śmiać się,czy płakać?

Kategoria: Usenetowy pregierz publiczny.

Wersja archiwalna tematu "śmiać się,czy płakać?" z grupy pl.pregierz



FSC
20 Lip 2005, 03:20
http://fakty.interia.pl/news?inf=647882

Dla nieklikających :

"Jak donosi "Gazeta Wyborcza", w piątek późnym wieczorem do komendy w
Zabrzu zgłosił się mężczyzna. Opowiedział policjantom, że w pubie w
centrum miasta podsłuchał rozmowę dwóch młodych Arabów. Rozmawiali o
bombach podłożonych w Poznaniu i Krakowie. Choć mężczyzna był
podchmielony, na funkcjonariuszach zrobił wrażenie wiarygodnego.

Policjanci wsadzili mężczyznę do nieoznakowanego wozu i jeździli z nim
po Zabrzu. Arabów nie było ani w pubie, ani na żadnej z pobliskich ulic.
Jednak na dworcu kolejowym kasjerka potwierdziła, że kilkadziesiąt minut
wcześniej dwóch ciemnoskórych mężczyzn kręciło się po holu. "

ROTFL.

FSC

Łukasz Jakimowicz
20 Lip 2005, 03:20
FSC napisał(a):

"Jak donosi "Gazeta Wyborcza", w piątek późnym wieczorem do komendy w
Zabrzu zgłosił się mężczyzna. Opowiedział policjantom, że w pubie w
centrum miasta podsłuchał rozmowę dwóch młodych Arabów. Rozmawiali o
bombach podłożonych w Poznaniu i Krakowie. Choć mężczyzna był
podchmielony, na funkcjonariuszach zrobił wrażenie wiarygodnego.

Policjanci wsadzili mężczyznę do nieoznakowanego wozu i jeździli z nim
po Zabrzu. Arabów nie było ani w pubie, ani na żadnej z pobliskich ulic.
Jednak na dworcu kolejowym kasjerka potwierdziła, że kilkadziesiąt minut
wcześniej dwóch ciemnoskórych mężczyzn kręciło się po holu. "


cieszyc sie. a mianowicie z tego, ze w koncu dotarlo do niektorych, ze
zyjemy w takich czasach, ze trzeba sprawdzac wszystkie takie "pierdoly",
bo ktoregos dnia taka "pierdola" bedzie miala kilkanascie lub
kilkadziesiat kiloton mocy i juz nie bedzie "Teleranka".

dc
20 Lip 2005, 03:42

cieszyc sie. a mianowicie z tego, ze w koncu dotarlo do niektorych, ze
zyjemy w takich czasach, ze trzeba sprawdzac wszystkie takie "pierdoly",
bo ktoregos dnia taka "pierdola" bedzie miala kilkanascie lub
kilkadziesiat kiloton mocy i juz nie bedzie "Teleranka".


To się nazywa fobia, tylko jaka?
bombofobia ?,
terrorystofobia ?,
muzułamnofobia ?,
ciemnoskórofobia ?,
islamofobia ?
a może
to jest alkaidofobia ?

Łukasz Jakimowicz
20 Lip 2005, 03:34
dc napisał(a):

To się nazywa fobia, tylko jaka?
bombofobia ?,
to jest alkaidofobia ?


prosciej... profilaktyka lub jak kto woli prewencja.
a tak a propos "bombofobii" to jak rozumiem "strach przed bombami" jest
czyms bardzo dziwnym i niezrozumialym? bo w obecnych okolicznosciach
przyrody na pewno nie jest irracjonalny.

Noel
20 Lip 2005, 03:36
Użytkownik FSC napisał:

http://fakty.interia.pl/news?inf=647882

Dla nieklikających :

"Jak donosi "Gazeta Wyborcza", w piątek późnym wieczorem do komendy w
Zabrzu zgłosił się mężczyzna. Opowiedział policjantom, że w pubie w
centrum miasta podsłuchał rozmowę dwóch młodych Arabów. Rozmawiali o
bombach podłożonych w Poznaniu i Krakowie. Choć mężczyzna był
podchmielony, na funkcjonariuszach zrobił wrażenie wiarygodnego.


Wiarygodny? Podchmielony? Był tak wstawiony, że zaczął rozumieć arabski.
A w ogóle co to za moda na podsłuchiwanie, od razu do Arabii Saudyjskiej
z wilczym biletem, niech tam sobie knują cokolwiek.

FSC
20 Lip 2005, 03:47
Dnia 2005-07-20 09:20 Łukasz Jakimowicz nadeslal(a) korespondencje
ponizszej tresci:
FSC napisał(a):

| "Jak donosi "Gazeta Wyborcza", w piątek późnym wieczorem do komendy w
| Zabrzu zgłosił się mężczyzna. Opowiedział policjantom, że w pubie w
| centrum miasta podsłuchał rozmowę dwóch młodych Arabów. Rozmawiali o
| bombach podłożonych w Poznaniu i Krakowie. Choć mężczyzna był
| podchmielony, na funkcjonariuszach zrobił wrażenie wiarygodnego.

| Policjanci wsadzili mężczyznę do nieoznakowanego wozu i jeździli z nim
| po Zabrzu. Arabów nie było ani w pubie, ani na żadnej z pobliskich
| ulic. Jednak na dworcu kolejowym kasjerka potwierdziła, że
| kilkadziesiąt minut wcześniej dwóch ciemnoskórych mężczyzn kręciło się
| po holu. "

cieszyc sie. a mianowicie z tego, ze w koncu dotarlo do niektorych, ze
zyjemy w takich czasach, ze trzeba sprawdzac wszystkie takie "pierdoly",
bo ktoregos dnia taka "pierdola" bedzie miala kilkanascie lub
kilkadziesiat kiloton mocy i juz nie bedzie "Teleranka".


Dobrze. Nie można jednak popadać w obłęd,a każde działanie powinno być
racjonalne. Przecież przez chaotyczność poczynań, szukanie "na
oślep",nie osiągniemy nic.

Poza tym, nie wiem, czy Polska jest atrakcyjnym celem dla terrorystów.
Im chodzi przede wszystkim o spektakularność przeprowadzanych akcji.
Polska to nie Francja, Włochy, Wielka Brytania, Niemcy, etc.

Wielu "światłych" ludzi zachodu nie za bardzo orientuje się, czy to pies
,czy wydra. Wiem,że nasze władze starają się dowartościować. Prawda jest
jednak jaka jest :(

FSC

Noel
20 Lip 2005, 03:51
Użytkownik FSC napisał:

http://fakty.interia.pl/news?inf=647882

Dla nieklikających :

"Jak donosi "Gazeta Wyborcza", w piątek późnym wieczorem do komendy w
Zabrzu zgłosił się mężczyzna. Opowiedział policjantom, że w pubie w
centrum miasta podsłuchał rozmowę dwóch młodych Arabów. Rozmawiali o
bombach podłożonych w Poznaniu i Krakowie. Choć mężczyzna był
podchmielony, na funkcjonariuszach zrobił wrażenie wiarygodnego.

