faceci to swinie

Kategoria: Usenetowy pregierz publiczny.

Wersja archiwalna tematu "faceci to swinie" z grupy pl.pregierz



ksdrs
16 Lip 2002, 04:12
Musialem:
Sobota Irlandzki Pub na ul. Miodowej - Warszawa
Gra sobie zespolik, goraco jak diabli, ok12 osob - jest fajnie.
Siedzi sobie para tak gdzies kolo 50 - pija piwko, sluchaja muzyki.
Przychodzi pan z kwiatami, podchodzi do pary i pyta pana "moze rozyczke".
On (odwracajac sie do pani): Chcesz rozyczke?
Ona: nie
On (do pana z kwiatami): nie dziekuje.

Boze co sie na tym swiecie porobilo.

ksdrs (zasypujacy wszystkie [prawie] kobiety kwiatami bez pytania [czasami])

Hanka Skwarczyńska
16 Lip 2002, 04:19

[...]
Przychodzi pan z kwiatami, podchodzi do pary i pyta pana "moze
rozyczke".
On (odwracajac sie do pani): Chcesz rozyczke?
Ona: nie
On (do pana z kwiatami): nie dziekuje.

Boze co sie na tym swiecie porobilo.


Drań. Ale wiecie co...

Stoimy sobie kiedyś z TŻ w kolejce na poczcie. Podchodzi (no, to
trochę za dużo powiedziane) nieogolony gość w stanie wskazującym
na różne rzeczy, z garścią mocno zmęczonej roślinności,
wskazującej na zerwanie przez płot czyjegoś ogródka, wyciąga tę
garść (kolorowym w dół) w stronę TŻ i tonem mocno modulowanym
pyta "Mo-hoże kwiaty d-d-dla p-pani?"

ksdrs
16 Lip 2002, 04:25

Użytkownik "Hanka Skwarczyńska" <a.skwarczyn@wasko.plnapisał w
wiadomości

Drań. Ale wiecie co...


Ale wiecie co...
Dzien kobiet
Stoimy z funflem pod Mc Donalds i czekamy na kolezanke (idziemy na piwo).
Ja trzymam roslinke dla kolezanki. Podchodzi psiakas kobita (tak z 50) i
nawija do mnie:
"Dlaczego Pan trzyma tego kwiatka do dolu? Przeciez to tak ladnie wyglada
jak trzyma sie do gory. pitu pitu pitu"
Ja: "No wie Pani jak to bedzie wygladalo jak 2 facetow bedzie sobie stalo
razem i jeden z nich trzyma roze do gory platkami"
Ona: "Ale to takie ladne przeciez i wesolo sie robi"
Ja: "Ja to tak naprawde nie lubie kwiatow"
Ona: "Ja kocham kwiaty, bo sa ladne i tak wesolo i ble ble ble"
Patrze na funfla i daje Pani kwiatka
Ona "To dla mnie naprawde? dziekuje"
Z wielkim usmiechem na ustach odchodzi.
Niestety zanim kupilismy nastepnego przyszla kolezanka wiec musiala zadowolc
sie calusami.

ksdrs (strasznie mily gosc)

Leszy
16 Lip 2002, 04:42

Musialem:
Sobota Irlandzki Pub na ul. Miodowej - Warszawa
Gra sobie zespolik, goraco jak diabli, ok12 osob - jest fajnie.
Siedzi sobie para tak gdzies kolo 50 - pija piwko, sluchaja muzyki.
Przychodzi pan z kwiatami, podchodzi do pary i pyta pana "moze rozyczke".
On (odwracajac sie do pani): Chcesz rozyczke?
Ona: nie
On (do pana z kwiatami): nie dziekuje.

Boze co sie na tym swiecie porobilo.


Faceci wymyślili słowo mówione, najprostrzy i najdoskonalszy sposób
porozumiewania się.
A kobiety z przekory czy z głupoty robią wszystko aby ten system nie działał tak
dobrze
jak działa. Co jest dziwne bo kobiety znacznie wiecej z niego korzystają niz
faceci.

Leszy

Michał Stoma
16 Lip 2002, 04:48

[...]

On (odwracajac sie do pani): Chcesz rozyczke?
Ona: nie
On (do pana z kwiatami): nie dziekuje.

Boze co sie na tym swiecie porobilo.


Rzeczywiście draństwo.
Ja napiętnuję za to panów i panie z kwiatami, zaczepiających pary na ulicy.
Czasem może być tak, że ktoś może aktualnie nie mieć pieniędzy na kwiatka
(zdarza się) i sytuacja jest nieco kłopotliwa. Pół biedy jeśli sprzedający
odejdzie od razu. Widziałem sytuację, w której rzucił tekstem: "No co pan?
Róży ukochanej pan nie kupisz? Co z pana za facet?". Piętno takim namawiaczom.

Pozdrawiam,

Piotr Przewłocki
16 Lip 2002, 04:51
"Leszy" <les@poczta.onet.plwrote in message


Faceci wymyślili słowo mówione, najprostrzy i najdoskonalszy
sposób porozumiewania się.
A kobiety z przekory czy z głupoty robią wszystko aby ten
system nie działał tak dobrze jak działa. Co jest dziwne bo
kobiety znacznie wiecej z niego korzystają niz faceci.


Widzisz...
Mężczyźni używają do porozumiewania się dialogów.
Kobiety - monologów.

Pitt

Jacek Popławski
16 Lip 2002, 04:53
my newsreader told me that Leszy wrote:

| On (odwracajac sie do pani): Chcesz rozyczke?
| Ona: nie
| On (do pana z kwiatami): nie dziekuje.

| Boze co sie na tym swiecie porobilo.

Faceci wymyślili słowo mówione, najprostrzy i najdoskonalszy sposób
porozumiewania się.
A kobiety z przekory czy z głupoty robią wszystko aby ten system nie działał tak
dobrze
jak działa. Co jest dziwne bo kobiety znacznie wiecej z niego korzystają niz
faceci.


LOL - a potem w domu: "dlaczego nie kupiłeś? a to ty się nie mogłeś domyślić?
to co z tego, że mówiłam nie, przecież nie mogłam ci powiedzieć, że masz kupić!
jak mówię nie, to nie znaczy, że nie, dlaczego jesteś taki głupi? ja krzyczę?
ja krzyczę? zepsułeś mi cały dzień! i to miała być rocznica?! za kogo ja
wyszłam! moja koleżanka na taką okazję futro dostała! i co z tego, że jest 30
stopni?! nie zmieniaj tematu!"

ksdrs
16 Lip 2002, 05:00

LOL - a potem w domu: "dlaczego nie kupiłeś? a to ty się nie mogłeś
domyślić?
to co z tego, że mówiłam nie, przecież nie mogłam ci powiedzieć, że masz
kupić!
jak mówię nie, to nie znaczy, że nie, dlaczego jesteś taki głupi? ja
krzyczę?
ja krzyczę? zepsułeś mi cały dzień! i to miała być rocznica?! za kogo ja
wyszłam! moja koleżanka na taką okazję futro dostała! i co z tego, że jest
30
stopni?! nie zmieniaj tematu!"


Caly dzien siedze przy garach, juz mi rece odpadaja a tu jeszcze pranie
trzeba zrobic i zakupy przyniesc (6 reklamowek kazda po 2 kg).

Kobiety to wogole jakies dziwne sa.
Ostatnio podczas testowania zdolnosci kulinarnych (smazenie kotletow na caly
tydzien) zastanawialem sie jaka jest roznica (w kuchni) miedzy K a M i jest
tak.

Robimy np. truskawki ze smietana dla calej rodziny (ze 2kg truskawek).
Kobieta bedzie je "rozdeptywac" widelcem (nie wiem dlaczego)
Facet uzyje do rozdeptywania np: tluczka do ziemniakow.

Jak cos spada ze stolu to:
Kobieta: najpierw wrzeszczy "o boze" potem stara sie zlapac spadajaca rzecz
Facet: najpierw lapie to cos a potem krzyczy "K...."

itd

ksdrs (gotowanie obiadu na tydzien + palenie + granie na kompie + zmywanie
garow w locie zajmuje tyle czasu ile gotuja sie ziemniaki)

Hanka Skwarczyńska
16 Lip 2002, 05:02
[...]
Faceci wymyślili słowo mówione, najprostrzy i najdoskonalszy
sposób
porozumiewania się.
A kobiety z przekory czy z głupoty robią wszystko aby ten


system nie działał tak

dobrze
jak działa. [...]


<troll mode=on
A przepraszam, dlaczego kobiety mają się dopasowywać do męskiego
systemu, hę? Z mojego punktu widzenia najprostszy i
najskuteczniejszy system wygląda tak, że jak facet widzi
kwiatka, to może spokojnie założyć, że ja go chcę. To po co
jeszcze ten słowotok? Chcesz różyczkę, też mi coś. Czy ja się go
pytam, czy chce piwo? Nie, kochanie, dziękuję za różyczkę, nie
trzeba i w ogóle wypchaj się swoją patelnią.
<troll mode=nazad_pod_most

Alex Jańczak
16 Lip 2002, 05:12
Nie wiedzieć czemu a.skwarczyn@wasko.pl napisał(a) na grupę

A przepraszam, dlaczego kobiety mają się dopasowywać do męskiego
systemu, hę? Z mojego punktu widzenia najprostszy i
najskuteczniejszy system wygląda tak, że jak facet widzi
kwiatka, to może spokojnie założyć, że ja go chcę.


Nie każdy lubi róże :)

Olka(co by się wściekła, gdyby ktoś głupio pytał, czy chce tulipana)

Hanka Skwarczyńska
16 Lip 2002, 05:12
Nie wiedzieć czemu a.skwarczyn@wasko.pl napisał(a) na grupę
| [...]jak facet widzi
| kwiatka, to może spokojnie założyć, że ja go chcę.

Nie każdy lubi róże :)

Olka(co by się wściekła, gdyby ktoś głupio pytał, czy chce


tulipana)

Przecież napisałam "kwiatka". W zasadzie obojętnie jakiego, nie
dostaję tego towaru aż tyle, żeby wybrzydzać. Niemniej jednak
zrutyniałych facetów niezauważających czegokolwiek poza
czerwonymi różami można napiętnować, czemu nie.

Zbigniew Cofała
16 Lip 2002, 05:16

Michał Stoma wrote:
Ja napiętnuję za to panów i panie z kwiatami, zaczepiających pary na
ulicy. Czasem może być tak, że ktoś może aktualnie nie mieć pieniędzy na
kwiatka (zdarza się) i sytuacja jest nieco kłopotliwa. Pół biedy jeśli
sprzedający odejdzie od razu. Widziałem sytuację, w której rzucił tekstem:
"No co pan? Róży ukochanej pan nie kupisz? Co z pana za facet?". Piętno
takim namawiaczom.


