rozważania nt zdrady [dłuuugie]

Kategoria: alt.pl.milosc

Wersja archiwalna tematu "rozważania nt zdrady [dłuuugie]" z grupy alt.pl.milosc



Jaco
23 Lut 2003, 17:40
Witam

Jestem tu nowy. Chciałbym poruszyć temat zdrady. Problem jest tak stary jak
sama miłość więc pewnie był już nie raz i nie dwa poruszany na grupie. Ja
jednak chciałbym zapytać co dla Was jest zdradą i kiedy ta niewidzialna
linia między kontaktami towarzyskimi a zdradą zostaje przekroczona. Czy
zdradą dla Was jest fakt odbycia z kimś stosunku pomimo że się nie kocha tej
osoby, czy może tylko (albo aż) pocałunek czy może sam fakt że się ma ochotę
na zdradę ale powstrzymuje Was np obawa przed zranieniem partnera czy też
innymi możliwymi konsekwencjami. Żeby nie być gołosłownym podeprę się
przykładem dość dziwnej sytuacji w której się znalazłem. W tej chwili jestem
sam, tzn nie mam stałej partnerki ale ostatnio jest w dość bliskich
stosunkach (mam nadzieje że jeszcze towarzyskich) z dziewczyną jednego z
dobrych znajomych. Od razu powiem że zawsze uważałem (i nadal uważam) ze
zaufanie jest podstawową rzeczą zarówno wśród przyjaciół jak i w związkach
więc odbijanie dziewczyn kumplom jak i zdrada partnerki były czymś do czego
nigdy się nie posunąłem. Jednocześnie jestem kolesiem dość towarzyskim i
nigdy nie uważałem że bycie z kimś oznacza absolutne wpatrzenie się w drugą
osobę i brak marginesu swobody.  Dlatego często pozwalałem sobie na mniej
lub bardziej niewinne flirty np na imprezach i uważam że to jest OK, takie
rzeczy są ogólnie akceptowane w moim otoczeniu. Wiekszość ze związków w
naszej ekipie znajomych trwa już nieco czasu więc wiekszość dziewczyn
kolegów znam już długo. Za nami jest bardzo dużo wspólnych wyjazdów i imprez
więc normalne że to co nas łączy można uznać za przyjaźń. Wracając do rzeczy
powiem tylko, że coś co łączy mnie i dziewczynę jednego z kolegów, na
przestrzeni czasu, płynnie przerodziło się z przyjaźni w jakiś rodzaj
niezdrowej fascynacji. Żeby nie było wątpliwości to powiem że na razie
ograniczylismy się do długich rozmów w 4 oczy i tylko tyle. Postawiłem
wyraźną granicę że do niczego więcej się nie posuniemy. Ta granica jest
przez nią respektowana ale wiem że miałaby ochotę na coś więcej. Dziewczyna
jest dość wyluzowana (sam taki jestem) i przyznaję że mnie pociąga. Gdy
ostatnio była u mnie w domu musiałem zwalczać pokusę żeby jej przynajmniej
nie pocałować. Wiedziałem jednak że to najpewniej skończyłoby się tym że
wylądowalibyśmy w łóżku. Dodatkowo wchodzi tu na pewno w grę jakiś element
niezdrowej fascynacji ryzykiem że to wszystko wymknie się spod kontroli. To
tyle skrótowego opisu sytuacji. Gratulacje dla wszystkich, którzy dobrnęli
do tego momentu. :) I teraz pytanie co sądzicie o naszym postępowaniu. Z
mojej strony to można tu tylko mówić ewentualnie o braku lojalnosci w
stosunku do kolegi ale ja jak na razie mam w miare czyste sumienie bo nie
uważam że zrobiłem cokolwiek złego. Zaznaczam że koleś wie że się lubimy z
jego dziewczyną i wie np jej o odwiedzinach w moim domu i to akceptuje to. A
co sądzicie o jej postępowaniu? Prawda jest taka że przyznała dzisiaj że
gdyby nie to że jasno określiłem granicę to prawie na pewno poszłaby ze mną
do łóżka. Można uznać że zdradziła go w swojej głowie. Twierdzi jednak że
bardzo go kocha i tak dalej ale jednocześnie że ja też zajmuję sporo miejsca
w jej głowie. Co do mnie to zastanawiam się w tej chwili nad zupełnym
zerwaniem tej znajomości w obawie że przekroczyliśmy już tą płynną granicę i
dalej pójdzie już z górki. Przyjaźń i szacunek moich przyjaciół ma dla mnie
dużą wartość ale to nie jest temat na tą grupę więc nie proszę was
bezpośrednio o radę w mojej sprawie. Chce tylko zapytać na tym przykładzie
co uznajecie za zdradę a co nie i czy byliście kiedyś w podobnej sytuacji.

