprawdzających.


W pełni się zgadzam. Moja wypowiedź wynikała ze skrótu, gdy w trakcie
podejmowania czynności sprawdzających zachodzi konieczność przeprowadzenia
czynności w niezbędnym zakresie, to je się przeprowadza bez formalnego
wszczęcia postępowania. A podjęcie tej czynności jest faktycznym wszczęciem
postępowania, więc już nie można mówić o czynnościach sprawdzających.
Nie muszę czytać 307, wierz mi :-)
---
Pzdr.

Przemek R.
13 Sie 2004, 05:07

tylko ze to nie jest tak ze oni sobie sami decyduja kiedy sie starac o
nakaz
a kiedy nie:) wejsc moga w ttakich przypadkach w ktorych czekanie na nakaz
doprowadziloby np. do popelnienia przestepstwa, przy zagorzeniu czyjegosa
zycia...
to musi byc naprawde cos powaznego zeby policjant odwazyl sie wejsc na
"odznake" i raczej boja sie tego robic bo groza im za to powazne
konsekwencje


bylby numer gdyby facet wszedl na dach a tam by podlecial helikopter :)

P.

Robert Tomasik
13 Sie 2004, 12:08

W pełni się zgadzam. Moja wypowiedź wynikała ze skrótu, gdy w trakcie
podejmowania czynności sprawdzających zachodzi konieczność przeprowadzenia
czynności w niezbędnym zakresie, to je się przeprowadza bez formalnego
wszczęcia postępowania. A podjęcie tej czynności jest faktycznym
wszczęciem
postępowania, więc już nie można mówić o czynnościach sprawdzających.
Nie muszę czytać 307, wierz mi :-)


A wierzę, wierzę. Przy czym jak się rozpocznie czynności sprawdzające, to
znakiem tego sprawa z reguły nie jest pilna. Jeśli nawet nagle zajdzie
konieczność wykonania tego, to wypisanie postanowienia o wszczęciu to już
pestka.

Przyznam, ze w praktyce przedstawiony przez Ciebie scenariusz jest bardzo
rzadki. Choć oczywiście nie jest sprzeczny z prawem.

Tomasz
14 Sie 2004, 02:13

Użytkownik "Robert Tomasik"

Przyznam, ze w praktyce przedstawiony przez Ciebie scenariusz jest bardzo
rzadki. Choć oczywiście nie jest sprzeczny z prawem.


Czemu rzadki ?  Zdarza się, nawet dość często, np. przy 207 kk, iż do
prokuratury wpływa pismo rozżalonej kobiety na zachowanie męża. Prokurator
zleca policji podjechać i sprawdzić. Gdy ci przyjeżdżają zastają gościa
pijanego, żonę pobitą, wygnaną z domu. Dalsze ich czynności trudno już
nazwać sprawdzającymi.

---
Pzdr

Studencik
14 Sie 2004, 08:48
Rozbierznosc w zetelnym informowaniu spoleczenstwa przez dziennikarzy...
Jak sie okazalo Policjanci z takim wnioskiem nie wsytapili. Czyli albo mogli
wystapic albo wejsc a oni stali cala noc pod klatka hehe
Robert Tomasik
14 Sie 2004, 12:47

Mogli wejść. Wystąpić nie mogli, bo w nocy i tak by im nikt tego nie
rozpatrzył w sądzie, a rano nie miało to większego sensu.

Robert Tomasik
14 Sie 2004, 12:46

Czemu rzadki ?  Zdarza się, nawet dość często, np. przy 207 kk, iż do
prokuratury wpływa pismo rozżalonej kobiety na zachowanie męża. Prokurator
zleca policji podjechać i sprawdzić. Gdy ci przyjeżdżają zastają gościa
pijanego, żonę pobitą, wygnaną z domu. Dalsze ich czynności trudno już
nazwać sprawdzającymi.


Jak takie pismo trafi do prokuratury, to w 99 na 100 przypadków rozżalona
otrzyma wezwanie do stawienia się na Komendzie i złożenia zeznań. Nikt do
niej jeździć nie będzie raczej. Jeździ się na interwencje. Ale interwencje,
to zazwyczaj się składa u dyżurnego. On wówczas faktycznie wysyła załogę,
która sprawę tymczasowo prostuje. Ale i tak do wszczęcia będzie potrzebne
przesłuchanie pokrzywdzonej i przyjęcie zawiadomienia.

Tomasz
15 Sie 2004, 04:41

Użytkownik "Robert Tomasik"

Jak takie pismo trafi do prokuratury, to w 99 na 100 przypadków rozżalona
otrzyma wezwanie do stawienia się na Komendzie i złożenia zeznań. Nikt do
niej jeździć nie będzie raczej. Jeździ się na interwencje. Ale
interwencje,
to zazwyczaj się składa u dyżurnego. On wówczas faktycznie wysyła załogę,
która sprawę tymczasowo prostuje. Ale i tak do wszczęcia będzie potrzebne
przesłuchanie pokrzywdzonej i przyjęcie zawiadomienia.


To w Prokuraturze w mojej miejscowości panują inne zwyczaje. Podczas
odbywanej tam praktyki, zawsze, gdy zawiadomienie (nawet anonimowe), gdy
szef uznawał za wiarygodne, telefonicznie zlecał Policji sprawdzenie
podanych okoliczność "podjedźcie, zobaczcie co się tam dzieje". Potem
przyjeżdżali z notatką, czasami delikwentem. Może w innych regionach jest
inna praktyka i ograniczają się do wzywania na przesłuchania. Tego to już
nie wiem.