Nie ma sytuacji bez wyjścia.
"Niech pan skoczy po jakieś ładniejsze, bo takie badyle mojej pięknej
dziewczynie nie pasują". :))

I ukochana doceniona i natręt spławiony. :)

Jacek Kijewski
16 Lip 2002, 05:25

Musialem:
Sobota Irlandzki Pub na ul. Miodowej - Warszawa
Gra sobie zespolik, goraco jak diabli, ok12 osob - jest fajnie.
Siedzi sobie para tak gdzies kolo 50 - pija piwko, sluchaja muzyki.
Przychodzi pan z kwiatami, podchodzi do pary i pyta pana "moze rozyczke".
On (odwracajac sie do pani): Chcesz rozyczke?
Ona: nie
On (do pana z kwiatami): nie dziekuje.

Boze co sie na tym swiecie porobilo.

ksdrs (zasypujacy wszystkie [prawie] kobiety kwiatami bez pytania [czasami])


W tym rozyczkami po 30 zl?

Ja wiem, ze kobiety sa bezcenne itd, ale panowie z rozyczkami za bezczelni
(glownie w zadaniach cenowych) i zeruja na tym, ze przy kobiecie nie
bedziesz z nim cen dyskutowal. Poza tym - kwestia zasad, jak siedze z
kobieta gdzies, to srednio lubie pielgrzymki roznych naciagaczy, typu
maskotka z karteczka, promocje papierosow, rozyczki i inne takie.

Jacek Kijewski
16 Lip 2002, 05:40

Kobiety to wogole jakies dziwne sa.
Ostatnio podczas testowania zdolnosci kulinarnych (smazenie kotletow na caly
tydzien) zastanawialem sie jaka jest roznica (w kuchni) miedzy K a M i jest
tak.

Robimy np. truskawki ze smietana dla calej rodziny (ze 2kg truskawek).
Kobieta bedzie je "rozdeptywac" widelcem (nie wiem dlaczego)
Facet uzyje do rozdeptywania np: tluczka do ziemniakow.


rotfl. zebys wiedzial, jak prawdziwe.

Zona kiedys marudzila, ze pol dnia tarla ziemniaki na tarce (na
placki). Ja mialem technike taka:
- otworzyc szafke (10 sekund) i wyjac mikser
- zmontowac mikser (10 sekund)
- posiepac ziemniaki na paseczki (jakies 60 sekund)
- zalozyc noz i posiepac ziemniaki na konsystencje do plackow (jakies 60
sekund)
- rozmontowac i umyc mikser - 120 sekund.

Wszystko nie wiecej, niz 5 minut. Modyfikacje:
a) ziemniaki mozna obrac, zamiast myc, zwlaszcza, jezeli maja grubsza
skorke, przy czym:
 a1) mezczyzna: po co?
 a2) kobieta: no wieeeeesz?
b) zmontowany mikser mozna zostawic do wymieszania ciasta
 b1) kobieta: ooooo....
c) niemyty mikser spokojnie lezy przez 3 miesiace i nie wadzi nikomu
 c1) z wyjatkiem kobiety

Po prostu kobiety to jakies dziwne sa. Moze ona lubia trzec caly dzien
ziemniaki. Jak mi kazali kiedys mieszac borkowki na gazie, to z napedu do
rozna, matewki i kilku drutow zrobilem automatyczny mieszacz do borowek.

ksdrs
16 Lip 2002, 05:50

Zona kiedys marudzila, ze pol dnia tarla ziemniaki na tarce (na
placki).


Pierwsze placki wyszly z maszynki do mielenia miesa ale strasznie nudzilo
mnie
krecenie wiec przy nastepnej okazji uzylem sokowirowki.

przepis na placki z soku z ziemniakow:
1. Myjemy ziemniaki
2. Wyciagamy sokowirowke
3. Sokowirowkujemy ziemniaki
4. Sokowirowkujemy cebule
5. Mieszamy wode ktora wyplywa z przodu sokowirowki z wiorkami
ziemniaczanymi wypadajacymi z tylu sokowirowki
i dalej normalnie tak jak to nasze babcie robily

ksdrs (glodny)

Miroslaw Rybinski
16 Lip 2002, 05:56

Alex Jańczak wrote:
Nie wiedzieć czemu a.skwarczyn@wasko.pl napisał(a) na grupę

Nie każdy lubi róże :)

Olka(co by się wściekła, gdyby ktoś głupio pytał, czy chce tulipana)


Olka, chcesz tulipana?

Adam 'Sherwood' Zaparciński
16 Lip 2002, 06:11
Hello Hanka,

Tuesday, July 16, 2002, 11:06:10 AM, you wrote:

najskuteczniejszy system wygląda tak, że jak facet widzi
kwiatka, to może spokojnie założyć, że ja go chcę. To po co
jeszcze ten słowotok?


W takim wypadku dopisałbym kupowanie kwiatków do crontaba[*] bo po co
męczyć sie z pracami, które może wykonać komputer? I spotkałbym się z
marudzeniem że ją olewam.

Czy ja się go pytam, czy chce piwo?


Myślę, że spokojnie zaakceptowałby piwo pojawiające się o stałej porze
codziennie przywożone przez zautomatyzowaną obsługę.

[*] crontab to taki plik, w którym definiujemy prace, które komputer
ma wykonywać codziennie, cotygodniowo, cogodzinnie i w ogóle okresowo.

Pozdrawiam

Adam 'Sherwood' Zaparciński
16 Lip 2002, 06:19
Hello ksdrs,

Tuesday, July 16, 2002, 11:48:01 AM, you wrote:

| Zona kiedys marudzila, ze pol dnia tarla ziemniaki na tarce (na
| placki).
Pierwsze placki wyszly z maszynki do mielenia miesa ale strasznie nudzilo
mnie
krecenie wiec przy nastepnej okazji uzylem sokowirowki.


[...]

/me załatwił w podobny sposób obtaczanie kotletów[*] w jajku i bułce
tartej. Dziewczyna maczała skrupulatnie każdy kotlet najpierw w jajku
a potem w bułce tartej. Mi się nie chciało. Wrzuciłem wszystkie
kotlety do garnka, nalałem jajko, zamknąłem, wytrząsłem ile się da,
nasypałem bułki tartej, zamknąłem, wytrząsłem ile się da i już były
obtoczone. Cała operacja ok. 2 minuty.

[*] Sojowych oczywiście jako żem wegetarianin.

Pozdrawiam

Hanka Skwarczyńska
16 Lip 2002, 06:23

[...]dopisałbym kupowanie kwiatków do crontaba[*] bo po co
męczyć sie z pracami, które może wykonać komputer? I
spotkałbym się z
marudzeniem że ją olewam.


I słusznie :) Znaczy, ja bym się na codzienną wizytę Interflory
nie obraziła, ale w tej sytuacji jakaś drobna kolijka na
szczególne okazje byłaby mile widziana :)

[...]Myślę, że spokojnie zaakceptowałby piwo pojawiające się o
stałej porze
codziennie przywożone przez zautomatyzowaną obsługę.


Myślę, że spokojnie zaakceptowałby. Niemniej jednak raczej
trudno byłoby to uznać za przejaw mojej troski o jego dobre
samopoczucie, czyż nie?

Hanka Skwarczyńska
16 Lip 2002, 06:27

[...]Wrzuciłem wszystkie
kotlety do garnka, nalałem jajko, zamknąłem, wytrząsłem ile
się da,
nasypałem bułki tartej, zamknąłem, wytrząsłem ile się da i już
były
obtoczone. Cała operacja ok. 2 minuty.


Niezłe, muszę wypróbować. Nienawidzę panierowania kotletów. Daj
znać, jak opanujesz patent na mielone.

Przemysław Ryk
16 Lip 2002, 06:30
"Hanka Skwarczyńska" <a.skwarczyn@wasko.plnotorycznie wręcz musi
rozdzielać włos na czworo, czego przykładem jest choćby wiadomość
news:ah0ns7$2ues$1@news2.ipartners.pl

Przecież napisałam "kwiatka". W zasadzie obojętnie jakiego, nie
dostaję tego towaru aż tyle, żeby wybrzydzać. Niemniej jednak
zrutyniałych facetów niezauważających czegokolwiek poza
czerwonymi różami można napiętnować, czemu nie.


A błękitne mogą być? ;)

Adam 'Sherwood' Zaparciński
16 Lip 2002, 06:32
Hello Hanka,

Tuesday, July 16, 2002, 12:30:41 PM, you wrote:

| [...]dopisałbym kupowanie kwiatków do crontaba[*] bo po co
| męczyć sie z pracami, które może wykonać komputer? I
spotkałbym się z
| marudzeniem że ją olewam.
I słusznie :) Znaczy, ja bym się na codzienną wizytę Interflory
nie obraziła, ale w tej sytuacji jakaś drobna kolijka na
szczególne okazje byłaby mile widziana :)


To wystarczyłoby stworzyć listę szczególnych okazji i też dodać do
jakiegoś pliku z zadaniami wykonywanymi o okreslonych porach (roku).
I co? Byłabyż zadowolona z takiego zakwiatowienia?

Myślę, że spokojnie zaakceptowałby. Niemniej jednak raczej
trudno byłoby to uznać za przejaw mojej troski o jego dobre
samopoczucie, czyż nie?


A właśnie że tak! Ja uznałbym to za przejaw dbania o mnie gdyby
dziewczyna zamówiął mi codzienną wizytę e-sklepu z piwem i ew
dodatkami.

Pozdrawiam i polecam lekturę siga ;-)

Hanka Skwarczyńska
16 Lip 2002, 06:33

[...]Niemniej jednak
| zrutyniałych facetów niezauważających czegokolwiek poza
| czerwonymi różami można napiętnować, czemu nie.

A błękitne mogą być? ;)


Mogą. Mieszkam w Gliwicach.

ksdrs
16 Lip 2002, 06:33

Użytkownik "Adam 'Sherwood' Zaparciński " <sherw@pierdole.tonapisał w
wiadomości

/me załatwił w podobny sposób obtaczanie kotletów[*] w jajku i bułce


tartej.
[..]

Potrzeba ojcem wynalazkow.

Ale jedno jest pewne zaden facet nie zrobi pierogow ruskich takich jak
babcia.
Te rozki takie starannie wygniecione, czasami fikusnie poskrecane i zawsze
mozna dostac dokladke.

Ciekawe czy za 30 lat babcie beda umialy jeszcze robic pierogi.

ksdrs (oddam wszystko co mam za pierogi ze smietana)

Hanka Skwarczyńska
16 Lip 2002, 06:37

[...]


