basn o smutku

Kategoria: O poezji i poetach, pisaniu i czytaniu wierszy.

Wersja archiwalna tematu "basn o smutku" z forum O poezji i poetach, pisaniu i czytaniu wierszy.



Stefan Sokolowski
19-04-2010, 00:11:30
Dawno, dawno temu, a może jeszcze dawniej, kiedy ludzie lękliwie
przemykali po ulicach między pędzącymi stadami świętych krów
spalinowych, było sobie Królestwo zamieszkane przez dwa oddzielne
narody, a jako że to były narody, tedy piszą się wielkimi literami:
Politycja i Lud.  Stosunki między nimi były proste: biedny Lud budował
mosty, zbierał zioła, czyścił brudy, uczył w szkołach, w polibudach -- a
Politycja tym się zajmowała, że mu coś cięgiem zabierała: panowie i
panie, co niesiecie w dani?  Zabrała Ludowi złudzenia, że świat na dobre
można zmieniać; zabrała Ludowi honor, wtrącając Królestwo w haniebną
wojnę na innym kontynencie; i bez przerwy zabierała Ludowi pieniądze,
pieniądze, pieniądze...  Politycja lubiła pieniądze i potrzebowała ich
dużo.

Odwiedzali Królestwo wędrowcy z dalekich stron, ale żaden nie zagrzał
miejsca.  Przyleciała Mądra Sowa -- Król ją kazał deportować.  Serca
głos się rozległ w dali -- politycy je wygnali.  Nawet Brzask, Zapowiedź
Świtu, stał się wrogiem i banitą.  A Politycja wysiłkiem Ludu stawiała
coraz to nowe pomniki na własną chwałę, a jak brakowało miejsca na nowe
pomniki, to je stawiała na starych.

Aż raz na to dawne, dawne Królestwo przyszła okropna Śmierć Latająca i
zabrała Króla wraz z połową Politycji.  Zasmucił się Lud Smutkiem jak
noc czarna, bo chociaż jego dola zawsze była marna, była to przecie jego
własna dola, pod własnym Królem i z własną Politycją na przedzie, którą
teraz los przerzedził.  Ów Smutek się wcale nie wzdragał, jak grom się
przez serca przetoczyć, i kirem zakwitnąć na flagach, i łzy napompować
do oczu...

A było w Królestwie Wzgórze Żywe, drzewiej należące do wielkiego Smoka
Złego, co ział ogniem i siał grozę, przez Szewczyka przegnanego, czy to
Smok był, czy dinozaur, w każdym razie po wywłaszczeniu Smoka Wzgórze
zostało znacjonalizowane i ogłoszone własnością Ludu.  I ta resztka
Politycji, którą Śmierć Latająca ostatecznie ze szponów wypuściła,
postanowiła odebrać Ludowi Wzgórze Żywe i postawić na nim pomnik
zmarłego Króla.  Tak jeno, żeby nie wyjść z wprawy w zabieraniu.

Ciężko było Ludowi zdobyć się na kolejną dań, ale to był Lud poczciwy,
rewoltami niezatruty, zatem oddał Wzgórze Żywe, i dołożył jeszcze
Smutek: jak Wzgórze wasze, to i Smutek wasz.  Odtąd, wobec braku Smutku,
Lud weseli się i pije, Politycja łka cichutko, a kir na sztandarach
gnije, bo nikomu nie chciało się go poodczepiać po zakończeniu żałoby.

Dawno, dawno temu, a może jeszcze dawniej, smutna Politycja dokonała
elekcji nowego Króla, zabrała Ludowi jeszcze wiele dotąd niezabranych
rzeczy, jego wysiłkiem postawiła sobie wiele nowych pomników i wszystko
jakby wróciło do normy.  Ale już nigdy Lud nie zapłakał nad swoją
Politycją, bo nie miał już Smutku.  Smutek pozostał przy pomnikach i na
Wzgórzu Żywym.

Jak tyle nazabieraliście, to sami się smućcie.


