Żródła dochodów a zdolność kredytowa.

Kategoria: Funkcjonowanie bankow w Polsce i za granica.

Wersja archiwalna tematu "Żródła dochodów a zdolność kredytowa." z forum Funkcjonowanie bankow w Polsce i za granica.



szczurwa
17-05-2010, 17:40:36
Na stronie PremiumClub wyczytałem, że w związku z wycofaniem się EB z
interesu, teraz Deutsche Bank będzie Klubowiczom wydawał plastiki.
Obok był formularz kontaktowy. Wysłałem info i niebawem oddzwonił
konsultant. Rozmowa w przedmiocie wydania karty skończyła się bardzo
szybko, a mianowicie na pytaniu o źródła dochodów. Utrzymuję się
głównie z obrotu papierami mniej lub bardziej wartościowymi, co bardzo
zmartwiło mojego telebankowego doradcę in spe. Mnie zaś skłoniło do
pewnej refleksji tudzież zadania sobie kilku pytań.

Dlaczego banki tak nieufnie traktują ludzi, którzy spektrum dochodów
organizują sobie sami ? Tyczy się to zarówno przedsiębiorców,
uzyskujących dochody z najmu jak i takich ludzików jak ja.

Czy naprawdę umowa o pracę, najlepiej na czas nieokreślony, to
naprawdę lepsza dla banku gwarancja spłaty zaciągniętych zobowiązań
niż dochody z działalności osobistej, wsparte wieloletnią wzorową
historią kredytową ?

Standardowa umowa o pracę to trzy miesiące wypowiedzenia, a potem
wielka niewiadoma...

Na karcie EB miałem 5 tysięcy limitu. Taki też limit chciałem od DB,
niestety w tym cały ambarans, żeby dwoje chciało naraz. Odpadłem z
powodu nieadekwatności źródeł dochodów. Czy osoby decyzyjne w takim
banku naprawdę uważają, że ktoś schrzani sobie BIK dla tych paru
parszywych tysięcy limitu ?

Nie zależało mi specjalnie na tej karcie, ot, zwykła ciekawość, z
usług DB jeszcze nie korzystałem i chciałem spróbować. Mała strata.
Niemniej, po co w takim razie istnieje BIK, skoro dla niektórych
banków to kiepski argument, mający drugorzędne jedynie znaczenie ?

Przecież gros z tego miliona, który dziś ma problemy z obsługą
kredytów, w znakomitej większości miało umowy o pracę...
MarekZ
17-05-2010, 18:09:24
Użytkownik "szczurwa" <szczurwa@gmail.com> napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:85cadb09-ed0a-4255-98c5-12089b436506@m21g2000vbr.googlegroups.com...

> Dlaczego banki tak nieufnie traktują ludzi, którzy spektrum dochodów
> organizują sobie sami ? Tyczy się to zarówno przedsiębiorców,
> uzyskujących dochody z najmu jak i takich ludzików jak ja.

Przypuszczam, że do pewnego stopnia powstał tutaj zaklęty krąg. Banki nie 
dysponują statystykami wiarygodności kredytowej dla takich grup, bo nigdy 
(przynajmniej nominalnie) nie sprzedawały im produktów kredytowych, nie mogą 
zatem uwzględnić ich w modelach ryzyka. Jak od około 2004 roku utrzymuję się 
w zasadzie wyłącznie z handlu na rynku, ale jak jeszcze przed upadkiem 
Lehman Brothers zaczynałem sobie budować relacje kredytowe z bankami nie 
mogłem deklarować takiego źródła dochodów, musiałem deklarować jakieś inne 
źródła, czyli po prostu kłamać, w przypadku gdy nie było procedury opartej o 
obroty czy średnie salda. Na szczęście to już dawno za mną.

Można by dorabiać inne powody, a to o niemożności lub skrajnej trudności 
potencjalnej windykacji, a to o rzeczywiście realnym ryzyku bankructwa, a to 
o wysoce prawdopodobnym braku państwowej emerytury lub renty, ale 
przypuszczam, że prawda składa się w większości z tego co napisałem w 
pierwszym akapicie.

> Niemniej, po co w takim razie istnieje BIK, skoro dla niektórych
> banków to kiepski argument, mający drugorzędne jedynie znaczenie ?