Zaraz, zaraz, to ja miałam w tym wątku trollować! :)

[...]Byłabyż zadowolona z takiego zakwiatowienia?


A owszem, byłabyż (niech ona to zabierze, mawiała prababcia do
podkuchennej :). Pod warunkiem, że na tym by się nie skończyło
:) Dodam dla porządku, że ze stanu obecnego, mimo nikłego
zakwiatowienia, też jest zadowolona :)

Adam 'Sherwood' Zaparciński
16 Lip 2002, 06:38
Hello Hanka,

Tuesday, July 16, 2002, 12:31:57 PM, you wrote:

Niezłe, muszę wypróbować. Nienawidzę panierowania kotletów. Daj
znać, jak opanujesz patent na mielone.


Tak na pierwszy rzut oka to pomyśl: czy mielone muszą mieć koniecznie
taki kształt? Może wystarczą mniejsze kuleczki i podobny patent? A
kuleczki można rozpłaszczać kładąc na patelni. A w brzuchu i tak się
wszystko wymiesza.

Pozdrawiam

Jacek Popławski
16 Lip 2002, 06:46
my newsreader told me that Hanka Skwarczyńska wrote:

Z mojego punktu widzenia najprostszy i najskuteczniejszy system wygląda tak,
że jak facet widzi kwiatka, to może spokojnie założyć, że ja go chcę.


A jeśli "facet" widzi na ulicy skąpo ubraną dziewczynę?

Hanka Skwarczyńska
16 Lip 2002, 06:47
Użytkownik "Jacek Popławski" <j@no.more.hostsnapisał w
wiadomości

my newsreader told me that Hanka Skwarczyńska wrote:
| [...]jak facet widzi kwiatka, to może spokojnie założyć, że
ja go chcę.

A jeśli "facet" widzi na ulicy skąpo ubraną dziewczynę?


To może spokojnie założyć, że ja jej nie chcę.

Dominika Widawska
16 Lip 2002, 06:57

Jacek Kijewski wrote:

Zona kiedys marudzila, ze pol dnia tarla ziemniaki na tarce (na
placki). Ja mialem technike taka:
- otworzyc szafke (10 sekund) i wyjac mikser
- zmontowac mikser (10 sekund)
- posiepac ziemniaki na paseczki (jakies 60 sekund)
- zalozyc noz i posiepac ziemniaki na konsystencje do plackow (jakies 60
sekund)
- rozmontowac i umyc mikser - 120 sekund.
[...]
Po prostu kobiety to jakies dziwne sa. Moze ona lubia trzec caly dzien
ziemniaki.


sobie wypraszam, wprawdzie wiem, ze jestem nietypowa, ale i tak
sie oburzam z racji uogolnienia.
w zyciu nie robilam plackow metoda tarkowa posiadajac
jakikolwiek zdatny sprzet elektryczny.

Jak mi kazali kiedys mieszac borowki na gazie, to z napedu do
rozna, matewki i kilku drutow zrobilem automatyczny mieszacz do borowek.


jak mnie kiedys wezmie na produkcje przetworow, to juz wiem, do
kogo sie zglaszac o rysunek pogladowy...
:-)))))))))))))
jest jednak spore ryzyko, ze dopadnie nas w miedzyczasie
demencja starcza...
ja zapomne, ze do Ciebie, Ty, jak mieszacz skonstruowales...
(jakie borowki???)

Dominika

Agnieszka Krysiak
16 Lip 2002, 07:26
Po burzy wyjrzało słoneczko zwane "Hanka Skwarczyńska"
<a.skwarczyn@wasko.pli promyczkiem napisało:

Mogą. Mieszkam w Gliwicach.


Juuu, to po bliskiemu. :)

Agnieszka (Zabrze moje, ty nad poziomy (zanieczyszczeń) wylataj)

Adam 'Sherwood' Zaparciński
16 Lip 2002, 07:32
Hello Hanka,

Tuesday, July 16, 2002, 12:54:51 PM, you wrote:

Użytkownik "Jacek Popławski" <j@no.more.hostsnapisał w
wiadomości | my newsreader told me that Hanka Skwarczyńska wrote:
| [...]jak facet widzi kwiatka, to może spokojnie założyć, że
ja go chcę.

| A jeśli "facet" widzi na ulicy skąpo ubraną dziewczynę?
To może spokojnie założyć, że ja jej nie chcę.


Ale Ty możesz spokojnie założyć, że on ją chce ;-)

Pozdrawiam

Kinga Lorentowicz
16 Lip 2002, 07:41

Użytkownik Adam 'Sherwood' Zaparciński <sherw@pierdole.tow
wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:981741085238.20020716123@pwn.pl...

Tak na pierwszy rzut oka to pomyśl: czy mielone muszą mieć
koniecznie
taki kształt? Może wystarczą mniejsze kuleczki i podobny patent?


Jasne, że mogą. Mogą ogólnie być mniejsze, bez panierki i nawet smażyć
ich nie
trzeba. Tylko co to ma wspólnego z 'kotletem mielonym'?
Toż cały cymesik w mielonym zawiera się w tym, iż mamy do czynienia
z cudnie podsmażoną zewnętrzną otoczką, chrupiąca i zamykającą
mięsny sosik w środku kotleta. Im mniejszy kotlet tym tej
soczystości mniej...
Ech...piętnuję racjonalizację w kuchni, która prowadzi jedynie
do tego, iż wszystko zmienia swój smak stając się "wyrobem podobnym"
do danej potrawy. Racjonalizacji, dzięki której powstają nowe, smaczne
potrawy nie piętnuję;)

Pozdr.
Kinga

Hanka Skwarczyńska
16 Lip 2002, 07:45

[...]
Ale Ty możesz spokojnie założyć, że on ją chce ;-)


Chcieć sobie może, co nie znaczy, że ją dostanie. Ale pytać się
głupio nie będę, ani tym bardziej dziwić się, że powiedział, że
nie.

Wojciech Sosiński
16 Lip 2002, 07:54

ksdrs wrote:
Musialem:
Sobota Irlandzki Pub na ul. Miodowej - Warszawa
Gra sobie zespolik, goraco jak diabli, ok12 osob - jest fajnie.
Siedzi sobie para tak gdzies kolo 50 - pija piwko, sluchaja muzyki.
Przychodzi pan z kwiatami, podchodzi do pary i pyta pana "moze rozyczke".
On (odwracajac sie do pani): Chcesz rozyczke?
Ona: nie
On (do pana z kwiatami): nie dziekuje.

Boze co sie na tym swiecie porobilo.

ksdrs (zasypujacy wszystkie [prawie] kobiety kwiatami bez pytania [czasami])


jak cie stac to prosze bardzo.
powiedz tylko gdzie przysiadujesz z dziewczyna, wtedy podejde i sprzedam
Ci roze :)

po 150 zl za sztuke.

heh :/

( a topik podchodzi pod 'damska logike' , czy ty czasem nie jestes
kobieta ? ;)

sosen

Krzysztof Wilk
16 Lip 2002, 07:58
Kinga Lorentowicz napisał(a):

Adam 'Sherwood' Zaparciński napisał:

| Tak na pierwszy rzut oka to pomyśl: czy mielone muszą mieć
| koniecznie taki kształt? Może wystarczą mniejsze kuleczki
| i podobny patent?
Jasne, że mogą. Mogą ogólnie być mniejsze, bez panierki i nawet smażyć
ich nie trzeba. Tylko co to ma wspólnego z 'kotletem mielonym'?
Toż cały cymesik w mielonym zawiera się w tym, iż mamy do czynienia
z cudnie podsmażoną zewnętrzną otoczką, chrupiąca i zamykającą
mięsny sosik w środku kotleta. Im mniejszy kotlet tym tej
soczystości mniej...
Ech...piętnuję racjonalizację w kuchni, która prowadzi jedynie
do tego, iż wszystko zmienia swój smak stając się "wyrobem podobnym"
do danej potrawy. Racjonalizacji, dzięki której powstają nowe, smaczne
potrawy nie piętnuję;)


A mnie się wydaje, że w kotletach mielonych to nie panierowanie jest
czynnością, którą trzeba zracjonalizować, tylko chodzi o łatwy sposób
mielenia mięsa (o ile ktoś nie używa gotowych półproduktów).

BTW: tak sobie wymyśliłem, że patent proponowany przez Sherwooda może
być bardziej uniwersalny i nadawać się do wykorzystania w omawianym
przypadku. Do garnka wkłada się mięso do zmielenia oraz ostrą paprykę.
Tylko ta papryka musi być bardzo, bardzo ostra! Zamyka się garnek,
wytrząsa ile się da i... już gotowe. Im papryka będzie bardziej ostra,
tym mięso będzie lepiej przemielone. ;-)

Pozdrawiam
Lupus (mnie to już chyba całkiem przygrzało :-)

ksdrs
16 Lip 2002, 08:07

jak cie stac to prosze bardzo.
powiedz tylko gdzie przysiadujesz z dziewczyna, wtedy podejde i sprzedam
Ci roze :)
po 150 zl za sztuke.


A gdzie widziales roze po 150? Ci roznosiciele badyli za 3,50 dadza ci 2
sztuki  :)

( a topik podchodzi pod 'damska logike' , czy ty czasem nie jestes
kobieta ? ;)


Piszac "kobiety to swinie" moglbym sie narazic (wiec nie napisze).

ksdrs

Hanka Skwarczyńska
16 Lip 2002, 08:28
Użytkownik "Krzysztof Wilk" <kw@bpsc.com.plnapisał w
wiadomości

[...]
A mnie się wydaje, że w kotletach mielonych to nie
panierowanie jest
czynnością, którą trzeba zracjonalizować, tylko chodzi o łatwy
sposób
mielenia mięsa (o ile ktoś nie używa gotowych półproduktów).


A mnie właśnie chodzi o panierowanie. Mięso można zmielić i
wymieszać z całą resztą, nie dotykając go w ogóle, ale potem
przychodzi nieuchronnie moment, w którym trzeba wziąć to w rękę,
uklepać i wypaprać w tartej bułeczce. Nienawidzę tego momentu.

[...]Zamyka się garnek,
wytrząsa ile się da i... już gotowe. Im papryka będzie
bardziej ostra,
tym mięso będzie lepiej przemielone. ;-)


ROTFL

Hanka Skwarczyńska
16 Lip 2002, 08:28
[...]
tak naprawde to chodzi o to zeby miala wrazenie ze jest w
centrum twojej
uwagi.


Zbigniew Cofała
16 Lip 2002, 08:29

Leszy wrote:
A więc trzeba faceta tego systemu najpierw nauczyć.
Bo na przykład moja kobieta ma taki system, że jak  dziewczynka
z zapałkami sprzedaje kwiatki to ona ich nie chce.


Akurat. "Mówi że nie chce" != "nie chce".