Policjanci wsadzili mężczyznę do nieoznakowanego wozu i jeździli z nim
po Zabrzu. Arabów nie było ani w pubie, ani na żadnej z pobliskich ulic.
Jednak na dworcu kolejowym kasjerka potwierdziła, że kilkadziesiąt minut
wcześniej dwóch ciemnoskórych mężczyzn kręciło się po holu. "


Gość siedział w barze. Musiał jechać na dworzec, ale nie miał za co.
Poszedł na komisariat, zmyślił bajeczkę i bezpłatnie go na dworzec odwieźli.
Wazelina dla policjantów.

Jak to było?

- Halo? Policja? Mam sprawdzoną wiadomość, że Kowalski z naprzeciwka
narkotyki w drewnie chowa.
- Dziekujemy, sprawdzimy.

Po dwóch dniach telefon do Kowalskiego.
- Cześć Stasiu. Policja u Ciebie była?
- Była.
- Drewno porąbali.
- Porąbali, ale co się stało?
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Stasiu!

Łukasz Jakimowicz
20 Lip 2005, 03:50
FSC napisał(a):

Dobrze. Nie można jednak popadać w obłęd,a każde działanie powinno być
racjonalne. Przecież przez chaotyczność poczynań, szukanie "na
oślep",nie osiągniemy nic.


ale gdzie tu chaotycznosc. po prostu sprawdzili sygnal otrzymany od
obywatela. wiele takich pewnie sprawdzaja, wiele tez jest falszywych.
nie moga z tego powodu zaprzestac sprawdzania takich sygnalow.

Poza tym, nie wiem, czy Polska jest atrakcyjnym celem dla terrorystów.
Im chodzi przede wszystkim o spektakularność przeprowadzanych akcji.


ja czuje co innego jak wsiadam do metra. wystarczy sie rozejrzec i
wyobrazic sobie ewentualne skutki (te 56 ofiar z Londynu to naprawde
zaskakujaco mala liczba - na szczescie).

poza tym brudna bombka czy tez nawet nieduzy ladunek nuklearny o malej
mocy bedzie wystarczajaco spektakularny w dowolnym zakatku cywilizowanej
Europy. w Londynie zginelo _tylko_ 56 osob. Przy ok. 200 z Madrytu to
naprawde niewiele, biorac pod uwage skale przedsiewziecia. Niewazne
gdzie, wazne w jaki sposob i ile.

 Polska to nie Francja, Włochy, Wielka Brytania, Niemcy, etc.

dokladnie. Francji i Niemiec w Iraku nie ma. Wielka Brytania dopiero co
zostala ugodzona. Chcialbym tylko przypomniec, ze Polska dowodzi jedna
ze stref w Iraku i to wycofanie w grudniu 2005 to troche patykiem na
wodzie pisane jak wynika z pewnych zrodel wojskowych.

Wielu "światłych" ludzi zachodu nie za bardzo orientuje się, czy to pies
,czy wydra. Wiem,że nasze władze starają się dowartościować. Prawda jest
jednak jaka jest :(


miejmy nadzieje, ze masz racje.
ale to samo mogli myslec na Bali (o ile dobrze pamietam) - bo co to za
cel dla terrorystow...

Moon
20 Lip 2005, 03:59

http://fakty.interia.pl/news?inf=647882
Policjanci wsadzili mężczyznę do nieoznakowanego wozu i jeździli z nim po
Zabrzu. Arabów nie było ani w pubie, ani na żadnej z pobliskich ulic.
Jednak na dworcu kolejowym kasjerka potwierdziła, że kilkadziesiąt minut
wcześniej dwóch ciemnoskórych mężczyzn kręciło się po holu. "


A co właściwie jest w tym śmiesznego???
Mnie to raczej martwi...

moon

Massai
20 Lip 2005, 04:18

Łukasz Jakimowicz wrote:
dc napisał(a):
| To się nazywa fobia, tylko jaka?
| bombofobia ?,
| to jest alkaidofobia ?

prosciej... profilaktyka lub jak kto woli prewencja.
a tak a propos "bombofobii" to jak rozumiem "strach przed bombami"
jest czyms bardzo dziwnym i niezrozumialym? bo w obecnych
okolicznosciach przyrody na pewno nie jest irracjonalny.


Weź tylko pod uwage że fobia to strach nie tylko "irracjonalny", ale
także "paniczny, przesadny" itp.
Lek wysokości, jako taki zbytnio irracjonalny nie jest. Choć jak to
było u pratchetta, nie ważne z jakiej wysokości się spada, ale na co ;-)
Przy lęku wysokości odczucia są cokolwiek dziwne, sam wiem bo mam ;-).
To takie kretyńskie uczucie strachu nie przed samym upadkiem z
wysokości, ale faktem że do upadku dojdzie. Jak się zbliżam do
krawędzi, to mam wrażenie, że grunt się robi pochyły a ja zaraz zsunę
się w tę przepaść/dziurę/whatever, prześlizgnę się pod tą barierką itp.
Moja ciotka ma to jeszcze bardziej nasilone - ona nie może się zbliżać
do poręczy przy jakichś dużych wysokościach, bo ma wrażenie, że przez
tę poręcz wyskoczy ;-).

PaRaGaS
20 Lip 2005, 04:23
FSC napisał(a):

"Jak donosi "Gazeta Wyborcza", w piątek późnym wieczorem do komendy w
Zabrzu zgłosił się mężczyzna. Opowiedział policjantom, że w pubie w
centrum miasta podsłuchał rozmowę dwóch młodych Arabów. Rozmawiali o
bombach podłożonych w Poznaniu i Krakowie. Choć mężczyzna był
podchmielony, na funkcjonariuszach zrobił wrażenie wiarygodnego."


tak, a dwaj mlodzi arabowie w miejscu publicznym rozmawiali miedzy soba
nienaganna polszczyzna, zeby kazdy pijak mogl ich podsluchac i
zrozumiec, tak? pfff...

Foka
20 Lip 2005, 04:27

Dobrze. Nie można jednak popadać w obłęd,a każde działanie powinno być
racjonalne. Przecież przez chaotyczność poczynań, szukanie "na
oślep",nie osiągniemy nic.


Ale sprawdzac takie zgloszenia trzeba. Tok rozumowania jw. maja np.
niektore dyspozytorki pogotowia "starej daty"... "A to dziecko sbie
zart robi", a tam na prawde umiera ojciec. Dzwoni ktos pijany "Niech
pan nie robi sobie zartow" a na ulicy sie ktos wykrwawia...

Poza tym, nie wiem, czy Polska jest atrakcyjnym celem dla terrorystów.


Jest. Aktualnie nawet na jednym z czolowych miejsc.

Im chodzi przede wszystkim o spektakularność przeprowadzanych akcji.
Polska to nie Francja, Włochy, Wielka Brytania, Niemcy, etc.


Ale ostatni kraj popierajacy "mocno i od zawsze" interwencje Amryki,
ktory jeszcze nie zostal zaatakowany.