 - Stefan

-- 
Stefan Sokolowski, Gdansk
inf.ug.edu.pl/~stefan
Ikselka
19-04-2010, 01:46:37
Dnia Mon, 19 Apr 2010 00:11:30 +0200, Stefan Sokolowski napisał(a):

> Dawno, dawno temu, a może jeszcze dawniej, kiedy ludzie lękliwie
> przemykali po ulicach między pędzącymi stadami świętych krów
> spalinowych, było sobie Królestwo zamieszkane przez dwa oddzielne
> narody, a jako że to były narody, tedy piszą się wielkimi literami:
> Politycja i Lud.  Stosunki między nimi były proste: biedny Lud budował
> mosty, zbierał zioła, czyścił brudy, uczył w szkołach, w polibudach -- a
> Politycja tym się zajmowała, że mu coś cięgiem zabierała: panowie i
> panie, co niesiecie w dani?  Zabrała Ludowi złudzenia, że świat na dobre
> można zmieniać; zabrała Ludowi honor, wtrącając Królestwo w haniebną
> wojnę na innym kontynencie; i bez przerwy zabierała Ludowi pieniądze,
> pieniądze, pieniądze...  Politycja lubiła pieniądze i potrzebowała ich
> dużo.
> 
> Odwiedzali Królestwo wędrowcy z dalekich stron, ale żaden nie zagrzał
> miejsca.  Przyleciała Mądra Sowa -- Król ją kazał deportować.  Serca
> głos się rozległ w dali -- politycy je wygnali.  Nawet Brzask, Zapowiedź
> Świtu, stał się wrogiem i banitą.  A Politycja wysiłkiem Ludu stawiała
> coraz to nowe pomniki na własną chwałę, a jak brakowało miejsca na nowe
> pomniki, to je stawiała na starych.
> 
> Aż raz na to dawne, dawne Królestwo przyszła okropna Śmierć Latająca i
> zabrała Króla wraz z połową Politycji.  Zasmucił się Lud Smutkiem jak
> noc czarna, bo chociaż jego dola zawsze była marna, była to przecie jego
> własna dola, pod własnym Królem i z własną Politycją na przedzie, którą
> teraz los przerzedził.  Ów Smutek się wcale nie wzdragał, jak grom się
> przez serca przetoczyć, i kirem zakwitnąć na flagach, i łzy napompować
> do oczu...
> 
> A było w Królestwie Wzgórze Żywe, drzewiej należące do wielkiego Smoka
> Złego, co ział ogniem i siał grozę, przez Szewczyka przegnanego, czy to
> Smok był, czy dinozaur, w każdym razie po wywłaszczeniu Smoka Wzgórze
> zostało znacjonalizowane i ogłoszone własnością Ludu.  I ta resztka
> Politycji, którą Śmierć Latająca ostatecznie ze szponów wypuściła,
> postanowiła odebrać Ludowi Wzgórze Żywe i postawić na nim pomnik
> zmarłego Króla.  Tak jeno, żeby nie wyjść z wprawy w zabieraniu.
> 
> Ciężko było Ludowi zdobyć się na kolejną dań, ale to był Lud poczciwy,
> rewoltami niezatruty, zatem oddał Wzgórze Żywe, i dołożył jeszcze
> Smutek: jak Wzgórze wasze, to i Smutek wasz.  Odtąd, wobec braku Smutku,
> Lud weseli się i pije, Politycja łka cichutko, a kir na sztandarach
> gnije, bo nikomu nie chciało się go poodczepiać po zakończeniu żałoby.
> 
> Dawno, dawno temu, a może jeszcze dawniej, smutna Politycja dokonała
> elekcji nowego Króla, zabrała Ludowi jeszcze wiele dotąd niezabranych
> rzeczy, jego wysiłkiem postawiła sobie wiele nowych pomników i wszystko
> jakby wróciło do normy.  Ale już nigdy Lud nie zapłakał nad swoją
> Politycją, bo nie miał już Smutku.  Smutek pozostał przy pomnikach i na
> Wzgórzu Żywym.
> 
> Jak tyle nazabieraliście, to sami się smućcie.
> 
> 
>  - Stefan