Hanka Skwarczyńska
16 Lip 2002, 08:29

[...]moja kobieta ma taki system, że jak  dziewczynka
z zapałkami sprzedaje kwiatki to ona ich nie chce.


Dziwna kobieta :)

Natomiast chce
kwiaty na dworcu jak wysiada z pociągu i to tez nie zawsze, to
zależy od
tego
czy jest co z nimi zrobić, żeby za szybko nie zwiędły.


Koszyk.

Hanka Skwarczyńska
16 Lip 2002, 08:30

[...]
tak naprawde to chodzi o to zeby miala wrazenie ze jest w
centrum twojej
uwagi. [...]


Nareszcie. Nareszcie ktoś to pojął. A metoda, jaką sobie
wybierzecie, panowie, żeby ten cel osiągnąć, to mnie już
_zupełnie_ nie interesuje.

Pozdrawiam, brak widocznych efektów cancela piętnując

Leszy
16 Lip 2002, 08:31

| [...]
| Faceci wymyślili słowo mówione, najprostrzy i najdoskonalszy
sposób
| porozumiewania się.
| A kobiety z przekory czy z głupoty robią wszystko aby ten
system nie działał tak
| dobrze
| jak działa. [...]

<troll mode=on
A przepraszam, dlaczego kobiety mają się dopasowywać do męskiego
systemu, hę? Z mojego punktu widzenia najprostszy i
najskuteczniejszy system wygląda tak, że jak facet widzi
kwiatka, to może spokojnie założyć, że ja go chcę. To po co
jeszcze ten słowotok? Chcesz różyczkę, też mi coś. Czy ja się go
pytam, czy chce piwo? Nie, kochanie, dziękuję za różyczkę, nie
trzeba i w ogóle wypchaj się swoją patelnią.


A więc trzeba faceta tego systemu najpierw nauczyć.
Bo na przykład moja kobieta ma taki system, że jak  dziewczynka
z zapałkami sprzedaje kwiatki to ona ich nie chce. Natomiast chce
kwiaty na dworcu jak wysiada z pociągu i to tez nie zawsze, to zależy od
tego
czy jest co z nimi zrobić, żeby za szybko nie zwiędły.

Leszy

Zbigniew Cofała
16 Lip 2002, 08:31

Hanka Skwarczyńska wrote:
| [...]Niemniej jednak
| zrutyniałych facetów niezauważających czegokolwiek poza
| czerwonymi różami można napiętnować, czemu nie.
| A błękitne mogą być? ;)
Mogą. Mieszkam w Gliwicach.


Do miejsca pracy można dostarczyć? ;)

Hanka Skwarczyńska
16 Lip 2002, 08:31
Użytkownik "Zbigniew Cofała" <cof@firma.hoga.plnapisał w
wiadomości

[...]
Do miejsca pracy można dostarczyć? ;)


A wydawałoby się, że już w tym wątku padło parę kategorycznych
opinii na temat tego rodzaju pytań... ;)

ksdrs
16 Lip 2002, 08:32

Użytkownik "Hanka Skwarczyńska" <a.skwarczyn@wasko.plnapisał w
wiadomości

ale potem
przychodzi nieuchronnie moment, w którym trzeba wziąć to w rękę,
uklepać i wypaprać w tartej bułeczce. Nienawidzę tego momentu.


ROTFL
Dziekuje czyscisz mi monitor

ksdrs (za goraco)

Zbigniew Cofała
16 Lip 2002, 08:33

Hanka Skwarczyńska wrote:
| [...]
| Tu cię mam! Potem oskarżysz o molestowanie seksulane w miejscu
pracy! ;)

Chciałbyś :)


Zostać oskarżonym, czy pomolestować? ;)

Zresztą mogą być przez posłańca i bez bileciku,
wtedy nic Ci nie udowodnię :)))


Ale wtedy zeżre Cię niepewność od kogo to. :)))

Zbigniew Cofała
16 Lip 2002, 08:33

Hanka Skwarczyńska wrote:
| Do miejsca pracy można dostarczyć? ;)
A wydawałoby się, że już w tym wątku padło parę kategorycznych
opinii na temat tego rodzaju pytań... ;)


Tu cię mam! Potem oskarżysz o molestowanie seksulane w miejscu pracy! ;)

Hanka Skwarczyńska
16 Lip 2002, 08:34
Użytkownik "Zbigniew Cofała" <cof@firma.hoga.plnapisał w
wiadomości
[...]
Tu cię mam! Potem oskarżysz o molestowanie seksulane w miejscu


pracy! ;)

Chciałbyś :) Zresztą mogą być przez posłańca i bez bileciku,
wtedy nic Ci nie udowodnię :)))

Przemysław Ryk
16 Lip 2002, 08:35
"Hanka Skwarczyńska" <a.skwarczyn@wasko.plnotorycznie wręcz musi
rozdzielać włos na czworo, czego przykładem jest choćby wiadomość
news:ah0sif$303s$1@news2.ipartners.pl

| zrutyniałych facetów niezauważających czegokolwiek poza
| czerwonymi różami można napiętnować, czemu nie.
| A błękitne mogą być? ;)
Mogą. Mieszkam w Gliwicach.


Spoxik... Jak będę się wybierał w rodzinne strony - dam znać... :)

Parasit
16 Lip 2002, 08:35

Użytkownik "Adam 'Sherwood' Zaparciński " <sherw@pierdole.tonapisał w
wiadomości

<ciach

To wystarczyłoby stworzyć listę szczególnych okazji i też dodać do
jakiegoś pliku z zadaniami wykonywanymi o okreslonych porach (roku).
I co? Byłabyż zadowolona z takiego zakwiatowienia?


Ty widze nie rozumiesz.
Jak nie dajesz kwiatkow, to zle. Zaczynasz dawac kwiatki (zalozmy ze to
roze), to zaraz jest zle ze ci faceci to ciagle tylko roze. Zaczynasz dawac
inne zielsko, zaraz zle bo do zielska nie dajesz np czekoladek. Itp itd. az
dojdziesz do punktu w ktorym uslyszysz ze tak naprawde to jej nie kochasz bo
te kwiatki/czekoladki/perfumy/wyjscia do restauracji to juz zupelnie
automatycznie dajesz i to nic nie znaczy. Masz NATYCHMIAST wymyslic cos
innego.
Kobiete trzeba "zdobywac" (:-| o jak mnie to okreslenie zawsze bawi), a
tak naprawde to chodzi o to zeby miala wrazenie ze jest w centrum twojej
uwagi. Wcale tak byc nie musi, ale JEJ ma sie tak wydawac, sprawdzone i
uzywane, doskonale sie sprawdza. I wilk syty i owca cala.

Ja z zalozenia nie daje zielska, z dwoch powodow, jestem zagozalym
przeciwnikiem kwiatow cietych (dlugo by mozna pisac dlaczego) to raz, a dwa
jak sie w koncu przyjdzie z wiechciem to o ilez radocha wieksza :-))))

A właśnie że tak! Ja uznałbym to za przejaw dbania o mnie gdyby
dziewczyna zamówiął mi codzienną wizytę e-sklepu z piwem i ew
dodatkami.


Ja rowniez. Do tego np z godzinka swietego spokoju bez kochanego szczebiotu
w tle. Raj na ziemi.

Adam 'Sherwood' Zaparciński
16 Lip 2002, 08:35
Hello Krzysztof,

Tuesday, July 16, 2002, 1:54:52 PM, you wrote:

BTW: tak sobie wymyśliłem, że patent proponowany przez Sherwooda może
być bardziej uniwersalny i nadawać się do wykorzystania w omawianym
przypadku. Do garnka wkłada się mięso do zmielenia oraz ostrą paprykę.
Tylko ta papryka musi być bardzo, bardzo ostra! Zamyka się garnek,
wytrząsa ile się da i... już gotowe. Im papryka będzie bardziej ostra,
tym mięso będzie lepiej przemielone. ;-)


Tylko garnek musi być odpowiednio odporny ;-)

Pozdrawiam

Wojciech Sosiński
16 Lip 2002, 08:36

ksdrs wrote:
| jak cie stac to prosze bardzo.
| powiedz tylko gdzie przysiadujesz z dziewczyna, wtedy podejde i sprzedam
| Ci roze :)
| po 150 zl za sztuke.

A gdzie widziales roze po 150? Ci roznosiciele badyli za 3,50 dadza ci 2
sztuki  :)


to chyba w Pcimiu Dolnym.
W ogrodkach przy Wisle szwedaja sie pajace i chca sprzedawac badyle (
nie nazwe tego kwiatkiem bo wyglada to jakby  spalo na nim po kolei
przez 3 noce 3 pijaczkow, przejechal po tym tramwaj, zwymiotowal kot,
zakopal pies, po czym sczesliwy zbieracz wdlubal to spod ziemi i
postanowil sprzedac za 5 - 7 zl od chwasta.)

mam nadzeije iz moj opis zobrazowal =Ci wyglad badylka.

nic nie mam przeciwko ladnym pieknym dorodnym kwiatom, ktore moze i
kosztuja 10 zl. od sztuki, ale moja kobieta jest tego warta.

poprostu przez szacunek dla niej, wole pojsc na lake i zerwac pare
chwastow, niz 'zaszalec' za 5 zl dajac jej 'COS' czego wyglad opisalem
wyzej.

| ( a topik podchodzi pod 'damska logike' , czy ty czasem nie jestes
| kobieta ? ;)

Piszac "kobiety to swinie" moglbym sie narazic (wiec nie napisze).


aaaa to tutaj mamy kwiatki pochowane :)

facetow mozesz bluzgac , ale kobiety sa ACH i OCH.

Skoro kobiety zadaja rownouprawnienia, to daj im te rownouprawnienie.
Niech kobieta czasem tobie kupi kwiatki, jesli chce rownouprawnienia,
to niech idzie pracowac do Huty, i do Kopalni.

A co... kurza melodia...

a teraz prosze albo przeprosic mezczyzn za generalizacje, albo nazwac
kobiety swiniami, bo nie kupuja kwiatkow swoim mezczyznom.

;)

( oczywiscie generalizuje - tak jak ty generalizujesz z mezczyznami :)

ksdrs


Rownouprawnienie to jedna wielka popierdolka.

Sosen 'co sie kiedys nasluchal o rownouprawnieniu'

Hanka Skwarczyńska
16 Lip 2002, 08:36
Użytkownik "Zbigniew Cofała" <cof@firma.hoga.plnapisał w
wiadomości

[...]
| Chciałbyś :)

Zostać oskarżonym, czy pomolestować? ;)


Tak naprawdę to nie chciałbyś ani jednego, ani drugiego (bez
smajleja tym razem z racji powagi tematu).