---
Pzdr.

Robert Tomasik
15 Sie 2004, 05:26

To w Prokuraturze w mojej miejscowości panują inne zwyczaje. Podczas
odbywanej tam praktyki, zawsze, gdy zawiadomienie (nawet anonimowe), gdy
szef uznawał za wiarygodne, telefonicznie zlecał Policji sprawdzenie
podanych okoliczność "podjedźcie, zobaczcie co się tam dzieje". Potem
przyjeżdżali z notatką, czasami delikwentem. Może w innych regionach jest
inna praktyka i ograniczają się do wzywania na przesłuchania. Tego to już
nie wiem.


Nie. Wszędzie są te same zwyczaje. Rejestruje się na tzw. "Ko" i przeważnie
wysyła do policji. Z tym, że błędnie oceniasz działania policji w tym
zakresie. To, co Ty piszesz jest skomplikowane ze względów organizacyjnych.
Postępowanie w sprawie materiałów przesłanych z prokuratury jest prowadzone
przez pion dochodzeniowo-śledczy lub przest. gosp. zaś interwencje dokonuje
pion prewencji. Opisany przez Ciebie scenariusz wymagał by współdziałania co
najmniej dwóch pionów i realizuje się go w wyjątkowych wypadkach. W
przeważającej większości wypadków o ile znany jest zawiadamiających, to się
go wzywa (czasem telefonicznie) i przesłuchuje, by uzyskać podstawę i
legitymację do dalszych działań.

Bardzo często okazuje się, że przesłane do prokuratury pismo zawierające
dane i podpis tak naprawdę jest anonimem, bo osoba mająca być jego autorem
oświadcza, że nic o takim piśmie nie wie. Zwłaszcza w sprawach z zakresu
zwalczania Przestępczości Gospodarczej. W kryminalnych również rzadko
kieruje się na miejsce patrol interwencyjny, no bo nie bardzo jest po co.
Szansa, że "na gorącym uczynku" ujmą sprawce znęcania się nad żoną na
przykład jest znikoma, a przecież tam na miejscu trzeba przede wszystkim te
czynności sprawdzające przeprowadzić.

Natomiast opisany przez Ciebie scenariusz może mieć miejsce na mniejszych
komisariatach, gdzie jest szczupła załoga i policjanci prowadzący
postępowania przygotowawcze równocześnie jeżdżą w patrolach. Ale to już
skutek braków kadrowych, a nie celowego działania

Tomasz
16 Sie 2004, 00:57

Użytkownik "Robert Tomasik" :

| Natomiast opisany przez Ciebie scenariusz może mieć miejsce na mniejszych
komisariatach, gdzie jest szczupła załoga i policjanci prowadzący
postępowania przygotowawcze równocześnie jeżdżą w patrolach. Ale to już
skutek braków kadrowych, a nie celowego działania


Ja nie mogę zaprzeczyć temu, co osobiście widziałem.
Nie znam się na techniczno-organizacyjnym działaniu Policji.
Dotyczyło to miasta 50 -tys., Komendy, nie Komisariatu, całkiem nie małego.
Sprawdzenie okoliczności podawanych w zawiadomieniach zlecał osobiście Szef
Prokuratury policjantom z prewencji. Czyli jakość te piony, jak napisałeś,
współdziałały. Zresztą podobna sytuacja dotyczyła sądu, gdzie, jak wiem,
sędziowie zlecali w trakcie rozprawy dowiezienie świadka na rozprawę przez
Policję. Zarządzali krótką przerwę i po pewnym czasie niepokorny świadek
przyjeżdżał z patrolem.

---
Pzdr.

Robert Tomasik
16 Sie 2004, 05:40

Ja nie mogę zaprzeczyć temu, co osobiście widziałem.
Nie znam się na techniczno-organizacyjnym działaniu Policji.
Dotyczyło to miasta 50 -tys., Komendy, nie Komisariatu, całkiem nie
małego.
Sprawdzenie okoliczności podawanych w zawiadomieniach zlecał osobiście
Szef
Prokuratury policjantom z prewencji. Czyli jakość te piony, jak napisałeś,
współdziałały. Zresztą podobna sytuacja dotyczyła sądu, gdzie, jak wiem,
sędziowie zlecali w trakcie rozprawy dowiezienie świadka na rozprawę przez
Policję. Zarządzali krótką przerwę i po pewnym czasie niepokorny świadek
przyjeżdżał z patrolem.


Dowiezienie świadka na rozprawę z czynnościami sprawdzającymi nie ma nic
wspólnego. To po prostu realizacja polecenia sądu. Szef Prokuratury zlecać
mógł, ale o podziale zadań decyduje Komendant Jednostki. Jeśli to były
czynności sprawdzające w rozumieniu kpk, to prowadził to pion kryminalny.
Jeśli to było jakieś proste sprawdzenie, to faktycznie mógł to zrobić pion
prewencji (najczęściej dzielnicowy), ale i tak decydował o tym Komendant
jednostki, a nie prokurator.

Tomasz
16 Sie 2004, 13:11

Użytkownik "Robert Tomasik"



ale i tak decydował o tym Komendant

jednostki, a nie prokurator.


Na pewno nie rozmawiał o tym z Komendantem, lecz z dyżurnym, który zlecał
czynności.
Wszystko odbywało się sprawnie, bez zbędnych formalności.

---
Pzdr.



Podobne tematy:
Teleexpress o RALLYLAND
teleexpress
Teleexpress o RALLYLAND
teleexpress