Ewa Pawelec
20 Lip 2005, 04:28

Massai <tsen@wp.plwrote:
Moja ciotka ma to jeszcze bardziej nasilone - ona nie może się zbliżać
do poręczy przy jakichś dużych wysokościach, bo ma wrażenie, że przez
tę poręcz wyskoczy ;-).


Znam, niestety. Cholernie kretyńskie uczucie. Acz da się przełamywać,
jak ktoś się bardzo wkurzy.

EwaP HF FH

M S
20 Lip 2005, 04:32

| Moja ciotka ma to jeszcze bardziej nasilone - ona nie może się zbliżać
| do poręczy przy jakichś dużych wysokościach, bo ma wrażenie, że przez
| tę poręcz wyskoczy ;-).

Znam, niestety. Cholernie kretyńskie uczucie. Acz da się przełamywać,
jak ktoś się bardzo wkurzy.


Przełamywać poręcz, oczywiście? Wiem, nie pomogam zwalczyć strachu :-))

Maćkoski

Łukasz Jakimowicz
20 Lip 2005, 04:24
Massai napisał(a):

Moja ciotka ma to jeszcze bardziej nasilone - ona nie może się zbliżać
do poręczy przy jakichś dużych wysokościach, bo ma wrażenie, że przez
tę poręcz wyskoczy ;-).


mi to przeszlo w wieku lat *nastu (blizej 11-12). wczesniej owszem, jak
to glupia gownazeria, chodzilo sie z kolegami np. na dach wiezowca i sie
trzeslo portkami, za nic sie nie chcialo zblizyc nawet na dwa metry do
krawedzi. ale od czasu jak w wieku lat wlasnie chyba dwunastu zlecialem
z drzewa z wysokosci czwartego pietra (piatej kondygnacji) na
piaszczyste, ale ubite i twarde podloze i nie mialem nawet najmniejszego
siniaka to juz zawrotow glowy nie dostaje :-)

Massai
20 Lip 2005, 04:36

M S wrote:

news:dbl205$87s$1@galaxy.uci.agh.edu.pl...  | Moja ciotka ma to
jeszcze bardziej nasilone - ona nie może się zbliżać | do poręczy
przy jakichś dużych wysokościach, bo ma wrażenie, że przez | tę
poręcz wyskoczy ;-).

| Znam, niestety. Cholernie kretyńskie uczucie. Acz da się
| przełamywać, jak ktoś się bardzo wkurzy.

Przełamywać poręcz, oczywiście? Wiem, nie pomogam zwalczyć strachu
:-))

Maćkoski


Za każdym razem jak wychodzę na balkon u rodziców, to się zastanawiam -
jak bardzo skorodowana jest ta poręcz, skoro od 30 lat tak na
powietrzu...

Noel
20 Lip 2005, 04:32
Użytkownik Moon napisał:

A co właściwie jest w tym śmiesznego???
Mnie to raczej martwi...


Marwi Cię to, że teraz pijak zamiast białych myszek terrorystów wszędzie
widzi?
Jeden pijaczyna metro chciał sam wysadzić, teraz drugi arabów widział,
widzisz do czego prowadzi stwierdzenie, że każdy muzułmanin to terrorysta?

Ewa Pawelec
20 Lip 2005, 04:50

M S <s@not.okwrote:

| Moja ciotka ma to jeszcze bardziej nasilone - ona nie może się zbliżać
| do poręczy przy jakichś dużych wysokościach, bo ma wrażenie, że przez
| tę poręcz wyskoczy ;-).

| Znam, niestety. Cholernie kretyńskie uczucie. Acz da się przełamywać,
| jak ktoś się bardzo wkurzy.

Przełamywać poręcz, oczywiście? Wiem, nie pomogam zwalczyć strachu :-))


Nic nie mówiłam o poręczy :-

EwaP HF FH

FSC
20 Lip 2005, 05:28
Dnia 2005-07-20 10:23 PaRaGaS nadeslal(a) korespondencje ponizszej tresci:
FSC napisał(a):

| "Jak donosi "Gazeta Wyborcza", w piątek późnym wieczorem do komendy w
| Zabrzu zgłosił się mężczyzna. Opowiedział policjantom, że w pubie w
| centrum miasta podsłuchał rozmowę dwóch młodych Arabów. Rozmawiali o
| bombach podłożonych w Poznaniu i Krakowie. Choć mężczyzna był
| podchmielony, na funkcjonariuszach zrobił wrażenie wiarygodnego."

tak, a dwaj mlodzi arabowie w miejscu publicznym rozmawiali miedzy soba
nienaganna polszczyzna, zeby kazdy pijak mogl ich podsluchac i
zrozumiec, tak? pfff...


Dokładnie. Siedzieli w knajpie i knuli plany ataku :)
"bo każdy pijak to złodziej", chciałoby się rzec.

FSC

bogunia
20 Lip 2005, 05:30

Marwi Cię to, że teraz pijak zamiast białych myszek terrorystów wszędzie
widzi?


Czy każdy człowiek, który opuszcza pub podchmielony, jest dla Ciebie pijakiem?

b

Moon
20 Lip 2005, 05:49

 | Mnie to raczej martwi...

Marwi Cię to, że teraz pijak zamiast białych myszek terrorystów wszędzie
widzi?
Jeden pijaczyna metro chciał sam wysadzić, teraz drugi arabów widział,
widzisz do czego prowadzi stwierdzenie, że każdy muzułmanin to terrorysta?


skąd wiesz jak bardzo był pijany? Może po prostu wypił lufę i tyle.
Myślisz, że każdy po 3 wódkach od razu wpada w delirke i widzi białe myszki?

Bardzo dobrze, że choć pijak, to taki czujny:)
No i pisze tam jak BYK, że było dwóch Arabów na dworcu.

moon

sereq
20 Lip 2005, 06:04

| Mnie to raczej martwi...

| Marwi Cię to, że teraz pijak zamiast białych myszek terrorystów wszędzie
| widzi?
| Jeden pijaczyna metro chciał sam wysadzić, teraz drugi arabów widział,
| widzisz do czego prowadzi stwierdzenie, że każdy muzułmanin to
| terrorysta?

skąd wiesz jak bardzo był pijany? Może po prostu wypił lufę i tyle.
Myślisz, że każdy po 3 wódkach od razu wpada w delirke i widzi białe
myszki?


mowią że miał 2,4 promila, więc musiała byc spora ta lufka ;-)

http://wiadomosci.onet.pl/1133185,11,item.html

sq

Marcin Baryłka
20 Lip 2005, 06:09
FSC <fs@fsc.xgfhd.s.plnapisał(a):

| tak, a dwaj mlodzi arabowie w miejscu publicznym rozmawiali miedzy soba
| nienaganna polszczyzna, zeby kazdy pijak mogl ich podsluchac i
| zrozumiec, tak? pfff...

Dokładnie. Siedzieli w knajpie i knuli plany ataku :)
"bo każdy pijak to złodziej", chciałoby się rzec.


Przeczytałem artykuł raz, przeczytałem drugi i nichuhu nie doczytałem się, że
rozmawiali po polsku. To raz.