[...]
Ale wtedy zeżre Cię niepewność od kogo to. :)))


W pewnych granicach i we wskazanych przeze mnie miejscach - a
niech żre :))) Zresztą całkiem niedawno zrobiłam niechcący
eksperyment na żonie kolegi, jego nie zeżarła, to i ja jakoś
przetrwam :)

ksdrs
16 Lip 2002, 08:43

facetow mozesz bluzgac


Wyobraz sobie 2 sytuacje:
Obraziles faceta: dostajesz raz po ryju - do widzenia jeden zab i po krzyku.
Obraziles kobiete: Do konca zycia Ci tego nie daruje i przy kazdej okazji
bedzie ci to wypominac (i za kazdym razem bukiet, czekoladki, kolie,
brylanty na przeprosiny - ja to taki oszczedny raczej jestem)

ale kobiety sa ACH i OCH.


Oj niektore sa :)

Niech kobieta czasem tobie kupi kwiatki, jesli chce rownouprawnienia,


A co ja bym z durnym kwiatkiem zrobil?

a teraz prosze albo przeprosic mezczyzn za generalizacje, albo nazwac
kobiety swiniami, bo nie kupuja kwiatkow swoim mezczyznom.


przepraszam wszystkich mezczyzn - piwo wszystkich
A dlaczego zaden z facetow nie zmienil

ksdrs (co woli raz dostac w ryja niz wysluchiwac 10000 razy tej samej bajki)

Zbigniew Cofała
16 Lip 2002, 08:43

Wojciech Sosiński wrote:
Skoro kobiety zadaja rownouprawnienia, to daj im te rownouprawnienie.
Niech kobieta czasem tobie kupi kwiatki, jesli chce rownouprawnienia,
to niech idzie pracowac do Huty, i do Kopalni.


Ech, nic nie rozumiesz. Krótko: Ty masz obowiązek kupowania kwiatków,
kobieta ma prawo je przyjąć. Ty masz prawo przyjąć kwiatki, ale kobieta
wcale nie ma obowiązku ich kupować, no bo jest "równouprawnienie" a nie
"równouobowiązkowienie" ;)

Automat Newsowy Olki
16 Lip 2002, 08:46
Nie wiedzieć czemu mrybin@hotmail.com napisał(a) na grupę:

Olka, chcesz tulipana?


Uprzejmie donoszę wszystkim nieutulonym w żalu wielbicielom,
że Olka z objawami wodowstrętu (a to niebezpieczne przy tym upale)
została odwieziona naprędce skombinowaną karetką do najbliższej
lecznicy dla zwierząt. Informuję zarazem, że w owej lecznicy
nie przyjmują innych kwiatów, niż tulipany.

Automat Newsowy Olki

ksdrs
16 Lip 2002, 08:48

facetow mozesz bluzgac


Wyobraz sobie 2 sytuacje:
Obraziles faceta: dostajesz raz po ryju - do widzenia jeden zab i po krzyku.
Obraziles kobiete: Do konca zycia Ci tego nie daruje i przy kazdej okazji
bedzie ci to wypominac (i za kazdym razem bukiet, czekoladki, kolie,
brylanty na przeprosiny - ja to taki oszczedny raczej jestem)

ale kobiety sa ACH i OCH.


Oj niektore sa :)

Niech kobieta czasem tobie kupi kwiatki, jesli chce rownouprawnienia,


A co ja bym z durnym kwiatkiem zrobil?

a teraz prosze albo przeprosic mezczyzn za generalizacje, albo nazwac
kobiety swiniami, bo nie kupuja kwiatkow swoim mezczyznom.


przepraszam wszystkich mezczyzn - piwo dla wszystkich
A dlaczego zaden z facetow nie zmienil topicu.

ksdrs (co woli raz dostac w ryja niz wysluchiwac 10000 razy tej samej bajki)

Kinga Lorentowicz
16 Lip 2002, 08:52

Użytkownik Zbigniew Cofała <cof@firma.hoga.plw wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:ah146v$pn@news2.tpi.pl...

Ech, nic nie rozumiesz. Krótko: Ty masz obowiązek kupowania
kwiatków,
kobieta ma prawo je przyjąć. Ty masz prawo przyjąć kwiatki, ale
kobieta
wcale nie ma obowiązku ich kupować, no bo jest "równouprawnienie" a
nie
"równouobowiązkowienie" ;)


Serio, serio?;)
To ja chcę 'równouobowiązkowienia'!
Zamiast, z okazji kolejnej okazji, stać przy garach i pół dnia gotować
najukochańsze potrawy Mojego Szczęścia ...zadzwonię po badylka
do pobliskiej kwiaciarni.
Tylko obiecaj Zbyszku, że wytłumaczysz temu mojemu, że on woli
kwiatek niż 'home made' spaghetti;)

Pozdrawiam
Kinga

Hanka Skwarczyńska
16 Lip 2002, 08:55
Użytkownik "Wojciech Sosiński" <so@pf.plnapisał w
wiadomości

[...]
Skoro kobiety zadaja rownouprawnienia, to daj im te
rownouprawnienie.
Niech kobieta czasem tobie kupi kwiatki, [...]


Ta. Raz kupiłam. Godzinę wydziwiałam kwiaciarce nad głową, że ma
być tak raczej bez piórek i innych fiubździów, żeby się nie
poczuł urażony na męskiej godności. Było pięknie. A on popatrzył
się dziwnie, uśmiechnął się jeszcze dziwniej, podziękował i
powiedział, że bardzo ładne, ale po ulicy z kwiatkami chodzić
nie będzie.

Kinga Lorentowicz
16 Lip 2002, 08:58

Użytkownik Krzysztof Wilk <kw@bpsc.com.plw wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:3D340979.50373@bpsc.com.pl...

BTW: tak sobie wymyśliłem, że patent proponowany przez Sherwooda
może
być bardziej uniwersalny i nadawać się do wykorzystania w omawianym
przypadku. Do garnka wkłada się mięso do zmielenia oraz ostrą
paprykę.
Tylko ta papryka musi być bardzo, bardzo ostra! Zamyka się garnek,
wytrząsa ile się da i... już gotowe. Im papryka będzie bardziej
ostra,
tym mięso będzie lepiej przemielone. ;-)


Czyli chilli? Oczywiście suszone w postaci strączków?
Krzysiu...z Ciebie to jest Wielki Racjonalizator!
Już teraz zapraszam na tak przyrządzone kotleciki.
Tylko od razu stawiam sprawę jasno...żadnego krygowania się
przy konsumpcji...zjesz do ostatniej pecynki mięsa;)

Pozdrawiam
Lupus (mnie to już chyba całkiem przygrzało :-)


Nie, skąd....całkiem normalne jak na Ciebie;)
Serdeczności Wilczku
Kinga

Zbigniew Cofała
16 Lip 2002, 09:00

Kinga Lorentowicz wrote:
Serio, serio?;)
To ja chcę 'równouobowiązkowienia'!
Zamiast, z okazji kolejnej okazji, stać przy garach i pół dnia gotować
najukochańsze potrawy Mojego Szczęścia


Najwidoczniej sama jesteś sobie winna. :) Faceci nigdy nie pamiętają o
okazjach więc po prostu nie przypominaj o nich. Nie będziesz musiała
gotować z okazji okazji. :)

...zadzwonię po badylka
do pobliskiej kwiaciarni.


Nie po badylka a po browarka i nie do kwiaciarni, a do piwiarni. ;)

Tylko obiecaj Zbyszku, że wytłumaczysz temu mojemu, że on woli
kwiatek niż 'home made' spaghetti;)


A to on jeszcze o tym nie wie?

Krzysztof Wilk
16 Lip 2002, 09:17
Kinga Lorentowicz napisał(a):

| BTW: tak sobie wymyśliłem, że patent proponowany przez Sherwooda
| może być bardziej uniwersalny i nadawać się do wykorzystania
| w omawianym przypadku. Do garnka wkłada się mięso do zmielenia
| oraz ostrą paprykę. Tylko ta papryka musi być bardzo, bardzo
| ostra! Zamyka się garnek, wytrząsa ile się da i... już gotowe.
| Im papryka będzie bardziej ostra, tym mięso będzie lepiej
| przemielone. ;-)
Czyli chilli? Oczywiście suszone w postaci strączków?


Chilli może być. Choć najbardziej ostrą potrawą jaką znam jest "zupa na
gwoździu" - nie wiem, czy tam też dodaje się chilli. ;-)

Krzysiu...z Ciebie to jest Wielki Racjonalizator!


Ba!

Już teraz zapraszam na tak przyrządzone kotleciki.
Tylko od razu stawiam sprawę jasno...żadnego krygowania się
przy konsumpcji...zjesz do ostatniej pecynki mięsa;)


Jak nie będziesz żałować jarzyn, przypraw, sosu i sałatki do powyższego
przepisu, to tak przygotowane "mielone" mogą być całkiem dobre. :-) Mogę
zjeść z ryżem, jakbyś była ciekawa i przypadkiem wybierała się do
sklepu... ;-)
Acha, mogę pozmywać.

Pozdrawiam
Lupus (kolejny obiad u Kingi... zapisane...)

Wojciech Sosiński
16 Lip 2002, 09:18

ksdrs wrote:
| facetow mozesz bluzgac

Wyobraz sobie 2 sytuacje:
Obraziles faceta: dostajesz raz po ryju - do widzenia jeden zab i po krzyku.


no i obowiazkowo potem na piwo :)

Obraziles kobiete: Do konca zycia Ci tego nie daruje i przy kazdej okazji
bedzie ci to wypominac (i za kazdym razem bukiet, czekoladki, kolie,
brylanty na przeprosiny - ja to taki oszczedny raczej jestem)


to ja jakis dziwny jestem.
]swojej kobiecie rzeczy ( blyskotki ) kupuje w formie prezentu
( 'przypadkiem' wejdziemy do jubilera, na sczescie z mojej inicjatywy ;)

w ramach przeprosin, jedyne so stosowalem/stosuje/bede stosowac,
to po dokladnym przeanalizowaniu sytuacji zwrot :
- przepraszam, mialas racje.

zadnego plaszczenia sie.
zadnych blyskotek.
zadego calowania po nogach z prosba o wybaczenie.

trzeba miec swoj Honor, do bledow trzeba sie przyznac,
i przeprosic, ale tylko tyle.

| ale kobiety sa ACH i OCH.

