kredyt na budowe domu a wklad wlasny

Kategoria: Budowanie i remontowanie domow i mieszkan.

Wersja archiwalna tematu "kredyt na budowe domu a wklad wlasny" z forum Budowanie i remontowanie domow i mieszkan.



bulba008
02-04-2010, 20:40:16
Powiedzmy w skorcie, ze jest tak:
- dom 170 m2 to wychodzi w banku ok 360000 minimalny kredyt
- wklad wlasny to dzialka ok 150000

Teraz przez to, ze moja zasadnicza pensja i zony jest stosunkowo niska, 
ale jest tez kilka dodatkowych kwot, ktore przychodza na konto pod 
roznymi nazwami, zdolnosc kredytowa jest za niska dla tej kwoty 360000.

Czy wplacajac na konto np 50000, zwieksze swoja zdolnosc kredytowa i 
zalozmy, ze tak bedzie, jak dlugo bede musial te pieniadze trzymac 
zablokowane na koncie: - do konca budowy?, do konca kredytu?

Chcialem te pieniadze wplacic do momentu uzyskania kredytu a potem je 
wyplacic szybko zpowrotem na gielde.

Czy mozliwe jest takie dzialanie?

Druga opcja to wykasowanie schodow na poddasze/pietro co zmniejszy pow 
uzytko ok 40m2. Tylko nie wiem czy bank na to pojdzie, zostaly by np 
okna. Reszte dziure, schody, instalacje moge dociagnac po oficjalnym 
zakonczeniu budowy.

Czy lepiej moze tak. Poprawienie projektu to kilkaset zl.

Prosze o rade.
s_13
03-04-2010, 00:12:25
On 2 Kwi, 20:40, bulba008 <bulba...@op.pl> wrote:
> Powiedzmy w skorcie, ze jest tak:
> - dom 170 m2 to wychodzi w banku ok 360000 minimalny kredyt
> - wklad wlasny to dzialka ok 150000
>
> Teraz przez to, ze moja zasadnicza pensja i zony jest stosunkowo niska,
> ale jest tez kilka dodatkowych kwot, ktore przychodza na konto pod
> roznymi nazwami, zdolnosc kredytowa jest za niska dla tej kwoty 360000.

nie będę rozwijał tematu pakowania się w kredyt, jeśli banki mówią ci,
że cie nie stać na to (a propos artykułu w wyborczej), to czy cię
stać, to sam powinieneś wiedzieć najlepiej, ale jeśli musisz, to
poszukaj w zaufanej rodzinie kogoś, kto mógłby partycypować jako
kredytobiorca, zwiększając w ten sposób zdolność kredytową.
Ewentualnie poszukaj banku, który łaskawiej spojrzy na dodatkowe, poza
pensją dochody, choć dziś nie jest to sprawa łatwa, tylko powinieneś
przedstawić te wpływy jako właśnie dochody i jak najbardziej
uwiarygodnić ich stałość. Mnie się udało 2 lata temu dostać kredyt w
Santanderze, wprawdzie tylko na 100 tys, nie mając stałej pracy
(etatu), mając wpływy bardzo różnorodne w każdym miesiącu (były takie
prawie bez), dołączałem do wniosku, zaświadczenie o wpływach z
ostatniego pół roku, oświadczenie kontrahentów (pracuję tylko na umowę
o dzieło) , że współpraca trwa nieprzerwanie od lat... i będzie
kontynuowana (wiecznie :-), udało się :-), Citibank kombinował bardzo
na prowizji i zawyżaniu kwoty kredytu (a ja nie chciałem więcej),
mBank nie dał ( i dobrze, bo byłbym w grupie naciągniętych na rosnącą
prowizję) w Getinie potraktowali mnie jak dziada :-)

pozdrawiam
s_13
robercik-us
03-04-2010, 13:39:47
s_13 pisze:

> Ewentualnie poszukaj banku, który łaskawiej spojrzy na dodatkowe, poza
> pensją dochody, choć dziś nie jest to sprawa łatwa, tylko powinieneś
> przedstawić te wpływy jako właśnie dochody i jak najbardziej
> uwiarygodnić ich stałość. Mnie się udało 2 lata temu 

Ja wziąłem właśnie w Pekao Hipoteczny - nie wykazywałem wcale dochodów z 
pracy na etacie - były śladowej wysokości i postanowiłem nie zawracać 
sobie tym głowy, powiedziałem, że jestem na urlopie bezpłatnym, co było 
zresztą prawdą i tyle, a dochody mam też nieregularne pochodzące w lwiej 
części z umów o dzieło..., żona też. Nie robili problemu, musiałem 
przynieść im tylko całe kilo rachunków z 12 miesięcy wstecz i 
przedstawić aktualne wyciągi z kont za trzy miechy wstecz. Przeszło bez 
problemu - nawet proponowali mi sporo większy kredyt od tego, który 
chciałem wziąć, ale nie jestem zapalonym entuzjastą życia na kredyt i 
wolę być zadłużony na mniej, niż na więcej :-).