Mogli rozmawiać po angielsku, a gość akurat znał ten język, o co w Polsce nie
tak trudno,to dwa.

Trzeci cios (bang!): dwóch Arabów rozmawiałoby po arabsku, to prawda. Ale
Arab z Pakistańczykiem (jedeń sniady i drugi śniady, ja tam ich nie
rozróżniam po wyglądzie) nie mają już wspólnego języka i mogli rozmawiać po
angielsku. A nawet po polsku.

Kaczor

FSC
20 Lip 2005, 06:11
Dnia 2005-07-20 11:49 Moon nadeslal(a) korespondencje ponizszej tresci:

 | Mnie to raczej martwi...

| Marwi Cię to, że teraz pijak zamiast białych myszek terrorystów
| wszędzie widzi?
| Jeden pijaczyna metro chciał sam wysadzić, teraz drugi arabów widział,
| widzisz do czego prowadzi stwierdzenie, że każdy muzułmanin to
| terrorysta?

skąd wiesz jak bardzo był pijany? Może po prostu wypił lufę i tyle.
Myślisz, że każdy po 3 wódkach od razu wpada w delirke i widzi białe
myszki?

Bardzo dobrze, że choć pijak, to taki czujny:)
No i pisze tam jak BYK, że było dwóch Arabów na dworcu.


To,że jest napisane, nie musi znaczyć,że byli to rzeczywiście Arabowie.
Czasem media piszą bzdury, czasem kasjerce mogło się coś przeiwdzieć.

Nie sądzę,aby terroryści przygotowujący się do ataku, siedzieli w jakimś
zasmarkanym barze i pośród obcych ludzi, gwarzyli po polsku o planach
ataku. Dobrze,że sprawdzane są różne ślady,ale myślę,że albo gość chciał
"zaistnieć" lub po prostu coś nadinterpretował. Poza tym ,
"dziennikarze" też potrafią z balona zrobić rakietę, o czym z pewnością
wiesz. Być może było zgoła inaczej...

FSC

Noel
20 Lip 2005, 06:11
Użytkownik Moon napisał:

skąd wiesz jak bardzo był pijany? Może po prostu wypił lufę i tyle.


Wchodząc na komendę musiał udawać trzeźwego, co mu za bardzo nie wyszło,
więc wypił więcej niż 3 lufy. Tacy debile tylko obniżają czujność
Policji, jeszcze kilkunastu takich, aż wreszcie kiedyś Policja zignoruje
prawdziwy sygnał.

FSC
20 Lip 2005, 06:19
Dnia 2005-07-20 12:11 Noel nadeslal(a) korespondencje ponizszej tresci:
Użytkownik Moon napisał:

| skąd wiesz jak bardzo był pijany? Może po prostu wypił lufę i tyle.

Wchodząc na komendę musiał udawać trzeźwego, co mu za bardzo nie wyszło,
więc wypił więcej niż 3 lufy. Tacy debile tylko obniżają czujność
Policji, jeszcze kilkunastu takich, aż wreszcie kiedyś Policja zignoruje
prawdziwy sygnał.


Dokładnie.

FSC

Seoman
20 Lip 2005, 06:31

Massai wrote:
Jak się zbliżam do
krawędzi, to mam wrażenie, że grunt się robi pochyły a ja zaraz zsunę
się w tę przepaść/dziurę/whatever, prześlizgnę się pod tą barierką
itp. Moja ciotka ma to jeszcze bardziej nasilone - ona nie może się
zbliżać do poręczy przy jakichś dużych wysokościach, bo ma wrażenie,
że przez tę poręcz wyskoczy ;-).


Ja mam gorzej - napad fobii w momencie, gdy nawet ktoś inny zbliża się
do/siada na poręczy. Najchętniej odgoniłbym kijem od takich "ryzykownych"
miejsc... Co do wyskakiwania - taaak, pojawia się takie uczucie - zamiast
się stresować to wyskoczyć i mieć już spokój :)

Pozdrawiam,
Seoman

Zbigniew Cofała
20 Lip 2005, 06:26

Ewa Pawelec wrote:
| Moja ciotka ma to jeszcze bardziej nasilone - ona nie może się zbliżać
| do poręczy przy jakichś dużych wysokościach, bo ma wrażenie, że przez
| tę poręcz wyskoczy ;-).
Znam, niestety. Cholernie kretyńskie uczucie. Acz da się przełamywać,
jak ktoś się bardzo wkurzy.


Ja mam odwrotnie, to znaczy lęk niskości. Do 200 metrów czuję się nieswojo,
powyżej 500 przechodzi całkiem. :)

A do barierki na 6 piętrze to się nawet za bardzo nie zbliżam. :)

Kinga 'Słowotok' Macyszyn
20 Lip 2005, 06:50
| Moja ciotka ma to jeszcze bardziej nasilone - ona nie może się zbliżać
| do poręczy przy jakichś dużych wysokościach, bo ma wrażenie, że przez
| tę poręcz wyskoczy ;-).

| Znam, niestety. Cholernie kretyńskie uczucie. Acz da się przełamywać,
| jak ktoś się bardzo wkurzy.

Przełamywać poręcz, oczywiście? Wiem, nie pomogam zwalczyć strachu :-))


Mi pomogło przejechanie na linie pomiędzy 2ma skałami na którymś z wyjazdów
integracyjnych.
Lęk wysokości zmniejszył się jakoś o połowę :).

Piotr Przewłocki
20 Lip 2005, 06:55
sereq napisał(a):

| skąd wiesz jak bardzo był pijany? Może po prostu wypił lufę i tyle.
| Myślisz, że każdy po 3 wódkach od razu wpada w delirke i widzi białe
| myszki?
mowią że miał 2,4 promila, więc musiała byc spora ta lufka ;-)


Spora? Taka, rzekłbym, standardowa.

Jacek Krzyzanowski
20 Lip 2005, 06:56
Zbigniew Cofała <cof@USUN-TO.firma.hoga.plnapisali:

Ja mam odwrotnie, to znaczy lęk niskości. Do 200 metrów czuję się nieswojo,
powyżej 500 przechodzi całkiem. :)


Powyzej 200m juz sie nie czuje wysokosci, tylko domki sie robia coraz
mniejsze :)

Jacek Krzyzanowski
20 Lip 2005, 06:59
Seoman <Rao17.U@TO.op.plnapisali:

Ja mam gorzej - napad fobii w momencie, gdy nawet ktoś inny zbliża się
do/siada na poręczy. Najchętniej odgoniłbym kijem od takich "ryzykownych"


Kurcze, ja mam identycznie. Sam nie mam kompletnie leku wysokosci, a
sciska mnie w dolku, jak widze kogos na krawedzi.
Wyparawa na Kozi Wierch z zona, albo plac zabaw z synem i mam niezlego
stresa... :/

Jacek Osiecki
20 Lip 2005, 06:59

Massai <tsen@wp.plwrote:
| Moja ciotka ma to jeszcze bardziej nasilone - ona nie może się zbliżać
| do poręczy przy jakichś dużych wysokościach, bo ma wrażenie, że przez
| tę poręcz wyskoczy ;-).
Znam, niestety. Cholernie kretyńskie uczucie. Acz da się przełamywać,
jak ktoś się bardzo wkurzy.