Oj niektore sa :)


takie ACH... OCH.. ( po czym teatralnym gestem wypuszczaja ze szponow
chusteczke ) omijam szeroim lukiem i z obzydzeniem na twarzy :)

| Niech kobieta czasem tobie kupi kwiatki, jesli chce rownouprawnienia,

A co ja bym z durnym kwiatkiem zrobil?


kwiatka moglbys ususzyc, ale po spotkaniu z Kwiatkiem to ciebie by
suszylo ;)

| a teraz prosze albo przeprosic mezczyzn za generalizacje, albo nazwac
| kobiety swiniami, bo nie kupuja kwiatkow swoim mezczyznom.

przepraszam wszystkich mezczyzn - piwo dla wszystkich
A dlaczego zaden z facetow nie zmienil topicu.


przez grzecznosc - nie my go usatanawialismy i nie do nas nalezy
zwiniecie tej haniebnej bandery ;)

ksdrs (co woli raz dostac w ryja niz wysluchiwac 10000 razy tej samej bajki)


... a drugiego do buzi ;)

BPNSP :)))))
JRBP :)

sosen

Kinga Lorentowicz
16 Lip 2002, 09:23

Użytkownik Zbigniew Cofała <cof@firma.hoga.plw wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:ah155g$pn@news2.tpi.pl...

Kinga Lorentowicz wrote:
| (...)Zamiast, z okazji kolejnej okazji, stać przy garach i pół
dnia gotować
| najukochańsze potrawy Mojego Szczęścia

Najwidoczniej sama jesteś sobie winna. :) Faceci nigdy nie pamiętają
o
okazjach więc po prostu nie przypominaj o nich. Nie będziesz musiała
gotować z okazji okazji. :)


E...kiedyś wbiłam sobie z głowę, że imieniny Szczęścia są 'ostatniego
dnia
stycznia'. Niestety...są 30.01. Pewnego trzydziestego właśnie wróciło
to moje do domu i tak łazi...jakby na coś czekał.
Dałam obiad...nadal miałam dziwne wrażenie, że czegoś mu brak.
Spytałam czy wszystko w pracy dobrze...dobrze.
Ale mina ciągle nie ta. Zdrowy? Zdrowy...
Pomyślałam, że jakieś fochy stroi więc ogłaszam, że idę się uczyć do
egzaminu i mnie nie ma dla ludzi. A tu nagle małżowinek odzywa się
smętnym, zawiedzonym głosem:
- Ale...ale zaraz przyjdą goście, bo ja mam dziś imieniny...myślałem,
że pamiętasz.
I tak to jest z tą męską pamięcią o okazjach - jak nie trzeba to sobie
akurat przypomni;)

| ...zadzwonię po badylka do pobliskiej kwiaciarni.
Nie po badylka a po browarka i nie do kwiaciarni, a do piwiarni. ;)


Jak równo...to równo; po badylka;)

| Tylko obiecaj Zbyszku, że wytłumaczysz temu mojemu, że on woli
| kwiatek niż 'home made' spaghetti;)
A to on jeszcze o tym nie wie?


No zobacz...nie przyjmuje do wiadomości.
Chociaż próbowałam argumentować na różne sposoby,
przekazy telepatyczne nadawałam...musisz z nim pogadać jak facet z
facetem (może Tobie uwierzy):)

Serdeczności
Kinga

Kinga Lorentowicz
16 Lip 2002, 09:32

Użytkownik Krzysztof Wilk <kw@bpsc.com.plw wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:3D341BBC.4FFAA@bpsc.com.pl...

Kinga Lorentowicz napisał(a):
| Już teraz zapraszam na tak przyrządzone kotleciki.
| Tylko od razu stawiam sprawę jasno...żadnego krygowania się
| przy konsumpcji...zjesz do ostatniej pecynki mięsa;)

Jak nie będziesz żałować jarzyn, przypraw, sosu i sałatki do
powyższego
przepisu, to tak przygotowane "mielone" mogą być całkiem dobre. :-)
Mogę
zjeść z ryżem, jakbyś była ciekawa i przypadkiem wybierała się do
sklepu... ;-)


Dlaczego mam dziwne wrażenie, że znowu dałam się wrobić?
I ta natrętna myśl, która obija mi się po czaszce...że mimo
super-ultra-łatwego przepisu na kotlety...znowu się nastoję
przy garach?;)

Acha, mogę pozmywać.


I za to Cię lubię:)

Pozdrawiam...to lecę po te 'dodatki' do kotletów
Kinga

Jacek Kijewski
16 Lip 2002, 09:39

my newsreader told me that Hanka Skwarczyńska wrote:
| Z mojego punktu widzenia najprostszy i najskuteczniejszy system wygląda tak,
| że jak facet widzi kwiatka, to może spokojnie założyć, że ja go chcę.

A jeśli "facet" widzi na ulicy skąpo ubraną dziewczynę?


a nawet i nie skapo... coz, nie zawsze mozna miec wszystko :)

Jacek Kijewski
16 Lip 2002, 09:45

| Po prostu kobiety to jakies dziwne sa. Moze ona lubia trzec caly dzien
| ziemniaki.

sobie wypraszam, wprawdzie wiem, ze jestem nietypowa, ale i tak
sie oburzam z racji uogolnienia.
w zyciu nie robilam plackow metoda tarkowa posiadajac
jakikolwiek zdatny sprzet elektryczny.


Dominiko, Ty jestes jedyna w swoim rodzaju.

BTW: w piatek wybieram sie do Swinkowa (Slawka Marczynskiego uspokajam, ze
nie po niego) Scampa przeprowadzac. Szykuje sie super jazda ;)

(jakie borowki???)


Takie czerwone :)

ksdrs
16 Lip 2002, 09:54

zadnego plaszczenia sie.
zadnych blyskotek.
zadego calowania po nogach z prosba o wybaczenie.


Nie obrazam, nie przepraszam, nie kupuje.

takie ACH... OCH.. ( po czym teatralnym gestem wypuszczaja ze szponow
chusteczke ) omijam szeroim lukiem i z obzydzeniem na twarzy :)


Myslalem raczej o takich na ktorych widok ACH i OCH* wydobywa sie z mojej
paszczy.

*moze nie do konca takie odglosy ale nie bede bluzgal

przez grzecznosc - nie my go usatanawialismy i nie do nas nalezy
zwiniecie tej haniebnej bandery ;)


lepiej?

... a drugiego do buzi ;)


swinia :)

ksdrs

Jacek Kijewski
16 Lip 2002, 10:04

Wojciech Sosiński wrote:

| Skoro kobiety zadaja rownouprawnienia, to daj im te rownouprawnienie.
| Niech kobieta czasem tobie kupi kwiatki, jesli chce rownouprawnienia,
| to niech idzie pracowac do Huty, i do Kopalni.

Ech, nic nie rozumiesz. Krótko: Ty masz obowiązek kupowania kwiatków,
kobieta ma prawo je przyjąć. Ty masz prawo przyjąć kwiatki, ale kobieta
wcale nie ma obowiązku ich kupować, no bo jest "równouprawnienie" a nie
"równouobowiązkowienie" ;)


A poza tym wynika to z tysiecy lat mesko-szowinistycznego sysemu
opresujacego kobiety. O, jakos tak to szlo.

Jedyna rada, to znalezc kobiete "niezrownouprawniona"...

Rafick
16 Lip 2002, 10:11
Tajemniczy(a) ksdrs napisał w  pl.pregierz:

On (odwracajac sie do pani): Chcesz rozyczke?
Ona: nie
On (do pana z kwiatami): nie dziekuje.
Boze co sie na tym swiecie porobilo.


eeeee ... tam marudzisz zawsze takim mibilnym kwiaciarzom mówiłem
"Dziękuję, nie zasłużyła" :-)
I było mnóstwo śmiechu, a potem kupowałem u kwiaciarki stacjonarnej i było
super.

Rafick
16 Lip 2002, 10:20
Tajemniczy(a) Hanka Skwarczyńska napisał w
news:ah14ti$1qr$1@news2.ipartners.pl na pl.pregierz:

A on popatrzył
się dziwnie, uśmiechnął się jeszcze dziwniej, podziękował i
powiedział, że bardzo ładne, ale po ulicy z kwiatkami chodzić
nie będzie.


bo trzeba było mu kupić skarpetki :-)
Ja tam całej tej dżungli w domu nie lubię, ale zawsze mojej żonie kupuje
kolejne zielska, bo wiem, że jest wtedy zadowolona i ma kolejną zabawę z
doniczkami. A ona wie że jak mi ma sprawić radochę drobiazgiem to mi kupuje  
komiks albo książke.

Hanka Skwarczyńska
16 Lip 2002, 10:26
Użytkownik "Rafick" <klisu.spam@spamwon.tenbit.plnapisał w
wiadomości

[...]
bo trzeba było mu kupić skarpetki :-)
[...]


Ale Sosen zażądał równouprawnienia. A ja nie chcę skarpetek.

Jacek Kijewski
16 Lip 2002, 10:32

Użytkownik "Rafick" <klisu.spam@spamwon.tenbit.plnapisał w
wiadomości
| [...]
| bo trzeba było mu kupić skarpetki :-)
| [...]

Ale Sosen zażądał równouprawnienia. A ja nie chcę skarpetek.


nie rozumiem, jak mozna nie chciec skarpetek...

Wojciech Sosiński
16 Lip 2002, 10:34

ksdrs wrote:
| zadnego plaszczenia sie.
| zadnych blyskotek.
| zadego calowania po nogach z prosba o wybaczenie.

Nie obrazam, nie przepraszam, nie kupuje.


a ja czasami palne cos.

| takie ACH... OCH.. ( po czym teatralnym gestem wypuszczaja ze szponow
| chusteczke ) omijam szeroim lukiem i z obzydzeniem na twarzy :)

Myslalem raczej o takich na ktorych widok ACH i OCH* wydobywa sie z mojej
paszczy.

*moze nie do konca takie odglosy ale nie bede bluzgal


znaczy sie chciales zapodac :
ozeszty kurcze malina, niech mnie motyla noga , coz za ladna dziewczyna !!!

;)

| przez grzecznosc - nie my go usatanawialismy i nie do nas nalezy
| zwiniecie tej haniebnej bandery ;)

lepiej?


eeee eeeeeeeek

| ... a drugiego do buzi ;)

swinia :)


nie swinia, tylko Sosen,
i nie usmiechac sie bo podejrzewamn ze gdyby byla ladna, mila,
inteligentna, zadbana....

to bys nie wybrzydzal ;)

ksdrs


Sosen

Rafick
16 Lip 2002, 10:38
Tajemniczy(a) Hanka Skwarczyńska napisał w
news:ah1a9k$3ns$1@news2.ipartners.pl na pl.pregierz:

Ale Sosen zażądał równouprawnienia. A ja nie chcę skarpetek.


o masz ... boso ? :-)
A równouprawnienie to znaczy każdy to samo ????
To komunizm jest a nie równouprawnienie.
Jak rozumiem, wanne, kafelki, cement i materiały do szafy wnękowej też się
wtedy "równo" nosi ?