Ja tam liczę, że może to będzie ewoluować w dobrym kierunku. Nie wierzę w 
długoterminową skuteczność paranoi w postaci rekomendacji T i zbliżonych 
tworów. Tak jak to wygląda obecnie, rzeczywiście jest źle, a w ofertach typu 
"personal" jest niewiele lepiej (niskie kwoty, w zasadzie max do 50k bez 
papierkologii).
szczurwa
17-05-2010, 20:03:08
On 17 Maj, 18:09, "MarekZ" <b...@adresu.w.pl> wrote:
musiałem deklarować jakieś inne
 źródła, czyli po prostu kłamać, w przypadku gdy nie było procedury
opartej o
obroty czy średnie salda. Na szczęście to już dawno za mną.

To co, mam, cholera, założyć spółkę z o.o. , żeby się uwiarygodnić ?
Klamac też mi się już zdarzało, na szczęście nikt tego nie sprawdził.

Można by dorabiać inne powody, a to o niemożności lub skrajnej
trudności
potencjalnej windykacji, a to o rzeczywiście realnym ryzyku
bankructwa, a to
o wysoce prawdopodobnym braku państwowej emerytury lub renty, ale
przypuszczam, że prawda składa się w większości z tego co napisałem w
pierwszym akapicie.

Nie jestem ekonomistą, tylko prawnikiem, ale na gruncie moich
zawodowych doświadczeń, jeśli ktoś oglasza bankructwo, to niezależnie
od źródła jego dochodów, nie da się już z niego ściągnąć nawet kosztów
postępowania, a co dopiero myśleć o zaspokojeniu ewentualnych
wierzycieli. Co do faktorów ryzyka, można się spierać, czy
zatrudnienie na umowie o pracę w dużym koncernie to mniejsze ryzyko
niz dealerka na futures market. Może zapytać chłopców z Lehmana ?Mam
kiepskie doświadczenia w tej materii - zostałem wywalony z roboty na
dwa tygodnie przed narodzinami mojej Córy. Od tamtej pory nie
przepracowałem u osób trzecich ani jednego dnia.

> Ja tam liczę, że może to będzie ewoluować w dobrym kierunku. Nie wierzę w
> długoterminową skuteczność paranoi w postaci rekomendacji T i zbliżonych
> tworów. Tak jak to wygląda obecnie, rzeczywiście jest źle, a w ofertach typu
> "personal" jest niewiele lepiej (niskie kwoty, w zasadzie max do 50k bez
> papierkologii).

Obyś miał rację w przedmiocie tej ewolucji. To się kupy nie trzyma.
Pracodawca najlepiej zatrudniałby na umowę o dzieło - banki chcą umów
chronionych kodeksem pracy (poza swymi pracownikami). To jest
schizofrenia lumpenliberalizmu. Pracowałem jako gówniarz w kilku
krajach anglosaskich. Tam nikomu do łba nie przychodziło, żeby np.
pracę w BurgerKingu kwalifikować jako "umowę o dzieło".
MarekZ
17-05-2010, 20:34:15
Użytkownik "szczurwa" <szczurwa@gmail.com> napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:9a2b94d1-af92-47d7-915f-325c27d1b35f@a16g2000vbr.googlegroups.com...

> To co, mam, cholera, założyć spółkę z o.o. , żeby się uwiarygodnić ?

E, to raczej nic nie zmieni, chyba żebyś się w niej potem zatrudnił na umowę 
o pracę. :)
No bo jak chcesz zadeklarować, że z dywidendy masz przychody, to patrz post 
otwierający wątek. :>

W tym celu to chyba tylko 1-os d-g. Można obecnie zawiesić aby była 
bezkosztowa, a były prawdziwe dokumenty rejestrowe, no ale tu znowu by 
trzeba odczekać chyba minimum 6 miesięcy od chwili "powstania firmy". 
Ogólnie kłody pod nogi. Plusem jest to, że nie ma już PIT-5, więc nie mogą 
tego chcieć. :)

> Nie jestem ekonomistą, tylko prawnikiem, ale na gruncie moich
> zawodowych doświadczeń, jeśli ktoś oglasza bankructwo, to niezależnie
> od źródła jego dochodów, nie da się już z niego ściągnąć nawet kosztów
> postępowania, a co dopiero myśleć o zaspokojeniu ewentualnych
> wierzycieli. Co do faktorów ryzyka, można się spierać, czy

No ale wiesz, jest pensja, to da się ją zająć. Jak nic z tego nie wychodzi, 
to może kiedyś będzie emerytura albo renta, albo może człowieka zwolnią i na 
jakąś umowę cywilnoprawną przejdzie, to jeszcze lepiej - jakoś to wygląda. 
Albo może będzie "się wstydził", że "coś do pracy przyjdzie"? A szczerze 
mówiąc kompletnie nie wyobrażam sobie skutecznej egzekucji np. prowadzonej 
przeciwko niegłupiej osobie z dochodami wyłącznie "kapitałowymi".

