przypowiesc (dlugie)

Kategoria: alt.pl.milosc

Wersja archiwalna tematu "przypowiesc (dlugie)" z grupy alt.pl.milosc



Michał
20 Lut 2002, 18:03
...był sobie raz chłopiec... bardzo nieśmiały i zamknięty w sobie, uważał,
że jest nikim i wszystkiego się bał... z czasem zaczął poznawać otaczający
go świat i musiał nauczyć się żyć w tym świecie, żeby przetrwać... wciąż
szukał drogi, którą mógłby iść przez życie... szukał oparcia i
drogowskazu... jednak nie było nikogo, kto mógłby mu tę drogę wskazać...
szukał więc na oślep... wybierał różne drogi... jednak żadna nie była
właściwa... ale on o tym nie wiedział... często dowiadywał się o tym zbyt
późno... w ten sposób wiele stracił... ale miał marzenia i nadzieję, które
kazały mu próbować i szukać dalej... jednak zbyt często kroczył
niewłaściwymi drogami... a może niewłaściwie stawiał kroki... z czasem
rozgoryczony zbyt częstymi porażkami przestał mieć marzenia i porzucił
nadzieję... stał się cyniczny, niedostępny... i zamknięty w sobie... jednak
na zewnątrz wyglądał na zbuntowanego i wiedzącego, czego chce od życia...
jego życie kończyło się na najbliższej przyszłości... nie wierzył, więc nie
miał przyszłości... bardzo chciał mieć bratnią duszę... często poszukiwał
jej wśród bliskich znajomych... ale była to namiastka jego pragnień... on
pragnął kobiety... kobiety, dla której mógłby żyć, być dla niej oparciem,
partnerem, którą mógłby kochać na wieczność, i z którą mógłby zatracać się w
miłosnych uniesieniach... im bardziej o tym marzył, tym odleglejsze wydawało
się spełnienie tego pragnienia... kilkukrotnie spotykał na swej drodze różne
kobiety... jako że kierował się w życiu własnymi zasadami, seks poznał w
wieku późnej młodości... jednak rozczarowania z rzeczywistości spowodowały,
że marzenia znów przestały się dla niego liczyć... poznał, czym są
wspomagacze nastroju... na długo wkroczył na ścieżkę spowitą gęstwiną oparów
ziołowych... często też zbaczał na bardziej niebezpieczne dróżki, które
mieniły się niczym śnieg tumaniąc go swym złudnym blaskiem... nie ominął
drogi kolorowych złudzeń... pewnego dnia spotkał na swej drodze kobietę...
idealną wydawało mu się... początkowo bronił się zaciekle przed
ogarniającymi go po raz pierwszy w życiu uczuciami... później zaczął znowu
marzyć i mieć nadzieję... życie nabrało sensu i kolorów... nie miał żadnego
doświadczenia... nikt go nie ostrzegał... życie wydawało się cudowne... jego
dusza wzlatywała do nieba unoszona na obłokach miłości... niestety jego
własnej miłości... bezlitosny wiatr życia szybko rozwiał delikatne
chmurki... upadek był bardzo bolesny... niewiele brakowało, a dusza chłopca
uleciałaby na zawsze nie zaznawszy prawdziwej miłości... zatopiony w
nowoczesnej technologii egzystował popadając w coraz większe
rozgoryczenie... czuł, że potrzebny jest mu impuls... jakaś iskra, która
wskrzesiłaby go do życia... na próżno jej szukał... zielony szlak na długo
był jego jedyną drogą... strumień elektronów zastępował mu kontakty z
ludźmi... tam szukał ideału... któregoś zimowego wieczora poznał przypadkiem
pewną Kobietę... spodobała mu się od razu... imponowała mu swoją
osobowością... i charakterem... pociągała go jej uroda... na chwilę się
zamarzył... była bliska ideału... rozgoryczenie i pesymizm natychmiast