Podobno wieża TV w Toronto ma fajny tester lęku wysokości: w tarasie
widokowym na jej szczycie fragment podłogi jest przezroczysty... Owszem -
każdy dobrze wie że to jest nawet solidnijsze od blaszanej podłogi,
zabezpieczone i super-hiper-OK... i sporo takich "każdych" dłuuugo stoi na
krawędzi "dziury" próbując się przemóc do zrobienia tego jednego kroku :)

Pozdrawiam,

Tomek Jarzynka
20 Lip 2005, 07:09

Moon wrote:
Bardzo dobrze, że choć pijak, to taki czujny:)


Arabistykę studiował?

No i pisze tam jak BYK, że było dwóch Arabów na dworcu.


W którym miejscu?

Ewa Pawelec
20 Lip 2005, 07:45

Zbigniew Cofała <cof@usun-to.firma.hoga.plwrote:
Ewa Pawelec wrote:

| Moja ciotka ma to jeszcze bardziej nasilone - ona nie może się zbliżać
| do poręczy przy jakichś dużych wysokościach, bo ma wrażenie, że przez
| tę poręcz wyskoczy ;-).
| Znam, niestety. Cholernie kretyńskie uczucie. Acz da się przełamywać,
| jak ktoś się bardzo wkurzy.

Ja mam odwrotnie, to znaczy lęk niskości. Do 200 metrów czuję się nieswojo,
powyżej 500 przechodzi całkiem. :)


A nie, to zupełnie inna broszka, znaczy, na drugim piętrze wieży Eiffela
czułam się ostro dziwnie, na trzecim już przestało mnie obchodzić, też.
NIe mam też problemów ani z samolotem, ani z awionetką. Skakać ze
spadochronem jeszcze nie próbowałam, though.

A do barierki na 6 piętrze to się nawet za bardzo nie zbliżam. :)


Ja się zbliżam. Co będzie głupia fobia mną rządzić.

EwaP HF FH, osobowość przekorna a zacięta.

Ewa Pawelec
20 Lip 2005, 07:47

Jacek Osiecki <jos@ceti.plwrote:
Podobno wieża TV w Toronto ma fajny tester lęku wysokości: w tarasie
widokowym na jej szczycie fragment podłogi jest przezroczysty... Owszem -
każdy dobrze wie że to jest nawet solidnijsze od blaszanej podłogi,
zabezpieczone i super-hiper-OK... i sporo takich "każdych" dłuuugo stoi na
krawędzi "dziury" próbując się przemóc do zrobienia tego jednego kroku :)


Ja _oczywiście_ bym wlazła na to, i usiłowała tam stać długo. Jak bardzo
potem bolałyby mnie łydki z nerwów to oddzielny problem :-

EwaP HF FH

Zbigniew Cofała
20 Lip 2005, 07:50

Ewa Pawelec wrote:
| A do barierki na 6 piętrze to się nawet za bardzo nie zbliżam. :)
Ja się zbliżam. Co będzie głupia fobia mną rządzić.


Ja nie ufam barierkom. A niech się urwie, to co? ;)

dan (dj74)
20 Lip 2005, 08:03
Ewa Pawelec wrote:
Jacek Osiecki <jos@ceti.plwrote:

| Podobno wieża TV w Toronto ma fajny tester lęku wysokości: w tarasie
| widokowym na jej szczycie fragment podłogi jest przezroczysty... Owszem -
| każdy dobrze wie że to jest nawet solidnijsze od blaszanej podłogi,
| zabezpieczone i super-hiper-OK... i sporo takich "każdych" dłuuugo stoi na
| krawędzi "dziury" próbując się przemóc do zrobienia tego jednego kroku :)

Ja _oczywiście_ bym wlazła na to, i usiłowała tam stać długo. Jak bardzo
potem bolałyby mnie łydki z nerwów to oddzielny problem :-


podobno na przełamanie fobii pomaga przezwyciężenie innej, ja na
przykład mam (chyba jeszcze mam - niestety) lęk wysokości, bałem się też
dużych *krajowych* (nie z importu, żadne tam tarantule) pająków, od po
prostu takie pająki (włochate i kostrobate) i postanowiłem się oswoich -
pozwoliłem takiemu jednemu pająkowi pochodzić sobie po ręce, on stąpa
delikatniej niż mucha - pająków już się nie boję :-)

dan (dj74)
20 Lip 2005, 08:05

Jacek Krzyzanowski wrote:
Seoman <Rao17.U@TO.op.plnapisali:

| Ja mam gorzej - napad fobii w momencie, gdy nawet ktoś inny zbliża się
| do/siada na poręczy. Najchętniej odgoniłbym kijem od takich "ryzykownych"

Kurcze, ja mam identycznie. Sam nie mam kompletnie leku wysokosci, a
sciska mnie w dolku, ...


chyba w jajach? co? :-)

aL
20 Lip 2005, 08:08
Użytkownik Seoman napisał:

Ja mam gorzej - napad fobii w momencie, gdy nawet ktoś inny zbliża się
do/siada na poręczy. Najchętniej odgoniłbym kijem od takich
"ryzykownych" miejsc... Co do wyskakiwania - taaak, pojawia się takie
uczucie - zamiast się stresować to wyskoczyć i mieć już spokój :)


Ja nie moge patrzec, jak zona wchodzi na parapet upinac firanki. To juz
wole sam to zrobic mimo leku wysokosci.
aL

Ewa Pawelec
20 Lip 2005, 08:12

Zbigniew Cofała <cof@usun-to.firma.hoga.plwrote:
Ewa Pawelec wrote:

| A do barierki na 6 piętrze to się nawet za bardzo nie zbliżam. :)
| Ja się zbliżam. Co będzie głupia fobia mną rządzić.

Ja nie ufam barierkom. A niech się urwie, to co? ;)


To się urwie. Mniej więcej taka sama szansa co kultowe wielkie pudło.

EwaP HF FH

Michal Koziara
20 Lip 2005, 08:24
En <news:slrnddsbe4.ohh.j.krzyzanowski@bilet.intercity.pl, Jacek
Krzyzanowski <j.krzyzanow@pkpik.pla ecrit:

Seoman <Rao17.U@TO.op.plnapisali:

| Ja mam gorzej - napad fobii w momencie, gdy nawet ktoś inny zbliża się
| do/siada na poręczy. Najchętniej odgoniłbym kijem od takich "ryzykownych"
Kurcze, ja mam identycznie. Sam nie mam kompletnie leku wysokosci, a
sciska mnie w dolku, jak widze kogos na krawedzi.
Wyparawa na Kozi Wierch z zona, albo plac zabaw z synem i mam niezlego
stresa... :/


To w sumie ja mam najgorzej - jedno i drugie. Jak Żona robiła zdjęcia w
Meteorach, to sruja miałem większego, niż kiedy sam pochodziłem do
krawędzi (aczkolwiek i ten był niemały). Nawet Jej obiecałem, że jak
spadnie, to Ją utłukę normalnie, no! ;-)

Robert Szczygiel
20 Lip 2005, 08:25

Massai wrote:
Lek wysokości, jako taki zbytnio irracjonalny nie jest. Choć jak to
było u pratchetta, nie ważne z jakiej wysokości się spada, ale na co ;-)


Dlatego Rycewind nie miał lęku wysokości, tylko lęk gruntu.