Baśń piękna, ale prócz ludu i Politycji zapomniałeś o jednej jeszcze sile,
co się ostała... O ile po latach w ogóle zostanie ktokolwiek jeszcze, kto
mógłby się chociaż śmiać...

www.newworldorder.com.pl/artykul.php?id=1997&tytul=To+m%C3%B3g%C5%82+by%C4%87+zamach
Stefan Sokolowski
19-04-2010, 02:11:54
Ikselka:
>  prócz ludu i Politycji zapomniałeś

Piszesz ,,lud'' małą literą a ,,Politycję'' dużą.  No cóż, widać stoimy
po różnych stronach narodowej spluwy: Ty od strony kolby, a ja naprzeciw
wylotu lufy.  Ale liczę na to, że przed naciśnięciem cyngla przekażesz
mi Znak Pokoju...

O niczym ważnym nie zapomniałem.

 - Stefan

-- 
Stefan Sokolowski, Gdansk
inf.ug.edu.pl/~stefan
Ikselka
19-04-2010, 15:46:38
Dnia Mon, 19 Apr 2010 02:11:54 +0200, Stefan Sokolowski napisał(a):

> Piszesz ,,lud'' małą literą a ,,Politycję'' dużą.

Akurat niecelowo oraz tylko jednokrotnie - tylko przy wielokrotnym użyciu
tej pisowni mógłbyś wnioskować, że...

>  No cóż, widać stoimy
> po różnych stronach narodowej spluwy: Ty od strony kolby, a ja naprzeciw
> wylotu lufy.

..
matusm
20-04-2010, 17:15:02
Użytkownik "Stefan Sokolowski" 
<stefan@infDELETE-THIS-ANTISPAM-JUNK.ug.edu.pl> napisał w wiadomości 
news:87wrw476nh.fsf@infDELETE-THIS-ANTISPAM-JUNK.ug.edu.pl...
>
> Dawno, dawno temu, a może jeszcze dawniej, kiedy ludzie lękliwie
> przemykali po ulicach między pędzącymi stadami świętych krów
> spalinowych, było sobie Królestwo zamieszkane przez dwa oddzielne
> narody, a jako że to były narody, tedy piszą się wielkimi literami:
> Politycja i Lud.  Stosunki między nimi były proste: biedny Lud budował
> mosty, zbierał zioła, czyścił brudy, uczył w szkołach, w polibudach -- a
> Politycja tym się zajmowała, że mu coś cięgiem zabierała: panowie i
> panie, co niesiecie w dani?  Zabrała Ludowi złudzenia, że świat na dobre
> można zmieniać; zabrała Ludowi honor, wtrącając Królestwo w haniebną
> wojnę na innym kontynencie; i bez przerwy zabierała Ludowi pieniądze,
> pieniądze, pieniądze...  Politycja lubiła pieniądze i potrzebowała ich
> dużo.
>
> Odwiedzali Królestwo wędrowcy z dalekich stron, ale żaden nie zagrzał
> miejsca.  Przyleciała Mądra Sowa -- Król ją kazał deportować.  Serca
> głos się rozległ w dali -- politycy je wygnali.  Nawet Brzask, Zapowiedź
> Świtu, stał się wrogiem i banitą.  A Politycja wysiłkiem Ludu stawiała
> coraz to nowe pomniki na własną chwałę, a jak brakowało miejsca na nowe
> pomniki, to je stawiała na starych.
>
> Aż raz na to dawne, dawne Królestwo przyszła okropna Śmierć Latająca i
> zabrała Króla wraz z połową Politycji.  Zasmucił się Lud Smutkiem jak
> noc czarna, bo chociaż jego dola zawsze była marna, była to przecie jego
> własna dola, pod własnym Królem i z własną Politycją na przedzie, którą
> teraz los przerzedził.  Ów Smutek się wcale nie wzdragał, jak grom się
> przez serca przetoczyć, i kirem zakwitnąć na flagach, i łzy napompować
> do oczu...
>
> A było w Królestwie Wzgórze Żywe, drzewiej należące do wielkiego Smoka
> Złego, co ział ogniem i siał grozę, przez Szewczyka przegnanego, czy to
> Smok był, czy dinozaur, w każdym razie po wywłaszczeniu Smoka Wzgórze
> zostało znacjonalizowane i ogłoszone własnością Ludu.  I ta resztka
> Politycji, którą Śmierć Latająca ostatecznie ze szponów wypuściła,
> postanowiła odebrać Ludowi Wzgórze Żywe i postawić na nim pomnik
> zmarłego Króla.  Tak jeno, żeby nie wyjść z wprawy w zabieraniu.
>
> Ciężko było Ludowi zdobyć się na kolejną dań, ale to był Lud poczciwy,
> rewoltami niezatruty, zatem oddał Wzgórze Żywe, i dołożył jeszcze
> Smutek: jak Wzgórze wasze, to i Smutek wasz.  Odtąd, wobec braku Smutku,
> Lud weseli się i pije, Politycja łka cichutko, a kir na sztandarach
> gnije, bo nikomu nie chciało się go poodczepiać po zakończeniu żałoby.
>
> Dawno, dawno temu, a może jeszcze dawniej, smutna Politycja dokonała
> elekcji nowego Króla, zabrała Ludowi jeszcze wiele dotąd niezabranych
> rzeczy, jego wysiłkiem postawiła sobie wiele nowych pomników i wszystko
> jakby wróciło do normy.  Ale już nigdy Lud nie zapłakał nad swoją
> Politycją, bo nie miał już Smutku.  Smutek pozostał przy pomnikach i na
> Wzgórzu Żywym.
>
> Jak tyle nazabieraliście, to sami się smućcie.
>
>
> - Stefan
>
> -- 
> Stefan Sokolowski, Gdansk