pozdr
robercik-us
Adam Płaszczyca
04-04-2010, 13:05:47
Dnia Fri, 2 Apr 2010 15:12:25 -0700 (PDT), s_13 napisał(a):

> nie będę rozwijał tematu pakowania się w kredyt, jeśli banki mówią ci,
> że cie nie stać na to (a propos artykułu w wyborczej), to czy cię
> stać, to sam powinieneś wiedzieć najlepiej, ale jeśli musisz, to
> poszukaj w zaufanej rodzinie kogoś, kto mógłby partycypować jako
> kredytobiorca, zwiększając w ten sposób zdolność kredytową.

Nic podobnego. To pakowanie się w kłopoty. Można obejść to inaczej - nie
brać kredytu na dom, tylko pożyczki hipoteczne pod hipotekę działki i
budować etapami. 
Czyli najpierw pożyczka na fundamenty, postawić fundamenty, spłacić
pożyczkę, wziąć kolejną i tak dalej. 

-- 
     ___________ (R)
    /_  _______    Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
  ___/ /_  ___    os. Jagiellońskie 13/43 31-833 Kraków (012 378 31 98)
 _______/ /_     GG: 3524356
___________/    Wywoływanie slajdów trzypion.pl/
s_13
04-04-2010, 20:04:00
> > poszukaj w zaufanej rodzinie kogoś, kto mógłby partycypować jako
> > kredytobiorca, zwiększając w ten sposób zdolność kredytową.
>
> Nic podobnego. To pakowanie się w kłopoty.

no, tobie bym nie zaufał ;-) nie dlatego, że cię nie lubię ;-), ale
cię nie znam... ale np. ze swoim rodzeństwem wszedłbym w taki układ (w
drugą stronę również), to kwestia zaufania, choć wiem, że nie zawsze
nawet w takich koligacjach to jest dobry pomysł...

> Można obejść to inaczej - nie
> brać kredytu na dom, tylko pożyczki hipoteczne pod hipotekę działki i
> budować etapami.
> Czyli najpierw pożyczka na fundamenty, postawić fundamenty, spłacić
> pożyczkę, wziąć kolejną i tak dalej.

to po kiego wtedy kredyt...?
zebrać kasę na fundament, robić fundament i zbierać na następny etap,
ale tak można aż do śmierci...
kredyt hipoteczny, a szczególnie z dopłatą, to lepsze niż budowanie za
gotówkę, jakbym miał gotówkę, to też brałbym kredyt,a gotówkę
zainwestował, bez większego ryzyka zarobi więcej niż oprocentowanie
kredytu...

pozdrawiam
s_13
Adam Płaszczyca
04-04-2010, 20:59:02
Dnia Sun, 4 Apr 2010 11:04:00 -0700 (PDT), s_13 napisał(a):

>> Nic podobnego. To pakowanie się w kłopoty.
> 
> no, tobie bym nie zaufał ;-) nie dlatego, że cię nie lubię ;-), ale
> cię nie znam... ale np. ze swoim rodzeństwem wszedłbym w taki układ (w
> drugą stronę również), to kwestia zaufania, choć wiem, że nie zawsze
> nawet w takich koligacjach to jest dobry pomysł...


Chcesz stracic rodzinę? Pozycz jej (albo od niej) pieniądze. 

>> Czyli najpierw pożyczka na fundamenty, postawić fundamenty, spłacić
>> pożyczkę, wziąć kolejną i tak dalej.
> 
> to po kiego wtedy kredyt...?
> zebrać kasę na fundament, robić fundament i zbierać na następny etap,
> ale tak można aż do śmierci...

Trudno. jak się ma gołą d... to lepiej pomału, niż brać kredyt. Zauważ, że
kredyt kosztuje, skoro nie ma gośc kasy na jego spłacenie, to w efekcie
końcowym będzie miał tylko dług, bo ziemię z budynkiem bank zabierze.


-- 
     ___________ (R)
    /_  _______    Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
  ___/ /_  ___    os. Jagiellońskie 13/43 31-833 Kraków (012 378 31 98)
 _______/ /_     GG: 3524356
___________/    Wywoływanie slajdów trzypion.pl/
s_13
04-04-2010, 22:26:57
> Chcesz stracic rodzinę? Pozycz jej (albo od niej) pieniądze.

gratuluję udanych relacji rodzinnych... choć biorąc pod uwagę twoją
upierdliwość w aktywności na tej czy innej grupie, to i tak są bardzo
tolerancyjni...

