PL-ENG Tłumacz (niekoniecznie przysięgły) poszukiwany

Kategoria: Z polskiego i na polski.

Wersja archiwalna tematu "PL-ENG Tłumacz (niekoniecznie przysięgły) poszukiwany" z forum Z polskiego i na polski.



Yogi(n)
11-10-2009, 15:43:17
Z okolic Wrocławia, Strzegomia lub Wałbrzycha. Inne strony kraju też wchodzą 
w grę ;-)
Do przetłumaczenia umowa PL->EN, w sumie 4500 znaków (fizycznie trzy 
strony). Nic trudnego, poza klasycznymi sformułowaniami stosowanymi w takich 
umowach. Sprawa pilna. Dla kogoś z doświadczeniem pewnie 30 minut roboty. W 
wypadku zainteresowania bardzo prosze o kontakt: mazin małpa tlen.pl, prosze 
podać telefon, oddzwonię. Cena oczywiście do uzgodnienia, ale nie chodzi o 
najtaniej, ale o dobrze i w miarę szybko.

-- 
Yogi(n)
Raf :-)
12-10-2009, 01:36:34
Dnia Sun, 11 Oct 2009 15:43:17 +0200, Yogi(n) napisał(a):


> Do przetłumaczenia umowa PL->EN, w sumie 4500 znaków (fizycznie trzy 
> strony). Nic trudnego, poza klasycznymi sformułowaniami stosowanymi w takich 
> umowach. Sprawa pilna. Dla kogoś z doświadczeniem pewnie 30 minut roboty. 

9000 znaków na godzinę to 150 znaków na minutę. Hmm, moje kwalifikacje
wyraźnie odbiegają od oczekiwań Yogi(n)a. Tak szybko to miałbym problem z
przepisaniem tekstu. 

Chyba muszę zadbać o swój warsztat.

Raf :-)
Matt
12-10-2009, 13:12:12
Raf :-) <rafkory@NOSPAM.gazeta.pl> napisał(a): 
> Dnia Sun, 11 Oct 2009 15:43:17 +0200, Yogi(n) napisał(a):
> > Do przetłumaczenia umowa PL->EN, w sumie 4500 znaków (fizycznie trzy 
> > strony). Nic trudnego, poza klasycznymi sformułowaniami stosowanymi w takich 
> > umowach. Sprawa pilna. Dla kogoś z doświadczeniem pewnie 30 minut roboty. 
> 
> 9000 znaków na godzinę to 150 znaków na minutę. Hmm, moje kwalifikacje
> wyraźnie odbiegają od oczekiwań Yogi(n)a. Tak szybko to miałbym problem z
> przepisaniem tekstu. 
> 
> Chyba muszę zadbać o swój warsztat.
> 
> Raf :-)
 

Powinieneś. Wrzucasz tekst do translate.google.pl/, kopiujesz do
dokumentu i z pół godziny zostaje Ci 27 minut wolnego.

Maciej

-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> www.gazeta.pl/usenet/
Yogi(n)
12-10-2009, 16:20:26
Użytkownik "Raf :-)" <rafkory@NOSPAM.gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:11806p3ek6465$.kv28l3kw86e0$.dlg@40tude.net...
> Dnia Sun, 11 Oct 2009 15:43:17 +0200, Yogi(n) napisał(a):
>
>
>> Do przetłumaczenia umowa PL->EN, w sumie 4500 znaków (fizycznie trzy
>> strony). Nic trudnego, poza klasycznymi sformułowaniami stosowanymi w 
>> takich
>> umowach. Sprawa pilna. Dla kogoś z doświadczeniem pewnie 30 minut roboty.
>
> 9000 znaków na godzinę to 150 znaków na minutę. Hmm, moje kwalifikacje
> wyraźnie odbiegają od oczekiwań Yogi(n)a. Tak szybko to miałbym problem z
> przepisaniem tekstu.
>
> Chyba muszę zadbać o swój warsztat.

Doskonała większość dokumentu to standardowe formułki, używane w większości 
takich umów. Zresztą podesłałem zainteresowanemu właśnie taką standardową 
umowę, przez co zostało do tłumaczenia mniej więcej 1/3 strony. Sprawa 
nieaktualna. Dziękuję za zainteersowanie, dostałem kilkanaście maili, które 
przekazałem zainteresowanemu, pewnie z kimś się już dogadał.