wytłumaczyły mu, że nawet nie warto marzyć... jednak niedługo potem Kobieta
odezwała się do niego... on miał wiedzę, a Ona potrzebowała jego pomocy...
zaczęli się spotykać... bardzo krótko się znali, gdy postanowili zamieszkać
razem... Ona szukała mieszkania ze współlokatorem, on dostrzegł szansę na
miłość i wyzwolenie się... już nie było wątpliwości... to była Ta Jedyna...
jednak Ona miała o wiele cięższe wspomnienia... bała się okropnie tego, co
się między nimi tworzyło... miała jeszcze kogoś, kto podał Jej pomocną dłoń,
gdy tego potrzebowała... chłopiec kipiał z miłości do Kobiety... zbliżyli
się bardzo do siebie i wtedy uświadomił sobie, że jego zakopane w
zakamarkach pamięci marzenia się spełniają... jednak do pełni szczęścia
brakowało ostatniego słowa... słowa, które pieczętuje więź kochających się
ludzi... tęsknił za tym jak nigdy dotąd... całe jego życie nabrało blasku...
nigdy nie czuł tyle na raz... nigdy nie pragnął tak mocno nikogo na
świecie... nigdy tak bardzo nikogo nie kochał... gdy Kobieta spotkała się z
tym, który podał jej pomocną dłoń, bardzo to zraniło chłopca... nie mówił
Jej o tym i cierpiał w milczeniu... jego miłość była tak silna, że była w
stanie wytrzymać najgorsze cierpienia... jednak zadana rana ropiała... siała
niepokój w duszy chłopca... powoli się uginał pod ciężarem bólu... pragnął
potwierdzenia łączącego ich uczucia... lecz w odpowiedzi słyszał tylko
kolejne słowa niepewności... na domiar złego ci, co dali Kobiecie życie
zaciekle próbowali przeszkodzić w ich miłości... Ona nie miała odwagi stać
przy chłopcu do ostatka... chłopiec popadał w coraz większe przygnębienie...
zatracał się w żalu i złości... przestał pamiętać, jak bardzo kochał
Kobietę... szukał drogi wyjścia... lecz wszedł na złą drogę... to była
prosta, biała ścieżka, prowadząca do piekła... stała się ona ważniejsza od
Kobiety... była bardziej atrakcyjna i kusiła nowymi doznaniami... Kobieta
czuła się zaniedbywana i poniżana... powoli zaczynała wierzyć w kolejne
swoje niepowodzenie... brak pewności i wcześniejsze doświadczenia
spowodowały, że przestała o niego walczyć... był dla Niej ważny, on pierwszy
Ją docenił, zaczął szanować i wznosić na wyżyny... Lecz strach przed kolejną
porażką był silniejszy... on zaślepiony mętnym blaskiem drogi, którą kroczył
nawet nie zauważył, że zniszczył swoje marzenie... i pewnie też Jej
marzenie... teraz chłopca już nie ma... jest mężczyzna, w którym pozostały
wspomnienia chłopca... mężczyzna cierpi okropnie... wie, że zniszczył
marzenie swojego życia... i zranił najdroższą mu osobę... zdaje sobie
sprawę, że czas nieubłaganie płynie bez możliwości powrotu... jest gotów
zrobić wszystko, żeby znowu mogli być razem... uświadomił sobie, że miłości
nie da się zapomnieć... można ją tylko w sobie stłumić, schować w
zakamarkach podświadomości... mężczyzna modli się co noc o jeszcze jedną
szansę... zdaje sobie jednak sprawę, że drugiej szansy może już nie być...
żyje teraz nadzieją na ponowne połączenie z Ukochaną Kobietą i wzajemną
miłość..... życie to plątanina różnych dróg, którymi kroczymy... wszystkie
pochodzą od Stwórcy i wszystkie do niego prowadzą... jednak od naszego
wyboru zależy, jak przeżyjemy nasze życie... i kto z nami będzie szedł...
najpiękniejszą drogą jest MIŁOŚĆ...