Lud patrzył na Wzgorze Żywe, a niektorzy nawet tam chodzili  zlożyc swieże
kwiaty i pochylic  sie nad pochowanymi głowami Politycji. Obserwatorzy 
bacznie
sie  zastanawiali ,łamali szyfry,zaglądali w magiczne kule
-O co w tym wszystkim chodzi?
Wprawdzie Lud posiadal jedynie uzywane krowy spalinaowe na dojazdy
do pracy.Kupowal głownie skośnookie podróbki,liczył każdy grosz do 
pierwszego
ale specjalnie nie narzekal na Politycje.Mial w sobie cos bardzo drogiego,
nieprzeliczalnego na dobra doczesne o czym  nawet  Politycja nie mogla 
pomarzyc
bo bylo to dla niej zbyt abstrakcyje,niepojete i metafizyczne.

Lud ciągle posiadał uczucie MIŁOŚĆI

Dlatego chodzono na Wzgorze Żywe bo tam leżąły powodowane miłośćią 
pragnienia ,
ulokowane w Poltycji.Wszyscy wiedzieli,ze niespelnione nawet  mawiano 
"Miłość jest
matka głupich" ale Lud ciagle czekał ,wiedział ze miłość wszystko 
przezwycięży.
Dodatkowo na krótko przed nadejściem Śmierci Latającej Politycja poczyniła 
pewne
oznaki zmian.Już tego sie nie  sprawdzi czy były to oznaki socjotechniczne 
czy
niezamierzone ale z wielkim zadowoleniem Lud zauważyl w kamiennej dotad
twarzy Politycji prawdziwa łzę.Właśnie ta jedyna łza stala wielkim znakiem 
,że Politycja
w ogóle jest  zdolna do jakichkolwiek wyższych stanów ducha.
Ba! Niektorzy to nawet obiecywali sobie ,jeżeli już nie powrotu Smoka 
Wawelskiego
to choc powrotu lubianego przez wszystkich  "Przekroju",
-Bo milość wszystko przezwycięży !