-- 
Pozdrawiam
Yogi(n)
AdamS
12-10-2009, 16:46:36
Yogi\(n\) <yogi_n@kwasorod.pl> napisał(a): 

> >> Do przetłumaczenia umowa PL->EN, w sumie 4500 znaków (fizycznie trzy
> >> strony). Nic trudnego, poza klasycznymi sformułowaniami stosowanymi w 
> >> takich
> >> umowach. Sprawa pilna. Dla kogoś z doświadczeniem pewnie 30 minut 
roboty.
> >
> > 9000 znaków na godzinę to 150 znaków na minutę. Hmm, moje kwalifikacje
> > wyraźnie odbiegają od oczekiwań Yogi(n)a. Tak szybko to miałbym problem z
> > przepisaniem tekstu.
> >
> > Chyba muszę zadbać o swój warsztat.
> 
> Doskonała większość dokumentu to standardowe formułki, używane w 
większości 
> takich umów. Zresztą podesłałem zainteresowanemu właśnie taką standardową 
> umowę, przez co zostało do tłumaczenia mniej więcej 1/3 strony. 

Przy czym wystarczy, że w jednym-dwóch miejscach takiej standardowej umowy 
znajdzie się kilka słów, które zasadniczo zmienią jej sens - i klient będzie 
ugotowany ;-)))
A do tego trzeba jednak starannie przetrawić cały tekst...
A standardy też bywają najróżniejsze.

Zatem to świetnie, że już nieaktualne, przy takim lekceważącym podejściu do 
kwestii wysiłku i odpowiedzialności fachowca. Ale zapamiętaj, że umieć coś 
kompetentnie zrobić, a robić to od niechcenia i w tempie wykluczającym 
przeczytanie tego, co się napisało (choćby dla wyłapania literówek) - to 
zupełnie różne sprawy. 

AdamS

-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> www.gazeta.pl/usenet/
Yogi(n)
12-10-2009, 17:28:10
Użytkownik "AdamS" <zlota.sowa.WYTNIJ@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:havfgc$gi3$1@inews.gazeta.pl...
> Yogi\(n\) <yogi_n@kwasorod.pl> napisał(a):
>

> Przy czym wystarczy, że w jednym-dwóch miejscach takiej standardowej umowy
> znajdzie się kilka słów, które zasadniczo zmienią jej sens - i klient 
> będzie
> ugotowany ;-)))
> A do tego trzeba jednak starannie przetrawić cały tekst...
> A standardy też bywają najróżniejsze.

W ciagu 30 minut można go bez problemu przetrawić, niczego zaskakującego tam 
nie ma.

> Zatem to świetnie, że już nieaktualne, przy takim lekceważącym podejściu 
> do
> kwestii wysiłku i odpowiedzialności fachowca. Ale zapamiętaj, że umieć coś
> kompetentnie zrobić, a robić to od niechcenia i w tempie wykluczającym
> przeczytanie tego, co się napisało (choćby dla wyłapania literówek) - to
> zupełnie różne sprawy.

Bardzo mi przykro, że tak to odebrałeś. Odpowiedni, nie lekceważący stosunek 
do kwestii wysiłku i odpowiedzialności nie wyklucza założenia, że coś, z 
czym ja bym się męczył powiedzmy 2-3 godziny, fachowiec zrobiłby w 30 minut. 
Ale widocznie mamy różne pojecia fachowości i rzeczywiście z różnymi 
standardami się spotykaliśmy do tej pory. Różnica w tym konkretnym wypadku 
polega na tym, że ja ten tekst czytałem, Ty nie...
Dziekuję serdecznie za mentorski ton i protekcjonalne potraktowanie - może 
następnym razem napiszesz coś pozbawionego truizmów i ciekawszego.

-- 
Yogi(n)
Stuntman
12-10-2009, 19:01:30
Tak z czystej ciekawości, z czego wnioskujesz, że Tobie tłumaczenie 
zajęłoby z 2-3 godz. a tłumaczowi powinno 30 min.?

Yogi(n) wrote:
<cut>
> W ciagu 30 minut można go bez problemu przetrawić, niczego zaskakującego 
> tam nie ma.
> 
<cut>
> że coś, z czym ja bym się męczył powiedzmy 2-3 godziny, fachowiec 
> zrobiłby w 30 minut. Ale widocznie mamy różne pojecia fachowości i
Matt
13-10-2009, 00:37:07
Yogi\(n\) <yogi_n@kwasorod.pl> napisał(a): 
> Odpowiedni, nie lekceważący stosunek 
> do kwestii wysiłku i odpowiedzialności nie wyklucza założenia, że coś, z 
> czym ja bym się męczył powiedzmy 2-3 godziny, fachowiec zrobiłby w 30 minut. 
> Ale widocznie mamy różne pojecia fachowości i rzeczywiście z różnymi 
> standardami się spotykaliśmy do tej pory. Różnica w tym konkretnym wypadku 
> polega na tym, że ja ten tekst czytałem, Ty nie...