RobTM:)

Zbigniew Cofała
20 Lip 2005, 08:59

Ewa Pawelec wrote:
| A do barierki na 6 piętrze to się nawet za bardzo nie zbliżam. :)
| Ja się zbliżam. Co będzie głupia fobia mną rządzić.
| Ja nie ufam barierkom. A niech się urwie, to co? ;)
To się urwie. Mniej więcej taka sama szansa co kultowe wielkie pudło.


Jakie pudło?

Seoman
20 Lip 2005, 09:05

Michal Koziara wrote:
To w sumie ja mam najgorzej - jedno i drugie. Jak Żona robiła zdjęcia
w Meteorach, to sruja miałem większego, niż kiedy sam pochodziłem do
krawędzi (aczkolwiek i ten był niemały). Nawet Jej obiecałem, że jak
spadnie, to Ją utłukę normalnie, no! ;-)


Uch, Meteory... Taki najbardziej dostępny klasztor, z mostkiem, na szczycie
skalnej "pałki"... Miałem nie wchodzić, ale stwierdziłem, że skoro jeden z
cudów świata i wszyscy idą i ciekawość zżera... Poprosiłem koleżankę o
przeprowadzenie przez most - szedłem za nią z dłonią na jej ramieniu,
wpatrzony w jej... plecy, a potem wchodziłem, przylepiony do ściany. Idę o
zakład, że wyglądało to przekomicznie, ale ja miałem głowę ściśniętą zimnymi
obcęgami, kulę w żołądku i rozdygotane łydki :) Ale wszedłem :) Aczkolwiek -
lęku wysokości nie zmniejszyło mi to ani na jotę...

Pozdrawiam,
Seoman

Ewa Pawelec
20 Lip 2005, 09:23

Zbigniew Cofała <cof@usun-to.firma.hoga.plwrote:
Ewa Pawelec wrote:

| | A do barierki na 6 piętrze to się nawet za bardzo nie zbliżam. :)
| | Ja się zbliżam. Co będzie głupia fobia mną rządzić.
| Ja nie ufam barierkom. A niech się urwie, to co? ;)
| To się urwie. Mniej więcej taka sama szansa co kultowe wielkie pudło.

Jakie pudło?


Poguglaj za, przepraszam za jednoznacznik "jebło mnie takie wielkie
pudło".

EwaP HF FH

Zbigniew Cofała
20 Lip 2005, 09:44

Ewa Pawelec wrote:
| Jakie pudło?
Poguglaj za, przepraszam za jednoznacznik "jebło mnie takie wielkie
pudło".


Aha. Ale ja nie za bardzo kumam - nie widziałem Matrixa. :(

Grendel
20 Lip 2005, 10:01

Jednak na dworcu kolejowym kasjerka potwierdziła, że kilkadziesiąt minut
wcześniej dwóch ciemnoskórych mężczyzn kręciło się po holu. "


Może przy okazji chcą wysadzić dworzec w Zabrzu? GOOOD :-)
nareszcie ktoś ten śmierdzący chlew wywali w kosmos...

Zbigniew Cofała
20 Lip 2005, 10:20

Grendel wrote:
| Jednak na dworcu kolejowym kasjerka potwierdziła, że kilkadziesiąt minut
| wcześniej dwóch ciemnoskórych mężczyzn kręciło się po holu. "
Może przy okazji chcą wysadzić dworzec w Zabrzu? GOOOD :-)
nareszcie ktoś ten śmierdzący chlew wywali w kosmos...


Gorzej niż na Katowickim? Nie wierzę.

Tomek Jarzynka
20 Lip 2005, 10:36

Seoman wrote:
Michal Koziara wrote:
| To w sumie ja mam najgorzej - jedno i drugie. Jak Żona robiła zdjęcia
| w Meteorach, to sruja miałem większego, niż kiedy sam pochodziłem do
| krawędzi (aczkolwiek i ten był niemały). Nawet Jej obiecałem, że jak
| spadnie, to Ją utłukę normalnie, no! ;-)
Uch, Meteory... Taki najbardziej dostępny klasztor, z mostkiem, na
szczycie skalnej "pałki"... Miałem nie wchodzić, ale stwierdziłem, że
skoro jeden z cudów świata i wszyscy idą i ciekawość zżera... Poprosiłem
koleżankę o przeprowadzenie przez most - szedłem za nią z dłonią na jej
ramieniu, wpatrzony w jej... plecy, a potem wchodziłem, przylepiony do
ściany. Idę o zakład, że wyglądało to przekomicznie, ale ja miałem głowę
ściśniętą zimnymi obcęgami, kulę w żołądku i rozdygotane łydki :) Ale
wszedłem :) Aczkolwiek - lęku wysokości nie zmniejszyło mi to ani na
jotę...


Na Meteorach sie nie balem. Lek wysokosci wlaczyl mi sie za to, jak
musialem w sniezny dzien popierniczac po szczycie spadzistego dachu,
ze zbutwialymi chodniczkami, bez asekuracji. Ech, byc adminem jakiejs
sieci wifi... ;|

Wampirek
20 Lip 2005, 15:41
Dnia 20 lip 2005, mięsko zwane Grendel <gren@heaven.gov, uciekło z
lochu pojękując:

Może przy okazji chcą wysadzić dworzec w Zabrzu? GOOOD :-)
nareszcie ktoś ten śmierdzący chlew wywali w kosmos...


To może Centralny w DC by wysadzili? ;) W końcu byłby jakiś impuls do
odbudowy :-/

Wampirek

Wampirek
20 Lip 2005, 15:41
Dnia 20 lip 2005, mięsko zwane "Massai" <tsen@wp.pl, uciekło z lochu
pojękując:

Choć jak to
było u pratchetta, nie ważne z jakiej wysokości się spada, ale na co ;-)


No, tak jak to opisał: nie mam lęku przestrzeni, tylko lęk gruntu ;)

Przy lęku wysokości odczucia są cokolwiek dziwne, sam wiem bo mam ;-).
To takie kretyńskie uczucie strachu nie przed samym upadkiem z
wysokości, ale faktem że do upadku dojdzie. Jak się zbliżam do
krawędzi, to mam wrażenie, że grunt się robi pochyły a ja zaraz zsunę
się w tę przepaść/dziurę/whatever, prześlizgnę się pod tą barierką itp.