> Trudno. jak się ma gołą d... to lepiej pomału, niż brać kredyt.

no właśnie próbowałem ci uzmysłowić, że czasem wcale ni lepiej... ale
zapomniałem, ty przecież zawieszasz się w czytaniu na pierwszej
linijce, czy jakoś tam... ;-)

> Zauważ, że
> kredyt kosztuje, skoro nie ma gośc kasy na jego spłacenie, to w efekcie
> końcowym będzie miał tylko dług, bo ziemię z budynkiem bank zabierze.

kosztuje... jak wszystko... ale koszt jest niższy, niż zysk z
inwestowania posiadanej (czy pomału zbieranej kasy)
Ja ma kredyt obecnie na jakieś 8 %, a głupia lokata w polbanku czasem
daje więcej zwrotu...
.... a gość wcale nie twierdził, że nie ma kasy na raty, tylko ma
problem z udokumentowaniem zdolności kredytowej...

pozdrawiam
s_13
Adam Płaszczyca
04-04-2010, 23:36:48
Dnia Sun, 4 Apr 2010 13:26:57 -0700 (PDT), s_13 napisał(a):

>> Chcesz stracic rodzinę? Pozycz jej (albo od niej) pieniądze.
> 
> gratuluję udanych relacji rodzinnych... choć biorąc pod uwagę twoją
> upierdliwość w aktywności na tej czy innej grupie, to i tak są bardzo
> tolerancyjni...


To nie moje relacje, tylko obserwacja. Zresztą przysłowie 'chcesz stracic
przyjaciela - pożycz mu pieniądze' jest dość wiekowe.

>> Trudno. jak się ma gołą d... to lepiej pomału, niż brać kredyt.
> 
> no właśnie próbowałem ci uzmysłowić, że czasem wcale ni lepiej... ale
> zapomniałem, ty przecież zawieszasz się w czytaniu na pierwszej
> linijce, czy jakoś tam... ;-)

Jakoś tak dziwnie zauważam, że osoby które ściągnęły majty i na n-dziesiąt
lat kredyt wzięły, teraz ze łazami w oczach sprzedają niedokończony dom
wraz z ziemią, bo okazało się, że niestety nei sa w stanie spłacac kredytu. 

> ... a gość wcale nie twierdził, że nie ma kasy na raty, tylko ma
> problem z udokumentowaniem zdolności kredytowej...

To jeśli ma kasę, to podzielenie na mniejsze kawałki daje mu całkiem
rozsądne finansowanie. Tym bardziej, że jak spłaci pierwszą pożyczkę, to w
banku będzie miał lepsze notowania. 

-- 
     ___________ (R)
    /_  _______    Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
  ___/ /_  ___    os. Jagiellońskie 13/43 31-833 Kraków (012 378 31 98)
 _______/ /_     GG: 3524356
___________/    Wywoływanie slajdów trzypion.pl/
M
04-04-2010, 23:46:30
Adam Płaszczyca pisze:

> Jakoś tak dziwnie zauważam, że osoby które ściągnęły majty i na n-dziesiąt
> lat kredyt wzięły, teraz ze łazami w oczach sprzedają niedokończony dom
> wraz z ziemią, bo okazało się, że niestety nei sa w stanie spłacac kredytu. 

Jak kogoś nie jest stać na dom, to nie powinien go kupować. Kredyt nie 
ma tu żadnego znaczenia - jest dodatkowym kosztem, który trzeba 
uwzględnić w kalkulacjach.

M.
Adam Płaszczyca
05-04-2010, 00:41:47
Dnia Sun, 04 Apr 2010 23:46:30 +0200, M napisał(a):

>> Jakoś tak dziwnie zauważam, że osoby które ściągnęły majty i na n-dziesiąt
>> lat kredyt wzięły, teraz ze łazami w oczach sprzedają niedokończony dom
>> wraz z ziemią, bo okazało się, że niestety nei sa w stanie spłacac kredytu. 
> 
> Jak kogoś nie jest stać na dom, to nie powinien go kupować. Kredyt nie 
> ma tu żadnego znaczenia - jest dodatkowym kosztem, który trzeba 
> uwzględnić w kalkulacjach.

No mi tego tłumaczyć nei musisz. 

-- 
     ___________ (R)
    /_  _______    Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
  ___/ /_  ___    os. Jagiellońskie 13/43 31-833 Kraków (012 378 31 98)
 _______/ /_     GG: 3524356
___________/    Wywoływanie slajdów trzypion.pl/
M
05-04-2010, 09:10:45
Adam Płaszczyca pisze:
> Dnia Sun, 04 Apr 2010 23:46:30 +0200, M napisał(a):
> 
>>> Jakoś tak dziwnie zauważam, że osoby które ściągnęły majty i na n-dziesiąt
>>> lat kredyt wzięły, teraz ze łazami w oczach sprzedają niedokończony dom
>>> wraz z ziemią, bo okazało się, że niestety nei sa w stanie spłacac kredytu. 
>> Jak kogoś nie jest stać na dom, to nie powinien go kupować. Kredyt nie 
>> ma tu żadnego znaczenia - jest dodatkowym kosztem, który trzeba 
>> uwzględnić w kalkulacjach.
> 
> No mi tego tłumaczyć nei musisz. 

