droga prywatna - dojazd do dzialki

Kategoria: Budowanie i remontowanie domow i mieszkan.

Wersja archiwalna tematu "droga prywatna - dojazd do dzialki" z grupy pl.misc.budowanie



Michal W.
10 Lis 2002, 10:44
Czesc,
Czy warto byc wlascicielem drogi???
Sytuacja wyglada w ten sposob:
chialbym kupic dzialke budowlana, wlasciciciel podzielil duza dzialke na
mniejsze, wytyczyl droge, podzial jest juz zatwierdzony. Problemem stanowi
droga - przechodzi ona przez srodek tej wczesniej podzielonej nieruchomosci,
po obydwu stronach sa wydzielone dzialki, a na koncu jest poszerzone miejsce
do nawracania, gdyz droga jest slepa. Dodam jeszcze, ze w tym momencie cala
nieruchomosc to zaorane pole z wbitymi kamieniami wyznaczajacymi linie
podzialu, czyli droga nie jest w ogole przejezdna - chyba ze czolgiem albo
traktorem.

Ktos zasugerowal sprzedajacemu by sie pozbyl drogi - nie musi sie nia
zajmowac, placic podatku i by kupujacy dzialki wykupili sobie udzial w
drodze. Mysle, ze istneieje taka mozliwosc, bym kupil cala droga, albo
dostal ja za symboliczna zlotowke, ale wydaje mi sie, ze wtedy tak czy
inaczej musze sobie ja utwardzic i placic podatek, odsniezac itd.
Wlasciciel decyzji jeszcze nie podjal. Dodam jeszcze, ze upatrzona przeze
mnie dzialka jest na koncu drogi, droga ma okolo 80m dlugosci 6m szerokosci
i ponad 500m kw powierzchni.

 Pytania:
1. jakie jest najlepsze rozwiazanie dla mnie jako kupujacego, by miec dojazd
do dzialki i poniesc jak najmniejsze koszty jego przygotowania - ktos juz
przez to przechodzil?
2. najlepsze rozwiazanie dla sprzedajacego (bym wiedzial na co sie
przygotowac),
3. kompromis - jaki?
4. czy istnieje mozliwosc przekazania drogi na rzecz gminy i czy ona musi
taka darowizne przyjac i pozniej wziasc na barki utrzymanie tej drogi -
jakas podstawa prawna,( kupic cala i zrzec sie)
5. Czy bedac wlascicelem drogi jestem zobowiazany ja utwardzic, odsniezac,
tak by wszyscy korzystajacy mogli dojechac?
6. Dodam jeszcze, ze jedna dzialka jest juz zaliczkpowana (ktos sie bardzo
spieszyl) a ja chcialbym wiedziec co zrobic z ta nieszczesna droga - bo
wspolna droga ze wszystkimi wlasciccielami dzialek nie wydaje mi sie dobrym
pomyslem - kto za co bedzie odpowiedzialny???

Dziekuje za pomoc

Abakus
10 Lis 2002, 11:04

Czesc,
Czy warto byc wlascicielem drogi???
Sytuacja wyglada w ten sposob:
chialbym kupic dzialke budowlana, wlasciciciel podzielil duza dzialke na
mniejsze, wytyczyl droge, podzial jest juz zatwierdzony. Problemem stanowi
droga - przechodzi ona przez srodek tej wczesniej podzielonej
nieruchomosci,
po obydwu stronach sa wydzielone dzialki, a na koncu jest poszerzone
miejsce
do nawracania, gdyz droga jest slepa. Dodam jeszcze, ze w tym momencie
cala
nieruchomosc to zaorane pole z wbitymi kamieniami wyznaczajacymi linie
podzialu, czyli droga nie jest w ogole przejezdna - chyba ze czolgiem albo
traktorem.

Ktos zasugerowal sprzedajacemu by sie pozbyl drogi - nie musi sie nia
zajmowac, placic podatku i by kupujacy dzialki wykupili sobie udzial w
drodze. Mysle, ze istneieje taka mozliwosc, bym kupil cala droga, albo
dostal ja za symboliczna zlotowke, ale wydaje mi sie, ze wtedy tak czy
inaczej musze sobie ja utwardzic i placic podatek, odsniezac itd.
Wlasciciel decyzji jeszcze nie podjal. Dodam jeszcze, ze upatrzona przeze
mnie dzialka jest na koncu drogi, droga ma okolo 80m dlugosci 6m
szerokosci
i ponad 500m kw powierzchni.

 Pytania:
1. jakie jest najlepsze rozwiazanie dla mnie jako kupujacego, by miec
dojazd
do dzialki i poniesc jak najmniejsze koszty jego przygotowania - ktos juz
przez to przechodzil?
2. najlepsze rozwiazanie dla sprzedajacego (bym wiedzial na co sie
przygotowac),
3. kompromis - jaki?
4. czy istnieje mozliwosc przekazania drogi na rzecz gminy i czy ona musi
taka darowizne przyjac i pozniej wziasc na barki utrzymanie tej drogi -
jakas podstawa prawna,( kupic cala i zrzec sie)
5. Czy bedac wlascicelem drogi jestem zobowiazany ja utwardzic, odsniezac,
tak by wszyscy korzystajacy mogli dojechac?
6. Dodam jeszcze, ze jedna dzialka jest juz zaliczkpowana (ktos sie bardzo
spieszyl) a ja chcialbym wiedziec co zrobic z ta nieszczesna droga - bo
wspolna droga ze wszystkimi wlasciccielami dzialek nie wydaje mi sie
dobrym
pomyslem - kto za co bedzie odpowiedzialny???

Dziekuje za pomoc


 Witam

Przed decyzją obejrzał bym jeszcze papiery a zwłaszcza decyzję
zatwierdzającą podział na działki, ponieważ w momencie zatwierdzenia decyzji
drogi dojazdowe przechodzą na rzecz gminy za odszkodowaniem które otrzymuje
właściciel terenu. Często się zdarza by uzyskać zgodę na podział. właściciel
zrzeka się odszkodowania a utraconą kasę chce zrekompensować  u nabywców
działek.

Pozdrawiam Jacek
http://www.abakus.koszalin.prv.pl/

vpw
11 Lis 2002, 06:44
"Michal W." <clu@NOSPAMpoczta.onet.plwrote in message


Sprawdz w ksiegach wieczystych jaki jest status tej drogi. Jesli jest to
wydzielona dzialka to ty musisz miec wpis w swojej ksiedze o prawie nabytym
do korzystania z niej jako z przejazdu i przeprowadzeniu mediow (sluzebnosc)
a w KW drogi musi byc wpis o udzielonej sluzebnosci na rzecz wlascicieli
dzialki twojej. I to by bylo najprostsze. Wtedy odpada ci placenie za droge
i tym podobne pierdoly. Ale droga jako taka jest zwykla dzialka i nikt nie
moze zmusic jej wlasciciela do inwestowania w nia i utwardzania.

Oczywiscie jesli droge przejmie gmina to juz inna sprawa, ale gmina wbrew
pozorom nie ma obowiazku przyjmowania drog "wewnetrznych" a za taka moga
uznac wasz dzialke/droge. Jesli juz jednak uda sie gmine zmusic do przyjecia
dzialki to warto aby w akcie przekazania jej drogi byly zapisane obowiazki
gminy (i to najlepiej duzymi literami i "wyboldowane"). Niech bedzie tam
napisane jaka gmina zobowiazuje sie ulozyc nawierzchnie i w jakim terminie,
czy bedzie oswietlenie itp, itd. Brak takich zapisow spowoduje odlozenie
inwestycji w wasza droge w okolice nastepnych wyborow (no chyba, ze ktorys
radny kupi sobie dzialeczke przy tej drodze).

Warto tez zastanowic sie nad wspolwlasnoscia tej drogi. Jesli tak mial by
wygladac stan wlasnosci to warto isc do b. dobrego prawnika, ktory zapisze
wszystkie prawa wlascicieli tak aby potem przy checi doprowadzenia telefonu
nie trzeba bylo wszystkich wlascicieli wzywac do urzedu.

Ale teraz sprawa powazna. Prawdopodobnie ty i ci, ktorym zalezy beda musieli
doprowadzic droge do stanu przejezdnosci. Jesli wszyscy sie buduja to bedzie
prosto. Jesli jestes jednym z niewielu to bedzie to na twojej glowie. Wymaga
to troche pracy ale nie jest trudne. Warto poszukac na liscie watku o
utwardzaniu drogi. Bylo sporo pomyslow

vpw

ania
11 Lis 2002, 08:22
zatwierdzającą podział na działki, ponieważ w momencie zatwierdzenia
decyzji
drogi dojazdowe przechodzą na rzecz gminy za odszkodowaniem które
otrzymuje
właściciel terenu. Często się zdarza by uzyskać zgodę na podział.


właściciel

ja mam droge prywatna i nikt jej nie przejal, jeden z sasiadow chcial zeby
gmina przejela, ale ze nikt sie nie zgodzil - to droga jest ciagle nasza
wlasnoscia i jest droga prywatna!

ania

Michal W.
11 Lis 2002, 14:32
Przy okazji dodam, ze przeszukalem archiwum - byly dyskusje na ten temat,
ale odpowiedzi na pytania nie.
rob
12 Lis 2002, 08:40
Gdzies dzwoni ale nie wiesz gdzie
rob
12 Lis 2002, 08:44
Wszystko zalezy od decyzji podzialowej
powinien w niej znalezc sie wpis o przenaczeniu
drogi najpewniej bedzie taki ze wydzielona droga przechodzi na wlasnosc
gminy.
W przyszlosci ta droga stanowic bedzie jedyny dojazd do Twojej nieruchomosci
Jezeli sa watpliwosci to prosze o pytania
vpw
13 Lis 2002, 05:26

"rob" <b@maila.comwrote in message Gdzies dzwoni ale nie wiesz gdzie


To mnie oswiec bo widac masz lepsze uszy. A ja mam droge prywatna i gmine i
troche przejsc za soba.

slucham uwaznie. Oczy mam w porzadku wiec z checia przeczytam twoja
dopowiedz wraz z uzasadnieniem

vpw

Michal W.
14 Lis 2002, 15:52

Wszystko zalezy od decyzji podzialowej
powinien w niej znalezc sie wpis o przenaczeniu
drogi najpewniej bedzie taki ze wydzielona droga przechodzi na wlasnosc
gminy.
W przyszlosci ta droga stanowic bedzie jedyny dojazd do Twojej
nieruchomosci
Jezeli sa watpliwosci to prosze o pytania


Rob, a co w momencie, jak w decyzji podzialowej nie ma takiego wpisu, i w
tym momencie wydzielona droga jest prywatna. jakie sa szanse darowania jej
na rzecz gminy - na co mozna sie powolac?

Joanna Siekierska
19 Lis 2002, 20:00
From: "Michal W." <clu@NOSPAMpoczta.onet.pl

wspolna droga ze wszystkimi wlasciccielami dzialek nie wydaje mi
sie dobrym
pomyslem - kto za co bedzie odpowiedzialny???


;-) Takie rozwiazanie rodzi mnostwo rozrywek...
Na poprowadzenie mediow musisz miec zgode _wszystkich_
wspolwlascicieli. Starczy jeden, nawet nie zlosliwy (opisywano w ub.
latach takie przypadki), ale po prostu nieobecny... Bez jego zgody
nie pociagniesz gazu, wody, kanalizacji, telefonu.
Gazownia zada oddania za darmo pasa drogi, ktora biegnie gazociag.
Tak samo wodociagi. Namow wspolwlascicieli, zeby raczyli sie stawic
u notariusza i podpisali darowizne...
Przerabiam to od dwoch lat, a jest nas tylko 6 wspolwlascicieli
siegacza, i kilkudziesieciu wlascicieli drogi w ulicy. Zapewniam
cie - wspolna droga to sposob na poznanie wszystkich (prawie)
mieszkancow, i historii ich rodzin i znajomych do piatego pokolenia,
oraz argumentow "nie, bo nie".
Jede wlasciciel - np. gmina - daje zgode na poprowadzenie mediow
praktycznie od reki. Odpada ci masa straconego czasu.
Chyba - ze masz wszystkie media juz w drodze, ale na ornych polach
to sie rzadko spotyka...

Obowiazek dbania o droge spoczywa na wlascicielu. Reguluje to Ustawa
o utrzymaniu czystosci i porzadku w gminach z dn. 13 wrzesnia 1996
r. (Dz.U. Nr 132, poz. 622), patrz rozdzial 2 (dotyczy obowiazkow
gminy) i rozdzial 3 (obowiazki wlascicieli nieruchomosci).
W drodze uchwaly gmina moze przejac niektore obowiazki wlascicieli.
Masz tyle samozaparcia, zeby kolo tego chodzic?...

Natomiast posiadanie drogi prywatnej umozliwia w przyszlosci
zawetowanie np. przelotowej drogi z osiedli, ktore sa w planach
zagospodarowania - mozesz np. nie zgodzic sie na szeroka, 15 metrowa
droge dojazdowa, duzy tonaz samochodow, itd. Obecnie droga ma byc
slepa, ale czy przewidzisz, czy za kilkanascie lat ktorys sasiad nie
otworzy np. targowiska? I czy nie bedziesz mial pod oknami
przejazdow ciezarowek o 4-5 rano?

Spokojnie sie zastanow - kazde rozwiazanie ma wady i zalety.

Joanna

Grzegorz
21 Lis 2002, 01:14

;-) Takie rozwiazanie rodzi mnostwo rozrywek...
Na poprowadzenie mediow musisz miec zgode _wszystkich_
wspolwlascicieli. Starczy jeden, nawet nie zlosliwy (opisywano w ub.
latach takie przypadki), ale po prostu nieobecny... Bez jego zgody
nie pociagniesz gazu, wody, kanalizacji, telefonu.


Pociągniesz- jest wyrok sadu w tej sprawie.

Gazownia zada oddania za darmo pasa drogi, ktora biegnie gazociag.
Tak samo wodociagi. Namow wspolwlascicieli, zeby raczyli sie stawic
u notariusza i podpisali darowizne...
Przerabiam to od dwoch lat, a jest nas tylko 6 wspolwlascicieli
siegacza, i kilkudziesieciu wlascicieli drogi w ulicy. Zapewniam
cie - wspolna droga to sposob na poznanie wszystkich (prawie)
mieszkancow, i historii ich rodzin i znajomych do piatego pokolenia,
oraz argumentow "nie, bo nie".
Jede wlasciciel - np. gmina - daje zgode na poprowadzenie mediow
praktycznie od reki. Odpada ci masa straconego czasu.
Chyba - ze masz wszystkie media juz w drodze, ale na ornych polach
to sie rzadko spotyka...


Nie jest tak źle :-)
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_020920/prawo/prawo_a_4.html

Grzegorz

Boni Sulkowski
21 Lis 2002, 03:22
Grzegorz <gre@WytnijTOpoczta.onet.plwrote in message


| wspolwlascicieli. Starczy jeden, nawet nie zlosliwy (opisywano w ub.
| latach takie przypadki), ale po prostu nieobecny... Bez jego zgody
| nie pociagniesz gazu, wody, kanalizacji, telefonu.
Pociągniesz- jest wyrok sadu w tej sprawie.


Umyka ci, że tu nie USA, polskie sądownictwo nie posługuje się
precedensem. Wyroki, nawet SN, nie są wiążące dla sądów czy urzędów w
innych, nawet bardzo podobnych sprawach. Są mocną wskazówką i urząd może
uznać jak się powołasz na ten wyrok, ale może równie dobrze się okazać,
że też będziesz się bujał z drogą plus media przez 3 lata i wszystkie
urzędy i sądy aż do SN. Dopiero odpowiedni zapis w KC albo gdzieś na
poziomie ustawy rozwiązałby sprawę raz na zawsze.

Grzegorz


--
Boni

Grzegorz
21 Lis 2002, 04:20
Ale chyba przyznasz, że jest duże prawdopodobieństwo, że już na etapie sąsiada można będzie
przedyskutować ten problem z pozytywnym skutkiem ?
Z drugiej strony, to ja zrobilbym to co potrzebuje, a sąsiad jak mu nie odpowiada, to niech skarży.
Inna rzecz, to że ja bym kupil tą drogę, albo spowodowal prynajmniej, że przejdzie do gminy w każdym
innym przypadku zbyt duże ryzyko wchodzenia ten interes ;-)
Grzegorz
Boni Sulkowski
21 Lis 2002, 04:44
Grzegorz <gre@WytnijTOpoczta.onet.plwrote in message


Ale chyba przyznasz, że jest duże prawdopodobieństwo, że już na etapie


sąsiada można będzie

przedyskutować ten problem z pozytywnym skutkiem ?


Owszem. Tylko że jak sąsiad kojarzy to co pisałem o precedensach, to
wcale się nie przejmie, i co mu zrobisz?

Z drugiej strony, to ja zrobilbym to co potrzebuje, a sąsiad jak mu


nie odpowiada, to niech skarży.

Akurat tryb też jest deko inny, niż ci się wydaje. Na większość
inwestycji w drodze potrzeba glejty z urzędu, i to urząd ci uwali
inwestycję dopóki nie zbiorą się i zgodzą wszyscy właściciele, ew. w
urzędzie trzeba podpierać się wykładnią SN. Jak zrobisz coś poważnego
pomijając urząd, to przeważnie będzie samowolka, i tak też zostanie
potraktowane.

Grzegorz


--
Boni

Joanna Siekierska
21 Lis 2002, 17:06
From: "Boni Sulkowski" <bonifacy_sulkow@danfoss.pl
Grzegorz <gre@WytnijTOpoczta.onet.plwrote in message


| Z drugiej strony, to ja zrobilbym to co potrzebuje, a sąsiad jak
mu
| nie odpowiada, to niech skarży.
Na większość
inwestycji w drodze potrzeba glejty z urzędu, i to urząd ci uwali
inwestycję dopóki nie zbiorą się i zgodzą wszyscy właściciele, ew.
w
urzędzie trzeba podpierać się wykładnią SN. Jak zrobisz coś
poważnego
pomijając urząd, to przeważnie będzie samowolka, i tak też zostanie
potraktowane.


Dziekuje, Boni, za wyczerpujace objasnienie Grzegorza :-) Dodam
jeszcze, ze jesli zbudujesz za wlasne pieniadze np. wodociag, to
wyrzucisz pieniadze - wodociagi go nie odbiora, a wiec - nie puszcza
nim wody.
A samowolki dalej sie rozbiera... na koszt budujacego.
Wodociag to tez samowolka.
Wyjatek od reguly - Ttrasa Siekierkowska w Warszawie ;-)

Joanna

Boni Sulkowski
22 Lis 2002, 03:42
Joanna Siekierska <k@qdnet.plwrote in message


Dziekuje, Boni, za wyczerpujace objasnienie Grzegorza :-)


"The pleasure is mine" ;-)))

Joanna


--
Boni

Grzegorz
25 Lis 2002, 05:16
Ok- trudno się nie zgodzić, ale nie chciałem powiedzieć, że sprawa jest łatwa.
Chciałem powiedzieć, że jest wysoce prawdopodobne, że po kilku latach sporu mozna będzie wygrac
sprawę w sądzie ;-((
Grzegorz