Ja nienawidzę samego uczucia spadania. Na kursie na ratownika kazali nam
skakać z balkonu do basenu. To była najgorsza część kursu :-/ Musieli mnie
stamtąd spychać :-/
Gdy stoję na 4 piętrze na balkonie i patrzę w dół, nic mi w głowie nie
wiruje, u kumpla na 9 pietrze tak samo. Ale gdy stoję gdzieś, gdzie nie ma
barierki, lub jest dziwnie niska... Przywiążcie mnie grubaśną liną do
solidnie osadzonego haka, to może podejdę do krawędzi. Na 5-metrowej
drabinie też mi się w głowie kręci (ostatnio u rodziców zawieszałem budkę
dla ptaków) :-/

Pozdrawiam
Wampirek

Maciej Olędzki
20 Lip 2005, 18:04

http://fakty.interia.pl/news?inf=647882

Dla nieklikających :

"Jak donosi "Gazeta Wyborcza", w piątek późnym wieczorem do komendy w
Zabrzu zgłosił się mężczyzna. Opowiedział policjantom, że w pubie w
centrum miasta podsłuchał rozmowę dwóch młodych Arabów. Rozmawiali o
bombach podłożonych w Poznaniu i Krakowie. Choć mężczyzna był
podchmielony, na funkcjonariuszach zrobił wrażenie wiarygodnego.


No jeśli dla policji wiarygodne są słowa narąbanego jak lokomotywa
człowieka, który słyszał jak w barze dwóch Arabów omawia plany zamachu
terrorystycznego, to ja poproszę o inną policję :)

Ewa Pocierznicka
20 Lip 2005, 17:52
W nadesłanym nam cyrografie z dnia 2005-07-20 12:09, Marcin Baryłka
napisał własną krwią co następuje:

Trzeci cios (bang!): dwóch Arabów rozmawiałoby po arabsku, to prawda. Ale
Arab z Pakistańczykiem (jedeń sniady i drugi śniady, ja tam ich nie
rozróżniam po wyglądzie) nie mają już wspólnego języka i mogli rozmawiać po
angielsku. A nawet po polsku.


Tam bang zaraz. O ile mi wiadomo każdy muzułmanin musi znać arabski, bo
bez tego nie przeczyta Koranu, nie odprawi modłów, ani nic. Albowiem
jedynie słuszny jest arabski oryginał Koranu, przekłady się nie liczą.

Seba
20 Lip 2005, 18:38
Użytkownik "Maciej Olędzki" <

No jeśli dla policji wiarygodne są słowa narąbanego jak lokomotywa
człowieka, który słyszał jak w barze dwóch Arabów omawia plany zamachu
terrorystycznego, to ja poproszę o inną policję :)


A wyobraź sobie sytuację, że ten narąbany jak lokomotywa
człowiek mówi jednak prawdę. Też poprosisz o inną policję?

Moon
20 Lip 2005, 18:46

 

Tam bang zaraz. O ile mi wiadomo każdy muzułmanin musi znać arabski, bo
bez tego nie przeczyta Koranu, nie odprawi modłów, ani nic. Albowiem
jedynie słuszny jest arabski oryginał Koranu, przekłady się nie liczą.


 Ktoś ci nagadał głupot.
moon

PaRaGaS
20 Lip 2005, 21:45
Ewa Pocierznicka napisał(a):

Tam bang zaraz. O ile mi wiadomo każdy muzułmanin musi znać arabski, bo
bez tego nie przeczyta Koranu, nie odprawi modłów, ani nic. Albowiem
jedynie słuszny jest arabski oryginał Koranu, przekłady się nie liczą.


niektorzy znaja tylko to, co im potrzebne do modlow, lub nawet jest to
ograniczone tylko do ogolnego znaczenia. tzn, modly sa po arabsku, ale
modlacy sie nie wiedza co dokladnie mowia ;]

Michal Koziara
21 Lip 2005, 01:18
En <news:dbli5e$2up$1@inews.gazeta.pl, Seoman <Rao17.U@TO.op.pla
ecrit:

| To w sumie ja mam najgorzej - jedno i drugie. Jak Żona robiła zdjęcia
| w Meteorach, to sruja miałem większego, niż kiedy sam pochodziłem do
| krawędzi (aczkolwiek i ten był niemały). Nawet Jej obiecałem, że jak
| spadnie, to Ją utłukę normalnie, no! ;-)
Uch, Meteory... Taki najbardziej dostępny klasztor, z mostkiem, na szczycie
skalnej "pałki"... Miałem nie wchodzić, ale stwierdziłem, że skoro jeden z
cudów świata i wszyscy idą i ciekawość zżera... Poprosiłem koleżankę o
przeprowadzenie przez most - szedłem za nią z dłonią na jej ramieniu,
wpatrzony w jej... plecy, a potem wchodziłem, przylepiony do ściany. Idę o
zakład, że wyglądało to przekomicznie, ale ja miałem głowę ściśniętą zimnymi
obcęgami, kulę w żołądku i rozdygotane łydki :) Ale wszedłem :)


A ja akurat tam trochę mniej, szedłem środkiem, patrząc przed siebie, z
uśmiechem przyklejonym do ust ;-)
Bardziej bałem się jeżdżąc samochodem od jednego klasztoru do drugiego,
drogi tam wąskie i ta przepaść...

Aczkolwiek -
lęku wysokości nie zmniejszyło mi to ani na jotę...


True, true ;-)

xMad
21 Lip 2005, 03:16
Maciej Olędzki bangla:

| "Jak donosi "Gazeta Wyborcza", w piątek późnym wieczorem do komendy w
| Zabrzu zgłosił się mężczyzna. Opowiedział policjantom, że w pubie w
| centrum miasta podsłuchał rozmowę dwóch młodych Arabów. Rozmawiali o
| bombach podłożonych w Poznaniu i Krakowie. Choć mężczyzna był
| podchmielony, na funkcjonariuszach zrobił wrażenie wiarygodnego.

No jeśli dla policji wiarygodne są słowa narąbanego jak lokomotywa
człowieka, który słyszał jak w barze dwóch Arabów omawia plany zamachu
terrorystycznego, to ja poproszę o inną policję :)


Może lepiej poproś, by ktoś ci jeszcze raz przeczytał ten artykuł?
W którym miejscu jest napisane, że gość był "narąbany jak lokomotywa"?
xMad

Maciej Olędzki
21 Lip 2005, 09:39

Użytkownik "Maciej Olędzki" <

| No jeśli dla policji wiarygodne są słowa narąbanego jak lokomotywa
| człowieka, który słyszał jak w barze dwóch Arabów omawia plany zamachu
| terrorystycznego, to ja poproszę o inną policję :)

A wyobraź sobie sytuację, że ten narąbany jak lokomotywa
człowiek mówi jednak prawdę. Też poprosisz o inną policję?


Opowiadanie tego człowieka powinno zostać potraktowane tak jak opowieści o
lądowaniu Talibów w Klewkach. Wtedy nie czułeś zagrożenia?
Uważasz, że terroryści to tacy kretyni, żeby plany swojego zamachu omawiać
w miejscach publicznych, tak żeby byle pijak ich mógł podsłuchać?