Pozdrowienia

Jaco

Gandalf
23 Lut 2003, 18:01

"Jaco" <j@alpha.NIElubieSPAMUnet.plwrote in message


Witam

Jestem tu nowy. Chciałbym poruszyć temat zdrady. Problem jest tak stary


jak
<ciach
Okazja czyni zlodzieja?Wydaje mi sie,ze to juz tylko kwestia czasu,jak
skonczycie razem w lozku.Tym bardziej,ze
jest to owoc zakazany ;)...przez wasza (Twoja) moralnosc,zasady...

Pozdrawiam
G

reszka
24 Lut 2003, 09:04

Jaco wrote:
Chce tylko zapytać na tym
przykładzie co uznajecie za zdradę a co nie i czy byliście kiedyś w
podobnej sytuacji.


moim zdaniem - ona juz zdradzila, Ty jestes na najlepszej drodze,
(zdrada przyjazni) jezeli nie zakonczysz tej znajomosci.
No chyba, ze tamten zwiazek sie rozpada a Ty i Twoja kolezanka
czujecie, ze to_moze_byc_to. Ale w takiej sytuacji konieeczna jest szera
rozmowa - rowniez z Twoim kumplem.

Nie, nie bylam w podobnej sytuacji.

Palm
24 Lut 2003, 09:46
Ta sprawa ma wiele aspektow i to mozna by rozpatrywac z kazdej
strony waszej trojki.
1.Ona kazdy ma prawo do szczescia i blbalbalba ale tez za jaka
cene
2. Ty tak samo masz prawo i blablablab
3. On - zrobicie mu niezla ryse na psychice... ałć
Teraz jest jak wlasnie wspomnial ktos wyzej 'zakazany
owoc' -musicie sie zastanowic co bedzie jak on minie. Wiedz ze
ona pomimo wszytskiego i tak bedzie cierpiala z powodu rozstania
tylko tyle ze w Twoich ramionach i moze szybko zapomni.
Wiedz gdy sie kogos zdradzi to nie przychodzi ot tak na imprezce,
przygotowanie do zdrady rodzi sie w naszej psychice na dluzej
przed samym faktem zaistnienia.
Najlepszym chyba rozwiazaniem(choc i tak bolesnym) bedzie to zeby
Ona porozmawiala szczerze naprawde ze swoim chlopakiem... :(
odchodzac ewent do Ciebie.Tylko nie wiadomo czy okaze sie na tyle
wartosciowa osoba ze stac ja bedzie na cos takiego okrutnego bo
okrutnego ale bardziej okrutny bylby fakt OKLAMYWANIA czlowieka
ktorego kochala/kocha? i spedzila z nim wiele chwil....
Pogadaj z Nia czy warto zeby przekreslala to wszystko przeciez
ten chlopak napewno wiele z siebie dawal tylko i wylacznie dla
Niej , a Ona w pewnym sensie zachowala sie jak pijawka-wyssala
wszytko co najlepsze i teraz nara(kop w dupe) pozatym jeszcze
inna kwestia jest to ze skoro tak zaczelo wychodzic teraz to cos
musi byc nie tak.... i pamietaj ze gdy bedzie z Toba taka
sytuacja moze sie powtorzyc i to na Twojej skorze ;/
Wiedz ze Twoj kolega sie autentycznie ZALAMIE.... spierdolicie mu
zycie (przynajmniej na samym poczatku)
ufal wam obojgu i pozniej bedzie sobie tylko przypominac ze jaki
byl slepy i naiwny ze zgadzal sie na to byscie sie uczyli razem
itd. Pozatym bedziecie wszyscy razem wciaz w tej samej paczce...
Ona zdradzila go psychicznie....
Annie
24 Lut 2003, 17:59
news:b3bill$sv$1@news.onet.pl

