Budzet MON na 2009

Kategoria: Wojskowosc, strategia, technika wojskowa, etc.

Wersja archiwalna tematu "Budzet MON na 2009" z grupy pl.misc.militaria



Profan Butan
5 Lis 2008, 03:34
Czytam o limitach zatrudnienia na rok 2009 . Ma byc ok 120000 zolniezy
i _54111_ cywilnych pracownikow wojska . A co to za armia cywilnych
darmozjadow?
P.B.
Maciek Babcia Dobosz
5 Lis 2008, 04:00

wrote:

Czytam o limitach zatrudnienia na rok 2009 . Ma byc ok 120000 zolniezy
i _54111_ cywilnych pracownikow wojska . A co to za armia cywilnych
darmozjadow?


Pracowników cywilnych wojsko ma od dawna - własciwie "od zawsze".
Finansówka w dużej częsci to cywile. Podobnie
palacze/elektrycy/hydraulicy/etc. Często personel kuchni/pralni. Duża
część personelu medycznego (zwłaszcza poza lekarzami) to też cywile.
Także duża część np. pracowników WAT-u czy ASG to cywile. Pracownicy
instytucji kulturalnych wojska (biblioteki, domy kultury itp.) to też
często cywile. Wielu pracowników MON-u to tez cywile.

Dla wojska korzystne jest korzystanie z cywilów a nie żołnierzy - inne
są przepisy finansowe i emerytalne, nie trzeba zapeniać kwatery lub
wypłacać do tego dodatek. Nie trzeba mundurować. Można zwolnić bez
problemu np. przy reorganizacji czy likwidacji jednostki bez szukania
nowego stanowiska. Zatrudnienie cywila jest dla armii po prostu
tańsze.

Zdrówko

Profan Butan
5 Lis 2008, 04:09
On 5 Lis, 10:00, "Maciek \"Babcia\" Dobosz" <bab@jewish.org.pl
wrote:

Pracowników cywilnych wojsko ma od dawna - własciwie "od zawsze".
Finansówka w dużej częsci to cywile. ...  Zatrudnienie cywila jest dla armii po prostu
tańsze.


to wiadomo ale  jeden cywil na 2 zolnierzy to chyba lekka przesada,
przerosty zatrudnienia tam musza byc olbrzymie.

P.B.

Michał Grodecki
5 Lis 2008, 04:37
Użytkownik Profan Butan napisał:

On 5 Lis, 10:00, "Maciek \"Babcia\" Dobosz" <bab@jewish.org.pl
wrote:
| Pracowników cywilnych wojsko ma od dawna - własciwie "od zawsze".

| Finansówka w dużej częsci to cywile. ...  Zatrudnienie cywila jest dla armii po prostu
| tańsze.

to wiadomo ale  jeden cywil na 2 zolnierzy to chyba lekka przesada,
przerosty zatrudnienia tam musza byc olbrzymie.


Po prostu pracownika cywilnego mającego umowę o prace na czas
nieokreślony trudniej się pozbyć niż żołnierza. Pracownika cywilnego
chroni Kodeks Pracy i związki zawodowe. A z żołnierzami łatwiej:
- kolejnego wcielenia poborowych po prostu nie będzie
- sporej liczbie kontraktowych kontraktu się nie przedłuży
Więc i redukcja ilości żołnierzy idzie szybciej niż redukcja pracowników
cywilnych wojska.

Maciek Babcia Dobosz
5 Lis 2008, 04:52

<mgr@usk.pk.edu.pl.wytnij.towrote:
Po prostu pracownika cywilnego mającego umowę o prace na czas
nieokreślony trudniej się pozbyć niż żołnierza. Pracownika cywilnego
chroni Kodeks Pracy i związki zawodowe. A z żołnierzami łatwiej:
- kolejnego wcielenia poborowych po prostu nie będzie
- sporej liczbie kontraktowych kontraktu się nie przedłuży
Więc i redukcja ilości żołnierzy idzie szybciej niż redukcja pracowników
cywilnych wojska.


Mówisz o poborowych/kontraktowych a tych nie jest w tej chwili chyba
większkość. Te związki tak nie do końca bronią a i KP przy likwidacji
stanowisk gdy reorganizują niewiele da. Natomiast uważam że wszelkie
stanowiska obsługowe (poza stricte bojowymi) powinni cywile. W sumie
wartownik może być cywilem - kosztuje taniej niż posatwienie przy
magazynie żołnierza a ten ma sie szkolić a nie pilnować. I to że na 2
żołnierzy przypada jeden cywil wcale mnie nie dziwi.

Zdrówko

mic...@alpha.net.pl
5 Lis 2008, 10:12

Natomiast uważam że wszelkie
stanowiska obsługowe (poza stricte bojowymi) powinni cywile.


To jest mocno dyskusyjne, nie jest jasne jak daleko mozna
to przesuwac, z czasem by sie okazalo ze np. na lotniskowcu
zolnierzami sa tylko piloci, kapitan, i obsluga rakiet plot.
:-)

(Podobnie na lotnisku, no bo czemu nie...)

Pytanie jest szersze, tj. ktorzy sposrod ludzi przygotowujacych
sie do wojny maja byc w mundurach a ktorzy niekonieczne.

Kuchnia polowa na przyklad, albo mobilny zaklad remontowy,
proponujesz zeby to byli cywile czy zolnierze? A sztabowe
systemy lacznosci i informatyki na ciezarowkach?
Przeciez oni tez nie strzelaja.

Owszem, slyszalem o pomyslach skrajnych, tj zeby wojsko bylo
niemal w calosci grupa pracownikow cywilnych,
ktorych sie bedzie mobilizowac na czas wojny...
;-)

Michal

Maciek Babcia Dobosz
5 Lis 2008, 10:15

| Natomiast uważam że wszelkie
| stanowiska obsługowe (poza stricte bojowymi) powinni cywile.

To jest mocno dyskusyjne, nie jest jasne jak daleko mozna
to przesuwac, z czasem by sie okazalo ze np. na lotniskowcu
zolnierzami sa tylko piloci, kapitan, i obsluga rakiet plot.
:-)


Na lotniskowcu wszyscy technicy są żołnierzami. Chodziło mi jednak o
coś innego - o to że "gaciowy" w garnizownie nie musi być żołnierzem.
W warunkach bojowych - na fronie - i owszem ale tam raczej nei bezie
sie zajmował praniem gaci.

Kuchnia polowa na przyklad, albo mobilny zaklad remontowy,
proponujesz zeby to byli cywile czy zolnierze? A sztabowe
systemy lacznosci i informatyki na ciezarowkach?
Przeciez oni tez nie strzelaja.


W warunkach bojowych w kuchni być żołnierze. W garnizonie czasu pokoju
już nie. Infomatycy akurat zołnierze w większości bo to podobne do
łączności i wywiadu - te "branże" akurat sie zazębiają dość mocno.

Owszem, slyszalem o pomyslach skrajnych, tj zeby wojsko bylo
niemal w calosci grupa pracownikow cywilnych,
ktorych sie bedzie mobilizowac na czas wojny...


W przypadku żołnierzy którzy walczą i służb które ich wspierają to
kiepski pomysł. Ale w przypadku garnizonu i czasu pokoju czemu nie?
Akurat np. kucharzy dość łatwo zmobilizować i ich słuzba niewiele się
różni od pracy np. w żywieniu zbiorowym. Podobnie personel medyczny.

Oczywiście nie proponuję by _wszystkie_ funkcje pełnili cywile. To
niemożliwe. Ale zastnaów się np. ilu teraz potrzeba kucharzy "na
misjach" i ilu w kraju. I czy ci co gotują na co dzień w garnizonach
dla żołnierzy to koniecznei muszą być mundurowi? Podobnie czy służba
finansowa musi siedzieć w mundurach?

Zdrówko

mic...@alpha.net.pl
5 Lis 2008, 11:13

Oczywi cie nie proponuj by _wszystkie_ funkcje pe nili cywile. To
niemo liwe. Ale zastna w si np. ilu teraz potrzeba kucharzy "na
misjach" i ilu w kraju. I czy ci co gotuj na co dzie w garnizonach
dla o nierzy to koniecznei musz by mundurowi? Podobnie czy s u ba
finansowa musi siedzie w mundurach?


Ale pytajmy dalej, to kto MUSI byc w mundurze w czasie pokoju.
Problem polega na tym ze wlasciwie jak sie bardzo uprzec - nikt.

Dla czego wlasciwie uwazasz ze to niemozliwe aby wszystkie funkcje
pelnili cywile. Zolnierze w czasie pokoju (zwlaszcza w wojskach
ladowych) na terenie kraju, nie wykonuja wczasie pokoju zadnych
dzialan bojowych.

Wojsko w czasie pokoju, stacjonujace na wlasnym terytorium, moze
byc ucywilnione praktycznie w stu procentach.

Infomatycy akurat zo nierze w wi kszo ci bo to podobne do
czno ci i wywiadu - te "bran e" akurat sie zaz biaj dosc mocno.


Wywiad, lacznosc i informatyka moga byc tajne ale cywilne, przykladami
oczywiscie sa BOR i wywiad cywilny.

Na lotniskowcu wszyscy technicy s o nierzami.


No wlasnie, konkretnie z jakiego powodu musza byc zolnierzami?

Czy dajmy na to rusznikarz w garnizonie MUSI byc mundurowym?
Koniecznie?
Czym sie rozni od kucharza i sanitariusza?
Czym sie rozni od technika na lotniskowcu?

Podobnie czy s u ba
finansowa musi siedzie w mundurach?


Ale ja rozumiem i popieram, ze czesc dzialan moga robic cywile,
a wiec czemu mieliby nie robic.

Ale pojawia sie wlasnie pytanie o GRANICE.

Czy sa jakiekolwiek czy nie ma ich wcale?

O ile normalne jest ze remont ubikacji w garnizonie
zrobi firma cywilna (bo czemu nie), to w dalszej kolejnosci
pojawiaja sie trudniejsze pytania, przykladowo wlasnie
o to czy rusznikarz musi byc zolnierzem czy nie musi,
takoz i zaklady remontowe dla pojazdow wszelkich,
takoz i warta przy magazynie z amunicja, takoz i np.
magazynier zajmujacy sie MPS, a nawet i AMUNICJA,
bo w koncu w kopalniach TEZ sa magazyny MW i wcale nie
wojsko sie nimi zajmuje tylko cywilni ludzie z licencjami.

No to kto MUSI byc zolnierzem rowniez w czasie pokoju
w wojskach ladowych tak NA PRAWDE?

W koncu nie jest niczym niezwyklym wojsko skadrowane
do takiego poziomu, ze zolnierzami batalionu np. OT
w czasie pokoju jest prawie ze tylko sztab.

Acha, prawda, i instruktorzy, oraz tymczasowo, zolnierzami
sa szkolacy sie wlasnie poborowi.

W rezultacie wychodziloby mi na to, ze glownym
problemem sa opory psychologiczne, natomiast na dobra
sprawe caly np. batalion czolgow T-72 MOGLBY w czasie
pokoju byc w stu procentach firma cywilna,
mobilizowana zbiorowo w czasie wojny.
:-)

Michal Kukula

Piotr Meyer
5 Lis 2008, 12:51

mic@alpha.net.pl wrote:
Owszem, slyszalem o pomyslach skrajnych, tj zeby wojsko bylo
niemal w calosci grupa pracownikow cywilnych,
ktorych sie bedzie mobilizowac na czas wojny...


To wygląda mi na kolejny pomysł z cyklu "zjeść ciastko i mieć ciastko".
I wcale nie musi być tańsze, no chyba że planujemy założyć spółkę z o.o.
"Armia", pracującą w godzinach 8 - 16. ;)

mic...@alpha.net.pl
5 Lis 2008, 13:03

no chyba że planujemy założyć spółkę z o.o.
"Armia", pracującą w godzinach 8 - 16. ;)


Plus nocne dyzury.
A co nierealnego w takim pomysle?

Piotr Meyer
5 Lis 2008, 13:31

mic@alpha.net.pl wrote:
| no chyba że planujemy założyć spółkę z o.o.
| "Armia", pracującą w godzinach 8 - 16. ;)

Plus nocne dyzury.
A co nierealnego w takim pomysle?


Tak z tych rzeczy, które mi tak na pierwszą myśl przybiegły:

1. Praca w nocy. Jeśli zamierzamy pracować w nocy, to pracownik dostaje
za to dodatek (+20%) do tego nie można pakować ludzi zbyt ciasno, bo
mają prawo do 11 godzin nieprzerwanego wypoczynku w czasie doby
pracowniczej (plus ograniczenie na to, że praca może zaczynać się tylko
raz w czasie doby pracowniczej). Do tego dochodzą dodatki za pracę
w  godzinach nadliczbowych.

Oczywiście można modyfikować stosownie kodeks pracy, tak by nie
wydawać zbyt dużo - ale ludzie też będą tego świadomi i nie przyjdą
do takiej roboty jeśli im się to nie opłaci.

2. Zmiana pracy. Ludzie zmieniają pracę. Dość chętnie. A bardzo chętnie
mogą zmieniać prace przy pogorszeniu się sytuacji międzynarodowej. Jak
wojsko nie chce mieć problemów z odpływem ludzi, to musi podpisywać
z nimi kontrakty, w których pracownik zobowiąże się do pracy przez X
lat. Można zafundować studia w zamian za parę latek - ale jak ściągniesz
do woja specjalistę z ulicy? Obietnicą, że sobie postrzela czy może
atrakcyjną pensją?

3. No i trzeba mieć gwarancję, że chętnych firm będzie tyle, żeby dało
się te wszystkie stanowiska obsadzić. Granice są otwarte, może okazać
się, że brakuje młodych, silnych, zdrowych bo większość wybyła budować
domy w ościennych państwach ;)

Profan Butan
6 Lis 2008, 04:25

To wygląda mi na kolejny pomysł z cyklu "zjeść ciastko i mieć ciastko".
I wcale nie musi być tańsze, no chyba że planujemy założyć spółkę z o.o.
"Armia", pracującą w godzinach 8 - 16. ;)


dyskusja zboczyla. Wolabym sie dowiedziec sie  ile % budzietu
pochlania ta armia w armii i jak to wyglada w innych armiach swiata.

P.B.

REMOV
6 Lis 2008, 04:44
Profan Butan <"arc@go2.pl"napisal(a):

Czytam o limitach zatrudnienia na rok 2009 . Ma byc ok 120000 zolniezy
i _54111_ cywilnych pracownikow wojska.


    Tak, gratuluję, odkryłeś Amerykę. *Znowu* .

    FYI - SZ SZA licza 1,436 miliona żołnierzy i 691 tysięcy cywilnych
pracowników, zaś SZ RFN - 246 tysięcy żołnierzy, 122 tysiące cywilnych
pracowników (ale według /Personalstrukturmodell/ /2010/ ma pozostać 250
tysięcy żołnierzy i 75 tysięcy pracowników cywilnych). Jak widać na tych
dwóch przykładach liczba cywilnych pracowników jest równa mniej wiecej
połowie liczebnosci żołnierzy.

    REMOV

Maciek Babcia Dobosz
6 Lis 2008, 05:00

Ale pytajmy dalej, to kto MUSI byc w mundurze w czasie pokoju.
Problem polega na tym ze wlasciwie jak sie bardzo uprzec - nikt.


Nie masz racji. Wojsko powinno posiadać oddziały "w mundurze" -
odzziały stricte bojowe.. Zaleta jest tak że one działją na rozkaz.
Mimo pokoju wysyłamy dość duże (jak na nasze warunki) siły na misje
zagraniczne.

Dla czego wlasciwie uwazasz ze to niemozliwe aby wszystkie funkcje
pelnili cywile. Zolnierze w czasie pokoju (zwlaszcza w wojskach
ladowych) na terenie kraju, nie wykonuja wczasie pokoju zadnych
dzialan bojowych.


Ale muszą sie szkolić/znać sprzęt specjalistyczny. Musza być dostępni
w warunkach kryzysowych (i to nie tylko wojna ale np. tez powodzie i
inne klęski) natychmiast. Stąd wynika potrzeba by była to służba a nie
praca. W chwili obecnej zanikła różnica miedzy służbą a pracą - to 2
całkiem różne rzeczy - i cąłkiem inne stopnei dyspozycyjności.

Wojsko w czasie pokoju, stacjonujace na wlasnym terytorium, moze
byc ucywilnione praktycznie w stu procentach.


Nie. Cywil idzie po 8 godzinach do domu. Trzeba czasu by go
ewentulanei zmobilizować w sytuacji krytycznej. W przypadku wojska
wydajesz tylko rozkaz - procedura jest szybsza i prostsza. Ale płaci
się za to cenę - żonierz per saldo jest droższy na swoim stanowisku
niż cywil.

Wywiad, lacznosc i informatyka moga byc tajne ale cywilne, przykladami
oczywiscie sa BOR i wywiad cywilny.


Aby działać na rzecz wojska wywiad powinien byc wojskowy - znać jego
specyfikę i cele. Wywioad wojskowy i cywilny to 2 całkiem rózne
sprawy.

No wlasnie, konkretnie z jakiego powodu musza byc zolnierzami?


Bo w przypadku akcji bojowej nie ma szans by wysadzić cywli na ląd. A
nie mozna im rozkazywać - w polskich warunkach masz np. określony czas
pracy dla cywili. Żołnierzy to nie dotyczy.

Czy dajmy na to rusznikarz w garnizonie MUSI byc mundurowym?
Koniecznie?
Czym sie rozni od kucharza i sanitariusza?


Nei musi być żołnirzem. Ale jeśli rusza do walki to powinien nuim być
albo być zmobilizowanym.

Czym sie rozni od technika na lotniskowcu?


Na lotniskowcu nie ma szans w trakcie rejsu i wejścia do wlaki
wycofania cywili.

Ale pojawia sie wlasnie pytanie o GRANICE.

Czy sa jakiekolwiek czy nie ma ich wcale?


Napisałem wyżej chyba wyraźnei gdzie jest granica?

No to kto MUSI byc zolnierzem rowniez w czasie pokoju
w wojskach ladowych tak NA PRAWDE?


Żołnierz który ma sie szkolic i w razi eczego być gotowy do walki -
proste.

W koncu nie jest niczym niezwyklym wojsko skadrowane
do takiego poziomu, ze zolnierzami batalionu np. OT
w czasie pokoju jest prawie ze tylko sztab.


Ale to inna sprawa - tu mamy rezerwistów. Ludzi którzy nie pracują dla
wojska tylko mobilizowanych (czyli stających się żołnierzami) na czas
ćiwczęń i wojny.

W rezultacie wychodziloby mi na to, ze glownym
problemem sa opory psychologiczne, natomiast na dobra
sprawe caly np. batalion czolgow T-72 MOGLBY w czasie
pokoju byc w stu procentach firma cywilna,
mobilizowana zbiorowo w czasie wojny.


Tu się mylisz. Bo mobilizacja trwa. A wojsko w czasie pokoju też pełni
zadania zabezpieczające/obronne/odtraszające. Dodatkowo to że trwa
pokój wcale nie znaczy że nei angazuje się militarnie. No i poza tym
żołnierz ma cąłkiem inne umocowanie prawne - także w prawie
międzynarodowym.

Zdrówko

REMOV
6 Lis 2008, 05:12
Maciek "Babcia" Dobosz <"bab@jewish.org.pl"napisał(a):

Aby działać na rzecz wojska wywiad powinien byc wojskowy - znać jego
specyfikę i cele.


    To cywilny wywiad z jakichś bliżej nieokreślonych powodów nie może znać
jego specyfiki i celów? Ciekawe.

Wywiad wojskowy i cywilny to 2 całkiem rózne sprawy.


    To owszem, ale nijak nie wynika z tego faktu, że wojskowy wywiad musi
koniecznie zatrudniać żołnierzy.

    REMOV

Jan Strybyszewski
6 Lis 2008, 09:43
mic@alpha.net.pl pisze:

| Oczywiście nie proponuję by _wszystkie_ funkcje pełnili cywile. To
| niemożliwe. Ale zastnaów się np. ilu teraz potrzeba kucharzy "na
| misjach" i ilu w kraju. I czy ci co gotują na co dzień w garnizonach
| dla żołnierzy to koniecznei muszą być mundurowi? Podobnie czy służba
| finansowa musi siedzieć w mundurach?

Ale pytajmy dalej, to kto MUSI byc w mundurze w czasie pokoju.
Problem polega na tym ze wlasciwie jak sie bardzo uprzec - nikt.


A czy piloci F-18 w Szwajcarii nie sa aby cywilami na codzien ?

peb...@poczta.onet.pl
7 Lis 2008, 16:32

Zdrówko

W warunkach bojowych w kuchni być żołnierze.


W warunkach bojowych nie być kuchnia polowa. żołnierze jeść wyłacznie gotowe
racje.
Jak warunki bojowe sie oddalać to w bazie kuchnię prowadzić prywatna firma,
ale ona nie zatrudniać pracowników cywilnych wojska tylko swoich zupełnie
prywatnych  i niewojskowych cywila.


pbp

peb...@poczta.onet.pl
7 Lis 2008, 16:36

A czy piloci F-18 w Szwajcarii nie sa aby cywilami na codzien ?


F-18 akurat nie, to chyba jedyna grupa szwarcarskich żołnierzy będąca w
całości zawodowymi żołnierzami. Ale już ich koledzy latający na F-5 są
niezawodowi.
No i generałowie gotowodzący tymi F-18 też zdarzają się niezawodowi.

pbp

Maciek Babcia Dobosz
8 Lis 2008, 03:59

| A czy piloci F-18 w Szwajcarii nie sa aby cywilami na codzien ?

F-18 akurat nie, to chyba jedyna grupa szwarcarskich żołnierzy będąca w
całości zawodowymi żołnierzami. Ale już ich koledzy latający na F-5 są
niezawodowi.


ZTCP to Szwajcaria jakiś czas temu planowała że piloci wojskowi będą w
cłaości zawodowymi żołnierzami. Nie pamiętam czy nie wiązało sie to z
planowanym wycofaniem F5 i stwierdzeniem że nowe maszyny są zbyt
skomplikowane by szkolenie prowadzić w rezerwie.

Zdrówko

Maciek Babcia Dobosz
8 Lis 2008, 04:02

| Zdrówko

| W warunkach bojowych w kuchni być żołnierze.

W warunkach bojowych nie być kuchnia polowa. żołnierze jeść wyłacznie gotowe
racje.
Jak warunki bojowe sie oddalać to w bazie kuchnię prowadzić prywatna firma,
ale ona nie zatrudniać pracowników cywilnych wojska tylko swoich zupełnie
prywatnych  i niewojskowych cywila.


:-)

Pomijając brak słowa "powinni" nie zgodzę sie z powyższym. W warunkach
bojowych żołnierze też mogą dostawać posiłki przygotowane przez
kuchnię. I tu - ze wzgledu na zagrożenie - obsługa kuchni i
dostarczający posiłek na linię walki to powinni być żołnierze.
Podobnie jak logistyka w trakcie walki.

Zdrówko

peb...@poczta.onet.pl
8 Lis 2008, 04:51
Zdrówko
W warunkach
bojowych żołnierze też mogą dostawać posiłki przygotowane przez
kuchnię. I tu - ze wzgledu na zagrożenie - obsługa kuchni i
dostarczający posiłek na linię walki to powinni być żołnierze.
Podobnie jak logistyka w trakcie walki.


Oczywiście, że mogą, ale np. w 2003 roku w fazie "wojennej" konfliktu w Iraku
nie dostawali. Na "froncie" jechali wyłącznie na racjach, a już kilkadziesiąt
km z tyłu powstawały bazy logistyczne, w których kuchnie, pralnie, toalety,
łaźnie, wypoczynek itd prowadził przykładowy KBR.

pbp

peb...@poczta.onet.pl
8 Lis 2008, 04:57
Babcia
ZTCP to Szwajcaria jakiś czas temu planowała że piloci wojskowi będą w
cłaości zawodowymi żołnierzami. Nie pamiętam czy nie wiązało sie to z
planowanym wycofaniem F5 i stwierdzeniem że nowe maszyny są zbyt
skomplikowane by szkolenie prowadzić w rezerwie.


Może piloci odrzutowców tak. Ale nie sądzę, by w CH zrezygnowano z usług
rezerwistów będących w cywilu pilotami samolotów pasażerskich, transportowych
czy też śmigłowców. Oni jak najbardziej nadają się na pilotów odpowiednich
maszyn wojskowych.
Tylko u nas kompletny chaos. Mój kolega właśnie zaczyna niedługo zacznie
karierę jako pilot samolotów komunikacyjnych, ale dla wojska jest w zasadzie
niedostępny, bo ma kat. D. Może latać, ale służyć nie może!!

pbp

Piotr Meyer
8 Lis 2008, 04:59

peb@poczta.onet.pl wrote:
Oczywiście, że mogą, ale np. w 2003 roku w fazie "wojennej" konfliktu w Iraku
nie dostawali. Na "froncie" jechali wyłącznie na racjach, a już kilkadziesiąt
km z tyłu powstawały bazy logistyczne, w których kuchnie, pralnie, toalety,
łaźnie, wypoczynek itd prowadził przykładowy KBR.


A jak to obecnie wygląda w bazach na terenie Iraku i Afganistanu?
Obsługa w wymienionym zakresie prowadzona jest  przez firmy prywatne
czy wojsko? Pytam, bo opisany przez Ciebie przypadek dotyczy miejsc,
które nie były zbyt narażone na atak.

peb...@poczta.onet.pl
8 Lis 2008, 05:15

Piotr 'aniou' Meyer

A jak to obecnie wygląda w bazach na terenie Iraku i Afganistanu?
Obsługa w wymienionym zakresie prowadzona jest  przez firmy prywatne
czy wojsko? Pytam, bo opisany przez Ciebie przypadek dotyczy miejsc,
które nie były zbyt narażone na atak.

Maciek Babcia Dobosz
8 Lis 2008, 06:17

Może piloci odrzutowców tak. Ale nie sądzę, by w CH zrezygnowano z usług
rezerwistów będących w cywilu pilotami samolotów pasażerskich, transportowych
czy też śmigłowców. Oni jak najbardziej nadają się na pilotów odpowiednich
maszyn wojskowych.


Czytałem o tym przy okazji relacji z jakichś ćwiczeń szwajcarskich
F18. I dotyczyło to tylko F18 i perspektywy wycofania F5.

Tylko u nas kompletny chaos. Mój kolega właśnie zaczyna niedługo zacznie
karierę jako pilot samolotów komunikacyjnych, ale dla wojska jest w zasadzie
niedostępny, bo ma kat. D. Może latać, ale służyć nie może!!


Cóż - u nas właściwie przecież nie szkoli się nie tylko pilotów
cywilnych ale nawet pilotów-rezerwistów którzy latali na sprzęcie
wojskowym. Wydaje mi się że armia wychodzi z założenia że na tą ilość
sprzętu jaką dysponuje to i tak ma pilotów za dużo.

Co do kategorii to mam w rodzinie człowieka który uczył się w Dęblinie
w latach 80-tych i przy awarii "strzelał" się z instruktorem z Iskry.
Do latania cywilnego nie ma przeciwwskazań natomiast armia uznała że
jego stan zdrowia nie pozwala mu na służbę mimo że był już wtedy po 3
roku. Efekt był taki że pozbyto się go do cywila.

Zdrówko

Maciek Babcia Dobosz
8 Lis 2008, 06:19

| Zdrówko
W warunkach
| bojowych żołnierze też mogą dostawać posiłki przygotowane przez
| kuchnię. I tu - ze wzgledu na zagrożenie - obsługa kuchni i
| dostarczający posiłek na linię walki to powinni być żołnierze.
| Podobnie jak logistyka w trakcie walki.

Oczywiście, że mogą, ale np. w 2003 roku w fazie "wojennej" konfliktu w Iraku
nie dostawali. Na "froncie" jechali wyłącznie na racjach, a już kilkadziesiąt
km z tyłu powstawały bazy logistyczne, w których kuchnie, pralnie, toalety,
łaźnie, wypoczynek itd prowadził przykładowy KBR.


Ale nie zawsze muszą to być misje. Nie zawsze musi być zaplecze w
bazie. I wtedy "Filip i jego załoga na kółkach" (nie wiem czy
kojarzysz tytuł książeczki dla dzieci z czasów przeszłych ;-) ) jest
jak najbardziej przydatna. Sierżant podjeżdża i kasze z gulaszem
wydaje.

Zdrówko

peb...@poczta.onet.pl
8 Lis 2008, 06:44

Zdrówko
Ale nie zawsze muszą to być misje. Nie zawsze musi być zaplecze w
bazie.  Sierżant podjeżdża i kasze z gulaszem
wydaje.


Status polityczny działań (misja / niemisja) jest nieistotny. Liczy się
możliwość lub brak zorganizowania zaplecza przez cywilów.
Patrząc na możliwości sz USA, to trudno wyobrazić mi sobie warunki, w których
nie będą mogli w stanie korzystać z usług firm zewnętrznych, może poza
zupełnie mało prawdopodobnym konfliktem globalnym.
Rola firm zewnętrznych  będzie raczej rosła, to wynika z technologii i
ekonomii.
Firmy zewnętrzne potrawią pracować nawet w warunkach para-wojennych, w
sytuacji gdy baza od czasu do czasu jest ostrzeliwana z groźnymi dla
pracowników skutkami.
Sztuką jest umiejętność koordynacji działań między działającym na rozkaz
wojskiem, i firmą wykonującą kontrakt cywilno-prawny. U nas tej umiejętności
nie ma. Nasi urzędnicy nadal nie potrafią napisać rozsądnych ZTT na prosty
element wyposażenia, czy uzbrojenia, co dopiero mówić o uzgodnieniach zasad
współpracy z firmą "na wojnie", o realizacji tej współpracy bezpośrednio w
bazie strach myśleć.

pbp

Maciek Babcia Dobosz
8 Lis 2008, 09:07

Sztuką jest umiejętność koordynacji działań między działającym na rozkaz
wojskiem, i firmą wykonującą kontrakt cywilno-prawny. U nas tej umiejętności
nie ma.


Mimo że uważam że w czasie pokoju firma cywilna jest po prostu tańsza
i elastyczniejsza z dostarczaniem żywności od armii to w warunkach
konfliktu o dużym natężeniu raczej sobie tego nie wyobrażam. Chociażby
dlatego że żołnierzowi można wydać rozkaz dostaczenia pozywienia w
miejsce niebezpieczne - np. pod ostrzałem. Na cywilu - jełśi się nie
zgodzi - nei wymusisz czegoś takiego. Misje w Iraku czy Afganistanie
nie są konfliktem pełnoskalowym - tam jest komfort tego że żołnierz
wraca do stałej bazy z zapleczem które moze obsłużyc fima cywilna bo
wojsko jej zapenia bezpieczeństwo. Ta sama firma raczej nie dostarczy
ciepłego posiłku na pole walki. Zwróć uwagę że gdy wkraczano do Iraku
(Amerykanei oczywiście) wojsko samo zaopatrywało żołnierzy w żywność.
Firmy cywilne wkroczyły dopiero gdy zabezpieczono bazy. My
wyjeżdżaliśmy już do stosunkowo bezpiecznych baz. I tu się zgadzam że
kompania kucharzy to w warunkach Iraku była przesada gdy już na
miejscu byli dostawcy. Natomiast nie zawsze i wszędzie będą - stąd
uważam ze wojsko powinno posiadać własnych kucharzy i sprzęt.
Natomiast niekoniecznie zawsze w tego korzytać gdy są dostępne inne
rozwiązania.

Zdrówko

peb...@poczta.onet.pl
8 Lis 2008, 12:22
Babcia.
Misje w Iraku czy Afganistanie

nie są konfliktem pełnoskalowym - tam jest komfort tego że żołnierz
wraca do stałej bazy z zapleczem które moze obsłużyc fima cywilna bo
wojsko jej zapenia bezpieczeństwo.


Ale Irak przez pierwsze tygodnie był "niby-pełnoskalowy" i kuchni tam nie
było. Racje jeść można bez szkody dla organizmu co najmniej tyle długo i le
współcześnie żołnierz jest trzymany na pierwszej linii.

pbp