Konrad Bagiński
16 Lip 2002, 10:39

Wojciech Sosiński wrote:
a ja czasami palne cos.


Wiemy, wiemy... Radomskie... A Biki ma Camele...

Wojciech Sosiński
16 Lip 2002, 10:39

Jacek Kijewski wrote:
| Skoro kobiety zadaja rownouprawnienia, to daj im te rownouprawnienie.
| Niech kobieta czasem tobie kupi kwiatki, jesli chce rownouprawnienia,
| to niech idzie pracowac do Huty, i do Kopalni.

| Ech, nic nie rozumiesz. Krótko: Ty masz obowiązek kupowania kwiatków,
| kobieta ma prawo je przyjąć. Ty masz prawo przyjąć kwiatki, ale kobieta
| wcale nie ma obowiązku ich kupować, no bo jest "równouprawnienie" a nie
| "równouobowiązkowienie" ;)

A poza tym wynika to z tysiecy lat mesko-szowinistycznego sysemu
opresujacego kobiety. O, jakos tak to szlo.

Jedyna rada, to znalezc kobiete "niezrownouprawniona"...


tzn normalna.

ja znalazlem.

i ciesze sie.

sosen

Wojciech Sosiński
16 Lip 2002, 10:48

Konrad Bagiński wrote:
| a ja czasami palne cos.

Wiemy, wiemy... Radomskie... A Biki ma Camele...


beeeep !!!

tez pale 'odchody wielblada', ale wczoraj stwierdzilem iz nie ma to
wiekszego sexu, i postanowilem radykalnie ograniczyc/skonczyc z paleniem
bo to nie ma wiekszego sexu.

moze czazsem sobie przypalic, ale nie codziennie pol paczki ;)

--
Konrad Bagiński


sosen

Jacek Kijewski
16 Lip 2002, 10:53

| A poza tym wynika to z tysiecy lat mesko-szowinistycznego sysemu
| opresujacego kobiety. O, jakos tak to szlo.

| Jedyna rada, to znalezc kobiete "niezrownouprawniona"...

tzn normalna.

ja znalazlem.

i ciesze sie.


hm, znajda sie kobiety, ktore taka uznaja za nienormalna. I za cel
istnienia postawia sobie sprowadzenie jej do "normalnosci".

Na razie tez mam normalna. Oby tak dalej.

Wojciech Sosiński
16 Lip 2002, 11:08

Jacek Kijewski wrote:
| A poza tym wynika to z tysiecy lat mesko-szowinistycznego sysemu
| opresujacego kobiety. O, jakos tak to szlo.

| Jedyna rada, to znalezc kobiete "niezrownouprawniona"...

| tzn normalna.

| ja znalazlem.

| i ciesze sie.

hm, znajda sie kobiety, ktore taka uznaja za nienormalna. I za cel
istnienia postawia sobie sprowadzenie jej do "normalnosci".


ona twarda sztuka jest ;)

a pozatym oboje wiemy ze lepiej przez pol roku chodzic podlamana/y niz
przez cale zycie.

Na razie tez mam normalna. Oby tak dalej.


gratulacje

czyli zycie na zasadzie kompromisow.

kompromisow, a nie calowania po butach.

sosen

Przemysław Ryk
16 Lip 2002, 13:49
"Rafick" <klisu.spam@spamwon.tenbit.plnotorycznie wręcz musi
rozdzielać włos na czworo, czego przykładem jest choćby wiadomość
news:Xns924DA7B77AAB4klisuspamwonspamwont@10.22.33.195
(ciach...)

Jak rozumiem, wanne, kafelki, cement i materiały do szafy wnękowej też
się
wtedy "równo" nosi ?


Tak. Ty nosisz, a Ona dyryguje co, w jakiej kolejności, kiedy i gdzie
postawić, żeby było cacuśnie i na tip top... A spróbuj się nei zgodzić
na taki układ... Dwa miesiące Ci będzie marudzić, że te kafelki to
trzeba było w innym miejscu postawić, to wtedy by tak nie zawadzały i
nie trzeba by było tak strasznie uważać, żeby się nie pobiły... ;)

Michał K.
16 Lip 2002, 15:06

Sobota Irlandzki Pub na ul. Miodowej - Warszawa
Gra sobie zespolik, goraco jak diabli, ok12 osob - jest fajnie.
Siedzi sobie para tak gdzies kolo 50 - pija piwko, sluchaja muzyki.
Przychodzi pan z kwiatami, podchodzi do pary i pyta pana "moze rozyczke".
On (odwracajac sie do pani): Chcesz rozyczke?
Ona: nie
On (do pana z kwiatami): nie dziekuje.


No i co chodzi?!? Chciała kwiatka? Nie chciała.
To tylko dobrze świadczy o wyżej wymienionym panu, że nie dał się zrobić
w trąbę - kwiaty od takich "handlarzy" kosztują zazwyczaj tyle ile porządny
bukiet w dobrej kwiaciarni.

Carrie
16 Lip 2002, 16:06

<ja@sail-ho.plnapisał(a):

W tym rozyczkami po 30 zl?

Ja wiem, ze kobiety sa bezcenne itd, ale panowie z rozyczkami za bezczelni
(glownie w zadaniach cenowych) i zeruja na tym, ze przy kobiecie nie
bedziesz z nim cen dyskutowal. Poza tym - kwestia zasad, jak siedze z
kobieta gdzies, to srednio lubie pielgrzymki roznych naciagaczy, typu
maskotka z karteczka, promocje papierosow, rozyczki i inne takie.


Zgadzam się. Wolę kwiatek ze szczerego serca, nawet zerwany na polu
[niekoniecznie z klombu miejskiego albo cudzego ogródka ;)] niż taki
sam kwiatek za mnóstwo forsy. Jak chce na mnie mężczyzna wydać
naprawdę mnóstwo forsy, to ja mu chętnie powiem, gdzie i na co ;))

Pozdrawiam, Carrie

Carrie
16 Lip 2002, 16:06

napisał(a):

Kobiete trzeba "zdobywac" (:-| o jak mnie to okreslenie zawsze bawi), a
tak naprawde to chodzi o to zeby miala wrazenie ze jest w centrum twojej
uwagi. Wcale tak byc nie musi, ale JEJ ma sie tak wydawac, sprawdzone i
uzywane, doskonale sie sprawdza. I wilk syty i owca cala.


No bo inaczej to się paskudnie nudno robi... Moja doświadczona
przyjaciółka twierdziła, że nie tyle o zdobywanie chodzi, co o
zaskakiwanie :) I że kobiety raz zdobyte na dobre lubią ten stan, ale
popadnięcie w rutynę nie jest miłe.

Ja z zalozenia nie daje zielska, z dwoch powodow, jestem zagozalym
przeciwnikiem kwiatow cietych (dlugo by mozna pisac dlaczego) to raz, a dwa
jak sie w koncu przyjdzie z wiechciem to o ilez radocha wieksza :-))))


Taak. Tylko skąd wiesz, jaki współczynnik tolerancji czasowej w
oczekiwaniu na kwiatki ma  Twoja upatrzona kobieta? Niektóre owszem,
nie robią awantur nawet o brak kwiatka z okazji dowolnej rocznicy [np.
ja, że tak skromnie zauważę ;)], ale inne się obrażą, jak na pierwsze
spotkanie zielska nie przyniesiesz...
Bo może się znaleźć inny, bardziej chętny do obsypywania kwiatami i
gustownymi kolijkami, i kobita na niego poleci, a Tobie zostanie płacz
po kątach, jakie te baby są materialistki... ;)

| A właśnie że tak! Ja uznałbym to za przejaw dbania o mnie gdyby
| dziewczyna zamówiął mi codzienną wizytę e-sklepu z piwem i ew
| dodatkami.

Ja rowniez. Do tego np z godzinka swietego spokoju bez kochanego szczebiotu
w tle. Raj na ziemi.


Nic prostszego. Zawiera się z kobietą układ: Kochanie, przynieś mi dwa
piwa, a potem idź sobie na zakupy z moją kartą kredytową... ;)
Może to mało szlachetne, ale za to skuteczne :) [hasło kluczowe:
motywacja]

Pozdrawiam, Carrie [która by takiej propozycji nie odrzuciła... ;))]

PS. Są jeszcze inne sposoby na piwo i brak szczebiotu, ale to już NTG
;)

Krystyna Chodorowska
16 Lip 2002, 17:42

| [...]jak facet widzi
| kwiatka, to może spokojnie założyć, że ja go chcę.
| Nie każdy lubi róże :)


No wlasnie :) Ja na przyklad roz nie lubie. I w ogole za kwiatami nie przepadam. Wole piwo
:))

Przecież napisałam "kwiatka". W zasadzie obojętnie jakiego, nie
dostaję tego towaru aż tyle, żeby wybrzydzać. Niemniej jednak
zrutyniałych facetów niezauważających czegokolwiek poza
czerwonymi różami można napiętnować, czemu nie.


Hm... Zw. jakis miesiac temu w drodze powrotnej od klienta z Poznania wlazl komus w szkode
i nazrywal mi makow i chabrow. I pare klosow zyta do tego.
Stoi na etazerce obok komputera, zasuszone na smierc. Nie mam serca wyrzucic. W sumie
ladne toto... :)

pozdrawiam
K.

Krystyna Chodorowska
16 Lip 2002, 17:42

a teraz prosze albo przeprosic mezczyzn za generalizacje, albo nazwac
kobiety swiniami, bo nie kupuja kwiatkow swoim mezczyznom.


Ale za to kupuja czekoladki... ;-)))))))))

pozdrawiam
K.

Krystyna Chodorowska
16 Lip 2002, 17:51

| | Jedyna rada, to znalezc kobiete "niezrownouprawniona"...
| tzn normalna.
| Na razie tez mam normalna. Oby tak dalej.
gratulacje
czyli zycie na zasadzie kompromisow.
kompromisow, a nie calowania po butach.


Ale gadacie glupoty...

Po rozyczce za rozbawienie. Wzglednie po parze skarpetek. Co tam komu pasi :)

pozdrawiam
K.

Przemysław Ryk
16 Lip 2002, 18:48
"Krystyna Chodorowska" <ma@wp.plnotorycznie wręcz musi rozdzielać
włos na czworo, czego przykładem jest choćby wiadomość
news:ah24ba$iot$1@news.tpi.pl
(ciach...)
Ale gadacie glupoty...
Po rozyczce za rozbawienie. Wzglednie po parze skarpetek. Co tam komu


pasi :)

To ja kcem dyszczek nowy... Tak z 200 GB... Ostatnio Western Digital
takie wypuścił... Mogiem? ;DDDD

Jerzy Makieła
17 Lip 2002, 02:48

Hm... Zw. jakis miesiac temu w drodze powrotnej od klienta z Poznania


wlazl komus w szkode

i nazrywal mi makow i chabrow. I pare klosow zyta do tego.