Chyba muszę, bo pomieszałeś dwie rzeczy - (1) kwestię kredytu i 
możliwość korzystania z nieruchomości ZANIM się na nią oszczędzi i to, 
(2) czy kogoś W OGÓLE stać na nieruchomość.

Budowa domu z kredytu jest rozsądnym wyjściem pod warunkiem, że kogoś na 
ten dom stać.

M.
Adam Płaszczyca
05-04-2010, 10:53:04
Dnia Mon, 05 Apr 2010 09:10:45 +0200, M napisał(a):

> 
> Chyba muszę, bo pomieszałeś dwie rzeczy - (1) kwestię kredytu i 
> możliwość korzystania z nieruchomości ZANIM się na nią oszczędzi i to, 
> (2) czy kogoś W OGÓLE stać na nieruchomość.
> 
> Budowa domu z kredytu jest rozsądnym wyjściem pod warunkiem, że kogoś na 
> ten dom stać.

Jeśli nie stać go na kredyt...

-- 
     ___________ (R)
    /_  _______    Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
  ___/ /_  ___    os. Jagiellońskie 13/43 31-833 Kraków (012 378 31 98)
 _______/ /_     GG: 3524356
___________/    Wywoływanie slajdów trzypion.pl/
bulba008
05-04-2010, 11:26:56
> ... a gość wcale nie twierdził, że nie ma kasy na raty, tylko ma
> problem z udokumentowaniem zdolności kredytowej...
>
> pozdrawiam
> s_13
>
>

Wlasnie, mam kase, ale skladniki "pensji" to pensja plus full roznych 
dodatkow, ktorych nie chce uznac bank, przychodza jako oddzielne kwoty 
na konto.

Pytanie glowne to czy jak wplace sobie np 50000 dodatkowo jako wklad 
wlasny oprocz wartosci dzialki na ktorej chce budowac, to czy ta kase 
moge szybko wycofac po otrzymaniu kredytu na gielde i bank sie nie 
przyczepi.
s_13
05-04-2010, 12:47:02
> Pytanie glowne to czy jak wplace sobie np 50000 dodatkowo jako wklad
> wlasny oprocz wartosci dzialki na ktorej chce budowac, to czy ta kase
> moge szybko wycofac po otrzymaniu kredytu na gielde i bank sie nie
> przyczepi.

ale gdzie ty chcesz to wpłacić, na swój ROR?, a w tym samym banku, co
kredyt? to raczej nic nie da, dla banku to ani żaden zysk, ani
zabezpieczenie, a dodatkowo możesz się właśnie udupić z tą kasą, bo
niektóre banki skrupulatnie żądają faktur do wglądu, na każdy etap
budowy, więc będziesz musiał te 50 tys wydać faktycznie na budowę....
ale nie wszędzie tak jest, u mnie raz przyjechał gość, wypilim kawkę,
pstryknął parę zdjęć, ponarzekaliśmy na rząd :-)... i tyle...
jedyne co ci mogę poradzić, to spróbuj przekalkulować kosztorys dla
banku i wpisać możliwie najniższe kwoty, jak się przyczepią i nie
dadzą się przekonać, to coś dodaj, wtedy ogólny koszt będzie mniejszy,
mniejszy kredyt, tym bardziej z wkładem własnym (który, pamiętaj,
trzeba wydać na budowę), i co za tym idzie mniejsze dochody potrzebne
do zdolności kredytowej.

pozdrawiam
s_13
bulba008
05-04-2010, 14:38:47
W dniu 2010-04-05 12:47, s_13 pisze:
>> Pytanie glowne to czy jak wplace sobie np 50000 dodatkowo jako wklad
>> wlasny oprocz wartosci dzialki na ktorej chce budowac, to czy ta kase
>> moge szybko wycofac po otrzymaniu kredytu na gielde i bank sie nie
>> przyczepi.
>
> ale gdzie ty chcesz to wpłacić, na swój ROR?, a w tym samym banku, co
> kredyt? to raczej nic nie da, dla banku to ani żaden zysk, ani
> zabezpieczenie, a dodatkowo możesz się właśnie udupić z tą kasą, bo
> niektóre banki skrupulatnie żądają faktur do wglądu, na każdy etap
> budowy, więc będziesz musiał te 50 tys wydać faktycznie na budowę...
> ale nie wszędzie tak jest, u mnie raz przyjechał gość, wypilim kawkę,
> pstryknął parę zdjęć, ponarzekaliśmy na rząd :-)... i tyle...
> jedyne co ci mogę poradzić, to spróbuj przekalkulować kosztorys dla
> banku i wpisać możliwie najniższe kwoty, jak się przyczepią i nie
> dadzą się przekonać,