A największym fachowcem jest translate.google.pl, który 3 strony tekstu łyka w
2 sekundy. Profesjonalnie, szybko i najtaniej.

Powodzenia,
Maciej

-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> www.gazeta.pl/usenet/
Aabacus
13-10-2009, 09:18:02
On 13 Paź, 00:37, "Matt " <matt2.WYT...@gazeta.pl> wrote:
> Yogi\(n\) <yog...@kwasorod.pl> napisał(a):
>
> > Odpowiedni, nie lekceważący stosunek
> > do kwestii wysiłku i odpowiedzialności nie wyklucza założenia, że coś, z
> > czym ja bym się męczył powiedzmy 2-3 godziny, fachowiec zrobiłby w 30 minut.
> > Ale widocznie mamy różne pojecia fachowości i rzeczywiście z różnymi
> > standardami się spotykaliśmy do tej pory. Różnica w tym konkretnym wypadku
> > polega na tym, że ja ten tekst czytałem, Ty nie...
>
> A największym fachowcem jest translate.google.pl, który 3 strony tekstu łyka w
> 2 sekundy. Profesjonalnie, szybko i najtaniej.
>
> Powodzenia,
> Maciej
>
> --
> Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl ->www.gazeta.pl/usenet/

Mnie ten watek tez zdenerwowal. Przypomina mi to sytuację gdy klient
zwraca  sie o tłumaczenie dokumantu i mówi że to  " dosłownie jedno
zdanie". Jest to oczywiście sugestia że prawie nie będzie kosztować i
będzie przetłumaczone z prędkością światła. Ponieważ dokument jeszcze
zawiera datę, jakiś nagłówek, nr pisma , podpis i ewewntualnie
pieczęć, mam gotową odpowiedz, że tłumaczenie jednego zdania nie jest
tłumaczeniem przysięgłym i w związku z tym ktokolwiek może mu to
przetłumaczyć, lub że może skorzystać ze słownika.
Adam
Matt
13-10-2009, 13:16:34
Aabacus <aabacus@tlen.pl> napisał(a): 
> Mnie ten watek tez zdenerwowal. Przypomina mi to sytuacj=EA gdy klient
> zwraca  sie o t=B3umaczenie dokumantu i m=F3wi =BFe to  " dos=B3ownie jedno
> zdanie". Jest to oczywi=B6cie sugestia =BFe prawie nie b=EAdzie kosztowa=E6=
>  i
> b=EAdzie przet=B3umaczone z pr=EAdko=B6ci=B1 =B6wiat=B3a. Poniewa=BF dokume=
> nt jeszcze
> zawiera dat=EA, jaki=B6 nag=B3=F3wek, nr pisma , podpis i ewewntualnie
> piecz=EA=E6, mam gotow=B1 odpowiedz, =BFe t=B3umaczenie jednego zdania nie =
> jest
> t=B3umaczeniem przysi=EAg=B3ym i w zwi=B1zku z tym ktokolwiek mo=BFe mu to
> przet=B3umaczy=E6, lub =BFe mo=BFe skorzysta=E6 ze s=B3ownika.
> Adam


Nie przesadzaj, jedno zdanie to praktycznie samo się przetłumaczy, wystarczy
"wrzucić do komputera" ;-D

Maciej

-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> www.gazeta.pl/usenet/
Krystyna Chodorowska
13-10-2009, 14:56:39
Matt pisze:

> Nie przesadzaj, jedno zdanie to praktycznie samo się przetłumaczy, wystarczy
> "wrzucić do komputera" ;-D

Zwłaszcza jedno zdanie z wniosku patentowego :>

pozdrawiam
K.
-- 
Women belong in the house... and the senate.
Roman Rumpel
15-10-2009, 07:35:39
Krystyna Chodorowska pisze:

> 
> Zwłaszcza jedno zdanie z wniosku patentowego :>

;)



-- 
Roman Rumpel    Skype: rumpel.roman   www.rumpel.pl
"Bo jakbyś czytał od przodu to byłby to najzwyklejszy pamiętnik a tak
blog. To teraz taka moda. Piszesz od urodzenia do dzisiaj to życiorys,
piszesz od dzisiaj do urodzenia to CV." (C) W. Kasprzak


Podobne tematy:
II OGOLNOPOLSKI ZLOT POLSKAJAZDA.pl
Mojanagroda.pl
Sprzedam forum takeagift.vot.pl
Koniec samotności...datePositive.pl w Polsce ?!
Nowa strona - www.kaplani.com.pl !
tłumacz przysięgły
tłumacz przysięgły