Co do szczegółowej oceny ryzyka, nic specjalnie mądrego do powiedzenia nie 
mam, ale zakładam, że takie podejście banków jednak z czegoś wynika, a nie 
jest kolejnym kafkowskim klimatem. Może przeciętnie rzecz biorąc inne są 
cechy charakteru i podejście osób o dochodach "bardziej z pracy" a inne o 
dochodach "bardziej z kapitału"? Nie sądzę, żeby banki ot tak rezygnowały z 
zarabiania pieniędzy, powinien istnieć jakiś powód tego, że uznają, iż im 
się to nie opłaca. Może inna jest oczekiwana dochodowość takich klientów, bo 
często też inne są ich poziomy "świadomości bankowej" i może nie być łatwo 
sprzedać im super-Citi-kredyt za 30% rocznie?

> Obyś miał rację w przedmiocie tej ewolucji. To się kupy nie trzyma.
> Pracodawca najlepiej zatrudniałby na umowę o dzieło - banki chcą umów
> chronionych kodeksem pracy (poza swymi pracownikami).

Tak jest ustawione prawo, że się to powyższe właśnie kupy trzyma, każdy 
optymalizuje sytuację pod swoim kątem.

Wolałbym mieć rację, wiadomo. Niech tylko koniunktura ruszy do góry to chęć 
zarabiania przez banki będzie musiała znaleźć jakieś uzewnętrznienie, a 
chyba to się właśnie zaczyna dziać. Takie rzeczy chyba jak do tej pory 
odbywały się cyklicznie i nie ma powodów aby to miało ulec zmianie.
szczurwa
17-05-2010, 21:18:02
On 17 Maj, 20:34, "MarekZ" <b...@adresu.w.pl> wrote:

>
> E, to raczej nic nie zmieni, chyba żebyś się w niej potem zatrudnił na umowę
> o pracę. :)
> No bo jak chcesz zadeklarować, że z dywidendy masz przychody, to patrz post
> otwierający wątek. :>

Co do spółek, to musze najpierw zlikwidować poprzednią, zanim założę
nową..-) Ewentualnie można sobie wypłacać wynagrodzenie z tytułu
pelnienia funkcji w zarządzie czy innym organie. To jest bez ZUS, a
wchodzi na PIT.

> W tym celu to chyba tylko 1-os d-g. Można obecnie zawiesić aby była
> bezkosztowa, a były prawdziwe dokumenty rejestrowe, no ale tu znowu by
> trzeba odczekać chyba minimum 6 miesięcy od chwili "powstania firmy".
> Ogólnie kłody pod nogi. Plusem jest to, że nie ma już PIT-5, więc nie mogą
> tego chcieć. :)

Gdzieś słyszałem, alb czytałem, że żądają wyciągów z książki
przychodów i rozchodów, albo dokonanych przelewów na podatek.

 A szczerze
> mówiąc kompletnie nie wyobrażam sobie skutecznej egzekucji np. prowadzonej
> przeciwko niegłupiej osobie z dochodami wyłącznie "kapitałowymi".

Ja też nie..-)

> Co do szczegółowej oceny ryzyka, nic specjalnie mądrego do powiedzenia nie
> mam, ale zakładam, że takie podejście banków jednak z czegoś wynika, a nie
> jest kolejnym kafkowskim klimatem. Może przeciętnie rzecz biorąc inne są
> cechy charakteru i podejście osób o dochodach "bardziej z pracy" a inne o
> dochodach "bardziej z kapitału"? Nie sądzę, żeby banki ot tak rezygnowały z
> zarabiania pieniędzy, powinien istnieć jakiś powód tego, że uznają, iż im
> się to nie opłaca. Może inna jest oczekiwana dochodowość takich klientów, bo
> często też inne są ich poziomy "świadomości bankowej" i może nie być łatwo
> sprzedać im super-Citi-kredyt za 30% rocznie?

W Ameryce funkcjonują smarts i suckers. U nas się mówi o wilkach i
owcach, wiadomo w jakim kontekście. Myślę, że banki też wolą owieczki,
pracujące na etat, obarczone rodziną, długiem na kartach i hipoteką,
niż MarkaZ, który nic na siebie nie ma  i który w razie katastrofy
pokaże lichwiarzom środkowy palec, dokonując podziału zysków i strat
pomiędzy wszystkie podmioty, rzeczywiście biorące udział w operacji..

> Tak jest ustawione prawo, że się to powyższe właśnie kupy trzyma, każdy
> optymalizuje sytuację pod swoim kątem.

 Fakt, potem zależy to juz tylko od tego, na jakiego sędziego się
trafi.

> Wolałbym mieć rację, wiadomo. Niech tylko koniunktura ruszy do góry to chęć
> zarabiania przez banki będzie musiała znaleźć jakieś uzewnętrznienie, a
> chyba to się właśnie zaczyna dziać. Takie rzeczy chyba jak do tej pory
> odbywały się cyklicznie i nie ma powodów aby to miało ulec zmianie.

Też tak uważam. Dawno mnie nie było na Grupie. Cieszę się, że z niej
nie odszedleś.
MarekZ
17-05-2010, 21:49:24
Użytkownik "szczurwa" <szczurwa@gmail.com> napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:b8ca64b4-60f4-4102-91f9-68282259326a@q13g2000vbm.googlegroups.com...

> Co do spółek, to musze najpierw zlikwidować poprzednią, zanim założę
> nową..-) Ewentualnie można sobie wypłacać wynagrodzenie z tytułu
> pelnienia funkcji w zarządzie czy innym organie. To jest bez ZUS, a
> wchodzi na PIT.

Próbowałem to przerabiać w swoim czasie (zarówno w wariancie ze spółką z 
o.o. jak i w wariancie ze wspólnotą mieszkaniową). Oni nie mają wtedy co 
zaznaczyć w tych swoich aplikacjach, zaznaczają "inne" i jest dupa. 
Ewentualnie zaznaczali chyba "dochody z pracy na własny rachunek" i potem z 
jakiegoś powodu się to okazywało nieadekwatne. No chyba, że coś uległo 
zmianie, bo ja to testowałem lata temu.

> Gdzieś słyszałem, alb czytałem, że żądają wyciągów z książki
> przychodów i rozchodów,

Nie ma najmniejszego problemu, czyż nie? :-)

> albo dokonanych przelewów na podatek.

To też da się zrobić, choć już nieco trudniej, nie? Ale jeśli to 
alternatywa, to mamy punkt poprzedni. :-)

Ogólnie kwestia podstawowa jest chyba taka, że obecnie są bardzo łatwo 
dostępne rejestry przez sieć. Nie wiem czy takie zawieszenie nie jest jakoś 
widoczne w rejestrze REGON albo w ewidencji dg, gdyby procedura banku 
obejmowała rutynowe sprawdzenie tego, a prawie na pewno należy oświadczyć, 
że działalność zawieszona nie jest. Kiedyś takiego banalnego dostępu nie 
było.

> owcach, wiadomo w jakim kontekście. Myślę, że banki też wolą owieczki,
> pracujące na etat, obarczone rodziną, długiem na kartach i hipoteką,
> niż MarkaZ, który nic na siebie nie ma  i który w razie katastrofy
> pokaże lichwiarzom środkowy palec, dokonując podziału zysków i strat
> pomiędzy wszystkie podmioty, rzeczywiście biorące udział w operacji.

Naprawdę ciężko by mi przyszło takie potraktowanie banków i w ogóle nie 
rozważam takiego scenariusza wydarzeń, bo niemało bankom zawdzięczam. 
Generalnie nie uważam banków za lichwiarzy. Ale naturalnie jest jakieś tam 
ryzyko takiego rozwoju sytuacji, i to wcale nie ze złej woli MarkaZ. No i w 
takim przypadku banki są w zasadzie bez perspektyw na cokolwiek innego poza 
wiązaniem rezerw, co w pewnym stopniu może uzasadniać ich niechęć do takich 
klientów.
szczurwa
17-05-2010, 22:06:35
On 17 Maj, 21:49, "MarekZ" <b...@adresu.w.pl> wrote:

> Naprawdę ciężko by mi przyszło takie potraktowanie banków i w ogóle nie
> rozważam takiego scenariusza wydarzeń, bo niemało bankom zawdzięczam.
> Generalnie nie uważam banków za lichwiarzy. Ale naturalnie jest jakieś tam
> ryzyko takiego rozwoju sytuacji, i to wcale nie ze złej woli MarkaZ. No i w
> takim przypadku banki są w zasadzie bez perspektyw na cokolwiek innego poza
> wiązaniem rezerw, co w pewnym stopniu może uzasadniać ich niechęć do takich
> klientów.

W żadnym wypadku nie miałem na myśli złej woli, tylko normalne,
biznesowe ryzyko. Polskie ustawodawstwo niemalże w całości przerzuca
je na kredytobiorcę. Do tego poprzez system koncesyjny stawia wysokie
bariery wejścia do biznesu. Mało mi się to, szczerze mówiąc, podoba.
MarekZ
17-05-2010, 20:49:18
W sumie przypomniałem sobie właśnie, że funkcjonuje taka obiegowa opinia, że 
"na giełdzie 90% indywidualnych inwestorów bankrutuje". Nie wiem ile w niej 
prawdy, ale psychologicznie nie tworzy ona dobrego klimatu. :)
szczurwa
17-05-2010, 21:05:57
On 17 Maj, 20:49, "MarekZ" <b...@adresu.w.pl> wrote:
> W sumie przypomniałem sobie właśnie, że funkcjonuje taka obiegowa opinia, że
> "na giełdzie 90% indywidualnych inwestorów bankrutuje". Nie wiem ile w niej
> prawdy, ale psychologicznie nie tworzy ona dobrego klimatu. :)

Myślę, że to trochę jak z bronią: wojak sobie krzywdy raczej nie
zrobi, a cywil ma aż nadto możliwości, żeby się skaleczyć. Jeśli ktoś
wchodzi na giełdę w ciemno i liczy na to, że po miesiącu zasiądzie za
kierownicą lochy, to się może srodze zawieść. Straty zawsze są i będą,
jak w każdym biznesie. I  jak każdy biznes, giełda potrzebuje odrobiny
fachowej wiedzy i szczęścia. Zresztą, ja nie miałem alternatywy - w
kancelarii, gdzie odbywałem aplikację, mogłem zarobić 2500,00 netto,
po wielkiej łasce i roku oczekiwania. Bez komentarza. Co do opinii o
giełdowych bankrutach - po każdej hossie pozostaje całkiem spore grono
"inwestorów" zaskoczonych i zdumionych nagłym obrotem sytuacji. Myślę,
że to oni w jakimś tam stopniu są źródłem takich poglądów. Po cześci
także zawodowcy formułują takie opinie - jak inaczej zwabić chętnych
do wpłat na fundusz powierniczy ? Przez wiele lat szukałem
bezpiecznego sposobu zarobienia większych niż przeciętne pieniędzy.
Nie da się. Żeby zyskać - musisz ryzykować. Albo byc w układzie.
Tomasz Chmielewski
17-05-2010, 22:24:01
Am 17.05.2010 17:40, szczurwa wrote:
> Na stronie PremiumClub wyczytałem, że w związku z wycofaniem się EB z
> interesu, teraz Deutsche Bank będzie Klubowiczom wydawał plastiki.
> Obok był formularz kontaktowy. Wysłałem info i niebawem oddzwonił
> konsultant. Rozmowa w przedmiocie wydania karty skończyła się bardzo
> szybko, a mianowicie na pytaniu o źródła dochodów. Utrzymuję się
> głównie z obrotu papierami mniej lub bardziej wartościowymi, co bardzo
> zmartwiło mojego telebankowego doradcę in spe. Mnie zaś skłoniło do
> pewnej refleksji tudzież zadania sobie kilku pytań.
>
> Dlaczego banki tak nieufnie traktują ludzi, którzy spektrum dochodów
> organizują sobie sami ? Tyczy się to zarówno przedsiębiorców,
> uzyskujących dochody z najmu jak i takich ludzików jak ja.

Ba. Bywa tak, ze kilku pracownikow malej firmy dostanie kredyt 
hipoteczny; wlasciciel tej firmy tego zaszczytu juz nie doswiadczy.

W koncu jak firma mu padnie, to z czego bedzie placil raty? (mniejsza o 
pracownikow tej upadlej firmy, splacajacych kredyty)

-- 
Tomasz Chmielewski
wpkg.org
xbartx
18-05-2010, 09:06:35
Dnia Mon, 17 May 2010 08:40:36 -0700, szczurwa napisał(a):

(...)
> Przecież gros z tego miliona, który dziś ma problemy z obsługą kredytów,
> w znakomitej większości miało umowy o pracę...

I chyba o to tutaj chodzi. Ludzie, którzy żyją z tego co ich kapitał 
wypracuje są raczej marginesem, ledwo zauważalnym, dlatego też bankom się 
chyba nie opłaca dla takiej grupy tworzyć nowe procedury etc i w ogóle 
taką grupę brać pod uwagę. Poza tym tacy ludzie, zazwyczaj są dosyć 
dobrze zorientowani we wszystkich "trikach i mykach" i bank, oczywiście w 
przypadku wystąpienia jakiś zaległości, może mieć poważne problemy i 
sprawa na pewno nie będzie prosta. W przypadku zwykłego Kowalskiego z 
umową o pracę w skrajnym przypadku idzie windykacja z wypłaty (bardzo 
niekomfortowa sytuacja dla pracownika czyli komornik na poborach, bo z 
księgowości raczej na pewno pójdzie jakieś info na zakład) lub przejęcie 
majątku np domu pod który jest zaciągnięty kredyt. Fakt, że czasami nie 
zaspokoi to apetytu banku, ale zawsze coś tam będzie.


-- 
xbartx
BK
18-05-2010, 11:03:11
On May 18, 9:06 am, xbartx <b...@hashzero.net> wrote:
> Dnia Mon, 17 May 2010 08:40:36 -0700, szczurwa napisał(a):
>
> (...)
>
> > Przecież gros z tego miliona, który dziś ma problemy z obsługą kredytów,
> > w znakomitej większości miało umowy o pracę...
>
> I chyba o to tutaj chodzi. Ludzie, którzy żyją z tego co ich kapitał
> wypracuje są raczej marginesem, ledwo zauważalnym, dlatego też bankom się
> chyba nie opłaca dla takiej grupy tworzyć nowe procedury etc i w ogóle
> taką grupę brać pod uwagę.

Nie no nie przesadzajmy - od tego jest caly segment "private banking"
gdzie w zasadzie klienci z umowa o prace nie funkcjonuja. A progi w
Polsce sa czesto dosc nisko ustawione. Tam mozna skorzystac z ofert
"szytych na miare". Jak chce sie garnitur szyty na miare to idzie sie
do krawca, nie do centrum handlowego.
MarekZ
18-05-2010, 11:18:26
Użytkownik "BK" <bkapuscinski@gmail.com> napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:96263a8e-b45a-47a5-970e-af68c28ef0a4@c7g2000vbc.googlegroups.com...

> gdzie w zasadzie klienci z umowa o prace nie funkcjonuja. A progi w
> Polsce sa czesto dosc nisko ustawione. Tam mozna skorzystac z ofert
> "szytych na miare". Jak chce sie garnitur szyty na miare to idzie sie
> do krawca, nie do centrum handlowego.

A ja myślę, że w praktyce wygląda to znacznie gorzej niż w hasłach 
marketingowych. Oferta private banking w pl jest w moim odczuciu skierowana 
przede wszystkim do klientów, którzy mają bardzo duże zasoby środków i nie 
mają pojęcia co z nimi zrobić w znaczeniu inwestycji lub ich zabezpieczenia 
oraz są skłonni kupić jakieś "opinie renomowanych analityków" lub 
"kompletnie unikalne produkty strukturyzowane" albo "niewiarygodnie 
korzystne programy zabezpieczania przyszłości rodziny". Nie mają pojęcia 
albo nie mają na to czasu/ochoty, bo nadal działają aktywnie w sferze 
gospodarki realnej.

Polska oferta p/b w najmniejszym stopniu nie jest adekwatna dla oczekiwań 
klientów potrafiących aktywnie samodzielnie zarządzać własnym majątkiem. No 
ale mogę się mylić, chętnie poznam ofertę, która byłaby dla takiego klienta 
adekwatna.
MarekZ
18-05-2010, 11:30:03
Użytkownik "BK" <bkapuscinski@gmail.com> napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:96263a8e-b45a-47a5-970e-af68c28ef0a4@c7g2000vbc.googlegroups.com...

> Nie no nie przesadzajmy - od tego jest caly segment "private banking"
[...]

A, i jeszcze jedno. Wprawdzie z segmentem private doświadczeń za bardzo nie 
mam, ale po szerokich doświadczeniach z segmentem personal mogę stwierdzić, 
że banki w tych niby wyższych segmentach oczekują przede wszystkim pasywnego 
klienta "depozytowego", który będzie u nich miał stały 'osad', coś tam kupi 
i nie będzie za bardzo wnikał co się z tym dalej dzieje, dopóki jakiś 
DORADCA nie uzna za stosowne go o czymś poinformować.

Banki słabo są zainteresowane klientem samodzielnie poruszającym się po 
rynku. Oferta kredytowa wygląda w rozmowach świetnie, ale jak przechodzi do 
praktyki i konkretniejszych sum, pojawiają się kompletnie wcześniej 
nieoczekiwane, naturalnie chwilowe przeszkody, które na skutek wręcz 
niespotykanych zbiegów okoliczności zaczynają się przedłużać. :-)

Masz jakieś dobre doświadczenia z polskim segmentem private?
BK
18-05-2010, 11:53:51
On 18 Maj, 11:30, "MarekZ" <b...@adresu.w.pl> wrote:
> Użytkownik "BK" <bkapuscin...@gmail.com> napisał w wiadomości grup
> dyskusyjnych:96263a8e-b45a-47a5-970e-af68c28ef...@c7g2000vbc.googlegroups..com...
>
> > Nie no nie przesadzajmy - od tego jest caly segment "private banking"
>
> [...]
>
> A, i jeszcze jedno. Wprawdzie z segmentem private doświadczeń za bardzo nie
> mam, ale po szerokich doświadczeniach z segmentem personal mogę stwierdzić,
> że banki w tych niby wyższych segmentach oczekują przede wszystkim pasywnego
> klienta "depozytowego", który będzie u nich miał stały 'osad', coś tam kupi
> i nie będzie za bardzo wnikał co się z tym dalej dzieje, dopóki jakiś
> DORADCA nie uzna za stosowne go o czymś poinformować.

Personal banking faktycznie niczym sie nie rozni od zwyklego detalu.
To chyba w calym sektorze w Polsce jest po prostu inny brand i lekka
mondyfikacja TOIP. To co u nas nazywa sie personal bankingiem de facto
jest normalnym detalem.

Dziwnie to zostalo jakos wypozycjonowane ale... no coz.

>
> Banki słabo są zainteresowane klientem samodzielnie poruszającym się po
> rynku. Oferta kredytowa wygląda w rozmowach świetnie, ale jak przechodzi do
> praktyki i konkretniejszych sum, pojawiają się kompletnie wcześniej
> nieoczekiwane, naturalnie chwilowe przeszkody, które na skutek wręcz
> niespotykanych zbiegów okoliczności zaczynają się przedłużać. :-)
>
> Masz jakieś dobre doświadczenia z polskim segmentem private?

Prawdziwy private banking funkcjonuje nawet w Poslce i jest on
faktycznie private z oferta szyta na miare. Zwlaszcza, ze nawet w
Polsce oferuja go europejskie banki specjalizujace sie w tej
dziedzinie. Jesli np. private banking w Polsce oferuje bank
szwajcarski to robi to na poziomie miedzynarodowym bo przeciez robi to
dla swoich miedzynarodowych klientow, ktorzy wymagaja takiej samej
obslugi w Londynie, Tokio czy Warszawie.

To jesli chodzi o prawdziwy private banking.

Jest jeszcze ten polski private banking gdzie kwoty na wejscie sa
nieco mniejsze ale i tam mozna trafic na podmioty / doradcow z
odpowiednim poziomem obslugi.
MarekZ
18-05-2010, 12:09:14
Użytkownik "BK" <bkapuscinski@gmail.com> napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:15202f60-6e37-4035-936c-0f4a9bd1852f@s41g2000vba.googlegroups.com...

> Prawdziwy private banking funkcjonuje nawet w Poslce i jest on
> faktycznie private z oferta szyta na miare. Zwlaszcza, ze nawet w
> Polsce oferuja go europejskie banki specjalizujace sie w tej
> dziedzinie. Jesli np. private banking w Polsce oferuje bank
> szwajcarski to robi to na poziomie miedzynarodowym bo przeciez robi to
> dla swoich miedzynarodowych klientow, ktorzy wymagaja takiej samej
> obslugi w Londynie, Tokio czy Warszawie.

Ok, zapewne masz na myśli np. Sarasin czy DZ, no to tutaj nie mam 
doświadczeń. Czy mamy kogoś kto byłby skłonny podzielić się wrażeniami 
naturalnie pod jakimś "anonimowym nickiem"?

> Jest jeszcze ten polski private banking gdzie kwoty na wejscie sa
> nieco mniejsze ale i tam mozna trafic na podmioty / doradcow z
> odpowiednim poziomem obslugi.

Może i można trafić, tylko w którym banku? Niestety nie zdążyłem spróbować 
jak to w Fortisie wyglądało. Do poziomu obsługi to ja zastrzeżeń nie mam, 
mam zastrzeżenia do ograniczeń w ofercie produktowej i zbyt małej 
elastyczności.

Ja przez kontakty z polskimi bankami nabyłem skojarzenia oferty p/b z taką 
sceną z Pretty Woman w jakimś butiku, kiedy to na sugestię Richarda Gere'a i 
widok jego karty ekspedientka mówi mu, że "jest nie tylko bardzo bogaty, ale 
także bardzo wpływowy" a on odsyła tę ekspedientkę aby dopieszczała 
werbalnie J. Roberts a nie jego.
krzysztof_krawczyk@gazeta.pl
18-05-2010, 10:31:02
Wypowiem się nie na  temat procedur przyznawania kart w DB PBC, ale na
temat moich doświadczeń z posiadania ich KK.
Ogólnie powiem, że nie polecam posiadania karty kredytowej w tym
banku. Nie dlatego, że produkt jest zły, nie, jest dobry, ale obsługa
tego produktu jest uciążliwa.
Kartę posiadałem w okresie od listopada 2008 do września 2009.
Na początku nie generowały się w DBNet dane dotyczące daty spłaty i
kwoty spłaty.
Na moje reklamacje dostawałem odpowiedź, że informacje o które pytam
dostępne są w DB Net.
Dopiero przy trzeciej reklamacji na dwie poprzednie, że odpowiedzi nie
są adekwatne  do treści, dostałem odpowiedź, że informatycy pracują
nad rozwiązaniem problemu.
Problem rozwiązywano kwartał.
W mniej więcej na wiosnę miałem okazję przetestować ich assistance.
Porażka. 6 godzin trwało ustalanie hydraulika w mojej miejscowości. Z
czym np. Elvia radziła sobie zawsze w  ciągu kilku minut.
W końcu kartę zwróciłem we wrześniu ub i jednocześnie rozwiązałem
umowę.
W kwietniu tego roku zamówiłem sobie raport BIK. Oczywiście w BIKu
karta widnieje jako rejestr otwarty.
Poszedłem więc do oddziału zgłosić problem. Ale od razu go nie
rozwiązano, bo panie w oddziale nie były w stanie nic załatwić, bo
brakowało w ten dzień w pracy pani, która jedyna z oddziału na dostep
do jakiejś tam bazy.
Być może byłem wyjątkowym pechowcem, ale jakoś wolę się trzymać od
tego banku z daleka. Kojarzy mi się z problemami.
Robert Tomasik
20-05-2010, 18:03:46
Użytkownik "szczurwa" <szczurwa@gmail.com> napisał w wiadomości 
news:85cadb09-ed0a-4255-98c5-12089b436506@m21g2000vbr.googlegroups.com...

Zainteresowanie źrółem dochodów potencjalnego kredytobiorcy przez bank jest 
podyktowane nie tyle chęcią oceny jego zdolności do spłaty co oceną, na ile 
w razie kłopotów ze spłacą bank będzie mógł swoje roszczenia wyegzekwować w 
drodze postępowania komorniczego. Umowa o pracę jest o tyle bezpiecznym 
źródłem dochodu, że można ją zająć. Bliżej niesprecyzowane papiery 
wartościowe w zasadzie do egzekucji się nie nadają.


Podobne tematy:
KREDYTY SPRAWDŹ U NAS
Karty kredytowe - porównanie.
Karta kredytowa Bank BGŻ
Kredyty konsolidacyjne - porównanie.
Kredyty z dopłatą - porównanie.
zdolność kredytowa
zdolność kredytowa