bank bzwbk, tak chcialem wplacic na ror, faktur nie wymagaja, kalkulacja 
maja prosta 2300zl za 1m2 i reszta ich nie obchodzi, nie moge mniej. I 
tu wlasnie myslalem ze jak im wyszlo min 400000 to sobie obnize wplata 
50000 ten pulap i jednoczesnie uzyskam zdolnosc kredytowa na taka dziwna 
strukure plac jak mam

to coś dodaj, wtedy ogólny koszt będzie mniejszy,
> mniejszy kredyt, tym bardziej z wkładem własnym (który, pamiętaj,
> trzeba wydać na budowę), i co za tym idzie mniejsze dochody potrzebne
> do zdolności kredytowej.
>
> pozdrawiam
> s_13
s_13
05-04-2010, 16:13:04
> to coś dodaj, wtedy ogólny koszt będzie mniejszy,

co bank, to obyczaj...
spróbuj znaleźć jakiegoś konkretnego doradcę w swoim banku, takiego,
który powie ci wprost co i jak zrobić, ile wpisać w kosztorysy,
takiego który zna procedury i zwyczaje "przyznawaczy" z centrali, on
najlepiej wie co trzeba zrobić

pozdrawiam
s_13
Adam Płaszczyca
05-04-2010, 13:23:41
Dnia Mon, 05 Apr 2010 11:26:56 +0200, bulba008 napisał(a):

> 
> Wlasnie, mam kase, ale skladniki "pensji" to pensja plus full roznych 
> dodatkow, ktorych nie chce uznac bank, przychodza jako oddzielne kwoty 
> na konto.

Jak masz kasę, to nie bierz kredytu. Buduj za swoje. Albo też - bierz
mniejsze pożyczki na poszczególne etapy.

-- 
     ___________ (R)
    /_  _______    Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
  ___/ /_  ___    os. Jagiellońskie 13/43 31-833 Kraków (012 378 31 98)
 _______/ /_     GG: 3524356
___________/    Wywoływanie slajdów trzypion.pl/
bulba008
05-04-2010, 14:35:15
W dniu 2010-04-05 13:23, Adam Płaszczyca pisze:
> Dnia Mon, 05 Apr 2010 11:26:56 +0200, bulba008 napisał(a):
>
>>
>> Wlasnie, mam kase, ale skladniki "pensji" to pensja plus full roznych
>> dodatkow, ktorych nie chce uznac bank, przychodza jako oddzielne kwoty
>> na konto.
>
> Jak masz kasę, to nie bierz kredytu. Buduj za swoje. Albo też - bierz
> mniejsze pożyczki na poszczególne etapy.
>
dla 350000 bank wyliczyl 2400 rata stala na 25 lat. Te 2400 to ok 1/3 
moich calkowitych dochodow miesiecznie. A jak byl odkladal np te 
3000/mies to co: stan 0 + parter + robocizna mam( wycene na 70000 do 
tego dach kompletney na 60000 czyli stan surowy otwarty 130000 (to jest 
max - nie negocjowalem jeszcze w hurtowniach w sprawie cen materialow) - 
pow domu ok 125 parter + 50 poddasze uzytkowe)
czyli 130000/3000 to daje 43 miesiace czyli ok 4 lata, dlatego wole 
kredyt wybudowac calos w rok/dwa a obecne mieszkanie (bardzo atrakcyjne) 
wynajac za np 1500 i wtedy te 900 moge lekko splacac.

Czy zle licze? Pewnie ze po tych 25 latach oddaje 25*12*2400 zl ale mam 
mieszkanie i dom a z tym odkladaniem na konto to roznie bywa.
Zbylut
05-04-2010, 13:10:57
s_13 zapodal(a):

> gotówkę, jakbym miał gotówkę, to też brałbym kredyt,a gotówkę
> zainwestował, bez większego ryzyka zarobi więcej niż oprocentowanie
> kredytu...

a to ciekawe, możesz podać jakieś szczegóły? 

-- 
pozdrawiam, Zbylut
* Usenet news. Learn what you know, share what you don't *
s_13
05-04-2010, 16:13:10
> > gotówkę, jakbym miał gotówkę, to też brałbym kredyt,a gotówkę
> > zainwestował, bez większego ryzyka zarobi więcej niż oprocentowanie
> > kredytu...
>
> a to ciekawe, możesz podać jakieś szczegóły?