Maciej Olędzki
21 Lip 2005, 10:11
Dnia 21 Jul 2005 09:16:47 +0200, xMad napisał(a):

Może lepiej poproś, by ktoś ci jeszcze raz przeczytał ten artykuł?
W którym miejscu jest napisane, że gość był "narąbany jak lokomotywa"?
xMad


Takiego zwrotu w artykule nie było, ale IMHO można tak nazwać człowieka
który ma 2.4 promila alkoholu wydychanym powietrzu.

http://wiadomosci.onet.pl/1133185,11,item.html

Seba
21 Lip 2005, 12:57
Użytkownik "Maciej Olędzki" <

Opowiadanie tego człowieka powinno zostać potraktowane tak jak opowieści o
lądowaniu Talibów w Klewkach. Wtedy nie czułeś zagrożenia?


Wtedy też uważałem, że każdą, nawet  najbzudrniejszą
informację warto weryfikować jeśli ma to na celu
uratowanie komuś życia. Na wszelki wypadek, w myśl
zasady, że licho nie śpi.

Uważasz, że terroryści to tacy kretyni, żeby plany swojego zamachu omawiać
w miejscach publicznych, tak żeby byle pijak ich mógł podsłuchać?


Nie znam terrorystów. Nie mogę więc odpowiedzieć ci na to pytanie.

pixel
21 Lip 2005, 19:55

podobno na przełamanie fobii pomaga przezwyciężenie innej, ja na
przykład mam (chyba jeszcze mam - niestety) lęk wysokości, bałem się też
dużych *krajowych* (nie z importu, żadne tam tarantule) pająków, od po
prostu takie pająki (włochate i kostrobate) i postanowiłem się oswoich -
pozwoliłem takiemu jednemu pająkowi pochodzić sobie po ręce, on stąpa
delikatniej niż mucha - pająków już się nie boję :-)


A wiesz, że jak by Cię wtedy ugryzł to by Ci ręka odpadła? ;)
xMad
22 Lip 2005, 04:23
Maciej Olędzki bangla:

| W którym miejscu jest napisane, że gość był "narąbany jak lokomotywa"?

Takiego zwrotu w artykule nie było, ale IMHO można tak nazwać człowieka
który ma 2.4 promila alkoholu wydychanym powietrzu.

http://wiadomosci.onet.pl/1133185,11,item.html


Aaaa...to przepraszam. ;)
xMad

Maciej Olędzki
22 Lip 2005, 07:56

Użytkownik "Maciej Olędzki" <

| Opowiadanie tego człowieka powinno zostać potraktowane tak jak opowieści o
| lądowaniu Talibów w Klewkach. Wtedy nie czułeś zagrożenia?

Wtedy też uważałem, że każdą, nawet  najbzudrniejszą
informację warto weryfikować jeśli ma to na celu
uratowanie komuś życia. Na wszelki wypadek, w myśl
zasady, że licho nie śpi.


No to tutaj się różnią nasze poglądy, ja uważam, że policja powinna
odsiewać nieprawdopodobne doniesienia.

| Uważasz, że terroryści to tacy kretyni, żeby plany swojego zamachu omawiać
| w miejscach publicznych, tak żeby byle pijak ich mógł podsłuchać?

Nie znam terrorystów. Nie mogę więc odpowiedzieć ci na to pytanie.


Ja też nie znam, ale zdrowy rozsądek mi podpowiada, że takiej akcji nie
powinno się planować w miejscach publicznych.

Z. Boczek
22 Lip 2005, 15:24

To,że jest napisane, nie musi znaczyć,że byli to rzeczywiście Arabowie.
Czasem media piszą bzdury, czasem kasjerce mogło się coś przeiwdzieć.


IMHO trochę naciągasz.
Dworzec w Zabrzu ma jeden(!) peron (w dwóch kierunkach).
Jest on... no może nie malutki, ale nie należy do gigantycznych
(ot, 40mx5m, przeciętną "Biedronkę" na pół przedziel i będziesz
miał hol dworca w Zabrzu).0
Dwie kasy, z rzadka czynne równocześnie, salonik prasowy, budka z
fast-foodem, i wejście na jakieś jarmarczne "a'la CCC z butami".
Ludzi tam naprawdę przy kasach niewiele z reguły (większość na
lokalnych trasach jeździ z m-cznym).

Nie sądzę,aby terroryści przygotowujący się do ataku, siedzieli w jakimś
zasmarkanym barze i pośród obcych ludzi, gwarzyli po polsku o planach
ataku. Dobrze,że sprawdzane są różne ślady,ale myślę,że albo gość chciał
"zaistnieć" lub po prostu coś nadinterpretował.


A kasjerka, również dla popularności, potwierdziła, że kobiety
będące z Arabami (one miały 'chyba akcent angielski') pytały o
połączenia do Krakowa właśnie :
http://www.wirtualnekatowice.pl/wiadomosci/wydarzenia/13804

IMHO więcej wiary trzeba mieć, by przyjąć opcję żądzy sławy faceta
i kasjerki i przypadkowe zbieżności faktów (lub ich wspólną
intrygę), niż w rzeczywiste zaistnienie takiej sytuacji.

Łatwo jest obśmiewać na sucho (jak padło dziś w dyskusji o
zastrzeleniu kolesia na ziemi), z modnym tutaj cynizmem ("hehe,
pewnie chciał do Idola, ale się nie dostał..." czy coś
analogicznego).

IMHO coś musiało być na rzeczy.
        Jak z francuskim "artystą", u którego psy wyczuły materiały
        wybuchowe, a które to zdarzenie też się ostatnio przypomina
        jako 'heh, spektakularne' osiągnięcie policji (finalnie orzekło
        się, że niby 'przypadkiem' mógł mieć kontakt z materiałami...
        a spie*alał z miejsca zdjęć, bo pewnie nogi mu zdrętwiały w
        niewygodnych pozycjach kucanych z aparatem..
                                                jak ten dziś do metra :)

damit
22 Lip 2005, 16:08
 FSC napisał: Dnia 2005-07-20 10:23 PaRaGaS nadeslal(a)
korespondencje ponizszej tresci:

"bo każdy pijak to złodziej", chciałoby się rzec.

FSC


"Trzeba wpuszczać tylko tych z krawatami. Klient z krawatem jest mniej
awanturujący się!"

damit
22 Lip 2005, 16:18
Kobiet sie nie bije!
Old Rena
22 Lip 2005, 16:21
damit napisał(a):

Kobiet sie nie bije!


W usenecie zostawia się "wrotki" na początku wiadomości!

damit
22 Lip 2005, 16:24
Co to znaczy DC? Bo moze niezorientowany jezdem...
damit
22 Lip 2005, 16:30
Bzdura. Idac tym tokiem myslenia wszyscy chcacy przeczytac Biblie
musieliby znac aramejski lub przynajmniej lacine...
MSZ
23 Lip 2005, 23:27
FSC napisał(a):

Dokładnie. Siedzieli w knajpie i knuli plany ataku :)
"bo każdy pijak to złodziej", chciałoby się rzec.


I pili "Stoliczną" toasty za zdrowie Allaha.