Ze ja tego nie wiedzialem jak jechalem z Wami z Gdanska do Katow, Zwierzak
zamiast chrapac na tylnym siedzeniu musial by sie gesto tlumaczyc z takich
ekscesow:-)))))))))

Jerzy Makieła
17 Lip 2002, 02:55

BTW: w piatek wybieram sie do Swinkowa (Slawka Marczynskiego uspokajam, ze
nie po niego) Scampa przeprowadzac. Szykuje sie super jazda ;)


Po 100 zl za dobe??:-)))))))))
Ech... tez bym pojechal:-(

Parasit
17 Lip 2002, 03:16

No bo inaczej to się paskudnie nudno robi... Moja doświadczona
przyjaciółka twierdziła, że nie tyle o zdobywanie chodzi, co o
zaskakiwanie :) I że kobiety raz zdobyte na dobre lubią ten stan, ale
popadnięcie w rutynę nie jest miłe.


Jasne ze popadniecie w rutyne nie jest mile, tylko mnie osobiscie drazni
jeden drobiazg. Dlaczego to faceci i tylko faceci maja dbac zeby "bylo
ciekawie". Wlasciwie ani z wlasnych doswiadczen, ani z doswiadczen znajomych
par, nie wyniklo nic innego. Po szybkiej rozmowie z kolezanka z pracy,
wyniklo ze jednak czasem zaskakuja... czemu mnie to nie spotyka... moze
powinienem inne kobiety poznawac ?

Taak. Tylko skąd wiesz, jaki współczynnik tolerancji czasowej w
oczekiwaniu na kwiatki ma  Twoja upatrzona kobieta? Niektóre owszem,
nie robią awantur nawet o brak kwiatka z okazji dowolnej rocznicy [np.
ja, że tak skromnie zauważę ;)], ale inne się obrażą, jak na pierwsze
spotkanie zielska nie przyniesiesz...


Tak, jest to problem, ale znalazlem na to sposob. Otoz jesli jest niewiasta
warta grzechu, to nalezy na poczatek przyjsc z zielskiem, potem w coraz
wiekszych odstepach czasu znow wieche przynosic, testujac w ten sposob
tolerancje na opoznienia w dostawie zieleniny.

Co do wszelkiego rodzaju okazji rocznic to jest wiekszy problem. Nie dosc ze
jestem na nie uczulony, to jeszcze nigdy o nich nie pamietam. Tak z serii
glupich pytan, to rocznice slubu traktowac jak cos milego czy rocznice
tragedii ? :-)

Bo może się znaleźć inny, bardziej chętny do obsypywania kwiatami i
gustownymi kolijkami, i kobita na niego poleci, a Tobie zostanie płacz
po kątach, jakie te baby są materialistki... ;)


A moze znajdzie sie inna, ktora bardziej doceni to co robie ? A moze ta
wstretna materialistka nie jest mnie warta ? :-)
Zauwazylem jakis czas temu dziwny trend w spoleczenstwie, coraz czesciej
zdazaja sie naiwni faceci wierzacy w milosc, zaufanie itp pierdoly, a coraz
wiecej kobiet to materialistki idace po trupach do celu. Cos jest nie tak z
naszym spoleczenstwem ze tak wychowuje jednych jak i drugich.
Tak mnie tknelo ze bzdury opowiadam, przeciez malzenstwo dla kasy to
praktyka stosowana z dziada pradziada. :-)

| Ja rowniez. Do tego np z godzinka swietego spokoju bez kochanego
szczebiotu
| w tle. Raj na ziemi.

Nic prostszego. Zawiera się z kobietą układ: Kochanie, przynieś mi dwa
piwa, a potem idź sobie na zakupy z moją kartą kredytową... ;)
Może to mało szlachetne, ale za to skuteczne :) [hasło kluczowe:
motywacja]


No tak, tylko rachunek zyskow i strat wychodzi nieciekawie :-P
A nie lepiej "Kochanie przynies na dwa piwa, a potem idz na zakupy z WLASNA
karta kredytowa, i kup jeszcze skrzynke bo sie konczy" ? :-))) Ale to pewnie
nie przejdzie...
Bardziej oplacalne robi sie wyjscie np po pracy na dwa piwa do knajpy, niz
chocby pokazanie kobiecie karty kredytowej. (Mam powody przypuszczac ze
kobiety potrafia czyscic konto samym spojzeniem na karte).

Pozdrawiam, Carrie [która by takiej propozycji nie odrzuciła... ;))]


Tak...... a kolezanka to juz zaobraczkowana, czy tez mam juz konto napelniac
:-)

PS. Są jeszcze inne sposoby na piwo i brak szczebiotu, ale to już NTG
;)


Chmmm... jeden ze skuteczniejszych jakie znam (oprocz knebla) to zamknac
usteczka pocalunkami, ale to jest strasznie czasochlonne, krotko dziala,
poza tym nie da sie wtedy siedziec na IRC`u :-)
Tak czy inaczej poprosze kilka przepisow na priv.

Parasit
17 Lip 2002, 03:35

Pomijam fragment o "przypadkowych" wpadach do jubilera bo mnie nie stac.

w ramach przeprosin, jedyne so stosowalem/stosuje/bede stosowac,
to po dokladnym przeanalizowaniu sytuacji zwrot :
- przepraszam, mialas racje.

zadnego plaszczenia sie.
zadnych blyskotek.
zadego calowania po nogach z prosba o wybaczenie.

trzeba miec swoj Honor, do bledow trzeba sie przyznac,
i przeprosic, ale tylko tyle.


Tak a propos HONORU, a co jesli nie ma racji, tylko sie uprze jak to kobieta
potrafi ?
To co, robic z geby cholewe, tak dla swietego spokoju ?
Pare razy ostatnimi czasy tak sie pozarlem z kobieta ze myslalem nawet o
powaznych zmianach w zyciu, poszlo o drobiag, ale tak sie zapiekla ze przez
pare dni nie dawala mi spokoju, jak na razie sprawa przyschla, ale ile
mialem krwi napsute to moje. Wieczorem chcialem o sprawie zapomniec, myslisz
ze mi dala zapomniec ? To sie grubo myslisz.
Po czasie, na spokojnie, nadal twierdze ze racja byla po mojej stronie.

Jacek Kijewski
17 Lip 2002, 03:36

| BTW: w piatek wybieram sie do Swinkowa (Slawka Marczynskiego uspokajam, ze
| nie po niego) Scampa przeprowadzac. Szykuje sie super jazda ;)

Po 100 zl za dobe??:-)))))))))
Ech... tez bym pojechal:-(


Nie, jako linociag na wlasnym wikcie. Niestety, cos jeszcze jest niegotowe
i Konrad przelozyl wyjazd :(

Rafick
17 Lip 2002, 04:01
Tajemniczy(a) Przemysław Ryk napisał w  pl.pregierz:

"Rafick" <klisu.spam@spamwon.tenbit.plnotorycznie wręcz musi
rozdzielać włos na czworo, czego przykładem jest choćby wiadomość
news:Xns924DA7B77AAB4klisuspamwonspamwont@10.22.33.195


o masz ... na czworo od razu ? :-)
się zapytowywuję zwyczajnie. bo mnie ciekawią niuanse równouprawnienia :-)

Tak. Ty nosisz, a Ona dyryguje co, w jakiej kolejności, kiedy i gdzie
postawić, żeby było cacuśnie i na tip top... A spróbuj się nei zgodzić


to skucha, moja żona powiedziała że jej równouprawnienie wisi i nie ma
zamiaru wbijać gwoździ w ściane, każdy ma swoje zadania strategiczne.
Wszystko staramy się robić razem :) ciężary łapię ja, Ona jest od estetyki
(bo mi oczywiście wszystko jedno czy ściany żółte czy fioletowe :))

na taki układ... Dwa miesiące Ci będzie marudzić, że te kafelki to
trzeba było w innym miejscu postawić, to wtedy by tak nie zawadzały i
nie trzeba by było tak strasznie uważać, żeby się nie pobiły... ;)


nie ma takiej szansy :) ja się pytam gdzie ona mówi "tu" i stawiam tam
gdzie wskazane.

mmark
17 Lip 2002, 05:50
In <uh08ju8eujasmlu36atj5c8hhq2j5si@4ax.com, Agnieszka Krysiak <pie@pieski.tukan.plwrites:

Po burzy wyjrzało słoneczko zwane "Hanka Skwarczyńska"
<a.skwarczyn@wasko.pli promyczkiem napisało:

| Mogą. Mieszkam w Gliwicach.

Juuu, to po bliskiemu. :)

Agnieszka (Zabrze moje, ty nad poziomy (zanieczyszczeń) wylataj)


Gliwice rulez :)  .. a w Zabrzu pracuję , w Biskupicach niestety ..

 Marek

Przemysław Ryk
17 Lip 2002, 06:01
"Rafick" <klisu.spam@spamwon.tenbit.plnotorycznie wręcz musi
rozdzielać włos na czworo, czego przykładem jest choćby wiadomość
news:Xns924E625733B96klisuspamwonspamwont@10.22.33.195
o masz ... na czworo od razu ? :-)
się zapytowywuję zwyczajnie. bo mnie ciekawią niuanse równouprawnienia


:-)

Z wrotem się nie dyskutuje... ;)

| Tak. Ty nosisz, a Ona dyryguje co, w jakiej kolejności, kiedy i gdzie
| postawić, żeby było cacuśnie i na tip top... A spróbuj się nei zgodzić
to skucha, moja żona powiedziała że jej równouprawnienie wisi i nie ma
zamiaru wbijać gwoździ w ściane, każdy ma swoje zadania strategiczne.
Wszystko staramy się robić razem :) ciężary łapię ja, Ona jest od
estetyki
(bo mi oczywiście wszystko jedno czy ściany żółte czy fioletowe :))


Aha... Wiesz - nie chcę kolejnej dyskusji o równouprawnieniu rozpętać,
więc się po prostu zamknę... ;)

nie ma takiej szansy :) ja się pytam gdzie ona mówi "tu" i stawiam tam
gdzie wskazane.


Pantoflarz! ;D

Rafick
17 Lip 2002, 06:58
Tajemniczy(a) Przemysław Ryk napisał w  pl.pregierz:

| nie ma takiej szansy :) ja się pytam gdzie ona mówi "tu" i stawiam tam
| gdzie wskazane.
Pantoflarz! ;D


w zamian mam to samo więc to co piszesz to nieprawda jest :).
Zwałaszcza, że miałem możliwość wyboru tego co stawiam. (hmmmm dwuznacznie
wyszło :))