ale jakie ty chcesz szczegóły? wszystko masz w necie podane na tacy...
Lokaty bezbelkowe w eurobanku, BOŚ, BPH itp. itd, jest wprawdzie
trochę gimnastyki z ominięciem opłat, ale wychodzi to porównywalnie
lub lepiej niż oprocentowanie mojego kredytu...
a po poznaniu podstaw można spróbować sił w funduszach, nie mówię już
o tym, że na niektórych zarobić było można za zeszły rok drugie, tyle
co się włożyło, bo to tylko ciekawostka i demagogia przy porównywaniu
do kredytu, ale roczna stopa zwrotu powyżej 10% to rzecz do zrobienia
nawet dla niezbyt znającego się i nielubiącego ryzyka inwestora,
zabawa i związana z tym radocha zaczyna się przy 20% rocznie... a czas
poświęcony na obsługę inwestycji, to jakies 15 minut na tydzień....no i
o grze na giełdzie nie będę pisał, bo to przede wszystkim czas i mocne
nerwy, sam się w to nie bawię, bo to wykracza już poza moje hobby,
wolę popisać na grupie budowlanej... :-)

pozdrawiam
s_13
krzysiek
06-04-2010, 08:49:07
s_13 pisze:
> do kredytu, ale roczna stopa zwrotu powyżej 10% to rzecz do zrobienia
> nawet dla niezbyt znającego się i nielubiącego ryzyka inwestora,

a może się pochwalisz w co inwestujesz (w jakie fundusze) jak długo 
inwestujesz i ile realnie na tym wyszedłeś przez ostatnie trzy lata?

-- 
Krzysiek
Boombastic
06-04-2010, 09:42:55
Użytkownik "krzysiek" <anonim@mail.net> napisał w wiadomości 
news:hpelgj$s0v$1@news.dialog.net.pl...
> s_13 pisze:
>> do kredytu, ale roczna stopa zwrotu powyżej 10% to rzecz do zrobienia
>> nawet dla niezbyt znającego się i nielubiącego ryzyka inwestora,
>
> a może się pochwalisz w co inwestujesz (w jakie fundusze) jak długo 
> inwestujesz i ile realnie na tym wyszedłeś przez ostatnie trzy lata?

Daj spokój. Jakbym czytał ofertę pseudodoradcy. Wystarczy teraz wziąć krótki 
okres do porównania i znowu wychodzi, że inwestycja w fundusze to taki 
superbiznes.
A co do inwestycji w lokalty bezbelkowe to raz trzeba pamiętać o bardzo 
małych limitach, a dwa to oprocentowanie wcale nie jest takie rewelacyjne, 
więc nie rozumiem tego zachwytu.
s_13
06-04-2010, 14:55:09
> > do kredytu, ale roczna stopa zwrotu powy ej 10% to rzecz do zrobienia
> > nawet dla niezbyt znaj cego si i nielubi cego ryzyka inwestora,
>
> a mo e si pochwalisz w co inwestujesz (w jakie fundusze) jak d ugo
> inwestujesz i ile realnie na tym wyszed e przez ostatnie trzy lata?

nieeee... NTG, ale powiem tylko, że w ten sposób oszczędzam na
emeryturę, swoja i żony, mam to szczęście, że mając wolny zawód i
dochody tylko z umów o dzieło, nie płacę ZUSu, zostałem więc niejako
zmuszony o zatroszczenie się o własną przyszłość, ale po kilku latach
okazuje się to lepsze niż "państwowe".
cudów oczywiście nie ma, z grubsza licząc roczna stopa zwrotu oscyluje
w granicach 15%, można lepiej, ale z większym ryzykiem, jeśli cię
temat interesuje to poczytaj blogi lepszych inwestorów ode mnie (i to
wcale nie doradców finansowych), Ja zamiast wieczornej modlitwy przed
snem zaglądam tutaj: appfunds.blogspot.com/ :-))

pozdrawiam
s_13
William Bonawentura
06-04-2010, 16:25:30
Użytkownik "s_13" <s_13@interia.pl> napisał w wiadomości news:5986ca39-85b0-4627-9a76-efcb1de730be@e7g2000yqf.googlegroups.com...
> cudów oczywiście nie ma, z grubsza licząc roczna stopa zwrotu oscyluje
> w granicach 15%, można lepiej, ale z większym ryzykiem, jeśli cię

Brzmi ciekawie. A jak wyglądają gwarancje tego funduszu tzn. ile % minimalnego przychodu lub maksymalnej straty jest określone w umowie ?
Boombastic
06-04-2010, 16:40:50
Użytkownik "William Bonawentura" <nie@ma.nie.pl> napisał w wiadomości 
news:hpfg8t$1lfq$1@news2.ipartners.pl...
>
> Użytkownik "s_13" <s_13@interia.pl> napisał w wiadomości 
> news:5986ca39-85b0-4627-9a76-efcb1de730be@e7g2000yqf.googlegroups.com...
>> cudów oczywiście nie ma, z grubsza licząc roczna stopa zwrotu oscyluje
>> w granicach 15%, można lepiej, ale z większym ryzykiem, jeśli cię
>
> Brzmi ciekawie. A jak wyglądają gwarancje tego funduszu tzn. ile % 
> minimalnego przychodu lub maksymalnej straty jest określone w umowie ?