 Czy zdradą dla Was jest fakt odbycia z kimś stosunku
pomimo że się nie kocha tej osoby,


Jasne. Faceci zawsze sie tlumacza, ze nic nie czuja do osoby, z ktora
zdradzili. Niby tak jest, ale wiekszosc(?) kobiet po prostu nie moze
tego zrozumiec, jak mozna to zrobic bez jakichkolwiek emocji.
Ale nawet jakby ten zdradzajacy nie czul nic do osoby, z ktora zdradza,
to jest to zawiedzenie zaufania, a jak wiadomo jest to podstawa w
zwiazkach. Potem ciezko jest takie zaufanie odbudowac, o ile w ogole
jest tomozliwe. Poza tym jak zdarzy sie to raz, to w wiekszosci
przypadkow nie bedzie to ostatni raz. Bez wzgledu na to czy ten ktos
czul cos do tej osoby czy nie zdrada jest bardzo bolesna.

czy może tylko (albo aż) pocałunek


To zalezy jaki pocalunek. Moze byc przyjacielski, to chyba naturalne (w
policzek, albo ewentualnie taki "cmok" w usta przy okazji np. skladania
zyczen). Kazdy inny jest dla mnie zdrada.

czy może sam fakt że się ma ochotę na zdradę ale powstrzymuje Was np
obawa przed zranieniem partnera czy też innymi możliwymi
konsekwencjami.


To jest chyba zdrada psychiczna, inny rodzaj zdrady, ale tez zdrada.

Dlatego często pozwalałem sobie na mniej lub bardziej
niewinne flirty np na imprezach i uważam że to jest OK, takie rzeczy
są ogólnie akceptowane w moim otoczeniu.


Jak byles z kims? Gdyby moj chlopak tak postepowal, to nie czulabym sie
dobrze z tego powodu.

I teraz pytanie co sądzicie o naszym postępowaniu. Z mojej strony
to można tu tylko mówić ewentualnie o braku lojalnosci w stosunku do
kolegi...


Na razie nie ma mowy o braku lojalnosci. Nic jeszcze nie zrobiles
niestosownego, ale obawiam sie, ze to tylko kwestia czasu.

Zaznaczam że koleś wie że się lubimy z
jego dziewczyną i wie np jej o odwiedzinach w moim domu i to
akceptuje to.


Ma do niej po prostu zaufanie.

A co sądzicie o jej postępowaniu? Prawda jest taka że
przyznała dzisiaj że gdyby nie to że jasno określiłem granicę to
prawie na pewno poszłaby ze mną do łóżka. Można uznać że zdradziła go
w swojej głowie. Twierdzi jednak że bardzo go kocha i tak dalej ale
jednocześnie że ja też zajmuję sporo miejsca w jej głowie.


Nie sadze, zeby go kochala. Jak mozna swiadomie krzywdzic osobe,
ktora sie kocha? Fizycznie tego jeszcze nie zrobila, ale sie do tego
przygotowuje, tak mi sie wydaje, bo uwazam, ze to juz kwestia czasu.

Co do mnie
to zastanawiam się w tej chwili nad zupełnym zerwaniem tej znajomości
w obawie że przekroczyliśmy już tą płynną granicę i dalej pójdzie już
z górki.


Tak, to calkiem mozliwe. Nie wiem czy zerwanie tej znajomosci to
najlepsze wyjscie. Jakies na pewno. Dobrze by bylo, gdyby ten chlopak
co z nia jest sie dowiedzial jak ona jest. Nie mowie jednak, ze od
Ciebie, pewnie by Ci nie uwiezyl i moglby sie na Ciebie obrazic (co
uwazam za glupie).
Uwazam, ze to ona jest nie fair (jak na rzaie!).

Pozdrawiam

woytek
25 Lut 2003, 09:30
"Jaco" <j@alpha.NIElubieSPAMUnet.plwrote in message


Witam

Jestem tu nowy. Chciałbym poruszyć temat zdrady. Problem jest tak stary jak
sama miłość więc pewnie był już nie raz i nie dwa poruszany na grupie. Ja
jednak chciałbym zapytać co dla Was jest zdradą i kiedy ta niewidzialna


pamiętaj tylko o gumce....

Jaco
25 Lut 2003, 21:02

Witam ponownie.

Dla tych, których to interesuje napiszę krótko jak to się skończyło. Dzisiaj
(a raczej wczoraj) powiedziałem jej że nie będzie więcej żadnych spotkań co
przyjęła z dużym rozżaleniem. Nie odpowiadam na jej sms-y ani wiadomości na
gg. Wcześniej mieliśmy dość spontaniczne zbliżenie (sprowokowane z resztą
przez nią). Do pełnego seksu nei doszło (tym razem ona w pewnym momencie
powiedziała stop) ale i tak było gorąco i namiętnie. Szczerze mówiąc nei
czuję wyrzutów sumienia, wręcz dało mi to siłę żeby z tym skończyć. Za parę
tyg. wyjeżdżam za granicę na prawie pół roku, myślę że uda mi się tam
zapomnieć o wszystkim.

Dzieki wszystkim za opinie

Jaco

Palm
26 Lut 2003, 01:50

Użytkownik "Jaco" <j@alpha.NIElubieSPAMUnet.plnapisał w
wiadomości

Witam ponownie.

Dla tych, których to interesuje napiszę krótko jak to się


skończyło. Dzisiaj
(a raczej wczoraj) powiedziałem jej że nie będzie więcej


żadnych spotkań co
przyjęła z dużym rozżaleniem. Nie odpowiadam na jej sms-y ani
wiadomości na
gg. Wcześniej mieliśmy dość spontaniczne zbliżenie


(sprowokowane z resztą
przez nią). Do pełnego seksu nei doszło (tym razem ona w pewnym
momencie
powiedziała stop) ale i tak było gorąco i namiętnie. Szczerze
mówiąc nei
czuję wyrzutów sumienia, wręcz dało mi to siłę żeby z tym


skończyć. Za parę

tyg. wyjeżdżam za granicę na prawie pół roku, myślę że uda mi
się tam
zapomnieć o wszystkim.


Szkoda ze zakonczyles ta znajomosc dopiero po...
Wydaje mi sie ze ona mu powie co sie stalo :(  i wtedy bedzie
baaardzo nieciekawie!
Kufa jesli juz zerwales znajomosc to po co przez to co sie stalo
,zjebales(a raczej pozwoliles zeby ta zauroczona/zafascynowana
nowym zakazanym owocem) im zwiazek (wiem ze to nie do konca Twoja
wina ale widocznie z ta dziewczyne musi myslec mezczyzna)
Daleko chociaz wyjezdzasz za granice?-pytam czy nikt Cie nie
scignie tam :)



Podobne tematy:
Poradnik nt. aren
Poradnik nt. aren
Poradnik nt. aren
Szkolenie nt. inwigilacji w społeczeństwie
Poradnik nt. aren
Szkolenie nt. inwigilacji w społeczeństwie
Poradnik nt. aren