Lud niczym nie  zrażony ropoczął szeroko zakrojone akcje poszukiwania łzy, w 
całym Królestwie
Właściwie nic sie nie  zmienilo,powróciło do stanu pierwotnego  tylko 
pławiącej sie w luksusach
Politycji zakłócił spokój jeden drobny incydent .Otóż przy tych wszystkich 
obostrzeniach
Ludu ,ktos z przełnionym sercem radośćią  wyszedł przed front  i powiedzial 
do Politycji:

-Wiecie co możecie Panu Majstrowi???
-Wy możecie Pana Majstra  CMOKNAĆ ,,,,,,,,,,,,,,,


I tu juz czas  zakończyć opowiadanie ,,,,,,,,,,,,,bo Miłość jest 
nieobliczalna


-- 
Pozdrowienia
matusm
karimatasan
25-04-2010, 18:33:49
matusm <matusm@poczta.onet.pl> napisał(a): 

> 
> Użytkownik "Stefan Sokolowski" 
> <stefan@infDELETE-THIS-ANTISPAM-JUNK.ug.edu.pl> napisał w wiadomości 
> news:87wrw476nh.fsf@infDELETE-THIS-ANTISPAM-JUNK.ug.edu.pl...
> >
> > Dawno, dawno temu, a może jeszcze dawniej, kiedy ludzie lękliwie
> > przemykali po ulicach między pędzącymi stadami świętych krów
> > spalinowych, było sobie Królestwo zamieszkane przez dwa oddzielne
> > narody, a jako że to były narody, tedy piszą się wielkimi literami:
> > Politycja i Lud.  Stosunki między nimi były proste: biedny Lud budował
> > mosty, zbierał zioła, czyścił brudy, uczył w szkołach, w polibudach -- a
> > Politycja tym się zajmowała, że mu coś cięgiem zabierała: panowie i
> > panie, co niesiecie w dani?  Zabrała Ludowi złudzenia, że świat na dobre
> > można zmieniać; zabrała Ludowi honor, wtrącając Królestwo w haniebną
> > wojnę na innym kontynencie; i bez przerwy zabierała Ludowi pieniądze,
> > pieniądze, pieniądze...  Politycja lubiła pieniądze i potrzebowała ich
> > dużo.
> >
> > Odwiedzali Królestwo wędrowcy z dalekich stron, ale żaden nie zagrzał
> > miejsca.  Przyleciała Mądra Sowa -- Król ją kazał deportować.  Serca
> > głos się rozległ w dali -- politycy je wygnali.  Nawet Brzask, Zapowiedź
> > Świtu, stał się wrogiem i banitą.  A Politycja wysiłkiem Ludu stawiała
> > coraz to nowe pomniki na własną chwałę, a jak brakowało miejsca na nowe
> > pomniki, to je stawiała na starych.
> >
> > Aż raz na to dawne, dawne Królestwo przyszła okropna Śmierć Latająca i
> > zabrała Króla wraz z połową Politycji.  Zasmucił się Lud Smutkiem jak
> > noc czarna, bo chociaż jego dola zawsze była marna, była to przecie jego
> > własna dola, pod własnym Królem i z własną Politycją na przedzie, którą
> > teraz los przerzedził.  Ów Smutek się wcale nie wzdragał, jak grom się
> > przez serca przetoczyć, i kirem zakwitnąć na flagach, i łzy napompować
> > do oczu...
> >
> > A było w Królestwie Wzgórze Żywe, drzewiej należące do wielkiego Smoka
> > Złego, co ział ogniem i siał grozę, przez Szewczyka przegnanego, czy to
> > Smok był, czy dinozaur, w każdym razie po wywłaszczeniu Smoka Wzgórze
> > zostało znacjonalizowane i ogłoszone własnością Ludu.  I ta resztka
> > Politycji, którą Śmierć Latająca ostatecznie ze szponów wypuściła,
> > postanowiła odebrać Ludowi Wzgórze Żywe i postawić na nim pomnik
> > zmarłego Króla.  Tak jeno, żeby nie wyjść z wprawy w zabieraniu.
> >
> > Ciężko było Ludowi zdobyć się na kolejną dań, ale to był Lud poczciwy,
> > rewoltami niezatruty, zatem oddał Wzgórze Żywe, i dołożył jeszcze