...sześć miesięcy później...
życie toczy się dalej za słowami: the show must go on... nie ma już tamtego
chłopca... jest mężczyzna ze wspaniałymi doświadczeniami... świat jest teraz
bardziej kolorowy i bardziej prawdziwy... są nowe marzenia... i są
wspomnienia... wszystkie są użyteczne, bo są albo miłe i przyjemne, i/albo
są nauką na przyszłość... teraz już wiem, że kochać trzeba się nauczyć i
przede wszystkim umieć pokochać siebie, by móc umieć kochać innych...
...życie daje nam w prezencie nowy dzień każdego ranka... od nas zależy, jak
przeżyjemy ten dzień... jedyny i niepowtarzalny w życiu... i czy będziemy
potrafili być wdzięczni za ten wspaniały dar...

pozdrOOfka,
Michal

eleutheria
20 Lut 2002, 18:50

...był sobie raz chłopiec... bardzo nieśmiały i zamknięty w sobie, uważał,
że jest nikim i wszystkiego się bał... z czasem zaczął poznawać otaczający
go świat i musiał nauczyć się żyć w tym świecie, żeby przetrwać... wciąż
szukał drogi, którą mógłby iść przez życie... szukał oparcia i
drogowskazu... jednak nie było nikogo, kto mógłby mu tę drogę wskazać...
szukał więc na oślep... wybierał różne drogi... jednak żadna nie była
właściwa... ale on o tym nie wiedział... często dowiadywał się o tym zbyt
późno... w ten sposób wiele stracił... ale miał marzenia i nadzieję, które
kazały mu próbować i szukać dalej... jednak zbyt często kroczył
niewłaściwymi drogami... a może niewłaściwie stawiał kroki... z czasem
rozgoryczony zbyt częstymi porażkami przestał mieć marzenia i porzucił
nadzieję... stał się cyniczny, niedostępny... i zamknięty w sobie...
jednak
na zewnątrz wyglądał na zbuntowanego i wiedzącego, czego chce od życia...
jego życie kończyło się na najbliższej przyszłości... nie wierzył, więc
nie
miał przyszłości... bardzo chciał mieć bratnią duszę... często poszukiwał
jej wśród bliskich znajomych... ale była to namiastka jego pragnień... on
pragnął kobiety... kobiety, dla której mógłby żyć, być dla niej oparciem,
partnerem, którą mógłby kochać na wieczność, i z którą mógłby zatracać się
w
miłosnych uniesieniach... im bardziej o tym marzył, tym odleglejsze
wydawało
się spełnienie tego pragnienia... kilkukrotnie spotykał na swej drodze
różne
kobiety... jako że kierował się w życiu własnymi zasadami, seks poznał w
wieku późnej młodości... jednak rozczarowania z rzeczywistości
spowodowały,
że marzenia znów przestały się dla niego liczyć... poznał, czym są
wspomagacze nastroju... na długo wkroczył na ścieżkę spowitą gęstwiną
oparów
ziołowych... często też zbaczał na bardziej niebezpieczne dróżki, które
mieniły się niczym śnieg tumaniąc go swym złudnym blaskiem... nie ominął
drogi kolorowych złudzeń... pewnego dnia spotkał na swej drodze kobietę...
idealną wydawało mu się... początkowo bronił się zaciekle przed
ogarniającymi go po raz pierwszy w życiu uczuciami... później zaczął znowu
marzyć i mieć nadzieję... życie nabrało sensu i kolorów... nie miał
żadnego
doświadczenia... nikt go nie ostrzegał... życie wydawało się cudowne...
jego
dusza wzlatywała do nieba unoszona na obłokach miłości... niestety jego
własnej miłości... bezlitosny wiatr życia szybko rozwiał delikatne
chmurki... upadek był bardzo bolesny... niewiele brakowało, a dusza
chłopca
uleciałaby na zawsze nie zaznawszy prawdziwej miłości... zatopiony w
nowoczesnej technologii egzystował popadając w coraz większe
rozgoryczenie... czuł, że potrzebny jest mu impuls... jakaś iskra, która
wskrzesiłaby go do życia... na próżno jej szukał... zielony szlak na długo
był jego jedyną drogą... strumień elektronów zastępował mu kontakty z
ludźmi... tam szukał ideału... któregoś zimowego wieczora poznał
przypadkiem
pewną Kobietę... spodobała mu się od razu... imponowała mu swoją
osobowością... i charakterem... pociągała go jej uroda... na chwilę się
zamarzył... była bliska ideału... rozgoryczenie i pesymizm natychmiast
wytłumaczyły mu, że nawet nie warto marzyć... jednak niedługo potem
Kobieta
odezwała się do niego... on miał wiedzę, a Ona potrzebowała jego pomocy...
zaczęli się spotykać... bardzo krótko się znali, gdy postanowili
zamieszkać
razem... Ona szukała mieszkania ze współlokatorem, on dostrzegł szansę na
miłość i wyzwolenie się... już nie było wątpliwości... to była Ta
Jedyna...
jednak Ona miała o wiele cięższe wspomnienia... bała się okropnie tego, co
się między nimi tworzyło... miała jeszcze kogoś, kto podał Jej pomocną
dłoń,
gdy tego potrzebowała... chłopiec kipiał z miłości do Kobiety... zbliżyli
się bardzo do siebie i wtedy uświadomił sobie, że jego zakopane w
zakamarkach pamięci marzenia się spełniają... jednak do pełni szczęścia
brakowało ostatniego słowa... słowa, które pieczętuje więź kochających się
ludzi... tęsknił za tym jak nigdy dotąd... całe jego życie nabrało
blasku...
nigdy nie czuł tyle na raz... nigdy nie pragnął tak mocno nikogo na
świecie... nigdy tak bardzo nikogo nie kochał... gdy Kobieta spotkała się
z
tym, który podał jej pomocną dłoń, bardzo to zraniło chłopca... nie mówił
Jej o tym i cierpiał w milczeniu... jego miłość była tak silna, że była w
stanie wytrzymać najgorsze cierpienia... jednak zadana rana ropiała...
siała
niepokój w duszy chłopca... powoli się uginał pod ciężarem bólu... pragnął
potwierdzenia łączącego ich uczucia... lecz w odpowiedzi słyszał tylko
kolejne słowa niepewności... na domiar złego ci, co dali Kobiecie życie
zaciekle próbowali przeszkodzić w ich miłości... Ona nie miała odwagi stać
przy chłopcu do ostatka... chłopiec popadał w coraz większe
przygnębienie...
zatracał się w żalu i złości... przestał pamiętać, jak bardzo kochał
Kobietę... szukał drogi wyjścia... lecz wszedł na złą drogę... to była
prosta, biała ścieżka, prowadząca do piekła... stała się ona ważniejsza od
Kobiety... była bardziej atrakcyjna i kusiła nowymi doznaniami... Kobieta
czuła się zaniedbywana i poniżana... powoli zaczynała wierzyć w kolejne
swoje niepowodzenie... brak pewności i wcześniejsze doświadczenia
spowodowały, że przestała o niego walczyć... był dla Niej ważny, on
pierwszy
Ją docenił, zaczął szanować i wznosić na wyżyny... Lecz strach przed
kolejną
porażką był silniejszy... on zaślepiony mętnym blaskiem drogi, którą
kroczył
nawet nie zauważył, że zniszczył swoje marzenie... i pewnie też Jej
marzenie... teraz chłopca już nie ma... jest mężczyzna, w którym pozostały
wspomnienia chłopca... mężczyzna cierpi okropnie... wie, że zniszczył
marzenie swojego życia... i zranił najdroższą mu osobę... zdaje sobie
sprawę, że czas nieubłaganie płynie bez możliwości powrotu... jest gotów
zrobić wszystko, żeby znowu mogli być razem... uświadomił sobie, że
miłości
nie da się zapomnieć... można ją tylko w sobie stłumić, schować w
zakamarkach podświadomości... mężczyzna modli się co noc o jeszcze jedną
szansę... zdaje sobie jednak sprawę, że drugiej szansy może już nie być...
żyje teraz nadzieją na ponowne połączenie z Ukochaną Kobietą i wzajemną
miłość..... życie to plątanina różnych dróg, którymi kroczymy... wszystkie
pochodzą od Stwórcy i wszystkie do niego prowadzą... jednak od naszego
wyboru zależy, jak przeżyjemy nasze życie... i kto z nami będzie szedł...
najpiękniejszą drogą jest MIŁOŚĆ...

...sześć miesięcy później...
życie toczy się dalej za słowami: the show must go on... nie ma już
tamtego
chłopca... jest mężczyzna ze wspaniałymi doświadczeniami... świat jest
teraz
bardziej kolorowy i bardziej prawdziwy... są nowe marzenia... i są
wspomnienia... wszystkie są użyteczne, bo są albo miłe i przyjemne, i/albo
są nauką na przyszłość... teraz już wiem, że kochać trzeba się nauczyć i
przede wszystkim umieć pokochać siebie, by móc umieć kochać innych...
...życie daje nam w prezencie nowy dzień każdego ranka... od nas zależy,
jak
przeżyjemy ten dzień... jedyny i niepowtarzalny w życiu... i czy będziemy
potrafili być wdzięczni za ten wspaniały dar...

pozdrOOfka,
Michal


hmmm, ładne i niegłupie są takie opowiadanka

bellboy
21 Lut 2002, 07:39

| ...był sobie raz chłopiec...

hmmm, ładne i niegłupie są takie opowiadanka


Chyba pierwszy raz odzywam się na tej grupie, chociaż czytam ją od początku.
Ta historia jest wstrząsająca i tak prawdziwa, że nie może być mowy
o twórczości. To samo życie.
Wiele osób może tu odnaleźć swoje doświadczenia.
Ciekawe tylko czy zakończenie też jest wziete z życia czy tylko dopisane
dla poprawienia nastroju czytających?

Michał Socha
21 Lut 2002, 08:04
cala historia jest prawdziwa...
zakonczenie tez jest prawdziwe i jest czescia terazniejszosci...
Pozdrawiam,
Michal

"bellboy" <bellboy.nos@hoga.plwrote in message


Ciekawe tylko czy zakończenie też jest wziete z życia czy tylko dopisane
dla poprawienia nastroju czytających?

--
Andrzej


bellboy
21 Lut 2002, 08:38

cala historia jest prawdziwa...
zakonczenie tez jest prawdziwe i jest czescia terazniejszosci...


Tylko co się stało z tą wielka miłością? Czy jeszcze ma z nią jakiś kontakt?

Michał
21 Lut 2002, 10:20
...Ona jeszcze kilka razy sie odzywala... lecz on nie chcial sie z nia
spotykac...
jednak przy rozstaniu dal Jej obietnice udzielenia wsparcia, gdy Ona bedzie
tego potrzebowala...
czemu mial okazje dac wyraz...
...kazda mysl o Niej jest wspomnieniem bolesnym, a jednoczesnie
wspanialym... nie sposob zpomniec wspolnie spedzonych dni i nocy... ale tez
trudno jest nie myslec o bolu rozstania...
...gdzies, gleboko zarzyc sie bedzie zawsze iskierka tej milosci...
bellboy
21 Lut 2002, 14:41

...Ona jeszcze kilka razy sie odzywala... lecz on nie chcial sie z nia
spotykac...
jednak przy rozstaniu dal Jej obietnice udzielenia wsparcia, gdy Ona
bedzie
tego potrzebowala...
czemu mial okazje dac wyraz...
...kazda mysl o Niej jest wspomnieniem bolesnym, a jednoczesnie
wspanialym... nie sposob zpomniec wspolnie spedzonych dni i nocy... ale
tez
trudno jest nie myslec o bolu rozstania...
...gdzies, gleboko zarzyc sie bedzie zawsze iskierka tej milosci...



Podobne tematy:
Przypomnienia
PRZYPOMNIENIE
Zbyt mała karczma zbyt długie wypowiedzi.
Przypomnienie otwarcia stacji Tele 5
Zbyt mała karczma zbyt długie wypowiedzi.
Przypomnienia
listopad - przypominam o modlitwie za zmarłych!!!