A ja bym się spytał czym taki doradca jeździ i gdzie mieszka. Na papierze to 
zawsze wyniki są super, wystarczy tak dobrać okresy analizy danych by zawsze 
była górka. A potem okazuje się, ze za zakup jednostek jest kilku % 
prowizja, za zarządzanie takze opłaty, potem podatek przy likwidacji i potem 
się okazuje, że akurat zainwestowałeś na górce, potem jesteś w głebokim 
dole, a doradca ci mówi tak: w długim okresie zawsze zarobisz. A ja się 
zastanawiam czy dożyję tego długiego okresu.
Marek Dyjor
06-04-2010, 23:08:26
Boombastic wrote:
> Użytkownik "William Bonawentura" <nie@ma.nie.pl> napisał w wiadomości
> news:hpfg8t$1lfq$1@news2.ipartners.pl...
>>
>> Użytkownik "s_13" <s_13@interia.pl> napisał w wiadomości
>> news:5986ca39-85b0-4627-9a76-efcb1de730be@e7g2000yqf.googlegroups.com...
>>> cudów oczywiście nie ma, z grubsza licząc roczna stopa zwrotu
>>> oscyluje w granicach 15%, można lepiej, ale z większym ryzykiem,
>>> jeśli cię
>>
>> Brzmi ciekawie. A jak wyglądają gwarancje tego funduszu tzn. ile %
>> minimalnego przychodu lub maksymalnej straty jest określone w umowie
>> ?
>
> A ja bym się spytał czym taki doradca jeździ i gdzie mieszka. Na
> papierze to zawsze wyniki są super, wystarczy tak dobrać okresy
> analizy danych by zawsze była górka. A potem okazuje się, ze za zakup
> jednostek jest kilku % prowizja, za zarządzanie takze opłaty, potem
> podatek przy likwidacji i potem się okazuje, że akurat zainwestowałeś
> na górce, potem jesteś w głebokim dole, a doradca ci mówi tak: w
> długim okresie zawsze zarobisz. A ja się zastanawiam czy dożyję tego
> długiego okresu.

kiedyś gdzieś oglądałem analizę że najlepiej jest inwestować regularnie co 
miesiąc, przez długi okres (kilka kilkanaście lat) wtedy częściowo niwelują 
sie straty z dołków, bo w dołkach kupujemy znacznie więcej jednostek 
uczestnictwa za te same pieniądze.
Boombastic
07-04-2010, 09:17:06
> kiedyś gdzieś oglądałem analizę że najlepiej jest inwestować regularnie co 
> miesiąc, przez długi okres (kilka kilkanaście lat) wtedy częściowo 
> niwelują sie straty z dołków, bo w dołkach kupujemy znacznie więcej 
> jednostek uczestnictwa za te same pieniądze.

Teoretycznie masz rację. Jak zwykle z tą teorią inwestycji. Tylko potem nie 
zarabiasz tyle procent ile chwali się dany fundusz w swoich reklamach, bo 
tak zmanipulowali danymi.
s_13
07-04-2010, 14:25:08
> Teoretycznie masz rację. Jak zwykle z tą teorią inwestycji. Tylko potem nie
> zarabiasz tyle procent ile chwali się dany fundusz w swoich reklamach, bo
> tak zmanipulowali danymi.

po pierwsze: nie jestem doradcą i nie powiem ci czym jeżdżę :-)
po drugie: nie trzymam się twardo jednego funduszu (bo po co...)
po trzecie: nawet nie czytam, co tfi pisze o prognozowanych
zarobkach :-)
i bardziej ogólnie, kończąc tym samym ze swej strony:
fundusze - taki sam instrument do zarabiania (pomnażania) kasy, jak
każdy inny... a z tytułu kosztów, dostępności, obsługi i
"bezwładności" w wycenie, akurat odpowiadający moim oczekiwaniom, znam
takich, co się przejechali (większość), ale przeważnie z własnej
głupoty... nie sztuką jest po prostu dać kasę jakiemuś funduszowi, to
tak jakbyś wsiadł do auta z zawiązanymi oczami i liczył na to, że cało
dojedziesz od punktu A do punktu B.... tak się nie da...
tak się brzydzisz doradcami? to sraj na nich, zajmij się tym sam...
ale nie wypowiadaj się tak ironicznie, jeśli sam nie spróbowałeś....

pozdrawiam
s_13
Boombastic
07-04-2010, 14:43:32
>po pierwsze: nie jestem doradcą i nie powiem ci czym jeżdżę :-)

To nie był atak na ciebie tylko na pracowników funduszy lub pseudodoradców 
manipulujacymi danymi. Nie bez przyczyny niektórzy dostali za to kary.