> > Smutek: jak Wzgórze wasze, to i Smutek wasz.  Odtąd, wobec braku Smutku,
> > Lud weseli się i pije, Politycja łka cichutko, a kir na sztandarach
> > gnije, bo nikomu nie chciało się go poodczepiać po zakończeniu żałoby.
> >
> > Dawno, dawno temu, a może jeszcze dawniej, smutna Politycja dokonała
> > elekcji nowego Króla, zabrała Ludowi jeszcze wiele dotąd niezabranych
> > rzeczy, jego wysiłkiem postawiła sobie wiele nowych pomników i wszystko
> > jakby wróciło do normy.  Ale już nigdy Lud nie zapłakał nad swoją
> > Politycją, bo nie miał już Smutku.  Smutek pozostał przy pomnikach i na
> > Wzgórzu Żywym.
> >
> > Jak tyle nazabieraliście, to sami się smućcie.
> >
> >
> > - Stefan
> >
> > -- 
> > Stefan Sokolowski, Gdansk
> 
> 
> 
> Lud patrzył na Wzgorze Żywe, a niektorzy nawet tam chodzili  zlożyc swieże
> kwiaty i pochylic  sie nad pochowanymi głowami Politycji. Obserwatorzy 
> bacznie
> sie  zastanawiali ,łamali szyfry,zaglądali w magiczne kule
> -O co w tym wszystkim chodzi?
> Wprawdzie Lud posiadal jedynie uzywane krowy spalinaowe na dojazdy
> do pracy.Kupowal głownie skośnookie podróbki,liczył każdy grosz do 
> pierwszego
> ale specjalnie nie narzekal na Politycje.Mial w sobie cos bardzo drogiego,
> nieprzeliczalnego na dobra doczesne o czym  nawet  Politycja nie mogla 
> pomarzyc
> bo bylo to dla niej zbyt abstrakcyje,niepojete i metafizyczne.
> 
> Lud ciągle posiadał uczucie MIŁOŚĆI
> 
> Dlatego chodzono na Wzgorze Żywe bo tam leżąły powodowane miłośćią 
> pragnienia ,
> ulokowane w Poltycji.Wszyscy wiedzieli,ze niespelnione nawet  mawiano 
> "Miłość jest
> matka głupich" ale Lud ciagle czekał ,wiedział ze miłość wszystko 
> przezwycięży.
> Dodatkowo na krótko przed nadejściem Śmierci Latającej Politycja poczyniła 
> pewne
> oznaki zmian.Już tego sie nie  sprawdzi czy były to oznaki socjotechniczne 
> czy
> niezamierzone ale z wielkim zadowoleniem Lud zauważyl w kamiennej dotad
> twarzy Politycji prawdziwa łzę.Właśnie ta jedyna łza stala wielkim znakiem 
> ,że Politycja
> w ogóle jest  zdolna do jakichkolwiek wyższych stanów ducha.
> Ba! Niektorzy to nawet obiecywali sobie ,jeżeli już nie powrotu Smoka 
> Wawelskiego
> to choc powrotu lubianego przez wszystkich  "Przekroju",
> -Bo milość wszystko przezwycięży !
> 
> Lud niczym nie  zrażony ropoczął szeroko zakrojone akcje poszukiwania łzy, 
w 
> całym Królestwie
> Właściwie nic sie nie  zmienilo,powróciło do stanu pierwotnego  tylko 
> pławiącej sie w luksusach
> Politycji zakłócił spokój jeden drobny incydent .Otóż przy tych wszystkich 
> obostrzeniach
> Ludu ,ktos z przełnionym sercem radośćią  wyszedł przed front  i powiedzial 
> do Politycji:
> 
> -Wiecie co możecie Panu Majstrowi???
> -Wy możecie Pana Majstra  CMOKNAĆ ,,,,,,,,,,,,,,,
> 


_________________________________________________________________________________
> 
> I tu juz czas  zakończyć opowiadanie ,,,,,,,,,,,,,bo Miłość jest 
> nieobliczalna
> 

---ja tylko do tego zdania...

miłość jest obliczalna
nawet dotyk jest za dotyk
a jęk za westchnienie
nieobliczalne jest tylko jak sadzę NIEPOROZUMIENIE.
karimatasan


-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> www.gazeta.pl/usenet/


Podobne tematy: