>Co zrobić po kolizji???

Kategoria: Samochod nie tylko zza kolka.

Wersja archiwalna tematu ">Co zrobić po kolizji???" z grupy pl.misc.samochody



Grzegorz
30 Lis 1999, 03:00
Pomóżcie mi, co zrobić w takiej sytuacji.
Moja znajoma miała stłuczkę.
Facet jadący z naprzeciwka skręcał w lewo na parking, musiał zatem
przejechać przez część jezdni po której jechała moja znajoma. Facet
zatrzymał się bo przed wjazdem na parking bo przechodzili piesi i w
tym momencie dostał delikatnie w lewy tylny błotnik.
Moim zdaniem jest to wymuszenie pierwszeństwa przez Faceta, natomiast
mojej znajomej zawsze można zarzucić brak ograniczonego zaufania.
Najgorzsze jest to, że jako niedoświadczony kierowca, moja znajoma
podpisała oświadczenie o tym, że spowodowała wypadek. Na oświadczeniu
był rysunek sytuacji. Następnie rozjechali się bez wzywania policji.
Jak dalej potoczy się cała sprawa? Kto zadecyduje z jakiego

ubezpieczenia będzie realizowana naprawa samochodów i jak będzie
wyglądać dalsze postępowanie.
Najważniejsze jest teraz - kto orzeknie o winie, prawda - co sądzicie?
Grzegorz
J.F.
30 Lis 1999, 03:00

Pomóżcie mi, co zrobić w takiej sytuacji.
Moja znajoma miała stłuczkę.
Facet jadący z naprzeciwka skręcał w lewo na parking, musiał zatem
przejechać przez część jezdni po której jechała moja znajoma. Facet
zatrzymał się bo przed wjazdem na parking bo przechodzili piesi i w
tym momencie dostał delikatnie w lewy tylny błotnik.
Moim zdaniem jest to wymuszenie pierwszeństwa przez Faceta,


Ja tam tego wypadku nie widzialem, ale czy facet tam przypadkiem nie
stal od dluzszego czasu a znajoma patrzyla po sklepach zamiast na
droge ? Albo troche jej sie wymiary poprzestawialy i chciala go ominac

o 10cm, ale zamiast za duzo skrecila za malo ?

Najgorzsze jest to, że jako niedoświadczony kierowca, moja znajoma
podpisała oświadczenie o tym, że spowodowała wypadek. Na oświadczeniu
był rysunek sytuacji. Następnie rozjechali się bez wzywania policji.


A czula ze nie spowodowala? I podpisala ?
Jak dalej potoczy się cała sprawa? Kto zadecyduje z jakiego
ubezpieczenia będzie realizowana naprawa samochodów i jak będzie
wyglądać dalsze postępowanie.
Najważniejsze jest teraz - kto orzeknie o winie, prawda - co sądzicie?


Jak na razie to nikt nie bedzie orzekal skoro jest przyznanie jednej
strony do winy. Bedzie sie mogla przekonac o uczciwosci
ubezpieczycieli - ciekawe czy kaza tylko potwierdzic czy beda namawiac
do zmiany zeznan...

J.

sys
1 Gru 1999, 03:00
przed laty zglaszajac szkode czekalem w pzu... bylem swiadkiem zamieszania,
kiedy to inspektorzy zastanawiali sie "nad zmiana winnego"... z tego co
wywnioskowalem, szkoda zostal zgloszona bez udzialu policji, sprawca
(kobieta) podpisala oswiadczenie. oni stwierdzili jednak, ze to nie jej wina
i doszli do wniosku, ze trzeba obciazyc druga strone...
nie wiem jak zalatwiali sprawe formalnie, jakie instytucje w to wciagneli,
co sie dzialo dalej... faktem jest jednak, ze mieli watpliwosci i chcieli je
wyjasnic... to chyba pocieszajace.

co do twojej znajomej... nie wiem o jakiej zasadzie ograniczonego zaufania
tu mowiny... obowiazkiem skrecajacego jest przewidziec sytuacje na drodze,
jezeli skreca, to stwierdza ze zrobi to nie utrudniajac ruchu innym...
jezeli po skrecie nie mozemy kontynuowac jazdy, to zostajemy na miejscu,
niech facet nie udaje glupszego niz jest i koniec... nie bylo policji,
znajoma bedzie musiala pojsc do ubezpieczyciela i potwierdzic wersje
zdarzen... sprawa prosta, powiedziec dokladnie jak bylo, nikt nie jest maly,
nie przyznac sie do spowodowania wypadku, niech placi czlowiek... jak sie
beda stawiac, to niech powie, ze ja zastraszal i takie tam... ze tak cie
zacytuje: "...że jako niedoświadczony kierowca, moja znajoma..."

|nz_Mamon
Najgorzsze jest to, że jako niedoświadczony kierowca, moja znajoma
podpisała oświadczenie o tym, że spowodowała wypadek. Na oświadczeniu
był rysunek sytuacji.

Misiek
1 Gru 1999, 03:00
Mam podobny (?) problem.
Jechalem w korku. 3 samochody.  nr 1, nr 2, nr 3.   Nr 2 to bylem ja.
Nr 1 - ostre hamowanie, mysle ze sie zagapil,
Nr 2 - mialem odstep od Nr 1,  jednak jego hamowanie mnie zaskoczylo,
blokada kol,
wyrobilem sie i nie stuknalem...
Nr 3 - .....  niewyrobil sie, puknal mnie...
W zasadzie to nic powaznego. Oprocz tego ze na zderzaku mialem odbita ramke
nr rejestracyjnego samochodu Nr 3. Za to Nr 3 mial przsuniety zderzak i cos
tam jeszcze..
Facet probowal mi wmowic ze to jest wypadek z mojej winy, i ze mam napisac
oswiadczenie...   wyrylem go na srodku drogi, powiedzialem ze mi nic nie ma,
i pojechalem...   widzialem ze spisal moje numery...

Czy cos mi moze zrobic? Zadnych swiadkow...  potem widzialem ze tez wsiadl w
samochod i pojechal...

pozdrowienia,
Michal

P.S.
Nr 1 - Ford Focus..
Nr 2 - Seat Cordoba '97
Nr 3 - Fiat Brava

Janusz M. Kaminski
1 Gru 1999, 03:00
Użytkownik Misiek <mic@isc.pl w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:Ws514.10748$Oo3.282@news.tpnet.pl...
Mam podobny (?) problem.
Jechalem w korku. 3 samochody.  nr 1, nr 2, nr 3.   Nr 2 to bylem ja.
Nr 1 - ostre hamowanie, mysle ze sie zagapil,
Nr 2 - mialem odstep od Nr 1,  jednak jego hamowanie mnie zaskoczylo,
blokada kol,
wyrobilem sie i nie stuknalem...
Nr 3 - .....  niewyrobil sie, puknal mnie...

[...]

Czy cos mi moze zrobic? Zadnych swiadkow...  potem widzialem ze tez wsiadl
w
samochod i pojechal...


Nic
To, ze Ci wjechal w tylek to jego problem
Nie zachowal bezpiecznej odleglosci od poprzedzajacego go pojazdu. A co do
Twojego hamowania - bylo uzasadnione.
I tu w zasadzie jest EOT bo nie ma na czym sie rozwodzic. Dostales w tyl -
jego wina.

rafal
1 Gru 1999, 03:00

Misiek wrote in message ...
Mam podobny (?) problem.
Jechalem w korku. 3 samochody.  nr 1, nr 2, nr 3.   Nr 2 to bylem ja.
Nr 1 - ostre hamowanie, mysle ze sie zagapil,
Nr 2 - mialem odstep od Nr 1,  jednak jego hamowanie mnie zaskoczylo,
blokada kol,
wyrobilem sie i nie stuknalem...
Nr 3 - .....  niewyrobil sie, puknal mnie...
W zasadzie to nic powaznego. Oprocz tego ze na zderzaku mialem odbita ramke
nr rejestracyjnego samochodu Nr 3. Za to Nr 3 mial przsuniety zderzak i cos
tam jeszcze..
Facet probowal mi wmowic ze to jest wypadek z mojej winy, i ze mam napisac
oswiadczenie...   wyrylem go na srodku drogi, powiedzialem ze mi nic nie
ma,
i pojechalem...   widzialem ze spisal moje numery...

Czy cos mi moze zrobic? Zadnych swiadkow...  potem widzialem ze tez wsiadl
w
samochod i pojechal...

pozdrowienia,
Michal

Zachowales sie najdurniej jak mogles, choć on też nie myslal. Gdyby
zadzwonil wtedy po policje - bylaby ucieczka z miejsca wypadku 9zreszta i
tak masz duze szanse ze przyjda do Ciebie z takim oskarzeniem.

Misiek
1 Gru 1999, 03:00
Zachowales sie najdurniej jak mogles, choć on też nie myslal. Gdyby
zadzwonil wtedy po policje - bylaby ucieczka z miejsca wypadku 9zreszta i
tak masz duze szanse ze przyjda do Ciebie z takim oskarzeniem.


No co wg Ciebie powiniem wtedy zrobic.
Stac nastepne 15 minut i rozpaczac nad jego przesunietym zderzakiem?
Zdenerwowal mnie samym tekstem... "Pan jest winny kolizji, Pan mi napisze
takie oswiadczenie..."

Michal

Slawomir Witczak
1 Gru 1999, 03:00

Użytkownik Misiek <mic@isc.pl w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:7B714.11274$Oo3.290@news.tpnet.pl...

No co wg Ciebie powiniem wtedy zrobic.
Stac nastepne 15 minut i rozpaczac nad jego przesunietym zderzakiem?
Zdenerwowal mnie samym tekstem... "Pan jest winny kolizji, Pan mi napisze
takie oswiadczenie..."

Michal


Nie stać i czekać tylko wezwać policję (komórka, automat czy radio
taryfiarza). Terapia finansowa napewno uspokoiłaby gościa.

pozdr Sławek

Foczka
1 Gru 1999, 03:00
Zachowales sie najdurniej jak mogles, choć on też nie myslal. Gdyby
zadzwonil wtedy po policje - bylaby ucieczka z miejsca wypadku 9zreszta i
tak masz duze szanse ze przyjda do Ciebie z takim oskarzeniem.


Jaki wypadek??? Przeciez to byla kolizja...

Foczka

Zbigniew Szuszkieicz
1 Gru 1999, 03:00
żytkownik Misiek <mic@isc.pl w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:Ws514.10748.
Nr 3 - .....  niewyrobil sie, puknal mnie...
W zasadzie to nic powaznego. Oprocz tego ze na zderzaku mialem odbita
ramke
nr rejestracyjnego samochodu Nr 3. Za to Nr 3 mial przsuniety zderzak i
cos
tam jeszcze..
Facet probowal mi wmowic ze to jest wypadek z mojej winy, i ze mam napisac
oswiadczenie...   wyrylem go na srodku drogi, powiedzialem ze mi nic nie
ma,
i pojechalem...   widzialem ze spisal moje numery...
Czy cos mi moze zrobic? Zadnych swiadkow...  potem widzialem ze tez wsiadl
w
samochod i pojechal...

trzeba bylo wezwac policje, przywalili by mu mandat, a Ty splabys spokojniej
:-)
Grzegorz Gajdzinski
1 Gru 1999, 03:00

rafal wrote:
Misiek wrote in message ...
Mam podobny (?) problem.
Jechalem w korku. 3 samochody.  nr 1, nr 2, nr 3.   Nr 2 to bylem ja.
Nr 1 - ostre hamowanie, mysle ze sie zagapil,
Nr 2 - mialem odstep od Nr 1,  jednak jego hamowanie mnie zaskoczylo,
blokada kol,
wyrobilem sie i nie stuknalem...
Nr 3 - .....  niewyrobil sie, puknal mnie...
W zasadzie to nic powaznego. Oprocz tego ze na zderzaku mialem odbita ramke
nr rejestracyjnego samochodu Nr 3. Za to Nr 3 mial przsuniety zderzak i cos
tam jeszcze..
Facet probowal mi wmowic ze to jest wypadek z mojej winy, i ze mam napisac
oswiadczenie...   wyrylem go na srodku drogi, powiedzialem ze mi nic nie
ma,
i pojechalem...   widzialem ze spisal moje numery...

Czy cos mi moze zrobic? Zadnych swiadkow...  potem widzialem ze tez wsiadl
w
samochod i pojechal...

pozdrowienia,
Michal

Zachowales sie najdurniej jak mogles, choć on też nie myslal. Gdyby
zadzwonil wtedy po policje - bylaby ucieczka z miejsca wypadku 9zreszta i
tak masz duze szanse ze przyjda do Ciebie z takim oskarzeniem.

Bzdura to nie byl wypadek tylko kolizja i policja nie musi sie tym zajmowac
nie bylo ofiar????

Radson
1 Gru 1999, 03:00
Hej!
Popros swoja znajoma, zeby skontaktowala sie z naszym biurem w Legnicy (pan
Król) i powolala sie na mnie.
Mysle, ze sprawa jest do zalatwienia na korzysc Twojej znajomej. Tel.
076-850 61 22, eMail: z@kki.net.pl.

Radoslaw J. Szczesniak

Jacek
1 Gru 1999, 03:00

Nie stać i czekać tylko wezwać policję (komórka, automat czy radio
taryfiarza). Terapia finansowa napewno uspokoiłaby gościa.

pozdr Sławek


Pojechac na najblizszy kom.policji i zglosic zdarzenie z opisem sytuacji.Jak
tamten bedzie sie domagal odszkod. czy cos w tym stylu jestes kryty a wina
ewidentnie jego.

Rafał 'Saszka' Smater
1 Gru 1999, 03:00
No co wg Ciebie powiniem wtedy zrobic.
Stac nastepne 15 minut i rozpaczac nad jego przesunietym zderzakiem?
Zdenerwowal mnie samym tekstem... "Pan jest winny kolizji, Pan mi napisze
takie oswiadczenie..."

Wyciągasz bez słowa komorę, kręcisz 997 albo 112, przyjeżdżają misie, pan
dostaje mandat, ty jedziesz do domu.

saszka

Rafał 'Saszka' Smater
1 Gru 1999, 03:00
Bzdura to nie byl wypadek tylko kolizja i policja nie musi sie tym
zajmowac
nie bylo ofiar????

Nie masz obowiązku ich wzywać, ale czy napewno oni nie mają obowiązku
przyjechać na twoje wezwanie?

saszka

Tomasz Nowicki
1 Gru 1999, 03:00

Na sto procent wymodzi, ze po zatrzymaniu sie w korku odbilo ci i wsciekle
cofnales auto, niszczac mu zderzak. Jego slowa potwierdza zona, szwagierka i
wujek, bo z nim jechali, oraz dwie sasiadki, bo byly w tramwaju obok i tez
widzialy co i jak
T.

J.F.
1 Gru 1999, 03:00

Zachowales sie najdurniej jak mogles, choć on też nie myslal. Gdyby
zadzwonil wtedy po policje - bylaby ucieczka z miejsca wypadku 9zreszta i
tak masz duze szanse ze przyjda do Ciebie z takim oskarzeniem.


Bez przesady. Zawsze mozna wyjasnic ze wyszedles, obejrzales tyl,
powiedziales ze nie roscisz pretensji bo i o co, i odjechales.
A ze facet cos kombinuje to juz nie twoja wina :-)
No co wg Ciebie powiniem wtedy zrobic.
Stac nastepne 15 minut i rozpaczac nad jego przesunietym zderzakiem?
Zdenerwowal mnie samym tekstem... "Pan jest winny kolizji, Pan mi napisze
takie oswiadczenie..."


Powiedziec "to prosze wezwac policje"..

J.

rafal
2 Gru 1999, 03:00
Bzdura to nie byl wypadek tylko kolizja i policja nie musi sie tym zajmowac
nie bylo ofiar????


Jak ją wezwiesz i są jakieś straty materialne to musi...
Z życia wzięte..
Dwóch gości manewrowało na parkingu pod Geantem (jednym z nich był mój
kumpel z pracy) w taki sposób że potłukli sobie wzajemnie lusterka. Ciężko
było stwierdzić czyja wina, straty podobne i niewielkie, więc dali sobiełapę
na zgodę i pojechali. Za 3 dni do kumpla przyszli gliniarze że ... zbiegł z
miejsca kolizji. Tłumaczył im że przecież odstąpili od roszczeń, ale
ponieważ tamten wieprz to jakiś prawnik, zgłosił sprawę na policję podając
numery kumpla. Obwejrzeli samochód dla celów dowodowych - lusterko
faktycznie było zbite i kumpel dostał wezwanie na kolegium. (gdyby były
znaczne straty albo ofiary to byłby sąd)Sprawa jeszcze się nie zakończyła,
ale kumpel dostał solidnych prawników z firmy więc może coś zwojuje. Jak na
razie to nie ma świadków, jest rozbite lusterko więc wszystko świadczy
przeciwko niemu.
Co z tego wyjdzie - zobaczymy.
Zbrodel
3 Gru 1999, 03:00

Misiek napisał(a):

Zachowales sie najdurniej jak mogles, choć on też nie myslal. Gdyby
zadzwonil wtedy po policje - bylaby ucieczka z miejsca wypadku 9zreszta i
tak masz duze szanse ze przyjda do Ciebie z takim oskarzeniem.

No co wg Ciebie powiniem wtedy zrobic.
Stac nastepne 15 minut i rozpaczac nad jego przesunietym zderzakiem?
Zdenerwowal mnie samym tekstem... "Pan jest winny kolizji, Pan mi napisze
takie oswiadczenie..."


Z drwiacym usmiechem na twarzy zapytac:
"Tak pan sadzi? No to moze wezwiemy panow policjantow...?"

J.

Zbrodel
3 Gru 1999, 03:00

rafal napisał(a):

Z życia wzięte..
Dwóch gości manewrowało na parkingu pod Geantem (jednym z nich był mój
kumpel z pracy) w taki sposób że potłukli sobie wzajemnie lusterka. Ciężko
było stwierdzić czyja wina, straty podobne i niewielkie, więc dali sobiełapę
na zgodę i pojechali. Za 3 dni do kumpla przyszli gliniarze że ... zbiegł z
miejsca kolizji.


A jaki z tego wniosek? IMHO taki ze trzeba brac od leszcza pisemne
potwierdzenie ze nie zglasza pretensji i rozstajecie sie po dobroci
(moze ktus biegly w prawie skrobnie jakas ladna formulke?).

Nawet jak leszcz sie potem rozmysli i bedzie probowal zglaszac jakies
roszczenia, to przynajmniej ucieczki z miejsca wypadku nie da sie pod to
podczepic.

Pozdr.
J.

Aleksander Lipianin
7 Gru 1999, 03:00

Mam podobny (?) problem.
Jechalem w korku. 3 samochody.  nr 1, nr 2, nr 3.   Nr 2 to bylem ja.
Nr 1 - ostre hamowanie, mysle ze sie zagapil,
Nr 2 - mialem odstep od Nr 1,  jednak jego hamowanie mnie zaskoczylo,
blokada kol,
wyrobilem sie i nie stuknalem...
Nr 3 - .....  niewyrobil sie, puknal mnie...
W zasadzie to nic powaznego. Oprocz tego ze na zderzaku mialem odbita ramke
nr rejestracyjnego samochodu Nr 3. Za to Nr 3 mial przsuniety zderzak i cos
tam jeszcze..
Facet probowal mi wmowic ze to jest wypadek z mojej winy, i ze mam napisac
oswiadczenie...   wyrylem go na srodku drogi, powiedzialem ze mi nic nie ma,
i pojechalem...   widzialem ze spisal moje numery...

Czy cos mi moze zrobic? Zadnych swiadkow...  potem widzialem ze tez wsiadl w
samochod i pojechal...

Jak bedzie burzyl, wez kopa zapodaj w zderzak ( swoj ), zeby peknal, wez
idz z gosciem na policje, niech opisze co sie stalo, masz 100% pewne ze
uznaja go za sprawce kolizji, potem do PZU, wez na bok rzeczoznawce, daj
mu z 200 w lape, niech ci napisze ze peknal zderzak i cos sie tam pogielo,
rozliczysz sie z Eurotaxu, dostaniesz... 1500 w lape i final :) Gosciowi
ujma znizke za bezwypadkowa jazde ( o ile taka ma ), jesli nie ma to
bedzue dluzej na nia pracowal :) I na drugi raz facet nie bedzie pyszczyl.

Jurand.