>po drugie: nie trzymam się twardo jednego funduszu (bo po co...)
>po trzecie: nawet nie czytam, co tfi pisze o prognozowanych
>zarobkach :-)
>i bardziej ogólnie, kończąc tym samym ze swej strony:
>fundusze - taki sam instrument do zarabiania (pomnażania) kasy, jak
>każdy inny... a z tytułu kosztów, dostępności, obsługi i
>"bezwładności" w wycenie, akurat odpowiadający moim oczekiwaniom, znam
>takich, co się przejechali (większość), ale przeważnie z własnej
>głupoty... nie sztuką jest po prostu dać kasę jakiemuś funduszowi, to
>tak jakbyś wsiadł do auta z zawiązanymi oczami i liczył na to, że cało
>dojedziesz od punktu A do punktu B.... tak się nie da...

W jaki sposób przejechali się na własnej głupcie? W jaki sposób 
zweryfikujesz kadrę zarządzającą zgromadzonymi środkami? W jaki sposób 
okreslisz moment wejścia i monment wyjścia? A co jest sztuką?

>tak się brzydzisz doradcami? to sraj na nich, zajmij się tym sam...

A gdzie w Polsce masz doradców finansowych? Daj namiary, bo ja na takich 
jeszcze nigdy nie trafiłem. Za to są tysiące sprzedawców. Gdybym chciał 
zajmować się tym sam to zmieniłbym zawód.

>ale nie wypowiadaj się tak ironicznie, jeśli sam nie spróbowałeś...

A ty to wróżka jesteś? Właśnie dlatego zę sam próbowałem to mam prawo 
wypowiadać się w tym temacie i dzielić się własnymi doswiadczeniami. Ty jak 
na razie nie napisałeś niczego konkretnego, same banialuki. Nawet dziecko 
wie, że inwestycje należy dywersyfikować.
Marek Dyjor
07-04-2010, 20:00:52
Boombastic wrote:
>> kiedyś gdzieś oglądałem analizę że najlepiej jest inwestować
>> regularnie co miesiąc, przez długi okres (kilka kilkanaście lat)
>> wtedy częściowo niwelują sie straty z dołków, bo w dołkach kupujemy
>> znacznie więcej jednostek uczestnictwa za te same pieniądze.
>
> Teoretycznie masz rację. Jak zwykle z tą teorią inwestycji. Tylko
> potem nie zarabiasz tyle procent ile chwali się dany fundusz w swoich
> reklamach, bo tak zmanipulowali danymi.

i tak wychodzi sporo lepiej niż na lokatach czy jakiś głupich obligacjach.
Boombastic
07-04-2010, 21:09:54
> i tak wychodzi sporo lepiej niż na lokatach czy jakiś głupich obligacjach.

A czy nie zależy to czasem od strategi inwestowania danego funduszu, co?
I wcale nie jest tak różowo jak ci się wydaje, wystarczy przejrzeć dane za 
ostatnie 2-3 lata.
Boombastic
06-04-2010, 11:04:28
Użytkownik "bulba008" <bulba008@op.pl> napisał w wiadomości 
news:hp5dme$5sj$1@news.onet.pl...
> Powiedzmy w skorcie, ze jest tak:
> - dom 170 m2 to wychodzi w banku ok 360000 minimalny kredyt
> - wklad wlasny to dzialka ok 150000
>
> Teraz przez to, ze moja zasadnicza pensja i zony jest stosunkowo niska, 
> ale jest tez kilka dodatkowych kwot, ktore przychodza na konto pod roznymi 
> nazwami, zdolnosc kredytowa jest za niska dla tej kwoty 360000.
>
> Czy wplacajac na konto np 50000, zwieksze swoja zdolnosc kredytowa i 
> zalozmy, ze tak bedzie, jak dlugo bede musial te pieniadze trzymac 
> zablokowane na koncie: - do konca budowy?, do konca kredytu?

Wpłata ta nie będzie miała żadnego znaczenia dla liczenia zdolności 
kredytowej. Może stanowić wkład własny obnizający kwotę kredytu lub 
dodatkowe zabezpieczenie - będzie zamrożone przez cały okres kredytu.

> Chcialem te pieniadze wplacic do momentu uzyskania kredytu a potem je 
> wyplacic szybko zpowrotem na gielde.
>
> Czy mozliwe jest takie dzialanie?

Nie.

> Druga opcja to wykasowanie schodow na poddasze/pietro co zmniejszy pow 
> uzytko ok 40m2. Tylko nie wiem czy bank na to pojdzie, zostaly by np okna. 
> Reszte dziure, schody, instalacje moge dociagnac po oficjalnym zakonczeniu 
> budowy.
>
> Czy lepiej moze tak. Poprawienie projektu to kilkaset zl.

Zmiana projektu -> zmiana pozwolenia na budowę -> zmiana wniosku 
kredytowego -> zmiana kwoty kredytu.